Follow by Email

niedziela, 21 grudnia 2014

NAWRÓCONY PALIKOT. POLSKI SEJM W CAŁOŚCI KATOLICKI !!!



Obecne zmagania wszystkich partii politycznych, posiadających swoją reprezentację w Sejmie, sprowadzają się do licytacji o to,  kto da więcej Kościołowi. Rzecz jasna w tych rozgrywkach sportowych prym wiedzie partia Kopacz. PO dała bowiem  najwięcej – w postaci setek walizek z kasą. Episkopat otrzymał dodatkowe miliony na muzeum Jana Pawła II przy Świątyni Opatrzności Bożej. Pisowscy funkcjonariusze zaproponowali wprowadzenie religii jako przedmiotu, który uczniowie będą mogli zdawać na maturze. To stanowi pierwszą fazę realizacji strategii obowiązku edukacji katechetycznej w całym systemie oświaty w Polsce.  Nawet SLD ośmieliło się oddać Kościołowi „to, co mu należne”.  Określając siebie jako komucha, Józef Oleksy zażyczył sobie pogrzebu katolickiego. SLD symbolicznie oddaje Episkopatowi swoje życie pozagrobowe. Reprezentowani przez byłego ministranta i premiera, „komuchy” deklarują marsz do „Domu Pana” razem w jednym szeregu ze wszystkimi chrześcijanami, a nawet islamistami.  W tym  kontekście, Janusz Palikot również pozwolił sobie coś dać przedświątecznie Kościołowi. W końcu to  polska tradycja, że przez cały rok można nie chodzić do Kościoła, ale na Boże Narodzenie na tacę trzeba coś wyłożyć. Lider TR obdarowuje księży katolickich dobrym słowem – przeprosinami i obietnicą grzeczności. Polityczne zlizywanie śmietanki z kolan biskupów jest wstępem  do hołdu składanego Kościołowi w bardziej perwersyjnej formie „politycznego fellatio”. Przed wyborami do Sejmu w 2015 roku wszystkie obecne posłanki i wszyscy obecni posłowie, ustawią się w kolejce, aby Franciszkowi, odwiedzającemu nasz kraj, złożyć hołd ukorzenia.   





Lider Twojego Ruchu, Janusz Palikot, dokonał rozgrzeszenia. Publicznie przeprosił za  swoją walkę z Kościołem. Jego deklaracja „świętego spokoju”  stanowi kolejną odsłonę  procesu klerykalizacji kraju. Bez wątpienia gest Palikota ma spełniać  polityczną funkcję -  odstąpienia od antyklerykalnych działań w zamian za poparcie PO przez Kościół Katolicki.  Tym samym Janusz Palikot dokonał samowolnego przekształcenia swojej partii w wewnątrzpartyjną  frakcję  Platformy Obywatelskiej.

Polityczne składanie hołdu Kościołowi

Obecne zmagania wszystkich partii politycznych, posiadających swoją reprezentację w Sejmie, sprowadzają się do licytacji o to,  kto da więcej Kościołowi. Rzecz jasna w tych rozgrywkach sportowych prym wiedzie partia Kopacz. PO dała bowiem  najwięcej – w postaci setek walizek z kasą. Episkopat otrzymał dodatkowe miliony na muzeum Jana Pawła II przy Świątyni Opatrzności Bożej. Ponadto, rząd Kopacz obiecał około 20% podwyżkę Funduszu Kościelnego w 2015 roku na emerytury dla księży. To  jednak nie koniec darowizn. Kopacz zobowiązała się do organizacji Roku Papieskiego w 2015, którego centralnym punktem celebracyjnym będzie wizyta Franciszka w naszym kraju. Ta całoroczna impreza kultywowania wartości katolickich pochłonie około 100 milionów złotych. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/12/biskupi-rozgrywaja-kaczynskiego.html

Partia Kaczyńskiego nie jest przy „żłobie”, więc za bardzo nie ma czym raczyć biskupów. Jej strategią jest wspieranie Kościoła w płaszczyźnie ideowej. Pisowscy funkcjonariusze zaproponowali wprowadzenie religii jako przedmiotu, który uczniowie będą mogli zdawać na maturze. Zbigniew Kuźmiuk stwierdził, że brak religii w gronie przedmiotów maturalnych jest formą dyskryminacji katolików w Polsce.   To stanowi pierwszą fazę realizacji strategii obowiązku edukacji katechetycznej w całym systemie oświaty w Polsce.  

Nawet SLD ośmieliło się oddać Kościołowi „to, co mu należne”. Miller nie jest w stanie dać kasy księżom ani nawet obiecać podniesienia prestiżu katechezy w polskim systemie edukacyjnym. SLD straciło bowiem całkowicie władzę po klęsce w ostatnich wyborach samorządowych. Tonący jednak łapie się brzytwy. Określając siebie jako komucha, Józef Oleksy zażyczył sobie pogrzebu katolickiego. SLD symbolicznie oddaje Episkopatowi swoje życie pozagrobowe. Reprezentowani przez byłego ministranta i premiera, „komuchy” deklarują marsz do „Domu Pana” razem w jednym szeregu ze wszystkimi chrześcijanami, a nawet islamistami.  

W tym  kontekście, Janusz Palikot również pozwolił sobie coś dać przedświątecznie Kościołowi. W końcu to  polska tradycja, że przez cały rok można nie chodzić do Kościoła, ale na Boże Narodzenie na tacę trzeba coś wyłożyć. Lider TR obdarowuje księży katolickich dobrym słowem – przeprosinami i obietnicą grzeczności.

Establishment zaczyna „robić w portki”

Polityczne zlizywanie śmietanki z kolan biskupów jest wstępem  do hołdu składanego Kościołowi w bardziej perwersyjnej formie „politycznego fellatio”. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/646660,o-katolickim-wzorcu-polaka-lizacego---na-marginesie-ataku-abp-hosera-na-liberalizm.html  Przed wyborami do Sejmu w 2015 roku wszystkie obecne posłanki i wszyscy obecni posłowie, ustawią się w kolejce, aby Franciszkowi, odwiedzającemu nasz kraj, złożyć hołd ukorzenia.  

Ostatnie wybory samorządowe pokazały bowiem, ze wyborcy potrafią zbuntować się przeciwko politycznemu establishmentowi. W wyborach do sejmików oddano bowiem prawie 20% nieważnych głosów (dla kontrastu: w wyborach do rad gmin i miejskich oraz na wójtów, burmistrzów i prezydentów odsetek nieważnych głosów wyniósł około 5%). Obywatele mają więc dosyć obecnych partii politycznych. Posłanki i posłowie martwią się więc o swoje diety i apanaże. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/11/ekspertyza-czy-wybory-zostay.html



Ostatnie afery sejmowe, dotyczące okradania Sejmu i Rządu w formie wystawiania sobie rachunków za benzynę, za zagraniczne wycieczki oraz obiady i kolacje z ośmiorniczkami, zostaną odświeżone podczas kampanii wyborczej w 2015 roku. Obywatele nie są głupcami i nie zagłosują na   „politycznych kieszonkowców”.  Politycy zgodnie ze znanym powiedzeniem: jak trwoga to do Boga, nie mają oporów przed zamanifestowaniem swoich „polityczno-sakralnych perwersji” w stosunku do biskupów.

Co planują służby specjalne?

Po dokonaniu przedświątecznej oblucji przez Palikota, polski Sejm jest już w całości katolicki. Tym samym w przestrzeni politycznej pojawiło się niezagospodarowane  miejsce dla nowej partii politycznej, reprezentującej wartości liberalno-racjonalne okraszone antyklerykalizmem.  http://ruch.racjonalny.org.pl/cele-szczeg%C3%B3%C5%82owe-ruchu-racjonalnego To, czy taka partia powstanie będzie zależało od wsparcia medialnego oraz tego, czy środowiska działające w obrębie sił specjalnych nadal będą rozmontowywały polską scenę polityczną.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691264,tusk-szefem-rady-europejskiej-na-gruzach-po-powstaje-nowa-partia-ruch-racjonalny.html
Czy wiosna 2015 roku przyniesie nam kolejną aferę? Jeśli tak, to jaką?  Być może, dotyczącą nielegalnego wyprowadzania kapitału inwestycyjnego z Polski. Dotychczasowe afery, w jakie uwikłali się posłowie niemal wszystkich partii sejmowych, stanowią jedynie przygrywkę przed najważniejszą: wypływem „mega-kasy” z kraju do zagranicznych banków. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/680838,kto-okrada-nas-z-naszego-pkb-kto-okrada-mnie-z-mojej-pensji-po-pis-sld-i-psl.html

W środowiskach naszych  służb specjalnych działa grupa inspirowana aktywnością jednego z natowskich „think tanków”, której celem jest rozmontowanie obecnego układu politycznego. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/689194,kryzys-podsluchowy-lisiecki-kontra-tusk-rola-wywiadu-w-aferze.html  Strategia ta jest motywowana o wiele poważniejszym celem geopolitycznym, mianowicie – stworzeniem układu energetycznego: Polska – Ukraina – Turcja. Obecna wojna na Ukrainie to odprysk realizacji tej strategii. Jest ona dla naszego kraju korzystna, gdyż wymierzona przeciwko Putinowi. Obecna Rosja zmierza w kierunku przekształcenia się w niebezpieczną, faszystowską dyktaturę, dysponującą bronią atomową.  Stąd, zachodzi „paląca potrzeba” rozbicia niebezpiecznego i zagrażającego Polsce obecnego układu politycznego.  Istotą strategii jest stworzenie silnego „buforu” odgradzającego zachodni świat od Rosji i krajów islamskich. Decydenci europejscy w Berlinie nie rozumieją tego zadania. Blokują Turcję w jej aspiracjach wstąpienia do Unii Europejskiej.

Puenta

Obecna scena polityczna w Polsce jest modelowana z uwagi na rozmaite scenariusze wymyślane w najważniejszych centrach światowej geopolityki. Oddawanie hołdu Kościołowi katolickiemu przez partie obecnego establishmentu  stanowi reakcję obronną polityków na planowane zmiany.  Czy biskupi uchronią Kaczyńskiego, Kopacz, Palikota i Millera przed realizowanym zewnętrznie  scenariuszem ich eksmisji ze sceny? Czas pokaże kto okaże się silniejszy: czy Kościół czy „Think Tank”  
  
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.
    
       





piątek, 19 grudnia 2014

MARIA GONIEWICZ PRAGNĘŁA OSIĄGNĄĆ BOSKI PUNKT WIDZENIA. O „EGZYSTENCJALIZOWANIU” I PRZEKRACZANIU GRANIC.




Maria Goniewicz nie jest ani psychicznie chora ani psychopatką. Jej przypadek nie poddaje się analizie ani psychiatrycznej ani psychologicznej. To nie ona zabiła, ale jej Ja filozoficzne to uczyniło, poszukując testu na autentyczność. Czy można było uniknąć tej zbrodni? Poezja Goniewicz przejawia się w nieustannych próbach dostosowania świata do jej Ja filozoficznego. Jej konstrukcje posiadają silny ładunek nastrojowy, który wywołuje egzystencjalne stany transowe.  Z jej punktu widzenia, były to stany dążenia do dominacji nad światem. W jej wierszach,  Ja filozoficzne patrzy na świat z zewnątrz. Gdyby Maria Goniewicz zauważyła na lekcjach filozofii, że nie ma absolutnego, boskiego punktu widzenia, nie zabiłaby.  Niestety polski system edukacyjny nie pozwala młodym ludziom dojrzeć tego „meta-faktu epistemicznego” z powodu rugowania myślenia filozoficznego w szkole przez  panującą doktrynę religijną. Maria Goniewicz uczęszczała do gimnazjum katolickiego. Tam została nafaszerowana kategoriami: absolutnego punktu widzenia, świata wyróżnionego czy nawet wartości wyróżnionych. Zaczęła poszukiwać św. Grala egzystencji. Nikt jej nie powiedział, że  wszystko o czym mówimy, jest wyłącznie  efektem naszych stwórczych mocy narracyjnych.

Opinia publiczna rozpoczęła lincz werbalny na osiemnastolatce, która wraz ze swoim chłopakiem zamordowała z zimną krwią, metodą „dorzynania”, rodziców swojego chłopaka. Na forach internetowych tylko nieliczni  pozwalają sobie na uniknięcie określania jej jako „psycholki, suki, dziwki czy kurwy”. Pomimo tej zbiorowej nagonki,  przypadek Marii Goniewicz wywołuje niesamowite zainteresowanie wśród intelektualistów.   W końcu zapowiadała się –  chyba nadal zapowiada się -  na wybitną poetkę.






