Follow by Email

sobota, 30 września 2017

KACZYŃSKI ATAKUJE „PREZYDENTEM DUDĄ” POLITYCZNĄ KONCEPCJĘ EPISKOPATU: KONTROLI ABSOLUTNEJ

Jarosław Kaczyński ujawnił portalowi Niezależna.pl treść swojej ostatniej rozmowy z prezydentem Dudą. Prezes powiedział:

Zupełnie otwarcie powiedziałem panu prezydentowi Andrzejowi Dudzie, iż nie widzę żadnych przesłanek, przy ustabilizowanym systemie politycznym, do tego, by wprowadzić w Polsce system prezydencki, który zawsze tworzy ryzyko, iż osoba bez odpowiedniego doświadczenia politycznego, bez umiejętności, a czasem – może się tak zdarzyć, tylko proszę nie odnosić tego do pana Andrzeja Dudy – człowiek złej woli uzyska bardzo dużą władzę, i to bez realnej kontroli.

Wypowiedź szefa PiS wskazuje na to, że treścią rozmowy była sprawa wprowadzenia systemu prezydenckiego w Polsce. Oznacza to, że polityczne środowisko Dudy w sposób zdecydowany prze do zmian ustrojowych w naszym kraju. Dlaczego?

Prezydent Duda reprezentuje interes Kościoła katolickiego

Polska jest krajem katolickim. To banalne stwierdzenie posiada jednak swoje niebanalne konsekwencje w obszarze polityki. Jeśli Polską miałby rządzić prezydent, to oznacza to, że byłaby nim zawsze ta osoba, która uzyska poparcie polskich katolików. Ono zaś jest zależne od politycznych wskazań dokonywanych przez kapłanów podczas niedzielnych mszy w trakcie trwania kampanii wyborczej. Kościół katolicki jest instytucją zhierarchizowaną. To zaś oznacza, że kapłani  będą wskazywali wyborcom tych kandydatów na prezydenta, których wybierze Episkopat.

Czy oni chcą absolutnej kontroli nad władzą polityczną w Polsce?

Forsowanie zmiany ustrojowej Polski przez prezydenta Dudę jest więc manifestacją woli polskich biskupów, arcybiskupów i kardynałów. Kler chce posiadać całkowitą kontrolę nad polskim systemem politycznym. W świetle koncepcji systemu prezydenckiego w Polsce, Konferencja Episkopatu Polski ma stanowić ostateczną instancję władzy politycznej w naszym kraju. Bez wątpienia pomysł Dudy oznacza „iranizację” naszego kraju. W Iranie właśnie ajatollahowie decydują o tym, kto ma zostać prezydentem ich kraju.

Ajatollah Chomeini: twórca koncepcji sterowania władzą polityczną przez kler

Za kontestowanie Kaczyńskiego, Episkopat chce absolutnej kontroli nad władzą polityczną

Wypowiedź Kaczyńskiego należy interpretować jako sygnał, iż chce on bronić kraju przed zakusami Episkopatu uzyskania absolutnej kontroli nad polską polityką. Co więcej, szef PiS sugeruje, iż kler może popierać „człowieka złej woli, który uzyska bardzo dużą władzę bez realnej kontroli”.

Swoje słowa Kaczyński kieruje do kardynała Nycza, który kilka dni temu prosił Boga z okazji jubileuszu 100-lecia Sądu Najwyższego, aby nie został zachwiany trójpodział władzy. Oznacza to, że w konflikcie pomiędzy PiS i prezydentem Dudą, hierarchowie kościelni są przeciwko Kaczyńskiemu.

Fakt kontestowania rewolucji w polskim sądownictwie przez katolickich dostojników stanowi jednak element bardziej złożonej strategii, nakierowanej na wprowadzenie systemu prezydenckiego w Polsce. Taki system, przy obecnym stanie mentalnym naszego społeczeństwa, będzie oznaczał totalną klerykalizację życia publicznego.

Obecna „gra polityczna” zaczyna przypominać niektóre wątki z „Żywota Briana” Monty Pythona

Znalezione obrazy dla zapytania Brian photo Python
"Żywot Briana": metafizyczna komedia wszech czasów

Opozycja atakuje Szydło i Kaczyńskiego za to, że chcą zniszczyć niezawisłość sądów w Polsce. W kontekście medialnych dyskusji nad polskim sądownictwem, prezydentowi Dudzie udało się stworzyć wizerunek umiarkowanego obrońcy sądów i sędziów. W odbiorze publicznym, z Adriana przeistoczył się w Andrzeja.  

