Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intencjonalność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą intencjonalność. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 kwietnia 2016

Mechanizmy referencjalne umysłu w aktach zoofilii. Odcinek III i ostatni

Tekst z 25.08.2012 roku.
Oto trzecia i ostatnia część tekstu poświęconego fenomenologicznej analizie zoofilskich aktów referencji. W tekście tym próbuję jedynie dookreślić warunki sine qua non, jakie musi świadomość spełniać, aby była gotowa na przeżycie zoofilskiej intencjonalności. Przy okazji zastosowałem metodę fenomenologicznego opisu w odniesieniu do zjawiska "ekstremalnej świadomości granicznej". To, czy przeprowadzony opis spełnia funkcję eksplikacyjną, wskazuje tym samym na granicę owocności fenomenologii jako techniki opisu strumienia intencjonalnej świadomości. Jeśli mój tekst "nie tłumaczy" tego, co się dzieje w głowie zoofila podczas jego praktyk seksualnych,  to oznacza to, że fenomenologia jest niewydolnym narzędziem objaśniania fenomenów świadomości.

2. Referencjalny model aktu zoofilii

Podmiot realizujący akt zoofilii z pewnością dokonuje również aktu referencji. Odnosi się mentalnie do zwierzęcia, z którym spółkuje. Czy struktura aktu referencji do zwierzęcia, realizowanego podczas aktu zoofilii różni się od struktury aktu referencji do zwierzęcia, realizowanego w niepatologicznych sytuacjach? Z pewnością tym, co różnicuje oba typy aktów referencji nie jest noemat. Wydaje się, że zarówno dziecko jak i „zoofil” mogą w ten sam sposób ujmować w aspekcie treści swojego ulubionego pudelka (że jest śliczny, słodki, niewinny, zabawny,  milutki w dotyku, wrażliwy, ufny, szczery, oddany, itd.).  Wydaje się, że  charaktery noematyczne również nie mogą spełniać funkcji różnicującej oba typy aktów referencji (niepatologiczne odniesienie do zwierzęcia oraz „zoofilskie” odniesienie do zwierzęcia w akcie spółkowania). W obu wypadkach to samo zwierzę jest dane na sposób wyznaczony przez takie momenty jak: realność, konkretność, indywidualność, faktyczność, czy wartościowość. Dziecko jak i „zoofil” nie traktują swojego czworonożnego ulubieńca jako postać fikcyjną, ale jako byt realny ulokowany w określonej lokacji czasoprzestrzennej. Co więcej, obu podmiotom ich pupil dany jest jako indywiduum, jako byt w swej indywidualności niepowtarzalny. Jeśli akt referencji nadbudowuje się nad aktem percepcji, to wówczas obiekt odniesienia jest dany jako faktyczny (a nie na przykład minione indywiduum realne). To samo dotyczy charakteru noematycznego wartościowości. Zarówno dziecku jak i „zoofilowi” zwierzak może być dany w akcie referencji poprzez swoją wartość; zarówno dziecko jak i „zoofil” są w stanie płakać po śmierci swojego Mruczka pod kołami samochodu. Tym co różnicuje dziecięcy akt referencji do swojego, ukochanego zwierzaka od zoofilskiego aktu referencji do tego samego indywiduum jest tło referencjalne i skorelowany z nim nastrój noetyczny.

2.1. Ponieważ akt seksualny jest w jakiś sposób aktem komunikacji, więc „zoofil”, odnosząc się w akcie referencji w trakcie kopulacji do swojego zwierzęcego partnera, traktuje  go jako byt osobowy, z którym podejmuje interakcję komunikacyjną. „Zoofil”, jest w takich sytuacjach otwarty na porozumiewanie się niewerbalne. Ujmowanie zwierząt na personalnym tle referencji nie jest czymś osobliwym jedynie dla „zoofilów”. Większość dzieci, traktuje osobowo swoje zwierzątka domowe (koty, chomiki, żółwie, itd.). Hodowca, który raz w tygodniu, wysyła swoje świnie do rzeźni; czy w końcu zwykły człowiek, który  zabija karpia, na ogół nie traktują tych zwierząt personalnie. Można sobie wyobrazić podmiot,  którego każdy akt referencji realizuje się na personalnym tle referencji. Taki podmiot będzie nastawiony wówczas na komunikację (ogólniej: na interakcję) ze wszystkimi obiektami, do których się odnosi w swoim doświadczeniu; dla takiego podmiotu rozmowy z kamieniami, drzewami, budynkami, meblami, samochodami, biedronkami, a nawet garściami piachu będą stanowić normę sytuacyjną jego codzienności komunikacyjnej.[1] Skłonność do realizacji aktów referencji na tle personalnym może więc przejawiać się globalnie lub lokalnie.  W wypadku osób o niezwykłej (chyba: dewiacyjnej) wrażliwości ekologicznej ta skłonność przejawia się permanentnie w aktach referencji. Postawę wegetariańską można by tłumaczyć jako determinowaną skłonnością do  „personalizacji” wszystkich zwierząt (stąd dla „autentycznych” wegetarianów – takich, którzy fizjologicznie reagują, np. wymiotami,  na rozmaite fakty spożywania produktów mięsnych -  spożywanie mięsa jawi się jako kanibalizm, zachowanie, którego celem jest spożycie osoby).  Wydaje się, że „zoofile”, podobnie jak wegetarianie, posiadają skłonność do aktywowania personalnego tła referencji w aktach referencji częściej, niż podmioty nie ujawniające w swoich zachowaniach rozmaitych parafilii.

Samo personalne nacechowanie (personalizacja) tła referencji w aktach referencji nie stanowi wystarczającego warunku aktywowania się gotowości podmiotu ludzkiego do aktu zoofilii. To, że dany podmiot odnosi się do zwierzęcia na tle personalnym, nie jest jeszcze oznaką postawy zoofilskiej. Nie mniej jednak w aktach zoofilii dokonuje się antropomorfizacji  zwierzęcego partnera stosunku seksualnego.[2] Akty referencji posiadają charakter komunikacyjny, a nie tylko semantyczny. Co więcej, mają one charakter heterokomunikacyjny.[3]

W aktach zoofilii z pewnością referencja do zwierzęcia dokonuje się także na tle witalnym. Przedmiot referencji jest lokalizowany w regionie ontycznym obiektów ożywionych. Z pewnością w analizowanych aktach natężenie tego witalnego tła jest bardzo wysokie, jak w każdym akcie realizującym popęd seksualny czy też potrzeby libidialne (na przykład: potrzebę orgazmu). Wydaje się jednak, że fuzja dwóch teł referencjalnych: personalnego oraz  witalnego, nie stanowi wystarczającego warunku do realizacji aktu zoofilii. Ostatecznie  typowe akty referencji, w których referentami są zwierzęta, zawsze realizują się na witalnym tle referencjalnym; spotykając szczura w piwnicy czy obserwując wróbla na dachu posiadamy przytomność jego witalnej natury. Co więcej, rozpacz dziecka po śmierci ulubionego zwierzęcia świadczy o tym, że jego akty odniesienia do tego zwierzęcia realizowały się na tle witalnym o wysokim natężeniu. Wydaje się, że również w aktach przejmującej tęsknoty za zwierzęciem mamy do czynienia z realizacją aktów referencji na witalnym tle o wysokim natężeniu.

