Follow by Email

piątek, 9 stycznia 2015

TERRORYZM ISLAMSKI W KONTEKŚCIE GEOPOLITYCZNYM. KTO GO WSPIERA?



Według francuskich mediów (telewizji BFMTV), terroryści skontaktowali się już po  zamachu z BFMTV i oznajmili, że ich akcje były inspirowane przez Państwo Islamskie oraz Al-Kaidę w Jemenie. Stacja ujawniła te wypowiedzi dopiero po zabiciu terrorystów. Dlaczego nie wcześniej? Media dodają, że jeden z terrorystów uczestniczył w spotkaniach na temat bezrobocia wśród młodzieży  w Pałacu Elizejskim z prezydentem Sarkozym. Z pewnością selekcja młodych ludzi na takie spotkanie nie dokonywała się losowo;  każdy z nich został prześwietlony przez służby specjalne. Czy jeden z terrorystów miał jakieś kontakty z francuskimi służbami specjalnymi? Według źródeł wywodzących się z amerykańskiego wywiadu, jeden z terrorystów  był szkolony w Jemenie przez Al-Kaidę. Jak podaje Reuters, amerykańskie służby specjalne sprawdzają czy zlecenie zamachu „wyszło” z jemeńskiej komórki Al-Kaidy. CNN podała, że nic jednak na to nie wskazuje. Jeśli ani państwo islamskie ani Al-Kaida nie zleciły zamachów, to kto je inspirował? Czy zeznania terrorystów nie są czasami „zasłoną dymną”? Okazuje się, że zabici napastnicy znani byli wcześniej francuskim służbom specjalnym jako dżihadyści. Ten fakt wywołuje szok. Dlaczego natychmiast po „jatce” w Charlie Hebdo nie podjęto bezpośredniej akcji inwigilacyjnej kilkuset notowanych islamistów? Taka akcja zaangażowałaby - co najwyżej - do 10 tysięcy agentów i policjantów. Skoro do pościgu braci Kouchi zaangażowano około 90 tysięcy antyterrorystów, to dlaczego 10% z nich nie oddelegowano do „roboty inwigilacyjnej”? W ten sposób można było zapobiec dwóm następnym atakom. W konsekwencji nie byłoby kolejnych ofiar islamskich „rzezi”. Największym beneficjentem zamachów są brunatne, faszystowskie siły polityczne rozsiane po wszystkich państwach Unii Europejskiej. We Francji skorzysta Front Narodowy Marine Le Pen; w Holandii -  Partia Wolności Geerta Wildersa. zaś w Wielkiej Brytanii beneficjentem zostanie Farage. W Niemczech najbardziej zyskają środowiska faszystowskie skupione wokół NPD, ale również PEGIDA (Patriotyczni Europejczycy przeciw Islamizacji Zachodu), która organizuje antyislamskie happeningi w wielkich, niemieckich miastach. Wszystkie te siły polityczne kwestionują liberalną koncepcję Stanów Zjednoczonych Europy.  Ich podstawowe przesłanie jest wyrażane w powielanym na rozmaite sposoby haśle: Europa narodów. W interesie Rosji jest blokowanie procesów integracyjnych w Europie, gdyż Rosja pośród wszystkich państw Europy Narodów stanowi najsilniejszy podmiot – mocarstwo z bronią atomową oraz bogactwami energetycznymi (ropą, gazem, uranem). Integracja europejska wręcz unicestwia taki  status państwa Putina. Wszelkie więc konflikty wewnątrz Europy, które osłabiają procesy integracji, są w interesie Rosji. Terroryzm islamski jest – jak dotychczas -  podstawowym argumentem zwalczania unifikacyjnego projektu europejskiego. Dlatego też każdy akt terroru we Francji czy w Niemczech wzmacnia siły wspierające politykę Putina celującą w rozdrabnianie polityczne naszego kontynentu. 



Islamiści zaatakowali Francję. W ciągu trzech dni doszło do kilku ataków terrorystycznych. Wszystko zaczęło się od zamachu na redakcję antyklerykalnego magazynu Charlie Hebdo. Nie wiele wiemy na temat zleceniodawców i inspiratorów tej krwawej jatki. I nie dowiemy się nigdy o inspiratorach akcji terrorystycznej islamistów – wszyscy są zabijani przez francuskie służby specjalne. Wiemy natomiast  wiele o politycznych skutkach masakry.