Okazuje się jednak, że za umiarkowaną obronę sądów Duda domaga się wysokiej zapłaty – w postaci systemu prezydenckiego. To zaś oznacza oddanie władzy politycznej Kościołowi. To ryzyko polityczne ujawnia Kaczyński, który posiada w opozycyjnych środowiskach wizerunek dyktatora-faszysty.

Dyktator broni więc systemu parlamentarnego przed prezydentem-obrońcą wolności, który za swoje kontestowanie partii rządzącej domaga się władzy absolutnej dla Kościoła, instytucji dyskryminującej w XXI wieku kobiety. Opozycja zaś przyklaskuje takiemu pomysłowi podczas mszy jubileuszowej z okazji 100-lecia Sądu Najwyższego. Co to wszystko, do diabła, oznacza?

Puenta

Aby wygrać najbliższe wybory parlamentarne, PiS musi odpowiedzieć na potrzebę polityczną swojego twardego elektoratu, którą jest osadzenie w więzieniach Gronkiewicz-Waltz, Adamowicza i innych platformerskich dygnitarzy, oskarżanych o korupcję i nadużycia. Realizacja takiego scenariusza przez obecny obóz rządzący wymaga wymiany sędziów. Opozycyjni politycy tkwią więc w mentalnym stanie trwogi i lęku. Ich fortuny mogą zostać poddane repolonizacji.

Znalezione obrazy dla zapytania prison photo
Politycy PO i PSL nie chcą zakończyć swojego żywota w takim miejscu
 
Znane przysłowie mówi: Jak trwoga, to do Boga. Oczywiście, trwożne modlitwy są składane w hołdzie  Jezusowi za pośrednictwem biskupów.  Oni zaś nie odmawiają pomocy, ustalając ambitną pokutę za odpuszczenie politycznych grzechów. Chcą absolutnej kontroli nad władzą – systemu prezydenckiego.

. ***    
Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International


  

  

czwartek, 28 września 2017

TERRORYZM W MARKETACH: KTO PRÓBUJE ZDESTABILIZOWAĆ EUROPĘ?

Niemieckie media donoszą, iż w jednym z supermarketów niezidentyfikowany sprawca zatruł pokarm dla niemowląt. Pokazując swoją desperację, zażądał wielomilionowego okupu. Okazuje się, że terrorysta działa w sposób przemyślny. Niemiecka policja została postawiona w stan najwyższej gotowości. Apeluje do mieszkańców, aby byli ostrożni i czujni, gdyż szantażysta zagroził, iż jeśli nie otrzyma okupu, to zatruje żywność nie tylko w niemieckich marketach, ale również za granicą.

„Terroryzm żywnościowy” może doprowadzić do paraliżu hipermarketów w Europie

Dotychczasowe zdarzenia terrorystyczne w Europie miały charakter krwawy. Celem terrorystów było „zaczerwienienie” europejskich miast, wysadzając budynki, pociągi, rozjeżdżając ludzi czy też okaleczając obywateli przy pomocy maczet, noży i siekier.

Realna groźba zatruwania żywności w hipermarketach jest całkowicie nowym przejawem działalności terrorystycznej. Jeśli sprawca nie zostanie szybko schwytany, terroryzm w takiej formule ma szansę na swoją dynamiczną replikację. Czy więc w najbliższych miesiącach będziemy coraz częściej epatowani doniesieniami, iż w jakimś europejskim państwie dopuszczono się zatrucia żywności w markecie?

Znalezione obrazy dla zapytania cyjanek foto
Co Wam przypomina ten symbol trucizny?

Dlaczego niemiecka policja powiadomiła publikę o terrorystycznym akcie zatrucia żywności?

„Terroryzm żywnościowy” jest czynnikiem wywołującym potworną panikę. Upublicznienie przez niemiecką policję faktu zatrucia żywności w jednym z niemieckich marketów z pewnością wywoła w umysłach mieszkańców Europy „konsumpcyjny lęk”. Powtarzalność tego typu wypadków doprowadzi do „konsumpcyjnego paraliżu” obywateli, który z kolei może doprowadzić do kryzysu ekonomicznego.

Czy podając do publicznej wiadomości swój news, niemiecka policja działała celowo, aby zasiać lęk w świadomości obywateli, w scenerii po wyborach do Bundestagu? Na pewno sytuacja jest poważna, skoro zdecydowano się na upublicznienie faktu zatrucia żywności w hipermarkecie.

Czy „szantażysta-terrorysta” działa z czyjejś inspiracji?

