Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NBP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NBP. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 stycznia 2019

CZY ZARZĄD NBP ŁAMIE PRAWO? CZY GLAPIŃSKI JEST SZANTAŻOWANY?


Doniesienia o gigantycznych zarobkach asystentek prezesa NBP, Glapińskiego wywołują gorącą dyskusję w przestrzeni publicznej. Opozycja oskarża szefa NBP o łamanie prawa. Pojawiają się względem Glapińskiego żądania  jego dymisji. Lider PiS dotychczas nie wyraził opinii w tej kontrowersyjnej sprawie. Minister Gowin domaga się od Glapińskiego szczegółowych wyjaśnień. Ten zaś mu najzwyczajniej odszczekuje. Czy obecna afera ma drugie dno?

Za politykę płacową w NBP odpowiedzialny jest Zarząd NBP

Zgodnie z ustawą o Narodowym Banku Polskim (art. 66), zasady wynagradzania pracowników ustala Zarząd NBP. W tym zakresie ten organ NBP nie może jednak działać w sposób dowolny. Art.66, p.1 mówi, iż wielkość środków na wynagrodzenia ustalana jest corocznie w planie finansowym NBP, z uwzględnieniem poziomu płac w sektorze bankowym. Oznacza to, że dochody dyrektorów w NBP nie mogą przekraczać poziomu płac na podobnych stanowiskach w polskim systemie bankowym.

Znalezione obrazy dla zapytania NBP photo
Siedziba NBP, w której rusycyści zarabiają krocie

Jeśli zarobki asystentek Glapińskiego przekraczają średnią wysokość wynagrodzenia w departamentach komunikacji w centralach banków działających w polskim systemie bankowym, to znaczy to, że Zarząd NBP dopuścił się przestępstwa przekroczenia uprawnień.

Dotychczas NBP nie przedstawił opinii publicznej uzasadnienia dla wysokich wynagrodzeń swoich dyrektorów. Zastępca dyrektora Departamentu Kadr NBP stwierdziła, iż średnie wynagrodzenie dyrektorów NBP wynosiło w 2018 roku 36 308 złotych. Niestety nie podała uzasadnienia dla tej kwoty. Ustawa o NBP zobowiązuje tę instytucję do podania takiego uzasadnienia w razie interpelacji ze strony posłów lub mediów. Kwota 36308 złotych brutto nie może przekraczać średnich zarobków miesięcznych dyrektorów w polskich bankach.

NBP jest zobowiązany do ujawnienia opinii publicznej swojej polityki płacowej

Konstytucja RP przyznaje autonomię NBP jedynie w zakresie prowadzenia polityki pieniężnej państwa na globalnym i lokalnym rynku finansowym. Polityka NBP w zakresie wynagradzania swoich pracowników w żaden sposób nie ma związku z polityką NBP w zakresie ustalania stóp procentowych, emisji pieniądza, monitorowania i kontroli płynności w systemie finansowym państwa, zakupu złota, papierów wartościowych i udzielania kredytów bankom komercyjnym.

NBP jest instytucją publiczną i z tej racji jest zobowiązany do publicznego podania siatki płac oraz systemu premii finansowych przyporządkowanych do określonych stanowisk pracy. Tak, jak publicznie MEN podaje siatkę płac dla nauczycieli w zależności od ich kompetencji, stażu i obowiązków w systemie edukacyjnym, tak też NBP jest zobowiązany do udzielenia informacji na temat wynagrodzenia przysługującego osobie pracującej  na określonym stanowisku w NBP. Ten rodzaj informacji ma charakter publiczny. Uchylanie się od obowiązku informacyjnego instytucji publicznej w tym zakresie jest rażącym przestępstwem kwestionującym demokratyczne zasady ustrojowe naszego państwa.

Skoro za ustalanie wynagrodzeń jest odpowiedzialny Zarząd NBP, to ta właśnie komórka organizacyjna powinna udzielić wszechstronnych informacji na temat zarobków przysługujących dowolnemu dyrektorowi departamentu komunikacji w 2018 roku.

