Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hoser. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hoser. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 lutego 2018

O katolickim wzorcu Polaka liżącego - na marginesie ataku abp Hosera na liberalizm

TEKST  Z  DNIA  23.09.2012  ROKU
Współczesną kondycję Kościoła Katolickiego w Polsce najdobitniej przedstawia symboliczny obrazek klęczących, szkolnych  dzieci zlizujących z kolan księdza bitą śmietanę. Życie społeczne ma być wzorowane na „paradygmacie zlizywania bitej śmietany z dupy księży”. Praktyki edukacyjne, realizowane zgodnie z zasadą „lizania dupy autorytetowi”, bez wątpienia okaleczają uczniów. Nawyk lizania przeistacza się bowiem w traumę lizania, z której nie wyprowadzi nas żadna psychoterapia.
W wywiadzie udzielonym Rzeczpospolitej z dnia 22.09 2012, abp Hoser przestrzega nas  przed atomizacją społeczną, totalitaryzmem intelektualnym, feminizmem, liberalizmem i źle pojętą wolnością.  Według niego, współcześnie proponowana idea wolności polega na nieustannej  możliwości „ciągłych wyborów”. Hierarcha precyzując swoje myśli, twierdzi, iż taka możliwość powoduje, że człowiek zmienia swoje wartości w zależności od sytuacji. To zaś prowadzi – według Biskupa – do permanentnych odrzuceń czegoś, co wcześniej się wybierało. Rodzi to atmosferę powszechnej „niewiary” – „nikomu do końca nie można wierzyć”.  W tej sytuacji nasze więzi stają się słabe.
Myśli kryjące się za słowami abp Hosera można interpretować jako wyraz tęsknoty za jedynym, niepodważalnym i obowiązującym społecznie punktem widzenia. Kościół Katolicki w Polsce  pokazuje więc, poprzez słowa swojego funkcjonariusza, że nie rozumie przemian kulturowych, które dokonują się wokół nas. Współczesna rzeczywistość, której doświadczamy od rana do wieczora, jest pełna przeróżnych i  szalenie szybko migocących artefaktów. W poniedziałek musimy uporać się ze zrozumieniem afery Amber Gold,  we wtorek na tapetę interpretacyjną wchodzi sprawa strony internetowej Antykomor, zaś w środę od samego rana media trąbią o bitej  śmietanie i „lizanku” kolan księdza-dyrektora. Niedziela kończy się ujawnieniem zjawiska  pedofilii o gigantycznych rozmiarach wśród księży Kościoła Katolickiego w Australii. Natłok tak różnych wydarzeń i przymus ich interpretacji, narzucany przez media, wymuszają na widzach sceny  artefaktów stosowanie różnych narzędzi interpretacyjnych. Ponieważ rzeczywistość jest tak dynamiczna, nasze schematy – podobnie jak programy komputerowe - bardzo szybko starzeją się. Nasze wybory punktów widzenia czy  perspektyw oglądu są zmienne, gdyż interpretowana rzeczywistość jest  heraklitejską rzeką.
Liberalizm jest meta-perspektywą interpretacyjną uprawomocniającą prawo wyboru własnych punktów widzenia. Liberalna epistemologia jest ufundowana na zasadzie sceptycyzmu poznawczego, zgodnie z którą każdy z nas w jakimś zakresie błądzi; mówiąc nieco dosadniej – każdy z nas jest w jakimś zakresie głupi. Kościół Katolicki nie rozumie tej zasady z oczywistych powodów. W sposób autokratyczny od tysiącleci uzurpuje sobie prawo do projektowania jedynego, absolutnego, obiektywnego punktu widzenia. Współcześnie, w kulturze zachodniej taka uzurpacja jest określana jako konstytutywna dla praktyk totalitarnych. To nie liberałowie, lecz fundamentalistyczni chrześcijanie proklamują chrześcijański totalitaryzm epistemologiczny – światopogląd, zgodnie z którym  w Biblii wyartykułowana jest obiektywna  prawda wskazująca nam obowiązujący styl życia. Europejczyk XXI wieku odrzuca jednak proponowany w Piśmie Świętym  styl życia, gdyż jest on anachroniczny oraz interpretacyjnie nieefektywny.  Zjawiska, które na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie,  wymagają radykalnie odmiennych opisów poprzez rozmaite spektra wartości. Kościół zaś widzi w nich ten sam grzech. Nie da się jednej miary przyłożyć do dwóch różnych aktów aborcji, dokonanych w podobny sposób, ale różniących się poziomem bogactwa kobiet przerywających ciążę. Chrześcijaństwo widzi w obu sytuacjach to samo zło. Współczesny liberał ujmuje  oba wypadki w  radykalnie różnych aspektach aksjologicznych. Monizm interpretacyjny, stojący u podstaw katolickiej hermeneutyki, stanowi  upraszczającą praktykę rozumienia codzienności, która indukuje konflikt komunikacyjny.
Abp Hoser w jednym ma rację:  liberalizm jest zagrożeniem dla interesu finansowego Kościoła Katolickiego. Skoro chrześcijańska perspektywa poznawcza nie jest w żaden sposób wyróżniona poznawczo, kościoły chrześcijańskie nie mogą  być prawnie uprzywilejowane. Głosząc nieskrępowane prawo do wytwarzania i wybierania  schematów interpretacyjnych, liberałowie stwarzają nacisk konkurencyjny dla kościołów chrześcijańskich na rynku idei. Żaden piekarz we wiosce nie życzy sobie tego, aby wybudowano drugą, konkurencyjną piekarnię. Rozsądny piekarz z takim stanem rzeczy pogodzi się i będzie starał się wypiekać smaczniejszy chleb; inny zaś podpali sąsiada. Kościół poprzez swoją ofensywę ideologiczną wydaje się nakłaniać swoich wiernych do marszów  z pochodniami. W naszym kraju już doświadczyliśmy nocnego, smoleńskiego czuwania, które, na szczęście, przeobraziło się w uliczny wodewil.
Wiara w prawdy objawione w czasach rozkwitu wyrafinowanych teorii naukowych jest anachroniczna. Religie nie dostarczają nam wartościowych poznawczo obrazów świata; nie są prawdziwe. Rozwój współczesnych nauk kognitywnych wymusza na społeczeństwach radykalną  zmianę w postawie spostrzegania dyskursu religijnego. Bóg  przestaje być człowiekowi potrzebny jako  gwarant „życia po życiu”. Chrystus konkurujący z Mahometem również nie jest w stanie współczesnemu człowiekowi nic ciekawego zaoferować. W księgach świętych chrześcijaństwa nie znajdziemy rad, jak rozwiązać problemy  dotyczące eutanazji, aborcji, in vitro, biotechnologii, narkotyków, HIV, związków homoseksualnych czy energii atomowej. Każdy z tych problemów wyznacza swoją  własną przestrzeń interpretacyjną. Liberalizm stanowi nakaz wzbogacania tych przestrzeni poprzez prefabrykowanie coraz to nowych schematów interpretacyjnych. Jeśli „idąc za głosem hierarchów katolickich”, unieważnimy ten nakaz, zginiemy  pod ciężarem ogromu wyzwań cywilizacyjnych, których nie będziemy mogli w żaden sposób zrozumieć. Imperializm liberałów, na który zwraca uwagę abp. Hoser, jest jedynie nawoływaniem do twórczości narracyjnej – do tworzenia coraz gęstszych  sieci intertekstualnych w przestrzeni symbolicznej, umożliwiających międzykulturowy przekład tekstów kultury. Bez wątpienia, proces zagęszczania sfery symbolicznej w linki interpretacyjne pomniejsza  rolę chrześcijańskiej perspektywy pojęciowej w dyskursie publicznym. Dlatego nie należy dziwić się temu, iż biskupi nawołują do deintelektualizacji życia publicznego, szantażując nas intelektualnym totalitaryzmem.[1]  Apel księdza Hosera  należy rozumieć jako wezwanie do blokowania społecznych procesów kreacji elit intelektualnych w Polsce, których misją publiczną jest prefabrykowanie najrozmaitszych, możliwych światów narracji kulturowej i ich  dostarczanie  na rynek idei. [2]  Bez elit humanistycznych, zdolnych do zaproponowania światu własnych systemów kodów kulturowych, społeczeństwo polskie stanie się „kaleką Europy”.
Współczesną kondycję Kościoła Katolickiego w Polsce najdobitniej przedstawia symboliczny obrazek klęczących, szkolnych  dzieci zlizujących z kolan księdza bitą śmietanę.  Ksiądz-dyrektor symbolizuje Kościół, zaś uczniowie są metaforą społeczeństwa. Oferta kulturowa Kościoła Katolickiego w Polsce, wyłaniająca się z obrazka, który obiegł media od Lizbony po Moskwę, jest klarownie jednoznaczna. Kościół daje nam bitą śmietanę, którą  mamy zlizywać z jego nagich kolan.  Funkcja edukacyjna polskiej szkoły została zredukowana do nauki lizania kolan księży. Lizanie kojarzy się wulgarnie, na gruncie związków znaczeniowych tego słowa z innymi słowami języka polskiego, z „lizaniem komuś dupy”. Ponieważ od kolan do innych części ciała jest niespełna pół metra, więc można łatwo dopełnić  treść przekazu obrazka. Życie społeczne ma być wzorowane na „paradygmacie zlizywania bitej śmietany z dupy księży”. Praktyki edukacyjne, realizowane zgodnie z zasadą „lizania dupy autorytetowi”, bez wątpienia okaleczają uczniów. Nawyk lizania przeistacza się bowiem w traumę lizania, z której nie wyprowadzi nas żadna psychoterapia. W traumie lizania, nie umiemy dokonywać wyborów wymaganych przy rozwiązywaniu wszelkich zadań życiowych; w traumie lizania jesteśmy w stanie wyłącznie lizać. Liberałowie proponują  wzorzec Polaka czytającego, zaś Kościół głosem  abp Hosera  oferuje nam wzorzec Polaka liżącego.
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”)
[1] Owa deintelektualizacja życia publicznego przejawia się niezwykle wyraziście w poziomie naukowym i edukacyjnym polskich szkół wyższych. Na ten temat, zob.
[2] Przykladem praktyki blokowania spolecznego  procesu wyłaniania się elit jest ostatnio opracowany przez Ministerstwo Nauki ranking oceny czasopism naukowych, który deprecjonuje humanistów publikujących w najbardziej prestiżowych czasopismach na świecie i dowartościowuje teologów, kosmetologów i historyków piszących swoje teksty w lokalnych, krajowych zeszytach naukowych. Na ten temat, zob.

Katolicki cyrk czarodzieja Bashobory w Warszawie. Episkopat wysyła sygnał Tuskowi !!!

TEKST  Z  DNIA  07.07.2013  ROKU
Czarownik z Afryki, który zgromadził wokół siebie 60 tysięcy ludzi, nie przypuszcza nawet, że jest narzędziem  symbolicznej komunikacji pomiędzy Episkopatem a Tuskiem. Co więcej, nie ma nawet pojęcia, że jego sponsor, biskup Hoser, rozegrał mistrzowską polityczną partię szachów. Jego kapłański ruch doprowadził nawet do mata zadanego księdzu Lemańskiemu. Jako twardogłowy i ksenofobiczny fundamentalista katolicki, Hoser kompromitując intelektualnie katolicyzm, pokazał jego ogromną siłę w postaci niesamowitej zdolności Kościoła do mobilizacji  „tłuszczy wiernych” przekonanej w erze mechaniki kwantowej i teorii względności o tym, iż słowem bożym można  wskrzeszać ludzi.
Dlaczego Kościół Katolicki w Polsce zdecydował się na zorganizowanie cyrku religijnego, w którym główną rolę odgrywa   klown John Bashobora (ugandyjski religijno-medyczny performer)? Nie da się takiej decyzji Episkopatu Polski wyjaśnić niepohamowaną żądzą pieniądza. Zysk w postaci 6 milionów złotych (cyrk jest odpłatny) to kropla wody w ogromnym budżecie Kościoła. Straty wizerunkowe wśród intelektualistów, jakie katolicyzm odniesie w wyniku warszawskiego cyrku, są nie do odrobienia. Co więc Kościół zyskuje decydując się na „czary-mary czarownika z Afryki”?
Czy powaga Kościoła ucierpi?
John Bashobora jest postacią, o której  mówi się, że ma więcej wskrzeszeń i uzdrowień na koncie niż sam Chrystus.  Poseł Platformy Obywatelskiej  John Godson („Syn Boga”) pono sam odczuł cudowną moc czarownika z Ugandy.  Nasz bohater Bashobora mówi o sobie, że to nie on wskrzesza i uzdrawia ludzi, lecz że czyni to Chrystus. Innymi słowy, czarownik z Afryki uważa, że to Chrystus przemawia przez niego samego. Cud uzdrowienia dokonuje się poprzez zdolność wierzącego do doświadczenia w mowie Bashobory słowa bożego.
W XXI wieku, w Europie, dzięki nauce (fizyce, chemii, matematyce, logice matematycznej i informatyce, a także medycynie), idea uzdrowienia i wskrzeszenia człowieka dzięki słowu bożemu urąga rozumowi, wywołuje śmiech i politowanie. Ci, którzy mówią o sobie, iż posiadają nadprzyrodzoną moc uzdrawiania i wskrzeszania ludzi, określamy mianem szarlatanów (jeśli biorą za to kasę) lub wariatów (jeśli jej nie biorą i szczerze w swoje moce są przekonani). Z tego punktu widzenia, warszawski cyrk z afrykańskim czarownikiem jest pokazem szarlatanerii; stanowi egzemplifikację praktyki „prymitywizacji” katolickiej teologii i metafizyki. Wielu katolickich intelektualistów doznaje więc dzisiaj szoku ideowego. Istotą bowiem doktryny chrześcijańskiej jest apoteoza rozumności świata jako dzieła racjonalnego Absolutu (pisał o tym Jan Paweł II w swoich ostatnich encyklikach).
W publicznej przestrzeni,  katolicki cyrk w Warszawie stanowił będzie na lata inspirację dla dowcipów, kawałów i kpin z katolicyzmu. Słowa naszej artystki  (Dody) o naćpanych ziołami apostołach, w kontekście   spektaklu z Bashoborą w roli głównej, niosą głęboki, metaforyczny sens: aby doświadczyć wskrzeszenia, nie wystarczy zażyć amfę, wypalić jointa czy wstrzyknąć sobie heroinę; potrzeba nam szczególnego „zioła” z ugandyjskiej dżungli, którym jest „objawiona mowa”. To szokuje. Szczególnie wtedy, kiedy uświadomimy sobie, że światem rządzą procesy kwantowe, genetyczne, chemiczne, których zapisanie wymaga nadzwyczaj wyrafinowanych wzorów matematycznych, obliczanych przez potężne komputery.
Mistrzowska partia politycznych szachów Episkopatu
Członkami Episkopatu są nie tylko nawiedzeni, ideologicznie wykolejeni biskupi; są nimi również pragmatycznie wykształceni, purpurowi politycy. Co więc Episkopat chciał pokazać publiczności (i jakiej?), organizując  cyrk na Stadionie Narodowym?
Pokazał to, że jest w stanie „skrzyknąć” 60 tysięcy ludzi, którzy zamanifestują swoje oddanie Kościołowi Katolickiemu w Polsce  w sposób najbardziej idiotyczny z możliwych do pomyślenia w XXI wieku,  w Europie. Biskup Hoser powiedział:
Jezus gromadził wokół siebie tłumy. To o nas mowa. Tłumy zasłuchane w jego słowa. Tłumy, które przychodziły ze swoimi potrzebami, zmartwieniami, chorobami duszy i ciała, przychodziły osoby głodne i spragnione.
Te słowa najlepiej tłumaczą sens dzisiejszego przekazu. Episkopat ogłasza i pokazuje, że za nim pójdą tłumy ze swoimi potrzebami, zmartwieniami i chorobami. Dzisiejszy spektakl należy interpretować jako komunikat, wypisany gigantycznymi literami ludzkiego tłumu,  odnoszący się do siły i mocy Kościoła Katolickiego w Polsce. Jego odbiorcą nie są ludzie gapiący się w telewizor. Adresatem sentencji  Hosera o tłumach na Stadionie Narodowym są politycy – przede wszystkim Donald Tusk.
Episkopat pokazał, że to on w Polsce rozgrywa polityczną partię szachów. Biskup Hoser jest postacią symboliczną w Kościele Katolickim; jest uosobieniem ksenofoba, anty-semity, zwolennika Kaczyńskiego, fundamentalizmu chrześcijańskiego. Biskup Hoser wychwala brutalny, instytucjonalny prozelityzm. Został delegowany przez Episkopat do obwieszczenia politykom sejmowym dobrej nowiny – Kościół jest silny swoimi tłumami, masami.
Posłowie są przerażeni
Polski poseł boi się tylko jednej rzeczy - że w następnej kadencji przestanie wysiadywać swój fotel. Episkopat polski pokazał swoim spektaklem to, że to on decyduje o nazwiskach w ławkach sejmowych, gdyż również  nawiedzone tłumy wybierają posłów.
Perspektywa zwycięstwa wyborów przez partię Kaczyńskiego, oferującą wyborcom faszystowski program polityczny, przeraża. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/673449,pis-i-faszyzm.htmlhttp://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/674015,jaroslaw-kaczynski-i-renata-krzymuska-ich-zbiezne-wizje-polskiej-edukacji-efektem-kongresu-pis.html Nieobliczalne (również geopolitycznie) są polityczne skutki zwycięstwa PiS w wyborach do parlamentu. Establishment, który obejmuje również kardynałów oraz biskupów, także ma  świadomość powagi sytuacji. Kaczyński stał się więc polityczną kartą przetargową pomiędzy Platformą Obywatelska a Kościołem Katolickim. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/674150,czy-kaczynski-obejmie-wladze.html
Za cenę utrzymania finansowego i ideologicznego status quo katolicyzmu, hierarchowie mogą pokusić się o „przehandlowanie Kaczyńskiego”. Wystarczy, że większość księży w przeddzień wyborów zdystansuje się od swojego poparcia dla lidera PiS. W „wyborczej homilii” kardynał Nycz  może przecież stwierdzić, że wybór polityczny w głosowaniu powinien być wynikiem „indywidualnego głosu sumienia” i że Kościół nie ma prawa wskazywać wyborcom partii, na którą mają głosować.  Tłumy wiernych zinterpretują takie słowa najwyższych dostojników katolickich  jako apel o „ostrożność polityczną”. Efektem będzie to, że wielu katolików powstrzyma się od wyboru partii Kaczyńskiego.
Kościół może nawet uzyskać jeszcze większe zyski w wyniku takiego „handlu z Platformą”, niż wówczas kiedy zwycięży nieobliczalny PiS. Bez wątpienia księżom zależy nie tylko na finansach i na konkordatowym prawie do nauczania religii w szkołach, ale także na zagłuszeniu głosu liberałów w naszym kraju. Transakcja Episkopatu z Platformą może zostać obwarowana „tajnymi protokołami”, w których strony umawiają się na wspólną akcję eliminacji Ruchu Palikota z polskiej sceny politycznej.  Tusk wielokrotnie zapewniał, że nie po drodze mu z Januszem Palikotem. Do współrządzenia wybrał już postkomunistyczny SLD, z którym biskupi również są w stanie prowadzić, korzystne dla obu stron, targi finansowe.
Puenta
Czarownik z Afryki, który zgromadził wokół siebie 60 tysięcy ludzi, nie przypuszcza nawet, że jest narzędziem  symbolicznej komunikacji pomiędzy Episkopatem a Tuskiem. Co więcej, nie ma nawet pojęcia, że jego sponsor, biskup Hoser, rozegrał mistrzowską, polityczną partię szachów. Jego kapłański ruch doprowadził nawet do mata zadanego księdzu Lemańskiemu. Jako twardogłowy i ksenofobiczny fundamentalista katolicki, Hoser kompromitując intelektualnie katolicyzm, pokazał jego ogromną siłę w postaci niesamowitej zdolności Kościoła do mobilizacji  „tłuszczy wiernych” przekonanej w erze mechaniki kwantowej i teorii względności o tym, iż słowem bożym można  wskrzeszać ludzi. Wysyłając księdza Lemańskiego – uznawanego przez media za przedstawiciela „Kościoła rozumnego” - na emeryturę, tym samym pokazał, że Episkopat jest zdolny bez skrupułów  do mobilizacji swojego pospólstwa w każdej sytuacji.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute )

RYDZYK, KOWALCZYK, MICHALIK, HOSER – KIM ONI SĄ?

TEKST  Z  DNIA  18.08.2013  ROKU
Ponieważ hierarchowie wskazali swoim wiernym, podczas sierpniowych celebracji, na pisowską  opcję polityczną, która ma prowadzić niepokorną walkę z niewiernymi poganami, w których wcielił się Szatan, tym samym zaapelowali do polityków, którym przewodniczy Jarosław Kaczyński, o wzmożenie działań ataku. Biskupi poszczuli pisowców na niereligijnych obywateli naszego kraju.    Wszczynanie waśni na tle religijnym, szczucie obywateli przeciwko sobie z powodu preferowania odmiennych systemów wartości, nazywając ich wcieleniem Szatana,  jest przestępstwem. Prymas Polski, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Hoser i dr Rydzyk  działają na rzecz destabilizacji politycznej w Polsce na tle religijnym; dążą  poprzez swoje wypowiedzi do wzniecenia pożaru polityczno-religijnego w naszym kraju. W czyim interesie?
Sierpień jest dla Kościoła Katolickiego w Polsce  miesiącem symbolicznym, w którym katolicy  czczą Matkę Boską, przemierzając do Częstochowy setki kilometrów po to, aby złożyć hołd obrazowi na Jasnej Górze i wysłuchać homilii biskupów. Święto to posiada nie tylko swój wymiar sakralny, lecz również polityczny. 15 sierpnia 1920 roku po odzyskaniu niepodległości po zaborach, odparliśmy bolszewicką nawałnicę. Nasze zwycięstwo nad  rodzącym się, sowieckim komunizmem, nad milionową hordą wściekłych i wygłodniałych wszystkiego, sowieckich żołdaków, zostało okrzyknięte jako cud nad Wisłą. Wykrzyknięto, iż Matka Boska uchroniła Polskę.
Dzięki polityzacji świąt religijnych Kościół Katolicki prezentuje siebie w dyskursie publicznym jako obrońcę niepodległości i polskości, jako strażnika jedynych wartości, które każdy obywatel naszego kraju powinien kultywować. Sierpień jest więc okazją do przypomnienia społeczeństwu polskiemu o tym, że nad granicami naszego państwa czuwa Matka Boska. W tym roku sierpniowe święto zostało naznaczone szczególnie, gdyż walkę polityczną o władzę pomiędzy partiami hierarchowie katoliccy zinterpretowali jako  pojedynek Szatana z Bogiem.
Rozpoczął abp  Hoser
Dzień przed obchodami rocznicy Bitwy Warszawskiej, abp Hoser stwierdził:
"W nocy z 14 na 15 sierpnia miał miejsce cud objawienia się Najświętszej Maryi Panny nad oddziałami Armii Czerwonej, wywołując popłoch w jej szeregach, co jest udokumentowane świadectwami wielu uczestników wydarzeń sprzed 93 lat"
Ustami swojego największego skandalisty http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/674284,katolicki-cyrk-czarodzieja-bashobory-w-warszawie-episkopat-wysyla-sygnal-tuskowi.html, Kościół Katolicki ustanowił fakt czynnego, zbrojnego udziału Matki Chrystusa w ofensywie przeciwko wojskom Tuchaczewskiego. Ponieważ wojnę z Sowietami wygraliśmy, więc tym samym Hoser przypisał Kościołowi Katolickiemu największe zasługi w obronie niepodległości kraju. Polska jest ziemią katolicką, bowiem Kościół  ją wyrwał sowieckiemu żołdakowi.
Bez wątpienia, katolicki skandalista prezentując swoją wykładnię historiozoficzną wojny Polski z państwem Lenina, ujawnił publiczności prawdę o brutalnym, prymitywnym imperializmie Kościoła. Hoser posługuje się schematem myślenia afrykańskiego satrapy: jeśli uratowałem niewiastę przed gwałcicielem, to niewiasta jest moja.
Niewiasta abp Kowalczyka
Dzień później, niewiasta stała się głównym tematem homilii metropolity gnieźnieńskiego, abp Kowalczyka.  Prymas podjął się rozkodowania na współczesny język biblijnej przypowieści o walce smoka z niewiastą. Smoka utożsamił z Szatanem, zaś niewiastę z Kościołem Chrystusowym i jego pasterzami.
Pomijając niefortunność użytej figury stylistycznej, szczególnie w kontekście pedofilskich zbrodni wielu pasterzy Chrystusa, opowieści religijne Hosera i Kowalczyka układają się w jednolity, spójny przekaz. Współcześni adwersarze katolicyzmu zostali porównani do sowieckich, gwałcących polskie niewiasty, „czerwonoarmiejców”. Ateiści, agnostycy oraz liberałowie, którzy przeciwstawiają się Kościołowi i jego imperialnej indoktrynacji, są gwałcicielami „brukającymi czystość i niewinność niewiasty”.
Według Hosera, skoro Kościół pojmowany jako niewiasta uchronił nasz kraj przed Szatanem ucieleśnionym w bolszewickich hordach, to ateiści, agnostycy i liberałowie, ucieleśniając Szatana prawie sto lat później, poprzez swoją niezgodę  na dominację Niewiasty Chrystusa w życiu publicznym, jawią się jako agresorzy Polski, których jedynym celem jest jej złupienie i zniszczenie.
Hoser po raz drugi
Po mszy świętej, upamiętniającej bitwę pod Ossowem, Hoser uczestniczył w odsłonięciu popiersia gen. Franciszka Gągora, szefa sztabu generalnego Wojska Polskiego, który zginął w katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem w 2010 r. wraz z Lechem Kaczyńskim. Do opowieści kontynuowanej przez abp Kowalczyka wprowadził dodatkowy wątek. Generała Gągora porównał z polskimi dowódcami w Bitwie Warszawskiej, zaś feralny lot do Smoleńska z obroną kraju. W tym świetle, Lech Kaczyński został utożsamiony z marszałkiem Piłsudskim.
Pomijając obrzydliwe - w Ossowie zginęli „bohaterowie-dzieci” walczący z najeźdźcą, a w Smoleńsku garniturowi politycy, którzy lecieli na patriotyczną akademię -  instrumentalne dla celów politycznych, wykorzystanie tej uroczystości, Kościół Katolicki wskazuje, poprzez symboliczne zachowania arcybiskupa, swoim wyznawcom na partię polityczną, która niewiasty ma bronić. Hoser skroił więc niemal poetycką figurę Jarosława Kaczyńskiego jako obrońcy cnotliwej, czystej i niewinnej białogłowy, którą próbują, za podszeptem Szatana, zbrukać, zgwałcić i zbezcześcić ateista, agnostyk i liberał.
Głos Michalika
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Michalik, w swojej homilii w Kalwarii Pacławskiej, dodał koloru naszkicowanemu przez Hosera  portretowi Jarosława Kaczyńskiego z niewiastą.
Policjant z Radomia, który domagał się usunięcia krzyża z budynku komendy policyjnej, został wskazany przez Michalika jako przykład poganina.  Wszyscy ci, którzy domagają się eliminacji katechezy z systemu edukacji powszechnej, są także według niego poganami. Dostało się również naukowcom, którzy przeprowadzają eksperymenty biomedyczne. To poganie.
Wszczepiając wątek wypracowany przez abp Michalika w opowieść Hosera i Kowalczyka o Jarosławie Kaczyńskim z niewiastą, można Szatanowi przypisać nowy atrybut – objawia się on jako poganin obecny również w innych państwach europejskich, bo „fala pogaństwa jak walec idzie przez naszą ojczyznę i Europę”.  Przewodniczący  KEP   powierzył  więc liderowi PiS ważną misję – obrony niewiasty przed poganami-szatanami również z innych państw europejskich.
Epilog Rydzyka
Dwa dni po uroczystościach w Częstochowie, opowieść arcybiskupów zakończył  dr Tadeusz Rydzyk, stwierdzając, że prawie wszystkie media w Polsce są niepolskie. Posłużył się również matematycznym modelem, używając funkcji procentu. Pozwolił sobie na identyfikacje kategorii Polaka z kategorią katolika.
Telewizja Trwam ma być głównym orężem w walce z szatańskim pogaństwem, które przeciwstawia się polskości. Ponieważ według Michalika,  fala pogaństwa walcuje również Europę, to Telewizja Trwam powinna podjąć walkę z Szatanem aż po brzeg Atlantyku. Doktor Rydzyk sprecyzował więc Jarosławowi Kaczyńskiemu rolę w misji obrony cnotliwej niewiasty.  Skoro niewiasta okazała się  Polką, to Jaroslaw Kaczyński ma bronić Polski.
Puenta
Skoro niewiasta jest Polką (teza dra Rydzyka), a Kościół został utożsamiony z nią (teza Prymasa Kowalczyka), to polscy hierarchowie, snując swoją sierpniową opowieść, właściwie odmówili posłuszeństwa nowemu papieżowi Franciszkowi, który nie jest Polakiem, lecz jest Argentyńczykiem. Jeśli tak, to czy przypadkiem nie próbuje się wcielić w niego Szatan?
Ostrzeżenie
Posługiwanie się w tekstach kultury pojęciem Szatana w kontekście jego walki z Chrystusem, Kościołem, Bogiem i chrześcijańskim systemem wartości stanowi praktykę interpretacyjną, na mocy której wyznawcy religijni są wzywani do czynnej, niepokornej obrony  sacrum przed zakusami najgorszego zła.  Szatan bowiem – jak mówi doktryna - uosabia zło absolutne, wobec którego pokora jest grzechem wołającym o pomstę do Nieba. Definiując Szatana jako ucieleśnionego w liberalizmie, ateizmie, agnostycyzmie  i relatywizmie, Kościół  wzywa więc swoich wiernych do agresji przeciwko niewiernym liberałom, ateistom, agnostykom i relatywistom;  wzywa do wojny religijnej.
Ponieważ hierarchowie wskazali swoim wiernym, podczas sierpniowych celebracji, na pisowską  opcję polityczną, która ma prowadzić niepokorną walkę z niewiernymi poganami, w których wcielił się Szatan, tym samym zaapelowali do polityków, którym przewodniczy Jarosław Kaczyński, o wzmożenie działań ataku. Biskupi poszczuli pisowców na niereligijnych obywateli naszego kraju.  Interesem Watykanu nie jest podżeganie do wojny religijnej w Europie. W czyim więc interesie Kowalczyk, Michalik, Hoser i Rydzyk  odegrali niebezpieczną farsę podczas ostatnich dni?
Prezydent Komorowski powinien w takiej sytuacji wezwać Nuncjusza Apostolskiego i wręczyć  mu notę dyplomatyczną, protestując w ten sposób przed przestępczymi praktykami Kościoła Katolickiego w Polsce. Wszczynanie waśni na tle religijnym, szczucie obywateli przeciwko sobie z powodu preferowania odmiennych systemów wartości, nazywając ich wcieleniem Szatana,  jest przestępstwem. Prymas Polski, Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Hoser i dr Rydzyk  działają na rzecz destabilizacji politycznej w Polsce na tle religijnym; dążą  poprzez swoje wypowiedzi do wzniecenia pożaru polityczno-religijnego w naszym kraju. W czyim interesie? Kim oni są? Kogo reprezentują?
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute )