Follow by Email

niedziela, 24 kwietnia 2016

W zerówkach - zamiast literek i cyferek, patriotyzm. O ideologiczności wychowania przedszkolnego

Tekst z dnia 12.09.2012 roku.


Polscy pedagodzy, specjaliści od edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej, opracowali w 2008 roku dokument nazwany Podstawą wychowania przedszkolnego. Dokument jest przejawem niezwykłej „choroby ideologicznej”.   Zgodnie z tym dokumentem, w klasie zerowej z pewnością nasze dzieci nie nabędą miłości do wiedzy, pędu do poznawania świata, skłonności do perfekcyjnego rozwiązywania zadań. Nasiąkną patriotyzmem, ludowością, grzecznością i dbałością o czystość. Dlatego potrzebujemy anty-pedagogicznej krucjaty !!!!

Czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. W myśl tego przysłowia, to , czym nasiąkną nasze dzieci w klasach zerowych szkoły podstawowej, skutkuje  tym, co mogą osiągnąć w późniejszych fazach swojej edukacji. Jeśli dziecko za wiele nie nauczy się w zerówce, to również za wiele nie  nauczy się w późniejszych  latach swojego pobytu w szkole powszechnej.  Polscy pedagodzy, specjaliści od edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej, opracowali w 2008 roku dokument nazwany Podstawą wychowania przedszkolnego (http://bip.men.gov.pl/men_bip/akty_prawne/rozporzadzenie_20081223_zal_1.pdf), w którym zostały określone podstawowe cele edukacji w klasach zerowych.

W zacytowanym dokumencie jest wyszczególnionych 10 celów, które zostały sformułowane w sposób „anty- rozwojowy”.  Jedynie w pierwszym punkcie, autorzy jakoś rachitycznie stwierdzają, że celem wychowania przedszkolnego jest „wspomaganie dzieci w rozwijaniu uzdolnień”, a także rozwijanie umiejętności społecznych.  Czytając tekst, światły  rodzic odnosi wrażenie, że jego dziecko uczęszcza do zerówki nie po to, aby rozwinąć się intelektualnie, lecz po to, aby  uzyskać od nauczyciela wsparcie, pomoc czy radę w tym zakresie. O rozwoju dziecka, dokument mówi jedynie w odniesieniu do umiejętności społecznych oraz  umiejętności wypowiadania się poprzez muzykę, teatrzyk i malunki.   Sama szkoła zaś jest odpowiedzialna  jedynie za kształtowanie czynności intelektualnych, poczucia przynależności do grupy społecznej oraz postawy patriotycznej. Sześcioletnie dziecko, chodząc na zajęcia w zerówce,  ma więc ładnie malować, śpiewać, tańcować, bawić się z innymi dziećmi oraz prezentować postawę patriotyczną.

Dokument jest przejawem niezwykłej „choroby ideologicznej”.  Typowy, światły rodzic jest przede wszystkim zatroskany o rozwój intelektualny swojego dziecka; pragnie, aby jego pociecha bardzo dobrze  uczyła się i rozwijała rozmaite talenty. Zaakcentowanie w dokumencie kategorii kształtowania uzdolnień, a nie ich  rozwoju, wskazuje na to, że celem szkoły, u samego progu procesu edukacji, nie jest troska o osiąganie przez dzieci zdolności na najwyższym, osiągalnym dla nich poziomie. Rozwój zdolności u dziecka jest bowiem tym samym co ich kształtowanie na najwyższym, osiągalnym poziomie. W świetle podstawy programowej,  nauczyciel jest zwolniony z obowiązku dbania  o osiąganie przez dziecko perfekcyjnych wyników. Edukacja przedszkolna nie ma więc być zorientowana wynikowo – czyli nie ma kształtować perfekcjonistycznej postawy rozwiązywania zadań poznawczych (oczywiście dostosowanych do wieku dziecka i jego dojrzałości). Państwo polskie cedując cel rozwoju poznawczego dziecka na rodziców, nie zwalnia jednak siebie z obowiązku rozwijania postawy patriotycznej u sześciolatka. Sformułowanie tego celu wychowania przedszkolnego wywołuje dreszcz emocji historycznych. Pojęcie postawy patriotycznej może być rozmaicie rozumiane – zarówno w stylu faszystowskim, nacjonalistycznym jak i liberalnym. Z punktu widzenia  analizowanego dokumentu, rodzic mając obowiązek posyłania dziecka do klasy zerowej, jest zmuszany do poddawania swojej pociechy ideologicznej praktyce „prania mózgu”. Podczas nauki wierszyka „Kto Ty jesteś? Polak mały”,  rodzic-imigrant nie ma prawa zaprotestować, że jego dziecko jest narodowościowo dyskryminowane w szkole. W każdym razie, klimat polskiej zerówki jest obcy Ulicy Sezamkowej.  Przy odrobinie wyobraźni, można sobie pomyśleć, że intencja twórców podstawy programowej była motywowana takim oto obrazem lekcji w zerówce: dzieci uczą się patriotycznych wierszyków; śpiewają  „Jeszcze Polska nie zginęła”, „Hej, kto Polak na bagnety”; w ramach zajęć  wychowania fizycznego, ćwiczą umiejętność marszu, chodzenia w parach, czwórkach (być może co bardziej ambitni nauczyciele – wprowadzają elementy musztry wojskowej dla chłopców); pokazywanie literek, cyferek oraz ich kaligrafowanie jest zabronione; sześciolatki natomiast uzyskują sprawność w malunkach żołnierza polskiego (zgodnie z celem patriotycznym); uczą się wypowiadania poprzez formy teatralne, przygotowując przedstawienia patriotyczne. Taka karykatura programu nauczania w klasie zerowej jest jednak zgodna z podstawą programową. To właśnie wywołuje zgrozę. Już od najmłodszych lat, można dziecku wtłaczać mentalny schemat myślenia faszystowskiego.

Studiując efekty wychowania przedszkolnego, nakreślone w Podstawie programowej, doznajemy następnego szoku. Dziecko  po ukończeniu klasy zerowej ma, między innymi, być grzeczne,  przestrzegać reguł dorosłych, znać „zagrożenia płynące ze świata dorosłych”,  ma utrzymywać porządek w swoim otoczeniu,  wiedzieć, że nie należy  chwalić się bogactwem (tak, tak – to jest jeden z celów wychowawczych), budować zamki z  klocków, liczyć do dwóch, umieć zaśpiewać łatwe  piosenki ludowe, znać obrzędy ludowe ze swojego regionu.  Wymieniona lista efektów sugeruje nauczycielowi to, jaki „klimat emocjonalny” ma wzniecać podczas zajęć z  przedszkolakami. Na lekcjach ma być grzecznie; dzieci mają słuchać starszych; należy mówić o niebezpieczeństwach; napiętnować bogatych; mówić o obrzędach ludowych (czyli o pierwszej komunii, chodzeniu do kościoła i o procesjach religijnych – no, bo jakież to inne obrzędy ludowe dzieci mają poznać; obrzęd „człowieka-motyla” nie ma charakteru ludowego).

Jeśli jakiś rodzic myśli, że na lekcjach w klasie zerowej jego dziecko będzie poznawało literki i cyferki; że będzie rozwijało umiejętność posługiwania się pismem – podstawowym narzędziem poznawania świata, to niestety grubo się myli.   Polski przedszkolak ma przede wszystkim być grzeczny i patriotyczny, być konformistycznie podporządkowany regułom życia społecznego, być nastawionym na odczuwanie niebezpieczeństw, dbać o porządek wokół siebie, śpiewać pieśni ludowe i opowiadać o świętach ludowych (czyli kościelnych), a także ma nie lubić dzieci chwalących się bogactwem (na przykład – drogą lalką Barbie). Polski przedszkolak nie musi rozpoznawać liter i cyferek, nie musi ich kaligrafować; nie musi starać się  posiąść jak najszybciej umiejętności czytania.

W klasie zerowej z pewnością nasze dzieci nie nabędą miłości do wiedzy, pędu do poznawania świata, skłonności do perfekcyjnego rozwiązywania zadań. Nasiąkną patriotyzmem, ludowością, grzecznością i dbałością o czystość. W dorosłym życiu, po nasiąknięciu takimi wartościami za młodu, będą z pewnością doskonale sprzątać i myć gary w pubach europejskich stolic (nucąc ludowe i patriotyczne piosenki). Dlatego potrzebujemy anty-pedagogicznej krucjaty !!!!

W zaprezentowanym kontekście, słowa czołowego, współczesnego, polskiego pedagoga, prof. Bogusława Śliwerskiego są wstrząsające: Dzisiaj pedagog jest jednak kimś więcej - szeroko pojmowaną profesją społeczną wymagającą  przygotowania do podejmowania działania społecznego w tkance społecznej wobec trzech kategorii osób: zagrożonych wyłączeniem, wyłączanych i już wyłączonych (wykluczonych) z życia społecznego (http://www.boguslawsliwerski.pl/). Założeniem obowiązującego w naszym państwie  modelu edukacji wczesnoszkolnej jest zasada wyrównywania szans poprzez równanie dzieci do dna,  stojąca u podstaw dwóch ideologii: socjalizmu i katolicyzmu, agresywnie eliminujących z życia społecznego postawę indywidualizmu, wolności i inicjatywy działania oraz ambicję  poznawania świata.

Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”)

http://www.facebook.com/pages/Fan-Klub-Krysztofiaka/397324376997122