Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chrystus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chrystus. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 maja 2019

CZY KACZYŃSKI I KOŚCIÓŁ ZACZNĄ ODRĄBYWAĆ RĘCE LIBERAŁOM? W OBRONIE JAŻDŻEWSKIEGO !

Głównym punktem wykładu Donalda Tuska na Uniwersytecie Warszawskim w dniu święta 3 Maja wcale nie było wystąpienie prezydenta Rady Europejskiej. Tym zdarzeniem, które zostało bezpośrednio oraz pośrednio skomentowane przez Kościół oraz Jarosława Kaczyńskiego, były słowa Leszka Jażdżewskiego, organizatora tego ważnego, politycznego spektaklu.

Co powiedział Jażdżewski?

Polityków PiS oraz hierarchów najbardziej zabolały takie oto słowa redaktora „Liberte”:

Dziś agendę tematów dnia układają nam czarnoksiężnicy, którzy liczą, że przy pomocy zaklęć i manipulacji złymi emocjami będą w stanie zdobyć władzę nad duszami Polaków. Ale rywalizacja na inwektywy i złe emocje z nimi nie ma sensu, dlatego że po kilku godzinach zapasów ze świnią w błocie orientujesz się w końcu, że świnia to lubi.

Jażdżewski porównał polityków PiS ze świniami tarzającymi się w błocie, zaś hierarchów, którzy układają tematy dnia, z czarnoksiężnikami wykorzystującymi techniki manipulowania negatywnymi emocjami.

W sposób jednoznaczny i nader literalny, prelegent opisał Kościół katolicki następującymi słowami:

Kościół katolicki w Polsce obciążony niewyjaśnionymi skandalami pedofilskimi, opętany walką o pieniądze i o wpływy. Stracił moralny mandat do tego, aby sprawować funkcję sumienia narodu. /…/ Polski Kościół zaparł się Ewangelii, zaparł się Chrystusa i gdyby dzisiaj Chrystus był ponownie ukrzyżowany, to prawdopodobnie przez tych, którzy używają krzyża jako pałki do tego, aby zaganiać pokorne owieczki do zagrody.

Lider liberałów z „Liberte” określił Kościół jako instytucję promującą pedofilię, której celem jest walka o pieniądze i władzę polityczną. Jażdżewski jednak bronił katolicyzmu jako ewangelicznej idei Chrystusa, gdyż zarzucił polskiemu klerowi to, iż  zaparł się on Chrystusa, a krzyż traktuje jako pałkę używaną do straszenia ludu (pokornych owieczek).

Jaźdżewski nie zaatakował katolicyzmu

Wystąpienie Jażdżewskiego można nazwać wyłącznie antyklerykalnym. Ostro on ocenił współczesną kondycję Kościoła w Polsce, zarzucając mu ingerowanie w proces polityczny, pazerność na kasę oraz chronienie przestępców kryminalno-seksualnych. Jego wykład stanowi wyraz troski o idee ewangeliczne. Jażdżewski nie zaatakował katolicyzmu z pozycji doktrynalnej, ze stanowiska liberalizmu.

Zgodnie z dogmatami katolicyzmu, Chrystus jest Bogiem, a więc jako postać narracji religijnej symbolizuje absolutny punkt widzenia. Nowy Testament przedstawia Chrystusa jako osobę, która oddaje swoje życie za ludzkość, a więc za ideę abstrakcyjną. Doktryna katolicka nawołuje do naśladowania Chrystusa. Stanowi ona apel do ludzi do oddawania życia w imię Boga za wszelką cenę. Taką ceną może być również zabijanie innych lub posyłanie innych na śmierć. Dzieje polityczne Europy pokazują, iż w imię Boga katolicy, z błogosławieństwem swoich papieży, mordowali innych (np. Katarów) lub inspirowali do zabójstw. W czasach II Wojny Światowej wielu księży katolickich, kończyło swoje modlitwy słowami „Heil Hitler”.

Znalezione obrazy dla zapytania nazi german bishops
Katoliccy kapłani  

Jażdżewski w swoim wystąpieniu nie mówił o tym, iż katolicyzm jako apoteoza wzorca behawioralnego uosobionego w narracyjnej postaci Jezusa, stanowi inspirację do zbrodni. W XIX wieku, Kierkegaard wykorzystuje ten wątek narracji chrześcijańskiej, tworząc swoją filozofię egzystencjalną.   W dziele Bojaźń i drżenie, duński filozof snuje refleksję nad religijnym fenomenem zabijania w imię miłości do Boga (absolutnego punktu widzenia, absolutnej wartości). Gdyby Jażdżewski w swoim wystąpieniu poruszył temat zbrodni ofiarniczej w imię miłości do Chrystusa i wskazał na to, iż biskupi promują takie szaleństwo historiozoficzne, wówczas można by ocenić jego wykład jako ostry atak na Kościół w jego fundamenty doktrynalne.

Abp Gądecki w Częstochowie atakuje liberałów

W dniu wystąpienia Jażdżewskiego, abp Gądecki w Częstochowie apeluje do wyznawców katolicyzmu o budowanie Europy opartej na chrześcijańskich wartościach.  W swojej homilii, Gądecki porównał liberałów do apokaliptycznego smoka. Mówił, iż ten smok:

Odsloniecie pomnika Szatana w USA
Istnieje w postaci ideologii materialistycznych, które mówią: To niedorzecznie myśleć, że Bóg istnieje, to wszystko jest przestarzałe i nienowoczesne. Te ideologie chcą doprowadzić Europę do totalnej sekularyzacji. /…/ Po skasowaniu Boga przyjdzie według ich pragnień kolej na zdegradowanie człowieka jako osoby, który ma stać się zwykłym zwierzęciem, a nie opiekunem świata. Ludzka etyka oparta na ugodzie ma zostać pozbawiona trwałych treści i doprowadzić do rozkładu sumienia, by w konsekwencji człowiek nie potrafił już rozróżnić dobra od zła. /…/ Atakując osobę ludzką, ideologia ta rezygnuje z rodziny, a wybiera jednostkę. Od małżonków przechodzi do partnerów. Od małżeństwa do wolnej miłości. Od szczęścia do dobrego samopoczucia i jakości życia. Od władzy rodzicielskiej do praw dziecka. Od daru z siebie do prawa do własnego ciała. Od sumienia do wolnego wyboru. Od komplementarności mężczyzny i kobiety do umowy między płciami. Od prokreacji do reprodukcji. Od uznanej wartości do eksperymentowania. To eksperymentowanie ma dotknąć także dzieci, chociaż żaden racjonalnie myślący i niezdemoralizowany rodzic nie zgodzi się na demoralizowanie własnych dzieci. 

Katolicki hierarcha przyrównał liberałów i ateistów do Szatana, a ich ideologię, która promuje sekularyzację, jednostkę, dobre samopoczucie i jakość życia, wolną miłość, prawo do własnego ciała, wolny wybór, określił jako prowadzącą do demoralizacji.

W świetle homilii Gądeckiego, Jażdżewski jawi się jako ten, który jedynie usiłuje „uleczyć” chore umysły biskupów. Bo czyż stwierdzenie, iż akceptacja wolnej miłości, wolności wyboru, prawa do własnego ciała, prawa do dążenia do dobrego samopoczucia i poprawy jakości życia, prowadzą do demoralizacji, nie należy nazwać patologicznym? Czyż nie jest patologią straszenie jakimś apokaliptycznym smokiem ludzi, którzy cenią sobie wolną miłość, prawo do własnego ciała i dobrego samopoczucia?

Kaczyński parafrazuje Cyrankiewicza

W Pułtusku podczas happeningów z okazji 3 Maja, Kaczyński mówił o podniesionej ręce na Kościół, parafrazując słynną wypowiedź komunistycznego premiera Cyrankiewicza o podniesionej ręce na władzę ludową.   Prezes PiS wykrzyczał:

Kto podnosi rękę na Kościół ten podnosi rękę na Polskę. Ja jestem człowiekiem wierzącym, praktykującym katolikiem, ale gdybym nim nie był, to mówiłbym to samo. Bo co jest po drugiej stronie? "Urbano-palikotyzm", nihilizm. Dlatego Kościoła trzeba bronić, to obowiązek patriotyczny.

Wedle Kaczyńskiego, Jażdżewski podniósł rękę na Kościół, a więc na Polskę, dlatego trzeba bronić Kościoła, przed takimi, jak Jażdżewski. Lider obecnej władzy politycznej nie dokończył tego, jak należy bronić Kościoła przed Jażdżewskim. Ale wybierając frazę o podniesionej ręce na Polskę, dał swoim wyznawcom wskazówkę, gdzie mogą oni odkryć to, jak bronić Kościoła.


Uzasadniając zabicie ponad 70 osób podczas buntu poznańskiego w 1956 roku w czerwcu, Cyrankiewicz powiedział:

Każdy prowokator czy szaleniec, który odważy się podnieść rękę przeciw władzy ludowej, niech będzie pewny, że mu tę rękę władza ludowa odrąbie, w interesie klasy robotniczej, w interesie chłopstwa pracującego i inteligencji, w interesie walki o podwyższenie stopy życiowej ludności, w interesie dalszej demokratyzacji 

Kaczyński w zamaskowany sposób najzwyczajniej namawia do odrąbania rąk Jażdżewskiemu, bo on odważył się podnieść rękę na Kościół podczas wystąpienia Donalda Tuska na Uniwersytecie Warszawskim.

Rektor UW potępia Jażdżewskiego z sugestii Gowina

Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Gowin napisał list do rektora UW, prof. Pałysa. W nim znajdujemy takie oto słowa:

W imię obrony etosu akademickiego czuję się zobowiązany do przekazania Panu mojego stanowczego przekonania, że brak reakcji ze strony władz uczelni na obrażanie którejś z grup współtworzących polską wspólnotę aksjologiczną stanowi ciemną kartę w historii Uniwersytetu Warszawskiego

Sam list Gowina do Rektora UW stanowi formę politycznego wywierania wpływu na środowiska akademickie. Minister stwierdza, iż brak reakcji potępiającej wykład Jażdżewskiego ze strony prof. Pałysa stanowić będzie  „ciemną kartę w historii UW”.

W odpowiedzi na list Gowina,  prof. Pałys potępia na Twitterze Jażdżewskiego. Zamiast wyrazić oburzenie próbą politycznej ingerencji w akademickie życie, prof.  Pałys potulnie „potępia” buntownika. Rektor UW został, jak „pokorna owieczka”, zagoniony krzyżem do zagrody  przez swojego pasterza.

Samo wydarzenie, rozważane poza kontekstem wypowiedzi Kaczyńskiego w Pułtusku, być może nie wygląda na niebezpieczne.  Niestety wraz z odpowiedzią Kaczyńskiego o „podniesionej ręce na Kościół”, w nawiązaniu do fraz Cyrankiewicza od odrąbywaniu rąk tym wszystkim, którzy podnoszą rękę na władzę ludową, potępienie Jażdżewskiego przez prof. Pałysa wpisuje się w groźną mowę nienawiści w stosunku do tych, którzy manifestują postawy antyklerykalne oraz ostrzegają przed kato-faszyzacją życia publicznego.   Wypowiedź prof. Pałysa stanowi amplifikację apelu Kaczyńskiego, nawołującego do obrony Kościoła ze wskazaniem (subtelnym) na techniki preferowane przez Cyrankiewicza.

Puenta

Jeśli w najbliższym czasie przeczytamy w gazetach o pobiciu Jażdżewskiego przez nieznanych sprawców, to bez wątpienia współodpowiedzialnością za taki akt będzie można zasadnie obarczyć również prof. Pałysa i władze UW. Przenośnie Jażdżewskiego  są niczym pod względem mowy nienawiści w stosunku do Kościoła  w porównaniu z mową nienawiści, celującą w liberałów, ateistów i antyklerykałów, zawartą w słowach abp. Gądeckiego z ostatniej jego homilii.

***
***

Adres zrzutki na pomoc W. Krysztofiakowi  w walce z sądami polskimi. 


"/.../ w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji.  Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. /.../  Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy "system" łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z "systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie "energicznymi tekstami" jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach."

Obecnie złożyłem skargę na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 
***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  













środa, 17 kwietnia 2019

POŻAR W NOTRE DAME JAKO HIEROFANIA: CZY BÓG WSKAZUJE ANTYCHRYSTA, KTÓRYM JEST KOŚCIÓŁ KATOLICKI I JEGO KAPŁANI?


Pożar w Notre Dame jest potworną katastrofą. Zniszczył on jeden z najpiękniejszych, architektonicznych skarbów ludzkości. Paryska katedra bez wątpienia jest symbolem zarówno chrześcijańskiego dziedzictwa Europy jak i początków jej narodzin w duchu wartości francuskiego oświecenia: wolności, rozumu, sprawiedliwości i braterstwa. W Notre Dame Napoleon Bonaparte dokonał własnej koronacji na cesarza Francuzów, ustanawiając tym samym symbol jedności laickiej i rozumnej Europy. Dla ateistów, liberałów, antyklerykałów, katedra Notre Dame symbolizuje zwycięstwo wolności i rozumu politycznego nad watykańskim zabobonem. W Notre Dame katolicki papież złożył hołd poddaństwa Cesarzowi Francuzów.

Znalezione obrazy dla zapytania Notre Dame photo
Katedra Notre Dame jako symbol poddaństwa Watykanu laickiej Europie
(źródło: wikipedia)
Polska prawica upatruje w pożarze Notre Dame znaku od Boga

Sympatycy i funkcjonariusze PiS oraz Kościoła katolickiego w Polsce upowszechniają w mediach społecznościowych przekaz mówiący, iż pożar Notre Dame jest karą boską. Terlikowski stwierdził, że pożar w Notre Dame symbolizuje to, iż Europa płonie. Ostrzega, niemal jak Jan Chrzciciel, iż jeśli się nie nawrócimy, to wszyscy spłoniemy. Andruszkiewicz w ogniu Notre Dame widzi „symbol upadku chrześcijaństwa”. Komentując katastrofę w Paryżu, Wiadomości TVP podały informację, iż tylko niespełna 10% Francuzów uczęszcza systematycznie na msze święte. Inni kato-faszystowscy publicyści wołają, iż Bóg ukarał Francję za rozplenienie się  w niej islamu, liberalizmu i LGBTQ.

Taki przekaz ma za zadanie uruchomić w umysłach wiernych mechanizm mentalny dostrzeżenia hierofanii w tragicznym wydarzeniu. Istotą myślenia religijnego, jak zauważył wiele lat temu, jeden z najwybitniejszych znawców religii, Mircea Eliade (przedstawiciel fenomenologii religii), jest dopatrywanie się świętości  (sacrum) w rozmaitych przyziemnych zjawiskach, doświadczanych w naszej codzienności. Rumuński filozof i religioznawca opisywał tę aktywność umysłu religijnego jako „wkraczanie sacrum w profanum”. Religijny człowiek jest w stanie w układzie chmur, w wydarzeniach historycznych, politycznych, a przede wszystkim w traumatycznych faktach, widzieć znak, głos, przekaz, czy też objawienie samego Boga.

Znalezione obrazy dla zapytania Eliade photo
Mircea Eliade (źródło: wikipedia)

Uruchomienie przez pisowski przekaz medialny praktyk hierofanicznych w umysłach swojego elektoratu, na miesiąc przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, ma skutkować wytworzeniem ludowej narracji wśród katolików na temat szczególnej misji Prawa i Sprawiedliwości – misji nawrócenia Europy na chrześcijaństwo. Tym elementem inicjującym hierofaniczną opowieść ma być fakt, iż w pożarze nie ucierpiała kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej oraz relikwie Jana Pawła II. Tym samym pożar w Notre Dame ma być interpretowany jako mowa samego Boga do pisowskiego elektoratu – „nie lękajcie się, głosujcie na PiS; Bóg was uratuje z pożaru Europy”.

Alternatywna interpretacja hierofanii z Notre Dame: Kościół jako Antychryst

Na gruncie teologii katolickiej, najważniejszym faktem wskazującym na hierofanię w pożarze w Notre Dame jest to, że miał on miejsce w tygodniu przed Świętami Wielkanocnymi -  będącymi apoteozą ukrzyżowania Chrystusa. Pożar w Katedrze Notre Dame jawi się jako alegoria ukrzyżowania Jezusa z Nazaretu – tym bardziej, że korona cierniowa, którą Chrystus miał mieć na swojej głowie, wisząc na krzyżu, została uratowana z pożogi. Równocześnie z pożarem w Notre Dam doszło do pożaru w Jerozolimie, w świętym miejscu islamistów - w meczecie Al-Aksa. https://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/Pozar-w-Jerozolimie.-Meczet-Al-Aksa-plonal-w-tym-samym-czasie-co-katedra-Notre-Dame 

Według teologicznego przekazu, Bóg wysłał Chrystusa na Ziemię jako mesjasza, aby zbudował on Kościół rozumiany właśnie „jako mistyczne ciało Chrystusa”. Pożar w Notre Dame  jawi się więc jako pożar Kościoła powszechnego – Bóg wysyła taką właśnie wiadomość swoim wiernym. Pożar w meczecie AL-Aksa wyraża ten sam przekaz - islam również płonie.

