Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PKW. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PKW. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 października 2018

ZACHODZĄ OKOLICZNOŚCI UZASADNIAJĄCE UNIEWAŻNIENIE WYNIKÓW WYBORÓW SAMORZĄDOWYCH W 2018 ROKU



Zgodnie z art. 392 i 394 Kodeksu Wyborczego, wyborcy mają prawo do wniesienia protestu wyborczego do sądu  przeciwko ważności wyborów. Sąd okręgowy orzeka o nieważności wyborów lub o nieważności wyboru radnego, jeżeli okoliczności stanowiące podstawę protestu miały wpływ na wyniki wyborów.

Agitacja wyborcza w lokalu wyborczym

Wpływ na wyniki wyborów ma agitacja w lokalu wyborczym - szczególnie prowadzona w odniesieniu do wyborcy bezpośrednio przed aktem głosowania. Dlatego w Kodeksie Wyborczym, art. 494 zakazuje agitacji w lokalach wyborczych pod groźbą kary grzywny. Przez agitację rozumie się jakąkolwiek działalność, której celem jest zjednanie zwolenników dla dowolnych idei - w tym wypadku oddania głosu na określoną listę wyborczą lub kandydata w wyborach.

Przykład politycznej praktyki manipulowania katolickim krzyżem w charakterze symbolu państwowości
(krzyż jest umieszczony pod godłem państwowym)

W wielu lokalach wyborczych, szczególnie tych, które mieszczą się w budynkach szkolnych, na ścianach wiszą krzyże religii chrześcijańskich, w szczególności – krzyże katolickie. Dotychczas w Polsce nie przeprowadzono badań celujących w określenie odsetka lokali wyborczych, w których wyborcy są narażeni podczas głosowania na percepcję najważniejszego symbolu religii katolickiej. Szacunkowo można jednak mówić o około 60% takich lokali, w których krzyż jest uobecniany wyborcy podczas aktu wyborczego.

Krzyż katolicki jako narzędzie agitacji politycznej w Polsce

W naszym kraju funkcjonują partie polityczne, które w swoim programie wyborczym promują idee katolickie. W przekazach propagandowych tych partii występują hasła obrony Polski przed ateistami. Ich przedstawiciele nawołują do obrony wartości katolickich. Krzyże katolickie stanowią więc gadżety propagandowe tych ugrupowań, które w swoich programach politycznych nawołują do kultywowania wartości katolickich. W obecnych wyborach takie partie polityczne walczą o głosy wyborców. Dlatego obecność krzyża katolickiego na ścianie w lokalu wyborczym stanowi formę agitacji politycznej na rzecz przekonania wyborcy do oddania głosu na tych polityków, którzy popierają katolickie idee.

W Polsce również funkcjonują partie polityczne kontestujące wpływ Kościoła katolickiego na naszą przestrzeń polityczną. Takie partie promują idee antyklerykalne. Z punktu widzenia tych antyklerykalnych ugrupowań, krzyże katolickie obecne w przestrzeni publicznej stanowią narzędzia anty-agitacji politycznej w stosunku do antyklerykałów. Dlatego obecność katolickich gadżetów na ścianach w lokalach wyborczych jest odbierana przez antyklerykałów jako przekaz nawołujący do niegłosowania na polityków reprezentujących partie opowiadające się za świeckością Polski.

Brian z filmu Monty Pythona wisi na krzyżu
 (artystyczna metafora przemiany krzyża w gadżet polityczny)


Wpływ na wyniki wyborów obecności katolickiego krzyża na ścianach w lokalach wyborczych

Zjawisko torowania jest wykorzystywane w eksperymentach z dziedziny psychologii poznawczej oraz kognitywistyki. Polega ono na tym, że jeśli dany bodziec należący do określonej kategorii poznawczej lub semantycznej jest eksponowany w pewnej sytuacji danemu podmiotowi, to wzrasta prawdopodobieństwo użycia w danej sytuacji przez dany podmiot schematów tejże kategorii lub podobnej kategorii w jego procesach przetwarzania informacji (w percepcji, wnioskowaniach, interpretacjach, ocenach oraz decyzjach). 

Jeśli więc w lokalu wyborczym krzyż katolicki jest eksponowany wyborcom (stanowi bodziec identyfikacji tych partii politycznych, które promują katolicyzm), to wzrasta prawdopodobieństwo, iż wyborca w swoim akcie decyzji wyborczej uaktywni w swoim umyśle reprezentację partii, która w swoim programie wyborczym odwołuje się do wartości katolickich (religijnych). Tym samym obecność krzyża na ścianie w lokalu wyborczym wpływa na wzrost prawdopodobieństwa uzyskania wyższego wyniku wyborczego przez katolickich polityków.

Symbol katolicyzmu

Efekty torowania wyborczego za pomocą ekspozycji krzyża katolickiego w lokalach wyborczych ujawniają się przede wszystkim w obszarze decyzji wyborczych elektoratu chwiejnego. Politolodzy zwracają uwagę na fakt, iż około 20% -30% elektoratu każdej partii politycznej tworzą chwiejni wyborcy. Jeśli jedna druga chwiejnych wyborców ulegnie torowaniu decyzji wyborczej za pomocą ekspozycji krzyża w lokalu wyborczym, to w takiej sytuacji katolicka partia może nawet poprawić swój wynik o 10% przyrost liczby wyborców.

Szacunkowy model matematyczny torowania wyborczego w odniesieniu do partii posiadającej elektorat w granicach 6 milionów wyborców

Jeśli katolicka partia uzyska w wyborach samorządowych 6 milionów głosów, to jej chwiejny elektorat można szacować na około 1.8 miliona wyborców. Przy założeniu, że krzyże katolickie wiszą na ścianach w 60% lokali wyborczych, liczba wyborców danej partii narażonych na efekt torowania wynosi około miliona. Jeśli założymy, w wariancie pesymistycznym, że połowa chwiejnych wyborców katolickiej partii podejmuje swoją decyzję wyborczą w wyniku torowania krzyżem, to należy wyprowadzić wniosek, iż co najmniej 500 tysięcy wyborców tej partii  zostanie zmanipulowanych w lokalach wyborczych faktem umieszczenia na ścianach krzyża katolickiego.

W Polsce frekwencja w wyborach samorządowych wynosi około 45%. Oznacza to, że około 13.5 miliona obywateli weźmie udział w wyborach samorządowych w 2018 roku. W wyniku efektu torowania katolickim krzyżem w lokalach wyborczych, zwycięska partia może poprawić swój wynik nawet o 4% - 5%. Manipulacja w tym zakresie może przełożyć się na jeszcze wyższą procentowo liczbę uzyskanych mandatów przez każdą zwycięską partię promującą idee katolickie. Procedura rozdzielania mandatów promuje bowiem partię najsilniejszą.

Jeśli uzyskanie w wyborach przez komitet wyborczy wyniku w granicach 35% daje większość w sejmiku, to wpływ efektu katolickiego torowania na wynik zwycięskiej partii może skutkować uzyskaniem przez nią większości mandatów w nim, a więc – może skutkować uzyskaniem większościowej władzy w każdym regionie wyborczym.

Pytania do Państwowej Komisji Wyborczej  

Czy szef PKW, Wojciech Hermeliński wydał stosowne zarządzenie komisarzom wyborczym, aby ci dopilnowali tego, aby w lokalach wyborczych nie wisiały na ścianach krzyże katolickie i inne symbole tej religii, których ekspozycja uruchamia podczas głosowania efekt torowania decyzji wyborczej w umysłach obywateli? Jeśli nie wydał on takiej decyzji, to czy w tym wypadku można sformułować pod adresem szefa PKW zarzut niedopełnienia obowiązków służbowych?

Znalezione obrazy dla zapytania PKW photo
W znaku identyfikacyjnym PKW nie figuruje katolicki krzyż
Zgodnie z art. 48 Kodeksu Wyborczego, w lokalu wyborczym umieszcza się tylko urzędowe obwieszczenia wyborcze. Oznacza to, że na ścianach w lokalu nie mogą być rozmieszczone żadne gadżety agitacji politycznej – więc również katolicki krzyż, który jest w naszej sytuacji politycznej narzędziem promocji partii katolickich. Jeśli więc PKW dopuszcza sytuację, w której  katolickie krzyże wiszą na ścianach w lokalach wyborczych, to czy można tę instytucję oskarżyć o złamanie zasady neutralności politycznej?

Puenta

Przeźroczystość w przeprowadzaniu wyborów jest najważniejszym kryterium oceny stanu demokracji w danym kraju. Jeśli kryterium przeźroczystości nie jest spełnione podczas wyborów, wyborcy na ogół protestują i podważają wiarygodność procesu wyborczego. Tę sytuację przerabialiśmy cztery lata temu. Okoliczności przeprowadzania obecnych wyborów wzbudzają podejrzenia o ich nieuczciwość manifestującą się faktem przyzwolenia na manipulacyjne praktyki torowania decyzji wyborczych poprzez umieszczanie w lokalach wyborczych symboli religii katolickiej (krzyży, wizerunków papieży oraz tzw. świętych postaci Kościoła katolickiego).

Przed nami wybory do Parlamentu Europejskiego, do Sejmu i Senatu oraz prezydenckie. Warto więc zbadać skalę nieuczciwości obecnych wyborów w aspekcie katolickiego torowania decyzji wyborczych, aby przyszłe wybory mogły odbyć się w atmosferze braku podejrzeń o manipulację wyborczą. Tym bardziej, że czasy, w jakich żyjemy, są napięte i wypełnione polityczną agresją. Ten niestabilny stan grozi potężnym wybuchem społecznego niezadowolenia.   

 ***



Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".     

    


środa, 10 października 2018

PREZYDENT DUDA DOKONAŁ ZAMACHU STANU. CZY GENERAŁOWIE OBRONIĄ POLSKĘ PRZED DYKTATURĄ?


Prezydent Andrzej Duda powołał nowych sędziów Sądu Najwyższego na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. W związku z problematycznością zgodności z Konstytucją Ustawy o Sądzie Najwyższym, Naczelny Sąd Administracyjny postanowił we wrześniu 2018 roku wstrzymać wykonanie uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie powołania sędziów SN do Izby Cywilnej oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej.  Swoją decyzją, prezydent Duda nie podporządkował się ustanowieniu Naczelnego Sądu Administracyjnego, dokonując zamachu stanu na konstytucyjny organ władzy sądowniczej w Polsce.

Andrzej Duda nie chce podporządkować się wyrokowi Naczelnego Sądu Administracyjnego

Prezydent Duda wraz z włoskim rządem zmierza do zdestabilizowania Unii Europejskiej

Decyzja Andrzeja Dudy stanowi w sposób ewidentny akt niesubordynacji względem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, którego postanowienia są wiążące dla wszystkich państw wspólnoty europejskiej. NSA nakazał Dudzie czekać na decyzję TSUE w sprawie orzeczenia czy ustawy zmieniające polski system sądownictwa, przeforsowane w Parlamencie przez PiS, są zgodne z podstawowymi aktami prawnymi Unii Europejskiej. Decydując się na powołanie nowych sędziów SN, Duda zakpił więc sobie z TSUE.

Decyzja polskiego prezydenta współgra z decyzją rządu włoskiego  w kwestii ustanowienia budżetu na 2019 rok z deficytem w wysokości 2.4%. Decyzja rządzących partii we Włoszech jest niezgodna z wcześniejszymi ustaleniami z Komisją Europejską. Uchwalenie przez włoski parlament budżetu z tak wysokim deficytem będzie groziło kryzysem walutowym w Unii Europejskiej.

Ruch polityczny Dudy o powołaniu nowych sędziów SN, na przekór decyzji NSA i TSUE, współbrzmi z realizacją strategii destabilizacji Unii, jaką realizuje włoski rząd.  Eskalacja tych napięć jest niebezpieczna, gdyż przyspiesza rozpoczęcie wojny na Ukrainie przez Putina.

Putin wskazuje na Ukrainę


Decyzja Dudy w kontekście geopolitycznym

Koncerny paliwowe i surowcowe na całym świecie potrzebują bodźców wzmacniających popyt na ropę, gaz i inne surowce (miedź, żelazo, itd.). Najsilniejszym czynnikiem generującym popyt na światowym rynku surowcowym jest wojna prowadzona na ważnym obszarze strategicznym dla mocarstw atomowych. Z pewnością najazd rosyjskich wojsk na Ukrainę spowoduje wzrost cen ropy i gazu oraz innych surowców. Zyskają na tym Rosja i USA.

Ewentualna wojna Rosji z Ukrainą posiada potencjał do wciągnięcia w nią innych, europejskich państw: Polski, Węgier, Słowacji i Rumunii. Wymienione państwa mogą łatwo uruchomić dyskurs na temat „rewanżyzmu terytorialnego” w europejskiej przestrzeni politycznej. Każde z nich może "aspirować" do odebrania Ukrainie ziem, które do nich należały przed II Wojną Światową. Blokada skutecznych reakcji Komisji Europejskiej na ewentualną napaść pisowskiej Polski na Ukrainę wymaga wcześniejszej destabilizacji Europy. Procesy dezintegrujące Unię Europejską będą paraliżowały Radę Europejską przed podjęciem jakichkolwiek skutecznych retorsji wobec reżimów dokonujących ewentualnego rozbioru Ukrainy. W tym kontekście, ruch polityczny prezydenta Dudy jawi się jako wzmacniający antyukraiński spisek Putina.

Na rozpadzie Unii zyskuje państwo watykańskie

Destabilizacja Unii Europejskiej stanowi również cel Watykanu. W ramach tzw. Europy ojczyzn wzrasta rola Kościoła katolickiego w Europie jako instytucji mediującej pomiędzy zwaśnionymi państwami. Z kolei wzmacnianie się procesów integracji europejskiej minoryzuje znacznie katolickich hierarchów.

Biskupi chcą rządzić Europą

Wzrost politycznego prestiżu Watykanu oraz przydzielenie mu mediacyjno-rozjemczej roli w przestrzeni mechanizmów tworzenia geopolityki będzie stanowił czynnik maksymalizujący zyski finansowe tego najbogatszego państwa świata. Decyzja Dudy, która ma na celu destabilizację instytucji europejskiego sądownictwa, harmonijnie współbrzmi nie tylko ze strategią Putina, ale również z planem katolickich hierarchów z Watykanu i Rzymu.

Sytuacja polityczna w Polsce stała się ekstremalnie niebezpieczna dla demokracji

Gwałcąc ustanowienia Naczelnego Sądu Administracyjnego, prezydent Duda dopuścił się zamachu stanu w interesie obcych, zewnętrznych czynników politycznych. W takiej sytuacji istnieje uzasadnienie dla patriotycznych sił w Wojsku Polskim, aby odsunęły one prezydenta Dudę od władzy. Czy więc generałowie wymówią posłuszeństwo prezydentowi Dudzie z powodu jego działań mających postać zamachu stanu?

Autorytety prawnicze w Polsce, najwybitniejsi profesorowie prawa, oceniają decyzję prezydenta Polski jako delikt konstytucyjny.  Tego rodzaju oceny niestety niewiele mówią społeczeństwu. W obecnej sytuacji, opozycyjne media powinny mówić wprost o zamachu stanu dokonanego przez Dudę, aby zmobilizować społeczeństwo do działań popierających zdecydowaną obronę demokratycznego ustroju naszego państwa.

Jeśli bowiem Duda neguje decyzję NSA, to jaką mamy pewność, że w razie przegranej przez PiS w najbliższych wyborach nie dojdzie do ich unieważnienia przez pisowską władzę, mimo iż wynik uzna Państwowa Komisja Wyborcza?

Aby bronić demokratycznego ustroju naszego państwa, potrzebujemy wielkiego, pospolitego ruszenia wśród intelektualnych autorytetów, którzy swoim odpowiedzialnym głosem legitymizowałyby działania generałów chroniące polską demokrację przed katolicką dyktaturą.

***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".   




sobota, 17 lutego 2018

FAŁSZERSTWA W WYBORACH SAMORZĄDOWYCH. PODEJRZANI: SLD, PIS, TR. PĘD DO WŁADZY ODBIERA LUDZIOM ROZUM !!!

TEKST  Z  DNIA  09.10.2014
Worek z  podejrzeniami o fałszowanie list poparcia w wyborach samorządowych zaczyna się rozsypywać. Komisje wyborcze wzięły się za pracę. Sprawdzają autentyczność podpisów na listach wyborczych. W interesie polityków największych partii politycznych nie jest dokonywanie zmian w sposobach pracy Państwowej Komisji Wyborczej. Obecne podejrzenia o fałszerstwa wyborcze wskazują jednak na to, że PKW powinna móc zatrudniać w czasie kampanii osoby odpowiedzialne za fizyczną weryfikację list poparcia. Nie trudno jest bowiem, dysponując numerem pesel  i  adresem  osoby podpisującej, znaleźć jej numer telefonu i zadzwonić z pytaniem o to, czy listę poparcia własnoręcznie podpisała.
Worek z  podejrzeniami o fałszowanie list poparcia w wyborach samorządowych zaczyna się rozsypywać. Komisje wyborcze wzięły się za pracę. Sprawdzają autentyczność podpisów na listach wyborczych. Miejmy nadzieję, że praktyki weryfikacyjne obejmą nie tylko sprawdzanie numerów pesel, ale także konkretnych osób czy nie podrobiono ich podpisów.
Podejrzenia o fałszerstwa SLD, PiS oraz TR
Przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej w Opolu złożył doniesienie do prokuratury w sprawie podejrzenia o sfałszowanie list poparcia jednej lub wielu partii politycznych. Media donoszą, że o fałszerstwo jest oskarżany Sojusz Lewicy Demokratycznej. Do podobnej sytuacji miało dojść w Zgierzu. Media informują, że partią podejrzaną o fałszowanie podpisów poparcia jest PiS. http://pikio.pl/falszowani-list-poparcia-na-porzadku-dziennym-alarmujace-dane-ze-szczecina-i-zgierza/ Miejska Komisja Wyborcza w Olsztynie również zamierza złożyć doniesienie do prokuratury o fałszowanie podpisów poparcia na listach jednego ze startujących, lokalnych ugrupowań politycznych.   O podejrzeniu oszustwa politycznego w Szczecinie media najwcześniej poinformowały. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/692220,miejska-komisja-wyborcza-w-szczecinie-podejrzewa-falszowanie-list-wyborczych-twojego-ruchu.html
Praktyki weryfikacyjne list poparcia powinny obejmować również tak zwane metody fizycznego sprawdzania podpisów, czyli bezpośredniego zapytania osoby podpisującej listę czy rzeczywiście udzieliła jej poparcia. Partie polityczne, zbierając podpisy podczas wcześniejszych wyborów nawet sprzed dziesięciu lat, swoje listy kopiują. Na rynku politycznym takie listy są następnie partiom sprzedawane. Prym w handlu tymi danymi wiodą dawni działacze Samoobrony. Odpowiednie agendy powinny, za zgodą prokuratury, sprawdzić szafy gabinetów partyjnych, czy nie są w nich magazynowane kserokopie takich list z poprzednich wyborów
Nastał więc czas najwyższy na to, aby sprawdzić fizycznie podpisy udzielane listom poparcia partii startujących w ostatnich  wyborach do Parlamentu Europejskiego. Kandydat PO, Dariusz Rosati, przed wyborami organizował spotkania z wyborcami, na które przychodziło zero wyborców. Podczas kampanii jego listy poparcia obejmowały kilkanaście tysięcy podpisów.  Dlaczego odpowiednie służby, odpowiedzialne za kontrolowanie tego, czy procedury demokratyczne w wyborach są szanowane, nie sprawdzają podpisów poparcia najważniejszych partii politycznych choćby w takiej sytuacji?
Z punktu widzenia ochrony porządku demokratycznego, najbardziej przetrzebioną partią przy realizacji procedury sprawdzania list poparcia, powinna być zawsze partia rządząca. Tak nie jest.
Paradoks  list poparcia
W wyborach do Parlamentu Europejskiego w niektórych okręgach wyborczych uczestniczyło niekiedy nawet   dziesięć  komitetów wyborczych. Okazuje się, że większość z nich zebrała po kilkanaście tysięcy podpisów w regionie; niektóre komitety chwaliły się zbiorem dwudziestotysięcznym. W tych „mega-żniwach wyborczych” przodowały PO i PiS. Należy więc przypuszczać, że w każdym regionie  od około 150 do 200  tysięcy obywateli udzieliło wstępnego poparcia partiom politycznym, ubiegającym się o intratne stanowiska w Brukseli dla swoich polityków. W okręgu wyborczym obejmującym województwa: Lubuskie i Zachodniopomorskie, w eurowyborach wzięło udział około 420 tysięcy wyborców. Oznaczałoby to, że  40% wyborców podpisało się na listach poparcia startujących partii. Czy uwierzycie w taką sytuację? Jest to statystycznie niemożliwe.
Skoro w wyborach samorządowych  o „pietruszkę” obywatele niechętnie udzielają poparcia politykom, to tym bardziej w eurowyborach - o „kasyno” - takiego poparcia nie powinni być skłonni udzielać im. Wiele partii w obecnych wyborach nie było w stanie zebrać nawet 300 podpisów. Jak to jest możliwe, że tak łatwo partiom poszły „żniwa podpisów” w eurowyborach; tym bardziej, że liczba zbieraczy „plonu podpisów” wynosiła wówczas nie więcej niż 30% obecnej liczby zbierających poparcie w wyborach samorządowych?
Apel do polityków
W interesie polityków największych partii politycznych nie jest dokonywanie zmian w sposobach pracy Państwowej Komisji Wyborczej. Obecne podejrzenia o fałszerstwa wyborcze wskazują jednak na to, że PKW powinna móc zatrudniać w czasie kampanii osoby odpowiedzialne za fizyczną weryfikację list poparcia. Nie trudno jest bowiem, dysponując numerem pesel  i  adresem  osoby podpisującej, znaleźć jej numer telefonu i zadzwonić z pytaniem o to, czy listę poparcia własnoręcznie podpisała. Wystarczy wybrać losowo od 2% do 3% osób z puli popierających daną partię czy listę kandydatów. Czy politycy obecnego Sejmu będą w stanie wypracować ustawę, która pozwoliłaby na bardziej efektywne ściganie oszustów politycznych?
Czas na kampanię przeciwko politykom
Komisje wyborcze po zarejestrowaniu list mogą nadal pracować, sprawdzając ich rzetelność. Nadszedł czas na kampanię prawdy odsłaniającą oszustwa wyborcze. Rolą publiczną komisji wyborczych jest stanie na straży demokracji. Niech sędziowie w nich pracujący wykażą się swoją niezależnością.  Jako wyborcy domagajmy się tego !!! Nie można dopuścić, aby oszuści nami rządzili. Jeśli będziemy godzili się z takim stanem faktycznym, to nie miejmy potem pretensji, że w Polsce dochodzi do afer typu: Kopacz-Wasiak http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691991,zawiadomienie-prokuratora-generalnego-o-domniemanym-przestepstwie-premier-kopacz-i-minister-wasiak-czy-czeka-je-trybunal-stanu.html czy przekrętów w służbach specjalnych i ministerstwach http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/683396,miller-usiluje-pograzyc-kwasniewskiego-czas-na-komisje-sledcza-w-sprawie-wsi-i-%E2%80%9Eafery-millera-i-cia%E2%80%9D.html.
Obecne fałszerstwa pokazują, że rządza władzy w Polsce jest przeogromna. Ludzie tracą rozum. Dotyczy to wszystkich partii politycznych. W ostatnich pięciu latach przeżyliśmy tyle afer. Żadna z nich nie została wyjaśniona. Postępowania, w które uwikłani są politycy lub krewni polityków, są umarzane przez prokuratury. Establishment kpi sobie ze społeczeństwa. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/692207,wszystkie-rzady-w-polsce-nienawidzily-biednych-najbardziej-kaczynski-i-pis-potem-tusk.html Potrzebujemy nowych partii politycznych, które odsuną dotychczasowe ugrupowania od poselskich ław.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

wtorek, 28 listopada 2017

PIS CHCE ZMIENIĆ ORDYNACJĘ WYBORCZĄ. PKW PROTESTUJE. KTO MA RACJĘ?

Państwowa Komisja Wyborcza ostrzega publikę przed zmianami, jakie chce wprowadzić PiS do ordynacji wyborczej przed nadchodzącymi wyborami samorządowymi w 2018 roku. W swoim komunikacie, opublikowanym na własnej stronie internetowej, PKW wyszczególniła listę podstawowych zastrzeżeń wobec pisowskiego projektu zmian prawa wyborczego.


Wybory do sejmików w 2018 r. stanowić będą najważniejszy test siły dla większości partii politycznych w wyborach parlamentarnych w 2019 r. Wynik partii Kaczyńskiego poniżej 35%, przy oczekiwaniach uzyskania ponad 40% głosów, stanowić będzie test słabości. Uzyskując w wyborach do sejmików mniej niż 35%, PiS będzie mógł pożegnać się z marzeniem uzyskania większości sejmowej w wyborach w 2019 r. Dla PO, wybory do sejmików zadecydują o tym, czy partię tę czeka los SLD – powolne umieranie i znikanie ze sceny politycznej. Wynik tej formacji poniżej 15% zwiastował będzie początek agonii. Utrzymanie przez PO obecnego poparcia sondażowego w granicach 20% (przy gorszych oczekiwaniach) będzie sukcesem tej partii. SLD, PSL, Nowoczesna oraz Kukiz’15 również muszą się martwić o wynik, który zasugeruje za rok wyborcom, czy udzielić tym partiom poparcia, czy też skazać je na pochówek na cmentarzu polityki.  Dla Partii Razem, wybory do sejmików mogą otworzyć w końcu bramy do przekroczenia progu wyborczego 5% w wyborach parlamentarnych w 2019 r.  

Pretekstem do zmian jest niewyjaśniona aberracja w wyborach z 2014 r.

W wyborach do sejmików w 2014 r., oddano niewyobrażalną ilość głosów nieważnych. W poszczególnych województwach, odsetek takich głosów wynosił od 23% do 15%. Rekord został pobity w województwie wielkopolskim, gdzie oddano jedynie 77 % ważnych głosów w wyborach do sejmików. Ta aberracja wyborcza wyzwoliła wśród wyborców oskarżenia, kierowane pod adresem PKW, o fałszerstwo wyborcze. Wynik PSL z poparciem około 20% w skali ogólnopolskiej (w Świętokrzyskim PSL uzyskało nawet 46% głosów) wywołał niedowierzanie interpretowane jako „cud nad urną”.


Z logicznego i matematycznego punktu widzenia, w 2014 r. doszło do systematycznego fałszerstwa wyborczego. Oznacza to, że w każdym województwie działała grupa przestępcza, dokonująca wypaczenia wyników wyborczych. Nigdy nie wyjaśniono faktu fluktuacji wyborczej z wyborów samorządowych w 2014 r.
Znalezione obrazy dla zapytania karta wyborcza photo
Źródło: wikipedia
PKW miała ponad trzy lata, aby odpowiedzieć wyborcom na pytania typu: dlaczego np. w województwie wielkopolskim w 2010 r. w wyborach samorządowych odsetek głosów nieważnych wynosił 15%, zaś w 2014 r. aż 23%, czyli o 8% więcej? Dlaczego w województwie mazowieckim w 2010 r. i w 2014 r oddano, odpowiednio, głosów nieważnych 15.5% i 14% (różnica statystycznie nie wskazująca na matactwa przy urnie)?

Rok później, w 2015 r., wybory do Sejmu pokazały, iż poparcie dla PSL w skali kraju wynosi nieco ponad 5%. Jak to możliwe, że w ciągu roku spada poparcie dla partii współrządzącej o ponad 15%?

PKW  protestuje przed proponowanym sposobem zaznaczania głosu

Według starego sposobu zliczania głosów wyborczych, za głos ważny należy uznać każde skreślenie tzw. „krzyżykiem” w kwadracie obok nazwiska kandydata. PiS wprowadza do ordynacji wyborczej kryterium, iż za głos ważny zostaną uznane przekreślenia mające postać „co najmniej dwóch linii przecinających się”. PKW ostrzega, że zgodnie z takim zapisem, za głos ważny będzie można uznać kratki, gwiazdki czy plusy. 
  
Ponadto, proponowane przez PiS rozwiązania pozwolą na uznanie za ważny głos, kartę do glosowania, która będzie zamazana na jednej ze stron, zaś na innej będą występowały krzyżyki lub gwiazdki lub plusy czy inne znaki, w których dwie linie przekreślają się. Według PKW, takie rozwiązania mogą przyczynić się do łatwego fałszowania wyborów.

Kto ma więc rację w sporze o krzyżyk wyborczy? PiS czy PKW? Tego sporu nie da się rozwiązać jednoznacznie. Nie mniej jednak, warto zauważyć, że w tym wypadku PiS ma „więcej racji”. W wypadku starego sposobu zaznaczania głosu, oszust zawsze może na karcie do głosowania dopisać jakąś trzecią linię do krzyżyka i spowodować nieważność głosu. W wypadku pisowskiego sposobu zaznaczania głosu, głos nieważny zawsze można  uczynić ważnym, przez dopisanie na innej stronie krzyżyka. Zawsze jest jednak tak, że głosów ważnych jest ponad pięciokrotnie więcej, niż głosów nieważnych. Dlatego łatwiej jest dokonać oszustwa wyborczego przy starym sposobie zaznaczania głosów, niż przy sposobie proponowanym przez partie rządzącą. Stary sposób ułatwia fałszowanie głosów ważnych, których jest więcej. Nowy sposób ułatwia fałszowanie głosów nieważnych, których jest mniej.

Spór o komisarzy wyborczych: PiS znowu ma rację

PiS chce zwiększyć liczbę komisarzy wyborczych do 400. Dotychczasowa ich liczba wynosi 51. Obecnie komisarzami mogą zostać wyłącznie sędziowie. PiS chce, aby mogli wypełniać tę funkcje osoby posiadające wykształcenie prawnicze. PiS chce, aby PKW miała tylko 60 dni na rekrutację komisarzy wyborczych.

Z punktu widzenia logicznych kryteriów minimalizacji ewentualnego oszustwa wyborczego, PiS ma „więcej racji” niż PKW.  Podstawową rolą komisarza wyborczego jest pilnowanie poprawności przeprowadzania wyborów w jego okręgu.  Według propozycji PiS, okręgi wyborcze, którymi ma zawiadywać 400 komisarzy będą mniejsze, niż w sytuacji, kiedy okręgami zawiaduje 51 komisarzy. Stąd, ryzyko „niedopilnowania” rzetelności procesu wyborczego zasadniczo spada z racji niemal pięciokrotnego zmniejszenia obszaru, którym komisarz ma zawiadywać podczas wyborów.

Krótki czas na wyłonienie komisarzy wyborczych z kolei minimalizuje ryzyko politycznego wpływania na nich. Aby przekonać komisarza do niezauważania „oszustw wyborczych” potrzeba dłuższego czasu. Co więcej, przekonanie choćby 5 komisarzy z 51, aby nie dostrzegali oszustw wyborczych, daje oszustom szansę na kontrolę 10% okręgów wyborczych. Natomiast  w wypadku 400 komisarzy, „skaptowanie” 5 komisarzy pozwala jedynie na kontrolę wyborów w nieco ponad 1% okręgów.

Spór o jednomandatowe okręgi wyborcze

Istotą jednomandatowych okręgów wyborczych jest zasada, zgodnie z którą „najlepszy zgarnia cała pulę”. Jeśli więc w takim okręgu najlepszy ma 25% poparcia, to 75% wyborców przestaje być reprezentowanych. W wyborach samorządowych takie, jednomandatowe okręgi służą więc procesowi „spawania lokalnych klik w strukturach władczych”. Likwidacja jednomandatowych okręgów służy więc celowi „odspawania” mafii politycznych, zadomowionych w wielu strukturach samorządowych Polski.

Przeciwnicy propozycji wielomandatowych okręgów wyborczych argumentują w sposób niejasny, iż zmiana taka zmniejsza prawdopodobieństwo sukcesu wyborczego małych, lokalnych ugrupowań  politycznych, na przykład: ruchów miejskich. Taki tok myślenia jest jednak antydemokratyczny. Jeśli lokalne ugrupowanie nie posiada większości, to nie powinno samodzielnie rządzić. Okręgi jednomandatowe dopuszczają taką sytuację, że mniejszość może samodzielnie rządzić większością. Istotą demokracji jest mechanizm negocjowania interesów pomiędzy rozmaitymi podmiotami politycznymi. Z tej racji wielomandatowość wyborcza efektywniej realizuje  ideał demokracji.

Puenta

W sporze o ordynację wyborczą PiS nie ma racji tylko w jednym punkcie, mianowicie, że zmienia reguły gry wyborczej rok przed wyborami. Atak na pozostałe, pisowskie propozycje zmian w ordynacji wyborczej świadczy o nierozumieniu istoty demokracji i próbie utrzymania starej ordynacji, która ułatwia oszustwa wyborcze.

PiS zagraża świeckiemu charakterowi naszego państwa. Procesy klerykalizacji życia publicznego pogłębiają się. Walka z partią Kaczyńskiego staje się obowiązkiem każdego liberała. Niestety trzeba ją prowadzić w sposób mądry, a nie – idiotyczny. Atakując pisowskie projekty zmian prawa wyborczego, PKW wpisuje się w „jałowy strumień ataków na PiS”. To zaś publice pokazuje, iż opozycja nie ma racji. W związku z tym PiS sondażowo zyskuje, ale tylko kosztem odwracania się obywateli od opozycyjnych partii. Z głupcami nikt bowiem nie chce występować w jednym szeregu.

 ***    
Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International