Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bolek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bolek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 lutego 2018

POWSTANIE WARSZAWSKIE !!! MIT, KTÓRY ŻYWIŁ POLITYCZNĄ NADZIEJĘ NA WOLNOŚĆ

TEKST  Z  DNIA  01.07.2013  ROKU
Mówienie o „zbrodni Powstania Warszawskiego” uwyraźnia i uwydatnia   treść frazy „polskie obozy koncentracyjne”: Jesteśmy oprawcami nie tylko Żydów, ale także samych siebie. Zaordynowana więc publiczności interpretacja Powstania jako zbrodni ma na celu dekonstrukcję  fundamentalnych idei w europejskiej narracji historycznej. „Oszustwo Solidarności i Lecha Wałęsy”, „oszustwo Powstania Warszawskiego” ze skojarzoną frazą „polskie obozy koncentracyjne” w obiegu publicznym pacyfikują nas doszczętnie. Skoro nasze wszystkie bitwy, z których byliśmy dumni, były oszustwem, to czy w przyszłości warto się bić o wartości? Ale czy w kraju bez buntowników, piewców wolności, z pokornymi niewolnikami, „psami ogrodnika” da się żyć?
Społeczeństwa tworzą sobie rozmaite mity – narracje na temat swojej przeszłości, ekstremalnie nasycone ładunkiem aksjologicznym. W mitycznych narracjach tworzą się toposy historyczne, dzięki którym interpretujemy fakty z przeszłości, konstruujemy wzorce zachowań na przyszłość. Mity, w szczególności historyczno-polityczne, są memami dostarczającymi społecznych, politycznych wzorców behawioralnych. Społeczeństwa bez swoich mitów nie są w stanie wykrzesać z siebie zbiorowego zachowania w obronie lub kreacji wartości wspólnotowych. Atrofia mitu społecznego jest synonimem rozpadu społeczeństwa.
Powstanie Warszawskie jako mit
Dzieje społeczeństwa polskiego w ostatnich 200 latach można zinterpretować jako nieustanną walkę o niepodległość. W XX wieku okres naszej niepodległej państwowości można obliczać na 31 lat (21 lat okresu międzywojennego i ostatnie 10 lat XX wieku). 100% naszych dziejów politycznych w XIX wieku i 70% w XX wieku przypada więc  na czas, w którym jako społeczeństwo byliśmy politycznie zniewoleni; nie posiadaliśmy własnej podmiotowości politycznej.
Powstanie Warszawskie było tragiczną próbą obrony naszej  niepodległości zarówno przed nazistowskim barbarzyństwem jak i prymitywną, równie krwiożerczą, sowietyzacją   społeczeństwa. W tej próbie straciło życie 200 tysięcy osób; większość to ludność cywilna Warszawy. Klęska Powstania została zinterpretowana w dyskursie publicznym jako mesjanistyczna, romantyczna  ofiara narodu na ołtarzu dziejów. Taka interpretacja została wymuszona przez romantycznego ducha naszej kultury. Do dzisiejszego dnia, dzieła Mickiewicza, Słowackiego, wiersze Norwida, a także opowiadania Sienkiewicza, Żeromskiego czy Prusa, nacechowane stygmatem romantycznego realizmu, są obowiązkowymi lekturami w polskiej szkole. W literackich światach przedstawionych naszej rodzimej literatury bijemy się o honor własny i naszych kobiet, bronimy naszego dziedzictwa i oddajemy krew za ojczyznę. Topos romantyzmu polskiego można scharakteryzować jako normę zarówno indywidualną jak i wspólnotową: bijmy się o nasze wartości. Powstanie Warszawskie jako mit dostarcza nam wzorca behawioralnego: należy bić się - bohatersko i ofiarnie - o wartości.
Wzorzec  walki o wartości w dyskursie publicznym
 Życie społeczne jest sceną, na której rozgrywają się rozmaite konflikty. Są one manifestacją rozmaitych procesów społecznych: zniewalania innych (aktów dominacji nad innymi) i wyzwalania się od  rozmaitych pęt instytucjonalnych. U mentalnych podstaw tych konfliktów stoi rozmaitość punktów widzenia, zwykle generująca sprzeczność pomiędzy naszymi wizjami, projektami świata życia codziennego (lebenswelt). W wyniku niektórych konfliktów społeczeństwa tworzą nowe rozwiązania instytucjonalne, które na chwilę podtrzymują stan równowagi. Ustrój demokracji liberalnej stanowi taki sposób organizacji życia społecznego w konflikcie, który zabezpiecza je od przekształcenia się ich w krwawe jatki, rzezie i rozlew krwi. Wówczas społeczeństwo rozwija się. „Bijąc się o własny punkt widzenia”, kreujemy nową, kompromisową syntezę. Istotą funkcjonowania społeczeństwa otwartego jest ciągłe przekształcanie rynkowych  perspektyw poznawczych stojących w relacji konfliktu.
Wzorzec walki o wartości stoi więc u podstaw rozwoju każdego społeczeństwa. Nasza zdolność i skłonność do bicia się o wartości, będąca refleksem naszych niespełnionych potrzeb, aspiracji, ambicji oraz wizji, a także traum i frustracji społecznych, jest warunkiem czynienia życia publicznego nieco bardziej znośnym. W tym sensie mit Powstania Warszawskiego, podtrzymywany w dyskursie publicznym przez szkołę i media, pobudza nasze mentalne postawy aksjologiczne. Stanowi on narzędzie kodowania w naszych umysłach wzorca walki o wspólnotowe wartości.
Pacyfizm jako wzorzec zniewalania społecznego
Społeczeństwa, które nie umieją i nie chcą bić się, znikają z mapy świata. Są ofiarami najeźdźców. Upowszechnienie się postaw pacyfistycznych w obrębie danego społeczeństwa prowadzi do jego binaryzacji, dzielącej je na grupę poddanych niewolników i garstkę panów. Taka totalitarna struktura społeczna potrafi się utrzymywać przez dziesiątki lat.  Życie w niej alienuje obywateli do granic wytrzymałości psychicznej. Pacyfizm jako postawa powstrzymywania się od walki, upowszechniony na masową skalę, jest więc warunkiem totalitaryzacji społeczeństwa, w którym „spacyfikowane stado baranów” jest strzyżone przez swoich, nielicznych owczarzy.
Zniszczenie  wzorców wspólnotowej  walki o wartości oraz proliferacja postaw pacyfistycznych są więc celami strategicznymi dominującej grupy społecznej w danym społeczeństwie – mandarynów. Dzisiaj w mediach możemy przeczytać teksty, w których Powstanie Warszawskie jest porównywane do zbrodni, a dowódców Armii Krajowej przedstawia się jako zbrodniarzy.  Teksty te nadzwyczaj silnie stygmatyzują wzorzec walki wspólnotowej; wykluczają ze społeczeństwa tych, którzy w Powstaniu upatrują bohaterstwo Polaków w obronie niepodległości.
Skoro bowiem Powstanie było zbrodnią, a Ty popierasz je, więc popierasz zbrodnię. Dla zbrodniarzy nie ma miejsca w życiu społecznym. Nie ma więc dla Ciebie miejsca   
Medialna kampania przeciwko „wielkości Powstania Warszawskiego”, poprzez swoją brutalność,  ma więc na celu uruchomienie procesu proliferacji postaw pacyfistycznych w interesie polskich mandarynów.
Kim są polscy mandaryni?
Około 10% społeczeństwa w naszym kraju czerpie profity finansowe z niewolniczej pracy pozostałych.http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/656262,polacy-sa-niewolnikami.html Choć odzyskaliśmy niepodległość w dziedzinie tworzenia kultury, to nadal tkwimy w binarnej strukturze ekonomicznej, dzielącej społeczeństwo na biednych (90%) i bogatych (10%). Niewolnictwo ekonomiczne w Polsce ma charakter totalitarny.  Utrzymywanie przez rządzący establishment płacy minimalnej na poziomie poniżej minimum egzystencji dla trójosobowej rodziny jest najbardziej wyrazistym przejawem niewolnictwa pracowniczego w Polsce.
Nasi rodzimi mandaryni są więc grupą społeczną, której funkcją jest podtrzymywanie niewolniczej struktury biznesu w Polsce. Przedsiębiorcy, którzy płacą swoim pracownikom poniżej 2000 zł. na miesiąc, urzędnicy i policjanci, a także  politycy i ich rodziny, również funkcjonariusze Kościoła Katolickiego - to  środowiska, w których rodzi się zjawisko „mandarynizmu”.
Nie tylko rodzimi mandaryni są beneficjentami podtrzymywania niewolniczej struktury biznesu w Polsce. Struktura ta umożliwia również tworzenie się fortun finansowych światowego kapitału przestępczego, uwikłanego w międzynarodowe kartele polityczne. Polska jest nie tylko europejską  „pralnią kasy”, ale również sceną, na której swoje role teatralne rozgrywa Putin i jego gazowo-naftowy kartel Gazprom. Nasz kraj jest przestrzenią geopolityczną, w której toczy się wojna o „tani przerzut  gazu i nafty z Rosji” do Europy. W interesie zwycięstwa Putina w tej wojnie jest utrzymywanie „pacyfistycznego status quo” w społeczeństwie polskim. Pacyfizm bowiem stępia nasze anty-rosyjskie postawy, które utrudniają infiltrację kraju przez rosyjskie służby specjalne.
„Zbrodnia Powstania Warszawskiego” i „polskie obozy koncentracyjne”
Od co najmniej dziesięciu lat w centralnych mediach zachodnich (niemieckich i amerykańskich) można niejednokrotnie przeczytać frazę „polskie obozy koncentracyjne”. Polskie służby dyplomatyczne na ogół protestują przed tego rodzaju praktykami. Wynik tych protestów jest marny; fraza jest dalej powielana. Bez wątpienia, medialne procesy jej replikacji świadczą o ich strategicznej celowości. Celem ma być wymazanie ze świadomości społecznej mieszkańców zachodniego świata traumy po niemieckim faszyzmie. Pamięć zbiorowa o niemieckich zbrodniach  utrzymuje się bowiem w dwóch dziejowych toposach: holocauście Żydów i w tragedii narodu polskiego. „Polskie obozy koncentracyjne” jako frazeologizm presuponuje treść, zgodnie z którą Polacy są oprawcami Żydów.
Mówienie o „zbrodni Powstania Warszawskiego” uwyraźnia i uwydatnia  więc  treść frazy „polskie obozy koncentracyjne”: Jesteśmy oprawcami nie tylko Żydów, ale także samych siebie. Zaordynowana więc publiczności interpretacja Powstania jako zbrodni ma na celu dekonstrukcję  fundamentalnych idei w europejskiej narracji historycznej. Podstawowa oś fabularna tej narracji sprowadza się do schematu: Niemcy – mordercy; Żydzi, Polacy i Europejczycy – ofiary. W czyim interesie jest jego dekonstrukcja?
Z pewnością obywatele najpotężniejszego państwa  w Europie nie chcą być postrzegani jako dziedzice brutalnych morderców. Mem niemieckiej zbrodni przeciwko ludzkości blokuje polityczne procesy integracyjne w Unii. Ponieważ głównym wehikułem tego memu jest polska kultura, należy ją zdekonstruować  historycznie. Narzędziami tego zaprogramowanego procesu jest, między innymi,  „frazeologizowanie” takich zwrotów, jak „zbrodnia Powstania Warszawskiego” i „polskie obozy koncentracyjne”.
Sukcesem tej strategii dekonstrukcyjnej jest wymazanie ze świadomości społecznej Polaków wzorca walki o wartości i proliferacja pacyfizmu. To dokonuje się od wielu lat. Pierwszym przejawem takiej praktyki dekonstrukcyjnej był akt zdezawuowania  „historycznego pomnika Lecha Wałęsy”, dokonany przez funkcjonariuszy PiS. Kaczyńskiego opowieści o „Bolku” oraz  o komunistycznym spisku w Magdalence wprowadziły w dyskurs publiczny wątek oszustwa historiograficznego.
Morał
„Oszustwo Solidarności i Lecha Wałęsy”, „oszustwo Powstania Warszawskiego” ze skojarzoną frazą „polskie obozy koncentracyjne” w obiegu publicznym pacyfikują nas doszczętnie. Skoro nasze wszystkie bitwy, z których byliśmy dumni, były oszustwem, to czy w przyszłości warto się bić o wartości? Ale czy w kraju bez buntowników, piewców wolności, z pokornymi niewolnikami, „psami ogrodnika” da się żyć?
Apeluję. Bijmy się z tymi, którzy plują na Powstanie Warszawskie, na Lecha Wałęsę, na Okrągły Stół !!! Nie dajmy sobie zdekonstruować – przez postmodernistycznych lewaków i faszystów; przez mandarynów zasilających rzesze lumpeninteligencji -  naszych symboli wolności.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute )