Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kluzik-Rostkowska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kluzik-Rostkowska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 lutego 2018

MEN PROMUJE MIZOGINICZNY ELEMENTARZ DLA PIERWSZAKÓW

TEKST  Z  DNIA  25.03.2014  ROKU

W 2000 roku Magdalena Marszałek z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie opublikowała artykuł naukowy, w którym poddaje analizie podręcznik Marii Lorek. Marszałek ocenia podręcznik Lorek w sposób druzgocący. Daje nam do zrozumienia, że Maria Lorek w swoich podręcznikach dla maluchów „robi z dziewczynek debilki”. Kluzik-Rostkowska skompromitowała się więc przy pierwszej swojej, ważnej decyzji. Czas ją odwołać. Miejmy nadzieję, że rodzime środowiska feministyczne zaalarmują publiczność przed niebezpieczeństwem lasowania mózgów naszych dzieci.
To, że rzeczywistość społeczna jest konstruktem podmiotu myślącego, stanowi we współczesnej socjologii twierdzenie powszechnie akceptowane. Nieliczni humaniści wierzą jeszcze w obiektywny świat ludzkich interakcji – szczególnie ci, którzy wymyślają swoje koncepcje   zgodnie z założeniami tak zwanej katolickiej nauki społecznej. Konstruktywizm społeczny jest stanowiskiem, które bierze swój początek z neokantowskiej epistemologii.  Według neokantyzmu, doświadczany świat fenomenów  jest prefabrykatem  podmiotu poznającego. Nagich, obiektywnych faktów nie ma.
Elementarze w nauczaniu wczesnoszkolnym stanowią narzędzia profilowania młodych umysłów.  To, jakie treści i schematy oglądu rzeczywistości elementarz prezentuje, wpływa na ukształtowanie się w umysłach uczniów określonych reprezentacji mentalnych, według których w następnych latach swojej edukacji konstruują własne światy społeczne. To, jak elementarz jest napisany, wpływa na dziecięce sposoby percepcji świata – w konsekwencji na ich systemy wartości i preferencje behawioralne.
Maria Lorek autorka podręczników dla maluchów
Minister Kluzik-Rostkowska obwieściła społeczeństwu polskiemu nowinę. Szefową zespołu opracowującą nowy podręcznik dla uczniów edukacji wczesnoszkolnej jest Maria Lorek. Nasza bohaterka została okrzyknięta autorytetem w dziedzinie pisarstwa podręczników dla uczniów klas I – III szkoły podstawowej.  Łatwo jest zakwestionować takie iluzoryczne przekonanie.
Będąc wykładowczynią na Uniwersytecie Śląskim, Maria Lorek nie dała się poznać jako naukowiec, którego wyniki miałyby jakąkolwiek wartość poznawczą, predestynującą je do ich opublikowania w prestiżowych czasopismach z dziedziny pedagogiki i nauk o edukacji.  W największych bazach naukowych świata  (Springer oraz Web of Science) jej nazwisko nie figuruje.
Nauki kognitywne rozwijają się współcześnie w sposób bardzo dynamiczny. Od co najmniej dwudziestu lat w najwyżej rozwiniętych krajach świata dominuje kognitywny paradygmat uprawiania językoznawstwa, psychologii oraz nauk o edukacji. Podręczniki nauczania wczesnoszkolnego funkcjonując jako lekarstwa na choroby naszych sposobów ujmowania  i doświadczania świata, powinny być opracowywane przez gremia najwybitniejszych uczonych w zakresie psycholingwistyki, psychologii poznawczej, kognitywistyki matematyki, logiki, pedagogiki oraz lingwistyki. Czy Maria Lorek posiada do dyspozycji w swoim zespole badaczy zweryfikowanych w wymienionych dziedzinach na światowym rynku naukowym, którzy byliby w stanie dokonać oceny wartości edukacyjnej jej podręczników?
Mizoginizm i anty-intelektualizm podręczników Marii Lorek
W 2000 roku Magdalena Marszałek z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie opublikowała artykuł naukowy, w którym poddaje analizie podręcznik Marii Lorek. http://www.lingwistyka.uni.wroc.pl/jk/JK-13/JK13-marszalek.pdf Swoją analizę przeprowadza porównawczo. Szczególnym odniesieniem jest „Elementarz” Falskiego. Marszałek ocenia podręcznik Lorek w sposób druzgocący:
W najnowszych podręcznikach, opracowanych w latach dziewięćdziesiątych, zwraca /…/ uwagę intensywna maskulinizacja świata bohaterów dziecięcych. Chłopcy dominują ilościowo i jakościowo jako główni bohaterowie. Dziewczynki występują jedynie w rolach drugoplanowych /…/ Poza tym właściowością owych podręczników jest ignorowanie dziewczynek jako czytelniczek /…/ (dotyczy to nie tylko „Elementarza” Lorek, ale także najnowszych „Ćwiczeń”.
Przekładając powyższy cytat na język bardziej dosadny, polska naukowiec z Uniwersytetu Humboldta – jednego z najlepszych w Europie – daje nam do zrozumienia, że Maria Lorek w swoich podręcznikach dla maluchów „robi z dziewczynek debilki”.
Maria Lorek  w swoim podręczniku przedstawia jedynie postaci kobiet reprezentujące zawody: nauczycielki i woźnej. To kontrastuje z męskimi bohaterami, którzy egzemplifikują takie role społeczne, jak: pszczelarz, komik cyrkowy, kosmonauta, poeta, aktor, trębacz, góral, husarz, kosynier i powstaniec. W podręczniku nie ma mowy o: naukowcach, pisarzach (pisarkach), inżynierach lub wynalazcach. Kobieta ma uczyć i pilnować, zaś facet  musi przede wszystkim umieć się bić i spełniać role ludyczne. Podręczniki Lorek raczej kodują schematy konstruowania rzeczywistości społecznej, które dominują w mentalności kibola, aniżeli   w sposobach myślenia intelektualistów.
Kluzik-Rostkowska niebezpiecznie bawi się edukacją dla najmłodszych
Można postawić pytanie dlaczego Minister Edukacji Narodowej powierza zadanie napisania podręcznika szkolnego dla najmłodszych osobie, która jest autorką mizoginicznego Elementarza. Kluzik-Rostkowska skompromitowała się więc przy pierwszej swojej poważnej decyzji. Czas ją odwołać. Miejmy nadzieję, że rodzime środowiska feministyczne zaalarmują publiczność przed niebezpieczeństwem lasowania mózgów naszych dzieci. Trudno sobie bowiem wyobrazić sytuację, w której polską edukację wczesnoszkolną oddajemy w ręce mizoginicznych i anty-intelektualnych szaleńców.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/681333,kluzik-rostkowska-pluje-studentom-i-nauczycielom-w-twarz-pierwsza-kompromitacja-nowej-minister.html
Zasadnie można domniemywać, że celem reformy nie jest intelektualne dobro dziecka, ale stworzenie mechanizmu transferowania miliardów złotych do instytucji odpowiedzialnych za wdrożenie reformy. Warto przypomnieć, że reorganizacja polskiej oświaty dokonuje się w oparciu o tak zwane ramy programowe opracowane przez zespoły, którymi zawiadywała Minister Hall. Te ramy naszpikowane są katolicką nauką społeczną. W podstawie programowej edukacji wczesnoszkolnej ani razu nie pada słowo oznaczające wolność. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/645161,w-zerowkach---zamiast-literek-i-cyferek-patriotyzm-o-ideologicznosci-wychowania-przedszkolnego.html Komuś więc wyraźnie zależy na „betonowaniu” umysłów najmłodszych obywateli naszego państwa mizoginicznymi, anty-intelektualnymi i w konsekwencji – antyeuropejskimi wartościami. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/671479,polska-edukacja-na-dnie-proba-diagnozy-%E2%80%93-swinie-psy-ogrodnika-i-nosorozce.html
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch” (Nr 9 na liście)  w okręgu obejmującym województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

MINISTERSTWO EDUKACJI NARODOWEJ ŁAMIE PRAWO LUB KŁAMIE !!! OKŁADKA ELEMENTARZA O POSMAKU RASISTOWSKIM

TEKST  Z  DNIA  15.04.2014  ROKU
Choć etyka   jest zaliczana przez MEN do grupy przedmiotów podstawy programowej kształcenia ogólnego, to nie jest ona nauczana w ponad 95% szkół podstawowych w Polsce. Natomiast religia, która nie funkcjonuje jako przedmiot przynależny do podstawy programowej kształcenia ogólnego jest nauczana w 100% szkół podstawowych w naszym kraju. Rząd Tuska łamie więc prawo, które sam uchwalił. Jeśli jednak nie łamie, to musimy stwierdzić, że kłamie. Taki proceder uzasadnia poddanie Premiera pod Trybunał Konstytucyjny.   Rząd nie ma prawa łamać uchwalonego prawa.
Ministerstwo Edukacji Narodowej próbuje stworzyć iluzję, iż polska szkoła podstawowa realizuje niereligijną podstawę  programową zgodną z koncepcją społeczeństwa otwartego. Przed kim? Otóż, chyba przed publicznością w postaci brukselskich decydentów oświatowych. W jakim celu? Chyba, w takim, aby w Europejskim Trybunale Praw Człowieka sędziowie dziwili się wszelkim  oskarżeniom kierowanym pod adresem Polski, że nie respektuje zasady rozdziału państwa od religii. Minister Kluzik-Rostkowska nawet upubliczniła okładkę nowego „Elementarza” – nota bene, o rasistowskim posmaku !!!! Zapomniano pokazać, że na świecie żyją dzieci o różnym kolorze skóry. Wcześniejsze obawy potwierdzają się już „na poziomie okładki”. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/685491,men-promuje-mizoginiczny-elementarz-dla-pierwszakow.html
Lekcji religii w polskich szkołach podstawowych nie ma; są za to lekcje etyki !!!
Według najnowszej, ministerialnej podstawy programowej w polskich szkołach podstawowych nie odbywają się lekcje religii.   Według rządowego dokumentu (s.37-38)  http://www.men.gov.pl/images/ksztalcenie_kadra/podstawa/men_tom_1.pdf w polskich podstawówkach w klasach IV –VI realizowane są takie przedmioty, jak: (1) język polski, (2) język obcy, (3) muzyka, (4) plastyka, (5) historia i społeczeństwo, (6) przyroda, (7) matematyka, (8) zajęcia komputerowe, (9) zajęcia techniczne, (10) wychowanie fizyczne, (11) wychowanie do życia w rodzinie; (12) etyka, (13) język mniejszości narodowej, (14) język kaszubski. W wykazie brakuje religii. Lektura dokumentu wymusza na czytelniku wyprowadzenie wniosku, że polska szkoła podstawowa realizuje oświeceniowe idee Rewolucji Francuskiej; nie ma w niej lekcji religii, ale są lekcje etyki.
Dane edukacyjne pokazują, że we wszystkich szkołach podstawowych, w każdej klasie, w wymiarze dwóch godzin tygodniowo odbywają się lekcje katechezy katolickiej. Jedynie w około 3% szkół podstawowych, wyłącznie w dużych miastach, uczniom gwarantuje się dostęp do edukacji etyczno-filozoficznej.
Autor dokumentu, Zbigniew Marciniak ewidentnie oszukuje czytelnika. Choć etyka   jest zaliczana przez MEN do grupy przedmiotów podstawy programowej kształcenia ogólnego, to nie jest ona nauczana w ponad 95% szkół podstawowych w Polsce. Natomiast religia, która nie funkcjonuje jako przedmiot przynależny do podstawy programowej kształcenia ogólnego jest nauczana w 100% szkół podstawowych w naszym kraju. Rząd Tuska łamie więc prawo, które sam uchwalił. Jeśli jednak nie łamie, to musimy stwierdzić, że kłamie. Taki proceder uzasadnia poddanie Premiera pod Trybunał Konstytucyjny.   Rząd nie ma prawa łamać uchwalonego prawa.
Hucpa z „Elementarzem”
Tusk postanowił pod hasłem „ulżenia finansowego rodzicom” wprowadzić do systemu edukacyjnego jednolity „Elementarz” dla klas edukacji wczesnoszkolnej. W jakim celu rząd wydaje kilkadziesiąt milionów złotych na „elementarzową reformę” oświaty? Media donoszą, że krytykowana za mizoginizm (niechęć do płci żeńskiej) autorka „Elementarza” http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/685491,men-promuje-mizoginiczny-elementarz-dla-pierwszakow.html,  Maria Lorek zainkasuje około 5 milionów złotych. Umberto Eco za pierwsze wydanie „Imienia Róży” nie otrzymał takiej kasy. Dlaczego Rząd nie chce najzwyczajniej przeznaczyć pieniędzy na zakup przez szkoły  już istniejących podręczników na rynku? Hucpa z „Elementarzem” nosi również znamiona afery korupcyjnej, gdyż Maria Lorek otrzymała rządowe zlecenie poza trybem konkursowo-przetargowym. Precedens ten spowoduje to, że następny rząd (na przykład: Palikota) również dokona rewolucji w edukacji wczesno-szkolnej, powołując się na precedens stworzony przez Tuska. Dlaczego Premier tak ryzykuje, bo z pewnością sprawa zostanie w przyszłości prześwietlona przez Komisję Sejmową ds. Elementarza? http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686170,%E2%80%9Eelementarz%E2%80%9D-a-sprawa-polski.html
Najwidoczniej chodzi o wyeliminowanie z rynku edukacyjnego „Elementarzy”, z których  dzieci dotychczas uczyły się. Nie wiadomo jaki kształt przyjmie nowy elementarz opracowywany przez Marię Lorek. Z pewnością zostanie wprowadzony do systemu nauczania wczesnoszkolnego bez wcześniejszej oceny specjalistów (na to nie ma już bowiem czasu). Niepokoi więc ten pośpiech. Maria Lorek nie jest autorem bezstronnym ideologicznie. Ryzyko, iż nowy „Elementarz” będzie stanowił narzędzie katolickiego kształtowania umysłów dzieci, jest uzasadnione.
Szkoły Marii Lorek
Pozycja lekcji religii w planach lekcyjnych szkoły jest doskonałym środkiem diagnozy jej statusu klerykalnego – tego, czy szkoła katolicyzuje umysły dzieci czy też wychowuje je w duchu wolności światopoglądowej i krytycyzmu ideologicznego. Jeśli lekcje religii są umieszczone w planie lekcyjnym na końcu lub na początku, a nie pomiędzy innymi lekcjami poważnych przedmiotów, to znaczy, że w takiej szkole dzieci innowierców lub rodziców indyferentnych religijnie nie są dyskryminowane. Oczywiście, 99% polskich szkół dyskryminuje dzieci wychowywane w niekatolicki sposób.  Jak ten wskaźnik dyskryminacji innowierców lub indyferentów religijnych przedstawia się w szkołach autorki „Elementarza”?
W sztandarowej szkole Fundacji „Elementarz” w Katowicach, obejmującej podstawówkę oraz gimnazjum, wskaźnik ten przedstawia się następująco: 11 lekcji religii występuje w środku planów lekcji, zaś tylko 7 lekcji religii jest umieszczonych w planie na pozycjach pierwszych lub ostatnich. Można powiedzieć, że jedynie w „38 procentach” szkoła Marii Lorek nie dyskryminuje dzieci na tle religijnym. Plan szkolny tej szkoły w sposób ewidentny przekazuje informację, że religia w tej placówce jest traktowana na równi z innymi przedmiotami. Taka praktyka jest  niezgodna z podstawą programową kształcenia ogólnego; religia nie przynależy do grona  przedmiotów objętych tą podstawą. Z tej racji nie może być traktowana jako równorzędny przedmiot nauczania do, na przykład, matematyki, języka polskiego czy języka obcego.
W jednej z klas gimnazjalnych w szkole Marii Lorek prowadzone są zajęcia z etyki. Niestety w pozostałych klasach, zarówno szkoły podstawowej jak i gimnazjum, dzieci nie uczęszczają na lekcje etyki, która z kolei jest przedmiotem objętym podstawą programową kształcenia ogólnego.  Katecheza, która jest formą indoktrynacji religijnej, w szkołach naszej bohaterki, wypiera więc kształcenie etyczne, do którego każda szkoła jest zobowiązana na mocy ministerialnej podstawy programowej polskiej szkoły.
Puenta
Dlaczego Ministerstwo Edukacji Narodowej zleca, poza trybem konkursowo-przetargowym, przygotowanie „Elementarza” autorce zawiadującej szkołami, w których podstawa programowa nie jest realizowana? Czy decyzja wyboru autorki była konsultowana z instytucjami edukacyjnymi Kościoła katolickiego w Polsce?  Czy hucpa z „Elementarzem” nie jest przypadkiem kosztem, jaki Tusk musi ponieść za to, że Episkopat przestał popierać w sposób głośny i wyraźny partię Kaczyńskiego? http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/676106,kosciol-katolicki-pograzyl-kaczynskiego-zmowa-prymasa-z-tuskiem-przeciwko-pis-%E2%80%93-na-marginesie-sondazu-homo-homini.html Czy czasami Tusk nie sprzedał polskich dzieci  Kościołowi katolickiemu w Polsce?  Obywatele w społeczeństwie otwartym mają prawo poznać odpowiedzi na postawione pytania.
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch” (Nr 9 na liście)  w okręgu obejmującym województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

niedziela, 25 lutego 2018

MATEMATYKA W POLITYCE. KLUZIK-ROSTKOWSKA IDZIE NA WOJNĘ Z NAUCZYCIELAMI

TEKST  Z  DNIA  30.06.2014  ROKU
Zamiast wprowadzać zmiany w systemie kształcenia przyszłych nauczycieli, rząd usiłuje wymyślać nowe sposoby „przewalania kasy”, według których słabi nauczyciele mają się uczyć nauczania matematyki od lepszych nauczycieli. Ale gdzie rząd znajdzie tych lepszych nauczycieli? Czy ci lepsi nauczyciele powinni być członkami Platformy Obywatelskiej? Czy więc rząd PO idzie na wojnę z nauczycielami?
Minister Edukacji Narodowej  Joanna Kluzik-Rostkowska obarczyła winą nauczycieli matematyki za słabe wyniki  abiturientów na egzaminie maturalnym. Matematykę oblało aż 25% uczniów; w niektórych województwach ten wskaźnik zbliża się do 30%. Czy ministerstwo będzie zwalniać nauczycieli matematyki, których uczniowie nie potrafią zdać egzaminu z dodawania i mnożenia? Minister zwróciła również uwagę na fakt, że dominantą w strukturze wyników z  matematyki na egzaminie gimnazjalnym jest wartość 29%. Oznacza to, że najwięcej gimnazjalistów osiąga wynik rzędu 29%  na teście gimnazjalisty. Kluzik-Rostkowska zauważa, że  matematyka jest źle nauczana już  na poziomie edukacji wczesnoszkolnej. Czy więc rząd PO idzie na wojnę z nauczycielami? http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/689329,matura-2014-rzez-polityczna-prawie-jednej-trzeciej-uczniow.html
Wykluczenie matematyczne
W Polsce większość społeczeństwa jest wykluczona matematycznie. Ponad 80% dorosłych obywateli nie jest w stanie zdać matematycznej części testu gimnazjalisty na poziomie 50%. Każdy wynik poniżej tego poziomu świadczy o mniejszym lub większym matematycznym wykluczeniu.
Zakres wykluczenia logiczno-matematycznego uniemożliwia rozwój dowolnego społeczeństwa. Innowacje technologiczne są bowiem wynikiem kompetencji formalno-matematycznych wynalazców. Dlatego poziom edukacji matematycznej jest kwestią poważnych decyzji politycznych w każdym państwie. Niestety w Polsce poziomem edukacji matematycznej żaden rząd nie przejmował się. Dlatego w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego wystartowałem z programem walki  ze zjawiskiem wykluczenia matematycznego. Niestety uzyskałem jedynie niespełna 450 głosów, co świadczy o braku zainteresowania tematem  wśród
wyborców.        
Obarczanie winą nauczycieli  za tak katastroficzny wynik z matematyki na egzaminie maturalnym jest zwykłym chamstwem politycznym rządu Tuska. Nauczyciele nauczają tego przedmiotu zgodnie z ramami programowymi ustalonymi przez ministrów.   Za fatalne wyniki w edukacji matematycznej polskich uczniów odpowiadają tak zwani „eksperci”, którzy wymyślili program nauczania matematyki na wszystkich poziomach edukacji powszechnej. Ten program jest zły. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/645161,w-zerowkach---zamiast-literek-i-cyferek-patriotyzm-o-ideologicznosci-wychowania-przedszkolnego.html Owszem Minister Edukacji ma rację w jednym – że kłopoty z matematyką zaczynają się już na poziomie wczesnoszkolnym.
Polskie nauczanie wczesnoszkolne jest anty-matematyczne
Na kierunkach pedagogiki wczesnoszkolnej studenci nie są nauczani takich przedmiotów jak logika matematyczna czy też kognitywistyka arytmetyki. Kończąc studia pedagogiczne, przyszły nauczyciel pierwszaków nie rozumie pojęcia zbioru, pojęcia liczby naturalnej; nie odróżnia takich pojęć, jak: liczność (liczby kardynalne), wielkość czy liczby porządkowe. Myli mu się liczba z liczebnikiem; nie odróżnia cyfry od liczby jako desygnatu tej pierwszej. Nie  ucząc się dowodzenia, nie ma żadnego pojęcia na czym polega myślenie matematyczne i co jest istotą myślenia formalnego. Jedna z najważniejszych osób opracowujących ramy programowe edukacji matematycznej na poziomie wczesnoszkolnym prof. Gruszczyk-Kolczyńska (zatrudniona przez rząd PO) publicznie stwierdziła podczas okolicznościowego wykładu w Uniwersytecie Szczecińskim w zeszłym roku akademickim, że nauczyciel matematyki nie musi znać formalnego pojęcia zbioru; że  zajęcia z logiki formalnej nie są potrzebne przyszłym nauczycielom literek i cyferek.
Zamiast wielogodzinnych w tygodniu zajęć z psychologii poznawczej lub kognitywistyki, przyszły nauczyciel rozprawia na zajęciach o pedagogice czasu wolnego lub etyce. W polskich uniwersytetach i szkołach wyższych (zwykle ściemniania) http://blogi.newsweek.pl/Tekst/gospodarka/675552,najgorsze-szkoly-wyzsze-w-polsce.html trzeba przede wszystkim zmienić programy studiów z pedagogiki wczesnoszkolnej. To zaś wymaga zmiany paradygmatu jej uprawiania w Polsce. Jesteśmy w ogonie światowym w dziedzinie wyników naukowych w dyscyplinach pedagogiczno-edukacyjnych.  Wiele miesięcy temu pisałem: http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/644020,katastrofalna-kondycja-polskiej-pedagogiki.html
Polska, typowa szkoła wyższa jest lepsza w dziedzinie naukowego uprawiania pedagogiki jedynie od typowej szkoły wyższej w Gruzji, Rosji, Czarnogórze, na Białorusi, w Azerbejdżanie, Albanii, Mołdawii i na Ukrainie. W Izraelu na  publikację tekstu pedagogicznego, który spełnia międzynarodowe standardy naukowości, trzeba przeciętnie czekać w losowo wybranej szkole  jedynie 116 dni, podczas gdy w Polsce ponad 45 lat.  Jeden polski „pedagog-naukowiec” pisze pracę spełniającą międzynarodowe standardy akademickie w ciągu prawie 395 lat.
Okazuje się, że polski profesor lub doktor pedagogiki jest w stanie napisać rocznie niespełna 70 słów tekstu naukowego w języku angielskim, który mógłby być przedmiotem oceny przez badaczy z innych krajów. 70 słów rocznie oznacza, że rodzimy „specjalista-naukowiec-pedagog” pisze tygodniowo około dwóch słów mających jakąś wartość naukową i pobiera średnią,   miesięczną pensję w wysokości 3500 złotych z jednej tylko szkoły. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/643887,beznadzieja-szkol-skutkiem-ideologicznosci-polskiej-pedagogiki.html
31-sze miejsce zajmowane przez Polskę w afrykańskim rankingu osiągnięć naukowych szkół wyższych w dyscyplinach pedagogicznych jest ze względów oczywistych skandalem. Wynik ten zawdzięczamy rozdrobnieniu ilościowemu szkół wyższych w Polsce. Ale nawet redukcja połowy z tych szkół poprawiłaby naszą pozycję jedynie do 25-go miejsca w Afryce. Nadal bylibyśmy gorsi od Etiopii (kraju targanego suszami i głodem), Sierra Leone (jeden z najbiedniejszych krajów świata), Rwandy (potarganej nie tak dawno krwawą rzezią domową) czy pustynnej Namibii. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/644373,pedagogika-polska-na-tle-afryki.html
Zamiast wprowadzać zmiany w systemie kształcenia przyszłych nauczycieli, rząd usiłuje wymyślać nowe sposoby „przewalania kasy”, według których słabi nauczyciele mają się uczyć nauczania matematyki od lepszych nauczycieli. Ale gdzie rząd znajdzie tych lepszych nauczycieli? Czy ci lepsi nauczyciele powinni być członkami Platformy Obywatelskiej?
Matematyka w „Elementarzu” Lorek
Joanna Kluzik-Rostkowska zaordynowała wprowadzenie nowego „Elementarza” dla wszystkich dzieci w szkołach podstawowych w Polsce.  Czy rząd sprawdził profesjonalizm tego podręcznika?
W Polsce jest bardzo niewielu naukowców, którzy zajmują się badaniami nad myśleniem matematycznym dzieci zgodnie ze współczesnymi standardami metodologicznymi tego rodzaju badań. Większość naszych, rodzimych „specjalistów” od wczesnoszkolnej edukacji matematycznej czerpie swoją wiedzę z książek przedwojennych Piageta. Świat poszedł tak daleko do przodu, że hipotezy Piageta są traktowane dzisiaj jako „zabytek historyczny”. Nie można opracowywać nowoczesnych programów nauczania matematyki, czerpiąc z „zabytkowej wiedzy psychologicznej”.
Od dwóch lat Narodowe Centrum Nauki finansuje moje badania nad mentalnymi  mechanizmami  użycia liczb w aktach liczenia (różnego typu).  Mimo to rząd nie zwrócił się do mnie z prośbą o recenzję ‘Elementarza” Lorek w aspekcie matematycznych treści edukacyjnych. Nadal czekam na taką ofertę, tym bardziej, że w „Elementarzu” występuje wiele poważnych błędów dydaktycznych dotyczących prezentacji  matematycznych treści nauczania.  Co więcej, w naszym kraju jest wielu młodych badaczy (publikujących razem z najlepszymi na świecie ekspertami w dziedzinie kognitywistyki arytmetyki w najbardziej prestiżowych czasopismach naukowych Listy filadelfijskiej), którzy są w stanie zespołowo opracować najnowocześniejszy w Europie program nauczania matematyki na etapie wczesnoszkolnym. Dlaczego rząd nie korzysta z wiedzy ekspertów, a pożytkuje się „dinozaurami”? Jeśli mi się udało takich ludzi ściągnąć na konferencję naukową w zeszłym roku do Pobierowa, to dziwię się niemocy rządu, który przecież dysponuje sztabem urzędników.
Morał
Jeśli chcemy zmienić polską edukację tak, aby była najlepsza w Europie, rząd  musi przestać udawać, że coś robi w tym zakresie. Niestety obecne propozycje Minister Edukacji Narodowej nie pomogą poprawić poziomu nauczania matematyki w polskich szkołach. Tu wymagana jest koncepcja opracowana od podstaw. Czas więc powrócić do pozytywistycznego hasła „pracy u podstaw”.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.