Akty zoofilii, które nie ujawniają  masturbacyjnego charakteru, rozgrywają się również na numinotycznym tle referencjalnym.  Numinotyzacja jest nacechowywaniem otoczenia rozmaitymi, tajemniczymi siłami. Ujmowany na tle numinotycznym w aktach referencji obiekt jest odczuwany jako obdarzony tajemniczą mocą, siłą działającą w sposób nieprzewidywalny, nieoczekiwany. Kiedy przypisujemy pewnym rzeczom jakąś moc sprawczą, to wówczas odnosimy się do nich na tle numinotycznym. Oczywiście, numinotyzacja otoczenia nie jest tym samym, co orzekanie własności numinotycznych o obiektach.[4] W aktach zoofilii wydaje się, że zachodzi odniesienie się „zoofila”  do swojego partnera właśnie na tle numinotycznym. Jeśli tak, to „zoofil” kopulując zwierzę, odczuwa jakąś siłę, moc tego zwierzęcia. A ponieważ tło numinotyczne nakłada się z tłem witalnym w akcie zoofilii, to kopulowane zwierzę będzie odczuwane przez zoofila jako obdarzone tajemną siłą, mocą witalną (życia). Z uwagi na fuzję tych teł z tłem personalnym, witalna, tajemna moc zwierzęcia będzie również odczuwana przez zoofila jako osobowa, a więc – jako moc obdarzająca zwierzę dyspozycją do komunikowania się z  zoofilem.

Wydaje się, że w akcie referencji do zwierzęcia podczas aktu zoofilii dochodzi również do aktywacji tła dominacji nad światem. Obiekt, do którego podmiot odnosi się na takim tle, jest implicytnie konceptualizowany jako nadający się do manipulowania, jako dający się kontrolować przez podmiot dokonujący czynności referencji. Na przykład, lalka w ręku dziecka  jest obiektem, do którego odnosi się ono podczas zabawy na takim właśnie tle dominacji. Dziecko posiada nad swoją lalką taką władzę, że może jej nadać rozmaite role: czarownicy, księżniczki czy w końcu Sierotki Marysi. Dziecko nie uświadamia sobie podczas zabawy, że posiada nad swoją lalką nieograniczoną władzę, że dominuje nad nią. Wydaje się więc, że w aktach zoofilii  zwierzę jest obiektem czynności referencjalnych  w taki sposób, że zoofil traktuje je jako niemal całkowicie podatne na jego kontrolę, jako obiekt jego dowolnych czynności  manipulowania nim, jako obiekt podporządkowany mu.[5]

Podsumowując, czynności referencjalne do zwierzęcia realizowane przez podmiot podczas aktów zoofilii rozgrywają się więc na następujących tłach referencjalnych:  personalnym, witalnym, numinotycznym oraz dominacji nad światem. W akcie zoofilii mamy więc do czynienia z fuzją wymienionych teł. Zwierzę jest traktowane jako osoba będąca podmiotem interakcji komunikacyjnych, przejawiająca życie (a więc podatna na odczucia, np. bólu), obdarzona mocą i siłą tajemną, nad którą zoofil posiada władzę, kontrolę i umiejętności manipulowania nią. Łatwo zauważyć, że im natężenie tła numinotycznego jest silniejsze, tym natężenie tła dominacji nad światem musi być również silniejsze. Akt zoofilii jawi się jako akt kompensujący doświadczenie numinotycznej mocy i siły w  polu codzienności zoofila. Ta kompensacja nie musi mieć charakteru redukującego natężenie numinotyczności w świecie życia (lebenswelt) „zoofila”. Kompensacja może mieć charakter praktyki performatywnej ustanawiającej numinotyczność samego zoofila. Poprzez kontakt płciowy, moc numinotyczna zwierzęcia dziedziczy się na zoofila w wyniku jego aktu performatywnego.

2.2. Tła referencjalne są skorelowane z określonymi nastrojami noetycznymi. Zatem tłu referencjalnemu, które jest fuzją teł: personalnego, witalnego, numinotycznego i dominacji nad światem, odpowiada określony nastrój, który jest fuzją nastrojów noetycznych skorelowanych z poszczególnymi tłami.

Tłu personalnemu odpowiada nastrój otwartości na komunikację; poczucie czy też doznanie tego, że można z kimś rozmawiać, do kogoś mówić i uzyskać od respondenta odpowiedź na swoje czynności komunikacji. Kiedy stoimy w kolejce w sklepie wśród ludzi, doznajemy wówczas szczególnego nastroju przejawiającego się w  poczuciu tego, że można „się odezwać i że będzie się usłyszanym”; w takich sytuacjach przyjmujemy nieświadomie postawę ostrożności wobec naszych własnych zachowań; czujemy się zawsze jakoś skrępowani (choćby w taki, dla przykładu,  sposób, że nie mamy śmiałości na głośny, hałaśliwy śpiew).  Robinson Cruzoe   być może  utracił ów nastrój otwartości na komunikację, kiedy znalazł się na bezludnej wyspie. Długotrwałe przeżywanie braku tego nastroju być może przekształca się w dotkliwie doskwierające poczucie samotności. Stąd pasterz owiec, aby skompensować swoje poczucie samotności  personalizuje swoje owce  w celu aktywacji we własnym umyśle owego nastroju otwartości na komunikację. Nie zawsze personalizacja zwierząt lub rzeczy ma charakter kompensacyjny. Niekoniecznie jest tak, że ludzie, którzy rozmawiają z obrazem Matki Boskiej lub krucyfiksem, kompensują swoje poczucie samotności komunikacyjnej. Nastrój otwartości na komunikację generuje nasze zachowania komunikacyjne - zarówno czynności językowe jak i zachowania, w których aspekt prozodyczności ujawnia się w znikomy sposób.