Ogień i pożar w symbolice chrześcijańskiej symbolizują akt „wypalania Antychrysta” z ludzkiej duszy. Ogień w Notre Dame stanowi więc apel Boga do wiernych, aby wypalili Antychrysta ze swojego Kościoła. Z tego punktu widzenia, Bóg mówi katolikom, iż w Kościele usadowił się Antychryst. To samo Bóg wydaje się mówić muzułmanom - Antychryst zadomowił się w duszach mułłów, imamów i ajatolahów. 

Znalezione obrazy dla zapytania antychryst photo
Artystyczne przedstawienie Antychrysta
Skoro Katedra Notre Dame jest jednym z najważniejszych miejsc kultu chrześcijańskiego w Europie, to jej pożar może być rozumiany jako boska wskazówka mówiąca o miejscu, w którym Antychryst zadomowił się w Kościele. Bóg mówi, że Antychryst zawładnął Kościołem katolickim w jego najważniejszym miejscu, w samym jego sercu – czyli w Watykanie i w episkopatach. 

Bóg mówi wiernym, iż Antychryst zawładnął duszami papieża, arcybiskupów, biskupów i kapłanów. Pożar w Notre Dame można więc ostatecznie rozumieć jako apel samego Boga nawołujący wiernych do „alegorycznego spalenia na stosie” hierarchów obecnego Kościoła. Godząc się na pożogę w Notre Dame, Bóg wydaje się apelować do wiernych, aby odeszli od swoich pasterzy, aby zauważyli Antychrysta w ich duszach i aby podjęli z nim walkę; aby usłyszeli głos Antychrysta w słowach abp Jędraszewskiego, abp Gądeckiego, ks. Rydzyka i innych katolickich dygnitarzy. 

Jan Paweł II rozmawia z Antychrystem

Hierofania w polityce

Wyprawy krzyżowe miały również wymiar hierofanii. Dla nazistów, palenie Żydów, Romów i Słowian w krematoriach obozów koncentracyjnych również stanowiło doświadczenie uczestnictwa w praktykach sakralno-mistycznych. Uruchamianie w powszechnej mentalności praktyk hierofanicznych stanowi skuteczny środek realizacji rozmaitych celów politycznych, poprzez mobilizację wierzących mas ludzkich. Dzieje dostarczają tysięcy przykładów hierofanii na użytek polityki. Pierwszy raz schemat myslenia hierofanicznego został wykorzystany przez cesarza Konstantyna przed bitwą na Moście Mulwijskim o władztwo nad Cesarstwem Rzymskim.

Inżynierowie polityczni PiS zwietrzyli więc szansę na obudzenie w umysłach obywateli naszego państwa hierofanicznej histerii – słyszenia nakazu Boga i Jezusa, aby ratować Europę, aby ją ponownie chrystianizować. Ta histeria może jednak doprowadzić do wojny religijnej – wówczas kościoły i plebanie mogą zacząć płonąć - ale nie z powodu woli boskiej, lecz z powodu oporu ludzi przed przymuszaniem ich do religii katolickiej.

Liberałowie, antyklerykałowie i ateiści mogą się bronić przed pisowską inżynierią polityczno-religijną, wytwarzając swój przekaz – Bóg podpalił Notre Dame, aby pokazać katolikom Antychrysta zadomowionego w duszach ich papieża, arcybiskupów, biskupów i księży.

Cyniczna puenta

Na jednym z francuskich portali prawicowych przeczytałem, że pożar w Notre Dame był wynikiem porzuconego niedopałka papierosa, palonego przez jakiegoś Araba – wykształconego konserwatora zabytków. Jak tę opowieść dokończyć?

Otóż, ten Arab był synem islamskiego mułły, który był wyznawcą germańskiego nazizmu oraz mężem Żydówki o liberalnych poglądach. Ponadto, ten Arab czyta swoim dzieciom na dobranockę „Harrego Pottera”. Czy elektorat kupi taką opowieść?

***


Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".   


 


  

wtorek, 27 lutego 2018

Katolicki cyrk czarodzieja Bashobory w Warszawie. Episkopat wysyła sygnał Tuskowi !!!

TEKST  Z  DNIA  07.07.2013  ROKU
Czarownik z Afryki, który zgromadził wokół siebie 60 tysięcy ludzi, nie przypuszcza nawet, że jest narzędziem  symbolicznej komunikacji pomiędzy Episkopatem a Tuskiem. Co więcej, nie ma nawet pojęcia, że jego sponsor, biskup Hoser, rozegrał mistrzowską polityczną partię szachów. Jego kapłański ruch doprowadził nawet do mata zadanego księdzu Lemańskiemu. Jako twardogłowy i ksenofobiczny fundamentalista katolicki, Hoser kompromitując intelektualnie katolicyzm, pokazał jego ogromną siłę w postaci niesamowitej zdolności Kościoła do mobilizacji  „tłuszczy wiernych” przekonanej w erze mechaniki kwantowej i teorii względności o tym, iż słowem bożym można  wskrzeszać ludzi.
Dlaczego Kościół Katolicki w Polsce zdecydował się na zorganizowanie cyrku religijnego, w którym główną rolę odgrywa   klown John Bashobora (ugandyjski religijno-medyczny performer)? Nie da się takiej decyzji Episkopatu Polski wyjaśnić niepohamowaną żądzą pieniądza. Zysk w postaci 6 milionów złotych (cyrk jest odpłatny) to kropla wody w ogromnym budżecie Kościoła. Straty wizerunkowe wśród intelektualistów, jakie katolicyzm odniesie w wyniku warszawskiego cyrku, są nie do odrobienia. Co więc Kościół zyskuje decydując się na „czary-mary czarownika z Afryki”?
Czy powaga Kościoła ucierpi?
John Bashobora jest postacią, o której  mówi się, że ma więcej wskrzeszeń i uzdrowień na koncie niż sam Chrystus.  Poseł Platformy Obywatelskiej  John Godson („Syn Boga”) pono sam odczuł cudowną moc czarownika z Ugandy.  Nasz bohater Bashobora mówi o sobie, że to nie on wskrzesza i uzdrawia ludzi, lecz że czyni to Chrystus. Innymi słowy, czarownik z Afryki uważa, że to Chrystus przemawia przez niego samego. Cud uzdrowienia dokonuje się poprzez zdolność wierzącego do doświadczenia w mowie Bashobory słowa bożego.
W XXI wieku, w Europie, dzięki nauce (fizyce, chemii, matematyce, logice matematycznej i informatyce, a także medycynie), idea uzdrowienia i wskrzeszenia człowieka dzięki słowu bożemu urąga rozumowi, wywołuje śmiech i politowanie. Ci, którzy mówią o sobie, iż posiadają nadprzyrodzoną moc uzdrawiania i wskrzeszania ludzi, określamy mianem szarlatanów (jeśli biorą za to kasę) lub wariatów (jeśli jej nie biorą i szczerze w swoje moce są przekonani). Z tego punktu widzenia, warszawski cyrk z afrykańskim czarownikiem jest pokazem szarlatanerii; stanowi egzemplifikację praktyki „prymitywizacji” katolickiej teologii i metafizyki. Wielu katolickich intelektualistów doznaje więc dzisiaj szoku ideowego. Istotą bowiem doktryny chrześcijańskiej jest apoteoza rozumności świata jako dzieła racjonalnego Absolutu (pisał o tym Jan Paweł II w swoich ostatnich encyklikach).
W publicznej przestrzeni,  katolicki cyrk w Warszawie stanowił będzie na lata inspirację dla dowcipów, kawałów i kpin z katolicyzmu. Słowa naszej artystki  (Dody) o naćpanych ziołami apostołach, w kontekście   spektaklu z Bashoborą w roli głównej, niosą głęboki, metaforyczny sens: aby doświadczyć wskrzeszenia, nie wystarczy zażyć amfę, wypalić jointa czy wstrzyknąć sobie heroinę; potrzeba nam szczególnego „zioła” z ugandyjskiej dżungli, którym jest „objawiona mowa”. To szokuje. Szczególnie wtedy, kiedy uświadomimy sobie, że światem rządzą procesy kwantowe, genetyczne, chemiczne, których zapisanie wymaga nadzwyczaj wyrafinowanych wzorów matematycznych, obliczanych przez potężne komputery.
Mistrzowska partia politycznych szachów Episkopatu
Członkami Episkopatu są nie tylko nawiedzeni, ideologicznie wykolejeni biskupi; są nimi również pragmatycznie wykształceni, purpurowi politycy. Co więc Episkopat chciał pokazać publiczności (i jakiej?), organizując  cyrk na Stadionie Narodowym?
Pokazał to, że jest w stanie „skrzyknąć” 60 tysięcy ludzi, którzy zamanifestują swoje oddanie Kościołowi Katolickiemu w Polsce  w sposób najbardziej idiotyczny z możliwych do pomyślenia w XXI wieku,  w Europie. Biskup Hoser powiedział:
Jezus gromadził wokół siebie tłumy. To o nas mowa. Tłumy zasłuchane w jego słowa. Tłumy, które przychodziły ze swoimi potrzebami, zmartwieniami, chorobami duszy i ciała, przychodziły osoby głodne i spragnione.