Nie wiadomo kim jest „szantażysta-terrorysta”. Czy działa on z inspiracji jakichś służb wywiadowczych, czy też jest psychopatą, który pragnie się wzbogacić? Na pewno jest osobnikiem inteligentnym, skoro nie dał się od kilku tygodni schwytać oraz opracował metodę zatrucia żywności przy pomocy etylenoglikolu (substancji niewykrywalnej „na oko” zwykłego konsumenta).

Podobny obraz
Symbol jednej z islamskich organizacji terrorystycznych
Nie jest również wykluczone to, że działania szantażysty zostały wykreowane w celu pokazania, iż nie tylko islamiści terroryzują Europę, ale mogą czynić to również zwykli obywatele, którzy mają coś nie w porządku z „klepkami”. Zbudowanie takiej narracji z pewnością osłabiłoby anty-imigranckie postawy wśród Europejczyków.

Puenta

Jeśli zorganizowane grupy terrorystyczne podchwycą pomysł zatruwania żywności w hipermarketach, wyłoni się kwestia zapewnienia Europejczykom bezpieczeństwa konsumpcji. Czy rządy europejskich państw posiadają strategię przeciwdziałania „terroryzmowi żywnościowemu”? Czy oznacza to, że każdy większy sklep będzie musiał zatrudnić strażników żywności? A jak z sytuacją poradzi sobie Kościół katolicki (hostię można bowiem łatwo zatruć)? Czy dojdzie w najbliższym czasie do paniki?

***    
Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International





niedziela, 24 września 2017

PAWŁOWICZ WSPIERA LINGWISTYCZNE PRAKTYKI ZABIJANIA DZIECI

Można zabić człowieka samym słowem. Mowa nienawiści, publiczne stygmatyzowanie oraz zadawanie słowem bólu nie do zniesienia są tym, co popycha ludzi do aktów samobójstwa. Zjawisko to jest rozpowszechnione na całym ziemskim globie. Było obecne również w dalekiej przeszłości. Mowa potrafi być w takim samym stopniu skutecznym narzędziem zabijania, jak karabin.

Znalezione obrazy dla zapytania mowa nienawiści foto
Czy posłanka Pawłowicz również będzie usprawiedliwiała zniszczenie tych pięknych rzeźb?
W przeciągu dwóch lat dwóch chłopców popełniło samobójstwo na skutek katolickiej mowy nienawiści

Po rozpoczęciu roku szkolnego, 14-letni Kacper popełnił samobójstwo z powodu stygmatyzowania go przez rówieśników z uwagi na odmienną orientację seksualną. Dwa lata wcześniej, podobny los spotkał Dominika z Bieżunia. Obaj chłopcy są ofiarami mowy nienawiści, której wzorce semantyczne funkcjonują w katolickim i faszystowskim dyskursie kulturowym.

Wzorzec mordowania gejów został stworzony w 1934 roku przez nazistów podczas nocy długich noży. Hitlerowcy uruchomili wówczas akcję polowania na gejów. W propagandowej narracji nazistów, geje stanowili zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.

Hitler stworzył wzorzec polowania na gejów

Według katolickiej nauki społecznej, homoseksualizm (obok zoofilii) jest traktowany jako grzech sodomii (rozwiązłości seksualnej). Jako taki przynależy on do grupy grzechów wołających o pomstę do Nieba. Homoseksualista jest rozumiany przez katolików jako osoba, która jest we władaniu diabła.

Misją katolików jest walka z diabłem, który próbuje zapanować nad światem. A skoro on uobecnia się w duszy homoseksualisty, to mając obowiązek przeklinania diabła, katolicy pośrednio muszą stygmatyzować gejów. Jest to ich doktrynalnym obowiązkiem. Homoseksualizm jako manifestacja diabła w sferze profanum zagraża bowiem bezpieczeństwu sacrum. Naziści zapożyczyli więc swój anty-homoseksualny schemat propagandowy od katolików.

Samobójstwa chłopców w ostatnich dwóch latach w Polsce są skutkiem upowszechniania się w przestrzeni dyskursu publicznego katolickiego wzorca lingwistycznej walki z diabłem, ukrytym w duszach homoseksualistów. Bez wątpienia, te dwa wydarzenia są przejawem procesów faszyzacji życia społecznego w naszym kraju.

Katolicyzm zabijał i nadal zabija

Zabijanie tych, w których duszach i ciałach zadomowił się Szatan (diabeł), stanowi apel wpisany w katolicką doktryną teologiczną. Szatan boi się kilku rzeczy: krzyża, ognia, wody święconej i świętego słowa. Katolicy ogniem „wypalali” diabła z dusz katarów i innych heretyków w okresie średniowiecza. Stosy stanowiły również formę walki z Szatanem ucieleśnionym w grzeszniku.

Współcześnie prawodawstwa cywilizowanych krajów demokratycznych zabraniają kapłanom walki z diabłem przy pomocy ognia, miecza i krzyża. Nadal jednak księża katoliccy mogą wypędzać diabła z ludzkich dusz przy pomocy słowa. Egzorcyzmy nie zostały zakazane w żadnym europejskim kraju, co w XXI wieku można uznać za jeden z największych skandali kulturowych wszech czasów.

Znalezione obrazy dla zapytania egzorcyzmy foto
Papież odprawia egzorcyzmy. Czy "upowszechnia ciemnotę"?

Katolickie słowo jako oręż w walce z Szatanem zadomowionym w duszy homoseksualisty, od momentu przejęcia władzy przez PiS, jest co raz częściej replikowane w polskiej przestrzeni publicznej: podczas lekcji katechezy, w wypowiedziach pisowskich polityków, w audycjach radiowych i telewizyjnych oraz w homiliach biskupów.  Mamy w Polsce do czynienia z lingwistyczną krucjatą anty-homoseksualną, której celem jest zmobilizowanie mas ludowych do praktyk wypędzania Szatana z homoseksualnych dusz. Te praktyki czynią pogromy psychiczne w umysłach osób o niestabilnej orientacji seksualnej. Szczególnie w umysłach dorastających chłopców i dziewcząt. Te praktyki właśnie mogą zabijać, gdyż są one uzasadniane autorytetem Biblii i biskupich homilii.

Posłanka Pawłowicz jest katoliczką

Krystyna Pawłowicz skomentowała samobójstwo 14-letniego Kacpra następującymi słowami:

Lewaccy ideolodzy patologii obyczajowych odwracają kota ogonem i fałszywie, bezczelnie lamentują nad »morderczą nietolerancją« rówieśników. Nie siejcie patologii, nie będzie jej śmiertelnego żniwa. /…/ Liberalno-lewackie środowiska najpierw propagują wśród dzieci i młodzieży podatnych na różne niestandardowe zachowania - nienaturalne postawy i relacje, a potem, gdy te zaburzone zachowania są przez rówieśników brutalnie wytykane, i w skrajnych sytuacjach kończą się tragicznie.

Krystyna Pawłowicz w katolickich kolorach 

Według pisowskiej „gwiazdy medialnej”, winni samobójstwa Kacpra są liberałowie i lewica, gdyż w ich dyskursie są promowane niestandardowe i patologiczne zachowania seksualne. Nie można więc dziwić się temu, że są one potem wytykane.

Pawłowicz bierze więc w obronę mowę nienawiści wobec homoseksualistów. Dlaczego? Dla niej jako katoliczki, zachowanie patologiczne i niestandardowe jest grzechem. Co więcej, grzechem wołającym o pomstę do Nieba. Liberalno-lewackie środowiska są głosem samego Szatana, gdyż podżegają do grzechu sodomii. Dlatego też Pawłowicz puentuje, że jeśli Szatan przestanie namawiać dzieci do grzechu, to wówczas Bóg przestanie przedwcześnie ich wzywać do siebie.

Morał

Dlaczego publicyści kamienują swoimi słowami wyłącznie Pawłowicz? Pisowska polityk wyraziła jedynie, w sposób poprawny, katolicki punkt widzenia. Przemilczanie tego faktu jest oszukiwaniem publiki.

Jeśli publicyści są wzburzeni na słowa Pawłowicz, to również powinni być wzburzeni na Kościół katolicki, bo to właśnie ta instytucja od tysiącleci interpretuje homoseksualizm jako grzech wołający o pomstę do Nieba, będący najczystszym przejawem działania Szatana w świecie. Krytykowanie Pawłowicz bez pokazywania katolickiego kontekstu jej wypowiedzi jest politycznym cynizmem.  

 ***    
Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International
       
http://semper.istore.pl/pl/p/Egzystencjalizm-logiczny/23076226



piątek, 22 września 2017

CZY PREMIER SZYDŁO ZWARIOWAŁA? W OBECNOŚCI RYDZYKA UZNAŁA MOTYWY ANTYSZCZEPIONKOWCÓW !!!

Premier Szydło wzięła udział w audycji Radia Maryja oraz w programie TV Trwam, podczas których Rydzyk przeprowadził z nią pouczającą rozmowę. Premier dopuściła się skandalicznej wypowiedzi, godzącej w fundamenty zdrowego rozsądku i racjonalności. Szefowa rządu powiedziała:

Ten temat wywołuje emocje, co jest rzeczą naturalną, bo każdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka. Są rodzice, którzy mają przeświadczenie, że szczepionka może ich dziecku zaszkodzić, ale są tacy, którzy są przekonani, że szczepienie uchroni przed chorobą. Nie umiem tego ocenić pod względem merytorycznym, bo nie jestem lekarzem. /…/ Jestem matką, moi synowie są dorośli, szczepiłam moje dzieci, na szczęście nie mam złych doświadczeń, ale znam też historie, kiedy dziecko po zaszczepieniu się rozchorowało. To jest trudny wybór. Niemniej jednak moja opinia jest taka, że szczepienia są potrzebne. /…/ Będziemy się zastanawiać, w jaki sposób pogodzić te dwa stanowiska, co nie będzie łatwe.

Czy tak premier Szydło wyczerpują spotkania z Rydzykiem? Spójrzcie na jej zmęczenie

Premier stwierdziła, że nie umie ocenić tego, czy szczepienia chronią dzieci przed chorobą. Według niej, poddanie dziecka szczepieniom stanowi trudny wybór dla rodzica. Z tej racji, rząd będzie pracował nad nowym rozwiązaniem kwestii powszechnego obowiązku szczepienia dzieci. Oznacza to, że pisowski rząd zamierza zwolnić rodziców od prawnego przymusu doprowadzania dzieci na szczepienia.

Powszechne szczepienia wydłużyły średnią długość życia ludzkości

W 1885 roku Ludwik Pasteur po raz pierwszy zastosował szczepionkę przeciwko wściekliźnie. Dzięki temu uratowano życie 9-letniemu chłopcu, pogryzionego przez psa. Od czasu wynalazku Pasteura, opracowano wiele szczepionek, które ratują ludzkości życie. Dzięki szczepieniom wyeliminowano z naszej planety zarazki czarnej ospy (ospy prawdziwej), która jeszcze w XIX wieku uśmiercała tysiące ludzi w każdym kraju. Na polio od wielu lat również nie chorują ludzie. Jeszcze 50-lat temu niemal w każdym polskim miasteczku można było spotkać osoby dotknięte powikłaniami choroby Heinego-Medina (inna nazwa polio).

Formułowanie jakichkolwiek wątpliwości co do zasadności obowiązku szczepień stanowi obrazę ludzkiego rozumu. Premier Szydło uznając motywy antyszczepionkowców metaforycznie „napluła w twarz” nieżyjącemu Ludwikowi Pasteurowi.

Znalezione obrazy dla zapytania photo ospa
Ofiara braku szczepień przeciwko ospie
Czy Jarosław Kaczyński zdymisjonuje Szydło?

Jakiś czas temu, lider PiS ostrzegał obywateli naszego kraju przed pierwotniakami z Azji i Afryki. Czy więc wypowiedź Szydło należy traktować jako atak na Kaczyńskiego? Czy Szydło chciała dać do zrozumienia Rydzykowi i jego fanom, iż już nie lęka się pierwotniaków?  

W rozmowie z szefem Radia Maryja, premier również uchyliła rąbka tajemnicy na temat ostrej walki wewnętrznej w PiS. Powiedziała:

Naszym problemem jest to, że daliśmy się podzielić. Ci, którzy chcą, żeby Polskę złamać, stosują takie metody, by to była wściekłość i podział taki, ogromny. 

Od jakiegoś czasu, media trąbią o zmianie na stanowisku premiera rządu. Wystąpienie Szydło w mediach Rydzyka należy więc interpretować jako próbę odwołania się do tzw. „moherowego elektoratu” w celu obrony swojego politycznego status quo. Czy Szydło chce zaangażować dla obrony swojej pozycji politycznej w strukturach PiS wyznawców Czarownika Bashobory, antyszcepionkowców, a nawet świadków Jehowy?

Czy działania Szydło zagrażają medycznemu bezpieczeństwu Polski?

W każdym społeczeństwie funkcjonuje tzw. margines ciemnoty. Są to ludzie, którzy wierzą w cuda (medycynę ezoteryczną), w to, że kosmici porywają dzieci, czy w końcu ogólnoświatowe spiski koncernów i polityków (np. celowe zakażanie chorobami, depopulację ludzkości). Poprzez odpowiednią politykę propagandową państwa, margines ciemnoty może wzrastać w każdym społeczeństwie. Coraz częstsze uchylanie się rodziców od obowiązkowych szczepień oraz uczestnictwo w rozmaitych, uzdrowieńczych uroczystościach katolickich stanowią wskaźnik tego, że irracjonalna mentalność w polskim społeczeństwie zaczyna pęcznieć.

Dopuszczając wyłączenie obowiązku szczepień dzieci, premier Szydło konstruuje w przestrzeni dyskursu publicznego przekaz justyfikujący roszczenia antyszczepionkowców. Posiadając polityczny autorytet szefowej rządu, premier legitymizuje racje irracjonalnej „sekty politycznej” na rzecz postulatu zniesienia obowiązku szczepiennego.

Samo już rozpoczęcie dyskusji na temat sensowności obowiązkowych szczepień wywoła w świadomości społecznej skutek w postaci zwiększenia irracjonalnego poparcia na rzecz ich zniesienia. To zaś, w dalszej konsekwencji, da bodziec dla rozwoju wszelakich ruchów religijno-ezoterycznych. Udział takich formacji w grze politycznej zagraża bezpieczeństwu medycznemu obywateli naszego państwa.  

Puenta

Obowiązek szczepienny w Europie  stanowi dobro cywilizacyjne. Przyznawanie jakiejkolwiek racji jego przeciwnikom przypomina dyskusję ze zwolennikami tezy mówiącej, iż Ziemia jest płaska. Z racjonalno-cywilizacyjnego punktu widzenia, nie można prowadzić jakiejkolwiek rozmowy z antyszczepionkowcami. Taki dialog przypominałby absurd prowadzenia wymiany liberała z nazistą lub rasistą. Tak, jak trzeba tępić nazistowski i rasistowski dyskurs, tak też należy podobnie postępować z   antyszczepionkową narracją. Trawestując Norwida: rozum premier Szydło sięgnął bruku.

***    

Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International


Nowa książka Wojciecha Krysztofiaka  http://semper.istore.pl/pl/p/Egzystencjalizm-logiczny/23076226

poniedziałek, 18 września 2017

NARODOWY KONGRES NAUKI POCZĄTKIEM PISOWSKIEGO ZAMACHU NA AUTONOMIĘ UNIWERSYTETÓW. CZY POWSTANIE AKADEMICKI KOMITET STRAJKOWY?

Prof. Tadeusz Gadacz, kierownik Katedry Filozofii w Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, na swojej stronie na Facebooku ujawnił polityczne intencje projektowanej, pisowskiej reformy systemu szkolnictwa wyższego. Napisał:

Jak się obawiałem, ustawa likwiduje autonomię uczelni. O uczelni będzie decydował już nie rektor i senat, lecz rada uczelni. Ma na nią składać się 7 lub 9 członków plus przewodniczący samorządu studenckiego. Ponad 50% składu rady mają stanowić osoby spoza uczelni. Przewodniczącym rady ma także zostać osoba spoza uczelni. Do zadań rady ma należeć: uchwalanie statutu uczelni, jej strategii, nadzór nad gospodarką finansową i zarządzaniem uczelnią, wskazywanie kandydatów na rektora. Wskazany przez radę rektor będzie podlegał w zasadzie decyzjom rady, natomiast rola senatu będzie głównie opiniująca. Co prawda to rolą senatu ma być powoływanie i odwoływanie członków rady uczelni. Na tym jednak akcie autonomii kończy się autonomia uczelni i wybranego przez nią senatu. Senat w sposób autonomiczny aktem wyboru rady pozbawi się autonomii. Wszystko zależeć będzie od tego jakich członków rady senat wybierze i w oparciu o jakie przepisy będzie ich mógł odwołać. Zapis w ustawie o radzie jest w moim przekonaniu koniem trojańskim, który możne zostać wykorzystany do manipulowania składem rady, tym bardziej, gdy to właśnie rada będzie proponowała rektora. Sama zaś będzie pozbawiona kontroli. Istotne jest nie tylko samo prawne narzędzie, ale także w czyich ono jest rękach. 

Kto będzie kontrolował rady uczelniane?

Reforma Gowina celuje w stworzenie nowej „czapy biurokratycznej” nad polskimi uniwersytetami, mianowicie - rady uczelniane. W zamierzeniach twórców reformy mają one sprawować nadzór nad zarządzaniem uczelniami. Najistotniejszym składnikiem akademickiego zarządzania uniwersytetem jest zatrudnianie i zwalnianie pracowników naukowych. Funkcją takich zewnętrznych rad uczelnianych będzie więc nadzór nad polityką kadrową rektorów. Rady będą mogły rozliczać rektorów z ich decyzji o zwolnieniach i zatrudnieniu nowych pracowników.  Ich funkcją będzie wymuszanie „czystek personalnych” w polskich uczelniach. Będą mogły one również blokować zatrudnianie w uniwersytetach anty-systemowych intelektualistów.

