Follow by Email

sobota, 25 października 2014

ROSYJSCY SZPIEDZY W SZCZECINIE. CZY PREZYDENT KRZYSTEK JEST INWIGILOWANY PRZEZ AGENTURĘ PUTINA?


Media donoszą, iż rosyjski szpieg, Stanisław Sz. posiadał listę około dwudziestu nazwisk osobistości polskiego establishmentu, których miał zwerbować lub już zwerbował. Ponieważ szef Unizeto, Andrzej Bendig-Wielowieyski jest honorowym konsulem Rosji w Szczecinie, warto zadać pytanie: jakie relacje towarzyskie łączyły Stanisława Sz. z rodziną Bendig-Wielowieyskich? Odkąd Krzystek zdobył władzę w Szczecinie w 2006 roku, kariera polityczna Bendig-Wielowieyskiego nabrała impetu. W latach 2009-2011 był członkiem Rady Gospodarczej przy Prezydencie Miasta Szczecina. Do 2014 roku był przewodniczącym rady nadzorczej Szczecińskiego Parku Naukowo-Technologicznego.  W 2013 roku Hubert Bendig-Wielowieyski, syn Andrzeja Bendig-Wielowieyskiego, honorowego konsula Rosji w Szczecinie, reprezentującego interesy Putina w Polsce, okazał się zwycięzcą w konkursie na projekty finansowane z tak zwanego budżetu obywatelskiego. Zgarnął około 5 milionów złotychDlaczego więc - jako prezydent miasta – Krzystek promował szefa Unizeto w strukturach instytucjonalno-samorządowych Szczecina? Czy Unizeto sponsorowało jego kampanie wyborcze? Jeśli tak, to czy w Unizeto jest obecny kapitał rosyjski? Jeśli tak, to czy Krzystek wiedział o tym, że jego kariera polityczna jest finansowana za rosyjskie pieniądze? Czy przyznanie synowi Bendig-Wielowiejskiego, Hubertowi, około 5 milionów złotych na realizację projektów finansowanych z budżetu obywatelskiego było formą zapłaty za domniemane, wcześniejsze finansowanie jego kampanii przez Unizeto? Czy na powyższe pytania umie odpowiedzieć Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego? Jeśli tak, to czy ABW prowadzi działania operacyjne względem prezydenta Szczecina Krzystka? Jeśli tak, to czy mieszkańcy Szczecina dowiedzą się o tym fakcie przed wyborami samorządowymi?

Afera szpiegowska ma charakter rozwojowy. Dotychczas aresztowano dwóch szpiegów: oficera pracującego w Ministerstwie Obrony Narodowej oraz pochodzącego ze  Szczecina obywatela Rosji i Polski, Stanisława Sz., prawnika będącego absolwentem Uniwersytetu Szczecińskiego.  Został on aresztowany w dniu kiedy miał rozpocząć staż  w Ministerstwie Gospodarki. Ponadto, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego złożyła wniosek do premier Kopacz o wydalenie kilku rosyjskich dyplomatów z Polski. Okazuje się również, że Stanisław Sz. był związany towarzysko z  Magdaleną Nestorowicz, pracownicą Biura Prasowego Twojego Ruchu, która wprowadziła go do sejmowego budynku.

Wraz  z wykryciem rosyjskiej siatki szpiegowskiej, umocowanej w strukturach władzy, pojawiły się w mediach  doniesienia o fakcie informatyzacji urzędów państwowych przez szczecińską firmę Unizeto, na czele której stoi Andrzej Bendig-Wielowieyski, honorowy konsul Federacji Rosyjskiej.

W kontekście afery szpiegowskiej na uwagę zasługują uwagi lidera SLD, które ją bagatelizują. Miller stwierdził o szpiegu:  Tej płotce dorabia się płetwę rekina i zdumionej publiczności mówi się: patrzcie, oto rekin, którego żeśmy złapali. W  sytuacji promowania przez Millera celebrytki Oleny Marczuk, której kariera zawodowa musi wzbudzać zainteresowanie ABW lub Agencji Wywiadu, wypowiedź byłego premiera wywołuje u czytelników stan  zadziwienia. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/684033,czy-miller-bawi-sie-w-bonda-z-olena-marczuk-na-marginesie-wyborow-do-europarlamentu.html

Szczecin jako miasto szpiegów
Szczecin jest chyba najbardziej szpiegowskim miastem w Polsce. Caspar Weinberger, który za czasów prezydentury Reagana, sprawował funkcję sekretarza obrony, a wcześniej pracował w amerykańskim wywiadzie, napisał powieść polityczną Następna wojna światowa (The next war) opisującą, między innymi,  potencjalny rozwój wypadków politycznych w okolicznościach objęcia władzy w Rosji przez wojskową dyktaturę.  Centralnym tematem powieści jest atak Rosji na Polskę, który rozpoczyna III Wojnę Światową w Europie.  Na dwóch stronicach książki opisany jest Szczecin jako centrum dowodzenia skrawka niepodległej Polski. Choć niemal cała Europa padła w wyniku nuklearnego ataku Rosji, to Szczecin nadal się broni jako ostatni bastion wolnego świata – oto przesłanie zawarte w książce.

Dlaczego Weinberger wybrał Szczecin, a nie, na przykład, Wrocław lub  Poznań, na kwaterę dowództwa ostatniego skrawka wolnego świata w Europie, dzielnie broniącego się przed rosyjską nawałnicą?  Odpowiedź nie jest trudna. Jako wieloletni analityk amerykańskiego wywiadu oraz jako jedna z najbardziej wpływowych postaci polityki światowej lat 80-tych XX wieku, w raportach wywiadowczych często spotykał się z nazwą „Szczecin”.

Od końca drugiej wojny światowej w Szczecinie mieściły się koszary wojsk sowieckich (w jednym z budynków  radzieckiej bazy wojskowej obecnie mieszkam). Według planów militarnych Układu Warszawskiego, ze Szczecina miało iść główne natarcie na Europę na wypadek III Wojny Światowej. Nie można mieć złudzeń, iż w Szczecinie w latach osiemdziesiątych działała silna siatka szpiegowska NATO.
Rzecz jasna, skoro w Szczecinie mieściły się sowieckie koszary, to posiadały one osłonę kontrwywiadowczą w postaci agentów sowieckiego wywiadu. Po Okrągłym Stole  sowieccy agenci przekształcili się w agentów rosyjskich. W latach 90-tych, kiedy państwo Jelcyna chwiało się w posadach, agenci ci zaprzestali swojej działalności. Wraz z odbudową imperialnych ambicji Rosji za rządów Putina, zostali „obudzeni ze szpiegowskiej śpiączki”.

Kto w Szczecinie jest szpiegiem Putina?  
Media donoszą, iż rosyjski szpieg, Stanisław Sz. posiadał listę około dwudziestu nazwisk osobistości polskiego establishmentu, których miał zwerbować lub już   zwerbował. Bez wątpienia, żaden agent nie działa w samotności; jest elementem „siatki”. W wypadku Stanisława Sz., jego siatka musiała spełniać funkcję „prowadzącą”, której zadaniem było wprowadzenie go na salony polityczne. Stąd, należy domniemywać, że w Szczecinie, w kręgach na styku akademickim oraz politycznym, jest zakonspirowana struktura rosyjskich agentów obejmująca wpływowe, lokalne osobistości przestrzeni publicznej.

