Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pedofilia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pedofilia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 lutego 2021

Śmierć ks. Dymera: czy był on powiązany z rosyjską agenturą działającą w Szczecinie?

Czy Dymer współpracował z osobami wywodzącymi się z wojskowych służb specjalnych z czasów PRL? W jaki sposób umożliwiono Dymerowi otwarcie przewodu doktorskiego na wydziale Humanistycznym US? Czy Dymer spotykał się z honorowym konsulem Federacji Rosyjskiej w Szczecinie, osobą mającą wpływy zarówno w Urzędzie Miejskim  jak i placówkach akademickich Szczecina? Czy dochodziło do kontaktów pomiędzy gen. Samolem i abp. Dzięgą? Czy obaj dygnitarze wchodzili w interakcję z honorowym konsulem Federacji Rosyjskiej, rezydującym w Szczecinie pod oknem koszar NATO?

Prokuratura w Szczecinie wszczęła śledztwo w celu wyjaśnienia nagłej śmierci ks. Dymera, oskarżanego o pedofilię. Śledztwo jest prowadzone w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci. Organa ścigania sugerują więc, że Dymerowi ktoś pomógł w odejściu na tamten świat. Analogia ze śmiercią innego katolickiego pedofila, abp. Wesołowskiego jest  uderzająca. Nuncjusz apostolski w Dominikanie zmarł w trakcie prowadzenia śledztwa przeciwko niemu. Nie przeprowadzono sekcji zwłok. Niektórzy publicyści zauważyli to, że nie jest wykluczone, iż abp Wesołowski został zabity, gdyż za dużo wiedział o sieci pedofilskiej działającej na najwyższych szczeblach hierarchii Kościoła katolickiego. Czy również ks. Dymer został zabity, bo obawiano się, że ujawni nazwiska pedofilów i handlarzy narządami, których aktywność realizuje się w przestrzeni instytucjonalnej Kościoła?

https://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/kontrowersje-wokol-smierci-abp-jozefa-wesolowskiego/s6hpckp

Co obecnie wiemy w sprawie Dymera?

W latach 90-tych XX wieku ks. Andrzej Dymer rozpoczął działalność w przestrzeni edukacyjnej Szczecina. Założył pierwszą katolicką szkołę podstawową. Swój sukces organizacyjny zawdzięcza ówczesnemu kuratorowi oświaty w Szczecinie, Czesławowi Plewce, wywodzącemu się z SLD. Ten ostatni odszedł ze stanowiska kuratora w atmosferze skandalu. Zarzucano mu niewłaściwe praktyki prywatyzacyjne w szkolnictwie. Plewka był osobą dobrze ustosunkowaną na Uniwersytecie Szczecińskim.  Udało mu się nawet uzyskać stopień doktora. Podobna drogę kariery „naukowej” wybrał Dymer, który otworzył przewód doktorski na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. Bohater katolickiej afery pedofilskiej był więc promowany w Uniwersytecie Szczeciński przez pewne środowiska zintegrowane z Kurią Arcybiskupią.


 

Źródło: wies.pl (Andzrej Dymer z abp. Dzięgą)

Nie ma wątpliwości, że Dymer spotykał się z  władzami dziekańskimi i rektorskimi Uniwersytetu Szczecińskiego podczas tzw. „obiadów”, na które rządcy Kościoła katolickiego w Szczecinie zapraszali ważne osobistości życia akademickiego stolicy Pomorza Zachodniego. Uzyskanie przez niego doktoratu miało służyć jako przykrywka dla jego działalności na rynku seksualnym. Pomimo oskarżeń, w początkowych latach XXI wieku Dymerowi, podobnie jak Czesławowi Plewce, ułatwiano uniwersytecką karierę. Media jednak milczą w tej sprawie. Nie wiemy, kto w Uniwersytecie Szczecińskim wspierał „karierę pedofila”? Miejmy nadzieję, ze organa prokuratorskie skutecznie zidentyfikują nazwiska najważniejszych kreatorów „kariery naukowej” Dymera.

https://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2018/02/oskarzany-o-pedofilie-ks-dymer-nadal-w.html

Dymer również współpracował z Urzędem Miejskim w Szczecinie w ramach DPS oraz Ośrodka Brata Alberta dla trudnej młodzieży. Był również dyrektorem Liceum Katolickiego w Szczecinie, a także stał na czele Centrum Edukacyjnego Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej. Do końca życia Dymer pozostawał głównym zarządcą Instytutu Medycznego im. Jana Pawła II w Szczecinie, placówki finansowanej ze środków publicznych. W Głuszy pod Koszalinem zorganizował „swój pałac” – rezydencję położoną na kilku hektarach ziemi nad jeziorem, która latem służyła Kościołowi jako miejsce kolonii dla dzieci ze szkół podstawowych z całej Polski.

https://szczecin.wyborcza.pl/szczecin/1,34939,15772091,Grzech_szczecinskiego_Kosciola_ponownie_odkryty__ROZMOWA_.html?disableRedirects=true#LokSznTxt

Czego nie wiemy o Dymerze?

Czy Dymer współpracował z osobami wywodzącymi się z wojskowych służb specjalnych z czasów PRL? Okazuje się bowiem, że w salach gimnastycznych Seminarium Duchownego w Szczecinie odbywały się treningi szkoły sztuk walki. Istnieją poszlaki wskazujące na to, że niektórzy wychowankowie Dymera uczestniczyli w tych zajęciach w ramach tzw. socjoterapii. Czy organizatorzy tego „biznesu militarystycznego” są powiązani z obecnie funkcjonującymi agendami wywiadowczymi i kontrwywiadowczymi Polski?

Czy organizowane przez Dymera kolonie w Głuszy pod Koszalinem dla dzieci w wieku 12-14 lat stanowiły element ich rekrutacji do domów publicznych w Europie zachodniej? W ostatnim filmie Vegi pt. „Oczy diabła” narrator stwierdza, iż w Polsce funkcjonuje sieć mafijna, której celem jest dostarczanie dzieci do burdeli w Europie oraz dla pozyskiwania narządów na przeszczepy.

https://www.youtube.com/watch?v=nZEJ2HTtQlc

DPS-y mogą stanowić bardzo skuteczne narzędzie prania pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami, organami ludzkimi i ludźmi. Czy Domy Pomocy Społecznej, którymi zarządzał Dymer, stanowiły jakiś element w procederze czyszczenia kasy pochodzącej z najokrutniejszych przestępstw kryminalnych? Dymerowskie DPS-y są bowiem okazałymi budynkami. Wymagają potężnej kasy dla swojego utrzymania.  Na stronach internetowych Instytutu Medycznego Jana Pawła II widnieje nota informacyjna tylko o jednym grancie uzyskanym z funduszy europejskich na realizację celów statutowych. Kwota tego grantu nie jest wysoka i nie pokrywa w znaczącym procencie kosztów funkcjonowania Instytutu.

Czy z kolei pieniądze pozyskiwane z Urzędu Miejskiego w Szczecinie stanowią wystarczające środki na pokrycie kosztów funkcjonowania ośrodków, którymi zawiadywał Dymer? Czy w pomoc  instytucjom Dymera są uwikłane fundacje niemieckie, które z kolei pozyskują środki ze źródeł post-radzieckich? Kto lobbuje wśród lokalnych polityków Szczecina – szczególnie w obrębie SLD - na rzecz uruchamiania przepływów finansowych z kont publicznych na konta instytucji zarządzanych przez Dymera i Archidiecezję? Kiedyś promotorem kariery Dymera był Czesław Plewka z SLD.

W jaki sposób umożliwiono Dymerowi otwarcie przewodu doktorskiego na wydziale Humanistycznym US? Czy osoby lobbujące na rzecz interesu naukowego Dymera na Wydziale Humanistycznym US były tymi samymi osobami, które lobbowały na rzecz interesu Mateusza Piskorskiego z Wydziału Humanistycznego US, który był, ostatnim, uwięzionym przez służby, szpiegiem rosyjskim? To pytanie inspiruje do postawienia innego: czy Dymer spotykał się z honorowym konsulem Federacji Rosyjskiej w Szczecinie, osobą mającą wpływy zarówno w Urzędzie Miejskim  jak i placówkach akademickich Szczecina?

Jaki wyłania się obraz działalności Dymera?

Analityczne rekonstruowanie potencjalnych scenariuszy działalności danej osoby na podstawie szczątkowych informacji wymaga przede wszystkim opracowania jej sieci personalnych powiązań. To podstawowe zadanie, które trzeba zrealizować na początku każdego śledztwa.

Dymer przede wszystkim był powiązany z abp. pułkownikiem Dzięgą, który przez lata ukrywał przed opinią publiczną pedofilskie zarzuty kierowane pod adresem naszego bohatera. W okresie sprawowania swojej misji w ordynariacie Wojska Polskiego, Dzięga nawet otrzymał medal „Za zasługi dla obronności kraju” na początku lat 90-tych XX wieku. W tym samym czasie prezydent Lech Wałęsa był inwigilowany przez pedofila ks. Cybulę (prywatny spowiednik Wałęsy). Obecnie, Dzięga jest przedstawiany przez media jako lobbysta Radia Maryja. W grudniu 2020 r. reporterzy uchwycili na zdjęciach Rydzyka i Dięgę razem na marszu pro-life w Toruniu. Można zadać pytanie czy tematem rozmowy pomiędzy „duszpasterzami” była zbliżająca się niechybnie afera Dymera?




Źródło: youtube.com


W czasie kiedy zamiatano pod dywan oskarżenia przeciwko Dymerowi, w 2012 roku szefostwo nad korpusem NATO w Szczecinie objął gen. Samol, absolwent Akademii Wojsk Pancernych w Moskwie oraz zaufany żołnierz Antoniego Macierewicza. Pełniąc swoją służbę dał się poznać jako prowokator polityczny, który usiłował zorganizować w czasie najazdu Putina na Ukrainę, konferencję na temat współpracy NATO i Rosji. Samol chciał wciągnąć do patronatu nad konferencją świeżo upieczonego prezydenta Dudę.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,22659771,general-bliski-macierewiczowi-zapraszal-rosjan-i-chcial-patronatu.html

W 2017 r. została w Sejmie sformułowana interpelacja do Ministerstwa Obrony Narodowej dotycząca ryzyka utrzymywania na wysokich stanowiskach gen. Samola w strukturach wojskowości z uwagi na kwestie bezpieczeństwa państwa.

http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/InterpelacjaTresc.xsp?key=4F479BFD

Pojawia się ważna kwestia: czy dochodziło do kontaktów pomiędzy gen. Samolem i abp. Dzięgą? Czy obaj dygnitarze wchodzili w interakcję z honorowym konsulem Federacji Rosyjskiej, rezydującym w Szczecinie pod oknem koszar NATO?

Dzisiaj gen. Samol jest oskarżany o spisek przeciwko gen. Andrzejczakowi, szefowi sztabu generalnego WP za spowodowanie klęski militarnej z Rosją w manewrach wirtualnych Zima-20.

https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114883,26748091,rosjanie-mieli-dotrzec-do-warszawy-w-cztery-dni-i-nie-to-jest.html

Puenta

Powiązania Dymera z abp. pułkownikiem Dzięgą, który od co najmniej 2008 roku do chwili obecnej chronił tego pierwszego, wraz z uwikłaniem Dzięgi w relacje z Rydzykiem oraz strukturami polskiej wojskowości, mogą sugerować zatrważający, potencjalny scenariusz afery.

Szczecin jest z pewnością miejscem penetracji przez służby specjalne Putina. W tym mieście  kanał nielegalnego przerzutu paliwa z Rosji do Niemiec styka się z akcjami monitorowania przez Rosjan pracy korpusu NATO. Z doniesień medialnych, wiemy, iż przez Szczecin również przechodzą trasy handlu ludźmi dla celów prostytucji w Europie zachodniej. Jeśli do tego dodamy takie strategicznie istotne pozycje, jak terminal LNG w Świnoujściu oraz przebieg gazociągu Nord Stream II 30 kilometrów od Szczecina, ważne ze strategicznego punktu widzenia zarówno dla Rosji jak i Polski, to motywem ewentualnego zabicia Dymera może być jego uwikłanie w kontekst działalności różnej maści mafijno-agenturalnych służb.

Miejmy nadzieję, że Prokuratura szybko odpowie na postawione pytania i publiczność dowie się, czy śmierć ks. Dymera została spowodowana „nieumyślnie”. Dla Kościoła w Polsce obecna sytuacja jest kolejnym gwoździem do jego trumny. Skojarzenia Dymera z handlem ludźmi, działalnością pułkownika  Dzięgi, ewentualnością wpływu agenturalnego Rosji na kurię archidiecezjalną - nawet jeśli prokuratura nie wykaże takich związków - pozostaną na długo w pamięci publiczności. Sprawa Dymera jest po prostu świetnym materiałem na ostry thriller szpiegowsko-kryminalny.

***

Jeśli chcecie, abym pisał bezkompromisowe felietony pokazujące rozmaite możliwe scenariusze przebiegu wydarzeń, to możecie mnie wspierać. Pisanie jest bowiem kosztowne. Kiedy nadepniesz służbom na ich stopy, one zwykle podejmują zemstę.

Adres zrzutki na pomoc W. Krysztofiakowi  w walce z sądami polskimi. 

https://pomagam.pl/wolnykraj

 

"/.../ w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji.  Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. /.../  Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy "system" łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z "systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie "energicznymi tekstami" jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach."

 

Obecnie złożyłem skargę na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 

***

 

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  

    

 

 

 

 

 

 

sobota, 18 maja 2019

W WYBORACH W ZACHODNIOPOMORSKIEM I LUBUSKIEM DO PARLAMENTU EUROPEJSKIEGO GŁOSUJĘ NA PROKOP-PACZKOWSKĄ Z WIOSNY


Wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego w 2019 roku ustawią kampanię wyborczą jesiennych wyborów do Sejmu i Senatu. Jeśli w obecnych wyborach wygra PiS, to również wygra jesienią, uzyskując wynik gwarantujący Kaczyńskiemu większość konstytucyjną. Stworzy to ryzyko uczynienia z naszego kraju katolickiej dyktatury, w której pedofile oraz dewianci seksualni w sutannach, szantażowani przez agenturę Putina, wepchną Polskę w objęcia Rosji.

Kogo wybrać?

Większość wyborców ma kłopot ze znalezieniem partii, na którą mogliby zagłosować z pełnym przekonaniem w nadchodzących wyborach. Jedyną szczerą partią, która w sposób jednoznaczny pokazuje swój projekt dla Polski jest PiS. Istotą tego projektu jest wcielenie zasad takiego porządku społecznego, według którego jeśli nie modlisz się i nie uczęszczasz do Kościoła, to nie masz szans na dobrą karierę zawodową, na życie na odpowiednim, europejskim poziomie.  Z pisowskiego punktu widzenia, przepustką na drodze do zdobycia pieniędzy gwarantujących obywatelom w miarę znośne materialnie życie mają być modlitwy i ukłony katolickim kapłanom, niezależnie od tego czy są, czy nie są dewiantami.

Jedyna partią, która startuje w obecnych wyborach i która ma na sztandarach wypisane hasło walki z zawłaszczaniem życia publicznego przez Kościół katolicki jest Wiosna. Liderzy Wiosny nie dają wyborcom jednak gwarancji skutecznej walki z klerykalizacją życia publicznego w naszym kraju. Lider tej formacji politycznej, Robert Biedroń powiedział bowiem:

Szacunek dla religii, szacunek dla symboli kultu religijnego jest bardzo ważny /…/ Będziemy bronić wszystkiego, co jest czczone, poprzez kult religijny i kiedy ktoś podnosi rękę na takie symbole, to na pewno też będziemy tutaj  domagać  się  ścigania, bo takie  rzeczy nie powinny mieć miejsca.

Takiej  wypowiedzi z pewnością nie powstydziłby się szef MSWiA, Joachim Brudziński. Zacytowana wypowiedź pokazuje dramatyzm wyboru politycznego wśród liberałów, ateistów, antyklerykałów, progresywistów i tych wszystkich, którzy nie zgadzają się na dyktat Kościoła katolickiego w przestrzeni publicznej. Skoro więc lider najbardziej antyklerykalnej partii w Polsce mówi językiem Kaczyńskiego, to w jaki sposób chronić, poprzez udział w wyborach, nasz kraj przed procesami kato-faszyzacji życia publicznego?

Na listach Wiosny figurują: Prokop-Paczkowska oraz Scheuring-Wielgus

Na liście wyborczej Wiosny w okręgu wyborczym, obejmującym województwa: Zachodniopomorskie oraz Lubuskie, figuruje nazwisko Małgorzaty Prokop-Paczkowskiej, działaczki ze Szczecina, która wiele lat temu wsławiła się zdjęciem katolickiego krzyża ze ściany w urzędzie miejskim w Szczecinie. Przez wiele lat organizowała w województwie zachodniopomorskim antyklerykalną opinię publiczną. Jedną z jej najbardziej spektakularnych akcji była organizacja ogólnopolskiej kampanii obrony Wojciecha Krysztofiaka przed szykanami ze strony katolickich „bojówek” działających na Uniwersytecie Szczecińskim. Prokop-Paczkowska jest również znana w Szczecinie ze swej działalności przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego w Polsce. Promuje ideały umiarkowanego feminizmu  w środowiskach liberalnych oraz lewicowych.

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się
Małgorzata Prokop-Paczkowska

Dlaczego wyborca ma oddać głos na Prokop-Paczkowską? Jest ona bowiem jedną z nielicznych aktywistek Wiosny, która daje gwarancję, że będzie walczyła odważnie na scenie politycznej o wycofanie katechezy z systemu szkolnictwa powszechnego, o likwidację Funduszu Kościelnego, opodatkowanie kościołów, wsadzanie do więzień przestępców w sutannach, a nade wszystko – przeciwko dyskryminacji kobiet w Kościele Rzymsko-Katolickim.

Scheuring-Wielgus, podobnie jak Prokop-Paczkowska, nie boi się księży, szczególnie pedofilów i ich tajnych organizacji, ulokowanych w strukturach Kościoła katolickiego. Wraz z Fundacją „Nie lękajcie się” stworzyła mapę katolickiej pedofilii w Polsce. Działając w Sejmie jako posłanka, wspierała niepełnosprawnych w ich proteście przeciwko pisowskiej polityce w stosunku do obywateli, poszkodowanych przez los.  Funkcjonując w Nowoczesnej u boku Ryszarda Petru, Scheuring-Wielgus reprezentowała poglądy liberalnego elektoratu.

Subiektywnie o Prokop-Paczkowskiej

Małgosię Prokop-Paczkowską poznałem co najmniej 7 lat temu, w 2012 roku, podczas happeningu politycznego zorganizowanego przez Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, na którym ogłoszono „List trzech profesorów”. Prof. Woleński (najbardziej utytułowany polski, współczesny filozof), prof. Hartman oraz prof. Krysztofiak podpisali wówczas odezwę do społeczeństwa wyrażającą zaniepokojenie praktykami łamania wolności słowa, przekonań i sumienia w naszym kraju.   Słowa wyrażone w „Liście trzech profesorów” okazały się kasandryczne.


W 2013 roku po podpisaniu cytowanego dokumentu, rozpoczęła się na mnie nagonka w Szczecinie. Zarzucano mi obrażanie uczuć religijnych podczas prowadzonych zajęć na Uniwersytecie Szczecińskim. Z powodów ideologicznych zostałem zdegradowany ze stanowiska profesora przez ówczesną dziekan Wydziału Humanistycznego, pomimo większościowego poparcia Rady Wydziału. Wzywano mnie w miejscu pracy na komisariat policji w celu przesłuchania w związku z prowadzoną przeze mnie działalnością publicystyczną. Wysyłano do mnie na adres uniwersytecki listy z wizerunkami Lenina, Stalina i Dzierżyńskiego, w których formułowano groźby pod moim adresem.

Właśnie w tamtym czasie, w którym rządy sprawowała Platforma Obywatelska, Małgosia Prokop-Paczkowska podjęła się organizacji akcji wsparcia mnie w mojej walce z uniwersyteckim "lobby post-esbecko-kato-faszystowskim". Jej akcja była skuteczna, gdyż ostatecznie nie zdecydowano się na rozwiązanie ze mną stosunku pracy.

Małgosia Prokop-Paczkowska zaskoczyła mnie dopiero w 2018 roku. Dowiedziałem się wówczas, że to ona mnie broniła w latach 2013-2015, nigdy nie chwaląc się tym przede mną. Mogę tylko pozazdrościć skromności kandydatce Wiosny wyborach do Parlamentu Europejskiego – Prokop-Paczkowska nie czeka na pokłony,  "robi swoje" wedle własnego sumienia, nie podlizuje się, jest odważna i reprezentuje moją wizję świata społecznego, wedle której modlitwa i chodzenie do kościoła nie czyni Ciebie człowiekiem „lepszego sortu”. Dlatego zagłosuję na Małgorzatę Prokop-Paczkowską, z listy wyborczej Wiosny w okręgu województw: Zachodniopomorskiego i Lubuskiego.
***

Adres zrzutki na pomoc W. Krysztofiakowi  w walce z sądami polskimi. 


"/.../ w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji.  Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. /.../  Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy "system" łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z "systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie "energicznymi tekstami" jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach."

Obecnie złożyłem skargę na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 
***

***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  

środa, 15 maja 2019

26 MAJA: W KAŻDYM MIEŚCIE WIELKA MANIFA PRZECIWKO PEDOFILII KATOLICKIEJ


Film Sekielskich „Tylko nie mów nikomu” wywołał potężną dyskusję na temat katolickiej pedofilii w przestrzeni dyskursu publicznego. Gwałty seksualne na dzieciach, których dopuszczają się kapłani katoliccy, wywołują publiczny szok. Dlaczego? Bo są one dokonywane przy zaangażowaniu moralno-religijnego światopoglądu. Gwałciciele w sutannach wykorzystują w swoich praktykach seksualnych to, że są szczególnie naznaczani  przez ludzi wierzących jako pośrednicy pomiędzy nimi a Bogiem, jako nosiciele świętości. Ich zbrodnie pedofilii dokonują się pod „rozpostartym parasolem Chrystusa”.

Parasol dłoni Chrystusa rozpostarty nad pedofilami

Publiczna dyskusja nad katolicką pedofilią dryfuje w złym kierunku

Każda publiczna dyskusja nad masowym, patologicznym zjawiskiem, aby być skuteczną, powinna doprowadzić do stworzenia społecznych mechanizmów prewencji przed patologią. W wypadku przestępstw seksualnych dokonywanych przez księży katolickich takim podstawowym mechanizmem prewencji jest uświadomienie sobie przez masy, iż wśród osób odzianych w sakralne szaty odsetek seksualnych dewiantów jest bardzo wysoki.

Obecna dyskusja prowadzona przez media oraz polityków zmierza w kierunku albo wzbudzania empatii i litości nad ofiarami, albo obciążenia winą za katolicką pedofilię byłą Służbę Bezpieczeństwa.  To, że popłaczemy sobie nad traumatycznym losem zgwałconych dzieci, w żaden sposób nie uchroni przyszłe ofiary od „brudnych łap zboczeńców seksualnych” w sutannach. To, że stwierdzimy, iż większość księży-pedofilów było agentami SB lub KGB, również nie spowoduje, iż w przyszłości żadne dziecko nie zostanie zgwałcone przez księdza. Nie oznacza to, że takie koneksje tematyczne nie są ważne. Są one jednak drugoplanowe.


Należy zacząć mówić o prewencji przeciwko pedofilii katolickiej. Ten rodzaj przestępstw na tle seksualnym jest bowiem zupełnie odmienny, niż typowe gwałty, typowa przemoc seksualna. Co robić, aby ustrzec nasze dzieci przed religijnymi pedofilami?

Potrzebujemy społecznej mobilizacji

Aby walczyć z patologią, należy w skali masowej zmobilizować ludzi do tej walki. 26 maja w dniu ważnych wyborów do Parlamentu Europejskiego, można zorganizować w każdym mieście demonstracje przeciwko pedofilii i wynaturzeniom Kościoła katolickiego w Polsce. Potrzebujemy wielkiej manifestacji społeczeństwa, w wielkim marszu „ciszy wyborczej”, z hasłami i apelami wzywającymi do ochrony naszych dzieci przed pedofilami - takiej, która w pamięci społecznej zapadnie na długo. Czy nasze społeczeństwo posiada więc niepolityczne zasoby organizacyjne, zdolne do przeprowadzenia takiej akcji mobilizacyjnej – najlepiej przed kościołami w niedzielę 26 maja?

Fundacja „Nie lękajcie się” oraz rozmaite ruchy antyklerykalne oraz kobiece, które nie są kojarzone z aktywnością polityczną, mogłyby podjąć się zorganizowania w każdym większym mieście demonstracji przeciwko pedofilii w Kościele katolickim. Takie happeningi nie byłyby aktami łamania ciszy wyborczej, gdyż ta dotyczy tylko zachowań wyborczo-agitacyjnych. Pedofilia katolicka stanowi temat publicznych dyskusji analogicznie, jak temat prewencji w walce przeciwko rakowi piersi. Organizując protest przeciwko pedofilii religijnej, cisza wyborcza nie zostanie złamana.

Dzieci powinny zostać przeszkolone w szkołach  w zakresie niebezpieczeństwa pedofilii ze strony kapłanów

Dziecko nie musi być bezbronne, stojąc naprzeciwko przestępcy seksualnemu w habicie. Wystarczy, że rodzice oraz wychowawcy w szkołach zaczną mówić swoim dzieciom i wychowankom o zagrożeniach ze strony księży i zakonnic, kiedy ci ostatni dotykają tematy natury seksualnej na lekcjach katechezy, podczas spowiedzi czy w prywatnych rozmowach. Wystarczy, że dzieciom zakodujemy przekaz, iż kapłani nie mają nic interesującego do powiedzenia w sprawach seksu oraz czystości przedmałżeńskiej.

Czy oni mają coś do powiedzenia sensownego na temat seksu?

Kiedy kapłan na lekcjach religii zaczyna mówić o tym, jak dziewczynki czy chłopcy powinni się ubierać, czerwona lampka powinna wówczas zapalić się każdemu dziecku. Kiedy księża namawiają dzieci do pozalekcyjnego uczestnictwa w zajęciach na plebanii, poza kontrolą rodziców oraz innych nauczycieli, lampka w głowie dziecka powinna zapalić się jaskrawą czerwienią.

Delegalizacja obrządku pierwszej komunii

Zmuszanie ośmioletnich dzieci do przynależności do jakiegokolwiek ugrupowania religijnego jest formą prania mózgów. Obrządek pierwszej komunii ma właśnie stanowić akt świadomego wstąpienia przez dziecko do wspólnoty katolickiej. Bez wątpienia, w wieku ośmiu lat dziecko nie może podjąć w sposób świadomy jakiejkolwiek decyzji światopoglądowej. Dlatego ten obrządek powinien zostać w Polsce zdelegalizowany.

Obrządek pierwszokomunijny stanowi czynnik, który ułatwia księżom-pedofilom polowanie na swoje małoletnie ofiary. Dziewczęta ubrane na biało mają symbolizować czystość seksualną. Siłą rzeczy, celebra pierwszokomunijna musi więc jawić się kapłanom w kontekście  pojęć dotyczących sfery seksualnej człowieka. Ośmioletnie dziewczęta ubrane na biało oraz ośmioletni chłopcy w garniturkach funkcjonują w głowach księży-pedofilów jako łup, nad którym mogą zamanifestować swoją dominację, władzę i sakralne pośrednictwo.

Puenta

Po emisji filmu Sekielskich, społeczeństwo znalazło się w sytuacji, w której jest w stanie przewartościować podczas debaty swój stosunek do religii i Kościoła katolickiego.  Jest to jedyna taka sytuacja, która stwarza czynniki inicjujące taki proces. Dlatego demonstracje przeciwko pedofilii w dniu 26 maja we wszystkich większych miastach w Polsce mogłyby stanowić zaczyn takiego procesu przewartościowywania społecznej roli religii.

***

***

Adres zrzutki na pomoc W. Krysztofiakowi  w walce z sądami polskimi. 


"/.../ w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji.  Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. /.../  Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy "system" łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z "systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie "energicznymi tekstami" jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach."

Obecnie złożyłem skargę na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 
***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  




   


sobota, 11 maja 2019

PO FILMIE SEKIELSKICH: CZY „BRANIE W USTA” WYSOKIM HIERARCHOM STANOWI PRZEPUSTKĘ DO KOŚCIELNEJ KARIERY?


Po obejrzeniu oscarowego „Spotlight”, trudno było oczekiwać, iż film braci Sekielskich  pt. Tylko nie mów nikomu wywoła u widza szok lub niedowierzanie. Okazuje się jednak, że  istnieje taki punkt widzenia, z którego ten film jawi się jako wywołujący traumę, ale nie tę w płaszczyźnie moralno-obyczajowej, ale nieoczekiwanie – w przestrzeni dyskursu politycznego.

Sekielscy sugerują bowiem, że geneza katolicko-kościelnej pedofilii tkwi w dziedziczonej kulturowo instytucji „brania w usta” penisa, będącego emblematem władzy kapłana stojącego wyżej w katolickiej hierarchii. Ten głośny film stawia cicho i z ukrycia pytanie: czy aby zostać kardynałem, arcybiskupem, biskupem, prymasem, proboszczem trzeba brać w usta penisa innych, wyżej postawionych hierarchów w danym momencie dziejowym? Jeśli KGB oraz GRU wiedziały o takim ewentualnym procederze, to jaki jest wpływ służb Putina na obecną scenę polityczną w Polsce?



Kapelan prezydenta Wałęsy, ks. Cybula przyznał, że brał w usta i kazał dziecku brać w usta swojego penisa

Pierwszym faktem zaprezentowanym w filmie, który wywołuje szok i niedowierzanie jest to, że kapelan Lecha Wałęsy w okresie jego prezydentury był pedofilem, który uczył młodego chłopca brania w usta. W filmie Sekielskich przyznał, że dopóki nie ma wytrysku, to nie ma grzechu.

Aby zostać spowiednikiem Lecha Wałęsy, trzeba było uzyskać namaszczenie najwyższych dostojników Kościoła w Polsce. Oznacza to, że ks. Cybula miał potężne poparcie wśród kościelnej hierarchii w latach 80-tych oraz 90-tych.   Kiedy wypełniał swoją polityczną funkcję, toczone były rozmowy o wycofaniu wojsk sowieckich z Polski, a Niemcy przygotowywały się do burzenia Muru Berlińskiego. Cybula należał do najściślejszego grona współpracowników Wałęsy razem z Jarosławem Kaczyńskim.

Księża-pedofile mają na swoim koncie zwykle dziesiątki ofiar. Tak jest najprawdopodobniej w przypadku  Franciszka Cybuli. Z pewnością takie fakty były znane ówczesnej SB i w konsekwencji sowieckim służbom wywiadowczym.  

Znalezione obrazy dla zapytania zdjęcia KGB
Młody Putin w mundurze oficera KGB
Po przyznaniu się w sposób wulgarny do tego, że molestował seksualnie  13-letniego chłopca, Cybula umarł. Nie jest wykluczone, że w "odejściu do piachu" pomogły mu putinowskie oraz kościelne  służby specjalne. Mógł bowiem ujawnić to, jakim, obecnym dostojnikom katolickim on „brał w usta”, aby otrzymać posadę prywatnego spowiednika Lecha Wałęsy. Czy tylko prałatowi Jankowskiemu?  W tym kontekście trudno oczekiwać, że inne osoby, które chcą jeszcze żyć, ujawnią się jako ofiary pedofila Cybuli.

Społeczeństwo powinno domagać się oświadczenia Jarosława Kaczyńskiego o jego relacjach z ks. Cybulą

Film braci Sekielskich pokazuje, że pedofilia wkradła się do historii politycznej Polski w jej najważniejszym, powojennym okresie. Był to czas odzyskiwania przez nasz kraj niepodległości, wycofywania wojsk obcej armii z terenów Polski, transformacji ustrojowej oraz rozliczeń z komunistyczną przeszłością. Wówczas jednym ze współpracowników Lecha Wałęsy, obok Franciszka Cybuli, był Jarosław Kaczyński. Czy Cybula promował młodego wówczas Kaczyńskiego? Jakie relacje wówczas ich wiązały?

Gdyby ktoś przed emisją filmu braci Sekielskich powiedział, że spowiednik Lecha Wałęsy „brał w usta”,  publika oceniłaby taką wypowiedź albo jako prowokację albo jako ekspresję niezrównoważonego psychicznie człowieka. Film pokazuje, że politykom należy stawiać takie pytania, które graniczą  z „jazdą po bandzie”, gdyż prawdziwe odpowiedzi na nie mogą okazać się „hiper-szokujące”.
Znalezione obrazy dla zapytania berliner mauer photo
Mur Berliński - symbol totalitaryzmu i sowieckiej dominacji (wikipedia)
W książce Cenckiwicza o Lechu Kaczyńskim czytamy:  Konflikt z prezydentem Wałęsą i jego najbliższym zapleczem (Andrzej Drzycimski, Mieczysław Wachowski, ks. Franciszek Cybula) narastał od maja 1991 r.   

Jarosław Kaczyński jest więc zobowiązany do dokładnego opisu ówczesnej sytuacji oraz roli, jaką pedofil odegrał w kształtowaniu polityki zagranicznej Polski (wówczas szefem MSZ był Skubiszewski, który był oskarżany o współpracę z SB).

Budowniczy Lichenia jako pedofil

Film braci Sekielskich ujawnia jeszcze mocniejszy fakt. Niezwykle cynicznym pedofilem okazuje się być główny budowniczy bazyliki w Licheniu – miejsca, w którym Kościół katolicki zarabia ogromną kasę. Wydała go ofiara, która obecnie jest księdzem.  Zeznania tego kapłana sugerują to, że aby realizować skutecznie kapłańską karierę, trzeba „brać w usta” wysoko postawionym hierarchom katolickim. Jako trzynastoletnie dziecko, ofiara „brała w usta”, a potem wstąpiła w stan kapłański.

Film pokazuje rozmaite mechanizmy ukrywania pedofilii przez biskupów. W tym kontekście, takie praktyki nie jawią się jako przypadkowe, ale jako systematyczne wysiłki „zakrywania” tajemnego procederu. Odbiorca stawia sobie pytanie: czy biskupi, którzy ukrywają pedofilię, czynią to, bo sami „brali w usta” swoim poprzednikom, aby wspiąć się na najwyższe stanowiska w kościelnej hierarchii?

Kadr z filmu: Eugeniusz M, budowniczy Lichenia, pedofil z Janem Pawłem II
Odbiorca filmu ma prawo zapytać czy prymas Polak, abp Gądecki, abp Jędraszewski i pozostali biskupi „brali w usta” swoim poprzednikom? Czy przeprosiny ze strony Episkopatu Polski, ogłoszone po publicznej emisji filmu Sekielskich, nie są czasami sposobem na przykrycie stawiania pod ich adresem niewygodnego pytania: czy „braliście w usta”?

Kościół szybko zmienia swoje poglądy, w zależnosci od doraźnych potrzeb. Po kinowej emisji filmu „Kler”, dzieło Smarzowskiego oceniono jako brutalny atak na wartości katolickie. Film Sekielskich mówi dokładnie to samo, co film Smarzowskiego. Dlaczego więc biskupi przepraszają? Czy boją się pytania: czy „braliście w usta” swoim poprzednikom?

Kościół, pedofilia i polityka

Jeśli praktyka „brania w usta” hierarchom stanowi rzeczywiście jeden z dominujących sposobów uzyskiwania stanowisk w Kościele katolickim, to z pewnością służby Putina posiadają dokładne rejestry arcybiskupów, biskupów i proboszczów, którzy uczestniczyli i być może nadal uczestniczą w tym procederze. Oznaczałoby to, że Kościół katolicki w Polsce jest zakładnikiem rosyjskich służb wywiadowczych. Wyjaśniałoby to z kolei realizację przez PiS strategii obliczonej na demontaż Unii Europejskiej.

Za cenę uzyskania poparcia wyborczego wśród katolików, Kaczyński realizuje politykę destrukcji projektu integracji europejskiej pod hasłem „Europa ojczyzn”. Czy więc promocja w przestrzeni politycznej tego hasła nie jest najzwyczajniej motywowana „braniem w usta” najwyższych hierarchów w Kościele katolickim?   Gdyby to, co sugeruje film Sekielskiego, było faktem, wówczas mielibyśmy „dowód” na to, że determinanty procesu historycznego mogą posiadać wyraźnie Freudowski charakter. Przybyszewski miałby rację, w Requiem Aeternam parafrazując Biblię: Na początku była chuć.

***
***

Adres zrzutki na pomoc W. Krysztofiakowi  w walce z sądami polskimi. 


"/.../ w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji.  Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. /.../  Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy "system" łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z "systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie "energicznymi tekstami" jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach."

Obecnie złożyłem skargę na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 
***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  



   


środa, 5 grudnia 2018

CZY ZA PARTIĄ RYDZYKA STOI PUTIN?


Informacja, iż europoseł Mirosław Piotrowski złożył wniosek o rejestrację nowej partii politycznej przed wiosennymi wyborami do PE, wywołuje ogromne poruszenie wśród analityków polityki. Kto stoi za tą nową ultra-katolicką inicjatywą? W świetle tego nowego faktu, nieobecność Kaczyńskiego podczas celebracji 27 urodzin Radia Maryja staje się łatwa do wytłumaczenia. Czy Kaczyński lęka się Rydzyka?

Dyrektor Rydzyk ze swoim ochroniarzem podczas modlitwy

Partia Rydzyka w kontekście geopolitycznym

Rząd Morawieckiego naciska na amerykańską administrację, aby ta zgodziła się na utworzenie w Polsce bazy Fort Trump jako buforu militarnego wobec ewentualnych, agresywnych ruchów Putina skierowanych przeciwko nam. W kontekście przygotowań Rosji do inwazji na Ukrainę, okazało się, że plan Żyrinowskiego wspólnego rozbioru Ukrainy nie będzie realizowany przez pisowski rząd. Kaczyński wyrzucił Macierewicza z MON, co spowodowało osłabienie wpływu agentury Putina na procesy decyzyjne w polskim rządzie. Rada Ministrów Morawieckiego przestała być funkcjonalna względem ukraińskich planów Putina.

Putin planuje aneksję Ukrainy
.


Z punktu widzenia teorii wojny, skuteczny najazd na ościenne państwo wymaga neutralizacji jego sojuszników. Z faktu przynależności naszego kraju do NATO, popieramy niepodległość Ukrainy. Jej autonomia  jest Polsce potrzebna z uwagi na przyszły projekt zbudowania ropociągów i gazociągów z Zatoki Perskiej, poprzez Turcję, Ukrainę i Rumunię, do Płocka. Taka inicjatywa całkowicie „kładzie na łopatki”  inicjatywę Nord Stream II, a w konsekwencji plan uzależnienia Unii Europejskiej od rosyjskich dostaw kopalin energetycznych. Zablokowanie takiego scenariusza przez Putina wymaga zwycięskiej wojny na Ukrainie.

Mapa przebiegu gazociągu Nord Stream II

W razie inwazji na Kijów, pomoc militarna dla Ukrainy będzie przede wszystkim prowadzona z terenów Polski (transport ciężkiego uzbrojenia, szkolenie jednostek armii ukraińskiej, praca zaplecza logistyczno-informatycznego, działania w ramach wojny informacyjnej). Zapobiec temu można tylko poprzez ulokowanie rządu, który nabierze wody w usta, kiedy tanki Putina wkroczą do Kijowa i Lwowa. Działania obecnego rządu pokazują, iż Putin nie może liczyć na Morawieckiego i Kaczyńskiego. Dlatego liderowi Rosji potrzebna jest ostra destabilizacja sceny politycznej w Polsce, w wyniku której PiS straci władzę lub Kaczyński będzie zmuszony do koalicji z „kato-polskimi putinowcami”.

Scenariusze rozwoju wypadków

Startując w wyborach do Parlamentu Europejskiego, nowa ultra-kato-narodowa partia z pewnością osłabi PiS. Jeśli wynik partii rządzącej w wyborach do PE będzie niższy niż 30%, to Kaczyński zostanie zmuszony do wprowadzenia do gremiów decyzyjnych, w szczególności do rządu, „różnej maści zwolenników Putina”. Za cenę pozostania przy władzy, Kaczyński będzie musiał zgodzić się na założenie sobie przez Putina (dłońmi Rydzyka) obrożę i smycz - ale bez kagańca tak, aby mógł nadal wyszczekiwać patriotyczną pieśń. 

Jeśli jednak PiS w wyborach do PE osiągnie wynik powyżej 35%, zaś partia, której kapelanem będzie Rydzyk, nie przekroczy progu 5%, lider PiS będzie w stanie założyć  Redemptoryście na kark obroże i smycz, a na pysk – kaganiec. Kaczyński będzie mógł powtórzyć – przynajmniej po cichu - swoją słynną frazę: Zamknij tę zdradziecką mordę. W takiej sytuacji PiS będzie mógł zawalczyć o niewielką część centrowo-katolickiego elektoratu tak, aby uzyskać wynik wyborach do Sejmu na poziomie zbliżonym do rezultatu, jaki PiS osiągnął w 2015 roku. To będzie jednak trudne z powodu nadchodzącego kryzysu gospodarczego.

Scenariusze dla opozycji w kontekście utworzenia nowej partii Rydzyka

Wyniki ostatnich wyborów do sejmików pokazały, że pomimo wzrostu frekwencji wyborczej, PO wraz z Nowoczesną tracą elektorat. Zwycięstwa opozycyjnych kandydatów w wyborach na prezydentów miast nie przełożyły się w ogóle na wynik Koalicji Obywatelskiej w wyborach do sejmików. To, że mieszkańcy Warszawy zagłosowali tak licznie na Trzaskowskiego, wcale nie oznacza, że popierają oni PO oraz Nowoczesną. Poparcie dla opozycji, której przewodzi Schetyna, jest zabetonowane do poziomu około 4.5 miliona głosów.


Pojawienie się nowej ultra-kato-narodowej partii (jednoczącej zwolenników Korwin-Mikkego, nacjonalistów Winnickiego, niektórych sympatyków Kukiza, katolickich fundamentalistów, którym przewodzi Kaja Godek oraz słuchaczy i czytelników rydzykowych mediów) spowoduje wzrost frekwencji w wyborach do PE. Rodziny Radia Maryja stanowią zdyscyplinowany elektorat i z pewnością, większość z nich, jak jeden mąż, pójdzie do urn wyborczych. W wyniku wzrostu frekwencji, choć Koalicja Obywatelska utrzyma swój ilościowy stan posiadania, procentowo jednak straci. Schetyna, Lubnauer oraz Nowacka powinni być zmartwieni.

Scenariusz pozytywny dla antyklerykalnych, liberalnych i proeuropejskich sił

Pojawienie się na scenie politycznej ugrupowania promującego wartości kreowane przez media Rydzyka sprofiluje główne tematy narracji wyborczej podczas kampanii wyborczej do PE. Ultra-kato-narodowcy będą bronili wartości katolickich, podczas gdy Petru i Biedroń będą  atakowali tych pierwszych tematem pedofilii katolickiej. Wzmocnieniem dyskursu pedofilskiego będzie udostępnienie filmu „Kler” na darmowej platformie internetowej (film już tyle „zarobił” kasy tak, że jego darmowe udostępnienie w sieci nie spowoduje strat finansowych dla producenta).

Znalezione obrazy dla zapytania ks. Jankowski photo
Pomnik ks. Jankowskiego -kapelana Solidarności oskarżanego o brutalną pedofilię

W kontekście ujawnionych informacji na temat pedofilii ks. Jankowskiego ze św. Brygidy oraz apeli  partii Teraz o zburzenie pomnika kapelana „Solidarności”, temat katolickiej pedofilii będzie  „grzany” do późnej wiosny 2019 roku. Narracja na temat pedofilii w Kościele bardzo mocno polaryzuje scenę polityczną. Dlatego też najwięcej zyskają na niej fundamentaliści katoliccy oraz antyklerykałowie skupieni wokół Scheuring-Wielgus i Petru. Obie formacje mają szanse na uzyskanie  wyników powyżej 5% i staną się politycznym „języczkiem u wagi” w przyszłym rozdaniu po wyborach parlamentarnych w 2019 roku.

Puenta

Obecna sytuacja pokazuje jednak nader smutny morał. Polską scenę polityczną mebluje albo Putin albo Merkel. Nie stworzyliśmy żadnych mechanizmów obrony Polski przed atakami ze strony agentury Putina w ramach wojny informacyjnej. Projekt Nord Stream II, któremu patronuje Angela Merkel, pod zasłoną dymną cywilizowania Putina i Rosji, nie był blokowany przez polskie służby obrony informacyjnej kraju. Nie stworzono przekazu dla Skandynawów mobilizującego opinię publiczną w Szwecji, Danii i Finlandii, aby ta domagała się blokowania rosyjsko-niemieckiego przedsięwzięcia.  Wymyślono koncept międzymorza bez strategii zaangażowania najważniejszych państw bałtyckich: Danii, Szwecji, Norwegii i Finlandii.

***


Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".