W 50% rady uczelniane mają składać się z osób nie mających niczego wspólnego z uprawianiem nauki. Dotychczas niezbyt wiele mówi się o procedurze desygnowania kandydatów na członków rad uczelnianych. Można jednak założyć, że kandydatów będą wskazywać organizacje społeczne, a więc, np. kościoły, stowarzyszenia religijne, przybudówki partyjne, organizacje ze świata biznesu i inne tego typu podmioty. Rady uczelniane będą więc instytucjami politycznymi i ich nadzór nad zarządzaniem uniwersytetem będzie sprowadzał się do reprezentowania w środowisku akademickim dominującej w danym okresie „linii politycznej”. W Polsce tą obowiązującą linią polityczną jest  obecnie katolicka nauka społeczna, szczególnie w wersji Jana Pawła II. Czy więc centra kontroli rad uczelnianych będą zlokalizowane w kuriach biskupich?

Czy tak będą wyglądały centra kontroli pisowskich rad uczelnianych?


W zakresie nauk ścisłych i przyrodoznawstwa, polskie szkolnictwo prezentuje poziom światowy

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pisowskiego rządu kreuje - od momentu zdobycia władzy przez PiS - wizerunek upadku polskiego systemu akademickiego. Ta kampania stanowi manipulację polityczną, której celem jest uzasadnienie wprowadzenia nowych regulacji prawnych, umożliwiających rządowi przeprowadzenie czystek  w uniwersytetach.

We wszystkich poważnych rankingach scjentometrycznych, nasze dokonania naukowe w zakresie nauk ścisłych i przyrodoznawstwa  plasują nas w światowej czołówce. Na ogół zajmujemy w rankingach w wymienionych dyscyplinach miejsca od 10-tego do 15-go. Należymy do światowej czołówki w dziedzinie dyscyplin matematyczno-logicznych, w astronomii, chemii, weterynarii. Bijemy się o miejsce w pierwszej dziesiątce w zakresie dyscyplin informatycznych i fizykalnych. Polscy matematycy, logicy, chemicy, fizycy i weterynarze nie potrzebują żadnej reformy, lecz jedynie gotówki do kieszeni w charakterze wynagrodzenia za osiągane wyniki. Ale tego reforma Gowina niestety nie przewiduje.

W dziedzinie humanistyki i nauk społecznych, polskie szkolnictwo wyższe prezentuje żałosny poziom

Z wyjątkiem filozofii, lingwistyki, literaturoznawstwa oraz psychologii poznawczej, polska humanistyka i nauki społeczne funkcjonują na obrzeżach światowego rynku naukowego. Poziom uprawiania pedagogiki i nauk prawnych sytuuje nas w rankingach na pozycjach razem z takimi, państwami, jak: Botswana, Jamajka, Mauritius czy Vanuatu oraz Fidżi.

Koncepcja reformy systemu akademickiego Gowina w żaden sposób nie poprawi naszej pozycji w światowych rankingach w dziedzinie humanistyki i nauk społecznych. Żadne rady uczelniane nie wpłyną na profesorów pedagogiki czy nauk prawnych, aby zaczęli po trzydziestu latach swojej pracy uniwersyteckiej publikować artykuły naukowe w czasopismach z najważniejszych, światowych baz naukowych: Web of Knowledge oraz Scopus. Po prostu nie są w stanie z racji swoich niskich kompetencji naukotwórczych przy ogromnej konkurencji rynkowej.

Jak więc zreformować polską humanistykę i nauki społeczne?

Uprawianie humanistyki oraz nauk społecznych nie wymaga zasadniczo milionowych nakładów na aparaturę badawczą. Humaniści i przedstawiciele nauk społecznych potrzebują jedynie weny twórczej, aby pisać artykuły naukowe na najwyższym, światowym poziomie. Wena - jak wiadomo -  przychodzi do inteligentnego człowieka wraz z przyrostem zawartości jego portfela. Im więcej naukowiec otrzymuje kasy, tym bardziej mu się chce. Nie potrzeba żadnych badań naukowych, aby potwierdzić tę prostą, życiową maksymę.

Przypisanie pracownikom naukowym rankingu publikacyjnego (na racjonalnych zasadach) i uzależnienie ich wynagrodzenia od tego, w której lidze pracownik występuje, w bardzo szybkim czasie przyniesie zauważalne efekty publikacyjne. Innymi słowy, trzeba zablokować proces produkcji makulatury humanistycznej i zacząć kreować „arystokrację naukową”, solidnie wynagradzaną (lepiej niż posłowie i ministrowie) we wszystkich dziedzinach wiedzy.

Osobista puenta

U progu swojej kariery naukowej, jeszcze jako magister filozofii, opublikowałem dwa artykuły naukowe w renomowanych czasopismach Listy Filadelfijskiej: Husserl Studies oraz Synthese. Teksty te (z wczesnych lat 90-tych XX wieku) są do dnia dzisiejszego cytowane  (nawet w tzw. handbookach czy encyklopediach). Poza przyjemnością statusu „wschodzącej gwiazdy filozofii polskiej”, żadnych profitów finansowych nie otrzymałem. Zająłem się więc biznesem (trenowaniem agentów ubezpieczeniowych, marketingiem prasowym, hurtową sprzedażą płyt kartonowo-gipsowych i materiałów budowlanych, opracowywaniem strategii reklamowych i polityką), aby mieć kasę na edukację w najlepszych szkołach w Polsce moich dwóch córek. To się opłaciło, gdyż dzisiaj są wymieniane w książkach, wydawanych przez PWN, jako kobiety globalne, które osiągnęły sukces zawodowy w Dolinie Krzemowej.

Przez ponad 7 lat nie zajmowałem się nauką, choć publikowałem teksty, które napisałem wcześniej. Wszystkie tytuły naukowe realizowałem jednak w ustawowych terminach. Powróciłem do czynnego zajmowania się humanistyką dopiero wtedy, gdy prof. Jan Woleński z Uniwersytetu Jagiellońskiego (najbardziej znany na świecie, współczesny, polski filozof) zaprosił mnie do udziału w wydarzeniu w Paryżu z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. 

Obecnie pracuję naukowo na „pół gwizdka”. Wolę uprawiać hobby blogerskie (napisałem od 2013 roku ponad 1000 tekstów blogerskich), gdyż otrzymuję od swoich czytelników przyjemne wyrazy uznania, a od adwersarzy bawiącą mnie krytykę i ogólnopolski hejt na niemal wszystkich najważniejszych prawicowych portalach w Internecie.

Zamiast zabawy na rynku medialnym mógłbym jednak poświęcić się „bez reszty” uprawianiu nauki. Ale po co? Nie skutkuje to bowiem oczekiwanymi profitami finansowymi. Gdybym wiedział, że opublikowanie artykułu naukowego w renomowanym czasopiśmie podnosi moją pensję akademicką o 200 zł. miesięcznie do końca życia, to z pewnością opublikowałbym ich dzisiaj około 50-ciu. Ale tak niestety nie jest. Takich artykułów mam około 20-tu (żeby kato-prawica nie zarzucała mi lenistwa), podczas gdy większość belwederskich profesorów-humanistów nie ma ani jednego.

Co jest przyjemniejsze: napisać w pół godziny tekst blogerski dla 40 tysięcy czytelników, czy artykuł filozoficzny dla 20 ważnych na świecie filozofów, pisząc go rok? Oczywiście, w obu wypadkach nie ma żadnych profitów finansowych.

Morał

Reforma Gowina, jeśli ma rzeczywiście naprawiać polską humanistykę, powinna stwarzać warunki motywacyjne dla humanistów, aby im finansowo opłacało się publikowanie swoich tekstów w przestrzeni międzynarodowej. 

Poważna praca naukowa, nawet w dziedzinach humanistycznych, wymaga talentu, inwencji i czasu na lekturę. Trzeba być naprawdę cholernie dobrym i bystrym naukowcem, aby ulokować swój tekst w czasopiśmie międzynarodowym, w którym na 100 nadesłanych tekstów z całego świata jedynie 5 redaktorzy przyjmują do publikacji. Reguły konkurencji w światowej humanistyce wycinają słabych. Musisz być lepszy od co najmniej 90 humanistów pochodzących z całego świata (w swoich krajach najlepszych), aby zaistnieć międzynarodowo. Tylko nieliczni wariaci podejmują takie wyzwanie konkurencyjne za darmo. Ja się do nich umiarkowanie zaliczam, ale w miarę upływu lat stawiam sobie pytanie: po ciul (w rzeczywistości używam normalnego, męskiego słowa w tym kontekście) mi te punkty?
Jak zamienić punkty na walutę?


Czy więc Gowin zamieni moje punkty na dolary w wyniku reformy? Jak na razie, robi ze mnie idiotę i każe mi tyrać na punkty zamiast na walutę. Naukowcy są osobami inteligentnymi i zawsze są w stanie rozpoznać to, czy politycy robią z nich idiotów. Reforma Gowina może zmusić ich do zorganizowania Akademickiego Komitetu Strajkowego. Strajki profesorów na uczelniach mogą doprowadzić do upadku pisowskiego rządu. 
    
***    

Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International