Te słowa najlepiej tłumaczą sens dzisiejszego przekazu. Episkopat ogłasza i pokazuje, że za nim pójdą tłumy ze swoimi potrzebami, zmartwieniami i chorobami. Dzisiejszy spektakl należy interpretować jako komunikat, wypisany gigantycznymi literami ludzkiego tłumu,  odnoszący się do siły i mocy Kościoła Katolickiego w Polsce. Jego odbiorcą nie są ludzie gapiący się w telewizor. Adresatem sentencji  Hosera o tłumach na Stadionie Narodowym są politycy – przede wszystkim Donald Tusk.
Episkopat pokazał, że to on w Polsce rozgrywa polityczną partię szachów. Biskup Hoser jest postacią symboliczną w Kościele Katolickim; jest uosobieniem ksenofoba, anty-semity, zwolennika Kaczyńskiego, fundamentalizmu chrześcijańskiego. Biskup Hoser wychwala brutalny, instytucjonalny prozelityzm. Został delegowany przez Episkopat do obwieszczenia politykom sejmowym dobrej nowiny – Kościół jest silny swoimi tłumami, masami.
Posłowie są przerażeni
Polski poseł boi się tylko jednej rzeczy - że w następnej kadencji przestanie wysiadywać swój fotel. Episkopat polski pokazał swoim spektaklem to, że to on decyduje o nazwiskach w ławkach sejmowych, gdyż również  nawiedzone tłumy wybierają posłów.
Perspektywa zwycięstwa wyborów przez partię Kaczyńskiego, oferującą wyborcom faszystowski program polityczny, przeraża. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/673449,pis-i-faszyzm.htmlhttp://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/674015,jaroslaw-kaczynski-i-renata-krzymuska-ich-zbiezne-wizje-polskiej-edukacji-efektem-kongresu-pis.html Nieobliczalne (również geopolitycznie) są polityczne skutki zwycięstwa PiS w wyborach do parlamentu. Establishment, który obejmuje również kardynałów oraz biskupów, także ma  świadomość powagi sytuacji. Kaczyński stał się więc polityczną kartą przetargową pomiędzy Platformą Obywatelska a Kościołem Katolickim. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/674150,czy-kaczynski-obejmie-wladze.html
Za cenę utrzymania finansowego i ideologicznego status quo katolicyzmu, hierarchowie mogą pokusić się o „przehandlowanie Kaczyńskiego”. Wystarczy, że większość księży w przeddzień wyborów zdystansuje się od swojego poparcia dla lidera PiS. W „wyborczej homilii” kardynał Nycz  może przecież stwierdzić, że wybór polityczny w głosowaniu powinien być wynikiem „indywidualnego głosu sumienia” i że Kościół nie ma prawa wskazywać wyborcom partii, na którą mają głosować.  Tłumy wiernych zinterpretują takie słowa najwyższych dostojników katolickich  jako apel o „ostrożność polityczną”. Efektem będzie to, że wielu katolików powstrzyma się od wyboru partii Kaczyńskiego.
Kościół może nawet uzyskać jeszcze większe zyski w wyniku takiego „handlu z Platformą”, niż wówczas kiedy zwycięży nieobliczalny PiS. Bez wątpienia księżom zależy nie tylko na finansach i na konkordatowym prawie do nauczania religii w szkołach, ale także na zagłuszeniu głosu liberałów w naszym kraju. Transakcja Episkopatu z Platformą może zostać obwarowana „tajnymi protokołami”, w których strony umawiają się na wspólną akcję eliminacji Ruchu Palikota z polskiej sceny politycznej.  Tusk wielokrotnie zapewniał, że nie po drodze mu z Januszem Palikotem. Do współrządzenia wybrał już postkomunistyczny SLD, z którym biskupi również są w stanie prowadzić, korzystne dla obu stron, targi finansowe.
Puenta
Czarownik z Afryki, który zgromadził wokół siebie 60 tysięcy ludzi, nie przypuszcza nawet, że jest narzędziem  symbolicznej komunikacji pomiędzy Episkopatem a Tuskiem. Co więcej, nie ma nawet pojęcia, że jego sponsor, biskup Hoser, rozegrał mistrzowską, polityczną partię szachów. Jego kapłański ruch doprowadził nawet do mata zadanego księdzu Lemańskiemu. Jako twardogłowy i ksenofobiczny fundamentalista katolicki, Hoser kompromitując intelektualnie katolicyzm, pokazał jego ogromną siłę w postaci niesamowitej zdolności Kościoła do mobilizacji  „tłuszczy wiernych” przekonanej w erze mechaniki kwantowej i teorii względności o tym, iż słowem bożym można  wskrzeszać ludzi. Wysyłając księdza Lemańskiego – uznawanego przez media za przedstawiciela „Kościoła rozumnego” - na emeryturę, tym samym pokazał, że Episkopat jest zdolny bez skrupułów  do mobilizacji swojego pospólstwa w każdej sytuacji.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute )

Katolicyzm uprawomocnia praktyki genderowe trzeciej płci

TEKST  Z  DNIA  18.11.2013  ROKU
Zgodnie z treścią Pisma Świętego, Chrystus nie miał żony, nie uprawiał seksu, nie podniecał się na widok nagiej, pięknej kobiety. Jego uczniami byli sami mężczyźni. Jego misją było głoszenie prawdy, uzdrawianie ludzi i rozmowa z Bogiem-Ojcem. Całe jego życie można opisać jako wypełnianie misji pośrednictwa pomiędzy ludźmi a Bogiem. Rolę pasterską współcześnie odgrywają księża i mnisi katoliccy. W tym kontekście, Chrystus jawi się jako prototyp księdza. Płeć Chrystusa jest więc modelem płci księdza. Ponieważ Chrystus nie wypełniał żadnych, typowych ról męskich (zapładnianie kobiet i troska o dostarczenie domostwu dóbr materialnych), nie można mu przypisać kulturowej płci męskiej. W tym sensie księża i mnisi katoliccy ujawniają trzecią płeć.
Kościół katolicki coraz mocniej atakuje filozofię gender. Metropolita łódzki abp Marek Jędraszewski  źródeł tej filozofii dopatruje się w „złotych myślach” Fryderyka Engelsa - "jedną z gorszych opresji, które musi znieść człowiek, jest to, że jest kobietą lub mężczyzną". Zadziwia ta frontalna krytyka genderyzmu prowadzona przez hierarchów Kościoła. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/680129,pedofilia-w-kosciele-katolickim-w-kontekscie-ataku-na-filozofie-gender.html
Założenia filozofii gender
Filozofia gender zakłada, iż nie istnieje coś takiego jak obiektywny świat społeczny. Tym, co doświadczamy w naszym życiu, są  prefabrykowane przez nasze umysły rozmaite fakty społeczne, w których uwikłane są ludzkie zachowania. Mówiąc metaforycznie, jest tyle światów społecznych, ile jest umysłów konstytuujących je. Żyjemy w we własnych, subiektywnych i czasami intersubiektywnych światach życia codziennego – we własnych lebenswelt. Takie stwierdzenie jest uznawane powszechnie przez wielu przedstawicieli kierunku filozoficznego stworzonego przez Edmunda Husserla, nazywanego fenomenologią. Gender filozofia stanowi więc, w pewnym szerokim sensie, rozwinięcie fenomenologii (filozofii, którą podziwiał u progu swojej kariery również Karol Wojtyła J).
Jeden z najwybitniejszych filozofów XX wieku, Ludwik Wittgenstein Husserlowską kategorię świata życia codziennego przetłumaczył na pojęcie form życia. Według niego, żyjemy w rozmaitych społecznych formach życia, których elementem składowym są „gry językowe”, rozumiane jako społeczne sposoby wypowiadania się w celu wywoływania określonych zachowań ludzkich. W filozofii gender, owe gry językowe są rozumiane jako sposoby realizowania w zachowaniach określonych ról społecznych.
Według genderystów role społeczne są często konceptualizowane przez uczestników wymiany społecznej jako żeńskie oraz męskie. Na przykład, zmywanie naczyń, gotowanie obiadu i sprzątanie na ogół jest postrzegane jako zajęcie żeńskie, podczas gdy wbijanie gwoździ, przemawianie do ludzi, wydawanie rozkazów i poleceń jako zachowanie męskie. Żeńskość i męskość stanowią więc znaczniki płci kulturowej.
Rzecz jasna, odkrycie tych znaczników nie jest wielkim,  filozoficznym osiągnięciem. Tym, co w filozofii gender decyduje o jej oryginalności, jest teza, iż naznaczanie płcią kulturową ludzkich zachowań i ich wytworów jest istotą mechanizmów prefabrykacji wszelakich faktów społecznych składających się na formy życia, w które jesteśmy uwikłani.
W kulturze  kodowane są procedury takiego naznaczania płcią kulturową rozmaitych artefaktów. Wyznaczają one właśnie praktyki gender, które są podtrzymywane w procesach generacji dyskursu publicznego przez rozmaite instytucje. W szczególności kodeksy prawa determinują to, że jako uczestnicy gry społecznej wprowadzamy atrybut płci kulturowej w świat naszego życia codziennego.
Gender feminizm
Filozofia gender nie musi mieć feministycznego charakteru. Nie mniej jednak jest ona poddawana interpretacji feministycznej.   W życiu społecznym pozycjonujemy nasze zachowania według rozmaitych kryteriów. Takie praktyki pozycjonowania redukują się do przypisywania zachowaniom rozmaitych wartości oraz antywartości pod różnymi względami. Na przykład, zjadanie wieprzowiny w kulturze  arabskiej jest postrzegane jako anty-wartościowe, podczas gdy zabicie obywatela USA jako w najwyższym stopniu  manifestujące religijną wartość obowiązku dżihadu.
Apologeci feminizmu zauważają, że role społeczne naznaczane w praktykach gender płcią żeńską są niżej pozycjonowane, według rozmaitych metryk aksjologicznych, niż role społeczne indeksowane atrybutem płci męskiej. Niektórzy, radykalni gender feminiści twierdzą, że w dziejach ludzkości głównym mechanizmem prefabrykacji form życia jest mechanizm mizoginiczny: pozycjonowanie ról męskich wartościami w opozycji do pozycjonowania ról żeńskich antywartościami. Strzelanie do zwierzyny jest zajęciem wartościowym, podczas gdy karmienie niemowlaka jest zajęciem właściwym dla „mamki-służącej”.
Drugim składnikiem gender feminizmu jest normatywna etyka apelująca do przewartościowania sposobów pozycjonowania płci kulturowej. Zwolennicy rewolucyjnego feminizmu nawołują do przeprowadzenia  instytucjonalnej rewolty, której skutkiem ma być upowszechnienie zasady wolnego wyboru płci kulturowej oraz praktyk równoważnego pozycjonowania ról męskich i żeńskich. Mycie naczyń po obiedzie nie musi być czymś gorszym od czytania "Newsweeka" przed obiadem w fotelu (jak, w "Elementarzu"  Falskich).  Dlatego gender feminiści akceptują najbardziej radykalne formy behawioralne wyboru płci kulturowej – takie, między innymi jak homoseksualizm. Jawne gwałcenie zasad heteroseksualizmu stanowić ma narzędzie dekonstrukcji dotychczasowych genderowych praktyk tworzenia rzeczywistości społecznej  i aksjologicznego nadwartościowania ról męskich.
Stanowisko Kościoła katolickiego
Zwolennicy katolickiej nauki społecznej twierdzą, że gender filozofia niszcząc tradycyjny sposób pojmowania rodziny, przyczynia się do upowszechniania się praktyk pedofilskich, między innymi wśród księży katolickich. Apologeci katolicyzmu uważają, że nie ma czegoś takiego jak płeć kulturowa i w związku z tym nie może być ona przedmiotem jakiegokolwiek wyboru. Czymże jednak jest ów tradycyjny sposób pojmowania rodziny?
Z punktu widzenia katolicyzmu, ucieleśnieniem ideału rodziny jest związek pomiędzy Maryją, Józefem i Jezusem. W tradycyjnej rodzinie matka spełniać  ma więc rolę  rodzenia dzieci i opieki nad nimi. Funkcją zaś ojca jest zabezpieczenie rodziny w dobra materialne. Niektórzy mężczyźni – tacy jak, Jezus -  są predestynowani do głoszenia prawdy pochodzącej od Boga.