Ponieważ szef Unizeto, Andrzej Bendig-Wielowieyski jest honorowym konsulem Rosji w Szczecinie, warto zadać pytanie: jakie relacje towarzyskie łączyły Stanisława Sz. z rodziną Bendig-Wielowieyskich?   Pytanie jest tym bardziej ważne, skoro rząd odebrał Unizeto certyfikaty bezpieczeństwa po tym, jak Kaczyński utracił władzę na rzecz Tuska. Czy szczecińska firma informatyczna jest uzależniona od rosyjskiego kapitału?
Jeśli Stanisław Sz. spotykał się z Andrzejem Bendig-Wielowieyskim, to jakie  znaczenie polityczne miałyby tego rodzaju kontakty? Czy oznaczałoby to, że obecny prezydent Szczecina Krzystek został uwikłany, być może nieświadomie,  w interakcje  z rosyjską agenturą?

Powiązania Krzystka z Andrzejem oraz  Hubertem Bendig-Wielowieyskimi
W 2013 roku Hubert Bendig-Wielowieyski, syn Andrzeja Bendig-Wielowieyskiego, honorowego konsula Rosji w Szczecinie, reprezentującego interesy Putina w Polsce, okazał się zwycięzcą w konkursie na projekty finansowane z tak zwanego budżetu obywatelskiego. Zgarnął około 5 milionów złotych, przyznanych mu przez prezydenta Krzystka na realizację projektu roweru miejskiego oraz modernizację Stawu Brodowskiego.

Okazuje się, że Hubert Bendig-Wielowieyski jest aktywnym działaczem stowarzyszenia Szczecin dla Pokoleń, w którym zasiadają Krzysztof Soska (zastępca prezydenta), Ryszard Słoka (sekretarz miasta) oraz radni prezydenccy: Kolbowicz i Liktoras.  

W 2013 roku nikt publicznie nie wiedział, że firmie, której prezesuje Andrzej Bendig-Wielowieyski, cofnięto certyfikaty bezpieczeństwa. Wydało się to dopiero teraz w kontekście aresztowania szczecińskiego szpiega Stanisława Sz.

Andrzej Bendig-Wielowieyski studiował we wczesnych latach siedemdziesiątych w Leningradzkim Instytucie Technologicznym. Od 1982 roku pracował  w Politechnice Szczecińskiej. Dokonał prywatyzacji w 1991 roku państwowej firmy informatycznej ZETO, przekształcając ją na Unizeto.  Odkąd Krzystek zdobył władzę w Szczecinie w 2006 roku, kariera polityczna Bendig-Wielowieyskiego nabrała impetu. W latach 2009-2011 był członkiem Rady Gospodarczej przy Prezydencie Miasta Szczecina. Do 2014 roku był przewodniczącym rady nadzorczej Szczecińskiego Parku Naukowo-Technologicznego. O firmie Unizeto zaczęło być głośno w okresie sprawowania rządów przez PiS; wówczas otrzymała ona certyfikaty bezpieczeństwa i w związku z tym dostęp do wrażliwych politycznie  tajemnic państwowych.

Pytania  do Krzystka !!!
Tajemnicą poliszynela jest to, że niemal każdy tak zwany konsul honorowy obcego państwa jest jego jawnym agentem wpływu, czyli osobą jawnie wpływającą na ośrodki władzy państwa goszczącego. Jego funkcją jest promowanie interesu danego państwa, które reprezentuje. Jednym z takich interesów jest promowanie szpiegów w strukturach instytucjonalnych szpiegowanego kraju. Nie zawsze jednak agenci wpływu świadomie promują szpiegów. Z racji piastowania funkcji dyplomaty, każdy konsul honorowy ma ułatwiony dostęp do rozmaitych osobistości z obszaru władzy danego państwa. Takich konsulów powołuje się właśnie po to, aby mogli oficjalnie prowadzić monitoring interesów danego państwa w obcym państwie.

O takim mechanizmie funkcjonowania konsula honorowego Rosji, Andrzeja Bendig-Wielowieyskiego, Krzystek musiał wiedzieć. Dlaczego więc - jako prezydent miasta - promował go w strukturach instytucjonalno-samorządowych Szczecina? Czy Unizeto sponsorowało jego kampanie wyborcze? Jeśli tak, to czy w Unizeto jest obecny kapitał rosyjski? Jeśli tak, to czy Krzystek wiedział o tym, że jego kariera polityczna jest finansowana za rosyjskie pieniądze? Czy przyznanie synowi Bendig-Wielowiejskiego, Hubertowi, około 5 milionów złotych na realizację projektów finansowanych z budżetu obywatelskiego było formą zapłaty za domniemane, wcześniejsze finansowanie jego kampanii przez Unizeto?

Pytania do ABW !!!
Czy na powyższe pytania umie odpowiedzieć Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego? Jeśli tak, to czy ABW prowadzi działania operacyjne względem prezydenta Szczecina Krzystka? Jeśli tak, to czy mieszkańcy Szczecina dowiedzą się o tym fakcie przed wyborami samorządowymi?

Najważniejsze pytanie dotyczy jednak związków szpiega Stanisława Sz. z Andrzejem Bendig-Wielowieyskim. Czy obaj panowie spotykali się? Jeśli tak, to czy na liście agentów do zwerbowania figuruje nazwisko prezydenta Krzystka?    

W jakim stopniu w szczecińskich spółkach ulokowany jest kapitał rosyjski? Czy działalność prezydenta Krzystka ma wpływ na integrowanie kapitału rosyjskiego ze spółkami z udziałem skarbu państwa?

Puenta
To, że obecne władze Szczecina były inwigilowane przez rosyjską siatkę szpiegowską, jest niemal pewne. Dane analityczne za taką hipotezą przemawiają w wysokim stopniu. Jeśli tak, to czy Komitet Wyborczy Krzystka „Bezpartyjni”, jest inwigilowany przez rosyjską agenturę?

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego powinna złożyć jakieś oświadczenie, żeby przynajmniej rozwiać lęki głosujących mieszkańców Szczecina.  Moim zdaniem, głosowanie na Krzystka w obecnych wyborach, przy aż nazbyt wielu niejasnościach w kwestii jego związków z rosyjskimi grupami wpływu agenturalnego, jest zbyt poważnym ryzykiem dla bezpieczeństwa naszego państwa.   

***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.









wtorek, 21 października 2014

RZĄD EWY KOPACZ ODMAWIA LEGALIZACJI PASTAFARIANOM. CZY MINISTER ADMINISTRACJI i CYFRYZACJI ZŁAMAŁ KONSTYTUCJĘ RP?

Gdyby chrześcijaństwo nie istniało, kwestia uznania legalności religii pastafarian musiałaby, na mocy Konstytucji, być rozwiązana pozytywnie. Ostatecznie więc, uzasadnienie ministerstwa uzależniło legalizację Kościoła pastafarian od faktu istnienia chrześcijaństwa i od jednego z obrzędów tej religii. Ponieważ rząd Ewy Kopacz jest prokatolicki, legalizacja religii pastafarian doprowadziłaby do odmowy popierania Platformy Obywatelskiej przez Episkopat Polski. W tej sytuacji PO przegrałaby z Prawem i Sprawiedliwością każde zbliżające się wybory.   W wyniku legalizacji, Kościół Latającego Potwora Spaghetti stałby się poważną siłą na scenie politycznej kraju, rozmontowującym obecny układ.

Rząd Ewy Kopacz  odmówił legalizacji Kościoła Latającego Potwora Spaghetti. W uzasadnieniu ministerstwo podaje, iż ruch pastafarian jest parodią religii. Czy Rząd RP łamie Konstytucje RP? http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686259,czy-latajacy-potwor-spaghetti-jest-bogiem.html

Co mówi Konstytucja w kwestii przekonań religijnych?
Zgodnie z artykułem 53 Ustawy Zasadniczej, czytamy:

Każdemu zapewnia się wolność sumienia i religii.
Wolność religii obejmuje wolność wyznawania lub przyjmowania religii według własnego wyboru oraz uzewnętrzniania indywidualnie lub z innymi, publicznie lub prywatnie, swojej religii przez uprawianie kultu, modlitwę, uczestniczenie w obrzędach, praktykowanie i nauczanie. Wolność religii obejmuje także posiadanie świątyń i innych miejsc kultu w zależności od potrzeb ludzi wierzących oraz prawo osób do korzystania z pomocy religijnej tam, gdzie się znajdują.

Konstytucja wyraźnie mówi, że wolność religii jest konstytuowana przez własny wybór każdego obywatela. Przepis ten należy rozumieć szeroko. Oznacza to, że żadna instytucja państwowa nie ma prawa do ustanawiania definicji tego, czym jest religia. Fraza „swoja religia” wskazuje w sposób jednoznaczny na fakt, iż wybór przekonań religijnych ma charakter subiektywny. W tym sensie, żaden państwowy urząd nie ma prawa kwestionować subiektywnych decyzji obywateli w zakresie wolnego wyboru swojej religii ani definiować tego zjawiska. Konstytucja nie zakazuje obywatelom wymyślania swoich religii.

W żadnej ustawie uchwalonej przez Sejm RP nie figuruje kategoria „parodii religii”. Używając tej kategorii w swoim uzasadnieniu, Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji dopuściło się przestępstwa przekroczenia uprawnień.  Co więcej, stwierdzenie użyte w uzasadnieniu:  Sakramentalne spożywanie Jego Ciała (czyli Latającego Potwora Spaghetti) w postaci wszelkiego rodzaju makaronu to ewidentna parodia obrzędu komunii w religii chrześcijańskiej, jest aktem preferowania religii chrześcijańskiej. Na mocy art.25 Konstytucji RP, organy państwowe wiąże zasada równego traktowania wszystkich religii:

Kościoły i inne związki wyznaniowe są równouprawnione.
Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
Stosunki między państwem a kościołami i innymi związkami wyznaniowymi są kształtowane na zasadach poszanowania ich autonomii oraz wzajemnej niezależności każdego w swoim zakresie, jak również współdziałania dla dobra człowieka i dobra wspólnego.

Zacytowane uzasadnienie w sposób skandaliczny łamie art.25 Ustawy Zasadniczej, gdyż uznanie religii pastafarian zostało uzależnione od uznania religii chrześcijan. Ministerstwo posłużyło się dyskryminacyjnym schematem uzasadniania: To, co jest niezgodne z religią chrześcijańską, nie może zostać uznane za religię. Spożywanie ciała Potwora Spaghetti zostało uznane jako parodia komunii w chrześcijaństwie. Zatem gdyby chrześcijaństwo nie istniało, kwestia uznania legalności religii pastafarian musiałaby, na mocy Konstytucji, być rozwiązana pozytywnie. Ostatecznie więc uzasadnienie ministerstwa uzależniło legalizację Kościoła pastafarian od faktu istnienia chrześcijaństwa i od jednego z obrzędów tej religii.

Czy religia pastafarian jest niebezpieczna dla Rządu?
W art. 53 Konstytucji RP czytamy:

Religia kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej może być przedmiotem nauczania w szkole, przy czym nie może być naruszona wolność sumienia i religii innych osób.

Legalizacja Kościoła Latającego Potwora Spaghetti stanowiłaby prawną podstawę do ubiegania się tej instytucji religijnej do wprowadzenia do systemu edukacji powszechnej katechezy pastafarianizmu. Można łatwo przewidzieć, że taka katecheza cieszyłaby się popularnością wśród uczniów szkół licealnych. To zaś mogłoby doprowadzić do uzasadnionych prawnie apeli o uznanie rastafarianizmu jako jednego z fakultatywnych przedmiotów na maturze. Skoro bowiem Episkopat nawołuje do „umaturalnienia” religii katolickiej, to w myśl zasady równości wszystkich religii, rastafarianizm musiałby również stac się przedmiotem do wyboru dla uczniów na maturze.

Ponieważ rząd Ewy Kopacz jest prokatolicki, legalizacja religii pastafarian doprowadziłaby do odmowy popierania Platformy Obywatelskiej przez Episkopat Polski. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/692500,kopacz-wygrywa-batalie-z-kaczynskim-o-wzgledy-katolikow-na-marginesie-sondazu-millward-brown.html  W tej sytuacji PO przegrałaby z Prawem i Sprawiedliwością każde zbliżające się wybory.   W wyniku legalizacji, Kościół Latającego Potwora Spaghetti stałby się poważną siłą na scenie politycznej kraju, rozmontowującym obecny układ.

Puenta
Polska potrzebuje liberalnej, aksamitnej rewolucji. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/642329,polska-potrzebuje-aksamitnej-liberalnej-anty-klerykalnej-rewolucji.html Odmowa legalizacji religii pastafarian oraz zaprezentowane uzasadnienie przez rząd swojej decyzji pokazują, że żyjemy w kraju, w którym katolicyzm funkcjonuje pozaprawnie jako religia państwowa. Wydając sprzeczne z Konstytucją decyzje,  premier i ministrowie są nawet w stanie ryzykować postawieniem siebie przed Trybunałem Stanu, aby utrzymać się przy władzy.

„Apel 15 profesorów”  skierowany do władz w sprawie klerykalizacji kraju nabywa swojej wagi w kontekście oficjalnego uzasadnienia odmowy rejestracji Kościoła pastafarian. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/10/apel-profesorow-do-wadz-przeciwko.html W ostatnich dniach wiele wydarzeń znamionujących postępującą klerykalizację kraju miało miejsce. Obecny rząd realizuje strategię kooperacji z Episkopatem, dyskryminując religijnie, światopoglądowo i obyczajowo, na niespotykaną skalę,  obywateli naszego państwa.

***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.




APEL PROFESORÓW DO WŁADZ PRZECIWKO KLERYKALIZACJI KRAJU



„Apel 15 profesorów” jest pouczeniem dydaktycznym dla tych wszystkich, którzy upowszechniają i replikują serwilistyczne praktyki względem Kościoła katolickiego, doprowadzając tym samym do zjawiska polaryzacji społecznej osłabiającego spójność społeczeństwa i poziom zaufania w interakcjach międzyludzkich. Nie jest przypadkiem to, że „Apel 15 profesorów” został opublikowany przed wyborami samorządowymi. Ich polityczny wynik może jeszcze pogłębić procesy polaryzacji społecznej w naszym kraju. Fundamentaliści religijni mogą uzyskać skuteczny oręż dla  praktyk przymusu religijnego w postaci posiadania swoich fanatycznych przedstawicieli w instytucjach samorządowych naszego kraju.  Ruch Racjonalny jest partią w stanie tworzenia; z tej racji nie startuje w najbliższych wyborach samorządowych. Nie mniej jednak jest jedyną partią polityczną, która wyraziła publicznie i oficjalnie stanowisko solidaryzowania się z „Apelem 15 profesorów”. 


Z inspiracji prof. Łętowskiej, pierwszego Rzecznika Praw Obywatelskich w wolnej Polsce oraz prof. Woleńskiego, laureata tak zwanego Polskiego Nobla i najczęściej cytowanego współczesnego, polskiego filozofa, 15 profesorów sformułowało apel do władz w sprawie klerykalizacji kraju. Publiczność może solidaryzować się z tą odezwą w formie anonimowej na portalu „Gazety Wyborczej”  http://wyborcza.pl/0,141703.html oraz w sposób identyfikacyjny na portalu http://www.petycje.pl/10877. Ta druga forma solidaryzowania się z apelem profesorów ma charakter silniejszy od pierwszej w tym sensie, że adresatem odezwy jest premier rządu, Ewa Kopacz.

Dlaczego profesorowie nie zaadresowali petycji do premiera, prezydenta oraz posłów?
Z punktu widzenia Konstytucji RP, zwrot „władza” jest nieprecyzyjny. Władzą jest nie tylko premier czy prezydent, ale także sołtys, wójt, burmistrz, a nawet komisarz powiatowego posterunku policji są władzą. Apel został więc skierowany do „wszystkich, którzy rządzą jakimś kawałkiem Polski”. Profesorowie obarczają więc winą za praktyki klerykalizacji kraju wszystkich rządzących; nie tylko premierów, prezydentów, ale także komendantów policji, straży pożarnej czy dyrektorów szkół, którzy posiadają „władzę”. Taka charakterystyka adresata apelu presuponuje to,  że odezwa profesorów nie ma charakteru politycznego; za klerykalizację kraju nie są odpowiedzialne partie polityczne, ale władze państwowe, czyli establishment odpowiedzialny za zarządzanie przestrzenią publiczną we wszystkich płaszczyznach – od globalnej po lokalne (wojewódzkie, powiatowe, gminne czy nawet osiedlowe).

„Apel 15 profesorów” jest pouczeniem dydaktycznym dla tych wszystkich, którzy upowszechniają i replikują serwilistyczne praktyki względem Kościoła katolickiego, doprowadzając tym samym do zjawiska polaryzacji społecznej osłabiającego spójność społeczeństwa i poziom zaufania w interakcjach międzyludzkich.  Stany polaryzacji społecznej grożą wybuchem agresji ludzkiej z niespotykaną siłą po obu stronach barykady. Zgodnie z treścią dokumentu, czynnikiem  determinującym ten stan polaryzacji jest aktywność wielu przedstawicieli Kościoła. Czytamy w „Apelu”:

Spotykamy się także z działaniami przedstawicieli Kościoła o charakterze bliskim kolizji z prawem lub przekraczającym tę barierę w postaci wzywania do naruszania prawa, gróźb pod adresem osób rezygnujących z katechezy w szkole, zmuszania  uczniów do uczestniczenia w obrzędach religijnych, domagania się przez szkoły ujawniania przez rodziców lub uczniów swojego światopoglądu, obrażania ludzi niewierzących w publicznych wypowiedziach duchownych czy nawet deprecjonowania najwyższych przedstawicieli władz państwowych.

Profesorowie podkreślają, że swojej wypowiedzi nie kierują do kapłanów, lecz właśnie do władz, gdyż to ich bezczynność wywołuje śmiałość hierarchów kościelnych w ich praktykach klerykalizacji kraju.
„Apel 15 profesorów” jest więc także wskazaniem publiczności na to, że  osoby obecnie piastujące stanowiska decyzyjne w instytucjach państwowych i samorządowych nie dorosły do pełnienia tych funkcji dla dobra publicznego. Dokument inspiruje więc obywateli do postawienia pytania: skoro dotychczasowe władze wszystkich szczebli zarządzania doprowadziły do tak niebezpiecznych zjawisk, jakimi są upowszechniające się praktyki przymusu religijnego w przestrzeni publicznej, to czy nie nadszedł czas ich globalnej wymiany?

Apel wsparciem dla Ruchu Racjonalnego
Nie jest przypadkiem to, że „Apel 15 profesorów” został opublikowany przed wyborami samorządowymi. Ich polityczny wynik może jeszcze pogłębić procesy polaryzacji społecznej w naszym kraju. Fundamentaliści religijni mogą uzyskać skuteczny oręż dla  praktyk przymusu religijnego w postaci posiadania swoich fanatycznych przedstawicieli w instytucjach samorządowych naszego kraju. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686236,przed-wyborami-do-parlamentu-europejskiego-brunatna-fala-wznosi-sie-na-marginesie-wegierskich-wyborow.html Ostatnie wybory samorządowe na Węgrzech pokazały, że partie faszystowskie przestają funkcjonować jako polityczne skanseny, ale że stają się wiodącymi centrami podejmowania decyzji politycznych.

Profesorski apel przeciwko klerykalizacji można więc odczytać  jako radę na temat: na kogo głosować.   Ponieważ dotychczas rządzące partie polityczne (PO, PSL, SLD, PiS) nie zdały egzaminu, gdyż poprzez swój serwilizm względem Kościoła katolickiego, dopuściły do zjawiska polaryzacji społecznej, rada profesorów, na kogo głosować, jest oczywista: na oddolne, obywatelskie komitety wyborcze.

Ruch Racjonalny jest partią w stanie tworzenia; z tej racji nie startuje w najbliższych wyborach samorządowych. http://ruch.racjonalny.org.pl/deklaracja-warto%C5%9Bci Nie mniej jednak jest jedyną partią polityczną, która wyraziła publicznie i oficjalnie stanowisko solidaryzowania się z „Apelem 15 profesorów”.  http://ruch.racjonalny.org.pl/apel-naukowc%C3%B3w-w-sprawie-klerykalizacji-kraju W „Deklaracji wartości” RR, czytamy:

My, obywatele Rzeczpospolitej, zarówno wierzący w Boga, jak i nie podzielający tej wiary, stoimy w obliczu wielkiego zagrożenia cywilizacyjnego. Istnieje bowiem realne niebezpieczeństwo, iż w najbliższych wyborach parlamentarnych zwycięży partia, która usiłuje z naszego kraju uczynić państwo wyznaniowe. Realizując szaleńczy cel, jej ludzie będą antagonizować Polskę z sąsiadami, zalegalizują dyskryminację ze względów religijnych i będą dążyć do wyjścia Polski z Unii Europejskiej.

Z inicjatywy Ruchu Racjonalnego powstała „Deklaracja racjonalności” zaadresowana do polskich nauczycieli. http://racjonalista.tv/deklaracja-racjonalnosci/ Kilka lat wcześniej prof. Woleński, współinicjator obecnego apelu, był sygnatariuszem „Listu trzech profesorów”, który ostrzegał publiczność przed praktykami klerykalizacji kraju. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/633593,list-profesorow.html Dlatego też „Apel 15 profesorów” stanowi ważną kontynuację „Listu” z 2012 roku, wzywając obywateli do „przebudzenia” i wspierania tych formacji politycznych, które dążą do tworzenia społeczeństwa otwartego w naszym kraju.

Ruch Racjonalny ma być tą formacją, której zadaniem będzie jednoczenie tych inicjatyw, które kultywują wolnościowe i racjonalistyczne wartości kultury europejskiej.  Dlatego też z inicjatywy Ruchu Racjonalnego „Apel 15 profesorów” został skierowany do premiera rządu, lidera Platformy Obywatelskiej, Ewy Kopacz. Ostrzegamy partię rządzącą, za pośrednictwem „Apelu”, że jej obecne działania polityczne manifestują nadzwyczaj groźną niedojrzałość polityczną torującą drogę do władzy „brunatnym siłom” w Polsce. Bezczynność, głupota marketingowa władz determinuje nas do działań, których celem jest zastąpienie Platformy Obywatelskiej na politycznej scenie naszego kraju. Chcemy bowiem ratować Polskę przed nieodpowiedzialnością, niedojrzałością, nierozumnością i nieudolnością obecnych władz.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

  


  



piątek, 17 października 2014

ANTYSEMICKA NAGONKA !!! CZY MINISTER NAUKI I SZKOLNICTWA WYŻSZEGO CHCE, ABY PROF. HARTMAN PALNĄŁ SOBIE „W ŁEB”?

Obowiązkiem każdej władzy jakiegokolwiek państwa, szanującej jego demokratyczny porządek ustrojowy, jest reagowanie na wszelkie zaprogramowane zjawiska dyskryminacji osób, grup etnicznych oraz obyczajowych. Brak reakcji na nie jest zawsze równoznaczny z przyzwoleniem na programowane praktyki dyskryminacyjne, które mają swój początek w rządach faszystów, komunistów i nazistów we Włoszech Mussoliniego, Związku Radzieckim Stalina i Niemczech Hitlera. Zaprogramowana przez katolickie organizacje akcja poniżania prof. Hartmana, zmierzająca do wyrzucenia go za poglądy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest przejawem  faszyzacji życia publicznego w naszym kraju. W tej sytuacji, milczenie władz państwowych, partii politycznych oraz instytucji wpływu publicznego – jakimi są kościoły, uniwersytety, stowarzyszenia pozarządowe - manifestuje ich przyzwolenie na faszyzm i antysemityzm. Nagonka na Hartmana przypomina już  hucpę wszczętą przez Gomułkę przeciwko Adamowi Michnikowi. Tamte czasy zrodziły KOR (Komitet Obrony Robotników). Obecne  czasy również stanowią „zawołanie” do organizowania się w grupy oporu przeciwko wznoszącej się brunatnej fali w Polsce. Czas podpowiada, że Polska potrzebuje nowej partii politycznej, której działalność będzie nakierowana na obronę raczkującego  społeczeństwa obywatelskiego w naszym kraju. Jej zaczynem ma być Ruch Racjonalny.

Trwa w najlepsze brutalna nagonka na prof. Hartmana, zorganizowana przez faszystowskie organizacje polityczne działające w naszym kraju pod sztandarami chrześcijaństwa i katolicyzmu. Krucjata Młodych, Instytut ks. Piotra Skargi, stowarzyszenia zasilające szwadrony Ruchu Narodowego, Prawa i Sprawiedliwości oraz Polskiej Ligi Obrony, zorganizowały akcję protestu przeciwko prof. Hartmanowi z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Żądają wyrzucenia krakowskiego filozofa z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Petycję do Rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego podpisało ponad 18 tysięcy faszystów. Każdego dnia  liczba   ta wzrasta o tysiąc osób.

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego milczy
W większości państw demokratycznych, szaleńcy mogą protestować, słać do władz petycje i czynić interpelacje.  Obowiązkiem władz demokratycznego państwa jest udzielanie odpowiedzi na tego rodzaju praktyki. Ponieważ  brutalna nagonka na prof. Hartmana przekształca się powoli w zmasowany lincz, posiadający antysemicki kontekst, zarówno Rektor UJ jak i Minister Nauki powinni odnieść się do zaistniałej sytuacji. Niestety ze strony władz zarówno uniwersyteckich jak i rządowych „słyszymy wymowną ciszę”.

Dlaczego prof. Lena Kolarska-Bobińska milczy? Czy jej milczenie należy  interpretować jako polityczne przyzwolenie antysemickiej, katolickiej młodzieży na lincz na prof. Hartmanie? W kontekście wyrzucenia Jana Hartmana  z komisji etyki przy ministrze zdrowia Arłukowiczu, można taki wniosek wyprowadzić całkowicie zasadnie. Czy wobec tego nowy rząd „rzucił prof. Hartmana na pożarcie faszystowskiej gawiedzi”?  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/692154,polowanie-na-prof-hartmana-i-prof-fuszare-czy-politycy-po-i-pis-oszaleli.html

Apel profesorów do władz Rzeczpospolitej Polskiej w sprawie klerykalizacji kraju
Z inicjatywy prof. Woleńskiego, 15 profesorów podpisało  apel do władz państwowych wzywający je do czynów przeciwstawiających się łamaniu demokratycznego porządku ustrojowego przez hierarchów kościelnych w naszym kraju.  W apelu czytamy:
Częste przypadki bezczynności organów RP wobec tego rodzaju zaszłości mają bardzo negatywny skutek dla spójności społecznej i winny być zastąpione działaniami mającymi na celu pełne urzeczywistnienie ustrojowych podstaw państwa polskiego i jego porządku prawnego, tak jak tego wymaga konstytucja i inne ustawy. http://wyborcza.pl/1,75968,16817936,Apel_do_wladz_Rzeczypospolitej_Polskiej_w_sprawie.html#ixzz3GQE2OdIW

Dokument został podpisany przez  sławnych intelektualistów, przedstawicieli polskiej nauki, miedzy innymi, przez prof. Woleńskiego, prof. Walickiego, prof. Brzezińskiego, prof. Nęckę, prof. Wojciszke, prof. Szackiego, prof. Strelaua czy prof. Samsonowicza. Profesor Woleński był już sygnatariuszem podobnego apelu dwa lata temu. Dzisiejsza atmosfera w Polsce stała się już nieznośna. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/633593,list-profesorow.html Rząd Platformy Obywatelskiej milczy. Media milczą. Czy stanowi to oznakę paraliżu środowisk, które dotychczas wspierały działania na rzecz społeczeństwa obywatelskiego?

Czy Platforma Obywatelska stosuje metody byłego ministra Ziobro?
W czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości nie stroniono od stosowania metod zaszczucia adwersarzy politycznych. Ówczesny minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro był w 2007 roku mistrzem w stosowaniu taktyki zastraszania, szczucia i mrożenia przeciwników politycznych. Czy rząd Ewy Kopacz zamierza zaszczuć w taki sam sposób prof. Hartmana, jak uczynił to rząd PiS z Barbarą Blidą? Czy prof. Kolarska-Bobińska, minister nauki i szkolnictwa wyższego, chce być porównywana ze Zbigniewem Ziobro?

Obowiązkiem każdej władzy jakiegokolwiek państwa, szanującej jego demokratyczny porządek ustrojowy, jest reagowanie na wszelkie zaprogramowane zjawiska dyskryminacji osób, grup etnicznych oraz obyczajowych. Brak reakcji na nie jest zawsze równoznaczny z przyzwoleniem na programowane praktyki dyskryminacyjne, które mają swój początek w rządach faszystów, komunistów i nazistów we Włoszech Mussoliniego, Związku Radzieckim Stalina i Niemczech Hitlera.

Zaprogramowana przez katolickie organizacje akcja poniżania prof. Hartmana, zmierzająca do wyrzucenia go za poglądy z Uniwersytetu Jagiellońskiego, jest przejawem  faszyzacji życia publicznego w naszym kraju. W tej sytuacji, milczenie władz państwowych, partii politycznych oraz instytucji wpływu publicznego – jakimi są kościoły, uniwersytety, stowarzyszenia pozarządowe - manifestuje ich przyzwolenie na faszyzm i antysemityzm.

Polska potrzebuje nowych, obywatelskich liderów
Nieliczni intelektualiści polscy oraz ludzie mediów zaprotestowali przeciwko nagonce na prof. Hartmana, zorganizowanej przez media i polityków. W obronie prof. Hartmana, między innymi,  napisali publicznie: Krysztofiak, Passent, Żakowski, Hołdys, Mikołejko oraz Singer. Wielu jednak milczy i boi się „oskarżeniom o wspieranie masonerii i semityzmu”.

Nagonka na Hartmana przypomina już  hucpę wszczętą przez Gomułkę przeciwko Adamowi Michnikowi. Tamte czasy zrodziły KOR (Komitet Obrony Robotników). Obecne  czasy również stanowią „zawołanie” do organizowania się w grupy oporu przeciwko wznoszącej się brunatnej fali w Polsce. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686236,przed-wyborami-do-parlamentu-europejskiego-brunatna-fala-wznosi-sie-na-marginesie-wegierskich-wyborow.html

Czas podpowiada, że Polska potrzebuje nowej partii politycznej, której działalność będzie nakierowana na obronę raczkującego  społeczeństwa obywatelskiego w naszym kraju. Jej zaczynem ma być Ruch Racjonalny.    http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691412,powstaje-nowa-partia-poza-lewica-i-prawica-ruch-racjonalny.html http://ruch.racjonalny.org.pl/  

***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.
Numer konta dla darczyńców na rzecz finansowania mojej działalności felietonistycznej: Bank PKO BP Numer konta: 50 1020 5558 1111 11476 1020 0043  Za każdą złotówkę będę wdzięczny. 



środa, 15 października 2014

DIAGNOZA UPADKU TWOJEGO RUCHU

Wszystkie partie polityczne w Polsce, które w odbiorze społecznym cieszyły się wizerunkiem ugrupowań  nieestablishmentowych, po pojedynczych, spektakularnych sukcesach wyborczych natychmiast wpadały w fazę rozwojową kilkuletniej atrofii. Los taki spotkał: Krajową Partię Emerytów i Rencistów, Samoobronę oraz Ligę Polskich Rodzin. To samo dotyczy Twojego Ruchu. Dane statystyczne pokazują, że żadna tego typu partia polityczna  nie ma szans w naszym kraju utrzymać się dłużej niż półtora kadencji. Dlaczego tak się dzieje? Jak więc wyjaśnić to, że nadzwyczaj skuteczni politycy, tacy, jak Mamiński (KPEiR), Lepper (Samoobrona), Giertych (LPR) i Palikot (TR), nagle tracą swoje poparcie? Anty-establishmentowe partie polityczne są  tymi ugrupowaniami, w których sterowanie procesami decyzyjnymi przez centra światowej polityki jest w wysokim stopniu utrudnione. Na liderów takich partii, służby specjalne na ogół nie posiadają „przysłowiowych haków”. W związku z czym nie można skutecznie profilować ich aktywności politycznej. Uzyskanie władzy przez takie ugrupowania stanowi poważne ryzyko utraty wpływu - przez światowe „think-tanki” - na „robienie polityki” zgodnej z  ich  interesami. Konsekwencje takiego stanu faktycznego są nieprzewidywalne; prowadzą do destabilizacji stanu równowagi zewnętrznych interesów w danym kraju.

Media od  co najmniej miesiąca „trąbią”, iż Twój Ruch Janusza Palikota rozsypuje się, że z partii, która uzyskała 11% w 2011 roku w wyborach parlamentarnych, pozostało jej 2% sympatyków. Wybory do Parlamentu europejskiego w maju 2014 roku, sondaże, które pokazują słupki poparcia dla Palikota od 1% do 2%, a także zasadnicza  nieobecność  tego ugrupowania w obecnej kampanii samorządowej, pokazują, że  Twój Ruch jest w stanie agonii. Niewielu jednak analityków sceny politycznej stawia pytanie: dlaczego?

Anty-establishmentowe partie w Polsce
Wszystkie partie polityczne w Polsce, które w odbiorze społecznym cieszyły się wizerunkiem ugrupowań  niestablishmentowych, po pojedynczych, spektakularnych sukcesach wyborczych natychmiast wpadały w fazę rozwojową kilkuletniej atrofii. Los taki spotkał: Krajową Partię Emerytów i Rencistów, Samoobronę oraz Ligę Polskich Rodzin. To samo dotyczy Twojego Ruchu.

W 2001 roku KPEiR startowała w ramach eseldowskiej koalicji; udało się tej partii wprowadzić swojego przedstawiciela do Sejmu RP.  Reprezentanci tej partii, którzy znaleźli się na listach wyborczych Leszka Millera, uzyskali w skali globalnej około 5% głosów. W tych samych wyborach zaistniały również takie partie, jak: Samoobrona i LPR, uzyskując odpowiednio 10% i 8%.  W kolejnych wyborach KPEiR  uzyskiwała rachityczne poparcie, podczas gdy dwa pozostałe anty-establishmentowe ugrupowania zasadniczo nie zmieniły swoich wyników. Dwa lata później, w 2007 roku, zarówno Samoobrona jak i LPR uzyskały wyniki w granicach 1%. Wystarczył więc około sześcioletni okres, aby wszystkie niepokorne partie przestały istnieć.

Twój Ruch znajduje się w czwartym roku swojego istnienia. Spotyka go los  wcześniejszych, antysystemowych ugrupowań politycznych, jakie w Polsce działały w okresie ostatnich 20 lat. Dane statystyczne pokazują, że żadna tego typu partia polityczna  nie ma szans w naszym kraju utrzymać się dłużej niż półtora kadencji. Dlaczego tak się dzieje? Czy niepokorni politycy są głupsi od swoich systemowych kolegów i koleżanek z Sejmu? Na to pytanie należałoby odpowiedzieć negatywnie; tym bardziej, że o ich skuteczności  zaświadczają ich sukcesy przedostania się do Sejmu. Jak więc wyjaśnić to, że nadzwyczaj skuteczni (w kategoriach socjotechnicznych)  politycy, tacy, jak Mamiński (KPEiR), Lepper (Samoobrona), Giertych (LPR) i Palikot (TR), nagle tracą swoje poparcie?

Kto w Polsce rozdaje karty polityczne?
Obok partii politycznych, w każdym kraju „politykę robią” służby specjalne oraz agendy światowych, globalnych „think-tanków”. Struktury te próbują oddziaływać na partie polityczne, aby realizować rozmaite, finansowe interesy. Obszar tak zwanego podskórnego  generowania polityki jest polem ścierania się konkurencyjnych grup interesu. Ich skuteczność zależy od tego, w ilu partiach posiadają ulokowanych agentów wpływu na pozycjach decyzyjnych. W ten sposób partie polityczne stają się podatne na kontrolę i sterowanie przez określone grupy interesów.

„Establishmentowość” danej partii jest taką jej właściwością, dzięki której dana partia jest podatna na  sterowanie przez rozmaite centra światowej polityki. Prawo i Sprawiedliwość jest z pewnością ugrupowaniem sterowanym przez rozmaite agendy katolickie Episkopatu Polski. Nie jest wykluczone to, że w partii Kaczyńskiego, ulokowani są agenci wpływu rozmaitych, amerykańskich centrów związanych z kompleksem naftowo-energetycznym. W Platformie Obywatelskiej prym wiedzie Opus Dei oraz „think-tank” wspierający interesy niemieckiej gospodarki. Rzecz jasna, interesy międzynarodowych bankierów są również reprezentowane w partii rządzącej. SLD Millera jest partią wspierającą dwa największe ugrupowania. Podobnie, jak w wypadku PSL, działalność SLD jest profilowana wokół funkcji buforowych w stosunku do realizowania  przez PO lub PiS centralnych interesów światowych agend politycznych. To buforowanie polega na symulowaniu rozmaitych protestów tak, aby rozładowywać napięcia i agresję społeczną. Dla przykładu, antyklerykalizm SLD na ogół kończy się na wypowiedziach krytycznych Senyszyn w stosunku do Kościoła i nie  obejmuje rzeczywistych inicjatyw legislacyjnych, choćby takich, jak projekty ustaw rozwiązujących konkordat czy też eliminację katechezy z systemu edukacji powszechnej.

Anty-establishmentowe partie polityczne są  tymi ugrupowaniami, w których sterowanie procesami decyzyjnymi przez centra światowej polityki jest w wysokim stopniu utrudnione. Na liderów takich partii służby specjalne na ogół nie posiadają „przysłowiowych haków”. W związku z czym nie można skutecznie profilować ich aktywności politycznej. Uzyskanie władzy przez takie ugrupowania stanowi poważne ryzyko utraty wpływu - przez światowe „think-tanki” - na „robienie polityki” zgodnej z  ich  interesami. Konsekwencje takiego układu rzeczy są nieprzewidywalne; prowadzą do destabilizacji stanu równowagi zewnętrznych interesów w danym kraju.

Jak zniszczyć anty-establishmentową partię?  
Jeśli partia anty-establishmentowa uzyskuje w wyborach wynik pomiędzy 5% i 10%,  to w kolejnych wyborach, za cztery lata,  może swoje posiadanie zwiększyć do 20% i stać się partią współrządzącą.   Jej brak podatności na sterowanie może doprowadzić do wielkich strat w realizacji interesów wielu światowych grup kreacji polityki. Dlatego też takie partie są natychmiast niszczone w sposób kompleksowy.

W pierwszym rzędzie do takiej partii należy wprowadzać agentów wpływu, czyli przysłowiowych „kretów”, którzy mają za zadanie rozbijać partię od wewnątrz. Druga linia ataku polega na prowokowaniu  sytuacji kompromitujących anty-establishmentowych liderów: wikłanie ich w korupcję, seks-afery czy w końcu ujawnianie jakichś wstydliwych faktów z przeszłości.   Trzecia linia ataku ma charakter medialny. W prasie, telewizji, w radiu czy w Internecie nieustannie publikowane są teksty dyskredytujące, obśmiewające czy też deprecjonujące programy polityczne niechcianych partii. Ważnym narzędziem ataków medialnych jest produkowanie rozmaitych sondażów pokazujących politycznej publice to, że dana partia traci swoje poparcie społeczne.

Okazuje się, że zmasowana, na wielu frontach, praktyka niszczenia partii anty-establishmentowych w Polsce była skutecznie stosowana. Lepper został uwikłany w afery: gruntową i seksualną. Mamiński z KPEiR  był oskarżany o afery przemytnicze. LPR zostało rozbite od środka, przy udziale mediów, które polowały wręcz na homofobiczne wyskoki Romana Giertycha. 

Po  „kompromitujących wpadkach Leppera i Mamińskiego”, politycy partii Janusza Palikota na ogół pilnowali się. Żadnego z nich nie dotknęła poważniejsza afera obyczajowa lub gospodarczo-kryminalna. TR był rozbijany od wewnątrz.

O tym , jak rozbijano partię Palikota
Po spektakularnym sukcesie Palikota w 2011 roku, natychmiast podjęto próbę ulokowania „kretów” w jego  środowisku. Wiele  ówczesnych działaczek  organizacji feministycznych stało się współpracownicami Palikota.   W 2012 roku Ruch Palikota zaczął w sposób intensywny propagować idee dżenderyzmu i feminizmu. Partia zaczęła się wówczas organizować lokalnie na zasadzie pospolitego ruszenia. Umożliwiło to wprowadzenie do jej struktur rozmaitych „agentów”, których zadaniem było generowanie wewnętrznych konfliktów.  Już w 2012 roku większość lokalnych sporów przebiegała wzdłuż osi napięcia o postaci: feministki – nie-feminiści. Marszałek Sejmu, Ewa Kopacz, uwikłała Wandę Nowicką („prawą rękę” Palikota w klubie sejmowym) w aferę dotyczącą premii w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych pod koniec 2012 roku.  Zagrywka PO była majstersztykiem doprowadzającym  do pierwszego rozłamu w Ruchu Palikota. Równocześnie „Gazeta Wyborcza” i „Polityka” zaczęły publikować „anty-palikotowe” teksty. Sondaże bardzo szybko, jakby na zawołanie, zaczęły pokazywać spadek poparcia dla partii palikotowców.

W czasie pierwszego przesilenia, które nastąpiło w lutym 2013 roku, Palikot został przekonany do politycznej wolty, której celem było stworzenie „wielkiej, lewicowej formacji”. Postanowiono „sprofilować” Ruch Palikota na cywilizowaną, socjaldemokratyczną partię.   W struktury partii mieli już „oficjalnie i legalnie” wchodzić dawni działacze „Ordynackiej”. Łącznikiem miał zostać prof. Hartman. Przez całą wiosnę  i lato 2013 roku „Gazeta Wyborcza”, „Polityka” oraz najważniejsze stacje telewizyjne lansowały Hartmana na przyszłego bohatera „zjednoczonej, wielkiej lewicy”. Jesienią Ruch Palikota został przekształcony w Europa Plus-Twój Ruch; obok Hartmana, nowymi twarzami uwiarygodniającymi „palikociarzy” przed „think-tankami” zostali Siwiec, Kalisz, Kwiatkowski, Piskorski i Potocki. Ludzie „dawnej, politycznej Warszawki” końca XX i początków XXI wieku zostali dodatkowo „okraszeni” walczącymi feministkami: Szczuką, Kowalską, Gardias i Nowacką oraz intelektualistami: Kutz, Wójciak, Krysztofiak.

Program nowej partii stał się wręcz „rewolucyjny”. Niestety nie został odebrany przez publikę jako wiarygodny. W wyborach do Parlamentu Europejskiego dotychczasowi sympatycy palikotyzmu odrzucili nową ofertę Palikota. Uzyskany wynik rzędu 3.5% spowodował, że „krety”, działające w lokalnych strukturach partii, szybko wycofały się z jej szeregów, doprowadzając TR do paraliżu organizacyjnego, co uniemożliwiło w wielu regionach kraju start Twojego Ruchu w wyborach samorządowych.

Ostatnim gwoździem do „trumny partii Palikota”  było poparcie przez TR nowego rządu Platformy Obywatelskiej. Ten „ruch taktyczny” został spowodowany wcześniejszymi sygnałami płynącymi z PO w kierunku Palikota podczas wakacji,  kiedy Tusk szykował się do Brukseli. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/692083,palikot-popral-kopacz-to-nie-jest-niespodzianka-to-strategia.html  Nikt nie był w stanie wówczas przewidzieć skutków politycznych brukselskiej przeprowadzki dotychczasowego lidera PO. Ucywilizowany Twój Ruch miał odegrać rolę dodatkowego koalicjanta. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691383,prezydent-komorowski-usiluje-stworzyc-%E2%80%9Estabilna-wiekszosc-parlamentarna%E2%80%9D-czy-nowy-premier-zaprosi-palikota-do-rzadu.html To spowodowało dalszy odpływ „palikotowego elektoratu”.

Benzyny do pożaru Twojego ruchu dolała „Polityka”, zdejmując ze swojej platformy blogerskiej felieton na temat kazirodztwa, autorstwa Jana Hartmana. Wywołało to ogólnopolską burzę. Zarząd TR wykluczył krakowskiego etyka z partii, stojąc po stronie środowisk prawicowych.   Obrońcy wolności słowa oraz prawa do wyrażania własnych poglądów filozoficznych doznali traumy politycznej. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/692154,polowanie-na-prof-hartmana-i-prof-fuszare-czy-politycy-po-i-pis-oszaleli.html

Komunikacyjne mechanizmy dekonstrukcji partii Palikota
Niszczenie partii Palikota nie było tak łatwym zadaniem, jak ataki na Samoobronę czy też Ligę Polskich Rodzin.  W tych ostatnich przypadkach w tych partiach wszystko było złe z punktu widzenia konkurujących pomiędzy sobą „think-tanków” kreacji polityki. Program Samoobrony był w istocie „rewolucyjno-lewacki”. Jego upowszechnianie w otoczce happeningów blokowania dróg, palenia opon i wysypywania zboża z wagonów na stacjach kolejowych radykalizował nastroje społeczne, inspirował do agresji ludu przeciwko politykom wszystkich ówczesnych partii establishmnentowych.  Z kolei Giertych był zakładnikiem Rydzyka. Nawet z punktu widzenia Episkopatu wzmacnianie szefa Radia Maryja było niebezpieczne. Program LPR-u był w istocie zbiorem apeli nawołujących do ludowej rewolucji nacjonalistycznej w imię walki z szatanem, zgnilizną zachodniej cywilizacji i nienawiścią do „bogatych”.  Dlatego też obie partie można było niszczyć totalnie, wszelkimi metodami. Biskupi w swojej masie nie bronili przecież Giertycha.

Palikot jednak miał program polityczny, który z punktu widzenia określonych grup interesu, stanowi oręż w ogólnoświatowej walce politycznej. Hasła antyklerykalne oraz pluralizmu światopoglądowego i obyczajowego  nie mogły być przedmiotem ataku, gdyż wówczas „think-tanki” popełniłyby akt samobójstwa politycznego. Nie można więc było atakować „palikotowych posłów”, wikłając ich w prowokacje w stylu „Sawicka – agent Tomek”.   Wybrano metodę subtelną – infiltracji, demontażu organizacyjnego i dzielenia na frakcje tak, aby wywołać w publice efekt w postaci „poczucia zdrady ideałów”.

Okazało się, że Palikota dało się rozpracować „bez mydła i powidła”, w niespełna trzy lata. Dlaczego demontaż Twojego Ruchu okazał się  taki łatwy? W przeciwieństwie do Giertycha i Leppera, Palikot budował swoją partię na zasadzie „pospolitego ruszenia”: kto chciał, mógł zapisać się; nikt nie był sprawdzany. Lepper i Giertych zastosowali metodę kadr politycznych przy budowie ich formacji. To nadawało lokalnym strukturom Samoobrony oraz Ligi Polskich Rodzin atrybutu zwartości, spoistości. Infiltracja tych partii przez służby specjalne była poważnie utrudniona. Dlatego ich proces demontażu trwał ponad sześć lat, o 100% dłużej, niż dekonstruowanie   partii Palikota.

Masowa banicja członków z TR, wywołana po wyborach do Parlamentu Europejskiego, została zaprogramowana długo wcześniej. Nowi ludzie zapisywali się do TR  nie po to, aby uczestniczyć w rozwijaniu tej partii, lecz po to, aby wywołać, przy nadarzającej się okazji, efekt ucieczki z tonącego statku. Zadaniem agentów wpływu było „imprintowanie” w świadomości działaczy TR szczurzej mentalności. Zostało ono wykonane bez większych kłopotów.

Puenta
11% wyborców w 2011 roku zagłosowało za Palikotem. Wmontowano im poczucie rozczarowania i zdrady. Wyborcy ci pokazali jednak, że nadal są w stanie zamanifestować swój bunt, wrzucając swój zakreślony głos do urny wyborczej. Stanowią oni tak zwany „elektorat do zagospodarowania”. Polityka nie lubi próżni. Należy wiec przypuszczać, że powstanie nowa formacja, która będzie wyrażała  wartości polityczne dawnych zwolenników Palikota. Obecnie jest tworzony „Ruch Racjonalny” w środowisku polskich racjonalistów. To, czy ta siła polityczna zastąpi TR, czas pokaże. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691412,powstaje-nowa-partia-poza-lewica-i-prawica-ruch-racjonalny.html

***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.
  
Numer konta dla darczyńców na rzecz finansowania mojej działalności felietonistycznej: Bank PKO BP Numer konta: 50 1020 5558 1111 11476 1020 0043  Za każdą złotówkę będę wdzięczny.