Moskiewskie i marksistowsko-leninowskie doświadczenie niektórych członków Zarządu NBP

Zarząd NBP obejmuje osiem osób: Adama Glapińskiego, Piotra Wiesiołka, Annę Trzcińską, Jacka Bartkiewicza, Andrzeja Kaźmierczaka, Ryszarda Kokoszczyńskiego, Pawła Sameckiego, Pawła Szałamachę. Nie każda z  wymienionych osób posiada profesjonalne wykształcenie ekonomiczne i udokumentowane osiągnięcia w dziedzinie makroekonomii.

Piotr Wiesiołek ukończył filologię angielską na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i studium podyplomowe „Pieniądz i Bankowość”. Paweł Szałamacha jest z zawodu prawnikiem i politykiem.  
Dwie osoby w Zarządzie NBP, Anna Trzcińska oraz Ryszard Kokoszczyński, swoje doświadczenie zawodowe zdobywali, między innymi, w Moskwie. W latach 2002 -2009 Trzcińska była członkiem Rady Międzynarodowego Banku Współpracy Gospodarczej w Moskwie, z kolei Ryszard Kokoszczyński pełnił funkcję członka Rady Międzynarodowego Banku Inwestycyjnego w Moskwie oraz Rady Międzynarodowego Banku Współpracy Gospodarczej w Moskwie. Jacek Bartkiewicz z kolei swoje finansowe doświadczenia szlifował w latach 80-tych XX wieku w Akademii Nauk Społecznych, która powstała w wyniku fuzji Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR oraz Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu i Leninizmu.   „Dwójka Moskwian” (Trzcińska i Kokoszczyński) oraz  „adept leninizmu”  (Bartkiewicz), zostali powołani do Zarządu NBP przez prezydenta Komorowskiego.

Znalezione obrazy dla zapytania Moskwa photo
Plac Czerwony w Moskwie
Jedna z asystentek prezesa Glapińskiego ukończyła rusycystykę – kierunek studiów bardzo rzadko wybierany przez studentów. Nie mniej jednak wykształcenie w zakresie filologii rosyjskiej może być dzisiaj pomocne w poszukiwaniu pracy w służbach specjalnych. Służby rekrutacyjne polskiego wywiadu infiltrują środowiska rusycystów, poszukując odpowiednich kandydatów do pracy.

Jak tłumaczyć postawę Glapińskiego, która niezmiernie mocno szkodzi wizerunkowi PiS?

Ukrywanie przez Glapińskiego przed publicznością wynagrodzenia swoich asystentek w atmosferze medialnych oskarżeń o łamanie prawa, przyczynia się do utraty poparcia politycznego partii rządzącej. Jego deklaracja, iż ujawni on wysokość wynagrodzenia swoich asystentek, o ile Sejm uchwali odpowiednią ustawę, stanowi wyłącznie grę na zwłokę. Obecne prawo wręcz nakazuje Glapińskiemu udzielenie posłom i mediom odpowiednich informacji, gdyż mają one charakter publiczny.

Postawa Glapińskiego zadziwia, gdyż to nie on, ale Zarząd NBP ustala poziom wynagrodzeń dyrektorów. Jeśli nawet w wypadku tych wynagrodzeń złamano prawo, gdyż Zarząd NBP nie przedstawił uzasadnienia ich wysokości poprzez odwołanie się do średniej zarobków dyrektorskich na rynku bankowym, to Glapińskiemu nie będzie można przedstawić zarzutu przekroczenia uprawnień. Dlaczego więc prezes NBP tak uparcie idzie w zaparte, szkodząc Kaczyńskiemu i jego partii?

Czy istnieją więc jakieś kompromitujące filmy z Glapińskim i jego asystentkami? Czy prezes NBP jest szantażowany? Czy główny nadzorca polskiego systemu bankowego stał się przedmiotem ataku obcych służb wywiadowczych?

Puenta

Rosyjski, moskiewski i leninowski kontekst znaczeniowy, w jaki uwikłane są biografie członków Zarządu NBP oraz jednej z asystentek Glapińskiego,  nasuwa pytania o kompromitujące taśmy i filmy oraz o szpiegowską prowokację. Przez długie lata, rosyjskie mafie finansowe handlujące w Polsce ropą „oczyszczały” swój urobek w polskim systemie finansowym.   
  

***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".     

sobota, 17 lutego 2018

EXPOSE KOPACZ: OKROPNA, MARKETINGOWA ŚCIEMA WSPIERAJĄCA BANKIERÓW, PLATFORMERSKIE DZIECI I EPISKOPAT

TEKST  Z  DNIA  01.10.2014
Bank Gospodarstwa Krajowego ma zostać dokapitalizowany w kwocie 25 miliardów złotych tak, aby móc  łatwiej udzielać kredyty inwestycyjne dla przedsiębiorców. Kopacz nic nie wspomniała o kredytach dla konsumentów, czyli dla zwykłych ludzi. Wystarczyłoby, aby zobowiązała swój rząd do opracowania ustawy określającej maksymalny koszt kredytu w stosunku do stóp procentowych NBP tak, aby czynił  kredyty tanimi. Zamiast o dywersyfikacji zakupów kopalin energetycznych, ropy i gazu, premier Kopacz mówiła o ciężkiej doli górnika. Stwierdziła, że Polska dostosuje się do europejskiej koncepcji unii energetycznej. W konsekwencji, dała do zrozumienia, że jej rząd będzie godził się na wysokie opłaty za gaz importowany z Rosji, z Gazpromu. Kopacz nie wspomniała o ustawowym podniesieniu kwoty minimalnego wynagrodzenia za etat i za godzinę pracy. Jej milczenie należy interpretować jako przyzwolenie rządu na to, aby polska gospodarka rozwijała się w oparciu o mechanizm pracy niewolniczej. Emerytom rząd proponuje popołudniowe domy opieki, opłacane  w jednej trzeciej z ich nędznych emerytur. Zabrakło w  expose Premier słów na temat poprawienia poziomu nauczania i uprawiania nauki w polskich uniwersytetach. Nowa Premier, choć uzyskała poparcie Kongresu Kobiet, nie wspomniała o takich kwestiach, jak: ustawa genderowa o zapobieganiu przemocy wobec kobiet, problem Funduszu Kościelnego, finansowanie kleru, łamanie praw człowieka, inwigilacja społeczeństwa przez służby specjalne na masową skalę, czy w końcu o miejscu religii w przestrzeni publicznej. W kontekście milczenia o  wymienionych sprawach, nacisk na tak zwaną politykę prorodzinną stanowi ukłon w stronę Episkopatu, wzmocniony uściskiem dłoni Kaczyńskiego z Tuskiem. Czas więc na POPIS !!!
Premier Ewa Kopacz wygłosiła swoje expose, usiłując pokazać wyborcom, iż nie jest marionetką Tuska. Podczas rozgrywania się w Sejmie  spektaklu doszło do wykreowania symbolicznego artefaktu: podania przez Kaczyńskiego dłoni Tuskowi. W kontekście milczenia Kopacz  na temat procesów klerykalizacji państwa polskiego oraz absurdalnej nagonki na prof. Hartmana, bratanie się PO i PiS, dwóch największych  establishmentowych partii, wróży to, iż nadchodzi czas „popisowego” zamordyzmu w Polsce.
Kopacz niczego ciekawego, z wyjątkiem jednego punktu, nie zaprezentowała obywatelom naszego państwa. Zmiany nie nastąpią tak, aby żyło nam się znośniej.  Nowej Premier  nie stać nawet na dodające otuchy  obietnice. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691991,zawiadomienie-prokuratora-generalnego-o-domniemanym-przestepstwie-premier-kopacz-i-minister-wasiak-czy-czeka-je-trybunal-stanu.html
Kredyty dla przedsiębiorców
Bank Gospodarstwa Krajowego ma zostać dokapitalizowany w kwocie 25 miliardów złotych tak, aby móc  łatwiej udzielać kredyty inwestycyjne dla przedsiębiorców. Ten projekt ma służyć wspieraniu polskich, zagranicznych inwestycji.
Zaprezentowany pomysł jest niebezpieczny i szkodliwy dla polskiej gospodarki. BGK jest bankiem państwowym. Oznacza to, że państwo ma kredytować polskie inwestycje w głównej mierze zagranicą.  Doprowadzi to do uruchomienia procesu wypływu kapitału inwestycyjnego z polskiej gospodarki. Kraj się rozwija wówczas,  kiedy z zewnątrz wpływa do niego kapitał, a nie kiedy z niego wypływa. Rząd więc chce zdynamizować procesy wypływu kapitału z polskiej gospodarki.
To, czy przedsiębiorcy biorą kredyty, zależy w głównej mierze od tego, czy one są tanie czy drogie. Kopacz nie powiedziała nic na temat kosztu tego kredytu. W Polsce wszystkie kredyty są bardzo drogie. Niektóre są oprocentowane w sposób lichwiarski. Potrzebujemy więc ustawy ograniczającej wysokość oprocentowania dowolnych kredytów; tym bardziej, że obecne stopy procentowe Europejskiego Banku Centralnego są ujemne (znaczy to, że EBC każe sobie płacić za przetrzymywanie w nim kasy pochodzącej z innych banków).
Kredyty dla konsumentów
Kopacz nic nie wspomniała o kredytach dla konsumentów, czyli dla zwykłych ludzi. Jako obywatele jesteśmy po uszy zadłużeni. Kredyty nie są spłacane terminowo przez dłużników, których liczba dynamicznie rośnie. Obecnie osiągnęła poziom ponad 2.2 miliony podmiotów.
W swoim expose, Premier nawet nie napomknęła o tym problemie. Nie wspomniała, że  20% obywateli musi pracować na rzecz banków, oddając im kasę oprocentowaną w sposób lichwiarski. W kontekście projektu wyprowadzania kapitału z Polski przez przedsiębiorców (np. „partyjnych słupów” zakładających fikcyjne firmy), efekt tego fragmentu jej wypowiedzi sejmowej musi wywoływać poczucie grozy, niepewności i wściekłości. Wystarczyłoby, aby zobowiązała swój rząd do opracowania ustawy określającej maksymalny koszt kredytu w stosunku do stóp procentowych NBP tak, aby czynił  kredyty tanimi
Wprowadzenie Euro
Kopacz nie zadeklarowała wszczęcia procedury przyjęcia Euro. Napomknęła jednak, że spełnienie wymagań makroekonomicznych, warunkujących wprowadzenie europejskiej waluty, jest „dobre dla polskiej gospodarki”. Nie oznacza to jednak, że jej rząd będzie kroczył po ścieżce redukcji deficytu budżetowego. Metafora „odrabiania pracy domowej”, zawarta w jej wypowiedzi, jest najzwyklejszym wodolejstwem.
Przy okazji skrytykowała Unię Europejską, że jej polityka w sferze finansów nie zabezpiecza nas od kolejnych kryzysów. Bez wątpienia, takie sformułowania zaświadczają o całkowitej ignorancji Ewy Kopacz i jej doradców w sprawach ekonomii. Nikomu na świecie przez tysiące lat nie udało się  wymyślić recepty na unikanie kryzysów gospodarczych. One co jakiś czas muszą  zdarzyć się i nie ma na to rady.
Bezpieczeństwo energetyczne
Zamiast o dywersyfikacji zakupów kopalin energetycznych, ropy i gazu, premier Kopacz mówiła o ciężkiej doli górnika. Rzuciła hasło o rentowności polskich kopalń węgla kamiennego, zarzucając tym samym Tuskowi, że w tej sprawie nic nie zrobił. Problemem jest to, czy da się cokolwiek w tej materii uczynić. Wszystkie państwa wysoko rozwinięte rezygnują z utrzymywania wydobycia węgla, skoro można go kupować za pół ceny    z innych stron świata.
Stwierdziła, że Polska dostosuje się do europejskiej koncepcji unii energetycznej. Oznacza to, że jej rząd nie zamierza aktywnie uczestniczyć w pracach nad stworzeniem mechanizmu płynnych dostaw ropy i gazu dla Europy. To bardzo niebezpieczne stanowisko. W interesie Niemiec jest bowiem zarabianie na gazociągu Nordstream, będącym wspólną inwestycją rosyjsko-niemiecką. W konsekwencji, dała do zrozumienia, że jej rząd będzie godził się na wysokie opłaty za gaz importowany z Rosji, z Gazpromu. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/687504,unia-energetyczna-co-zakombinuje-tusk-z-merkel-czy-dziala-na-szkode-polskiej-gospodarki.html
Polityka prorodzinna
Ta część expose najbardziej rozczarowuje.  Kopacz nie wspomniała o ustawowym podniesieniu kwoty minimalnego wynagrodzenia za etat i za godzinę pracy. Jej milczenie należy interpretować jako przyzwolenie rządu na to, aby polska gospodarka rozwijała się, podobnie jak systemy ekonomiczne krajów trzeciego świata, w oparciu o mechanizm pracy niewolniczej. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/656262,polacy-sa-niewolnikami.html
Wymuszenie unowocześnienia gospodarki poprzez inwestycje, między innymi, polega na tym, że pracodawcom opłaca się bardziej kupić wydajne maszyny, niż przepłacać za pracę człowieka. Jeśli więc mało  płaci się w firmach ludziom, to nie ma sensu kupować droższej maszyny, która obniżyłaby koszty produkcji. Tak, jak w „ruskim dowcipie”, po co nam maszyna do obierania ziemniaków, kiedy można zamienić ją pracą dziesięciu osób zarabiających 1000 zł. na miesiąc.
Kopacz nic nie wspomniała o pomocy dla niepełnosprawnych. To milczenie jest chyba najbardziej szokujące w kontekście protestów sejmowych osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, jakie miały miejsce w zeszłym roku. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/685763,polityka-niepelnosprawnosci-tusk-i-krzywonos---barbarzyncy-opodatkowac-bankierow.html
Jedynym jasnym punktem wśród propozycji prorodzinnych jest obietnica zasiłku macierzyńskiego dla bezrobotnych osób. Proponując to, Kopacz Tyma samym ukazała cynizm swojej partii. Przez siedem lat rządów Tuska, PO nie wpadło na pomysł, że zasiłki macierzyńskie wyłącznie dla kobiet pracujących są forma dyskryminacji bezrobotnych matek. Kopacz ten pomysł najzwyczajniej „zerżnęła” z mojego felietonu, który napisałem ponad rok temu; powinna podziękować.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/672509,dzien-dziecka-%E2%80%93-w-polsce-sa-%E2%80%9Edzieci-rowniejsze%E2%80%9D.html
Ochrona zdrowia i opieka społeczna
Wypowiedzi Premier na temat szpitali, kolejek do specjalistów stanowią żałosny spektakl. Jako minister zdrowia, nie poradziła sobie z usprawnieniem funkcjonowania służby zdrowia, to jako premier rządu, również sobie nie poradzi. Za „bajzel”  w dziedzinie opieki medycznej  jest odpowiedzialny – według jej słów – brak specjalistów. Z tego wynika, że dopiero za - co najmniej - siedem lat kolejki się skrócą, kiedy uniwersytety medyczne „wypuszczą” większą liczbę absolwentów ze swoich murów. Diabli wiedzą, jak szefowa rządu zamierza  spowodować, przy niżu demograficznym,  zwiększone parcie na studiowanie medycyny wśród polskiej młodzieży.  Pokazuje to, że w tej materii Ewa Kopacz nie ma nic do powiedzenia.
Emerytom rząd proponuje popołudniowe domy opieki, opłacane  w jednej trzeciej z ich nędznych emerytur. Ta propozycja jest doprawdy skandaliczna. Emerytury i renty w Polsce, szczególnie te tzw. starego portfela, są podłe. Najstarsi obywatele naszego kraju dostają niekiedy 1000 zł. na miesiąc. Rząd proponuje  zabranie im jeszcze tych marnych pieniędzy. To straszne. Według rządowej koncepcji, babcie i dziadkowie mają dopłacać do swoich pobytów w świetlicach seniora. Z pewnością, ten, kto  doradził Kopacz, aby wypowiedziała najbardziej horrendalną  bzdurę w swoim expose, musi traktować swoją przełożoną jako osobę niezbyt inteligentną.
Szkolnictwo wyższe
W funkcjonowaniu sfery akademickiej, Kopacz zaproponowała finansowanie studiów zagranicznych dla dzieci zamożnych rodziców, czyli dzieci platformersów i pisowców. Kopacz chce stworzyć silną i zwartą  grupę społeczną, która będzie gotowa w każdych wyborach zagłosować na PO lub na PiS.
Dzisiaj studia na najlepszych uczelniach zagranicznych wymagają potężnych pieniędzy. Jedynie bogatych obywateli Polski stać na wysłanie dzieci na studia do London University czy też do Oxbridge (Oxford i Cambridge). Wielu młodych ludzi z Polski studiuje w Szkocji, w Niemczech, a nawet w USA. Niestety dla większości z nich takie studia są łączone z nisko płatną pracą. Ten tryb studiowania nie pozwala młodemu człowiekowi na efektywne rozwinięcie swojego potencjału. Po prostu, nie da się efektywnie studiować, podejmując codzienną pracę zawodową w charakterze kelnera, zmywacza czy ekspedienta.   Dlatego też nieliczni polscy absolwenci świetnych, zachodnich uniwersytetów są w stanie zrobić użytek ze swoich dyplomów. Kopacz chce dać pieniądze bogatym rodzicom swoich dzieci na to, aby nie musiały pracować w pubach, studiując w Anglii, Francji czy też w Niemczech; na wikt i opierunek dołożą „bananowi rodzice”.
Zabrakło w  expose Premier słów na temat poprawienia poziomu nauczania i uprawiania nauki w polskich uniwersytetach. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/671048,naukowcy-i-studenci-strzezcie-sie-psow-ogrodnika.html Czy oznacza to, że mają one być nadal „dziadowskie” i kształcić dzieci polskich biedaków, zaś „latorośle”  najbogatszych - synowie i córki Platformy Obywatelskiej - będą wyjeżdżały, za państwową kasę, do tych najlepszych ośrodków akademickich w Dolinie Krzemowej, w Nowym Jorku czy Bostonie, a być może nawet na Bahamy (aby kształcić się  na najwyższym poziomie światowym w dziedzinie windsurfingu)? http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/671479,polska-edukacja-na-dnie-proba-diagnozy-%E2%80%93-swinie-psy-ogrodnika-i-nosorozce.html
Armia versus oświata i nauka
Premier zadeklarowała zwiększenie do 2% PKB wydatków na armię. Nic nie mówiła o podniesieniu wydatków na oświatę i naukę. Nowy rząd w sposób ewidentny będzie oszczędzał na dzieciach i nauczycielach. Praktyki zamykania szkół nie ustaną.  Ta asymetria pokazuje priorytety nowej ekipy rządzącej. Z pewnością, Kopacz woli zabawę z karabinem od lektury nad książką. To smutne, że premier kraju aspirującego do bycia nowoczesnym i otwartym, preferuje wartości militarystyczne ponad intelektualnymi.
Zaprezentowane projekty w expose pokazują, że rząd Kopacz stanowi raczej ekipę „nieoczytanych chamów preferujących militaria ponad dobre książki”. Smutne to, ale sorry – taki mamy klimat.
Puenta: to, co najbardziej bulwersuje
Nowa Premier, choć uzyskała poparcie Kongresu Kobiet, nie wspomniała o takich kwestiach, jak: ustawa genderowa o zapobieganiu przemocy wobec kobiet, problem Funduszu Kościelnego, finansowanie kleru, łamanie praw człowieka, inwigilacja społeczeństwa przez służby specjalne na masową skalę, czy w końcu o miejscu religii w przestrzeni publicznej. W kontekście milczenia o  wymienionych sprawach, nacisk na tak zwaną politykę prorodzinną stanowi ukłon w stronę Episkopatu, wzmocniony uściskiem dłoni Kaczyńskiego z Tuskiem. Czas więc na POPIS !!!  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686790,liga-polskich-rodzin-popiera-tuska-subtelny-przekaz-poparcia-dla-po-przez-episkopat-gra-w-popis.html
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