Reakcja Państwa Islamskiego na ataki we Francji

W swoim komunikacie Państwo Islamskie nie przyznało się do zorganizowania ataków we Francji.

Zaczynamy nasz biuletyn wiadomością z Francji. Bohaterscy dżihadyści, przy wsparciu naszego Pana, (proroka) Mahometa, niech Allah go błogosławi, zabili 12 dziennikarzy, którzy pracowali dla francuskiego tygodnika „Charlie Hebdo”

Z treści komunikatu można wnioskować, że Państwo Islamskie jest zaskoczone paryskim sukcesem wyznawców Mahometa. W komunikacie nie stwierdza się, że nastąpią dalsze ataki. „Le Figaro” podaje, że Państwo Islamskie, po zamachu w Paryżu, zaczęło nawoływać do zabijania Francuzów. Jeden z apeli głosi: Atakujcie Francuzów kamieniami, nożami i powierzcie się Allahowi.

Ataki islamistów we Francji są najwidoczniej zaskakujące dla liderów Państwa Islamskiego. Czy wobec tego akcje terrorystyczne islamistów są wypadkami spontanicznych aktów buntu społeczności arabskiej we Francji?

Według francuskich mediów (telewizji BFMTV), terroryści skontaktowali się już po  zamachu z BFMTV i oznajmili, że ich akcje były inspirowane przez Państwo Islamskie oraz Al-Kaidę w Jemenie. Stacja ujawniła te wypowiedzi dopiero po zabiciu terrorystów. Dlaczego nie wcześniej? Media dodają, że jeden z terrorystów uczestniczył w spotkaniach na temat bezrobocia wśród młodzieży  w Pałacu Elizejskim z prezydentem Sarkozym. Z pewnością selekcja młodych ludzi na takie spotkanie nie dokonywała się losowo;  każdy z nich został prześwietlony przez służby specjalne. Czy jeden z terrorystów miał jakieś kontakty z francuskimi służbami specjalnymi?

Według źródeł wywodzących się z amerykańskiego wywiadu, jeden z terrorystów  był szkolony w Jemenie przez Al-Kaidę. Jak podaje Reuters, amerykańskie służby specjalne sprawdzają czy zlecenie zamachu „wyszło” z jemeńskiej komórki Al-Kaidy. CNN podała, że nic jednak na to nie wskazuje. Jeśli ani państwo islamskie ani Al-Kaida nie zleciły zamachów, to kto je inspirował? Czy zeznania terrorystów nie są czasami „zasłoną dymną”?

Opieszałość francuskich służb specjalnych w akcji ujęcia terrorystów

Około 90 tysięcy  przedstawicieli służb specjalnych zostało zaangażowanych w akcję schwytania terrorystów. Co więcej, zaangażowano najnowocześniejsze narzędzia informatyczne do tej akcji. Dopiero na trzeci dzień udało się  zlokalizować terrorystów. Taka  nieskuteczność jednego z najlepszych wywiadów na świecie zadziwia. Akcja zakończyła się zabiciem dwóch zamachowców uczestniczących w „rzezi” dziennikarzy Charlie Hebdo.

Służbom specjalnym zależy na ogół  na schwytaniu żywcem terrorystów, choćby z powodu ich przesłuchania i zidentyfikowania zleceniodawców zamachów. Zabicie uczestników aktu terroru w Paryżu uniemożliwi wyjaśnienie tego makabrycznego wydarzenia.

Podobnie zakończył się szturm na supermarket w stolicy Francji. Terrorysta, powiązany z napastnikami z ataku na satyryczny tygodnik, został również zabity przez jednostki specjalne. Media donoszą, że jednemu terroryście albo terrorystce udało się zbiec. Czy zostanie zabita w akcji pościgowej? Sklepu jubilerskiego w Montpellier  jeszcze nie szturmowano. Czy i tu wszyscy terroryści, którzy przetrzymują zakładników, zostaną zabici?

Okazuje się, że zabici napastnicy znani byli wcześniej francuskim służbom specjalnym jako dżihadyści. Ten fakt wywołuje szok. Dlaczego natychmiast po „jatce” w Charlie Hebdo nie podjęto bezpośredniej akcji inwigilacyjnej kilkuset notowanych islamistów? Taka akcja zaangażowałaby co najwyżej do 10 tysięcy agentów i policjantów. Skoro do pościgu braci Kouchi zaangażowano około 90 tysięcy antyterrorystów, to dlaczego 10% z nich nie oddelegowano do „roboty inwigilacyjnej”? W ten sposób można było zapobiec dwóm następnym atakom. W konsekwencji nie byłoby kolejnych ofiar islamskich „rzezi”.

Czy więc komuś zależy na tym, aby przyzwolić na inspirowane ataki terrorystyczne dla celów politycznych? Można bowiem było nie dopuścić do kolejnych ataków, a terrorystów pochwycić szybciej, żywcem.

Kto zyskuje na aktach islamskiego terroru we Francji?

Największym beneficjentem zamachów są brunatne, faszystowskie siły polityczne rozsiane po wszystkich państwach Unii Europejskiej. We Francji skorzysta Front Narodowy Marine Le Pen; w Holandii -  Partia Wolności Geerta Wildersa. zaś w Wielkiej Brytanii beneficjentem zostanie Farage. W Niemczech najbardziej zyskają środowiska faszystowskie skupione wokół NPD, ale również PEGIDA (Patriotyczni Europejczycy przeciw Islamizacji Zachodu), która organizuje antyislamskie happeningi w wielkich, niemieckich miastach. Wszystkie te siły polityczne kwestionują liberalną koncepcję Stanów Zjednoczonych Europy.  Ich podstawowe przesłanie jest wyrażane w powielanym na rozmaite sposoby haśle: Europa narodów. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2015/01/kto-stoi-za-atakiem-terrorystycznym-w.html

Procesy integracji europejskiej mają charakter dyskryminacyjny w stosunku do Rosji. Procesy integracyjne w jakimkolwiek systemie wykluczają, poprzez tworzenie barier, zewnętrze systemu. Każda integracja systemu  jest równocześnie oddzieleniem się od reszty otocznia. Jednoczenie się Europy wymaga  ustanowienia jej granic – zarówno fizycznych, jak i handlowych, finansowych, militarnych czy kulturowych. Stany Zjednoczone Europy stanowiłyby państwo, które byłoby oddzielone kulturowo od Rosji oraz państw islamskich. Przy czym byłoby to państwo wielokrotnie potężniejsze od swoich konkurentów. W interesie więc Rosji jest blokowanie procesów integracyjnych w Europie, gdyż Rosja pośród wszystkich państw Europy Narodów stanowi najsilniejszy podmiot – mocarstwo z bronią atomową oraz bogactwami energetycznymi (ropą, gazem, uranem). Integracja europejska wręcz unicestwia taki  status państwa Putina.

Wszelkie więc konflikty wewnątrz Europy, które osłabiają procesy integracji, są w interesie Rosji. Terroryzm islamski jest – jak dotychczas -  podstawowym argumentem zwalczania unifikacyjnego projektu europejskiego. Dlatego też każdy akt terroru we Francji czy w Niemczech wzmacnia siły wspierające politykę Putina celującą w rozdrabnianie polityczne naszego kontynentu.

Czy Rosja inspiruje terroryzm islamski?

Skoro akty islamskiego terroru są korzystne ze strategicznego punktu widzenia dla Rosji, to czy państwo to inspiruje je? Powiązania radzieckiego  KGB  z terrorystycznymi organizacjami na bliskim wschodzie było faktem. Najbardziej niebezpieczni terroryści arabscy lub działający w imieniu arabskich organizacji byli często szkoleni w Moskwie (słynny Carlos – Ramirez Sanches). Europejskie grupy terrorystyczne takie, jak: Baader-Meinhoff (zwana RAF-em, czyli Frakcją Czerwonej Armii), Czerwone Brygady i inne, były infiltrowane przez radziecką agenturę.  Nie można wykluczyć, że obecna rosyjska agentura również infiltruje skrajnie fundamentalistyczne organizacje islamskie. Ktoś Państwu Islamskiemu musi dostarczać  broni? Ktoś islamskim terrorystom w Europie musi dostarczać broni, materiałów wybuchowych oraz pieniędzy na działalność. Można więc postawić pytanie: na ile w inspirowanie działalności islamskiej (zarówno w Europie jak i na Bliskim Wschodzie) zaangażowane są służby specjalne Putina?

