Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sienkiewicz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sienkiewicz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 lutego 2018

Podsłuchiwanie ministrów Tuska

TEKST  Z  DNIA  14.06.2014  ROKU

Czy ujawnienie podsłuchiwanych rozmów Sienkiewicza, Belki i Cytryckiego ma na celu wykolejenie rządu Tuska, gdyż „trzyma on z Merkel (Niemcami) i Putinem („Ruskimi”)”, a nie z Amerykanami i Obamą?  A może to Tusk nasłał swoich szpiclów z CBA  lub  ABW, aby zbierać haki na „kolesiów”? Tylko w jakim celu lub interesie? Komu opłaca się skompromitowanie ministra Sienkiewicza?
Media szaleją. Tygodnik „Wprost”  już opublikował i opublikuje stenogramy rozmów podsłuchiwanych ministrów Rządu Tuska. Mamy nową aferę – „podsłuchową”. W ostatnich dwóch latach afer rządowych było bez liku. Tak wiele ich miało miejsce, że  na różne sposoby można je klasyfikować.
Afery Tuska
Najpoważniejszą aferą, w którą był bezpośrednio i rodzinnie uwikłany Premier, jest przekręt Amber Gold. Syn Donalda Tuska był pracownikiem firmy inwestycyjnej, która okradła  dziesiątki tysięcy obywateli na milionowe kwoty. Następna dotyczy rzekomych sms-ów do córki Premiera, w których składane były groźby pod jej adresem. Premier ujawnił treść tych komunikatów  podczas konferencji prasowej, czyniąc z siebie ofiarę dwumiesięcznej, pisowskiej agresji.
Przecie nikt nie uwierzy w naszym kraju w bujdę, iż z córką Premiera Rządu RP  może kontaktować się przez dwa miesiące  dowolny zwolennik Jarosława Kaczyńskiego. Ludzie mają telefony komórkowe i wiedzą, jak zablokować niechciane wiadomości. Premier tego nie umiał? Córka Premiera tego nie umiała? BOR tego nie umiał? Jeśli tak, to musimy wyciągnąć wniosek, że iloraz inteligencji Tuska, jego rodziny i Biura Ochrony Rządu jest sumarycznie niższy od IQ Kaczyńskiego, gdyż ten ostatni sprawnie posługiwał się tabletem w Sejmie. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686490,tusk-nasladuje-kaczynskiego-zamiast-tabletu-komorka-platforma-tonie.html
Ostatnia z afer dotyczy niemieckich pieniędzy. Dawny kolega Tuska, Paweł Piskorski zarzucił liderowi Platformy Obywatelskiej to, że  Kongres Liberalno-Demokratyczny był finansowany za pieniądze pochodzące z niewiadomych, niemieckich źródeł.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686977,%E2%80%9Ewunderwaffe%E2%80%9D-piskorskiego-kontra-%E2%80%9Ewermacht%E2%80%9D-tuska.html Przewodniczący PO  przemilczał oskarżenie. Nie zwrócił się do Sądu, aby chronić swoje dobra osobiste.  Na dodatek, afera korupcyjna pod nazwą „Układ Warszawski”, w której bohaterem był Paweł Piskorski, została kilka dni temu zamieciona pod dywan wyrokiem sądu w Warszawie. Czy obie sprawy korelują się?  Czy nie jest tak, iż Piskorski nie będzie dalej sypał Tuska, zaś ten ostatni nie „wsadzi tego pierwszego do pudła”?
Afery Rządu
Najbardziej komiczną jest afera zegarkowa Nowaka. Do dnia dzisiejszego, pochodzenie Rolexa  byłego ministra w Rządzie Tuska jest owiane tajemnicą. Nieszczęsny Rolex okazał się powodem, dla którego Minister „stracił stołek”.  Afera budowlana sprzed dwóch lat doprowadziła do gigantycznych, niekiedy nawet ponad 90%-owych,  spadków akcji firm budowlanych na GPW.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/652521,lupki-smolensk-budowlanka-i-dymisja-tuska-na-tle-afery-trotylowej.html Do dzisiejszego dnia, rynek budowlany nie jest w stanie odbić się.
Najbardziej tajemniczą ze wszystkich hucp rządowych jest „afera Brunona K.”. Czy był planowany  zamach na Sejm RP czy takiego planu  nie było? – to iście szekspirowskie pytanie   stawiamy sobie jeszcze dzisiaj. Czy raczej chodziło o pokazanie – w kuriozalny sposób - sprawności służb specjalnych Rządu?  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/655024,o-jeden-zamach-za-daleko.html
Afery korupcyjne
Łapówki w sektorze informatycznym, które wręczano rozmaitym pracownikom  Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji są szacowane na naprawdę „grube dziesiątki milionów złotych”.  CBA posłało już za kratki wielu urzędników podejrzanych o branie kasy od zleceniobiorców. Nie udało się jednak powołać sejmowej komisji specjalnej w sprawie największej w historii afery korupcyjnej po 1989 roku.  Platforma Obywatelska zablokowała inicjatywę opozycji w tej sprawie. Czy komuś zależy na „wyizolowaniu” afery od publicznego osądu?  Intrygujące jest to, że to właśnie obecny bohater afery podsłuchowej, minister Sienkiewicz, wziął się ostro za platformerskich  magików finansowych.
Obecna afera podsłuchowa i jej kulisy
Z pewnością ktoś  jest bardzo mocno zainteresowany  destabilizacją sceny politycznej, ukonstytuowanej  w obrębie obecnego rozdania. Dotychczasowe hucpy  nie wykoleiły Rządu Tuska. Co więcej, Premier jest nawet w stanie wygrywać wybory, pomimo ostrzału „rozmaitymi aferami” – niemieckimi pieniędzmi, Brunonem K., Amber Goldem i synem, sposobami zakupów Kasi Tusk, aresztowaniami pracowników Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji, itd. Kaczyński nie znalazł dotychczas sposobu na zwycięstwo nad Tuskiem.
Komu więc nie pasuje Tusk na czele polskiego rządu?  Odpowiedź na to pytanie wymaga jego skorelowania z inną sprawą polityczną z ostatnich dni – mianowicie ataku na Aleksandra Kwaśniewskiego. Zaatakowano równocześnie premiera i byłego  prezydenta. Co obie akcje polityczne łączy?
Kwaśniewski jest uwikłany w „kręcenie lodów” z amerykańsko-ukraińskim lobby energetycznym. Był pierwszym polskim politykiem, zaatakowanym przez Putina podczas proeuropejskiej rewolucji na Majdanie w Kijowie, która doprowadziła do obalenia pro-moskiewskiego rządu Janukowycza. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/681055,ukraina-co-zrobi-putin-co-powinien-zrobic-polski-establishment.html Tylko ślepiec nie widzi tego, że konflikt na Ukrainie  posiada drugie dno jako swoją przyczynę: udrożnienie szlaków tranzytowych gazy i ropy z Zatoki Perskiej przez Turcję, Morze Czarne, Ukrainę do Polski. Działania Kwaśniewskiego nie podobają się grupom kapitałowym związanym z Gazpromem i rurociągiem Nordstream.
Promując swój plan Unii Energetycznej, Tusk  sprzyja interesom Gazpromu. Wspólne zakupy gazu przez państwa Wspólnoty Europejskiej odbywałyby się właśnie w rosyjsko-niemieckich  hiper-marketach gazowo-naftowych. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/687504,unia-energetyczna-co-zakombinuje-tusk-z-merkel-czy-dziala-na-szkode-polskiej-gospodarki.html Bezpieczeństwo energetyczne Polski, jakie nasz Rząd proponuje, ma być oparte na  realizacji pomysłu monopolizacji handlu kopalinami przez jakiś mega-kartel europejski,  który z oczywistych względów będzie kierowany przez  niemiecko-rosyjskie grupy kapitałowe. Żaden rodzaj monopolizacji handlu nigdy w historii w żadnym kraju (z wyjątkiem Wenezueli) nie doprowadził do sytuacji, w której produkt – będący przedmiotem monopolistycznego obrotu handlowego  - jest tani.
Czy ujawnienie podsłuchiwanych rozmów Sienkiewicza, Belki i Cytryckiego ma na celu wykolejenie rządu Tuska, gdyż „trzyma on z Merkel (Niemcami) i Putinem („Ruskimi”)”, a nie z Amerykanami i Obamą?  A może to Tusk nasłał swoich szpiclów z CBA  lub  ABW, aby zbierać haki na „kolesiów”? Tylko w jakim celu lub interesie? Komu opłaca się skompromitowanie ministra Sienkiewicza?
Lobby „cyfrowe” w natarciu
Opozycja nieustannie domaga się powołania specjalnej komisji w sprawie przekrętów w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji. Niestety Sejm niewielką większością odrzucił jej wniosek.  W szczególności Premier  nawoływał głośno do zanegowania opozycyjnej propozycji.
Nie można zarzucić mataczenia ministrowi Sienkiewiczowi w „aferze cyfrowej”. Śledztwo rozwija się i obejmuje coraz większą liczbę podejrzanych. Być może,  w przekręty uwikłani są „frontowi” politycy PO lub ludzie zasłużeni dla partii rządzącej. Sienkiewicz nie daje rękojmi, że roztoczy nad ich głowami parasol ochronny.  Jeśli tak, to należy znaleźć powód do jego dymisji. Taśmy, na których wraz z prezesem NBP, prof. Markiem Belka klnie jak szewc, stanowią skuteczny „hak”. Jeśli Tusk „zetnie mu głowę”, to znaczy, że celem wszczęcia w mediach  „afery podsłuchowej” jest „zamiecenie pod dywan afery cyfrowej”, aby chronić zasłużonych partyzantów Platformy Obywatelskiej.
Puenta
Reakcje Tuska pokażą w najbliższym czasie „polityczną motywację” podsłuchiwania ministrów jego Rządu. Nie jest wykluczone, że oba czynniki jednocześnie nakładają się: potrzeba dołożenia Tuskowi oraz wyeliminowania Sienkiewicza z Rządu. Pojawia się wówczas pytanie: jakie siły polityczne stoją za wszczęcie „hucpy”? Czy Kwaśniewski? Czy Kaczyński? Czy wywiad obcego państwa, np. USA?
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

KRYZYS PODSŁUCHOWY. LISIECKI KONTRA TUSK. ROLA WYWIADU W AFERZE

TEKST  Z  DNIA  23.06.2014  ROKU
Dotychczas Janusz Palikot był podawany przez media jako przykład polityka używającego wulgarnego języka. W jego wypowiedziach jednak  nie spotkamy takich słów, jak: „kurwa”, „chuj”, „wyjebać PiS” (cyt.) itd..  Frazy lidera Twojego Ruchu jawią się więc jako „poezja” w porównaniu z wersami Sikorskiego, Sienkiewicza, Parafianowicza czy Krawca. Okazuje się, że palikotowe określenie polityków jako  świńskich ryjów (pamiętajmy, że była to orwellowska metafora zaczerpnięta z „Folwarku zwierzęcego”), było i jest nadzwyczaj trafne w obecnym kontekście obnażenia „brutalnego cynizmu pod ministerialnymi czaszkami”. Czy dziennikarze przeproszą za swoje oceny Janusza Palikota?
Premier Tusk zajął stanowisko w sprawie podsłuchów. Stwierdził, że nie zamierza zdymisjonować ministrów. Według niego, najważniejszym zadaniem rządu jest wykrycie zleceniodawców nielegalnego podsłuchiwania rozmów establishmentowych polityków. Przy okazji ostrzegł opozycję, iż na taśmach mogą znaleźć się również wypowiedzi jej przedstawicieli, stanowiące obciążenie dla reputacji wielu bohaterów. Aferę podsłuchową lider PO określił jako spustoszenie.
Reakcja „platformersów”
Niemal wszyscy podsłuchani politycy zawiadomili prokuraturę o dokonaniu przestępstwa. W sposób solidarny interpretują podsłuchy jako uzyskane nielegalnie. Zarzucają tygodnikowi „Wprost” udział w praktyce kryminalnej podsłuchiwania prywatnych rozmów.  Sugerują działania obcych służb specjalnych na niespotykaną dotychczas skalę w Polsce po 1989 roku. Wielu dziennikarzy im wtóruje, ukazując Rostowskiego, Sikorskiego, Sienkiewicza, Krawca, Nowaka i pozostałych jako ofiary napaści na Polskę.
Rząd podjął się próby obrony swojej pozycji w sposób iście absurdalny i wywołujący publiczną irytację. Żaden z podsłuchanych polityków nie jest bowiem  ofiarą jakiejkolwiek napaści na państwo polskie.  Ujawnione nagrania nie pokazują bowiem ich troski o wspólne dobro, jakim jest Polska.  Ukazują one w sposób jednoznaczny sposoby myślenia polityków o sprawach publicznych.
Rozmowa  Belki z Sienkiewiczem nie była prywatna, gdyż miała miejsce podczas spożywania obiadu za około 1500 złotych przez obu polityków, sfinansowanego z funduszu reprezentacyjnego Prezesa NBP.  Druga z pogawędek, pomiędzy Rostowskim a Sikorskim odbywała się przy winie, którego butelka kosztuje około 1000 złotych. Media jeszcze nie podały kto za kosztowny trunek zapłacił.  Ponadto, wszystkie dotychczasowe rozmowy dotyczyły spraw publicznych, więc z tej racji nie miały charakteru prywatnego. Politycy nie rozmawiali o tym, czy żony ich zdradzają i o ocenach dzieci w szkole.
Reakcja ministrów świadczy więc o tym, że nie rozumieją swojej roli publicznej skoro domagają się ukarania podsłuchujących, którzy obnażyli ich „buraczaną klasę”.
Język polityków versus język Janusza Palikota
We wszystkich nagranych rozmowach, słowo „kurwa” jest wszechobecne. Przy czym nie jest ono używane w charakterze celnej metafory, ale wyłącznie -  znaku interpunkcyjnego. Świadczy to o tym, że Belka, Sienkiewicz, Cytrycki, Parafianowicz, Sikorski, Krawiec, Nowak są nadzwyczaj prymitywnymi osobnikami.   Co więcej, ich świat wyznaczony przez sposób jego opisu zawarty w podsłuchanych wypowiedziach jest odarty z jakichkolwiek wartości. Traktują oni politykę jako grę, której celem jest „wyjebanie konkurenta” (cyt.). Ich szczere przekonania, odziane we frazy typu: „robić laskę Amerykanom”, nie mają żadnego związku z tym, co deklarują publicznie. Taśmy w sposób ewidentny pokazują, że ministrowie Tuska są cynicznymi oszustami.
Dotychczas Janusz Palikot był podawany przez media jako przykład polityka używającego wulgarnego języka. W jego wypowiedziach jednak  nie spotkamy takich słów, jak: „kurwa”, „chuj”, „wyjebać PiS” (cyt.) itd..  Frazy lidera Twojego Ruchu jawią się więc jako „poezja” w porównaniu z wersami Sikorskiego, Sienkiewicza, Parafianowicza czy Krawca. Okazuje się, że palikotowe określenie polityków jako  świńskich ryjów (pamiętajmy, że była to orwellowska metafora zaczerpnięta z „Folwarku zwierzęcego”), było i jest nadzwyczaj trafne w obecnym kontekście obnażenia „brutalnego cynizmu pod ministerialnymi czaszkami”. Czy dziennikarze przeproszą za swoje oceny Janusza Palikota?
Tusk kłamie
Premier Tusk stwierdził, że podsłuchani politycy nie złamali prawa. Niestety, Donald Tusk cynicznie kłamie. Przecież, Belka zaproponował na spotkaniu z Sienkiewiczem użycie NBP w walce politycznej pomiędzy PO i PiS. Przestępstwo tego drugiego  polega   na pomocniczości w poważnym przestępstwie tego pierwszego. Czytając ustawy, postawienie Marka Belki przed Trybunałem Stanu, z uwagi na przestępstwo jakiego dopuścił się, jest oczywistością. Sienkiewicz jako minister MSW nie zawiadomił Prokuratury o namawianiu Rządu do złamania konstytucyjnej zasady  niezależności Narodowego Banku Polskiego od polityki i polityków.
Tusk kłamie, gdyż gdyby publicznie wyraził przeciwną ocenę działań swoich ministrów, musiałby podać się do dymisji. W końcu to Premier jest ostatecznie odpowiedzialny za efekty ich pracy. Dymisja nie wchodzi w rachubę, gdyż Tusk jest świadom tego, że nowy rząd odsłoniłby mechanizmy funkcjonowania ministerstw administrowanych przez  PO i PSL. Tusk nie chce iść do więzienia. Kaczyński już dawno temu zapowiedział Trybunał Stanu liderowi PO.
Kto zlecił podsłuchy?
Kluczem do udzielenia odpowiedzi na to pytanie jest czas ujawnienia podsłuchów. Skoro były one kolekcjonowane niemal przez rok, to dlaczego zostały ujawnione dopiero po eurowyborach, a nie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego? Wraz z zasygnalizowanymi  nowinami Piskorskiego, publika otrzymałaby potwornie silną dawkę adrenaliny politycznej.   Dlaczego nie wykorzystano tak dogodnej okazji na wykolejenie Rządu Tuska? Wynik do europarlamentu, jaki uzyskałby, mógłby wówczas wynieść około 15 %. Taka porażka stanowiłaby wystarczający argument do rozpisania nowych wyborów do Sejmu.
Chyba są dwa powody tego, że taśmy nie ujrzały światła dziennego przed eurowyborami. Po pierwsze, ich ujawnienie mogłoby doprowadzić do tego, że wielu polityków PO nie dostałoby się do Parlamentu Europejskiego. Nadto, akcja mogłaby się rykoszetem odbić i poranić polityków SLD.  Po drugie, być może celem podsłuchujących  jest wyłącznie wykolejenie rządu Tuska, a nie rządu Platformy Obywatelskiej. Oznaczałoby to, że „kret” ryje w szeregach PO.
Ciekawymi postaciami, które dostały się do Parlamentu Europejskiego z ramienia PO, są: Michał Boni, Danuta Huebner, Dariusz Rosati, Jacek Saryusz-Wolski, Róża Thun oraz Tadeusz Zwiefka. Do wyszczególnionej listy warto dodać esledowców: Zemkego i Liberadzkiego. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/683685,kandydaci-sld-do-europarlamentu-czy-liberadzki-sie-przyspawal.html Co ich wszystkich łączy?  Dlaczego właśnie oni musieli dostać się na salony do Brukseli?  Ujawnienie nagrań podczas kampanii zwiększałoby poważnie prawdopodobieństwo, że połowa z wymienionych polityków nie dostałaby się do PE.
Boni i Rosati są byłymi współpracownikami komunistycznych służb specjalnych. Obaj przyznali się. Zemke był wiceministrem obrony narodowej; w czasach komunistycznych był etatowym pracownikiem KC; w stanie wojennym był sekretarzem ds. propagandy. Liberadzki również karierę rozpoczynał w okresie komunizmu; był stypendystą Fulbrighta – nigdy nie został rozliczony za osiągnięcia naukowe podczas swojego pobytu w USA. Komisja Fulbrighta w latach 80-tych była zdominowana przez wywiad PRL. Zwiefka swoją karierę polityczną również  rozpoczął w polskiej telewizji  w latach 80-tych. Wówczas nie wpuszczano za szklany ekran „byle kogo”. Danuta Huebner również przebywała na stypendium Fulbrighta, ale już w końcówce komunizmu w Polsce. Wcześniej jednak była wysyłana na stypendia naukowe do Hiszpanii (lata 70-te). Saryusz-Wolski jest naukowcem odkrytym na początku lat 90-tych przez premiera Bieleckiego; był jego pełnomocnikiem ds. integracji europejskiej. Róża Thun w latach 80-tych przebywała na Zachodzie jako łącznik pomiędzy podziemną opozycją a  politycznymi, zachodnimi środowiskami sprzyjającymi polskiej, antykomunistycznej rewolcie. Reprezentuje interesy środowisk katolickich. Wszystkich wymienionych łączy „wspólnota życiorysu” – działalność polityczna na styku wywiadów różnych państw, różnych środowisk.
To, że podsłuchy nie zostały ujawnione podczas kampanii europarlamentarnej, świadczy o tym, że większość z wymienionych  polityków jest chroniona przez architektów obecnej akcji. Skoro są to osoby jakoś „związane” ze służbami wywiadowczymi naszego kraju (dawnymi i obecnymi), stanowi to w sposób ewidentny wskazówkę tego, że podsłuchy zostały zlecone przez jakieś środowisko polskich służb specjalnych (dawnych lub obecnych). W tym kontekście można postawić pytanie: Dlaczego wybrano tygodnik „Wprost”  do wypełnienia funkcji pośrednika? Czy z uwagi na postać jego właściciela?
Kim jest właściciel tygodnika „Wprost”, Michał Lisiecki?
Michał Lisiecki pochodzi ze Szczecina. W połowie lat 90-tych ukończył studia w Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu. Wcześniej przebywał w USA w ramach wymiany uczniowskiej pomiędzy rozmaitymi instytucjami oświatowymi w Polsce i w Ameryce. Jako student często uczestniczył  w rozmaitych „campach” dla przyszłych liderów politycznych, organizowanych przez Fundację Rozwoju Demokracji Lokalnej (dwa razy pisałem mu listy referencyjne). Michał Lisiecki był więc promowany przez środowiska polityczne dawnej Unii Wolności.
Jako student, zorganizował tygodnik  „Dlaczego?”; jego redakcja mieściła się w pomieszczeniach biurowych Zachodniopomorskiej Szkoły Biznesu. Z tej racji żywo uczestniczył w moich zajęciach z semiotyki reklamy. Pamiętam go jako wybitnego, aktywnego, dociekliwego, młodego i racjonalnego człowieka. W jednym z pierwszych numerów pisma, zaproponował mi nawet (za wynagrodzeniem) napisanie jakiegoś politycznego felietonu (do dzisiaj pamiętam: za 100 zł.). Podczas naszych, wielokrotnych spotkań w szkole, a nawet raz jeden w moim mieszkaniu, często rozmawialiśmy o jego tygodniku (doszło nawet do tego, że mama Michała została lekarzem rodzinnym moich córek). Pamiętam padł wówczas pomysł jego  insertowania  w którymś z głównych pism opinii w naszym kraju. Był to marketingowy strzał w dziesiątkę; „Dlaczego?” zaczęło zdobywać czytelników, osiągając nakłady do 30 tys. egzemplarzy.
Dlaczego architekci „afery” wybrali Michała Lisieckiego na medium upowszechniania nagrań? Na pewno – nie z powodu jego naiwności. Był człowiekiem nadzwyczaj krytycznym i myślącym „szeroko-kontekstowo”. Skoro zdecydował się na tak niebezpieczną akcję, to musiał otrzymać „solidne zabezpieczenie”. Jestem przekonany, że podczas negocjacji padły gwarancje braku utraty choćby jednego włosa. Michał Lisiecki walczy dzisiaj z całym, politycznym establishmentem. Obecną aferę można oznaczyć nagłówkiem: „Lisiecki kontra Polska”.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/684118,%E2%80%9Ekrysztofiak-kontra-polska%E2%80%9D-w-europejskim-trybunale-praw-czlowieka.html Jako jego dawny nauczyciel, jestem dumny z niego.
Konsekwencje afery dla Polski
To, jakie skutki dla kraju przyniesie „afera”, zależy od najważniejszych mediów. Jeśli tygodniki, telewizja, radio okrzykną Lisieckiego „zdrajcą”, „szpiegiem”, itd., to z pewnością w najbliższych wyborach frekwencja obniży się znacząco, np. do 25%. W takiej sytuacji różne siły polityczne mogą uzyskać władzę – w szczególności partie brunatne.  Taśmy z pewnością wywołają nastroje obrzydzenia polityką w naszym społeczeństwie.   Oczywiście, będzie to obrzydzenie uzasadnione.
Jeśli jednak Lisiecki zostanie naznaczony bohaterstwem, wówczas obecna afera może okazać się zbawienna dla kraju. Scena polityczna  zostanie przemeblowana. Do Sejmu dostaną się nowi politycy. To zaś może rokować nadzieję na sanację – na dokonanie wielu potrzebnych reform w obszarze finansowym, (przyjęcie Euro, zbicie deficytu, stworzenie sprawnego systemu emerytalnego, wprowadzenie efektywnego ustroju podatkowego), oświatowym, edukacyjnym i bezpieczeństwa.
Rzecz jasna, niewiadomą jest cel, dla którego wzniecono ogień. Być może chodzi o ochronę mafii działającej w ministerstwach. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/689139,kto-zlecil-podsluchy-rosjanie-czy-osmiornica.html Wykolejenie Rządu daje czas mafiosom  na przegrupowanie się. Nie oznacza to jednak tego, że nowa ekipa (o ile dojdzie do jej ukonstytuowania), po nowym rozdaniu, nie dosięgnie ich.
Morał
Afera rozwija się w najlepsze. Jej ewolucja zaczyna przyjmować nieco pesymistyczne kształty. Próba reinterpretacji bohaterów afery - Sikorskiego, Sienkiweicza, Rostowskiego, Nowaka, Parafianowicza oraz pozostałych – jako ofiar napaści wywiadu Putina na Polskę, może przyczynić się do jeszcze głębszego „zabetonowania sceny politycznej” w naszym kraju. Jeśli społeczeństwo przestanie słyszeć wulgaryzmy podsłuchanych rozmów, a zacznie wyłącznie widzieć w podsłuchach „robotę Putina”, to nie dziwmy się, że Tusk  wygra kolejne wybory w Polsce. W konsekwencji platformersi zaczną opowiadać dowcipy o cenie benzyny już nie za 7 złotych, ale za dziesiątaka. Pamiętajmy o tym i nie dajmy się zwariować. Ujawnienie podsłuchów jest korzystne dla naszego kraju.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.
smallseotools.com –  pagerank checker



RZĄD TUSKA WYGRYWA. CZY CIĄG DALSZY NAGRAŃ PODSŁUCHOWYCH – TYCH PIKANTNIEJSZYCH?

TEKST  Z  DNIA  11.0-7.2014  ROKU
Dlaczego  Tusk nie rzucił Sienkiewicza na pożarcie opozycji?   Dlaczego Sienkiewicz jest tak ważny, że pozostawienie go na stanowisku bardziej opłaca się PO, niż naprawienie wizerunku partii nadszarpniętego w wyniku ujawnienia podsłuchów? Najwidoczniej Sienkiewicz coś wie, czego inni nie wiedzą, a czego ujawnienie mogłoby skompromitować wielu establishmentowych polityków wszystkich opcji. Co więc takiego Sienkiewicz wie, że w dniu dzisiejszym stał się szarą eminencją polskiej polityki? W świetle  potencjalnych scenariuszy, Sienkiewicz musiał zostać na stanowisku, gdyż jest, być może,  „łącznikiem” pomiędzy Tuskiem a „zamachowcami”.
Z góry było wiadome, że 11.07.2014 Tusk wybrnie z sukcesem z próby przegłosowania wotum nieufności wobec Rządu. Jedynym znakiem zapytania było utrzymanie się na stanowisku ministra Sienkiewicza. Rewizje w ministerialnych gabinetach wpływowego polityka PSL, Jana Burego rokowały, że partia Piechocińskiego wyłamie się i zagłosuje przeciwko Sienkiewiczowi. Jedynie były lider PSL, Waldemar Pawlak, zbuntował się i wstrzymał od głosu.
Co oznacza pozostawienie Sienkiewicza na stanowisku?
W polityce, w zwyczaju jest rzucanie kolegów na pożarcie opozycji, jeśli kompromitują oni  swoją partię. Taka praktyka obowiązuje jako aksjomat  „robienia polityki” w każdym demokratycznym państwie. Na przykład, we Francji Dominique Strauss-Kahn kompromitował swoimi seks-aferami socjalistów i odsunięto go od polityki, gdyż jego „porno-akcje” zagrażały Francois Hollande w zwycięstwie w wyborach prezydenckich. Merkel również nie wstawiła się za Kohlem, jej politycznym promotorem, kiedy oskarżono go o „utrzymywanie tajnych kont partyjnych”. Dlaczego więc Tusk nie rzucił Sienkiewicza na pożarcie opozycji?   Dlaczego Sienkiewicz jest tak ważny, że pozostawienie go na stanowisku bardziej opłaca się PO, niż naprawienie wizerunku partii nadszarpniętego w wyniku ujawnienia podsłuchów? http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/689313,trybunal-stanu-dla-belki-prezes-nbp-jest-przestepca-konstytucyjnym-albo-zwyklym-zlodziejaszkiem-albo-pozyczyl-nielegalnie-z-nbp-1500-zlotych.html
Najwidoczniej Sienkiewicz coś wie, czego inni nie wiedzą, a czego ujawnienie mogłoby skompromitować wielu establishmentowych polityków wszystkich opcji. W każdym razie,  ochrona jego pozycji politycznej najbardziej opłaca się w obecnej, kryzysowej sytuacji. Co więc takiego Sienkiewicz wie, że w dniu dzisiejszym stał się szarą eminencją polskiej polityki?
Śledztwo w sprawie podsłuchów
Pierwsza reakcją Tuska i jego doradców na podsłuchy ujawnione przez tygodnik „Wprost” było obarczenie rosyjskiej agentury odpowiedzialnością za nie. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/689256,czy-tusk-i-sikorski-prowadza-polityke-zagrazajaca-interesom-polski-na-marginesie-glosowania-nad-votum-zaufania-dla-rzadu.html Wymyślono nawet scenariusz wyjaśniający próbę „zamachu stanu”. Biznesmen-węglarz-milioner Falenta miał być zleceniodawcą organizującym   akcję podsłuchową w warszawskich restauracjach. Wcześniej przejął on za kilkaset milionów złotych upadającą spółkę, która handlowała tanim węglem z Ukrainy i Rosji. Ponieważ w handlu „czarnym złotem” dopuszczano się nadużyć i rozmaitych przekrętów, CBA wpadło na trop „gangu węglarzy”, na czele którego mieli faktycznie stać jacyś rosyjscy lub ukraińscy oligarchowie.  Podsłuchy miały stanowić zemstę na Tusku, że ośmielił się ścigać „międzynarodowy kartel węglarzy”.
Społeczeństwo ogląda wiele filmów kryminalno-szpiegowskich. Na ogół, bohaterami w tych filmach są gangsterzy z  karteli narkotykowych – z Medellin, sycylijska mafia. Zdarzają się również filmy o gangsterach handlujących bronią – przynajmniej walczył z takimi „psami” Linda w naszych rodzimych filmach. Nie ma jednak znanego filmu kryminalnego o „węglarzach” i „międzynarodowych kartelach węglowych”. Obserwatorom sceny politycznej nie jest łatwo kupić taki egzotyczny scenariusz.
Prokuratura prowadząca śledztwo oznajmiła, że w chwili obecnej akta liczą ponad 1200 stron. Podczas konferencji prasowej, rzeczniczka oceniła, że taka ilość stron akt wskazuje, że śledztwo jest wielowątkowe, rozwija się i rokuje nadzieję, że sprawcy podsłuchów zostaną zidentyfikowani.    Taka ściema prokuratury wskazuje jednak na fakt zupełnie odmienny – śledczy niczego nie wiedzą. Dla przykładu, akta postępowania dyscyplinarnego przeciwko zdegradowanemu profesorowi US Krysztofiakowi – za to, że na wykładzie przytoczywszy sformułowanie:  Niektórzy mężczyźni myślą wyłącznie o tym jakby tu wybzykać przysłowiową Janinę, wzywał do przemocy wobec kobiet, przez co złamał w pięciu punktach Konstytucję RP – liczą ponad 200 stron. Dziwi więc fakt, że w tak poważnej sprawie, jaką jest rzekomy zamach stanu, objętość akt jest tylko sześć razy większa od komicznej hucpy akademickiej. Przy czym połowę tej objętości stanowią oświadczenia tak zwanych osób poszkodowanych. Zakładając, że prokuratura sprawnie działa,  przy sprawie o takim kalibrze  akta powinny liczyć w chwili obecnej około kilkunastu tysięcy stron.
Czy prokuratura celowo działa  niesprawnie?
Główny podejrzany, „biznesmen-węglarz”, Falenta został zwolniony z aresztu. Forma jego zwolnienia zadziwia, gdyż jest on przecież podejrzewany o organizację spisku przeciwko państwu polskiemu z inspiracji obcych służb wywiadowczych. Skoro „gościa” oskarża się o szpiegostwo, to dlaczego zwalniając go z aresztu, nie zabiera mu się paszportu i nie wymaga się wpłacenia sowitej kaucji kilku milionów złotych? W wielu sprawach typowo kryminalnych, gangsterzy odpowiadający z wolnej stopy otrzymywali sądowy zakaz opuszczania kraju i musieli wpłacać nawet kilkunastomilionowe kaucje. Rząd Tuska i jego służby „szyją” więc niezłą historię !!!!
Można zakładać, że tak łagodne potraktowanie Falenty jest jakimś sposobem komunikowania się ze zleceniodawcami podsłuchów. Być może, Tusk wysyła informację: Jesteśmy w stanie ukręcić łeb sprawie, ale więcej nie publikujcie podsłuchów. Możliwy jest również inny scenariusz. Falenta ma wyjechać z kraju i milczeć. Może następnie zginąć w niewyjaśnionych okolicznościach. Taki ewentualny fakt można medialnie zinterpretować jako „robotę rosyjskiej agentury”: zginął, bo za dużo wiedział (jak Petelicki, Lepper i wielu innych).
W świetle takich potencjalnych scenariuszy, Sienkiewicz musiał zostać na stanowisku, gdyż jest, być może,  „łącznikiem” pomiędzy Tuskiem a „zamachowcami”.
Ale kim są „zamachowcy”?
Od kilku miesięcy w Polsce trwają rewizje oraz aresztowania wielu czołowych urzędników i polityków, wywodzących się z PO i PSL. W mediach pisze się o aferach finansowych na niespotykaną skalę w Polsce.  Z pewnością sami aferzyści próbują je tuszować? Czy więc podsłuchy stanowić mają ostrzeżenie dla Tuska i Sienkiewicza? Jeśli nie zaprzestaniecie nas aresztować, rewidować i gnębić, to my was politycznie wykończymy!!!
Taki scenariusz jest jednak naiwny z następującego powodu. Wykolejenie rządu Tuska otworzy drzwi Kaczyńskiemu i Korwin-Mikkemu do władzy. Los aferzystów będzie wówczas nie do pozazdroszczenia. Kaczyński jest miłośnikiem „surowego karania politycznych złodziei”. Gdyby mógł skazywałby ich, podobnie jak Gomułka, na karę śmierci. Korwin-Mikkemu również nie przeszkadza  śmierć za przewiny.
Zamachowcami chyba jednak są politycy, którym zależy na pozbawieniu Tuska i Platformy Obywatelskiej władzy. Motywem może być nawet  odruch patriotyzmu. Konflikt na Ukrainie jest wojną o otwarcie dla Europy łączy przesyłu ropy i gazu z Zatoki Perskiej do Europy – przez Turcję, Morze Czarne, Ukrainę i Polskę. Pomysł ten może zostać zrealizowany jedynie pod takim warunkiem, że Ukraina i Turcja zostaną członkami Unii Europejskiej.   W interesie niektórych kół biznesowych w Niemczech, związanych z Gazpromem i kapitałem rosyjskim, jest zablokowanie procesu realizacji tego pomysłu. Rząd polski musi więc opowiedzieć się albo za interesem niemiecko-rosyjskim albo za interesem amerykańsko-tureckim. Niemcy od lat studzą tureckie aspiracje  wstąpienia w poczet krajów Wspólnoty Europejskiej. Tusk i Sikorski dopiero bardzo późno poparli ukraińską rewoltę. Świadczyłoby to o wspieraniu przez nich energetycznego interesu niemiecko-rosyjskiego. O tym może świadczyć pomysł Tuska tak zwanej unii energetycznej, który sprowadza się do stworzenia mega-kartelu na rynku kopalin energetycznych kupującego je wyłącznie od Rosji – a więc do katastrofalnego geopolitycznie uzależnienia Europy wschodniej od Rosji. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/687504,unia-energetyczna-co-zakombinuje-tusk-z-merkel-czy-dziala-na-szkode-polskiej-gospodarki.html Prawdopodobieństwo ziszczenia się takiego scenariusza jest bardzo wysokie. Dlatego trzeba wszystko uczynić, aby odsunąć Tuska i Sikorskiego od władzy – są zbyt niebezpieczni.
Puenta pierwsza
Obstawiam, iż za podsłuchami stoi wywiad amerykański związany z „naftowymi think-tankami”. Hipoteza ta  jest pośrednio potwierdzona faktem awantury wywiadowczej za Odrą. Kilka dni temu Angela Merkel oskarżyła rząd Obamy, swojego sojusznika z NATO, o działalność szpiegowską na terenie Niemiec.   Takie oskarżenie jest precedensem po II Wojnie Światowej. Z pewnością stanowić ma jasny komunikat mówiący, że amerykański kapitał naftowo-gazowy jest nieproszonym gościem na rynku europejskim. Ta sytuacja na pewno doprowadzi do „podskórnego” konfliktu między USA i Niemcami. W interesie rządu  amerykańskiego jest posiadanie sojusznika w rozgrywaniu anty-putinowskiego scenariusza. Być może, to jest powodem niezaproszenia Tuska na salony w Brukseli do rozmów na temat konfliktu na Ukrainie. Afera podsłuchowa ma więc swoją międzynarodową geopolitycznie etiologię.
Puenta druga
Ponieważ Sienkiewicz utrzymał się na stanowisku, a Platforma Obywatelska notuje nieoczekiwanie małe spadki sondażowe, należy wnioskować, że podsłuchy nadal będą publikowane w mediach. Tym bardziej, że w ostatnich dniach kontrolę nad największą polską spółką chemiczną Ciech, potężnym odbiorcą gazu, przejął Kulczyk. Żadna z krajowych spółek przemysłu chemicznego, notowana na GPW, nie odczuwa dotkliwych spadków, które są nawet udziałem KGHM (jednego z największych na świecie koncernów przemysłu miedziowego).  Rosja bije się o polski przemysł chemiczny, skupując  aktywa spółek chemicznych. Przejęcie tego sektora naszej gospodarki będzie skutkowało tym, że terminal gazowy LNG w Świnoujściu będzie  „stał bez pracy” – bo gaz do fabryk chemicznych  będzie płynął rurami rosyjsko-niemieckimi (Nord Stream). Czy więc będziemy mieli sposobność wysłuchania taśm z nagranym Kulczykiem i politykami polskiego rządu?
Być może, powodem zgody na opuszczenie przez Falentę Polski jest fakt posiadania przez niego „pikantniejszych taśm”, które mogłyby posłużyć do oskarżenia polityków establishemntowych o zdradę stanu; o szpiegostwo na rzecz zagranicznych korporacji polityczno-finansowych.
Puenta trzecia
Podsłuchy są dobre dla kraju, gdyż przyczyniają się do rozumienia mechanizmów rządzących polityką wśród wyborców. Skoro państwo polskie w 2013 roku dokonało ponad 2 miliony podsłuchów obywateli (więcej niż w Niemczech; dane oficjalnie opublikowane w Brukseli), to dlaczego obywatele nie mogliby podsłuchiwać 60 polityków?  Pretensje Tuska za to, że ktoś podsłuchał Belkę, Sikorskiego, Rostowskiego, Nowaka i innych są  śmieszne.  Jeśli nie chcesz być podsłuchiwany, to nie pchaj się do polityki.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.