Follow by Email

poniedziałek, 15 grudnia 2014

NAJWYŻSI SĘDZIOWIE W POLSCE PRZESTALI BYĆ NEUTRALNI POLITYCZNIE



Najwyżsi sędziowie w Polsce zostali agresywnie zaatakowani przez Kaczyńskiego. Jest to bez wątpienia faktem. Ale ich rolą nie jest kontratakowanie oponenta w takich sytuacjach, a więc wikłanie się w sytuację walki politycznej. Sądy powinny funkcjonować w płaszczyźnie meta-politycznej – ponad politycznymi konfliktami. Dlaczego więc wymienieni sędziowie nie wydali neutralnego oświadczenia w stylu:   Nie zgadzamy się z wygłoszonymi opiniami Jarosława Kaczyńskiego podczas wiecu politycznego w takim a takim dniu, dotyczącymi wpływania  najwyższych organów sądowniczych w Polsce na werdykty sędziów w sprawach o nieprawidłowości wyborcze ? Sędziowie nie są osobistościami, którym przy „byle okazji pękają nerwy”. Ich oświadczenie - przekraczające uprawnienia oraz łamiące konstytucyjną zasadę niezawisłości - zostało wygenerowane w celu politycznym. Jakim?
Małgorzta Gersdorf, I Prezes Sądu Najwyższego, Andrzej Rzepliński, Prezes Trybunału Konstytucyjnego, Roman Hauser, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, publicznie wyrazili swoje, oceniające stanowisko w odniesieniu do wypowiedzi lidera partii opozycyjnej, Jarosława Kaczyńskiego.  Powodem ich aktu była wypowiedź lidera PiS podczas marszu, jaki miał  miejsce w dniu 13 grudnia w Warszawie. Kaczyński wypowiedział takie oto słowa:

"Fałszerstwem jest sytuacja, w której władza, gdy okazuje się, że wybory kończą się katastrofą, że ich wynik jest w gruncie rzeczy nieznany, natychmiast rozpoczyna kampanię ukrywania tego faktu, wpływa na sądy, można powiedzieć, wręcz terroryzuje sądy, i to z udziałem prezydenta RP, i z udziałem prezesów sądów tych najważniejszych w Polsce, i wreszcie rozpoczyna kampanię medialną przeciwko tym wszystkim, którzy mówią, że doszło do fałszerstwa...".

Reakcja sędziów

Na słowa przywódcy PiS, sędziowie zareagowali następującym oświadczeniem:

Jest to bezprzykładny w Europie atak polityka pretendującego do sprawowania władzy wykonawczej w Polsce na władzę sądowniczą. Jest to pełen pogardy atak wymierzony w każdego z tysięcy sędziów wszystkich sądów w Polsce. Wyrażamy głębokie oburzenie sformułowanymi pod naszym adresem zarzutami terroryzowania sędziów i namawiania ich do określonego orzekania w sprawach rozpoznawanych protestów wyborczych. Takie znieważające, wiecowe zdanie nawiązuje do najgorszych zwyczajów walki politycznej sprzed 1989 r.

Kaczyński w swojej wypowiedzi stwierdził, że sędziowie najważniejszych sądów w Polsce, wraz z obecną władzą polityczną (PO oraz PSL), wpływają na sądy orzekające w sprawach o  nieprawidłowości podczas ostatnich wyborów samorządowych. Bez wątpienia, wypowiedź Kaczyńskiego jest zarzutem wobec władzy sądowniczej w Polsce, iż sprzyja ona obecnej opcji politycznej w  politycznych  praktykach utrzymania się jej przy władzy.


Reagując w przytoczony sposób na słowa Kaczyńskiego, M. Gersdorf, A. Rzepliński oraz R. Hauser, prezesi najwyższych sądów w Polsce, w konsekwencji przyznali rację Kaczyńskiemu. W swojej reakcji zarzucili mu, że jako polityk opozycyjny (pretendujący do sprawowania władzy) atakuje władzę sądowniczą. Atak Kaczyńskiego traktują jako znieważenie   „tysięcy sędziów wszystkich sądów w Polsce”.




Sędziowie upolityczniają polskie sądy

Oświadczenie sędziów jest nadzwyczaj stronnicze, gdyż Kaczyński nie znieważył tysięcy sędziów w Polsce. Kaczyński co najwyżej znieważył prezesów  tych „najważniejszych sądów”, zarzucając im udział w  praktykach obstrukcyjnych wobec usiłowań rozmaitych środowisk wyjaśnienia nieoczekiwanego wyniku, jaki uzyskało w ostatnich wyborach PSL. Sędziowie więc dokonali swoją oceną bezprzykładnej manipulacji wypowiedzi politycznej Kaczyńskiego.  Ich oświadczenie jest atakiem werbalnym na lidera ultraprawicowej opozycji.

Ponieważ obecna sytuacja polityczna w Polsce sprowadza  się do binarnej, brutalnej walki o  władzę i wpływy finansowe dwóch partii politycznych: Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, zaatakowanie Kaczyńskiego przez najwyższych sędziów w Polsce jest w istocie aktem udzielenia poparcia partii obecnej premier Kopacz.

Polski system sądowniczy akceptuje instytucję zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa. Każdy obywatel ma prawo wyrażać swoje podejrzenia o popełnieniu przestępstwa. W cytowanej wypowiedzi Kaczyński oskarża (a nie: podejrzewa) władzę o sfałszowanie wyborów oraz najważniejszych sędziów w Polsce o udział w ukrywaniu tego faktu. Bez wątpienia, lider PiS przekroczył swoje prawo do zawiadomienia organów sądowniczych o podejrzeniu przestępstwa sfałszowania wyborów.

Sędziowie: Gersdorf, Rzepliński oraz Hauser, mogliby Kaczyńskiemu wytoczyć proces karny o znieważenie „najwyższych sądów w Polsce” oraz sędziów stojących na ich czele. Niestety wymienieni sędziowie podpisując się pod skandalicznym oświadczeniem, dali wyraz temu, iż popierają jedną ze stron politycznego konfliktu w Polsce.  W tym sensie złamali zasadę niezawisłości władzy sądowniczej w Polsce, w szczególności - od władzy wykonawczej.

Istotą pracy sądów jest wydawanie werdyktów

Skoro Kaczyński zaatakował najwyższe władze sądownicze w Polsce o udział w ukrywaniu domniemanego faktu fałszerstwa wyborów, to sędziowie powinni zwrócić się do właściwych organów śledczych (prokuratury) o podjęcie czynności wyjaśniających przedstawione zarzuty. Niestety, sędziowie zamiast reagować prawnie (w zgodzie z prawem), przekraczają swoje uprawnienia w postaci publikowania oświadczeń, które nie posiadają statusu werdyktu.

Werdykt sędziowski jest zawsze rezultatem postępowania wyjaśniającego. Do tej pory nie wszczęto procedury wyjaśnienia „dziwnych wyników wyborów”. Nie zlecono  sprawdzenia wyników wyborczych w kilku lub kilkunastu obwodach wyborczych, których protokoły wyborcze  wzbudzają  podejrzenia o fałszerstwo wyborcze; w szczególności w wyborach do sejmików. W tej sytuacji wypowiedź Kaczyńskiego można interpretować jako akt podjęty w interesie publicznym. Natomiast oświadczenie sędziów nie mieści się w żadnym wyszczególnieniu kompetencji: Sądu Najwyższego, Trybunału Konstytucyjnego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego. Ich oświadczenie nie jest  wyrokiem ani  uchwałą dotyczącą jakiegokolwiek aktu normatywnego ani opinią w sprawie wykładni  regulacji prawnych. Czy wobec tego I Prezes Sądu Najwyższego, Prezes Trybunału Konstytucyjnego oraz Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego złamali Konstytucję RP, przekraczając swoje uprawnienia?

Polityczne konsekwencje wydarzenia

Trzech profesorów prawa, stojących na czele najwyższych organów sądowniczych w Polsce, uwikłało system sądownictwa polskiego w walkę polityczną, opowiadając się za jedną ze stron konfliktu w walce o władzę.  Tym samym sędziowie złożyli hołd obecnej władzy wykonawczej, czyli Platformie Obywatelskiej oraz Polskiemu Stronnictwu Ludowemu. W ten sposób, doprowadzili do najpoważniejszego kryzysu politycznego w Polsce po 1989 roku, gdyż zakwestionowali fundamentalną zasadę niezawisłości sądów w każdym demokratycznym państwie.

Najwyżsi sędziowie w Polsce zostali agresywnie zaatakowani przez Kaczyńskiego. Jest to bez wątpienia faktem. Ale ich rolą nie jest kontratakowanie oponenta w takich sytuacjach, a więc wikłanie się w sytuację walki politycznej. Sądy powinny funkcjonować w płaszczyźnie meta-politycznej – ponad politycznymi konfliktami. Dlaczego więc wymienieni sędziowie nie wydali neutralnego oświadczenia w stylu:   Nie zgadzamy się z wygłoszonymi opiniami Jarosława Kaczyńskiego podczas wiecu politycznego w takim a takim dniu, dotyczącymi wpływania  najwyższych organów sądowniczych w Polsce na werdykty sędziów w sprawach o nieprawidłowości wyborcze ?

Sędziowie nie są osobistościami, którym przy „byle okazji pękają nerwy”. Ich oświadczenie - przekraczające uprawnienia oraz łamiące konstytucyjną zasadę niezawisłości - zostało wygenerowane w celu politycznym. Jakim?

Scenariusz

Wydając swoje oświadczenie, trzech najwyższych sędziów w Polsce miało świadomość, że sprzeniewierzają się konstytucyjnej zasadzie niezawisłości sądu. Uznali więc, że potępienie ultra-prawicowego polityka stanowi ważniejszą wartość, niż dochowanie wierności Konstytucji RP. Takie oświadczenia podpisuje się bowiem – na tym poziomie sprawowania władzy - po zasięgnięciu opinii od wielu ważnych osobistości stojących na czele najważniejszych, opiniotwórczych instytucji w państwie. Najprawdopodobniej uznano, że aktywność Kaczyńskiego doprowadzi go do przejęcia władzy w Polsce. Zatem akt sędziów można interpretować jako ostrzeżenie pod adresem lidera PiS, iż obecna władza nie pozwoli mu na przejęcie władzy.

Można więc przypuszczać, że w obecnej  sytuacji  jest opracowywany – za przyzwoleniem Episkopatu Polski -  scenariusz wyizolowania Kaczyńskiego z przestrzeni publicznej, tak aby jego partia nie zagrażała obecnemu establishmentowi. Nie jest wykluczone to, że jeśli „Kaczyński się nie uspokoi z wyprowadzaniem ludzi na ulice i place w polskich miastach”, to zostanie oskarżony o znieważenie  najwyższych sądów w Polsce i w następstwie tego oskarżenia podjęta zostanie  próba jego „aresztowania lub internowania”.  Najwidoczniej Kościół przestał popierać Prawo i Sprawiedliwość. Dlatego sędziowie mieli odwagę wysłać Kaczyńskiemu swoje ostrzeżenie.

Puenta

Polska znalazła się w trudnej sytuacji politycznej. Walczą ze sobą dwa katolickie ugrupowania. PO reprezentuje tak zwany katolicyzm miękki, zaś PiS pilnuje interesy katolickich szowinistów i ortodoksów. Wydaje się, iż Kościół przyjął miękką strategię marketingową  utrzymania swoich stref wpływów i dochodów finansowych. Kaczyński zaczyna przeszkadzać biskupom. Był potrzebny im jako straszak na Platformę. Ponieważ Kopacz „przelicytowała” Kaczyńskiego zapowiedzią organizacji Roku Papieskiego w 2015 roku, Kaczyński  stał się niebezpieczny dla realizacji projektu wyssania wielkiej budżetowej kasy na konta katolickich instytucji.

Dojrzali wyborcy powinni zmobilizować się i podjąć próby zorganizowania partii politycznej, która „rozmydli obecny układ dwóch dominujących partii katolickich”, które dla utrzymania lub zdobycia władzy są w stanie niszczyć fundament prawny demokratycznego państwa. Wydaje się, że skończyły się polityczne zabawy z „krucyfiksami i kabaretami”, a zaczął się konflikt na poważnie – obie strony katolickiego konfliktu  zaczynają skłaniać się do stosowania przemocy  (na razie: lingwistycznej).  
  
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.