Follow by Email

niedziela, 24 kwietnia 2016

Vivat Koalicja Postęp i Świeckość. Z okazji Marszu Świeckości dnia 15.09.2012

Tekst z 08.09.2012 roku.


W Europie nie potrzebujemy wypraw krzyżowych dla obrony Chrystusa, Allaha czy Jehowy. Absolutystycznie i aksjologicznie pojmowana religia jest narzędziem krwawych konfliktów, wywołujących okrutny ból egzystencji. Wierzę, że Koalicja Postęp i Świeckość, poprzez żart, zabawę, kpinę, wodewil, czasem ironię i poważny protest, uchroni nasz kraj przed imperializmem Kościoła Katolickiego w Polsce.

Radośnie i pełen optymizmu witam Koalicję Postęp i Świeckość. Walka o świeckość państwa polskiego i Europy, której jesteśmy obywatelami, przyczynia się do usuwania wszelkich religijnych przeszkód uniemożliwiających wszystkim Europejczykom kooperację i w konsekwencji - pomnażanie dobrobytu. Mamy jedno życie i chcemy je przyjemnie przeżyć. Nie chcemy bić się z innymi ludźmi w imię prefabrykowanych bytów absolutnych czy idealnych, które rzekomo stanowią warunek nieśmiertelności. W Europie nie potrzebujemy wypraw krzyżowych dla obrony Chrystusa, Allaha czy Jehowy. Absolutystycznie i aksjologicznie pojmowana religia jest narzędziem krwawych konfliktów, wywołujących okrutny ból egzystencji. Wierzę, że Koalicja Postęp i Świeckość, poprzez żart, zabawę, kpinę, wodewil, czasem ironię i poważny protest, uchroni nasz kraj przed imperializmem Kościoła Katolickiego w Polsce.

Zaprezentowana wyżej, nieco patetyczna inwokacja nie ma stanowić wyłącznie panegiryku na cześć obrońców rozdziału państwa od kościołów. U jej podstaw tkwi intelektualna inspiracja w postaci liberalnej koncepcji systemów religijnych i ich roli oraz miejsca w życiu społecznym państw.

Religie jako teksty kultury są obecne w dziejach ludzkości od jej zarania. Funkcjonują one w powszechnym systemie przekazu kulturowego i spełniają przede wszystkim funkcję generowania przepływów kapitałowych. Teksty religijne jako prefabrykaty złożone z semów kulturowych są produktem sprzedawanym ludziom na rynku idei. Religie są biznesem funkcjonującym na rynku wydawniczym, artystycznym czy w końcu politycznym. Są społeczeństwa, w których pewne religie są uprzywilejowane. Społeczeństwa takie mają charakter konfesyjny; łamie się w nich, na gruncie obowiązującego prawa, liberalną zasadę świeckości. Polska jest krajem konfesyjnym, gdyż katolicyzm jest traktowany na mocy prawa jako religia o wyróżnionej pozycji rynkowej. Katolicyzm funkcjonuje w naszym społeczeństwie jako monopol w klasycznym sensie ekonomicznym.

Dokument, który został podpisany ostatnio przez Episkopat Polski i Rosyjską Cerkiew, zaaprobowany przez rządzące gremia polityczne, można interpretować jako zmowę kartelową pomiędzy Kościołem Katolickim w Polsce oraz Kościołem Prawosławnym w Rosji. Takie kartele religijne zagrażają Europie; prowokują napięcia religijne pomiędzy Muzułmanami a społecznościami kartelu chrześcijańskiego. Nie tak dawno, w Jugosławii, byliśmy świadkami wojny religijnej – okrutnej tragedii zarówno wyznawców Allaha jak i Chrystusa. Współczesny dyskurs narodowo-katolicki, w wielu państwach naszej, europejskiej wspólnoty, niebezpiecznie przyswaja sobie idee faszystowskie, które w połowie XX wieku wywołały pożogę.

W aktywności Koalicji Postęp i Świeckość upatruję przede wszystkim działania zmierzającego do deregulacji rynku religijnego w Polsce. Tak jak Ameryce potrzebny był proces deregulacji rynku kapitałowego (zaordynowany przez Alana Greenspana), który przyspieszył ekonomiczny rozwój globu, tak Polska potrzebuje uwolnienia rynku religijnego. Należy więc, stosując prawo anty-monopolowe i anty-kartelowe, doprowadzić do urynkowienia kościołów w Polsce i spowodować ich przekształcenie w spółki akcyjne, notowane na Giełdzie Papierów Wartościowych oraz odprowadzające standardowe podatki do Skarbu Państwa. Drugim ważnym elementem procesu deregulacji rynku religijnego jest wprowadzenie ułatwień biznesowych w zakładaniu własnych religii przez obywateli naszego kraju. Ułatwienia te powinny umożliwiać producentom nowych religii swobodne zbieranie funduszy (nie wymagające żadnej urzędowej zgody, lecz jedynie aktu rejestracji dla celów podatkowych). Oczywiście, prawo anty-monopolowe, obowiązujące w Unii Europejskiej, zakazuje dofinansowywania takich podmiotów z budżetu państwa. To zaś powinno skutkować eliminacją nauczania religii z systemu powszechnej edukacji. Ponieważ religia jest biznesem, którego celem jest pomnażanie zysku finansowego, powinna być traktowana na takich samych zasadach jak wszystkie inne biznesy. Dlatego też powinny zostać uruchomione fundusze unijne dla osób pragnących otworzyć swoją firmę produkcji tekstów religijnych – tak, jak artyści, informatycy czy behapowcy, tak też producenci religii, rozpoczynający działalność biznesową, również powinni otrzymywać dotacje na tych samych zasadach co przedstawiciele innych branż gospodarki.

Ponieważ ateizm, a także racjonalizm kulturowy stanowią formy religii światopoglądowej, na zderegulowanym rynku religijnym zaczną pojawiać się nowe kościoły: ateistyczne oraz racjonalistyczne. Mechanizmy konkurencji z pewnością spowodują to, że pewne religie będą bankrutować, a inne będą się rozwijać. Konkurencja wymusi rozwój; ten z kolei pobudzi dyskurs publiczny do bardziej wyrafinowanej debaty, co wpłynie na zmniejszenie się w Polsce funkcjonalnego analfabetyzmu. Ten zaś proces ożywi rynek kultury wysokiej, co skutkować będzie dynamizacją procesów kreacji wszelkich tekstów kultury; a w konsekwencji postępem mierzonym stopniem pluralizacji „oferty egzystencjalnej” obecnej w publicznym dyskursie.

Wojciech Krysztofiak (dr hab. prof. US)

Dodatkowa lektura:

http://kpis.pl/popieraja-nas/

http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/644020,katastrofalna-kondycja-polskiej-pedagogiki.html

http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/643887,beznadzieja-szkol-skutkiem-ideologicznosci-polskiej-pedagogiki.html

http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/643672,czy-polskie-szkoly-sa-beznadziejne.