Jej wiersze są bardzo dobre zarówno pod względem siły obrazowania jak i lekkości frazy. Pisze o sensie, nieistnieniu, niebycie, miłości. Ze słowa wyciska nadzwyczaj subtelne znaczenia i sensy przenośne. Teoretyk literatury nie będzie miał problemu z określeniem prądu literackiego, pod którym Maria Goniewicz musiałaby podpisać się. To egzystencjalizm w wersji noir.

Maria Goniewicz jak Alex z Mechanicznej pomarańczy Stanleya Kubricka

Wiersze nastoletniej poetki są przejmujące w jej psychodelicznych momentami poszukiwaniach autentycznej miłości. Choćby ten:

zostań kiedyś na noc
bądź powodem niewyspania
scałuję z ciebie smutek
wgryzę najdelikatniej miłość
na dobry sen
wymruczę ci tęsknotę
(wróć)

W innym wierszu, autorka buduje nastrojowo byt miłości w kontekście lekarstwa, które zażywa się z niedoborów witamin we krwi.  One pragnie naćpania się miłością.

Ty
niedobór w krwi mojej
powód nieistnienia
chorobliwie niepełna
Ciebie jestem
lekarz jest zbędny
nic mi nie pomoże
przecież
nie wypisze mi Cię na receptę
jak by Cię
zażywać
nie wiem
najpiękniej umrzeć
z przedawkowania
(chodź)
Główny bohater filmu Kubricka również zabił. Górował nad światem, poszukiwał jakiegoś sensu w doświadczanym chaosie;  świat go nie bolał,  „brał” go na zimno, z wyrachowaniem. Alex znalazł swój sens i autentyzm w wolności do nieskrepowanej przemocy.

Film Kubricka okazał się „kultowym przebojem”. Reżyser „wpuszcza”    intelektualnie wyrobionego widza w niesamowity, paradoksalny styl odbioru dzieła. Widz pod koniec filmu zaczyna solidaryzować się z Alexem, zaczyna odczuwać „krzywdę”, jaką  opresyjny system polityczny  wyrządza bohaterowi-mordercy. Historia Marii Goniewicz jest podobna do tej, wymyślonej przez Burgessa (autor powieści, poprawionej przez Kubricka). Czy sama ją wyreżyserowała? Czy chciała się upodobnić do Alexa?

Poszukiwania autentyczności

W dyskursie publicznym, po drugiej wojnie światowej, w szczególności w latach sześćdziesiątych, oszałamiającą karierę zrobiła  kategoria „autentyczności” biorąca początek w filozofii egzystencjalistycznej.   Rewolucja Dzieci Kwiatów czy też ruchy terrorystyczne w Europie, USA i Japonii  uczyniły z niej podstawową kategorię służącą ocenie naszych doświadczeń. Dobrymi są tylko autentyczne przeżycia, złymi są wyłącznie nieautentyczne przeżycia.   Sens życia został zdefiniowany anty-eugenicznie.  Poszukiwania autentyczności stanowią bowiem praktyki kolekcjonowania przeżyć, a nie naprawiania  ludzkości czy kondycji indywiduum ludzkiego. W tym sensie, „autentyzacja ludzkiej egzystencji” nie jest motywowana kultywowaniem jakichś idei, celów czy wartości. Egzystencja staje się subiektywnością rozumianą jako strumień przeżyć wypełnionych „autentyczną treścią”. Z egzystencjalistycznego punktu widzenia, uzewnętrznianie się świadomości ma stanowić wyłącznie instrument do konstytuowania własnej subiektywności Ego na drodze kolekcjonowania ciekawych przeżyć.

W 2005 roku opublikowałem w krajowym, prestiżowym czasopiśmie filozoficznym, Filozofia Nauki, figurującym na Liście Filadelfiskiej (Web of Knowledge, Core Collection), tekst w którym konstruuję model lingwistyczny aktu egzystencjalnego filozofowania http://www.fn.uw.edu.pl/index.php?d=autorzy&imie=Wojciech&nazwisko=Krysztofiak. Akty te stanowią szczególny rodzaj aktywności świadomości, nakierowanej na osobliwe przedmioty, wypełnionej osobliwymi treściami i nastrojonej w szczególny sposób. Ich istotą jest projektowanie w przestrzeni mentalnej Ja granicznych konstrukcji, w wyniku czego świadomość zaczyna odczuwać osobliwe nastroje. Filozofowanie egzystencjalne (na serio) można by przyrównać do „ćpania”, tylko że zamiast trawy, „egzystencjalny ćpun” odżywia się  osobliwymi treściami semantycznymi, które wprowadzają go w nastroje transowe (nastroje noetyczne).  

Nietzsche opisał jedną z takich postaw, którą uosabia Zaratustra. Przyjmując tę postawę, spoglądamy na świat z boskiego punktu widzenia jako pole władzy Ja. Świat dla świadomości staje się polem realizowania wszelkich,  arbitralnych projektów – motywowanych wyłącznie performatywnym celem ziszczenia się planu. O boskim punkcie widzenia również Wittgenstein pisał w najsłynniejszym dziele filozoficznym wszechczasów, mianowicie w Traktacie logiczno-filozoficznym. Z boskiego punktu widzenia, świat zaczyna się jawić Ja filozoficznemu jako „mój świat”. Dlatego Wittgenstein powiada, że świat i życie to jedno i to samo. W Ja filozoficznym dokonuje się internalizacja świata do subiektywności w taki sposób, że Ja psychologiczne uświadamia sobie, że nie ma w nim żadnych wartości ani antywartości. Dlatego jedynymi sensownymi aktami życiowym są wyłącznie praktyki obrazowania faktów, a więc bezrefleksyjne czynności podporządkowywania się nim.

Maria Goniewicz naćpała się autentycznością

Poezja Goniewicz przejawia się w nieustannych próbach dostosowania świata do jej Ja filozoficznego. Kategoria świata nierzadko służy jej jako środek ekspresji. Co ciekawe, jak u Wittgesnteina, występuje obok innego pojęcia: rzeczywistości. Obie kontrastuje ze swoją subiektywnością. Jej figury zwykle są skonstruowane  według schematu opozycyjnego (coincidentia oppositorum zanalizowanego najgłębiej przez Eliade): Ja – świat (rzeczywistość). Poetka  często wyraża pretensję do świata, że nie może się on dostosować do jej Ja. Niekiedy zaskakuje ustanawianiem zimnego, chłodnego dystansu miedzy sobą i światem. Niektóre wiersze są rozmowami z jakimś odbiorcą (nie wiadomo czy osobowym czy ideą).

wiesz
to jest tak
wszyscy mają jakieś oczekiwania
ja
czekam na coś
co nigdy się nie wydarzy
czekam na kogoś
kto nigdy się nie pojawi
a inni
oczekują ode mnie
że przestanę czekać

Jej konstrukcje posiadają silny ładunek nastrojowy, który wywołuje egzystencjalne stany transowe.  Z jej punktu widzenia, były to stany dążenia do dominacji nad światem. W jej wierszach,  Ja filozoficzne patrzy na świat z zewnątrz. Ono w nic się nie angażuje w świecie  - kiedy czeka na kogoś, to wie, że jej czekanie jest bezprzedmiotowe.

Jak przekuć autentyczność narracyjną w rzeczywistość

Życie Marii Goniwicz w „realu” można zinterpretować jako próby przekształcania autentyczności narracyjnej w rzeczywistość. Jej doświadczenia seksualne z młodszą o dwa lata koleżanką (Maria została oskarżona o uprawianie seksu z niepełnoletnią koleżanką) manifestują potrzebę realnego przeżywania stanów granicznych. Być może również przekuła w rzeczywistość  przypadkowy orgazm z przypadkową osobą:

przychodzi kolejna
o czym z nią rozmawiać
w sumie po co
skoro i tak skończy się tak samo
nawet nie wiem już jak jej na imię
głupio będzie krzyczeć czyjeś inne
może spytam
nie
w sumie po co
 coraz częściej pytają
do czego dojdę w życiu
najszybciej
do orgazmu
z przypadkową osobą
spotkaną w nieistotnym miejscu życia

Literacki motyw dobrowolnego seksu z brudnym kloszardem (przypominający tematy noblistki Jelinek) jawi się w odbiorze literackim jedynie jako  „wyobrażenie”. Zacytowany wiersz obrazuje sytuację kolejnego, przypadkowego, nieistotnego seksu w nieistotnym miejscu życia z jakąś „kobietą-osobnikiem” (przypadkową osobą). Czy Maria Goniewicz przekuła tę literacką narrację w rzeczywistość?

Morderstwo, jakiego dokonała, sugerowałoby, że stanowiło ono środek przekucia literackiego transu w twarde fakty świata. Zabiła, bo chciała być autentyczna. W swojej narracji dominowała nad światem, przestawiała w nim pionki; ale taki świat był wyłącznie jej subiektywnością. Dokonując krwawej jatki, chciała uczynić własną literaturę twardą rzeczywistością. Pod pewnym względem usiłowała zakpić z Dostojewskiego, Sartre’a czy nawet Camus’a. Ci wielcy egzystencjaliści  wyłącznie prefabrykowali światy możliwe. Ona zaś jeden z takich światów możliwych uczyniła realnym.  A motywem było, być może, przekroczenie tabu literackiego: skoro kreujesz turpistyczny świat możliwy, to uczyń go realnym. Jeśli wyobrażasz siebie w samo-upodleniu, to zrób to.

Wittgenstein w swoim Wykładzie o etyce napisał:

Wspomnę od razu o innym doświadczeniu, które także znam i z którym niektórzy z was mogą być zaznajomieni: jest nim to, co można by nazwać doświadczeniem uczucia absolutnego bezpieczeństwa. Chodzi mi o stan umysłu, w którym ma się skłonność rzec: „jestem bezpieczny, nic, cokolwiek się zdarzy, nie może mnie zranić”.
 
Aresztując Marię Goniewicz, policjanci byli zaszokowani jej reakcją. Była spokojna;  czuła się bezpiecznie. Czy mord jakiego dokonała, miał być testem na osiągnięcie stanu absolutnego bezpieczeństwa, które  jest wyłącznie właściwością Boga.  Ten bowiem nie płacze nad losem świata i jego historii. Choć ludzie mordują siebie wzajemnie, Bóg jest zawsze spokojny, stabilny i nie zmienia swojego systemu wartości. Osiągnięcie boskiego punktu widzenia (w tym Wittgensteinowskim sensie) jest równoznaczne z postawą niewzruszenia emocjonalnego w stosunku do gry wszelakich możliwych światów, które losowo przekształcają się w rzeczywistość.

Puenta

Maria Goniewicz nie jest ani psychicznie chora ani psychopatką. Jej przypadek nie poddaje się analizie ani psychiatrycznej ani psychologicznej. To nie ona zabiła, ale jej Ja filozoficzne to uczyniło, poszukując testu na autentyczność. Czy można było uniknąć tej zbrodni?

Wystarczy spojrzeć na jej frazy w wierszach, aby wywnioskować, iż była piekielnie utalentowaną, młodą pisarką. Bez wątpienia – oczytaną w literaturze pięknej.  Niestety, pod pewnym względem była niedojrzała. Naćpała się autentycznością, nie rozumiejąc tego, że to tylko jedna z wielu form konstruowania artefaktów. Nikt jej nie powiedział, że boski punkt widzenia, autentyczność, egzystencja to tylko kategorie  pojęciowe służące filozofom do budowania  ich „zamków na piasku”.



Maria Goniewicz uczęszczała do gimnazjum katolickiego. Tam została nafaszerowana kategoriami: absolutnego punktu widzenia, świata wyróżnionego czy nawet wartości wyróżnionych. Zaczęła poszukiwać św. Grala egzystencji. Nikt jej nie powiedział, że  wszystko o czym mówimy, jest wyłącznie  efektem naszych stwórczych mocy narracyjnych. Nikt jej nie powiedział, że świat obiektywny sięga jedynie do granic cyfr, liczb i  liczebników. Gdyby Maria Goniewicz przeszła „terapię logiczną”, nie zabiłaby; swoim „egzystencjalnym świntuszeniem w stylu noir” mogłaby dalej zajmować się, traktując je jako wyłącznie intelektualną grę. 

Gdyby Maria Goniewicz zauważyła na lekcjach filozofii, że nie ma absolutnego, boskiego punktu widzenia, nie zabiłaby.  Niestety polski system edukacyjny nie pozwala młodym ludziom dojrzeć tego „meta-faktu epistemicznego” z powodu rugowania myślenia filozoficznego w szkole przez  panującą doktrynę religijną. To Ja filozoficzne zabija (które jest szaleńcze), a nie filozofowie – bo oni go nie mają już w sobie. Katecheza niestety nie zabija Ja filozoficznego poszukującego absolutnego punktu widzenia; zabija je dopiero edukacja logiczno-filozoficzna, oferująca pluralizm światów, projektów, perspektyw i punktów widzenia. Dlatego Platon domagał się wypędzenia poetów z państwa. Oni bowiem nie „przeszli kursu algebry”.

***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.




Cennik reklam: 10 złotych na dobę za umieszczenie reklamy na stronie postu (niezależnie od ilości kliknięć). Kontakt: wojciech.krysztofiak@gmail.com 
  



poniedziałek, 15 grudnia 2014

NAJWYŻSI SĘDZIOWIE W POLSCE PRZESTALI BYĆ NEUTRALNI POLITYCZNIE



Najwyżsi sędziowie w Polsce zostali agresywnie zaatakowani przez Kaczyńskiego. Jest to bez wątpienia faktem. Ale ich rolą nie jest kontratakowanie oponenta w takich sytuacjach, a więc wikłanie się w sytuację walki politycznej. Sądy powinny funkcjonować w płaszczyźnie meta-politycznej – ponad politycznymi konfliktami. Dlaczego więc wymienieni sędziowie nie wydali neutralnego oświadczenia w stylu:   Nie zgadzamy się z wygłoszonymi opiniami Jarosława Kaczyńskiego podczas wiecu politycznego w takim a takim dniu, dotyczącymi wpływania  najwyższych organów sądowniczych w Polsce na werdykty sędziów w sprawach o nieprawidłowości wyborcze ? Sędziowie nie są osobistościami, którym przy „byle okazji pękają nerwy”. Ich oświadczenie - przekraczające uprawnienia oraz łamiące konstytucyjną zasadę niezawisłości - zostało wygenerowane w celu politycznym. Jakim?
Małgorzta Gersdorf, I Prezes Sądu Najwyższego, Andrzej Rzepliński, Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Roman Hauser, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, publicznie wyrazili swoje, oceniające stanowisko w odniesieniu do wypowiedzi lidera partii opozycyjnej, Jarosława Kaczyńskiego.  Powodem ich aktu była wypowiedź lidera PiS podczas marszu, jaki miał  miejsce w dniu 13 grudnia w Warszawie. Kaczyński wypowiedział takie oto słowa:

"Fałszerstwem jest sytuacja, w której władza, gdy okazuje się, że wybory kończą się katastrofą, że ich wynik jest w gruncie rzeczy nieznany, natychmiast rozpoczyna kampanię ukrywania tego faktu, wpływa na sądy, można powiedzieć, wręcz terroryzuje sądy, i to z udziałem prezydenta RP, i z udziałem prezesów sądów tych najważniejszych w Polsce, i wreszcie rozpoczyna kampanię medialną przeciwko tym wszystkim, którzy mówią, że doszło do fałszerstwa...".

Reakcja sędziów

Na słowa przywódcy PiS, sędziowie zareagowali następującym oświadczeniem:

Jest to bezprzykładny w Europie atak polityka pretendującego do sprawowania władzy wykonawczej w Polsce na władzę sądowniczą. Jest to pełen pogardy atak wymierzony w każdego z tysięcy sędziów wszystkich sądów w Polsce. Wyrażamy głębokie oburzenie sformułowanymi pod naszym adresem zarzutami terroryzowania sędziów i namawiania ich do określonego orzekania w sprawach rozpoznawanych protestów wyborczych. Takie znieważające, wiecowe zdanie nawiązuje do najgorszych zwyczajów walki politycznej sprzed 1989 r.

Kaczyński w swojej wypowiedzi stwierdził, że sędziowie najważniejszych sądów w Polsce, wraz z obecną władzą polityczną (PO oraz PSL), wpływają na sądy orzekające w sprawach o  nieprawidłowości podczas ostatnich wyborów samorządowych. Bez wątpienia, wypowiedź Kaczyńskiego jest zarzutem wobec władzy sądowniczej w Polsce, iż sprzyja ona obecnej opcji politycznej w  politycznych  praktykach utrzymania się jej przy władzy.


Reagując w przytoczony sposób na słowa Kaczyńskiego, M. Gersdorf, A. Rzepliński oraz R. Hauser, prezesi najwyższych sądów w Polsce, w konsekwencji przyznali rację Kaczyńskiemu. W swojej reakcji zarzucili mu, że jako polityk opozycyjny (pretendujący do sprawowania władzy) atakuje władzę sądowniczą. Atak Kaczyńskiego traktują jako znieważenie   „tysięcy sędziów wszystkich sądów w Polsce”.




Sędziowie upolityczniają polskie sądy

Oświadczenie sędziów jest nadzwyczaj stronnicze, gdyż Kaczyński nie znieważył tysięcy sędziów w Polsce. Kaczyński co najwyżej znieważył prezesów  tych „najważniejszych sądów”, zarzucając im udział w  praktykach obstrukcyjnych wobec usiłowań rozmaitych środowisk wyjaśnienia nieoczekiwanego wyniku, jaki uzyskało w ostatnich wyborach PSL. Sędziowie więc dokonali swoją oceną bezprzykładnej manipulacji wypowiedzi politycznej Kaczyńskiego.  Ich oświadczenie jest atakiem werbalnym na lidera ultraprawicowej opozycji.

Ponieważ obecna sytuacja polityczna w Polsce sprowadza  się do binarnej, brutalnej walki o  władzę i wpływy finansowe dwóch partii politycznych: Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, zaatakowanie Kaczyńskiego przez najwyższych sędziów w Polsce jest w istocie aktem udzielenia poparcia partii obecnej premier Kopacz.

Polski system sądowniczy akceptuje instytucję zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa. Każdy obywatel ma prawo wyrażać swoje podejrzenia o popełnieniu przestępstwa. W cytowanej wypowiedzi Kaczyński oskarża (a nie: podejrzewa) władzę o sfałszowanie wyborów oraz najważniejszych sędziów w Polsce o udział w ukrywaniu tego faktu. Bez wątpienia, lider PiS przekroczył swoje prawo do zawiadomienia organów sądowniczych o podejrzeniu przestępstwa sfałszowania wyborów.

Sędziowie: Gersdorf, Rzepliński oraz Hauser, mogliby Kaczyńskiemu wytoczyć proces karny o znieważenie „najwyższych sądów w Polsce” oraz sędziów stojących na ich czele. Niestety wymienieni sędziowie podpisując się pod skandalicznym oświadczeniem, dali wyraz temu, iż popierają jedną ze stron politycznego konfliktu w Polsce.  W tym sensie złamali zasadę niezawisłości władzy sądowniczej w Polsce, w szczególności - od władzy wykonawczej.

Istotą pracy sądów jest wydawanie werdyktów

Skoro Kaczyński zaatakował najwyższe władze sądownicze w Polsce o udział w ukrywaniu domniemanego faktu fałszerstwa wyborów, to sędziowie powinni zwrócić się do właściwych organów śledczych (prokuratury) o podjęcie czynności wyjaśniających przedstawione zarzuty. Niestety, sędziowie zamiast reagować prawnie (w zgodzie z prawem), przekraczają swoje uprawnienia w postaci publikowania oświadczeń, które nie posiadają statusu werdyktu.

Werdykt sędziowski jest zawsze rezultatem postępowania wyjaśniającego. Do tej pory nie wszczęto procedury wyjaśnienia „dziwnych wyników wyborów”. Nie zlecono  sprawdzenia wyników wyborczych w kilku lub kilkunastu obwodach wyborczych, których protokoły wyborcze  wzbudzają  podejrzenia o fałszerstwo wyborcze; w szczególności w wyborach do sejmików. W tej sytuacji wypowiedź Kaczyńskiego można interpretować jako akt podjęty w interesie publicznym. Natomiast oświadczenie sędziów nie mieści się w żadnym wyszczególnieniu kompetencji: Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ich oświadczenie nie jest  wyrokiem ani  uchwałą dotyczącą jakiegokolwiek aktu normatywnego ani opinią w sprawie wykładni  regulacji prawnych. Czy wobec tego I Prezes Sądu Najwyższego, Prezes Trybunału Konstytucyjnego oraz Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego złamali Konstytucję RP, przekraczając swoje uprawnienia?

Polityczne konsekwencje wydarzenia

Trzech profesorów prawa, stojących na czele najwyższych organów sądowniczych w Polsce, uwikłało system sądownictwa polskiego w walkę polityczną, opowiadając się za jedną ze stron konfliktu w walce o władzę.  Tym samym sędziowie złożyli hołd obecnej władzy wykonawczej, czyli Platformie Obywatelskiej oraz Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. W ten sposób, doprowadzili do najpoważniejszego kryzysu politycznego w Polsce po 1989 roku, gdyż zakwestionowali fundamentalną zasadę niezawisłości sądów w każdym demokratycznym państwie.

Najwyżsi sędziowie w Polsce zostali agresywnie zaatakowani przez Kaczyńskiego. Jest to bez wątpienia faktem. Ale ich rolą nie jest kontratakowanie oponenta w takich sytuacjach, a więc wikłanie się w sytuację walki politycznej. Sądy powinny funkcjonować w płaszczyźnie meta-politycznej – ponad politycznymi konfliktami. Dlaczego więc wymienieni sędziowie nie wydali neutralnego oświadczenia w stylu:   Nie zgadzamy się z wygłoszonymi opiniami Jarosława Kaczyńskiego podczas wiecu politycznego w takim a takim dniu, dotyczącymi wpływania  najwyższych organów sądowniczych w Polsce na werdykty sędziów w sprawach o nieprawidłowości wyborcze ?

Sędziowie nie są osobistościami, którym przy „byle okazji pękają nerwy”. Ich oświadczenie - przekraczające uprawnienia oraz łamiące konstytucyjną zasadę niezawisłości - zostało wygenerowane w celu politycznym. Jakim?

Scenariusz

Wydając swoje oświadczenie, trzech najwyższych sędziów w Polsce miało świadomość, że sprzeniewierzają się konstytucyjnej zasadzie niezawisłości sądu. Uznali więc, że potępienie ultra-prawicowego polityka stanowi ważniejszą wartość, niż dochowanie wierności Konstytucji RP. Takie oświadczenia podpisuje się bowiem – na tym poziomie sprawowania władzy - po zasięgnięciu opinii od wielu ważnych osobistości stojących na czele najważniejszych, opiniotwórczych instytucji w państwie. Najprawdopodobniej uznano, że aktywność Kaczyńskiego doprowadzi go do przejęcia władzy w Polsce. Zatem akt sędziów można interpretować jako ostrzeżenie pod adresem lidera PiS, iż obecna władza nie pozwoli mu na przejęcie władzy.

Można więc przypuszczać, że w obecnej  sytuacji  jest opracowywany – za przyzwoleniem Episkopatu Polski -  scenariusz wyizolowania Kaczyńskiego z przestrzeni publicznej, tak aby jego partia nie zagrażała obecnemu establishmentowi. Nie jest wykluczone to, że jeśli „Kaczyński się nie uspokoi z wyprowadzaniem ludzi na ulice i place w polskich miastach”, to zostanie oskarżony o znieważenie  najwyższych sądów w Polsce i w następstwie tego oskarżenia podjęta zostanie  próba jego „aresztowania lub internowania”.  Najwidoczniej Kościół przestał popierać Prawo i Sprawiedliwość. Dlatego sędziowie mieli odwagę wysłać Kaczyńskiemu swoje ostrzeżenie.

Puenta

Polska znalazła się w trudnej sytuacji politycznej. Walczą ze sobą dwa katolickie ugrupowania. PO reprezentuje tak zwany katolicyzm miękki, zaś PiS pilnuje interesy katolickich szowinistów i ortodoksów. Wydaje się, iż Kościół przyjął miękką strategię marketingową  utrzymania swoich stref wpływów i dochodów finansowych. Kaczyński zaczyna przeszkadzać biskupom. Był potrzebny im jako straszak na Platformę. Ponieważ Kopacz „przelicytowała” Kaczyńskiego zapowiedzią organizacji Roku Papieskiego w 2015 roku, Kaczyński  stał się niebezpieczny dla realizacji projektu wyssania wielkiej budżetowej kasy na konta katolickich instytucji.

Dojrzali wyborcy powinni zmobilizować się i podjąć próby zorganizowania partii politycznej, która „rozmydli obecny układ dwóch dominujących partii katolickich”, które dla utrzymania lub zdobycia władzy są w stanie niszczyć fundament prawny demokratycznego państwa. Wydaje się, że skończyły się polityczne zabawy z „krucyfiksami i kabaretami”, a zaczął się konflikt na poważnie – obie strony katolickiego konfliktu  zaczynają skłaniać się do stosowania przemocy  (na razie: lingwistycznej).  
  
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.
    





WOJCIECH KRYSZTOFIAK BĘDZIE KANDYDOWAŁ NA PREZYDENTA RP W 2015 ROKU

Szanowni Państwo



Zgłaszam swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich w 2015 roku. Polska potrzebuje nowych, racjonalnych i liberalnych twarzy w polityce. Ostatnie wybory samorządowe oraz ich przebieg pokazują, że co najmniej 20%  wyborców - tych którzy oddali nieważny głos w wyborach do sejmików - oczekuje  rewolucyjnych zmian w polskim systemie politycznym. Ludzie mają dosyć awantur pomiędzy partiami rządzącymi a prawicową opozycją skupioną wokół Jarosława Kaczyńskiego. Obywatele naszego państwa pragną żyć w normalnym, racjonalnym i wolnym państwie, które nie marnuje potencjału twórczego najbardziej kreatywnej części społeczeństwa; które zwalcza wykluczenie obywatelskie i wspiera najbardziej potrzebujących.

Zgłaszając swoją kandydaturę, pragnę skierować uwagę wyborców na trzy najbardziej fundamentalne kwestie, jakie musimy rozwiązać w najbliższym czasie:

           (1)   Przed podpisaniem umowy o wolnym handlu pomiędzy Unia Europejską a Stanami Zjednoczonymi, musimy w sposób zasadniczy podnieść wysokość płacy minimalnej do godziwego poziomu. W przeciwnym wypadku staniemy się niewolnikami Europy i Ameryki.

       (2)   Nasz system edukacyjny jest chory. Polskie szkoły wyższe przodują w światowym rankingu generowania pseudo-racjonalności. System edukacji powszechnej nie jest w stanie poradzić sobie z wykluczeniem matematyczno-informatycznym polskiej młodzieży. Jeśli chcemy konkurować jako społeczeństwo z innymi krajami wysoko rozwiniętymi w dziedzinie nowych technologii, musimy jak najszybciej dokonać zmian w systemie edukacyjnym skutkujących poprawą poziomu nauczania.

             (3)   Polska jest krajem leżącym na rubieżach Unii Europejskiej. Z tej racji jesteśmy jako społeczeństwo narażeni na rozmaite niebezpieczeństwa ze strony nieprzewidywalnego sąsiada. Procesy społeczne, jakie dokonują się w Rosji, zmierzają w kierunku uczynienia z tego państwa faszystowskiej dyktatury, dysponującej bronią atomową. W naszym interesie jest wiec poszerzenie Unii Europejskiej tak, aby Polska przestała  funkcjonować jako kraj buforowy. Dlatego też w polityce zagranicznej musimy naciskać społeczność europejską o jak najszybsze zintegrowanie Ukrainy i Turcji  ze Wspólnotą Europejską. Musimy stworzyć pakt energetyczny: Polska – Ukraina – Turcja.

Zgłaszając swoją kandydaturę w wyborach prezydenckich w 2015 roku, zamierzam wystąpić o poparcie pozarządowych  organizacji kultywujących wartości społeczeństwa otwartego, w szczególności do stowarzyszeń racjonalistycznych, humanistycznych; grupujących mniejszości obyczajowe oraz ruchów miejskich. Identyfikuję się z programem politycznym Ruchu Racjonalnego. http://ruch.racjonalny.org.pl/cele-szczeg%C3%B3%C5%82owe-ruchu-racjonalnego

***

Wojciech  Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.



piątek, 12 grudnia 2014

BISKUPI ROZGRYWAJĄ KACZYŃSKIEGO !!!



Biskupi nie są „durniami”. Tysiącletnie istnienia Kościoła w Polsce pokazuje, że to najlepiej zarządzana korporacja, której nie zaszkodziły ani zabory ani komunizm. Strategia na wejście i wyjście z Komitetu Honorowego marszu była celowo zaprogramowana. Przekaz tej „pokerowej zagrywki” należy czytać tak oto:  Jeśli Kopacz blefuje z Rokiem Papieskim, to poprzemy Kaczyńskiego. Jeśli obietnice są szczere, to odwrócimy się od lidera PiS. Księża pokazali w kończącym się tygodniu, że popieranie i odwoływanie poparcia nie jest dla nich czymś niemoralnym: „raz na wozie, raz pod wozem”. Ten gest wykonali w dniu Konwencji Platformy Obywatelskiej, na której Kopacz agresywnie zaatakowała Kaczyńskiego. Lider PiS nie ma władzy, więc nie dysponuje obecnie kasą, którą może opłacić Episkopat za udzielane mu poparcie. Dysponuje jedynie symbolami kulturowymi. Co może przebić ofertę Kopacz w postaci kilkuset milionów złotych danych Kościołowi i jego przybudówkom na organizację Roku Papieskiego?  

Najpierw Kościół katolicki w osobach kilku biskupów (Depo, Dec, Mering, Dydycz, Frankowski) poparł marsz Kaczyńskiego, pod hasłami obrony demokracji, w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Zostali nawet członkami Komitetu Honorowego Marszu. Niestety, po kilku dniach wycofali się z udziału w tej inicjatywie. Co to oznacza?




Biskupi komunikują się z Kopacz i Platformą

Wybory samorządowe do sejmików Platforma Obywatelska przegrała minimalnie z partią Kaczyńskiego. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/12/edukacja-powszechna-preferencje.html Z punktu widzenia statystyki wyborczej, porażka PO była jednak dotkliwa. Partia Kopacz straciła ponad 700 tysięcy wyborców w porównaniu z wyborami z 2010 roku. Oznacza to, że rozpoczął się proces powolnego rozkładu Platformy.

Premier Kopacz  bezpośrednio po ogłoszeniu porażki (trwającym prawie tydzień) zwróciła się do Episkopatu o ratunek. Zapowiedziała, że w 2015 roku (wyborów prezydenckich i parlamentarnych) będzie miała miejsce w Polsce dwunastomiesięczna impreza religijna pod nazwą „Rok Papieski” dla uczczenia kanonizacji JP2. W stylu dyplomatycznym, Premier Kopacz więc zapowiedziała ,że Kościół katolicki otrzyma gigantyczne miliony złotych na organizację rozmaitych imprez religijnych na cześć Jana Pawła II.
Reakcja Episkopatu  nie była entuzjastyczna. Nie wysłano do rządu żadnej „podzięki”. Odwrotnie, kilku biskupów wsparło Kaczyńskiego, udzielając mu honorowego poparcia w organizowaniu „Marszu w obronie wolności i mediów”.  Kaczyński podziękował hierarchom w sposób nader niedyplomatyczny. Jego „fan” z Radzynia Podlaskiego postanowił oddać swoje miasto Jezusowi Chrystusowi podczas mszy zawierzenia. Episkopat nie takiej podzięki oczekiwał. Akt zawierzenia Chrystusowi nie jest tym samym, co wręczenie walizki pełnej pieniędzy.

Biskupi ocenili ofertę Kopacz wyżej, gdyż  zapach świeżych pieniędzy na organizację Roku Jana Pawła II jest przyjemniejszy niż wsłuchiwanie się w pieśni kościelne w Radzyniu na cześć Jezusa Króla Podlasia. Zrezygnowali więc z popierania Kaczyńskiego.

Kaczyński kolejny raz „otrzymał  z plaskacza” od Kościoła katolickiego

Kiedy lider Prawa i Sprawiedliwości próbował odwołać Hannę Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta Warszawy, ówczesny Prymas Polski, Józef Kowalczyk określił działania PiS jako polityczną hucpę i awanturę. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/676106,kosciol-katolicki-pograzyl-kaczynskiego-zmowa-prymasa-z-tuskiem-przeciwko-pis-%E2%80%93-na-marginesie-sondazu-homo-homini.html PiS wówczas przegrał.  W zamian PO nie uchwaliła   „ustawy genderowej”, ani nie zlikwidowała funduszu kościelnego. Co więcej, wsparła dziesiątkami milionów złotych budowę Świątyni Opatrzności Bożej. Status katechezy w systemie edukacji powszechnej nie zmienił się.

Biskupi nie są „durniami”. Tysiącletnie istnienia Kościoła w Polsce pokazuje, że to najlepiej zarządzana korporacja, której nie zaszkodziły ani zabory ani komunizm. Strategia na wejście i wyjście z Komitetu Honorowego marszu była celowo zaprogramowana. Przekaz tej „pokerowej zagrywki” należy czytać tak oto:  Jeśli Kopacz blefuje z Rokiem Papieskim, to poprzemy Kaczyńskiego. Jeśli obietnice są szczere, to odwrócimy się od lidera PiS. Księża pokazali w kończącym się tygodniu, że popieranie i odwoływanie poparcia nie jest dla nich czymś niemoralnym: „raz na wozie, raz pod wozem”. Ten gest wykonali w dniu Konwencji Platformy Obywatelskiej, na której Kopacz agresywnie zaatakowała Kaczyńskiego.

Co zrobi Kaczyński?




Lider PiS nie ma władzy, więc nie dysponuje obecnie kasą, którą może opłacić Episkopat za udzielane mu poparcie. Dysponuje jedynie symbolami kulturowymi. Co może przebić ofertę Kopacz w postaci kilkuset milionów złotych danych Kościołowi i jego przybudówkom na organizację Roku Papieskiego?  Musi to być jakaś nadzwyczaj spektakularna, masowa akcja symboliczna. Wydaje się, że  mogłoby nią być masowe zawierzanie miast, miasteczek, gmin i powiatów Jezusowi Królowi Polski.  Czy Kaczyńskiego stać na taki gest? Czy posiada taką władzę, żeby w kilkudziesięciu miejscowościach systematycznie - co najmniej dwa razy w tygodniu, przez cały rok - czcić Jezusa jako króla Polski? Przy okazji takich uroczystości, lider PiS mógłby wezwać wiernych do realnego zawierzenia Chrystusowi w postaci daru z kosztowności. Zainicjowanie zbiórki z „rodowego złota i srebra” na sfinansowanie nowych powołań imieniem Jana Pawła II świetnie współgrałoby z dwunastomiesięcznymi obchodami Roku Papieskiego, organizowanymi przez Kopacz. Czy Kaczyński ogłosi taką inicjatywę podczas Marszu w obronie wolności?

Wyżej naszkicowana akcja postawiłaby Kopacz w trudnej sytuacji. Musiałaby podwoić fundusz Roku Papieskiego do co najmniej pół miliarda złotych. Obecne zabiegi integracji budżetu, zbicia deficytu – zawieszenia podwyżek płac dla nauczycieli - mogą stanowić wstępne przygotowania pod „poważne wypłaty dla Kościoła”. Jeśli rząd Kopacz podejmie taka grę, wówczas racjonalno-liberalne elity naszego kraju całkowicie się odwrócą od PO, tak, jak to miało miejsce podczas ostatnich wyborów samorządowych.  http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/12/edukacja-powszechna-preferencje.html

Puenta

Aby wygrać wybory parlamentarne, Kaczyński musi rozpocząć akcję podbijania stawki w grze pod tytułem: „kto da więcej Kościołowi”.   Wystąpienie biskupów z Komitetu Honorowego Marszu należy odczytywać jako zaproszenie do tej gry.

***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.



Cennik reklam: 10 złotych na dobę za umieszczenie reklamy na stronie postu (niezależnie od ilości kliknięć). Kontakt: wojciech.krysztofiak@gmail.com