Nastrój noetyczny skorelowany z witalnym tłem referencjalnym można określić jako otwartość na życie. Kiedy prowadzimy samochód niekiedy posiadamy odruch omijania żab lub ślimaków  wędrujących wiosenną porą po rozgrzanym asfalcie. Zwykle nie depczemy po pełzających dżdżownicach w trakcie relaksacyjnego spaceru po lesie w upalny poranek. Tego typu zachowania nie stanowią odruchów bezwarunkowych w sensie Pawłowa; jednakże przejawiają się one na ogół jako zachowania towarzyszące naszym czynnościom intencjonalnym realizowanym w rozmaitych sytuacjach komunikacyjnych. Mogę rozważać problemy monadologii Leibniza i jednocześnie zważać na istoty żywe wokół mnie. Nastrój otwartości na życie może przejawiać różne stopnie natężenia. Jest mi o wiele łatwiej oskubać różę z liści, niźli muchę czy pszczołę ze skrzydełek.  W przypadku rozłupywania kamieni nie mam żadnych skrupułów. Potknięcie się o kamień nie wywołuje we mnie odruchu intencjonalnego, na mocy którego zastanawiam się czy kamieniowi nie poczyniłem krzywdy. Natomiast potknięcie się o jeża wzbudza w nas  intencjonalny odruch troski o to, czy nie zraniłem go (nawet w sytuacji kiedy jeż mnie zranił przypadkowo). To, że karcimy dzieci w lesie, kiedy one  łamią wiosenne, młode pędy drzew, również wskazuje na ów nastrój otwartości na życie, który w takich sytuacjach przejawia znaczny stopień swojego natężenia. Wydaje się, że maksymalne natężenie tego nastroju manifestuje się w stanach orgazmicznych. W  ekstazach seksualnych partnerzy wzajemnie przeżywają przytomność tego, że żyją, że nie są martwi.  Natężenie tej przytomności szczególnie uwidacznia się wtedy,  kiedy w sytuacji orgazmu jeden z partnerów umiera na skutek zawału serca (scena z filmu Almodovara). Maksymalne natężenie otwartości na życie w sposób kaskadowy topnieje do zera i następnie, równie dynamicznie, transformuje się w nastrój trwogi (skorelowany z tłem referencjalnym nicości, zanikania czy też umierania).   Pamięć o takich sytuacjach zwykle blokuje nasze zdolności do przeżywania stanów orgazmicznych.  Nastrój otwartości na życie przede  wszystkim blokuje – mniej lub bardziej skutecznie - pewne nasze zachowania; w szczególności – zachowania destrukcyjne czyli czynności niszczenia otaczających nas obiektów. Trudno jest nam dokonać aktu eutanazji wobec osoby zdrowej, która uroiła sobie, iż jest śmiertelnie chora. Kiedy codziennie rano  wychodzimy na łąkę po świeżą trawę dla hodowanego w gospodarstwie domowym królika, nie łatwo jest nam później zabić królika i zjeść go, świetnie przyprawionego ziołami prowansalskimi, w czasie rodzinnej uroczystości.  Nastrój otwartości na życie o maksymalnym natężeniu z pewnością pobudza nasze standardowe zachowania seksualne – nie tylko kopulacyjne, ale również takie, jak: dotykanie ciała osoby żywej[6], skracanie dystansu przestrzennego czy w końcu sygnalizowanie gotowości seksualnej poprzez uśmiech, spojrzenie, sposób poruszania się i inne gesty.[7]

Z numinotycznym tłem referencjalnym skorelowany jest pewien szczególny nastrój, który można określić jako   poczucie przynależności do numinotyzowanego tła referencjalnego. Nastroje numinotyczne zostały odkryte przez fenomenologów religii. Wskazują oni na ambiwalencję tego nastroju. Z jednej strony nastrój numinotyczny wzbudza w nas grozę oraz lęki, ale także – z drugiej strony – poczucie oczarowania czy fascynację. Obiekt, do którego odnosimy się w poczuciu jego jakiejś szczególnej siły, mocy czy w końcu  jakiejś jego energii, wzbudza w nas nastrojowe stany submisyjne o rozmaitych natężeniach. Wszelkiego rodzaju nastroje uzależnienia się od czegoś są skorelowane właśnie z numinotycznymi tłami referencjalnymi.   Istotą nastroju uzależnienia się od czegoś jest  poczucie wewnętrznego przymusu „bycia we władzy przedmiotu, sytuacji czy zachowania uzależniającego”. Możemy być uzależnieni od własnych stanów nastrojowych, od przedmiotów, od osób oraz od własnych zachowań. Nastroje numinotyczne ujawniają się w różnych sytuacjach. Dzieci zwykle uzależnione są od swoich rodziców; brak obecności rodzica wywołuje w dziecku bardzo silne nastroje tęsknoty, często mające charakter traumy. Potrafimy również być uzależnieni od kontaktu z własnymi zwierzętami domowymi. Kiedy jeden z kochanków odchodzi, niekiedy drugi przeżywa przerażającą za nim tęsknotę; życie bez jego stabilnej obecności wydaje się być dla niego puste, bezsensowne (niekiedy taką etiologię posiadają zachowania samobójcze ludzi). Podobnie, nastroje numinotyczne ujawniają się w sytuacjach alkoholików poszukujących trunków. Czynny alkoholik niemal każdego dnia żyje w ukrytej gotowości do spożycia alkoholu w dowolnej formie. Jego gotowość do alkoholowej konsumpcji zwykle nie jest przez niego uświadamiana; podobnie jak permanentna gotowość dziecka do „spotkania mamy czy taty”. Wymienione przykłady nie egzemplifikują twierdzenia, że nastroje numinotyczne konstytuują jednolity typ. Wydaje się, że wszystkie nastroje numinotyczne o różnym natężeniu można zredukować do kategorii uzależnienia się od pewnego typu nastroju. I tak kiedy dziecko jest uzależnione od obecności rodziców, to znaczy to, że jest ono uzależnione od swojego nastroju otwartości na komunikację. Jeśli rodzice nie są ujmowani przez swoje dzieci na numinotycznym tle referencjalnym, to wówczas takie sytuacje można diagnozować jako manifestujące chłód, wyobcowanie się dziecka w jego postawie do rodzica. Uzależnienie się od alkoholu da się zredukować do uzależnienia się od stanu  (nastroju)  „rozluźnienia, wyluzowania”. Można być również uzależnionym  w rozmaitych stopniach od nastroju otwartości na życie. Wydaje się, że dobrym przykładem tego typu uzależnienia jest nałóg seksu. Ponieważ „zoofil” jest we władaniu zwierzęcia dzięki jego numinosum, wydaje się, że  nastrój numinotyczny skorelowany z numinotycznym tłem referencjalnym towarzyszącym aktom odniesienia się do zwierzęcia jest stanem uzależnienia się od nastroju otwartości na życie o bardzo wysokim natężeniu. Innymi słowy, akty zoofilii indukują stan uzależnienia od nastroju otwartości na życie o wysokim (maksymalnym) natężeniu.

Tło referencjalne dominacji nad światem jest skorelowane z noetycznym nastrojem poczucia własnej siły, mocy, czy też władzy. Wydaje się, że Nietzsche  w swojej koncepcji nadczłowieka pragnął ukazać właśnie taki nastrój. Nadczłowiek permanentnie posiada poczucie absolutnego panowania nad światem. Z pewnością w życiu codziennym  nietrudno jest znaleźć przykłady ujawniania się takiego nastroju w umysłach wielu ludzi. Zachowywanie się  władców (polityków) w taki sposób, „że wszystko wolno”,  wskazuje na to, że niemal permanentnie znajdują się w takim nastroju poczucia  własnych mocy i sił. Bohater kreskówki Johny Bravo jest niemal wzorcowym przykładem osobnika znajdującego się zawsze  w nastroju poczucia własnej mocy. Tak zwana pewność siebie w wielu sytuacjach również jest manifestacją przeżywania omawianego typu nastroju. Dyrektor molestujący seksualnie swoje sekretarki również ujawnia nastrój poczucia swojej „nieograniczonej władzy”. Wydaje się, że nastrój numinotyczny „zoofila” uaktywniony w trakcie aktu sodomii jest jeszcze dodatkowo stanem uzależnienia się od właśnie tego nastroju poczucia własnej siły, mocy i władzy.  Nastrój poczucia własnej mocy w akcie zoofilii będzie kompensował nastrój numinotycznego uzależnienia od zwierzęcia, a w konsekwencji – uzależnienia od nastroju otwartości na życie.

2.3. Zaproponować można hipotetyczny model funkcjonowania mechanizmu referencjalnego podczas zoofilskiej ekstazy. Na podstawie skonstruowanego modelu można zaprojektować rozmaite rodzaje semantycznej psychoterapii leczącej z zoofilii.

Podmiot  Z („zoofil” ) realizuje akt referencji do swojego ulubionego zwierzęcia S (na przykład: suki owczarka podhalańskiego). W tym akcie referencji Z dokonuje rozmaitych konceptualizacji obiektu S. Może zwracać uwagę na wielkość obiektu, wartości estetyczne (takie jak: czystość, szczere spojrzenie, błysk sierści, itd. ), przywiązanie do pana, wartość inteligencji psiej. Ten akt referencji rozgrywa się na referencjalnym tle personalnym. Zatem podmiot Z personalizuje suczkę S; posiada poczucie jej osobowego statusu; że jest to obiekt, który z podmiotem Z jest w stanie komunikować się (odwzajemniać się rozmaitymi reakcjami). Nastrój otwartości na komunikację indukowany przez personalne tło referencji wyzwala w „zoofilu” Z gotowość do komunikowania się z suczką S. Na personalne tło referencjalne nakłada się również tło witalne. Suczka S jest ujmowana  przez „zoofila” na tle witalnym o maksymalnym natężeniu, które indukuje w umyśle Z nastrój otwartości na życie o maksymalnym natężeniu. Ten nastrój wzbudza w „zoofilu” Z gotowość do realizacji instynktu seksualnego. Ponieważ na tło personalne i witalne dodatkowo nakłada się numinotyczne tło referencjalne, suczka jest doznawana numinotycznie (doznanie to nie musi być uświadamiane ) przez „zoofila”, czyli kontakt z nią realizuje uzależnienie się zoofila od nastroju (o maksymalnym natężeniu) otwartości na witalność, co prawdopodobnie wyzwala czynności seksualne „zoofila” wobec S. Tło referencjalne dominacji nad światem wyzwala w umyśle Z aktywność referencyjną wobec suczki S, która wyzwala zachowania manipulacyjne „zoofila” wobec S, kompensujące „numinotyczną moc, siłę, energię” odczuwaną ze strony suczki S przez Z.

Przedstawiony wyżej teoretyczny opis ma egzemplifikować hipotetyczny model mechanizmów semantycznych uwikłanych w akty zoofilii. Czy model ten da się zweryfikować na gruncie medycznych badań empirycznych? I czy przedstawiony model jest falsyfikowalny na gruncie takich badań?

Badania medyczne wykazały, że wiele stanów nastrojowych skorelowanych jest z obecnością  w określonym stężeniu pewnych substancji w określonych miejscach w ludzkim organizmie, na przykład: dopaminy w przestrzeniach miedzy neuronami czy oksytocyny w podwzgórzu. Wytwarzanie przez podwzgórze oksytocyny skorelowane jest  ze stanami orgazmicznymi, które można interpretować jako egzemplifikacje nastroju otwartości na życie aktywowanego w maksymalnym natężeniu. Ponadto, w psychiatrii wykazano, że spożywanie rozmaitych środków farmakologicznych (między innymi narkotyków) wpływa na doznawanie przez ich konsumentów przedziwnych stanów transowych .

Jeśli więc udałoby się wykryć prawa korelacji pomiędzy aktywowaniem się określonych teł referencjalnych oraz korespondujących nastrojów noetycznych ze zjawiskami wytwarzania przez organizm określonych związków chemicznych i ich pojawiania się w określonych przestrzeniach neuronalnych lub międzyneuronalnych, to wówczas zaprezentowana koncepcja przejawiałaby  w sposób standardowy swoją podatność na falsyfikację. Wystarczyłoby wówczas poddać „zoofila” określonemu badaniu medycznemu na obecność określonych związków chemicznych w jego organizmie podczas aktu zoofilii. Oczywiście, na obecnym poziomie rozwoju chemii neuronalnej nie można mówić o falsyfikowalności  zaprezentowanej koncepcji. Za mało wiemy o „chemii nastrojów”. Nie wiemy na przykład tego  czy nastrój otwartości komunikacyjnej, a więc tym samym ujmowanie ludzi na personalnym tle referencjalnym koreluje się z wytwarzaniem przez organizm feromonów. W wypadku zwierząt zakłada się, że właśnie recepcja odpowiednich feromonów jest odpowiedzialna za stany „wyczuwania na odległość” przedstawicieli własnego gatunku. (szczególnie w wypadku owadów).

Być może jest tak, że wszelkie nasze nastroje noetyczne posiadają swoje korelaty w postaci precyzyjnie określonych procesów chemicznych. Wówczas gdyby zaprezentowana analiza zoofilii była empirycznie zweryfikowana, można by nawet na jej podstawie obmyślać farmakologiczne techniki leczenia ludzi z tego rodzaju parafilii.

Zakończenie

Zakładając, że zaprezentowana analiza zoofilii jest poprawna, można pokusić się o naszkicowanie koncepcji psychoterapii celującej w eliminację zachowań zoofilskich wśród  osób przejawiających je.   Taka psychoterapia musiałaby stanowić proces komunikacyjny dezaktywujący w umyśle „zoofila” określone tła referencjalne, na gruncie których realizuje on swoje akty referencji do zwierząt. W wyniku takiej psychoterapii należałoby wyeliminować zdolność „zoofila” do odnoszenia się do zwierząt na tłach: personalnym, witalnym, numinotycznym i dominacji nad światem. Dla przykładu, dewitalizacja tła referencjalnego w odnoszeniu się do zwierząt jest chyba warunkiem sprawnego wykonywania pracy rzeźnika. Denuminotyzacja tła w aktach referencji do zwierząt ma miejsce wtedy, gdy zwierzęta są instrumentalizowane, czyli traktowane jako zespoły ról lub funkcji społecznych czy też gospodarczych (psy służą do pilnowania owiec albo lisy hoduje się na skóry).

Wydaje się, że naszkicowana analiza zjawiska zoofilii posiada właśnie wartość pragmatyczną w tym sensie, że na jej podstawie można konstruować rozmaite modele psychoterapii dla „zoofilów”. Gdyby takie modele okazały się w wysokim stopniu skuteczne, to uzyskalibyśmy potwierdzenie eksperymentalne naszkicowanej koncepcji.


[1] W psychiatrii nie odnotowano dotychczas takiego przypadku klinicznego.

[2] Kępiński zwraca uwagę na fakt, że niekiedy zwierzęta są traktowane instrumentalnie, a więc jako narzędzia praktyk masturbacyjnych. Zwraca również uwagę na fakt, iż „Sodomia zdarza się najczęściej u osób przebywających w stałym kontakcie ze zwierzętami (np. u pasterzy). Osoby te ze względu na długotrwały brak kontaktu z partnerami płci przeciwnej lub z powodu trudności nawiązania z nimi kontaktu /.../ czują się bezpieczniej wśród swych zwierząt” (Zob. Kępiński A., Z psychopatologii życia seksualnego, Wydawnictwo Literackie: Kraków 2003, s.78).

[3] Referencja komunikacyjna jest czynnością odnoszenia się do odbiorcy komunikatu, podczas gdy referencja semantyczna jest odnoszeniem się do przedmiotu za pomocą wypowiedzi językowych. Jeśli mówimy o czymś, to wykonujemy akt referencji semantycznej i jeśli dodatkowo mówimy do kogoś, to równocześnie wykonujemy akt referencji komunikacyjnej. Możemy mówić do drugiej osoby (referencja heterokomunikacyjna), możemy mówić do siebie (autoreferencja komunikacyjna), a także możemy mówić do audytorium (audytoryjna referencja komunikacyjna). W codzienności komunikacyjnej człowieka przeważają akty autoreferencji komunikacyjnej; zwykle mówimy do siebie.

[4] Eliade określa tło numinotyczne jako mana; choć w jego koncepcji mana stanowi siłę, moc, poprzez którą manifestuje się sacrum. Eliade zwraca uwagę, że mana nie jest powszechnym składnikiem religii. Ujmowanie czegoś jako mana wymaga personalizacji tego czegoś („niesłuszne byłoby uważać mana za siłę nieosobową” zob.  Eliade M., Traktat o historii religii, przekład: J.W. Kowalski, Wydawnictwo KR: Warszawa 2000, s. 36-40). Tło numinotyczne nie musi mieć charakteru sacrum. Wydaje się, że sacrum stanowi odmienne tło referencji. Oba tła mogą się nakładać w aktach referencji – np. kiedy egzorcysta w trakcie wypędzania Szatana z duszy patrzy na krucyfiks.

[5] Kępiński zauważa, że w aktach zoofilii zwykle zwierzę jest traktowane jako podporządkowane zoofilowi: „Wybrane do tej roli zwierzę jest bliższe i łatwiej dostępne w zbliżeniu seksualnym niż ktokolwiek z ludzi, poza tym łatwiej podporządkować je swojej woli, tj. zachować typową dla autoerotycznego okresu postawę <<nad>>” ( tamże, s.78)

[6] Warto zwrócić uwagę, że podczas ceremonii pogrzebowych niektóre osoby przeżywają opór przed pożegnalnym dotknięciem ciała nieboszczyka. Akty referencji do nieboszczyka zwykle nie realizują się na tle witalnym.

[7] Zdarzają się morderstwa podczas aktów kopulacyjnych. Czy w takich sytuacjach morderca, mimo iż znajduje się w stanie orgazmicznym, nie  przejawia nastroju otwartości na życie? Otóż, trzeba odróżnić dwie sytuacje. Niektórzy seryjni mordercy mordują swoje ofiary dla celów nekrofilii. Wówczas odnoszą się oni do swoich ofiar raczej na tle referencjalnym nicości (śmierci). Inni zaś mordują swoje ofiary po dokonaniu gwałtu kopulacyjnego. Wówczas mamy raczej do czynienia z sytuacją dynamicznej  transformacji nastroju otwartości na życie na nastrój panowania nad otaczającym światem lub na nastrój lęku.

Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”)

http://www.facebook.com/pages/Fan-Klub-Krysztofiaka/397324376997122

Mechanizmy referencjalne umysłu w aktach zoofilii. Część II.

Tekst z 24.08.2012 roku.
Oto, część druga pracy - trudniejsza, wymagająca nieco wysiłku czytelniczego. Zaprezentowany model zostanie zastosowany w opisie tego, co się dzieje w umyśle podmiotu uczestniczącego w akcie zoofilii. Ale to zostanie zaprezentowane w trzeciej części.  Teraz proponuję Państwu "trochę"  fenomenologii.  Zgodnie z radą blogera, p. Henrykspola - Polsce potrzebna jest wiedza.


I. Model aktu referencjalnego

Aktem referencjalnym podmiotu ludzkiego jest czynność odniesienia się do jakiegoś przedmiotu za pomocą wypowiedzi językowej. Kiedy mówimy, to zawsze mówimy o czymś, na jakiś temat. Mówiąc z subiektywnym  poczuciem sensu, kierujemy naszą uwagę na coś, co nie jest mówieniem. Posiadamy poczucie referencjalności. Realizując dowolny akt mowy, przeżywamy jednocześnie właśnie owo poczucie referencjalności. Nie znaczy to, że akty referencjalne są nam dostępne introspekcyjnie.[1]

1.1. Każdy akt referencjalny posiada swoją strukturę. Fenomenologowie uważają, że akty referencji należy charakteryzować z uwagi na następujące momenty strukturalne: (a) przedmiot aktu; (b) treść aktu (noemat); (c) sposób dania przedmiotu poprzez treść podmiotowi (charakter noematyczny); (d) moment ujęcia przedmiotu przez podmiot (noeza); (e) sposób ujęcia przez podmiot przedmiotu poprzez treść aktu (charakter noetyczny). Akt referencji jest więc fuzją dwóch procesów: aktywnego ujmowania przedmiotu przez podmiot (procesu noezy) i pasywnego „dania” przedmiotu podmiotowi (struktury przedmiotowo-noematycznej). Akty referencji są więc jednocześnie aktywne i receptywne.[2] Moment receptywności jest determinowany przez przedmiot odniesienia i jego sposób dania (strukturę przedmiotowo-noematyczną), zaś moment aktywności jest ewokowany przez ujęcie przedmiotu przez podmiot za pośrednictwem treści (proces noezy). Oba momenty w akcie posiadają swoje natężenia; są stopniowalne pod tym względem. Akty percepcji są bardziej receptywne niż akty wyobraźni. Nie ma jednak aktów ani czysto receptywnych ani czysto aktywnych.[3]

Przedstawiony model   można  szczegółowiej opisać w języku fenomenologii analitycznej.[4] Przedmioty intencjonalne są obiektami (o różnym statusie ontologicznym), na które skierowane są akty świadomości. Noematy stanowią treści znaczeniowe lub pojęciowe, za pomocą których podmiot świadomy odnosi się w aktach do przedmiotów intencjonalnych. Charaktery noematyczne są określane przez fenomenologów analitycznych jako sposoby dania przedmiotów intencjonalnych noematom w aktach świadomości. Na przykład, przedmiot może być dany jako realny bądź fikcyjny, czy też jako teraźniejszy albo miniony, czy wreszcie jako konkretny albo abstrakcyjny. Realność, fikcyjność, teraźniejszość, przyszłość, konkretność, abstrakcyjność, wartościowość – to niektóre z wielu rozmaitych charakterów noematycznych. Z kolei charaktery noetyczne są rozumiane przez fenomenologów jako momenty charakteryzujące sposoby ujmowania w noezie przedmiotów intencjonalnych. Na przykład, przedmiot może być ujmowany pośrednio (sygnitywnie) bądź bezpośrednio; w sposób aspektywny bądź całościowy; czy wreszcie przedmiot może być ujęty w sposób nasycony, hyletycznie lub w sposób czysto pojęciowy; albo spostrzeżeniowy lub wyobrażeniowy. Noeza aktu stanowi samo  odnoszenie się podmiotu w ustalony sposób  do przedmiotu. Z uwagi na te sposoby wyróżnia się różne rodzaje noez. Niech przykładami będą: percepcja, wyobraźnia, stwierdzanie, wątpienie.  Zgodnie z przedstawionym modelem aktem referencjalnym jest dowolny akt intencjonalny w „językowym odzieniu”.[5]

Przedstawiony model można uzupełnić o model procesów kognitywnych rozgrywających się w umysłach podczas wykonywania przez nie czynności referencjalnych. Postawić można bowiem pytanie: Co dzieje się w umyśle kiedy realizuje on dowolny akt referencji podpadający pod wyżej przedstawiony model? Odpowiadając na postawione pytanie, można posiłkować się którymś z modeli reprezentacji kognitywnych wypracowanych we współczesnej filozoficznej kognitywistyce. Zakłada się, że w trakcie wykonywania przez umysł aktów referencji aktywują się w nim określone reprezentacje. Jeśli odnosimy się do krasnoludka, to w umyśle aktywuje się reprezentacja krasnoludka; jeśli odnosimy się do niego przez pewne określone treści, to w umyśle aktywują się ich reprezentacje. Jeśli założy się, że procesy aktywowania reprezentacji w umyśle przebiegają na różne sposoby, to wówczas z tymi sposobami aktywowania się reprezentacji mentalnych można skorelować typy noez i charaktery noetyczne aktów referencji. Charaktery noematyczne konstytutywne dla aktów referencji można by skorelować ze złożonymi strukturami reprezentacji mentalnych. Otóż, nie jest tak, że akty referencji realizują się w izolacji. Są one składnikami złożonych czynności, jakie wykonuje umysł. Obok, aktów referencji w pełnej czynności językowej (mentalnej) wykonywane są takie czynności, jak: orzekanie, wyrażanie mocy illokucyjnej, odnoszenie się do odbiorcy. Ponadto, zwykle czynności językowe wykonywane są w  kontekście innych czynności językowych. Stąd, kiedy wykonujemy czynność referencji, aktywują się w umyśle nie tylko reprezentacje mentalne skorelowane z danym aktem referencji, ale również reprezentacje  skorelowane z pozostałymi składowymi czynności, w którą uwikłany jest dany akt referencji. Jeśli założy się, że reprezentacje mentalne są kodowane w strukturze modularnej, to wówczas charaktery noematyczne można skorelować z pewnymi układami reprezentacji mentalnych, na przykład, aktywowanymi w różnych modułach umysłu. Na przykład, charakter noematyczny przeszłości można by skorelować z aktywowaniem się odpowiednich reprezentacji w module pamięci długotrwałej. Być może z charakterami noematycznymi, wyznaczającymi sposób istnienia przedmiotu referencji skorelowane są specjalne moduły. I tak realności (światowości) odpowiadałby inny moduł, niż ten który byłby skorelowany z fikcjonalnością.

1.2. Przedstawiony szkicowo, wyidealizowany model aktu referencji należy uzupełnić o kategorię nastroju noetycznego i stowarzyszonego z nim w akcie tła referencjalnego. Tę pierwszą kategorię egzystencjaliści zastosowali w analizach funkcjonowania świadomości. Nastroje, o których mówią egzystencjaliści, nie stanowią jednak kategorii nastrojów w sensie psychologicznym[6]; są one raczej pewnego rodzaju „nastawieniami” intencjonalnymi, w których Ja wyłania z siebie autentyczne egzystencjalnie akty intencjonalne. Można by powiedzieć, że te nastroje czy też nastawienia są jakoś „dostrojone” do czegoś, co można by określić jako tło odniesień intencjonalnych. Dlatego też lepiej jest używać terminu „nastroje noetyczne” jako desygnującego stany nastawienia intencjonalnego na korespondujące tło. Stąd też każdy akt referencji rozgrywa się zawsze w odpowiednim nastroju noetycznym i jest odniesieniem do przedmiotu zawsze na pewnym tle referencjalnym.

Przykładem takich nastrojów są rozmaitych typów  stany przytomności. Umysł posiada przytomność własnego ja; fenomenologowie określają ją jako egotyczność przeżywaną w każdym akcie  świadomości (moment egotycznej orientacji aktu). Innym nastrojem noetycznym jest przytomność bycia w świecie; poczucie tego, że gdzieś się jest, ujawnia się  szczególnie w stanach odzyskiwania świadomości po zemdleniu. Ta przytomność otaczającego świata jest szczególnym nastrojem; wydaje się, że jest to nastrój permanentny; nieeliminowalny. Poczucie tego, że się żyje, można określić jako przytomność witalną. Nastawienie na kopulację czy prokreację (a więc instynkt seksualny) być może stanowi jakiś atrybut tej przytomności witalnej. Prawdopodobnie istnieje też nastrój umierania; czyli poczucie tego, że się umiera lub że się umrze (być może jakimś modusem tego tanatycznego nastroju jest przytomność menopauzy u kobiet i andropauzy u mężczyzn).   W aktach komunikowania się z innymi ludźmi jesteśmy przytomni tego, że obcujemy z osobami, a nie, na przykład, ze zwierzętami  (Levinas mówiłby o przytomności „twarzy Innego”); jest to przytomność personalna (nastrój empatii). Taka przytomność towarzyszy wszelkim formom komunikowania się religijnego ze spersonifikowanymi siłami przyrody (nie tylko bowiem w człowieku podmiot jest w stanie zobaczyć osobę).  Można również mówić o nastrojach lingwistycznych; na przykład: o poczuciu rozumienia mowy; nastrojem  jest także stan, w którym mamy przytomność, że się do nas mówi lub przytomność naszego własnego mówienia. Wówczas podmiot jest w stanie odróżnić dźwięki mowy czy też napisy językowe, których nie rozumie, od szumów dźwiękowych lub graficznych. Nastrojem intelektualnym jest przytomność uwikłania się w przestrzeń interpretacyjną; każdy odbiorca sztuki jest nastawiony na wielość interpretacji dzieła. Być może przytomność interpretacyjna jest jakoś skorelowana z nastrojem skorelowanym z tłem możliwo-światowym. Jesteśmy w stanie odróżniać baśnie, bajki, opowieści (różnych typów narracje fikcjonalne) od  narracji realistycznej. Przytomność wielości światów jest jakoś „odpowiedzialna” za snucie przez nas możliwych scenariuszy historii zarówno indywidualnych jak i zbiorowych. Na gruncie rozmaitych (w szczególności fenomenologicznych) teorii religii mówi się o tak zwanych nastrojach numinotycznych; ma się wówczas przytomność bycia podporządkowanym, podległym, zdominowanym przez jakąś porażającą czy fascynującą moc.[7] Bez wątpienia przykłady nastrojów noetycznych można mnożyć.

Wydaje się, że należy wyróżnić nastroje zasadniczo nieeliminowalne ze struktury podmiotowości. Innymi słowy, eliminacja niektórych nastrojów musi wiązać się z rozpadem podmiotowości, z której taki nastrój jest eliminowany. Trudno sobie wyobrazić sytuację, w której tracimy poczucie egotyczności i zachowujemy podmiotowość. Być może w sytuacjach ekstremalnej euforii (w sytuacji meczu piłkarskiego) lub afektu o maksymalnym natężeniu (w sytuacji zabójstwa w afekcie) przytomność siebie jest jakoś dezaktywowana. Jednakże w codziennych sytuacjach akty referencjalne zawsze realizują się wraz z poczuciem własnego ego. Niektóre nastroje można opozycyjnie  określić jako zasadniczo eliminowalne. Wydaje się, że taką właściwość przejawiają nastroje numinotyczne; podmiot niereligijny raczej nie przejawia przytomności bycia podporządkowanym jakiejś porażającej czy fascynującej mocy. Okropieństwa wojen często tłumaczy się utratą przez ludzi człowieczeństwa –  tę utratę można by zinterpretować jako zanik przytomności personalnej.

Innym typem nastrojów noetycznych są te, które  warunkują  funkcjonowanie kompetencji kognitywnych. Aby odbierać mowę lub ją emitować, należy posiadać wstępne nastawienie na jej recepcję lub emisję. W sytuacjach konwersacji często „wyłączamy” ów nastrój komunikacyjny i wówczas  rozmówcy (nadawcy) posiadają poczucie „mówienia do ścian” (na przykład; na wykładzie z logiki, kiedy studenci „emigrują swoimi myślami w świat marzeń o posiłku”). Innym przykładem eliminowalnych nastrojów komunikacyjnych jest „nastawienie na zrozumienie” zarówno swojej mowy jak i mowy uczestników sytuacji komunikacyjnych. Jeśli nie przejawiamy takiego nastawienia, to nie jesteśmy w stanie przyjąć ze zrozumieniem komunikatów kierowanych do nas w aktach mowy.

Tło referencji jako korelat nastroju noetycznego należy pojmować jako strukturę determinującą w aktach referencji charaktery noematyczne, czyli sposoby dania przedmiotów poprzez treści podmiotowi wykonującemu czynność referencji. Na przykład, tło referencjalne niebytu (nicości), skorelowane z nastrojem trwogi, troski czy lęku, wyznacza to, że przedmiot referencji jest dany poprzez kruchość, możliwość, czasowość, przygodność i inne charaktery noematyczne. Odniesienie się do przedmiotu na personalnym tle referencjalnym  determinuje to, że taki przedmiot jest dany jako podmiot relacji komunikacyjnych, jako coś nad czym można dominować lub być pod jego dominacją, jako byt posiadający swój świat (subiektywność). Kategoria tła referencjalnego również determinuje nasze postawy behawioralne względem przedmiotów referencji, do których odnosimy się na danym tle. Inaczej na przykład, zachowuję się wobec przedmiotu, do którego odnoszę się na tle witalnym, niż wobec przedmiotu,  do którego odnoszę się na tle „martwym”. Zwykle staram się nie stąpać po dżdżownicach, żabach czy konikach polnych; nie posiadam jednak analogicznego odruchu w stosunku do kamieni czy kamyków, gdyż nie odnoszę się do nich na tle witalnym. Niemal w każdej kulturze obrzędy pogrzebowe radykalnie różnią się od obrzędów weselnych. Nasze zachowania pogrzebowe są bowiem ewokowane przez akty referencji realizowane na tle niebytu, natomiast nasze zachowania weselne raczej są determinowane przez akty referencji  realizowane na tle witalnym.

Kategoria tła referencji stanowi więc ten moment aktu referencji, który wyznacza określone nasze nastawienie behawioralne w odniesieniu do referenta. Nastroje noetyczne zaś stanowią determinanty motywacyjne dla podejmowania korespondujących zachowań ludzkich wobec przedmiotów  aktów referencji. Jeśli w umyśle aktywuje się dane tło referencji w natężeniu słabym, to jednocześnie stowarzyszony z tym tłem nastrój noetyczny również nie ujawnia swojego wysokiego natężenia – w tej sytuacji czynniki motywujące osobę do podejmowania określonego zachowania wobec przedmiotu jej aktu referencji mogą okazać się niewystarczające dla realizacji określonego kompleksu zachowań (na przykład, nie zawsze na pogrzebach zachowujemy się w sposób ujawniający przygnębienie; możemy  znajomemu opowiadać plotki o zmarłym czy nawet dowcipy na jego temat). Niskie natężenie witalnego tła referencji w akcie odniesienia, na przykład, do żony może w sposób niewystarczający motywować męża do podjęcia względem niej kompleksu zachowań seksualnych; nastroje libidialne skorelowane z witalnym tłem referencjalnym muszą aktywować się w wysokim natężeniu, aby osoba, która odnosi się do swojego partnera na tle witalnym, mogła zamanifestować w swoich zachowaniach  przeżycie orgazmu.


[1] Wydaje się, że właśnie akty referencjalne nie są dostępne introspekcyjnie. Gdyby bowiem to miało miejsce, wówczas użytkownik języka mógłby w typowych wypadkach odpowiedzieć bez wysiłku na pytania kształtu: Do czego się odnosisz lub co masz na myśli, kiedy ktoś do ciebie mówi, że A jest B? Okazuje się, że  przeciętnemu użytkownikowi języka takie pytania sprawiają kłopot; nie umie na nie w sposób „zdecydowany” odpowiedzieć. Nie wiemy do czego się odnosimy, kiedy mówimy: Andżela  stoi pod latarnią. Czy do Andżeli czy też do tego, że Andżela stoi pod latarnią odnosimy się? A może odnosimy się i do Andżeli i do latarni i do jej stania pod latarnią? Tego typu pytania semantyczne, wywołują poczucie konfuzji wśród badanych respondentów. Ponieważ akty referencyjne nie są nam dostępne introspekcyjnie, to trudno jest zakładać – jak to Nagel czyni – że umysł realizuje akty metareferencji, a więc skierowane na akty referencji alter ego.

[2] Fichte w swojej epistemologii wykorzystuje dystynkcję na przedstawienia realizowane z poczuciem konieczności oraz z poczuciem wolności. Pod tę drugą kategorię podpadają, na przykład,  akty fantazjowania,  natomiast percepcja przynależy do pierwszego rodzaju. Przedstawienia realizowane z poczuciem konieczności właśnie charakteryzują się w wysokim stopniu receptywnością, podczas gdy przedstawienia realizowane z poczuciem wolności odznaczają się wysokim stopniem kreatywności. Zob. Fichte J.G., „Pierwsze wprowadzenie w teorię wiedzy”, (przekład: Jan Garewicz), Półrocznik Filozoficzny Młodych, Nr 1/1986, s.194-224.

[3] Nawet w aktach wyobrażania sobie czegoś doznajemy pewnych ograniczeń, nie wszystko jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. W takich aktach kierujemy się jakimiś regułami konstrukcyjnymi, które nie pozwalają na całkowitą dowolność; nie umiemy sobie wyobrazić idealnie kolistego kwadratu, czy Pegaza tak ogromnego jak Słońce.

[4] Twórcą fenomenologii analitycznej jest D. Føllesdal. Istotą tego podejścia jest zinterpretowanie Husserl’a koncepcji świadomości jako uogólnienia intensjonalnej semantyki Fregego [Follesdal D., „Husserl’s Notion of Noema”, The Journal of Philosophy, 1969, Vol. 66, s. 680-687.]. Najnowsze modyfikacje fenomenologii analitycznej inkorporują semantyki możliwych światów [zob. Smith D.W., McIntyre R., Husserl and Intentionality. A Study of Mind, Meaning and Language, Reidel: Dordrecht 1982.]. Analityczne podejście do fenomenologii często jest określane za pomocą zwrotu „Szkoła Kalifornijska”. W Polsce fenomenologia analityczna jest rozwijana przez takich autorów, jak: J. Paśniczek (twórca polskiej fenomenologii analitycznej), A. Pietruszczak, W. Krysztofiak i ostatnio D. Łukasiewicz. Zob. Paśniczek J.,  „Dwie teorie intencjonalności. Przyczynek do właściwego rozumienia koncepcji intencjonalności Husserla”, Studia Filozoficzne 1987, Nr 1, s.19-32., Łukasiewicz D., „Kategoria stanu rzeczy w kontekście noematycznej teorii znaczenia E. Husserla”, Ruch Filozoficzny, T.LIII, Nr 4, 1996, s.539-553; Krysztofiak W., Pietruszczak A., „Próba formalizacji pojęcia noematu”, [w:] Perzanowski J., Pietruszczak A., (red.), Byt, logos, matematyka.  Filozofia/Logika. Filozofia Logiczna 1995, Wydawnictwo Uniwersytetu Mikołaja Kopernika: Toruń 1997, s. 161-198; Krysztofiak W., „Noemata and Their Formalization”, Synthese, 1995, Vol. 105, No. 1, s.53-86; Krysztofiak W., „ Fenomenologia, możliwe światy, negacja”, Ruch  Filozoficzny, T.XLVIII, Nr 2, 1991, s.139-147.

[5] Według stanowiska mentalizmu, istnieją akty intencjonalne nie będące referencjalnymi. Z kolei anty-mentaliści akceptują  Searle’a zasadę wyrażalności (zob. Searle J., Speech Acts. An Essay in the Philosophy of Language, Cambridge University Press: London 1977; (przekład polski: B. Chwedeńczuk), Czynności mowy, Instytut Wydawniczy PAX: Warszawa 1987, s. 32-34), zgodnie z którą to, co da się pomyśleć, również daje się wyartykułować językowo. W tej anty-mentalistycznej  perspektywie epistemologicznej, referencjalność jest tym samym co intencjonalność. W innej wersji anty-mentalizmu intencjonalność jest uznawana za produkt aktów referencjalnych.

[6] Psychologowie definiują nastroje  następująco: „nastrój to stan afektywny mający walencję (pozytywną lub negatywną) i intensywność (zwykle niewielką), zawierający też mniej lub bardziej wykrystalizowane oczekiwania co do odczuwania w najbliższej przyszłości stanów zgodnych ze swoją walencją” ( Doliński D., „Mechanizmy wzbudzania emocji” [w:] ( Strelau J., red.), Psychologia. Podręcznik akademicki.Psychologia ogólna. T.2, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne: Gdańsk 2006, s.345). Nastroje stanowią zatem utrzymujące się przez dłuższy czas stany emocjonalne; niekoniecznie „zabarwione treściowo”. „Nastroje także mogą być zabarwione treściowo, ale częściej tak nie jest /.../ nastrój ściśle wiąże się z oczekiwaniami dotyczącymi doświadczenia w najbliższej przyszłości odpowiednio – pozytywnych lub negatywnych stanów afektywnych” (tamże, s.345). Damasio z kolei zwraca uwagę na to, że „Decyzja o tym, co konstytuuje emocje, nie jest łatwa”. Sugeruje, że dotychczas nie sformułowano satysfakcjonującej klasyfikacji emocji. (zob. Damasio A. R., Tajemnica świadomości. Jak ciało i emocje współtworzą świadomość, (tłum. M. Karpiński), Dom Wydawniczy Rebis: Poznań 2000, s. 367). Nastroje określa on jako częste lub trwające w czasie stany emocjonalne. Zwraca uwagę, że powinno się odróżniać nastroje od emocji tła. Należy również odróżniać uczucia nastrojów; czyli ich świadomość (tamże, s. 368).

[7] Van der Leeuw określa takie nastawienie na odczucie mocy mianem postawy fetyszyzmu: „ Stałe liczenie się z mocą, która żyje w rzeczach, i zachowywanie się zgodnie z tą wiarą nazywamy fetyszyzmem” (s. 32) (zob. Van der Leeuw G., Fenomenologia religii, (tłum. J. Prokopiuk), Książka i Wiedza: Warszawa 1997).

Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”)

http://www.facebook.com/pages/Fan-Klub-Krysztofiaka/397324376997122