sobota, 27 stycznia 2018

KACZYŃSKI PRZYGOTOWUJE OFENSYWĘ NA FRONCIE PROJEKTU MIESZKANIE PLUS. SKĄD PiS WEŹMIE KASĘ? CZY Z HANDLU KRYPTOWALUTĄ NARODOWĄ?

Jarosław Kaczyński zaapelował podczas spotkania Rady Politycznej PiS o ofensywę w realizacji flagowego projektu Mieszkanie Plus. To przedsięwzięcie ma funkcjonować jako koło zamachowe polskiej gospodarki. Zbudowanie kilkudziesięciu tysięcy mieszkań w najbliższych trzech latach ma skutkować utrzymaniem wzrostu polskiego PKB na poziomie zbliżonym do 4%. Taki efekt pisowskich rządów w obecnej kadencji ma służyć jako główny oręż w walce z konkurencją polityczną o sejmowe fotele w wyborach w 2019 roku. Jeśli Kaczyńskiemu uda się ruszyć „z kopyta” ze swoim flagowym projektem, to wówczas zwycięstwo PiS w najbliższych wyborach parlamentarnych, dające tej partii ponad 60% miejsc w Sejmie, jest niemal na 100% pewne.

Znalezione obrazy dla zapytania budowa photo
Budowa loftów dla najbogatszych

Realizacja projektu Mieszkanie Plus wymaga zadłużenia się Polski

Koszt wybudowania 100 tys. mieszkań rocznie, po cenie 4 tys. złotych za metr kwadratowy należy szacować na około 30 - 40 miliardów złotych. Kwota ta jest wyższa niż koszt programu Rodzina 500+. Pomysł Kaczyńskiego jest zaprojektowany w ten sposób, że wybudowanie w okresie pierwszych 5 lat od 200 tys. do 300 tys. mieszkań miałoby stanowić bazę finansującą inwestycje mieszkaniowe w kolejne kilkaset tysięcy mieszkań w okresie następnych 5 lat.  Aby jednak projekt ruszył „z kopyta”, w skali ogólnopolskiej, rząd musi wyłożyć w jego początkowej fazie od 30 do 40 miliardów złotych. Skąd na takie przedsięwzięcie wziąć kasę?

Najprostszym sposobem pozyskiwania kapitału inwestycyjnego przez państwo jest zadłużenie się. To jednak zawsze wiąże się z powstaniem dodatkowych kosztów obsługi takiego zadłużenia. Realizacja projektu Mieszkanie Plus przez kilka lat mogłaby więc doprowadzić do wzrostu zadłużenia Polski o ponad 10%. Rynki finansowe zareagowałyby na taką perspektywę istotnym wzrostem  rentowności obligacji rządowych – według estymacji makroekonomicznych do poziomów nawet 4%-5%. Skutkowałoby to zwiększeniem rocznego kosztu obsługi zadłużenia kraju nawet do wysokości 80 miliardów złotych. W takiej sytuacji mielibyśmy do czynienia z katastrofą budżetową. Kaczyński i Morawiecki przyczyniliby się więc do finansowego skompromitowania Polski.

Czy rząd jest w stanie wysupłać 40 miliardów każdego roku w najbliższych trzech latach, nie zadłużając Polski?

Pozyskanie przez rząd dodatkowej kwoty 100 miliardów złotych w okresie trzech lat graniczy niemal z cudem. Czy więc projekt Kaczyńskiego jest z góry skazany na porażkę? Czy też stanowi wyłącznie marketingowy chwyt przed wyborami samorządowymi w 2019 roku?

Jeśli rząd ruszy z realizacją projektu Mieszkanie Plus i w jego ramach wybuduje  tylko kilka tysięcy mieszkań, to opozycja wykrzyknie: Kaczyński oszukał wyborców

Obecnie w Polsce deweloperzy budują rocznie około 80 tys. mieszkań. Aby udział partii rządzącej w polskim rynku mieszkaniowym był widoczny dla elektoratu, rząd musiałby budować rocznie co najmniej 40 tys. mieszkań. W przeciwnym razie wyborcy odkryją to, że projekt Mieszkanie Plus jest wyłącznie marketingową ściemą.

Gdzie leży kasa, którą można wykorzystać na realizację projektu Mieszkanie Plus?

Realizacja mieszkaniowego projektu PiS wymaga zastosowania niestandardowych i innowacyjnych działań pozyskania kapitału. Okazuje się, że można wymyślić takie narzędzie w postaci zmyślnie skonstruowanego aktywa finansowego, którego sprzedaż przez rząd  na międzynarodowym rynku finansowym mogłaby stanowić źródło finansowania projektu Mieszkanie Plus w wysokości 40 miliardów złotych rocznie przez okres nawet 5 lat. Co więcej, takie narzędzie mogłoby dodatkowo przyczynić się  do redukcji polskiego długu.

Jeśli PiS wykorzysta opracowany pomysł (jego twórcą jest Wojciech Krysztofiak), to wówczas Kaczyński osiągnie historyczny sukces, gwarantując swojej partii - przed przejściem na emeryturę polityczną - sukcesy wyborcze w kolejnych kampaniach. Na czym więc polega ten pomysł?

Zaprojektowany instrument finansowy wykorzystuje mechanizm uzyskiwania przez dłużnika około 20% „zysku” rocznie od pożyczonej kwoty. Na przykład, sprzedając na rynku finansowym taki instrument pochodny o łącznej wartości 80 miliardów złotych, rząd mógłby rocznie „zarobić” około 15 miliardów złotych. Z kolei znakomita część wartości uzyskanej w wyniku sprzedaży aktywa mogłaby zostać przeznaczona na spłatę dotychczasowego zadłużenia kraju. Proces obniżania zadłużenia skutkowałby dodatkowo spadkiem rentowności obligacji polskich na rynkach międzynarodowych. To zaś dałoby w efekcie obniżkę kosztów obsługi zadłużenia. Jednym z elementów zaprojektowanego procesu gry finansowej jest kryptowaluta, która byłaby emitowana przez NBP lub Ministerstwo Finansów.

Czy PiS pracuje nad użyciem kryptowaluty w procesie pozyskiwania środków finansowych na program Mieszkanie Plus?

Żaden z polityków PiS nie uzyskał dostępu do opracowania zaprojektowanego instrumentu finansowego i strategii jego implementacji na rynku. Nie jest jednak wykluczone, że pisowscy hakerzy wykradli je z komputera, w którym dokument został zapisany. W grudniu 2017 roku niektóre agendy rządowe zostały  poinformowane o istnieniu takiego projektu. Jego sprzedaż jakiemuś innemu rządowi mogłaby bowiem wiązać się z próbami oskarżania twórców pomysłu o działanie na szkodę państwa. Dlatego rząd otrzymał ofertę „zakupu” pomysłu. Czy skorzysta?

Znalezione obrazy dla zapytania bitcoin photo
Kryptowaluta może zostać wykorzystana do oddłużania państw
Media donoszą, iż w ostatnich dniach Morawiecki powołał specjalny zespół, który ma zająć się procesem cyrkulowania kryptowalut na polskim rynku. W jego skład wchodzą: szef KNF, koordynator służb specjalnych, szef MSWiA i Prokurator Krajowy. Czy więc Morawiecki zamierza uruchomić proces wykorzystania kryptowaluty dla sfinansowania projektu Mieszkanie Plus?

***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science” (13 artykułów w bazie Web of Science); autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechnizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  



  



smallseotools.com –  pagerank checker