Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół katolicki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kościół katolicki. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lutego 2021

Śmierć ks. Dymera: czy był on powiązany z rosyjską agenturą działającą w Szczecinie?

Czy Dymer współpracował z osobami wywodzącymi się z wojskowych służb specjalnych z czasów PRL? W jaki sposób umożliwiono Dymerowi otwarcie przewodu doktorskiego na wydziale Humanistycznym US? Czy Dymer spotykał się z honorowym konsulem Federacji Rosyjskiej w Szczecinie, osobą mającą wpływy zarówno w Urzędzie Miejskim  jak i placówkach akademickich Szczecina? Czy dochodziło do kontaktów pomiędzy gen. Samolem i abp. Dzięgą? Czy obaj dygnitarze wchodzili w interakcję z honorowym konsulem Federacji Rosyjskiej, rezydującym w Szczecinie pod oknem koszar NATO?

Prokuratura w Szczecinie wszczęła śledztwo w celu wyjaśnienia nagłej śmierci ks. Dymera, oskarżanego o pedofilię. Śledztwo jest prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Organa ścigania sugerują więc, że Dymerowi ktoś pomógł w odejściu na tamten świat. Analogia ze śmiercią innego katolickiego pedofila, abp. Wesołowskiego jest  uderzająca. Nuncjusz apostolski w Dominikanie zmarł w trakcie prowadzenia śledztwa przeciwko niemu. Nie przeprowadzono sekcji zwłok. Niektórzy publicyści zauważyli to, że nie jest wykluczone, iż abp Wesołowski został zabity, gdyż za dużo wiedział o sieci pedofilskiej działającej na najwyższych szczeblach hierarchii Kościoła katolickiego. Czy również ks. Dymer został zabity, bo obawiano się, że ujawni nazwiska pedofilów i handlarzy narządami, których aktywność realizuje się w przestrzeni instytucjonalnej Kościoła?

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/kontrowersje-wokol-smierci-abp-jozefa-wesolowskiego/s6hpckp

Co obecnie wiemy w sprawie Dymera?

W latach 90-tych XX wieku ks. Andrzej Dymer rozpoczął działalność w przestrzeni edukacyjnej Szczecina. Założył pierwszą katolicką szkołę podstawową. Swój sukces organizacyjny zawdzięcza ówczesnemu kuratorowi oświaty w Szczecinie, Czesławowi Plewce, wywodzącemu się z SLD. Ten ostatni odszedł ze stanowiska kuratora w atmosferze skandalu. Zarzucano mu niewłaściwe praktyki prywatyzacyjne w szkolnictwie. Plewka był osobą dobrze ustosunkowaną na Uniwersytecie Szczecińskim.  Udało mu się nawet uzyskać stopień doktora. Podobna drogę kariery „naukowej” wybrał Dymer, który otworzył przewód doktorski na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. Bohater katolickiej afery pedofilskiej był więc promowany w Uniwersytecie Szczeciński przez pewne środowiska zintegrowane z Kurią Arcybiskupią.


 

Źródło: wies.pl (Andzrej Dymer z abp. Dzięgą)

Nie ma wątpliwości, że Dymer spotykał się z  władzami dziekańskimi i rektorskimi Uniwersytetu Szczecińskiego podczas tzw. „obiadów”, na które rządcy Kościoła katolickiego w Szczecinie zapraszali ważne osobistości życia akademickiego stolicy Pomorza Zachodniego. Uzyskanie przez niego doktoratu miało służyć jako przykrywka dla jego działalności na rynku seksualnym. Pomimo oskarżeń, w początkowych latach XXI wieku Dymerowi, podobnie jak Czesławowi Plewce, ułatwiano uniwersytecką karierę. Media jednak milczą w tej sprawie. Nie wiemy, kto w Uniwersytecie Szczecińskim wspierał „karierę pedofila”? Miejmy nadzieję, ze organa prokuratorskie skutecznie zidentyfikują nazwiska najważniejszych kreatorów „kariery naukowej” Dymera.

https://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2018/02/oskarzany-o-pedofilie-ks-dymer-nadal-w.html

Dymer również współpracował z Urzędem Miejskim w Szczecinie w ramach DPS oraz Ośrodka Brata Alberta dla trudnej młodzieży. Był również dyrektorem Liceum Katolickiego w Szczecinie, a także stał na czele Centrum Edukacyjnego Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. Do końca życia Dymer pozostawał głównym zarządcą Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie, placówki finansowanej ze środków publicznych. W Głuszy pod Koszalinem zorganizował „swój pałac” – rezydencję położoną na kilku hektarach ziemi nad jeziorem, która latem służyła Kościołowi jako miejsce kolonii dla dzieci ze szkół podstawowych z całej Polski.

https://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/1,34939,15772091,Grzech_szczecinskiego_Kosciola_ponownie_odkryty__ROZMOWA_.html?disableRedirects=true#LokSznTxt

Czego nie wiemy o Dymerze?

Czy Dymer współpracował z osobami wywodzącymi się z wojskowych służb specjalnych z czasów PRL? Okazuje się bowiem, że w salach gimnastycznych Seminarium Duchownego w Szczecinie odbywały się treningi szkoły sztuk walki. Istnieją poszlaki wskazujące na to, że niektórzy wychowankowie Dymera uczestniczyli w tych zajęciach w ramach tzw. socjoterapii. Czy organizatorzy tego „biznesu militarystycznego” są powiązani z obecnie funkcjonującymi agendami wywiadowczymi i kontrwywiadowczymi Polski?

Czy organizowane przez Dymera kolonie w Głuszy pod Koszalinem dla dzieci w wieku 12-14 lat stanowiły element ich rekrutacji do domów publicznych w Europie zachodniej? W ostatnim filmie Vegi pt. „Oczy diabła” narrator stwierdza, iż w Polsce funkcjonuje sieć mafijna, której celem jest dostarczanie dzieci do burdeli w Europie oraz dla pozyskiwania narządów na przeszczepy.

https://www.youtube.com/watch?v=nZEJ2HTtQlc

DPS-y mogą stanowić bardzo skuteczne narzędzie prania pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami, organami ludzkimi i ludźmi. Czy Domy Pomocy Społecznej, którymi zarządzał Dymer, stanowiły jakiś element w procederze czyszczenia kasy pochodzącej z najokrutniejszych przestępstw kryminalnych? Dymerowskie DPS-y są bowiem okazałymi budynkami. Wymagają potężnej kasy dla swojego utrzymania.  Na stronach internetowych Instytutu Medycznego Jana Pawła II widnieje nota informacyjna tylko o jednym grancie uzyskanym z funduszy europejskich na realizację celów statutowych. Kwota tego grantu nie jest wysoka i nie pokrywa w znaczącym procencie kosztów funkcjonowania Instytutu.

Czy z kolei pieniądze pozyskiwane z Urzędu Miejskiego w Szczecinie stanowią wystarczające środki na pokrycie kosztów funkcjonowania ośrodków, którymi zawiadywał Dymer? Czy w pomoc  instytucjom Dymera są uwikłane fundacje niemieckie, które z kolei pozyskują środki ze źródeł post-radzieckich? Kto lobbuje wśród lokalnych polityków Szczecina – szczególnie w obrębie SLD - na rzecz uruchamiania przepływów finansowych z kont publicznych na konta instytucji zarządzanych przez Dymera i Archidiecezję? Kiedyś promotorem kariery Dymera był Czesław Plewka z SLD.

W jaki sposób umożliwiono Dymerowi otwarcie przewodu doktorskiego na wydziale Humanistycznym US? Czy osoby lobbujące na rzecz interesu naukowego Dymera na Wydziale Humanistycznym US były tymi samymi osobami, które lobbowały na rzecz interesu Mateusza Piskorskiego z Wydziału Humanistycznego US, który był, ostatnim, uwięzionym przez służby, szpiegiem rosyjskim? To pytanie inspiruje do postawienia innego: czy Dymer spotykał się z honorowym konsulem Federacji Rosyjskiej w Szczecinie, osobą mającą wpływy zarówno w Urzędzie Miejskim  jak i placówkach akademickich Szczecina?

Jaki wyłania się obraz działalności Dymera?

Analityczne rekonstruowanie potencjalnych scenariuszy działalności danej osoby na podstawie szczątkowych informacji wymaga przede wszystkim opracowania jej sieci personalnych powiązań. To podstawowe zadanie, które trzeba zrealizować na początku każdego śledztwa.

Dymer przede wszystkim był powiązany z abp. pułkownikiem Dzięgą, który przez lata ukrywał przed opinią publiczną pedofilskie zarzuty kierowane pod adresem naszego bohatera. W okresie sprawowania swojej misji w ordynariacie Wojska Polskiego, Dzięga nawet otrzymał medal „Za zasługi dla obronności kraju” na początku lat 90-tych XX wieku. W tym samym czasie prezydent Lech Wałęsa był inwigilowany przez pedofila ks. Cybulę (prywatny spowiednik Wałęsy). Obecnie, Dzięga jest przedstawiany przez media jako lobbysta Radia Maryja. W grudniu 2020 r. reporterzy uchwycili na zdjęciach Rydzyka i Dięgę razem na marszu pro-life w Toruniu. Można zadać pytanie czy tematem rozmowy pomiędzy „duszpasterzami” była zbliżająca się niechybnie afera Dymera?




Źródło: youtube.com


W czasie kiedy zamiatano pod dywan oskarżenia przeciwko Dymerowi, w 2012 roku szefostwo nad korpusem NATO w Szczecinie objął gen. Samol, absolwent Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie oraz zaufany żołnierz Antoniego Macierewicza. Pełniąc swoją służbę dał się poznać jako prowokator polityczny, który usiłował zorganizować w czasie najazdu Putina na Ukrainę, konferencję na temat współpracy NATO i Rosji. Samol chciał wciągnąć do patronatu nad konferencją świeżo upieczonego prezydenta Dudę.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22659771,general-bliski-macierewiczowi-zapraszal-rosjan-i-chcial-patronatu.html

W 2017 r. została w Sejmie sformułowana interpelacja do Ministerstwa Obrony Narodowej dotycząca ryzyka utrzymywania na wysokich stanowiskach gen. Samola w strukturach wojskowości z uwagi na kwestie bezpieczeństwa państwa.

http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=4F479BFD

Pojawia się ważna kwestia: czy dochodziło do kontaktów pomiędzy gen. Samolem i abp. Dzięgą? Czy obaj dygnitarze wchodzili w interakcję z honorowym konsulem Federacji Rosyjskiej, rezydującym w Szczecinie pod oknem koszar NATO?

Dzisiaj gen. Samol jest oskarżany o spisek przeciwko gen. Andrzejczakowi, szefowi sztabu generalnego WP za spowodowanie klęski militarnej z Rosją w manewrach wirtualnych Zima-20.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26748091,rosjanie-mieli-dotrzec-do-warszawy-w-cztery-dni-i-nie-to-jest.html

Puenta

Powiązania Dymera z abp. pułkownikiem Dzięgą, który od co najmniej 2008 roku do chwili obecnej chronił tego pierwszego, wraz z uwikłaniem Dzięgi w relacje z Rydzykiem oraz strukturami polskiej wojskowości, mogą sugerować zatrważający, potencjalny scenariusz afery.

Szczecin jest z pewnością miejscem penetracji przez służby specjalne Putina. W tym mieście  kanał nielegalnego przerzutu paliwa z Rosji do Niemiec styka się z akcjami monitorowania przez Rosjan pracy korpusu NATO. Z doniesień medialnych, wiemy, iż przez Szczecin również przechodzą trasy handlu ludźmi dla celów prostytucji w Europie zachodniej. Jeśli do tego dodamy takie strategicznie istotne pozycje, jak terminal LNG w Świnoujściu oraz przebieg gazociągu Nord Stream II 30 kilometrów od Szczecina, ważne ze strategicznego punktu widzenia zarówno dla Rosji jak i Polski, to motywem ewentualnego zabicia Dymera może być jego uwikłanie w kontekst działalności różnej maści mafijno-agenturalnych służb.

Miejmy nadzieję, że Prokuratura szybko odpowie na postawione pytania i publiczność dowie się, czy śmierć ks. Dymera została spowodowana „nieumyślnie”. Dla Kościoła w Polsce obecna sytuacja jest kolejnym gwoździem do jego trumny. Skojarzenia Dymera z handlem ludźmi, działalnością pułkownika  Dzięgi, ewentualnością wpływu agenturalnego Rosji na kurię archidiecezjalną - nawet jeśli prokuratura nie wykaże takich związków - pozostaną na długo w pamięci publiczności. Sprawa Dymera jest po prostu świetnym materiałem na ostry thriller szpiegowsko-kryminalny.

***

Jeśli chcecie, abym pisał bezkompromisowe felietony pokazujące rozmaite możliwe scenariusze przebiegu wydarzeń, to możecie mnie wspierać. Pisanie jest bowiem kosztowne. Kiedy nadepniesz służbom na ich stopy, one zwykle podejmują zemstę.

Adres zrzutki na pomoc W. Krysztofiakowi  w walce z sądami polskimi. 

https://pomagam.pl/wolnykraj

 

"/.../ w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji.  Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. /.../  Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy "system" łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z "systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie "energicznymi tekstami" jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach."

 

Obecnie złożyłem skargę na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 

***

 

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  

    

 

 

 

 

 

 

poniedziałek, 17 września 2018

EPISKOPAT PORÓWNUJE UNIĘ EUROPEJSKĄ Z SYSTEMEM NAZISTOWSKIM - PSYCHOZA POLITYCZNA ABP GĄDECKIEGO


Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Gądecki powiedział podczas plenarnego zgromadzenia Rady Konferencji Episkopatów Europy, iż „Prawdopodobnie Europa już teraz stała się miejscem miękkiej wersji totalitaryzmu.”. Gądecki porównał system prawny Europy z rewolucjami: francuską, bolszewicką i nazistowską.

Potężna mniejszość, która kieruje tym procesem, udaje potężną większość, posługując się orężem szyderstwa. Narzędziem do osiągnięcia tego celu przez autorów tej ideologii nie jest już tradycyjny terror - który tak w przypadku rewolucji francuskiej, jak i rewolucji bolszewickiej oraz rewolucji nazistowskiej - okazał się ostatecznie nieskuteczny, lecz jego miękki odpowiednik, czyli coraz szczelniejszy system prawny, stojący na straży nowej ideologii oraz przemoc symboliczna, uprawiana przez media oraz ośrodki opiniotwórcze. 


Według katolickiego hierarchy, Europą rządzą zwolennicy ideologii, która posługuje się w charakterze narzędzia systemem prawnym, siejącym terror w postaci oszczerstwa i przemocy symbolicznej. Gądecki sugeruje, iż obecna sytuacja w Europie przypomina czasy rewolucji: francuskiej, bolszewickiej oraz nazistowskiej. Dwa dni wcześniej, Gądecki stwierdził, iż katolicka pedofilia jest skutkiem grzechu pierworodnego i daru bożego, jakim jest ludzka wolność. Sytuacja mentalna, w jakiej znalazł się najważniejszy w Polsce katolicki dostojnik, przywołuje na myśl thriller Alfreda Hitchcocka, „Psychozę”.

Znalezione obrazy dla zapytania arcybiskup GÄ…decki photo
Abp Gądecki (źródło: wikipedia)


Czy PiS rozpoczął już antyeuropejską krucjatę?

Porównanie systemu prawnego Europy z totalitarnymi systemami rewolucji bolszewickiej i nazistowskiej, w których dokonywano mordów księży katolickich, burżuazji oraz niegermańskich narodów (Żydów, Romów, Greków, Serbów, Rosjan, Polaków i innych narodowości), współgra z wypowiedzą prezydenta Dudy w Leżajsku, sprzed kilku dni, kiedy określił Europę jako „wspólnotę wyobrażoną”. Czy więc PiS jako polityczne ramię Kościoła katolickiego rozpoczęło realizację scenariusza opuszczenia  przez Polskę Unii Europejskiej?

Gądecki wyraził pogląd, iż Europa jest miejscem „miękkiego totalitaryzmu”, Duda zaś wezwał, aby „Europa dała spokój Polsce”. Obaj politycy łącznie sugerują więc obywatelom, iż Unia Europejska może szybko przyodziać szaty „twardego totalitaryzmu”  Związku Radzieckiego i nazistowskich Niemiec.

Bez wątpienia, pisowska narracja przeciwko Europie jest efektem zamówienia ze strony Episkopatu Polski. Gądecki odkrył karty. Czy oznacza to, że większość biskupów podziela jego cele strategiczne – szczucia Polaków przeciwko wartościom europejskim i elitom intelektualnym europejskich uniwersytetów? Według hierarchy, "ideologicznie zorientowana kontrkultura zdominowała w dużej mierze ośrodki opiniotwórcze, media i uniwersytety. To ona uformowała nowe elity, czyli skolonizowała również politykę". 



Czy Komisja Europejska złoży protest w Watykanie przeciwko wypowiedzi abp Gądeckiego?

Szczucie Polaków na Unię, przez porównywanie jej systemu prawnego do ustroju bolszewickiego oraz nazistowskich Niemiec, nie może zostać przykryte milczeniem europejskich polityków. Macron, Merkel i Juncker powinni wyrazić oburzenie.

Europejskie ośrodki opiniotwórcze powinny rozpocząć debatę nad delegalizacją państwa watykańskiego jako podmiotu prawa międzynarodowego. Najbliższe wybory do Parlamentu Europejskiego powinny ogniskować się w swoim narracyjnym przekazie nad tematem roli Watykanu w niszczeniu Europy. W Polsce politycy opozycji powinni zatrwożyć się wypowiedziami przewodniczącego KEP. Czy PO i Nowoczesna odważą się na sformułowanie publicznej noty protestacyjnej w związku ze skandaliczną,  niebezpieczną wypowiedzią Gądeckiego, noszącą znamiona obłędu?

Państwo watykańskie nie posiada legitymizacji prawnej jako podmiotu prawa międzynarodowego

Państwo watykańskie jako podmiot prawa międzynarodowego zostało stworzone w 1929 roku na mocy traktatów laterańskich przez przywódcę faszystowskich Włoch, Benito Mussoliniego. Układ pomiędzy włoskim faszystą a Stolicą Apostolską gwarantował tej drugiej niepodległość, a osobom zamieszkującym Watykan – nietykalność. Mussolini restytuował więc państwo watykańskie, które zostało zlikwidowane w 1870 roku przez włoskiego króla, Wiktora Emanuela II.

Znalezione obrazy dla zapytania traktaty laterańskie photo
Papież Pius XI i Benito Mussolini

Jako państwo, Watykan podpisał konkordat z hitlerowskimi Niemcami w 1933 roku. Układ pomiędzy Hitlerem i Watykanem legitymizował ideologię nazistowską w oczach wiernych niemieckiego Kościoła katolickiego. Warunkiem podpisania konkordatu przez Hitlera (o który błagały władze watykańskie) było udzielenie poparcia Hitlerowi przez kanapową, katolicką Partię Centrum. Dzięki ingerencji Watykanu w niemiecki proces polityczny, Hitler zdobył władzę. NSDAP nie miała bowiem wówczas większości parlamentarnej.

Adolf Hitler i przyszły papież Pius XII

Papiestwo popierało tworzenie francuskiej dywizji Waffen SS „Charlemagne”. Za przyzwoleniem Watykanu, francuscy naziści otrzymali błogosławieństwo wojenne kardynała Alfreda-Henri-Marie Baudrillarta za zgodą ówczesnego papieża. Francuski kapelan jednostki,  Jean de Mayol de Lupè modlił się podczas mszy frontowych frazą „W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego – Heil Hitler”. Papież, Pius XII nawet po II Wojnie Światowej nie przeprosił światowej społeczności za swoją bezczynność w obliczu przerażającej gehenny.

Po II Wojnie za przyzwoleniem papiestwa, wielu biskupów zaangażowało się w pomoc niemieckim zbrodniarzom w ucieczce przed wymiarem sprawiedliwości. Z katolickiej pomocy skorzystali, między innymi, tacy zbrodniarze, jak Eichmann (organizator logistyczny Holocaustu), Stangl (komendant w Treblince), Mengele (lekarz w Auschwitz).

To tylko niektóre fakty historyczne, które uzasadniają nawoływanie do delegalizacji państwa watykańskiego – szczególnie w kontekście wypowiedzi abp Gądeckiego, porównującego Unię Europejską z nazistowskimi Niemcami. Jeśli Europejczycy potępiają nazizm i faszyzm w Europie w XX wieku, to powinni również domagać się delegalizacji współczersnego państwa watykańskiego jako dzieła faszystów i nazistów.

Obecny interes  państwa watykańskiego

Watykan jest państwem geograficznie rozproszonym. Na jego obszar składają się wszystkie nieruchomości rozsiane po parafiach na całym świecie, których jest około 400 tysięcy. Jeśli każda parafia zajmuje około 1 kilometra kwadratowego, to całkowity obszar państwa watykańskiego można oszacować na około 400 tys. kilometrów kwadratowych.

Pod względem powierzchni, państwo watykańskie jest więc większe od Niemiec. Jego cechą szczególną jest wysoki stopień urbanizacji oraz wykorzystania gospodarczego. W państwie watykańskim nie ma ugorów, niewykorzystanych pól czy masywów górskich. Drugą jego charakterystyczną właściwością jest niska gęstość zaludnienia. Obywatelami tego państwa są: kapłani, zakonnice i mnisi. Ich łączną liczbę na świecie można szacować na około 1 milion 100 tysięcy. Daje to gęstość zaludnienia około trzech osób na kilometr kwadratowy. Watykan jest więc państwem zaludnionym w podobnym stopniu, jak saharyjska Mauretania.

Nie istnieją oficjalne statystyki pozwalające na obliczenie PKB per capita państwa watykańskiego. W Polsce przychody roczne Kościoła są szacowane na około 12 miliardów złotych. Kwota ta obejmuje pomoc państwa, datki wiernych oraz zyski z działalności gospodarczej. W Polsce żyje około 42 tysiące obywateli państwa watykańskiego (kapłani, zakonnice i zakonnicy). Szacowany PKB per capita państwa watykańskiego w Polsce wynosiłby więc minimum 240 tys. złotych na osobę.  W dolarach międzynarodowych, przy uwzględnieniu parytetu siły nabywczej, PKB per capita Watykanu na obszarze Polski przyjmowałby zatem wartość około 120 000 dolarów na głowę. 

Aż trudno sobie wyobrazić PKB per capita Watykanu w USA lub w Niemczech czy Szwajcarii – w państwach co najmniej dwukrotnie bogatszych niż Polska. W Europie najwyższym PKB per capita z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej charakteryzuje się Luksemburg (106 tys. dolarów). Oznacza to, że  PKB per capita Watykanu na obszarze Polski jest wyższy niż w Luksemburgu. Żaden emirat jakiegokolwiek szejka arabskiego również nie może równać się z bogactwem państwa watykańskiego w Polsce.

Produkt, jaki sprzedaje państwo watykańskie (psychodeliczna wizja życia w Niebie po śmierci), jest rynkowo droższy niż ropa naftowa czy gaz ziemny – nawet po uwzględnieniu nakładów finansowych. Jego cena na rynkach światowych nie jest jednak efektem działalności konkurencyjnej watykańskiej korporacji, lecz – jej przywilejów politycznych, będących efektem powstrzymania się elit politycznych Zachodu przed delegalizacją tego państwa po II Wojnie Światowej.

Znalezione obrazy dla zapytania nazi german bishops
Niemieccy, katoliccy biskupi 

Wraz z procesami integracyjnymi Unii Europejskiej, nacisk społeczny na eliminację przywilejów watykańskich, wyrażający się w apelach o opodatkowanie zysków (darowizn), likwidację pomocy finansowej państwa, nałożenie podatków gruntowych, likwidację działalności katechetycznej w systemie oświatowym Unii, o ograniczenie aktywności prozelitycznej oraz w zakresie nacjonalizacji zabytków, będzie wzrastał dynamicznie – szczególnie w kontekście zarzutu wobec wielu kapłanów o prowadzenie działalności przestępczej na tle seksualnym (pedofilia, wytwarzanie i handel pornografią). W interesie Watykanu jest więc hamowanie za wszelką cenę procesów integracyjnych w Unii Europejskiej. Akcję abp Gądeckiego oraz prezydenta Dudy przeciwko Unii należy rozumieć jako sygnał rozpoczynający watykańską krucjatę przeciwko Europie w obronie ochrony swojego wysokiego PKB per capita.

Puenta: Czy abp Gądecki wspiera Putina?

Obecnym sojusznikiem Watykanu jest Putin, któremu również zależy na zniszczeniu Unii Europejskiej. Można więc przypuszczać, że atak Gądeckiego na Europę ma wzmóc w nastrojach pisowskiego elektoratu mocne, anty-unijne postawy. To zaś ma służyć destabilizacji życia publicznego w Polsce. Jeśli scenariusz napaści Rosji na Ukrainę ziści się, to wówczas Gądeckiemu można będzie przedstawić zarzut działalności w interesie obcego państwa. Destabilizacja sceny politycznej w Polsce, sparaliżuje nas w organizowaniu pomocy dla Ukraińców.

***


Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".   

  







wtorek, 27 lutego 2018

Dlaczego polscy logicy mają być niewolnikami teologów katolickich?

TEKST  Z  DNIA  30.09.2012  ROKU
Aby zniszczyć filozofię w Polsce, utożsamianą z dziedzictwem Szkoły Lwowsko-Warszawskiej,  najpierw trzeba zniszczyć polską logikę. Dyskurs filozoficzny bez podbudowy logicznej podlega atrofii i przekształca się w propagandę na usługach określonej opcji ideologicznej. Ponieważ w naszym kraju dominującą opcją w dyskursie publicznym ma być katolicyzm, filozofowie powinni stać się niewolnikami księży katolickich. Parafrazując semantycznie Marksa, Engelsa i Jezusa Chrystusa: „Zaprawdę powiadam Wam: Logicy wszystkich uniwersytetów, łączcie się !!!”  
Recenzowanie życia publicznego jest zadaniem społecznych elit intelektualnych w każdym społeczeństwie.  Intelektualiści oceniają polityków i ich decyzje, wystawiają laurki wszystkim postaciom dyskursu kulturowego,  począwszy od biskupów lub bohaterów show biznesu a skończywszy na funkcjonariuszach ideologicznych partii politycznych, organizacji pozarządowych oraz kościołów. Bez elit intelektualnych, każde państwo stacza się w otchłań totalitaryzmu, w której życie społeczne w swoich najdrobniejszych detalach   jest poddane zakazom i nakazom. Ich łamanie skutkuje dotkliwymi karami – w skrajnych wypadkach nawet zabijaniem obywateli nieposłusznych systemowi.
Po odzyskaniu niepodległości  przez Polskę w 1989 roku, wydawało się, że proces odbudowy elit intelektualnych będzie dynamiczny i łatwy.  Stało się inaczej. Intelektualny dyskurs publiczny jest w naszym kraju nadzwyczaj rachityczny. Zjawisko recenzowania przez intelektualistów poczynań polityków oraz instytucji publicznych jest ledwo widoczne. Co więcej, w ostatnich latach można zaobserwować próby blokowania przez kościelne i państwowe instytucje rynkowych mechanizmów rozwoju wolnej przestrzeni publicznej. Przejawia się to, między innymi,  angażowaniem się instytucji wymiaru sprawiedliwości w procesy karne przeciwko osobom manifestującym swoimi wypowiedziami anty-systemową postawę (procesy Nieznalskiej, Dody,  Frycza i wiele innych). Jeszcze dobitniejszym przykładem blokowania procesów tworzenia się wolnego rynku idei jest systematyczne niszczenie, przez kolejne rządy, hierarchicznej struktury polskiego szkolnictwa wyższego. Stworzono ramy prawne pozwalające na organizowanie fasadowych szkół wyższych, których absolwenci otrzymują dyplomy o tej samej wartości co świadectwa, jakimi mogą poszczycić się studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego i innych prestiżowych ośrodków akademickich. Systemy rankingowe służące do oceny naukowców i instytucji kreujących naukę „spłaszczają”  różnice  pomiędzy najwybitniejszymi naukowcami, publikującymi swoje wyniki w prestiżowych czasopismach,  a tymi, którzy są  obecni wyłącznie w lokalnych (wojewódzkich) przestrzeniach edukacyjnych naszego kraju.  Z pewnością czytelnicy  bez trudu wskażą   inne przykłady praktyk deintelektualizacji życia publicznego.
W demokratycznych społeczeństwach, centralną pozycję w publicznym dyskursie zajmuje refleksja filozoficzna. Chomsky, Dawkins, Hawking, Eco, Habermas są współczesnymi przykładami  intelektualistów-filozofów wyznaczających główne kierunki współczesnej debaty nad najistotniejszymi kwestiami życia społecznego naszej planety. W każdym nowoczesnym, wolnym  kraju publiczność uważnie wsłuchuje się w słowa swoich, lokalnych filozofów, którym system instytucjonalny stwarza warunki do nieskrępowanego wypowiadania się na ważkie społecznie tematy. Tam, gdzie filozofom zamyka się usta, tam wolność i rozum  zanika. W takiej atmosferze, widzowie  uczestniczący w wymianie na rynku idei są zmuszani do słuchania ideologów, szaleńców i oszołomów. W Polsce głos Rydzyka, Natanka, Ryczana, Dydycza czy Kaczyńskiego zagłusza wypowiedzi Woleńskiego, Hartmana czy Obirka. 
W Średniowieczu debatowano nad problemem niewolnictwa filozofii względem teologii. Większość biskupów uważała, że filozofia niewolnicą teologii jest. Praktyki nakładania kagańca na usta filozofów kończyły się zwykle tragicznie. Przykład Abelarda jest wzorcowy. Biskup Paryża nakazał wykastrować filozofa, karząc go za jego niesubordynację systemową. Dopiero pod koniec XIX wieku europejscy filozofowie odzyskali niepodległość i autonomię spod jarzma religii katolickiej. Proces  deideologizacji filozofii   był skorelowany z dynamicznym rozwojem logiki matematycznej. Rewolucja intelektualna zapoczątkowana przez Russella i Fregego doprowadziła do powstania nieformalnej  instytucji logicznego recenzowania dyskursu publicznego. W ten sposób w XX wieku w rynkową przestrzeń idei wkomponowano instytucję meta-debaty, w której intelektualiści dokonywali oceny, z uwagi na kryteria racjonalności, tego wszystkiego, co prefabrykują ideologowie. Makro-świat idei poddany został praktyce  logicznego osądu. W Polsce w XX wieku logika rozwijała się dynamicznie na niespotykaną skalę (byliśmy wówczas „światową potęgą logiczną”). Nawet w okresie komunizmu funkcjonariusze ideologii marksistowskiej nie byli w stanie wyeliminować logiki i logików z ich udziału w przestrzeni publicznej. Pomimo nałożenia  cenzury na publiczne wypowiedzi w mediach i karania niepokornych intelektualistów, w drugim obiegu rozwijała się meta-debata pokazująca publiczności absurd i beznadzieję życia w systemie komunistycznym.
Przemiany cywilizacyjne na świecie pod koniec XX wieku ( powstanie Internetu, nowych technologii, badania nad mózgiem i umysłem) doprowadziły do kryzysu chrześcijaństwa. Jezus wiszący na krzyżu przestał być potrzebny do czegokolwiek typowemu Europejczykowi. Kryminalne i pedofilskie afery księży katolickich (ukrywanie nazistowskich zbrodniarzy, współpraca z organizacją  ODESSA,  afera z watykańskim Bankiem Ambrosiano, oskarżenia o współpracę z włoską mafią oraz o handel pornografią,  tysiące dziecięcych ofiar aktów pedofilskich w wielu europejskich krajach i w USA) były ciosem nokautującym chrześcijaństwo. Pomimo tego,  Polska  po latach pontyfikatu Karola Wojtyły jawi się obrońcom chrześcijaństwa jako ostatnia reduta, z której należy wyprowadzić kontratak na wschód – w kierunku państw bałtyckich, Białorusi, Ukrainy,  Rosji i Chin. Realizacja tej geopolitycznej strategii Watykanu wymaga uczynienia z naszego kraju bastionu chrześcijaństwa, w którym katolicka nauka społeczna dyktuje obywatelom akceptację chrześcijańskiego stylu życia. Aktywność Opus Dei  i innych organizacji kościelnych takich, między innymi jak: Fundacja. Dzieło Nowego  TysiącleciaFronda,  służyć ma promowaniu katolickiej elity intelektualnej, której zadaniem jest implementacja  ideologii katolickiej w społeczną tkankę.
Skuteczność realizowanej strategii katolicyzacji życia społecznego w Polsce, nazwanej przez papieża Benedykta programem  Nowej Ewangelizacji, jest warunkowana eliminacją liberalnych elit intelektualnych z publicznej przestrzeni.  Dlatego hierarchowie katoliccy, na czele z Benedyktem,  w swoich homiliach często atakują liberalizm, indywidualizm oraz filozofię neopozytywistyczną (empiryzm logiczny).  Ataki doktrynalne na liberałów nie są efektywne propagandowo, gdyż zamiast zamykać adwersarzom usta, generują reakcję. To z kolei uruchamia procesy replikacji idei liberalizmu oraz reprodukcji wolnomyślicielskich elit intelektualnych, które poddają katolicki przekaz kulturowy ostrej recenzji. Ponieważ debatowanie z intelektualistami nie przynosi zamierzonych efektów, Kościół jest zmuszony do przedsięwzięcia ostrzejszych środków. Jakimi środkami  Kościół i kolejne rządy  posługują się, żeby zniszczyć  intelektualny dyskurs?
Skoro rdzeniem tego dyskursu jest refleksja filozoficzna, to należy ją zdławić i nie pozwolić na jej restytucję. Blokuje się więc wprowadzenie filozofii, etyki czy teorii wiedzy jako przedmiotów obowiązkowych w systemie edukacji powszechnej. Rząd wspierany przez Kościół Katolicki, pomimo społecznych postulatów ufilozoficznienia programów nauczania w gimnazjach i liceach, nigdy nie podjął się  opracowania projektu nauczania  filozofii jako samodzielnego przedmiotu  w systemie edukacji szkolnej.  W celu  zwodzenia  sympatyków filozofii, Ministerstwo Edukacji wymyśliło nawet „ścieżki między-przedmiotowe kształcenia filozoficznego”, tworząc w ten sposób społeczną iluzję troski o obecność filozofii w nauczaniu powszechnym. Zamiast wprowadzenia filozofii i logiki (teorii wiedzy), wzmocniono edukację religijną przez umieszczenie nazwy przedmiotu religia na świadectwach szkolnych.  Zwiększono dawkę katechezy z jednej do dwóch godzin tygodniowo. Religii naucza się na każdym poziomie edukacji powszechnej - począwszy od klas zerowych i przedszkolnych a skończywszy na klasach maturalnych. Koszt propagandy katolickiej w polskim systemie edukacji jest wyższy niż łączny koszt nauczania fizyki i chemii. Reforma programów studiów pedagogicznych wyeliminowała logikę z  systemu obowiązkowych przedmiotów, które musi opanować przyszły nauczyciel  klas początkowych szkoły podstawowej.  Tym samym zdeprecjonowano logikę jako ten rodzaj wiedzy, który gwarantuje sukces nauczyciela  w swojej pracy z dziećmi. Blokuje się również rozwijanie studiów kognitywistycznych w polskich uniwersytetach,  wzniecając ideologiczne  konflikty pomiędzy naukowcami, w szczególności pomiędzy logikami i filozofami reprezentującymi ideologię katolicką (w ten sposób zablokowano uruchomienie studiów kognitywistycznych w Uniwersytecie Łódzkim, zaś w Uniwersytecie Szczecińskim od siedmiu lat jego władze nie mogą zdecydować się na taki krok, podporządkowując się  katolickiej strategii rozwoju humanistyki w Polsce). Do dnia dzisiejszego, kognitywistyka nie została wpisana na oficjalną listę dyscyplin naukowych, które można w sposób autonomiczny studiować w naszym kraju. Zgodnie z decyzją  Narodowego Centrum Nauki, instytucji, której zadaniem jest finansowanie badań naukowych w drodze konkursów, filozofia wraz z teologią tworzą jednolity zespół dyscyplin humanistycznych. Zatem, polscy logicy matematyczni  muszą konkurować o granty badawcze z księżmi-teologami. W rankingach Ministerstwa Nauki, najbardziej prestiżowe na świecie czasopisma filozoficzne  i logiczne zostały, średnio, ocenione tylko 50% wyżej od krajowych pism teologicznych, w których warunkiem publikacji jest imprimatur, czyli zgoda lokalnego biskupa na publikację tekstu. Taki sposób waloryzacji badań logicznych skutkuje tym, że dwa teologiczne teksty opublikowane w języku polskim, na przykład, w Ruchu Biblijnym i Liturgicznym lub  cztery teksty zamieszczone  w Pedagogice Katolickiej są   warte naukowo tyle, ile,  jeden tekst opublikowany w Mind (tu publikował Russell i Turing) czy w Journal of Symbolic Logic (tu publikowali najwybitniejsi polscy logicy-matematycy: Mostowski, Kuratowski, Tarski). Ruch Filozoficzny,  symbol dawnej „wielkości polskiej logiki”,  został oceniony gorzej od większości czasopism teologicznych.  
Aby zniszczyć filozofię w Polsce, utożsamianą z dziedzictwem Szkoły Lwowsko-Warszawskiej (dziełem Twardowskiego, Łukasiewicza, Tarskiego, Kotarbińskiego, Ingardena, Tatarkiewicza, Ajdukiewicza i wielu innych wybitnych polskich logików oraz filozofów), najpierw trzeba zniszczyć polską logikę, w której nadal osiągamy światowe sukcesy (według rankingu Scimago Lab jesteśmy na 11 miejscu na świecie w dziedzinie badań logicznych; jedynie polscy weterynarze mogą pochwalić się lepszym wynikiem, zajmując w podobnym rankingu 9 pozycję). Filozofia bez logiki staje się ideologią, której publiczność nie chce słuchać. Dyskurs filozoficzny bez podbudowy logicznej podlega atrofii i przekształca się w propagandę na usługach określonej opcji ideologicznej. Ponieważ w naszym kraju dominującą opcją w dyskursie publicznym ma być katolicyzm, filozofowie powinni stać się niewolnikami księży katolickich. Wówczas w Polsce nie spotkamy intelektualistów oceniających debatę publiczną w kategoriach racjonalności, ale  będziemy epatowani tekstami klakierów Rydzyka, Ryczana i innych katolickich propagatorów „dobrej nowiny”, przywdziewających szaty intelektualnych odkrywców „absolutnej i obiektywnej prawdy”. Parafrazując semantycznie Marksa, Engelsa i Jezusa Chrystusa: „Zaprawdę powiadam Wam: Logicy wszystkich uniwersytetów, łączcie się !!!”  
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”) 
http://www.facebook.com/pages/Fan-Klub-Krysztofiaka/397324376997122

O katolickim wzorcu Polaka liżącego - na marginesie ataku abp Hosera na liberalizm

TEKST  Z  DNIA  23.09.2012  ROKU
Współczesną kondycję Kościoła Katolickiego w Polsce najdobitniej przedstawia symboliczny obrazek klęczących, szkolnych  dzieci zlizujących z kolan księdza bitą śmietanę. Życie społeczne ma być wzorowane na „paradygmacie zlizywania bitej śmietany z dupy księży”. Praktyki edukacyjne, realizowane zgodnie z zasadą „lizania dupy autorytetowi”, bez wątpienia okaleczają uczniów. Nawyk lizania przeistacza się bowiem w traumę lizania, z której nie wyprowadzi nas żadna psychoterapia.
W wywiadzie udzielonym Rzeczpospolitej z dnia 22.09 2012, abp Hoser przestrzega nas  przed atomizacją społeczną, totalitaryzmem intelektualnym, feminizmem, liberalizmem i źle pojętą wolnością.  Według niego, współcześnie proponowana idea wolności polega na nieustannej  możliwości „ciągłych wyborów”. Hierarcha precyzując swoje myśli, twierdzi, iż taka możliwość powoduje, że człowiek zmienia swoje wartości w zależności od sytuacji. To zaś prowadzi – według Biskupa – do permanentnych odrzuceń czegoś, co wcześniej się wybierało. Rodzi to atmosferę powszechnej „niewiary” – „nikomu do końca nie można wierzyć”.  W tej sytuacji nasze więzi stają się słabe.
Myśli kryjące się za słowami abp Hosera można interpretować jako wyraz tęsknoty za jedynym, niepodważalnym i obowiązującym społecznie punktem widzenia. Kościół Katolicki w Polsce  pokazuje więc, poprzez słowa swojego funkcjonariusza, że nie rozumie przemian kulturowych, które dokonują się wokół nas. Współczesna rzeczywistość, której doświadczamy od rana do wieczora, jest pełna przeróżnych i  szalenie szybko migocących artefaktów. W poniedziałek musimy uporać się ze zrozumieniem afery Amber Gold,  we wtorek na tapetę interpretacyjną wchodzi sprawa strony internetowej Antykomor, zaś w środę od samego rana media trąbią o bitej  śmietanie i „lizanku” kolan księdza-dyrektora. Niedziela kończy się ujawnieniem zjawiska  pedofilii o gigantycznych rozmiarach wśród księży Kościoła Katolickiego w Australii. Natłok tak różnych wydarzeń i przymus ich interpretacji, narzucany przez media, wymuszają na widzach sceny  artefaktów stosowanie różnych narzędzi interpretacyjnych. Ponieważ rzeczywistość jest tak dynamiczna, nasze schematy – podobnie jak programy komputerowe - bardzo szybko starzeją się. Nasze wybory punktów widzenia czy  perspektyw oglądu są zmienne, gdyż interpretowana rzeczywistość jest  heraklitejską rzeką.
Liberalizm jest meta-perspektywą interpretacyjną uprawomocniającą prawo wyboru własnych punktów widzenia. Liberalna epistemologia jest ufundowana na zasadzie sceptycyzmu poznawczego, zgodnie z którą każdy z nas w jakimś zakresie błądzi; mówiąc nieco dosadniej – każdy z nas jest w jakimś zakresie głupi. Kościół Katolicki nie rozumie tej zasady z oczywistych powodów. W sposób autokratyczny od tysiącleci uzurpuje sobie prawo do projektowania jedynego, absolutnego, obiektywnego punktu widzenia. Współcześnie, w kulturze zachodniej taka uzurpacja jest określana jako konstytutywna dla praktyk totalitarnych. To nie liberałowie, lecz fundamentalistyczni chrześcijanie proklamują chrześcijański totalitaryzm epistemologiczny – światopogląd, zgodnie z którym  w Biblii wyartykułowana jest obiektywna  prawda wskazująca nam obowiązujący styl życia. Europejczyk XXI wieku odrzuca jednak proponowany w Piśmie Świętym  styl życia, gdyż jest on anachroniczny oraz interpretacyjnie nieefektywny.  Zjawiska, które na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie,  wymagają radykalnie odmiennych opisów poprzez rozmaite spektra wartości. Kościół zaś widzi w nich ten sam grzech. Nie da się jednej miary przyłożyć do dwóch różnych aktów aborcji, dokonanych w podobny sposób, ale różniących się poziomem bogactwa kobiet przerywających ciążę. Chrześcijaństwo widzi w obu sytuacjach to samo zło. Współczesny liberał ujmuje  oba wypadki w  radykalnie różnych aspektach aksjologicznych. Monizm interpretacyjny, stojący u podstaw katolickiej hermeneutyki, stanowi  upraszczającą praktykę rozumienia codzienności, która indukuje konflikt komunikacyjny.
Abp Hoser w jednym ma rację:  liberalizm jest zagrożeniem dla interesu finansowego Kościoła Katolickiego. Skoro chrześcijańska perspektywa poznawcza nie jest w żaden sposób wyróżniona poznawczo, kościoły chrześcijańskie nie mogą  być prawnie uprzywilejowane. Głosząc nieskrępowane prawo do wytwarzania i wybierania  schematów interpretacyjnych, liberałowie stwarzają nacisk konkurencyjny dla kościołów chrześcijańskich na rynku idei. Żaden piekarz we wiosce nie życzy sobie tego, aby wybudowano drugą, konkurencyjną piekarnię. Rozsądny piekarz z takim stanem rzeczy pogodzi się i będzie starał się wypiekać smaczniejszy chleb; inny zaś podpali sąsiada. Kościół poprzez swoją ofensywę ideologiczną wydaje się nakłaniać swoich wiernych do marszów  z pochodniami. W naszym kraju już doświadczyliśmy nocnego, smoleńskiego czuwania, które, na szczęście, przeobraziło się w uliczny wodewil.
Wiara w prawdy objawione w czasach rozkwitu wyrafinowanych teorii naukowych jest anachroniczna. Religie nie dostarczają nam wartościowych poznawczo obrazów świata; nie są prawdziwe. Rozwój współczesnych nauk kognitywnych wymusza na społeczeństwach radykalną  zmianę w postawie spostrzegania dyskursu religijnego. Bóg  przestaje być człowiekowi potrzebny jako  gwarant „życia po życiu”. Chrystus konkurujący z Mahometem również nie jest w stanie współczesnemu człowiekowi nic ciekawego zaoferować. W księgach świętych chrześcijaństwa nie znajdziemy rad, jak rozwiązać problemy  dotyczące eutanazji, aborcji, in vitro, biotechnologii, narkotyków, HIV, związków homoseksualnych czy energii atomowej. Każdy z tych problemów wyznacza swoją  własną przestrzeń interpretacyjną. Liberalizm stanowi nakaz wzbogacania tych przestrzeni poprzez prefabrykowanie coraz to nowych schematów interpretacyjnych. Jeśli „idąc za głosem hierarchów katolickich”, unieważnimy ten nakaz, zginiemy  pod ciężarem ogromu wyzwań cywilizacyjnych, których nie będziemy mogli w żaden sposób zrozumieć. Imperializm liberałów, na który zwraca uwagę abp. Hoser, jest jedynie nawoływaniem do twórczości narracyjnej – do tworzenia coraz gęstszych  sieci intertekstualnych w przestrzeni symbolicznej, umożliwiających międzykulturowy przekład tekstów kultury. Bez wątpienia, proces zagęszczania sfery symbolicznej w linki interpretacyjne pomniejsza  rolę chrześcijańskiej perspektywy pojęciowej w dyskursie publicznym. Dlatego nie należy dziwić się temu, iż biskupi nawołują do deintelektualizacji życia publicznego, szantażując nas intelektualnym totalitaryzmem.[1]  Apel księdza Hosera  należy rozumieć jako wezwanie do blokowania społecznych procesów kreacji elit intelektualnych w Polsce, których misją publiczną jest prefabrykowanie najrozmaitszych, możliwych światów narracji kulturowej i ich  dostarczanie  na rynek idei. [2]  Bez elit humanistycznych, zdolnych do zaproponowania światu własnych systemów kodów kulturowych, społeczeństwo polskie stanie się „kaleką Europy”.
Współczesną kondycję Kościoła Katolickiego w Polsce najdobitniej przedstawia symboliczny obrazek klęczących, szkolnych  dzieci zlizujących z kolan księdza bitą śmietanę.  Ksiądz-dyrektor symbolizuje Kościół, zaś uczniowie są metaforą społeczeństwa. Oferta kulturowa Kościoła Katolickiego w Polsce, wyłaniająca się z obrazka, który obiegł media od Lizbony po Moskwę, jest klarownie jednoznaczna. Kościół daje nam bitą śmietanę, którą  mamy zlizywać z jego nagich kolan.  Funkcja edukacyjna polskiej szkoły została zredukowana do nauki lizania kolan księży. Lizanie kojarzy się wulgarnie, na gruncie związków znaczeniowych tego słowa z innymi słowami języka polskiego, z „lizaniem komuś dupy”. Ponieważ od kolan do innych części ciała jest niespełna pół metra, więc można łatwo dopełnić  treść przekazu obrazka. Życie społeczne ma być wzorowane na „paradygmacie zlizywania bitej śmietany z dupy księży”. Praktyki edukacyjne, realizowane zgodnie z zasadą „lizania dupy autorytetowi”, bez wątpienia okaleczają uczniów. Nawyk lizania przeistacza się bowiem w traumę lizania, z której nie wyprowadzi nas żadna psychoterapia. W traumie lizania, nie umiemy dokonywać wyborów wymaganych przy rozwiązywaniu wszelkich zadań życiowych; w traumie lizania jesteśmy w stanie wyłącznie lizać. Liberałowie proponują  wzorzec Polaka czytającego, zaś Kościół głosem  abp Hosera  oferuje nam wzorzec Polaka liżącego.
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”)
[1] Owa deintelektualizacja życia publicznego przejawia się niezwykle wyraziście w poziomie naukowym i edukacyjnym polskich szkół wyższych. Na ten temat, zob.
[2] Przykladem praktyki blokowania spolecznego  procesu wyłaniania się elit jest ostatnio opracowany przez Ministerstwo Nauki ranking oceny czasopism naukowych, który deprecjonuje humanistów publikujących w najbardziej prestiżowych czasopismach na świecie i dowartościowuje teologów, kosmetologów i historyków piszących swoje teksty w lokalnych, krajowych zeszytach naukowych. Na ten temat, zob.

Szaleństwo logiczne i ideologiczne w debacie nad aborcją i in vitro

TEKST  Z  DNIA  24.10.2012  ROKU 
Szaleństwo logiczne lewicy polega więc  na jednoczesnym akceptowaniu dwóch wykluczających się stanowisk:  liberalnej ustawy aborcyjnej oraz  liberalnego prawa in vitro. Strona katolicka nie popełnia sprzeczności logicznej, forsując swoje rozwiązania. Obnaża jednak swoją instrumentalną i ideologiczną interpretację kategorii życia. W tym sensie Kościół Katolicki uprawia hipokryzję, odwołując się do zasady „pro-life”, rozumianej jako afirmacja wszelkich form prokreacji  ludzkiego życia.
Kryzys gospodarczy wpływa na ożywienie ducha filozofii w narodzie.  Posłowie i lud dyskutują nad ważnymi kwestiami filozoficznymi. Czy ograniczać prawo do aborcji? Czy ograniczać prawo do zapłodnienia in vitro? Obie kwestie spaja temat życia. Filozoficzny witalizm jest stanowiskiem głoszącym, iż najwyższą wartością jest ludzkie, indywidualne życie. Zgodnie z tym punktem widzenia,  wolno i powinno się „nabluzgać Allahowi i Chrystusowi”, gdyby taki akt miał ratować ludzkie życie. 
Współczesny witalizm można określić jako światopogląd, który odwołuje się do wypowiedzi słynnego, greckiego filozofa, Empedoklesa: ludzie są bogami. Witalizm jest więc w swojej istocie antyreligijny. Żaden Chrystus, Mahomet czy Sai Baba nie ucieleśniają jakichkolwiek  wartości, które byłyby ważniejsze niż ludzkie życie. Co więcej, teizm można interpretować jako ten rodzaj filozofii, który kwestionuje humanistyczną apoteozę człowieczego, indywidualnego życia. W tym świetle, czyn Chrystusa - wolnego wyboru męczeńskiego oraz  brutalnego umierania na krzyżu - należy uznać za zbezczeszczenie wartości ludzkiego, indywidualnego życia. Syn Boga jako wszechmocna i wolna osoba dokonał bowiem wyboru turpistycznego okaleczenia siebie tylko po to, aby ujawnić swoje istnienie i wyartykułować egocentryczną prawdę cierpienia za miliony. Chrystus nie poświęcił siebie na ołtarzu  zbrodni, żeby chronić innego człowieka. Zwolennik witalizmu taką postawę musi określić jako „niebezpieczną  psychodelię”, kreującą kulturowy archetyp  zbrodni w imię abstrakcyjnej idei odkupienia gatunku ludzkiego.
W naszej narodowej debacie na temat życia stanowiska są podzielone. Kościół Katolicki i jego partyjne przybudówki opowiadają się za restrykcyjnym prawem aborcyjnym i kontestują  prawo do zapłodnienia metodą  in vitro.  Po drugiej stronie barykady występuje lewica, która opowiada się za liberalizacją prawa do aborcji oraz do kreowania człowieka w warunkach laboratoryjnych. Obie opozycyjne strony w tym sporze popadają bądź w szaleństwo sprzeczności logicznej bądź w cynizm ideologiczny.
Każdy akt aborcji prowadzi do zmniejszenia przyszłej populacji żywych istot ludzkich. W wyniku przerwania ciąży nie zaistnieje potencjalny człowiek. Wyraźmy tę konstatację w języku nieco bardziej precyzyjnym:
(1)   Jeśli akceptujemy liberalizację aborcji, to nie akceptujemy  maksymalizacji wielkości populacji żywych istot ludzkich.
 Laboratoryjne zabiegi in vitro z kolei prowadzą do zwiększenia przyszłej populacji istot ludzkich. Przeprowadzając skutecznie eksperyment sztucznego zapłodnienia, tworzymy nowego człowieka. Ten fakt można wyrazić ściślej tak oto:
 (2)    Jeśli akceptujemy in vitro, to akceptujemy maksymalizację wielkości populacji żywych istot ludzkich.
 Z przedstawionych dwóch przesłanek wynikają logicznie następujące dwie konkluzje (typowy student po ukończeniu elementarnego kursu logiki formalnej powinien być w stanie przeprowadzić odpowiedni dowód):
 (3)   Jeśli akceptujemy liberalizację aborcji, to nie  akceptujemy in vitro.
  (4)   Jeśli akceptujemy in vitro, to nie akceptujemy liberalizacji aborcji.
Każdy więc kto zgadza się na legalizację zabiegów aborcji na życzenie kobiety w ciąży, będąc zmuszonym do posługiwania się logicznymi regułami myślenia, musi zaprotestować przed akceptacją prawa do in vitro. Z drugiej strony, każdy kto akceptuje in vitro, jeśli chce być uznany za osobę  racjonalną, jest zobowiązany do niezaakceptowania liberalnej ustawy aborcyjnej.
Szaleństwo logiczne lewicy polega więc  na jednoczesnym akceptowaniu dwóch wykluczających się stanowisk:  liberalnej ustawy aborcyjnej oraz  liberalnego prawa in vitro. Bez wątpienia, lewica  próbując przeforsować takie stanowisko, kreuje społeczny wzorzec zawieszania obowiązku podporządkowywania się w życiu publicznym prawom logiki klasycznej. Odwoływanie obowiązywania praw logicznych w dyskursie publicznym dla doraźnych interesów pewnych grup społecznych jest niebezpieczną praktyką perswazyjną.
Strona katolicka nie popełnia sprzeczności logicznej, forsując swoje rozwiązania: akceptację restrykcyjnego prawa aborcyjnego i odrzucenie prawa do  sztucznego zapłodnienia. Obnaża jednak swoją instrumentalną i ideologiczną interpretację kategorii życia. Skoro bowiem w sytuacji, w której obowiązuje restrykcyjne prawo aborcyjne oraz liberalne prawo in vitro, rodzi się więcej istot żywych, niż wówczas gdy obowiązuje restrykcyjne prawo aborcyjne i  zakaz stosowania techniki  in vitro, to strona katolicka, propagując swoje stanowisko,  tym samym pokazuje to, że nie akceptuje zasady maksymalizacji życia bez ograniczeń. W tym sensie Kościół Katolicki uprawia hipokryzję, odwołując się do zasady „pro-life”, rozumianej jako afirmacja wszelkich form nieprzymuszonej prokreacji  ludzkiego życia (w związkach małżeńskich, przedmałżeńskich, pozamałżeńskich, w ramach wolnej miłości; w aktach seksualnych  w zaciszu domowym lub na łonie natury; na łące, w stogu, stodole czy w końcu na biurku w gabinecie szefa oraz laboratoryjnie w ramach in vitro, itd.). Seks w probówce jest również afirmacją witalności.
Stanowisko partii katolickich jest wyrazem dyskryminowania tych stylów poczęcia ludzkiej istoty, które kwestionują sakralny wymiar narodzin człowieka. Fundamentem doktryny katolickiej jest teza głosząca to, że człowiek jest dziełem Boga. Technologie antropologiczne stwarzania człowieka zaprzeczają tej pozbawionej sensu poznawczego tezie. Człowiek tworzy się w wyniku określonych procesów biologiczno-chemicznych, które w XXI wieku naukowcy mogą symulować w warunkach eksperymentalnych. Sukcesy w stosowaniu techniki in vitro pokazują to, że misja Boga w kosmosie jako stwórcy człowieka już zakończyła się. Bóg przestaje być potrzebny człowiekowi w czymkolwiek; jego miejsce zaczynają zajmować naukowcy. Modlitwa do Matki Boskiej Częstochowskiej przestała być przydatna w praktykach przedłużania życia; w walce z klęskami żywiołowymi i kryzysami gospodarczymi.    Kościół kontestując prawo do in vitro broni de facto swojego interesu istnienia jako instytucji sprzedającej ludzkości usługę kontaktu z sacrum. Biskupi nie są zainteresowani propagowaniem wartości witalnych. Dbają wyłącznie o spójność doktryny i o jej siłę replikowania się w umysłach wiernych.
W  politycznej dyskusji nad wartością życia najbardziej konsekwentne logicznie stanowisko utrzymuje Tusk. Opowiada się za rozsądnie restrykcyjną ustawą aborcyjną i liberalnym prawem do zapłodnienia  in vitro. Taka koniunkcja praw witalnych, w rzeczy samej, maksymalizuje  życie, a ich obowiązywanie będzie wpływać na wzrost dzietności w Polsce. Tym samym Rząd pokazuje nam, że można troszczyć się o życie poza kontekstem religijnym, w abstrakcji od rozmyślań nad sacrum i profanum.  Czas najwyższy  nastał, aby zminoryzować rolę Kościoła Katolickiego w dyskursie publicznym, gdyż działalność tej instytucji prowadzi wyłącznie do patologii społecznych (pedofilia, afery finansowe, poniżanie innowierców, ateistów i osób prezentujących niestandardowy styl życia seksualnego). Szkoda tylko, że główna, liberalna siła polityczna w Polsce, Ruch Palikota, zamiast ogniskować swoją aktywność na procesie deklerykalizacji życia publicznego, wikła się w urągający logice dyskurs postmodernistyczny.  Lud naszego kraju, mimo, iż jest nieustannie epatowany medialną papką ideologii lewicowych (postmodernistyczno-postkomunistycznych) i religijno-tradycjonalistycznych, zachowuje rozsądek logiczny. Większość bowiem z nas opowiada się za liberalnym prawem do in vitro i za rozsądnie restrykcyjną ustawą aborcyjną, a więc za spójnością logiczną. Zdominowanie publicznej przestrzeni przez wojnę pomiędzy „logicznymi głupcami” a „namiestnikami Boga” byłoby znakiem poważnego kryzysu wartości racjonalnych. Społeczeństwo jest zdrowe wówczas, gdy przeważają w jego dyskursie schematy myślenia zdrowego rozsądku (a więc schematy zgodne z prawami logiki matematycznej).  
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”)