Katolicyzm więc akceptuje podstawową tezę gender filozofii, według której istnieją społeczne role żeńskie oraz męskie.  Co więcej, podobnie jak genderyści, katolicka nauka społeczna upatruje w procesach spełniania tych ról podstawowy mechanizm rozwoju społeczeństw. Dla katolików kategoria płci kulturowej jest równie ważna ideologicznie, jak dla genderowych feministów.  Co więcej, przekaz ideologiczny  Nowego Testamentu pod względem subtelności w dystynkcjach na płeć kulturową jest o wiele bardziej radykalny niż   gender filozofia. Jaką bowiem rolę płciową wypełnia Chrystus?
Zgodnie z treścią Pisma Świętego, Chrystus nie miał żony, nie uprawiał seksu, nie podniecał się na widok nagiej, pięknej kobiety. Jego uczniami byli sami mężczyźni. Jego misją było głoszenie prawdy, uzdrawianie ludzi i rozmowa z Bogiem-Ojcem. Całe jego życie można opisać jako wypełnianie misji pośrednictwa pomiędzy ludźmi a Bogiem. Rolę pasterską współcześnie odgrywają księża i mnisi katoliccy. W tym kontekście, Chrystus jawi się jako prototyp księdza. Płeć Chrystusa jest więc modelem płci księdza. Ponieważ Chrystus nie wypełniał żadnych, typowych ról męskich (zapładnianie kobiet i troska o dostarczenie domostwu dóbr materialnych), nie można mu przypisać kulturowej płci męskiej. W tym sensie księża i mnisi katoliccy ujawniają trzecią płeć.
Kościół jako instytucja stoi na straży kulturotwórczych praktyk gender – naznaczania trój-płciowością naszego behawioru społecznego. W instytucjonalnych praktykach genderowych Kościoła, najwyżej pozycjonowana jest trzecia płeć.
Wojna Kościoła z gender filozofami
Wojnę ideologiczną, którą biskupi rozpętali przeciwko gender filozofom,  można zrozumieć jako próbę obrony własnego interesu aksjologicznego. Z punktu widzenia genderowego feminizmu, trzecia płeć nie istnieje. Homilie biskupów jawią się więc jako przekazy, w których przypomina się o ich istnieniu jako ucieleśniających trzecią płeć – najwyżej pozycjonowaną w dotychczasowych praktykach aksjologizacji płci.
Ponieważ rewolta genderowa ma doprowadzić do równowagi aksjologicznej w przestrzeni dwupłciowej, trzecia płeć ma przestać funkcjonować jako marker ról społecznych. To zaś doprowadzi do likwidacji instytucji kościoła katolickiego. Księża są świadomi tego, że w tym konflikcie jednym z łupów dla genderowych przeciwników  jest ich przemiana w pastorów, czyli mężczyzn wypełniających obok kobiet sakralne funkcje społeczne.
Biologia płci kulturowej
Dystynkcja na płci kulturowe jest ufundowana na podziale na płci biologiczne. Biologiczna płeć męska wskazuje na siłę fizyczną, zaś biologiczna płeć żeńska indeksuje słabość fizyczną kobiety. Dlatego pewne czynności w naszym życiu są efektywniej wykonywane przez mężczyzn, niż przez kobiety. Podnoszenie głazów, rąbanie bel drewnianych czy też walka na pięści z przeciwnikiem są w tym sensie zachowaniami męskimi, a nie żeńskimi. Umysł ludzki w praktykach genderowych ekstrapoluje to biologiczne rozróżnienie na niemal całe uniwersum naszych zachowań, tworząc dwupłciową mozaikę konceptualną naszych zachowań w formach życia. Gender filozofowie uważają jednak, że efekt tej ekstrapolacji jest konstruowany społecznie na mocy konwencji kulturowych. Jako taki podlega więc wyborowi.
Według katolickiej nauki społecznej, płeć kulturowa nie podlega wyborowi. Płeć kulturowa ma być zgodna z płcią biologiczną w każdej jednostce ludzkiej. Na gruncie katolickiej moralności, wybór płci kulturowej niezgodnej z płcią biologiczną jest dewiacją (zboczeniem).
Ponieważ trzecia płeć księży i mnichów katolickich nie posiada swojego odpowiednika biologicznego, role społeczne hierarchów katolickich nie podlegają kwalifikacji etycznej w aspekcie  seksualności. Akty pedofilii wśród księży katolickich nie mogą więc być interpretowane jako dewiacja płciowa; co najwyżej – jako formy molestowania lub zachowania niezgodne z prawem. W dyskursie teologicznym katolików z trudem można spotkać się z osądem księży-pedofilów jako dewiantów czy zboczeńców seksualnych. Według katolickiego schematu myślenia, seks osobnika trzeciej płci z dzieckiem nie jest odstępstwem od normy jedności płci biologicznej z płcią kulturowa; zasługuje jedynie na kwalifikację odstępstwa od prawa kanonicznego. Podobnie ma się rzecz z homoseksualizmem wśród mnichów i księży; seks pomiędzy osobnikami trzeciej płci nie jest dewiacją seksualną, lecz jedynie odstępstwem od norm kanonicznych. Natomiast seks pomiędzy mężczyznami musi być uznany jako wynaturzenie, gdyż poprzez akt homoseksualny nie dochodzi w gejach do zjednoczenia płci biologicznej z płcią kulturową.
Czy funkcjonuje  genderowy schemat prefabrykacji faktów społecznych?
Bez wątpienia, to, że posiadamy skłonność do konceptualizacji naszych zachowań jako męskie lub żeńskie, nie podlega dyskusji. Ponadto, nie można zakwestionować również tego, że sposoby indeksowania zachowań jako żeńskie lub męskie są zmienne historycznie i względne kulturowo. Najlepszą egzemplifikacją tego stwierdzenia  są zachowania wyborcze; w XIX wieku wybory były wyłącznie sprawą męską w Europie. Nadto, instytucją podtrzymującą praktyki gender w procesach kreacji faktów kulturowych jest Kościół katolicki.
Problemem jednak nie jest to, czy genderowy  schemat prefabrykacji  faktów społecznych funkcjonuje w naszej świadomości. Tym, co jest dyskusyjne, jest sposób jego funkcjonowania. Nawiązując do Kanta: czy schemat ten stanowi aprioryczną formę kreacji artefaktów czy też ma wyłącznie charakter aposterioryczny?
Jeśli wybierzemy drugą możliwość, to wówczas możemy sobie wyobrazić świat bez ról męskich i żeńskich, a więc – formy życia i gry językowe bez markowania zachowań indeksami żeńskości i męskości. W takich światach życia codziennego, zmywanie naczyń po obiedzie nie będzie postrzegane jako mniej  cenne od dłubania w silniku pod maską samochodu. Świat taki  wymaga również eliminacji trzeciej płci. W takim świecie modlitwa do Boga czy ostatnie namaszczanie umierającego nie jest czymś „obiektywnie” ważniejszym od porannej kawki.
***
W dniu 30.11. 2013, w Szczecinie Twój Ruch (partia Palikota, Hartmana i Prokop-Paczkowskiej) organizuje konwencję polityczną pod hasłem równości płci, na której będą dyskutowane poruszone w felietonie kwestie. To cieszy, że dyskusje filozoficzne przenikają do świata polityki.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute )