Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą PO. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 maja 2019

KACZYŃSKI ROZJECHAŁ SCHETYNĘ: NIE MA ŻADNYCH SZANS NA POKONANIE PIS W WYBORACH DO SEJMU


Wybory do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku stanowiły generalną próbę przed jesiennymi wyborami do Sejmu i Senatu. Wyniki nie pozostawiają żadnych złudzeń. Kaczyński rozjechał Schetynę. Procesy polityczne, jakie zostały uruchomione w wyniku sukcesu wyborczego PiS, doprowadzą do pogłębienia się zjawisk kato-faszyzacji życia publicznego w naszym kraju. Kto jest winien temu stanowi faktycznemu?

Analiza wyników wyborów do PE: sukces PiS

Partia Kaczyńskiego zdobyła 6 milionów 192 tysiące głosów w wyborach do Parlamentu Europejskiego. W wyborach do Sejmu w 2015 roku PiS uzyskał 5 milionów 712 tysięcy wskazań poparcia na kartach do głosowania. Ta różnica wyraźnie pokazuje, że wskaźnik społecznego poparcia dla partii rządzącej wzrasta. PiS uzyskał dodatkowo 481 tys. głosów, co równa się przyrostowi poparcia o około 8%.


Jeśli porównamy wynik z kampanii do PE z wynikiem  z 2018 roku z kampanii do sejmików samorządowych, to sukces PiS jawi się jako potężny cios zadany Platformie Obywatelskiej. W wyborach do sejmików partia Kaczyńskiego zdobyła jedynie 5 milionów 270 tys. głosów. W niespełna rok powiększyła swój stan posiadania o ponad 17%. Kaczyński nie tylko odbudował straty, jakich doznał w wyborach samorządowych, ale zdołał również poprawić wynik wyborczy z roku 2015.

Komu Kaczyński zawdzięcza swój sukces?

W wyborach do Parlamentu Europejskiego partia Kukiza uzyskała 503 tysiące głosów. W 2018 roku Kukiz zdobył 868 tys. głosów, zaś w 2015 roku w wyborach do Sejmu i Senatu jego stan posiadania wynosił 1 milion 339 tysięcy zwolenników. Wymienione liczby wskazują na dynamiczny proces rozpadu tego elektoratu. W 2019 roku po wyborach parlamentarnych, Kukiz jako polityk przestanie istnieć. Kto więc przejmuje elektorat piosenkarza?

Na pewno, wyborcy, którzy są rozczarowani działalnością rockmana, nie oddali głosów na Konfederację Korwin-Mikkego. W 2015 roku skrajna prawica uzyskała 723 tysiące głosów poparcia, podczas gdy obecnie jej stan posiadania wynosi 621 tysięcy zwolenników. Poparcie społeczne dla skrajnej kato-prawicy skurczyło się w porównaniu z 2015 rokiem.

Część zwolenników Kukiza z 2015 roku przerzuciło swoje głosy w obecnych wyborach na partię Kaczyńskiego. W wyborach do Sejmików w 2018 roku Kukiz otrzymał 868 tysięcy głosów. Ubyło mu więc ich 365 tysięcy. Ten ubytek wraz z porównaniem go do wyniku wyborów samorządowych w 2018 roku nie tłumaczy przyrostu poparcia dla Kaczyńskiego w obecnych wyborach. 5270 tysięcy plus 365 tysięcy daje tylko 5635. A przecież wiadomo, że nie wszyscy wyborcy, którzy odmówili poparcia Kukizowi, przerzucili je na poparcie dla PiS. Gdzie więc PiS znalazł dodatkowe około 600 tysięcy głosów?

Na Kaczyńskiego zagłosowała znakomita część elektoratu PSL. W wyborach do sejmików w 2018 roku na PSL zagłosowało 1 853 tysiące obywateli. W 2015 roku, w wyborach do Sejmu PSL uzyskał jedynie 780 tysięcy wskazań na kartach do glosowania. Około miliona wyborców, mieszkających w gminach i miasteczkach powiatowych, stanowi chwiejny elektorat, który raz głosuje na PiS, a innym razem głosuje na PSL. Sukces PiS stanowi więc wynik rozparcelowania tego prawie dwumilionowego elektoratu.

Schetyna pomógł Kaczyńskiemu. Czy Kosiniak-Kamysz zostanie zdegradowany?

Jakie czynniki są odpowiedzialne za to, że Kaczyńskiemu udało się przejąć około 600 tysięcy wyborców głosujących na PSL? Przyłączenie się PSL do Koalicji Europejskiej zostało odebrane przez gminny elektorat jako „bratanie się z miastowymi cwaniakami”. W małych miasteczkach i wsiach, PO jest postrzegana jako partia anty-wiejska, jako ugrupowanie miastowych, którzy „wstydzą się wsi”. Z tego punktu widzenia, dla wiejskiego wyborcy alians PSL z PO musiał jawić się jako zdrada „światów mentalnych”, w których funkcjonują obywatele mieszkający w Polsce wiejskiej i małomiasteczkowej.

Znalezione obrazy dla zapytania kosiniak-kamysz foto
Lider PSL je z ręki abp. Nycza (źródło; commons.wikimedia)

Pisowska obietnica poszerzenia programu 500+ na pierwsze dziecko zadziałała na umysły gminnych obywateli jako realny akt obrony ich tożsamości. Narracja, iż Schetyna chce odebrać ludziom  500+, a Kaczyński obiecuje dać każdej dzietnej rodzinie wiejskiej dodatkowo 6 tysięcy złotych rocznie, skłoniła gminny elektorat do decyzji o rezygnacji z popierania PSL. PiS pokazał ludziom wsi finansowy interes w głosowaniu na tę partię.

Jaki interes miała PO w brataniu się z PSL?

Ponieważ w Koalicji Europejskiej PO stanowiła najsilniejszą frakcję, to głosy oddane na kandydatów PSL w wyborach do PE miały pracować na wybór polityków PO w wyścigu o „mega-kasę” z Brukseli. Przy okazji, startując razem z innymi partiami, Schetyna mógł przykryć przed społeczeństwem  fakt „zjazdu społecznego poparcia” dla PO.

W wyborach do Sejmu i Senatu w 2015 roku, PO wraz z Nowoczesną uzyskało 4 miliony 816 tysięcy głosów. W jesiennych wyborach do sejmików w 2018 roku, elektorat Koalicji Obywatelskiej (PO plus Nowoczesna) skurczył się do 4 milionów 163 tysięcy zwolenników ( spadek o 15% wskazujący na „efekt zjazdu”). W obecnych wyborach na Koalicję Europejską oddano 5 milionów 249 tysięcy głosów. Udział PO i Nowoczesnej w tej puli można szacować na około 3 miliony wyborców. Oznaczałoby to, że gdyby PO i Nowoczesna startowały samodzielnie uzyskałyby wynik około 22%, przegrywając z PiS na punkty 45 do 22 (nokaut z wyniesieniem przeciwnika na noszach).

Znalezione obrazy dla zapytania Schetyna ksiadz photo
"Inteligentny" uśmiech lidera PO (źródło: fronda.pl)

Strategia Schetyny polegała więc na tym, aby ukryć przewidywany nokaut, który zada mu  Kaczyński w wyborach. Analiza matematyczna wyniku wyborczego KE obnaża to z całą oczywistością.  Schetyna sądził, że ukryje swoją nieudolność polityczną.

Perspektywa wyborcza na jesień

W wyborach do sejmików w 2018 roku wzięło udział 15 milionów 200 tysięcy obywateli. Oznacza to, że w obecnych wyborach nie wzięło udziału ponad półtora miliona osób zainteresowanych procesem wyborczym. Istnieje więc potencjał polityczny na stworzenie nowej partii, która mogłaby uzyskać wynik rzędu 5%-7%.

Bez wątpienia, żadna część tej grupy nie zagłosuje  ani na PO, ani na Nowoczesną, ani na PSL lub SLD, gdyż ci niezdecydowani wyborcy mieli szansę w obecnych wyborach oddania swojego głosu na wymienione ugrupowania, ale nie uczynili tego. Zatem nie ma powodów, aby mieli oni poprzeć antypisowskie partie spod parasolu Koalicji Europejskiej w najbliższych wyborach za kilka miesięcy. Czy mogą ci wyborcy poprzeć Wiosnę?

Szanse Wiosny na dobry wynik wyborczy

Partia Biedronia skupiająca antyklerykałów uzyskała 827 tysięcy głosów. Czy istnieje więc potencjał na wzrost jej elektoratu? Część osób w liczbie 1.5 miliona , która nie zagłosowała w obecnych wyborach, mogłaby poprzeć Wiosnę w najbliższej kampanii parlamentarne. Ich liczbę można szacować na około 300 - 500 tysięcy. Ponadto, obecny nokaut PO i Nowoczesnej stanie się początkiem bardzo dynamicznego procesu rozparcelowywania platformerskiego elektoratu. Biedroń może więc przejąć około 200 tysięcy wyborców. Jeśli  liderzy Wiosny podejmą grę na obu frontach walki o wyborcę, to mogą liczyć w wyborach do Sejmu na wynik rzędu 1.5 miliona głosów (około 10%).

Znalezione obrazy dla zapytania wiosna photo partia
Konwencja europejska Wiosny (źródło: echodnia.pl)

Emisja filmu Sekielskiego, ujawniająca fakt ukrywania przez biskupów „pedofilii w koloratkach”, okazała się skuteczna. Doprowadziła do powstania autonomicznego, antyklerykalnego podmiotu na scenie politycznej. Kontynuowanie kampanii ujawniania katolickiej pedofilii niestety nie wystarczy, aby uruchomić proces zjednywania zwolenników dla partii Biedronia. Samym antyklerykalizmem nie da się osiągnąć dobrego wyniku wyborczego.

Aby przyciągnąć kolejnych zwolenników Biedroń musi pokazać kompleksową wizję rozwoju Polski z konkretnymi projektami dotyczącymi: edukacji, finansów państwa, polityki międzynarodowej, energetycznej oraz militarnej. Spektakularna porażka Razem i Zandberga pokazała, że projekty te nie mogą mieć charakteru lewicowego. W Polsce kompletnie nie ma zapotrzebowania politycznego na jakiś ruch socjalistyczny czy socjal-demokratyczny. Ten kompleks potrzeb reprezentuje właśnie PiS. Nieporozumieniem jest więc określanie formacji Kaczyńskiego mianem prawicowej – to kato-lewica, odwołująca się do idei przedwojennej Narodowej partii Robotniczej, której program nawiązywał do ideologii reksizmu (kato-faszyzmu).

Znalezione obrazy dla zapytania reksizm degrell photo
Leon Degrelle, belgijski katolik, twórca ideologii kato-faszystowskiej.
Jeśli Biedroń chce budować antyklerykalną partię o znaczącym wpływie politycznym musi zacząć odwoływać się do idei gospodarczych socjal-liberalizmu wolnorynkowego (w duchu francuskich, angielskich i niemieckich liberałów). Tym bardziej, że europejskie wybory pokazały wzrost poparcia dla frakcji liberalnej w Parlamencie Europejskim.


Czy PO uratuje się przed procesem atrofii

Zanik poparcia dla PO trwa już od 2015 roku. W okresie wakacyjnym, wykres spadku poparcia dla PO może przyjąć kształt  wodospadu. Czy więc istnieją szanse na zablokowanie tego procesu?

Najpierw politycy PO muszą pozbawić Schetynę przywództwa. Doprowadził on do katastrofy politycznej, chcąc ukryć swoją nieudolność poprzez zamaskowanie w teście wyborczym procesu spadku poparcia dla jego partii. Przy okazji pociągnął w dół „niezbyt rozgarniętych politycznie” ludowców. Kto miałby zastąpić dotychczasowego lidera PO?

Są tylko dwie możliwości, które rokują jakąś nadzieję na zahamowanie procesu odpływu elektoratu  PO. Według pierwszego scenariusza, schedę po Schetynie obejmuje nobliwy profesor, Jerzy Buzek. Pomimo swojego wieku, nadal uzyskuje on na Śląsku wysokie poparcie. Wystawienie nobliwego profesora, byłego przewodniczącego parlamentu Europejskiego, przeciwko Kaczyńskiemu stworzyłoby warunki równej gry.

Drugi scenariusz, nieco szalony, zakłada powierzenie Magdalenie Adamowicz przywództwa w Platformie Obywatelskiej. Ona też, jako mścicielka zamordowanego męża, osiągnęła rewelacyjny wynik wyborczy. Kształtując jej wizerunek polityczny jako kobiety walczącej z Kaczyńskim, aby kontynuować dzieło męża i PO, można by stworzyć warunki brzegowe w grze politycznej, której konsekwencje wyborcze charakteryzowałyby się wysokim stopniem nieprzewidywalności.

Obraz może zawierać: 2 osoby, uśmiechnięci ludzie, ludzie stoją
Czy Magdalena Adamowicz zostanie przewodniczącą PO?
Puenta: klinczowanie Tuska   

W wyborach do parlamentu europejskiego ekstremalnie rewelacyjny wynik osiągnęła Beata Szydło, otrzymując 525 tysięcy głosów poparcia.  To czyni ją potencjalnym kandydatem, wystawionym przez PiS, w wyborach prezydenckich. Czy w takiej sytuacji Donald Tusk mógłby ogłosić start w kampanii prezydenckiej?  

Wpadka Beaty Szydło
Beata Szydło ubierała się w podkolanówki (źródło: onet.moda)
Podejmując decyzję o starcie w kampanii prezydenckiej, Tusk musiałby się liczyć z przegraną w grze z polską kandydatką w podkolanówkach. Ewentualna przegrana Tuska byłaby skomentowana w metaforze odzieżowej, iż garnitur od Armaniego nie wystarczył, aby wygrać z „podkolanówkami z sieciówki”. Nie ulega wątpliwości, iż wyborcy mogliby dla tak zwanej „beki” ukarać Tuska za to, że lansuje się drogimi garniturami z najdroższych sklepów w Brukseli i Paryżu. Taka banalna płaszczyzna starcia  stawiałaby Tuska na przegranej pozycji.

Antypisowska opozycja w Polsce znalazła się po wyborach do Parlamentu Europejskiego w tragicznej sytuacji. Winnym tego stanu jest Grzegorz Schetyna i jego „cwaniakowanie”, podszyte intencją ukrycia sukcesywnego spadku poparcia dla PO pod jego rządami w partii. Jeśli politycy PO nie zrzucą go z piedestału w ciągu dwóch najbliższych tygodni, wykres spadku poparcia dla PO i Nowoczesnej zamieni się w wodospad.

***
***

Adres zrzutki na pomoc W. Krysztofiakowi  w walce z sądami polskimi. 


"/.../ w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji.  Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. /.../  Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy "system" łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z "systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie "energicznymi tekstami" jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach."

Obecnie złożyłem skargę na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 
***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  





środa, 17 października 2018

WYBORY 2018: WULGARNA ORAZ BRUTALNA KAMPANIA ODSŁANIAJĄCA NĘDZĘ INTELEKTUALNĄ I PRYMITYWIZM AKSJOLOGICZNY SPOŁECZEŃSTWA. W SZCZECINIE GŁOSUJĘ NA CEZAREGO URBANA

Kampania wyborcza dobiega końca. Dziesiątki tysięcy polityków aspirujących do stanowisk we władzach samorządowych naszego kraju obrzucało się werbalnym błotem i łajnem, odsłaniając przy okazji swój cynizm aksjologiczny i pęd po mamonę. Wielu polityków z pierwszych stron gazet zdradziło swoje ideały, aby uzyskać łup w postaci znalezienia się na dobrych pozycjach na listach wyborczych w walce o gigantyczną kasę w przyszłych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Czy więc elektorat masowo zagłosuje, doświadczając atmosfery pogardy, oszustwa, cynizmu i prostactwa, tworzonej przez polityków niemal wszystkich partii politycznych?

OBRZYDLIWE  OBLICZA  PARTII  POLITYCZNYCH: PRAWO  I  SPRAWIEDLIWOŚĆ

Na miesiąc przed wyborami samorządowymi, opozycyjne media zaatakowały partię rządzącą, publikując taśmy z podsłuchów, których głównym bohaterem okazał się premier rządu, Mateusz Morawiecki. Z taśm dowiadujemy się, iż druga, najważniejsza osoba w państwie jest skłonna do korupcji, posługuje się w swoim myśleniu wulgarnymi i prymitywnymi schematami myślenia, jednocześnie  manifestując swoją wiarę w wartości katolickie.

Kogo na tym zdjęciu udaje Mateusz Morawiecki?

Co wyborca ma sądzić o człowieku, który składa kwiaty pod pomnikiem oprawców polskich z Narodowych Sił Zbrojnych, współpracujących podczas II Wojny Światowej z SS, w miejscu, w którym narodził się nazizm (nieopodal Monachium)?

Co wyborca ma sądzić o człowieku, który składa korupcyjną propozycję kilkudziesięciu tysięcy złotych, przez osoby trzecie, doradcy politycznemu Donalda Tuska (Pawłowi Grasiowi), przy okazji popisując się przed „kolesiostwem” tym, że „załatwia” pracę dziecku ważnego polityka?

Co wyborca ma sądzić o człowieku, będącym premierem Polski, którego siostra startuje w wyborach samorządowych z listy partii rządzącej na stanowisko burmistrza w Obornikach Śląskich? Dlaczego Morawiecki godzi się na fakt wykorzystania jego pozycji politycznej przez jego siostrę? Czy premier polskiego rządu nie ma poczucia zażenowania, iż uprawia najbardziej prymitywną wersję nepotyzmu?

Co wyborca ma sądzić o człowieku, który nie odczuwa zażenowania faktem, iż na świecie są takie miejsca, gdzie ludzie cały dzień pracują za miskę ryżu? Jakim trzeba być osobowościowo człowiekiem, żeby nie współczuć biednym ludziom pracującym całymi dniami za miskę ryżu? Czy szyderstwo bardzo bogatego polityka z biednych i ubogich obywateli zaświadcza o tym, iż jest on „Orwellowską świnią”?

Znalezione obrazy dla zapytania bieda photo
Co sądzić o człowieku, który szydzi sobie z takiego obrazka?

Co wyborca ma sądzić o człowieku, który jest w stanie wpłynąć na jedną z największych firm w Polsce, aby ta wypłaciła 40 milionów złotych innemu człowiekowi (Waldemarowi Kubicy) tylko dlatego, aby przypodobać się elektoratowi? Czy publiczne pokazywanie się z celebrytą podczas kampanii wyborczej, któremu spółka Skarbu Państwa ma wypłacić 40 milionów złotych, jest aktem korupcji?

Znalezione obrazy dla zapytania kubica photo
Co wyborca ma sądzić o premierze rządu, który godzi się na wydanie 40 milionów złotych przez spółkę Skarbu Państwa na zabawę szybkimi samochodami?

OBRZYDLIWE OBLICZA PARTII POLITYCZNYCH: KOALICJA OBYWATELSKA

Przewiny Koalicji Obywatelskiej są równie żenujące, jak grzechy PiS. Tym, co najbardziej wzbudza wściekłość w umysłach wyborców, jest fakt, iż PO broni swojego polityka, który jest odpowiedzialny za wyrzucanie biednych ludzi z ich domostw w Warszawie tylko dlatego, aby gangsterzy mogli wzbogacić się o  wielomilionowe fortuny. Dlaczego politycy PO nie wyrzucili dotychczas ze swoich szeregów Hanny Gronkiewicz-Waltz?  Co wyborca ma sądzić o takiej partii politycznej?

Znalezione obrazy dla zapytania gronkiewicz-Waltz photo
Hanna Gronkiewicz-Waltz z Donaldem Tuskiem ( źródło: wikipedia)

W kampaniach wyborczych są stosowane najrozmaitsze chwyty propagandowe. W cywilizowanych państwach funkcjonują pewne granice projektowania politycznego przekazu. Jedną z nich jest powstrzymywanie się partii politycznych od stosowania w propagandzie wyborczej przekazów nazistowskich i bolszewickich. PO zaatakowała swoich konkurentów, wykorzystując hitlerowskie plakaty, nawołujące do kolaboracji ze zbrodniarzami niemieckimi. Platforma Obywatelska dotychczas nie przeprosiła obywateli za czyn swojego posła. Co wyborca ma sądzić o partii politycznej, która kpi sobie z milionów ofiar największej politycznej zbrodni w dziejach świata?

Znalezione obrazy dla zapytania Furgo photo wybory
Przekaz propagandowy PO nawiązujący do nazistowskich plakatów (źródło: TVP)

Posłanka Scheuring-Wielgus z ugrupowania Ryszarda Petru wraz z Fundacją „Nie Lękajcie Się” zorganizowała akcję upowszechnienia mapy katolickiej pedofilii w Polsce. Zaapelowała ona o utworzenie komisji, której celem byłoby wyświetlenie skali przemocy seksualnej względem dzieci w Kościele katolickim. Niestety żaden z polityków Koalicji Obywatelskiej nie wsparł inicjatywy Scheuring-Wielgus. Co więcej, nawet żaden z polityków Koalicji Obywatelskiej nie przybył na spotkanie w Sejmie, zorganizowane przez Scheuring-Wielgus w celu powołania komisji badającej zjawisko pedofilii. Co więc wyborca ma sądzić o partii politycznej, która nie protestuje przed praktykami ukrywania pedofilii na tle religijnym? Co wyborca ma sądzić o partii politycznej, która „wznieca ciszę” wokół zbrodniczych czynów dokonywanych na dzieciach przez katolickich księży?


Twarzą Koalicji Obywatelskiej jest Barbara Nowacka, która przedstawia siebie jako obrończynię mniejszości seksualnych, jako feministkę, a nawet jako antyklerykała. Podczas kampanii wyborczej nie wsparła akcji upowszechnienia mapy pedofilii polskiej. Co więcej, popiera kandydata Koalicji Obywatelskiej w wyborach na prezydenta Lublina, który przeciwstawił się, na wniosek Kościoła katolickiego, organizacji Marszu Równości, kontestując jednocześnie konstytucyjne prawo obywateli do publicznego wyrażania poglądów politycznych. Co więc wyborca ma sądzić o ugrupowaniu politycznym, w którego szeregach figurują politycy, którzy „co innego mówią, a co innego robią”?

CO  ROBIĆ? NA  KOGO  GŁOSOWAĆ?

Choć kampania jest potwornie brudna i wulgarna, to jednak ma pewne „plusy”. Odsłania ona bowiem kondycję intelektualną polskiego społeczeństwa. To, że wyborcy głosują na PiS, PO, SLD, PSL, Kukiz’15, pokazuje ich nędzę aksjologiczną – po prostu brak najzwyklejszej przyzwoitości.

Przyzwoici ludzie nie taplają się w łajnie, omijają gówno z daleka. W polityce tym łajnem jest okradanie społeczeństwa, wykorzystywanie stanowisk władzy dla osobistych korzyści. oszukiwanie obywateli i  wmawianie wyborcom, iż jest się „dobrym, świętym, sprawiedliwym i bez grzechu”. Najbardziej tragicznym przejawem politycznej nieprzyzwoitości jest kreowanie iluzji, iż politykę „robi się dla Boga i miłości bliźniego” – tak zwanych wartości najwyższych.

Znalezione obrazy dla zapytania łajno photo
Łajno jako metafora polskiej polityki (źródło: wikipedia)
Około 40% polskiego społeczeństwa chce głosować w najbliższych wyborach. Ten fakt pokazuje, iż wielu z nas akceptuje smród „gówna politycznego” na ulicach naszych miast.  Plusem obecnej kampanii jest więc to, że wiemy jacy jesteśmy.

Owszem, na wielu listach wyborczych możemy znaleźć nazwiska osób, którzy swoją aktywnością zawodową uczynili wiele dobrych rzeczy. Na ogół te osoby nie startują w obecnych wyborach z list partyjnych. Warto więc poprzeć takie osoby, gdyż oni stanowią jedyną gwarancję tego, że są w stanie posprzątać część łajna politycznego z polskich ulic.

W  SZCZECINIE  ZAGŁOSUJĘ  NA CEZAREGO  URBANA

W Szczecinie o mandat do sejmiku wojewódzkiego walczy Cezary Urban z komitetu Bezpartyjnych Samorządowców – twórca najlepszego ogólniaka w Polsce, LO Nr XIII. Absolwenci tej szkoły zasilają szeregi elit intelektualnych naszego kraju. Wielu z nich ma ambicję studiowania na najlepszych uniwersytetach świata – w Oxfordzie, Cambridge czy Harvardzie. Niektórym udaje się odnieść taki sukces.  Szkoła Urbana promieniuje świetną dydaktyką.

Znalezione obrazy dla zapytania cezary Urban wybory 2018 photo
Cezary Urban, dyrektor najlepszego ogólniaka w Polsce, XIII LO w Szczecinie

Tworząc genialną szkołę, Cezary Urban nie dorobił się pałacu, nie jeździ do pracy Maybachem czy Audi (jak niektórzy biskupi i księża). Jest więc tym obywatelem naszego państwa, który w sposób wzorcowy egzemplifikuje postać społecznika kreującego dobro publiczne odznaczające się najwyższym stopniem użyteczności. Wiedza naukowa, którą Urban promuje wśród najlepszych uczniów w Polsce, jest bowiem najwyższym dobrem cywilizacyjnym. To ona przyczynia się fundamentalnie do naszego dobrostanu.

Urban startuje w wyborach pod sztandarem obecnego prezydenta Szczecina, Krzystka.  Jego aktywność można oceniać różnie, ale na pewno wyborcy nie mogą mu zarzucić jakichkolwiek afer, złodziejstwa, a nawet bezczelnego wspierania Kościoła katolickiego. Choć mieszkańcy Szczecina plotkują, iż Krzystek ma  w rodzinie księdza, to jednak w swojej działalności jako prezydenta miasta nie epatuje tym faktem. Nie ważne czy Krzystek lub Urban wierzą w Boga, czy też uczęszczają  na msze kościelne. Ważne jest to, aby przekonania religijne polityka nie wpływały na jego decyzje polityczne.  

PUENTA

Niestety Cezary Urban ze Szczecina jest tylko jeden w Polsce. Wyborcy w innych miastach mają więc kłopot z tym, na kogo głosować. Co więc im radzić, skoro pytają?


Jedyną partią polityczną w Polsce, która nie skompromitowała się jest ugrupowanie Zandberga, Partia Razem.  Są to jednak socjaldemokraci. Niektórzy z nich manifestują nawet przekonania socjalistyczne. Socjalizm jako światopogląd jest wizją utopijną. Doświadczenie historyczne podpowiada, że utopiści nie powinni rządzić, bo zawsze wcielanie w życie socjalistycznej utopii kończy się katastrofą. Nie oznacza to jednak tego, że są oni niepotrzebni na scenie politycznej. Ich głos zwykle przyczynia się do tego, iż wyborcy skuteczniej „sprzątają polityczne gówno”.

Danie więc szansy Zandbergowi i Partii Razem może okazać się  choć trochę skuteczną miotłą do posprzątania polskich ulic z łajna, które jest dziełem PO, PiS, SLD, PSL i Kukiz’15. Jeśli w Waszych regionach wyborczych nie startuje nikt pokroju Cezarego Urbana, to głosujcie więc na Partię Razem.  

***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".   
  

wtorek, 11 września 2018

PIS OKRADA PRACUJĄCYCH OBYWATELI Z ICH PKB: NAUCZYCIELI, POLICJANTÓW I PIELĘGNIARKI - RAPORT KRYSZTOFIAKA


Twarde dane ekonomiczne pokazują, że pisowski rząd jest jednym z najbardziej złodziejskich od 1989 roku. W dwuletnim okresie rządów PiS, od 2015 do 2017 roku, średnie wynagrodzenie netto, czyli na rękę, za pracę w Polsce, liczone w dolarach międzynarodowych według parytetu siły nabywczej,  wzrosło według danych OECD o 7.22%. W tym okresie realny PKB Polski wzrósł o 7.62%. Oznacza to, że obecny wzrost płac w Polsce nie nadąża za wzrostem PKB. Standardem ekonomicznym dla krajów wysoko rozwiniętych jest to, że wzrost wynagrodzeń w okresie dobrej koniunktury gospodarczej przekracza wzrost PKB. Rządy, które blokują naturalny mechanizm wzrostu wynagrodzeń ponad wzrost PKB, można określić jako złodziejskie. Okradają one bowiem swoich obywateli z ich PKB.

Czy PiS bardziej okrada polskiego pracownika w porównaniu z PO?

Jarosław Kaczyński jako likwidator Platformy Obywatelskiej

Według danych OECD, średnie wynagrodzenie netto etatowego pracownika wyniosło w Polsce w 2017 roku 20844 dolarów międzynarodowych. W 2015 roku, a więc w okresie przejmowania rządów przez PiS, średnie wynagrodzenie netto pracującego obywatela naszego państwa wynosiło 19441 dolarów międzynarodowych. Oznacza to, że wzrost płac w dwuletnim oknie czasowym, przypadającym na czas sprawowania władzy przez Kaczyńskiego, wyniósł 7.22%.


Aby rozstrzygnąć to, czy rządy PiS są bardziej złodziejskie niż rządy PO, należy wyliczyć średni, dwuletni wzrost wynagrodzeń netto dla okresu, w którym rządziła PO. W 2007 roku kiedy Tusk obejmował kierowanie rządem, średnie wynagrodzenie pracownicze wynosiło w Polsce  12564 dolarów międzynarodowych. W 2015 roku średnia płaca, po 8 latach platformerskich rządów, osiągnęła wartość 19441 dolarów międzynarodowych. Oznacza to wzrost o 54.74 %. Każdego więc roku średni wzrost średniej płacy w czasie rządów PO wynosił 6.84%. Daje to wynik średniego wzrostu płacy netto, podczas rządów PO, w dwuletnim oknie czasowym, w wysokości 13.68%.

W dwuletnim okresie, od 2013 do 2015 roku, poprzedzającym moment zmiany rządów, wzrost średniego wynagrodzenia wyniósł 9.3%. Twarde dane ekonomiczne pokazują więc bezdyskusyjnie, że podczas rządów PO wynagrodzenia pracownicze rosły szybciej, niż w dwuletnim okresie rządów PiS.

Różnica pomiędzy wzrostem średniego wynagrodzenia pracowniczego i wzrostem PKB dla danego okresu w danym państwie pokazuje to, czy rządy takiego państwa okradają pracujących obywateli z ich PKB. Jeśli ta różnica przyjmuje wartość ujemną, oznacza to, że rząd danego państwa okrada obywateli. Jeśli różnica przyjmuje wartość dodatnią, to może to oznaczać sprawiedliwą dystrybucję wzrostu PKB w przestrzeni płac, ale również może to oznaczać zjawisko generowania „wąskiej warstwy społecznej beneficjentów” wzrostu PKB.

W latach od 2015 do 2017 roku realny PKB wzrósł w Polsce o 7.62%. W tym czasie wzrost średniego wynagrodzenia wyniósł 7.22%. Pisowski rząd okradł więc pracujących obywateli Polski z ich PKB, od 2015 do 2017 roku, na około 0.4%. Polski realny PKB wyniósł w 2017 roku około 1112 miliardów dolarów międzynarodowych. W ciągu dwóch lat rządów PiS okradł więc pracujących obywateli w Polsce o około 4 miliardów i 448 milionów   dolarów międzynarodowych. W okresie od 2015 do 2017 roku średni kurs 1 dolara międzynarodowego wynosił 1.78 złotego. W ciągu dwóch lat swoich  rządów, PiS zabrał więc polskim pracownikom około 8 miliardów złotych. W latach od 2015 do 2017 roku, liczba zatrudnionych w Polsce wynosiła średnio około 16.5 miliona. Zakres pisowskiego złodziejstwa można więc szacować na około 480 złotych w przeliczeniu na pracownika w ciągu dwóch lat rządów.

Donald Tusk pompuje wzrost wynagrodzeń

Od  2009 do 2015 roku, a więc w czasach rządów PO, średni dwuletni wzrost realnego PKB wynosił około 6.16 %. Różnica średniego dwuletniego wzrostu płac i średniego dwuletniego wzrostu realnego PKB dla okresu rządów PO wynosi więc + 7.52%. Oznacza to, że rządy Tuska i Kopacz wręcz pompowały wzrost wynagrodzeń pracowniczych ponad wzrost realnego PKB, tworząc półtoramilionową grupę beneficjentów przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. 

Wartym odnotowania jest fakt, iż wskaźnik nierówności społecznych utrzymywał się na stałym poziomie około 30 punktów, wskazującym na relatywnie wysoką nierówność społeczną w porównaniu z bogatymi państwami Europy. Tuska można więc oskarżyć o prowadzenie polityki populizmu dla wąskiej grupy beneficjentów wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Ta hipoteza jest potwierdzona przez porównanie średniego, dwuletniego tempa wzrostu mediany wynagrodzeń z średnim dwuletnim, tempem wzrostu średnich zarobków. Mediana wzrastała w cyklu dwuletnim podczas rządów PO średnio o 8.22%, podczas gdy średnia wynagrodzeń o 13.68%.


W ostatnich dwóch latach rządów PO, proces pompowania wzrostu wynagrodzeń ponad wzrost realnego PKB nieco osłabł i wyniósł jedynie 2.18%.

Ranking państw OECD pod względem wielkości okradania pracowników za lata 2016 i 2017  

Wartości procentowe różnicy wzrostu wynagrodzeń i wzrostu realnego PKB za lata 2016 i 2017 pokazują to, w jakim stopniu wzrost wynagrodzeń nie nadąża za wzrostem PKB lub przekracza wzrost PKB. Ujemne wartości tego parametru wskazują na zjawisko „zniewolenia rynku pracy”. Na takim rynku pracownicy nie uzyskują wzrostu wynagrodzeń proporcjonalnego do wzrostu wydajności i nakładu ich pracy. Wysokie wartości dodatnie pokazują zaś, że rządy „populistycznie pompują wzrost wynagrodzeń”. 

Jeśli wskaźnik Giniego (nierówności społecznych) jest wysoki, to wysokie wartości analizowanego  parametru wskazują na zjawisko tworzenia się klasy społecznej mandarynów (klasy politycznie upoważnionej do wyższego udziału w dystrybucji wzrostu PKB niż lud). Jeśli wskaźnik Giniego jest niski i wzrost wynagrodzeń przekracza wzrost PKB, to oznacza to, że w danym państwie mamy do czynienia ze zjawiskiem względnie sprawiedliwej dystrybucji wzrostu PKB poprzez wzrost udziału wynagrodzeń pracowniczych w PKB i zmniejszenie udziału zysku pracodawcy w PKB (zmniejszenia wartości akumulacji kapitału). Oto ranking dla państw OECD:

         1.      Irlandia -7.07% (PKB – 12.94%, WW – 5.87%)
         2.      Meksyk -4.95% (PKB- 4.95, WW – 0%)
         3.      Słowenia -4.94% (PKB – 8.15%, WW – 3.21%)
         4.      Australia -4.88% (PKB – 4.88%, WW – 0%)
         5.      Hiszpania -4.05% (PKB – 6.32%, WW – 2.27%)
         6.      Nowa Zelandia -4.0% (PKB – 7.17%, WW – 3.17%)
         7.      Norwegia -3.26% (PKB – 3.01, WW - -0.25%)
         8.      Szwecja -3.22% (PKB – 5.66%, WW – 2.44%)
         9.      Holandia -3.12% (PKB – 5.44%, WW -2.32%)
        10.  Kanada -2.4% (PKB – 4.41, WW – 2.01%)
        11.  Dania – 2.05% (PKB – 4.20%, WW – 2.15%)
        12.  Szwajcaria -0.78% (PKB – 2.46%, WW – 1.68%)
        13.  Finlandia - 0.78% (PKB – 4.77%, WW - 3.99%)
        14.  Grecja - 0.43% (PKB – 1.04%, WW – 0.61%)
        15.  Polska -0.40% (PKB – 7.62%, WW – 7.22%)
        16.  USA -0.31% (PKB – 3.76%, WW – 3.45%)
        17.  Korea -0.11% (PKB – 5.99%, WW – 5.88%)
        18.  Belgia +0.39% (PKB – 3.14%, WW – 3.53%)
        19.  Niemcy +0.43% (PKB – 4.37%, WW – 4.8%)
        20.  Francja +0.79% (PKB – 3.43%, WW – 4.22%)
        21.  Izrael +0.99% (PKB – 7.22%, WW – 8.21%)
        22.  Słowacja +1.18% (PKB – 6.72%, WW – 7.9%)
        23.  Portugalia +1.32% (PKB – 4.29, WW – 5.61%)
        24.  Turcja +1.4% (PKB – 10.58%, WW – 11.98%)
        25.  Wielka Brytania +1.57% (PKB – 3.73%, WW – 5.3%)
        26.  Chile +2.32% (PKB – 2.83%, WW – 5.15%)
        27.  Włochy +2.35% ( PKB – 2.54%, WW – 4.89%)
        28.  Luksemburg +3.29% (PKB – 5.40%, WW – 7.69%)
        29.  Czechy +3.63 (PKB - 7.09%, WW - 10.72%)
        30.  Estonia +3.91 % (PKB – 6.96, WW - 10.87%)
        31.  Japonia 4.11% (PKB – 2.62%, WW – 6.73%)
        32.  Austria +4.40% (PKB – 4.60%, WW – 9%)
        33.  Węgry +4.81% (PKB – 6.20%, WW – 11.01%)
        34.  Łotwa +6.32% (PKB – 6.76%, WW – 13.08%)
        35.  Islandia +8.3% (PKB – 11.12%, WW – 19.42%)

Średni wzrost wynagrodzeń w latach 2016 i 2017 w państwach, które osiągnęły dwuletni wzrost PKB powyżej 6%, wyniósł 8.84%. Polski wzrost wynagrodzeń netto jest o ponad 1% niższy. We wszystkich krajach skandynawskich, z wyjątkiem Islandii, w której jedyną poważną mniejszością etniczną są Polacy, wzrost płac nie nadąża za wzrostem PKB. W Norwegii mamy do czynienia nawet ze spadkiem wynagrodzeń. W państwach tych można zaobserwować wzrost poparcia społecznego dla faszyzujących, rasistowskich i ksenofobicznych ruchów politycznych. Wysoki odsetek imigrantów wśród rzesz pracowniczych obniża presję płacową. Podobna sytuacja ma miejsce w Polsce – prawie dwumilionowa armia ukraińskich pracowników blokuje wzrost tempa podwyżek wynagrodzeń tak, że ich wzrost nie nadąża za wzrostem PKB.

Jeśli w Polsce w 2018 i 2019 roku wzrost płac nie przekroczy wzrostu realnego PKB, wówczas możemy spodziewać się napięć w przestrzeni społecznej pomiędzy obywatelami Polski i Ukraińcami. To wzmocni dotychczas rachityczne w Polsce ruchy neofaszystowskie, które w razie eskalacji militarnej konfliktu Rosji z Ukrainą, mogą destabilizować sytuację polityczną w Polsce z inspiracji rosyjskiej agentury wpływu, dopuszczając się aktów terroryzmu ulicznego.

Dlaczego PO przegrała w wyborach w 2015 roku?

Zaprezentowany raport wskazuje w sposób jednoznaczny na czynniki, które spowodowały odsunięcie PO od władzy w 2015 roku. Tym, co spowodowało upadek PO, nie był wcale zbyt wolny wzrost wynagrodzeń lub zbyt wolny spadek bezrobocia. Obywatele w naszym kraju bogacili się w szybszym tempie za rządów PO, niż obecnie – za rządów PiS. Fundamentalną determinantą przegranej PO w wyborach w 2015 roku była społeczna percepcja procesów tworzenia się półtoramilionowej warstwy społecznej mandarynów - uprzywilejowanej klasy obywateli mających znacząco wyższy udział w dystrybucji wzrostu PKB z racji przynależności do klasy rządzącej.  W gospodarce rynkowej wyższe tempo wzrostu wynagrodzeń pewnych grup zawodowych jest efektem procesów rynkowych. Oznacza to, że im lepiej i w  lepszej branży pracujesz, to tym szybciej rośnie twoja pensja. PO Tuska stworzyła inny, nierynkowy mechanizm  wzrostu udziału obywateli w procesie dystrybucji wzrostu PKB.

Mechanizm ten został obnażony na taśmach z restauracji „Sowa i Przyjaciele”. Twoje wynagrodzenie wzrasta w niewspółmiernie wysokim tempie, o ile jesteś naznaczony politycznie – „tkwisz w układzie, w powiązaniach towarzyskich i jesteś sympatykiem partii rządzącej”. Podczas rządów PO ten mechanizm funkcjonował w głębokiej strukturze społecznej. Jego przejawem matematycznym była głęboka różnica pomiędzy tempem wzrostu mediany wynagrodzeń a tempem wzrostu średniego wynagrodzenia pod rządami Tuska i Kopacz. Mediana dramatycznie wolniej wzrastała w porównaniu ze wzrostem średniej wynagrodzeń netto.

Prawie trzyletnie rządy PiS zasadniczo tej różnicy nie zmieniły. Mechanizm mandarynizacji społecznej nadal więc funkcjonuje. Zmienił się jedynie stygmat semantyczny tego mechanizmu. Dzisiaj trzeba być w układzie z proboszczem, lokalnym, pisowskim watażką, aby tempo wzrostu wynagrodzeń rosło szybciej, niż tempo ich wzrostu wśród przeciętnych pracowników.  

Pisowskie programy wypłat społecznych niestety nie dezaktywują tego mechanizmu. Co najwyżej stanowią czynnik osłabienia percepcji społecznej procesów mandarynizacji, - ale tylko wśród katolickich, wielodzietnych rodzin (tzw. rodzin "królicznych"). Procesy habituacji doprowadzą w okresie dwóch lat do całkowitego zaniku wpływu tych programów na  percepcję zjawiska tworzenia się klasy społecznej katolickich mandarynów. Ludzie  zaczną widzieć to, że "dobry układ z proboszczem" przyspiesza tempo wzrostu wynagrodzeń. 

 Czy w 2019 roku PiS ma szanse przegrać wybory?

Jeśli PiS nadal będzie okradał nauczycieli, policjantów, pielęgniarki, naukowców, urzędników (pracowników sfery budżetowej) z ich PKB, trzymając na krótkiej smyczy tempo wzrostu ich wynagrodzeń, to z racji olbrzymiej siły wpływu społecznego tych grup zawodowych, prędzej czy później powstanie partia polityczna reprezentująca ich interesy. 

Wymienione grupy społeczne – tworząc około półtoramilionowy elektorat wyborczy - czekają na podwyżki swoich wynagrodzeń w wysokości około 20%. Ich brak doprowadzi do ostrego buntu społecznego (buntu sfery budżetowej) w postaci zagłosowania na tę partię, która jasno i konkretnie obieca w 2019 roku podwyżki wynagrodzenia miesięcznego pracowników budżetowych w wysokości od 500 do 700 złotych. Takie partie wkrótce pojawią się, gdyż scena polityczna nie lubi próżni. Jeśli w życiu publicznym konstytuuje się pewien interes grupowy o szerokim zasięgu, to zawsze znajdzie się jego sprzedawca.

Znalezione obrazy dla zapytania biedroń photo
\Robert Biedroń jako twórca nowej partii politycznej
Platforma Obywatelska jako partia, która zainicjowała funkcjonowanie mechanizmu mandarynizacji życia społecznego (kopiując go w łagodnej wersji z Rosji – oligarchizacja życia społecznego jest karykaturalną wersją tego mechanizmu), nie ma najmniejszych szans w walce o władzę z PiS. 

Znalezione obrazy dla zapytania Petru ryszard photo
Ryszard Petru prezentuje plan naprawy państwa

Obecne brutalne ataki na Biedronia  i za chwilę na Petru (kiedy ten „wyjdzie” ze swoim konceptem organizacji nowej partii politycznej, która wizerunkowo będzie biła jednocześnie w PiS i PO) wskazują na popłoch w szeregach PO. Medialna promocja Nowackiej jako tzw. lewicowej gwiazdy Koalicji Obywatelskiej, jest interpretowana przez dotychczasowy jej elektorat jako zwykły  efekt geszeftu politycznego – „ty nas poprzesz, a my damy ci pierwsze miejsce na liście w wyborach do Parlamentu Europejskiego (w rywalizacji o łup w postaci ogromnej pensji – rzędu 50 tys. złotych miesięcznie)”. Na rynku pozostało już tylko trzech graczy: Kaczyński, Biedroń i Petru. To, czy dwóch ostatnich pokona lidera PiS, będzie zależało również od finezji ich  taktyki politycznej. 


***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechnizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".