Agentura Putina jest oskarżana o zabójstwa przeciwników politycznych. Dzisiaj nikt nie wątpi, że za śmiercią Litwinienki oraz Politkowskiej stały putinowskie szwadrony. Rosyjskie służby specjalne są zdolne do inspirowania islamskiego terroryzmu, skoro były zdolne do zabójstw przeciwników politycznych Putina. Pytanie o to,  czy FSB inspirowała zamachy w Paryżu, jest więc zasadne.

O co toczy się wojna  islamu z zachodnim światem?

Każda monoteistyczna narracja religijna jest niebezpieczna i szalona choćby z tej racji, iż jest apoteozą absolutnego, boskiego punktu widzenia. Dzięki tej cesze posiada potencjał mobilizacyjny wobec swoich wiernych.  Może zostać wykorzystana do walki w imię boskiej racji.  Islam jest w taki sposób wykorzystywany. Walka toczy się o petro-dolary. Rozmaite odłamy islamu zwalczają się wzajemnie. 

Równowagi militarnej na Bliskim Wschodzie pilnuje świat Zachodu. Takie państwa, jak: Egipt, Arabia, Kuwejt, Katar czy ZEA, są podtrzymywane przy życiu przez Amerykanów i Europejczyków.  Interwencja USA w Iraku stanowiła symboliczny przekaz dla świata arabskiego, iż siły Zachodu czuwają nad względną stabilnością regionu. Ataki islamistów na zachodni świat stanowią więc wysiłek rozmontowania mechanizmu stabilizacyjnego na Bliskim Wschodzie. Aby przejąć kontrolę nad naftą, należy najpierw  wyeliminować udział Amerykanów i Europejczyków z procesów politycznej kontroli regionem. Terroryzm w imię racji Allaha jest skutecznym narzędziem dla osiągnięcia tego celu.

Strategią świata zachodniego jest europeizacja społeczeństw   Zatoki Perskiej. Dokonuje się to powoli, ale pierwsze efekty tego procesu są już widoczne w najbogatszych krajach arabskich. Jednym z elementów tego procesu jest zintegrowanie ekonomiczne krajów Bliskiego Wschodu z Europą. Polityczni planiści w Pentagonie i w brukselskich „think-tankach”  interpretują  taką integrację jako element zablokowania ewentualnego imperializmu Chińskiego w zachodniej Azji i w Afryce.  Głównym punktem „fuzji ekonomicznej” krajów arabskich ze światem Zachodu miałaby być sieć rurociągów przesyłających naftę i gaz z Bliskiego Wschodu przez Turcję, Morze Czarne, Ukrainę i Polskę do Europy.  

Realizacja takiego konceptu w sposób zdecydowany osłabiłaby gospodarczo Rosję. W konsekwencji,  mogłoby dojść do podziału tego państwa na kilka mniejszych. Skoro Związek Radziecki podzielił się, to dlaczego wielka Rosja nie mogłaby się dalej dzielić? Detonatorem takiego procesu może być słabość gospodarcza „molocha”.

Niestety naszkicowany scenariusz nie jest łatwy do realizacji. Jest kilka powodów, które przeciwdziałają integracji energetycznej Bliskiego Wschodu z Europą. Wojna w Syrii i Iraku (a więc w Państwie Islamskim) nie pozwala  na zbudowanie sieci przesyłu nafty i gazu do Europy. Niestabilność Ukrainy jest kolejną barierą. Świszczące bomby w Doniecku, zajęcie Kremla przez Putina uniemożliwiają jakiekolwiek inwestycje w przemysł energetyczny na Ukrainie. Trzecią barierą jest sojusz niemiecko-rosyjski w dziedzinie energetyki, którego owocem jest gazociąg Nordstream. Można więc zrozumieć w tym świetle to, dlaczego CiA podsłuchiwała Angelę Merkel.

Procesy dezintegracyjne w Unii byłyby czwartym czynnikiem, który nakazywałby planistom geopolitycznym wrzucić do kosza projekt integracji gospodarczej Bliskiego Wschodu z Europą.

Puenta

Islamizacja Europy jako czynnik destabilizujący procesy unifikacyjne  Unii jest w rosyjskim interesie. To samo dotyczy wojny Państwa Islamskiego z Irakiem. W interesie Rosji jest inspirowanie i wzniecanie w Europie nastrojów anty-islamskich. Podsycanie islamskiego terroryzmu jest najlepszą  metodą na to, aby podpalić wszystkie meczety w Paryżu i Londynie.  

***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.