Follow by Email

poniedziałek, 19 stycznia 2015

DOKTORAT MAGDALENY OGÓREK: ŚCIEMA?

Jednym z kryteriów pozytywnej oceny rozprawy doktorskiej jest wykazanie się autora umiejętnością stosowania metody naukowej. Rozprawa doktorska powinna więc manifestować to, że jej autor umie stosować metodę naukową. W dziedzinie dyscyplin historycznych, oznacza to, że doktorant umie, między innymi,  opracowywać źródła historyczne  i na takiej podstawie ustalać fakty. Historyczne źródła  z okresu średniowiecza  są zazwyczaj dokumentami  pisanymi w języku łacińskim. Historyk średniowiecza, a tym bardziej – kościoła średniowiecznego, powinien znać łacinę, aby móc poradzić sobie ze źródłami  tego okresu. Czy więc Magdalena Ogórek zna łacinę? Pytanie to jest tym bardziej zasadne, gdyż recenzenci jej książki o beginkach i waldensach wskazują na szeroki materiał źródłowy  wykorzystany przy opracowywaniu tematu. Profesor Kazimierz Bobowski w swojej recenzji książki wyakcentował fakt szerokiej bazy źródłowej, do której odnoszą się ustalenia dr Ogórek.  Jeśli okaże się, że nasza bohaterka nie zna łaciny, to z pewnością jej doktorat nie został napisany samodzielnie. Jeśli dr Ogórek nie zna łaciny, to znaczy, że oszukała recenzentów swojego doktoratu. Czy również promotora? Zdarzają się  takie sytuacje. Na ogół, promotor jednak doskonale zna kompetencje swoich uczniów. Jeśli więc kandydatka na prezydenta RP nie zna łaciny, to można wytoczyć zarówno naszej bohaterce jak i jej promotorce proces o wyłudzenie stopnia naukowego.


Kandydatka na prezydenta naszego kraju, Magdalena Ogórek, szczyci się doktoratem z zakresu historii religii: Beginki i waldensi na Śląsku i Morawach do końca XIV wieku. Jej promotorem była prof. Anna Pobóg-Lenartowicz z Katedry Historii Średniowiecznej Uniwersytetu Opolskiego. Kandydatka otrzymała stopień doktora w 2009 roku. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/12/wojciech-krysztofiak-bedzie-kandydowa.html

Dorobek naukowy Magdaleny Ogórek

Dorobek naukowy wybranki lidera SLD, Leszka Millera,  do 2009 roku obejmował tylko jedną pozycję: artykuł opublikowany w Zeszytach Naukowych Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa im. Marii Chodkowskiej. Z punktu widzenia kryteriów oceny czasopism naukowych, publikacja tekstu w takim czasopiśmie nie mogła zostać uznana w 2009 roku jako posiadająca wartość naukową, gdyż czasopismo to nie figurowało w tym czasie na liście czasopism punktowanych MNiSW. W 2014 roku również nie znajdziemy go w ministerialnym wykazie. Skoro więc M. Ogórek nie posiadała publikacji naukowych, to dlaczego pozwolono otworzyć jej przewód doktorski? Na większości uczelni, mających prawa doktoryzowania, warunkiem otwarcia przewodu jest posiadanie przez doktoranta co najmniej jednej, samodzielnej publikacji naukowej.  

Czy Magdalena Ogórek wykazała się umiejętnością stosowania metody naukowej?

Jednym z kryteriów pozytywnej oceny rozprawy doktorskiej jest wykazanie się autora umiejętnością stosowania metody naukowej. Rozprawa doktorska powinna więc manifestować to, że jej autor umie stosować metodę naukową. W dziedzinie dyscyplin historycznych, oznacza to, że doktorant umie, między innymi,  opracowywać źródła historyczne  i na takiej podstawie ustalać fakty. Historyczne źródła  z okresu średniowiecza  są zazwyczaj dokumentami  pisanymi w języku łacińskim. Historyk średniowiecza, a tym bardziej – kościoła średniowiecznego, powinien znać łacinę, aby móc poradzić sobie ze źródłami  tego okresu. Czy więc Magdalena Ogórek zna łacinę? Pytanie to jest tym bardziej zasadne, gdyż recenzenci jej książki o beginkach i waldensach wskazują na szeroki materiał źródłowy  wykorzystany przy opracowywaniu tematu.

Na postawione pytanie powinna odpowiedzieć sama kandydatka na prezydenta RP. Promotor doktoratu M. Ogórek również powinna udzielić rozstrzygającej odpowiedzi. Jeśli jednak M. Ogórek nie zna łaciny, to  w jakim świetle ten fakt stawia prof. Pobóg-Lenartowicz?  Czy więc nie jest tak, że  pracę naukową, dotyczącą beginek i waldensów na Śląsku i Morawach,  zrealizowała prof. Pobóg-Lenartowicz, a nasza doktorantka jedynie spisała jej efekty (jak przystało na profesjonalną sekretarkę)?

Każda dysertacja doktorska jest recenzowana. Czy w recenzjach zostały wyrażone jakieś uwagi krytyczne w odniesieniu do biegłości M. Ogórek w łacinie? Podczas obrony doktorantom zadaje się pytania, aby przetestować ich kompetencje. Czy w sprawozdaniu z obrony jej doktoratu znajdują się  pytania sprawdzające umiejętności doktorantki w stosowaniu metody ustalania faktów w historiografii? Na te pytania nie jest łatwo znaleźć odpowiedzi, gdyż w bazie OPI ( „Nauki Polskiej”) nazwisko Magdaleny Ogórek nie figuruje. Dlaczego?

Książki Magdaleny Ogórek

W 2005 roku (a więc cztery lata przed obrona doktorską) M. Ogórek wydała książkę o templariuszach. Nasza bohaterka nie zdecydowała się na przedłożenie jej w charakterze dysertacji doktorskiej. Wolała zająć się tematem dotyczącym waldensów i beginek. Czy doszła do wniosku, że jej książka o templariuszach „nie przejdzie przez sito recenzentów”?

Zaskakujące jest to, że książkę o templariuszach wydała w wieku  27 lat. Rozpoczynając jej pisanie kilka lat wcześniej, musiała więc w wieku co najmniej  25 lat być dojrzałym historykiem. Wielu znawców średniowiecza zauważa, że temat templariuszy  w historiografii wymaga przeczytania setek artykułów naukowych oraz dziesiątek książek napisanych w kilku językach. Nawet zawężenie tematu do kontekstu polskiego wymaga znajomości tła. Czy ktoś zbadał dzieło Ogórek w aspekcie jego oryginalności? Czy  jej książka  nie jest wyłącznie streszczeniem kilku z dziesiątek książek, jakie na ten temat wydano  w Polsce w ostatnich dwudziestu latach?

Puenta

Jeśli okaże się, że Magdalena Ogórek nie zna łaciny, to z pewnością jej doktorat nie został napisany samodzielnie. Profesor Kazimierz Bobowski w swojej recenzji książki wyakcentował fakt szerokiej bazy źródłowej, do której odnoszą się ustalenia dr Ogórek.

Jeśli dr Ogórek nie zna łaciny, to znaczy, że oszukała recenzentów swojego doktoratu. Czy również promotora? Zdarzają się  takie sytuacje. Na ogół, promotor jednak doskonale zna kompetencje swoich uczniów. Jeśli więc kandydatka na prezydenta RP nie zna łaciny, to można wytoczyć zarówno naszej bohaterce jak i jej promotorce proces o wyłudzenie stopnia naukowego. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/671243,co-studiowac-na-uniwersytecie-%E2%80%93-strzezcie-sie-studiow-pedagogicznych.html  Sprawa jest prosta: niech Magdalena Ogórek popisze się swoją znajomością łaciny. 

Jeśli okaże się, że Magdalena Ogórek zna łacinę, że samodzielnie zebrała źródła historyczne, że przeczytała dziesiątki artykułów i książek na temat waldensów, beginek i innych heretyków, to stwierdzę, że mamy świetnego kandydata na prezydenta: wykształconą, dynamiczną, racjonalną, pragmatyczną, piękną kobietę.

Najpierw jednak niech dziennikarze śledczy wykażą przed publicznością, że Ogórek nie ściemnia.


language: PL;">***


Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.