Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sikorski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sikorski. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 26 lutego 2018

UNIA EUROPEJSKA ZDAJE EGZAMIN Z EUROPEJSKOŚCI – NA MARGINESIE UKRAIŃSKIEJ REWOLUCJI

TEKST  Z  DNIA  24.02.2014  ROKU

Duet polsko-niemiecki: Sikorski i Tusk wraz z Steinmeierem i Merkel ograli duet: Putin i Janukowycz. Pomimo silnych związków gospodarczych z Rosją i tradycji rozgrywania naszego kraju na korzyść caratu oraz Związku Sowieckiego, Niemcy wybrali interes naszego kraju, którym jest stowarzyszenie się Ukrainy ze Wspólnotą Europejską. To chyba pierwsze zdarzenie w historii politycznej kontynentu europejskiego pokazujące „zespołową grę” Niemiec i Polski na korzyść Zjednoczonej Europy. Jego znaczenie jest niebagatelne i precedensowe, gdyż pokazuje to, że projekt budowy Stanów Zjednoczonych Europy jest wykonalny, że w wyniku jego realizacji narody, które przez wieki pozostawały we wzajemnych stosunkach wrogości, mogą ze sobą kooperować w interesie słabszej gospodarczo i politycznie strony. Merkel nie zdradziła polskiej akcji popierania proeuropejskiej Ukrainy. Co więcej, wsparła ją.
W grudniu 2013 roku wydawało się, że Unia Europejska obleje egzamin z europejskości, zmagając się z pytaniem o przyszłość Ukrainy. Unijni politycy, choć „dyplomatycznie odwiedzali” kijowski Majdan, to jednak niczego „konkretnego” nie oferowali walczącym o tożsamość  europejską Ukraińcom.   Artykułowali jedynie  swoją  nadzieję na pokojowe rozwiązanie konfliktu. Ich umysły wyglądały, jakby były zainfekowane wirusem Putina, przypominającym „zarazka choroby wściekłych krów Jacoba-Kreutzfelda” przemieniającego mózg w galaretę.  Paraliż przed Rosją podtrzymującą reżim Janukowycza, manifestujący się w publicznych wypowiedziach liderów najważniejszych państw Unii, jawił się jako znak rychłej klęski ukraińskiej rewolucji. Unia otrzeźwiała dopiero w mijającym tygodniu. Lepiej późno, niż wcale. Tragiczne jest jednak to, że otrzeźwienie nastąpiło dopiero po tym, jak w Kijowie siły bezpieczeństwa kontrolowane przez Janukowycza zabiły ponad sześćdziesięciu  ukraińskich rewolucjonistów w czwartek 20-go lutego.
Przebudzenie polskiego establishmentu
19-go lutego, w środę,  Janukowycz wydał rozkaz strzelania do manifestujących ludzi na kijowskim Majdanie.  Po tej pierwszej rzezi, Jaceniuk i Kilczko podpisali rozejm z ówczesnym, ukraińskim prezydentem. Niestety został on zerwany przez snajperów Janukowycza następnego dnia nad ranem. Zastrzelono ponad sześćdziesiąt osób. Dopiero wówczas Tusk i Komorowski zdali sobie sprawę z zagrożenia politycznego dla Polski, jakie niósł ewentualny upadek ukraińskiej rewolucji.
Polski Sejm (z wyjątkiem SLD) zaapelował do Wspólnoty Europejskiej o nałożenie sankcji na ukraińskich polityków i oligarchów odpowiedzialnych za próbę krwawej pacyfikacji Majdanu. W piątek Parlament Europejski bezzwłocznie takie sankcje ustanowił, wysyłając dzień wcześniej swoich negocjatorów do Kijowa. Europejscy politycy zasugerowali więc Putinowi, zainteresowanemu w pacyfikacji ukraińskiej rewolucji, to, iż Unia nie życzy sobie dalszego rozlewu krwi w kraju nad  Dnieprem. Wstrzymano w ten sposób ewentualne użycie wojska w celu zdławienia rewolty.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/684367,wojna-domowa-na-ukrainie-porazka-polskiej-polityki-wschodniej.html
Przyzwalając Janukowyczowi i Putinowi na  użycie wojska ukraińskiego, aby poskromić  bunt Ukraińców,  za cenę tak zwanego „świętego spokoju”, wydalibyśmy na siebie wyrok śmierci wykonany za dziesięć lat przez imperialnych Rosjan.  Dlatego też Rząd Polski musiał w sposób  zdecydowany i głośny poprzeć  Jaceniuka i Kliczko.  Unijni negocjatorzy, którym przewodził Radek Sikorski, nie udzielili jednak bezwarunkowego poparcia ukraińskiej opozycji.  Polski Minister Spraw Zagranicznych wręcz w szekspirowski sposób, na zasadzie  „być albo nie być”,  wymusił na ukraińskiej opozycji podpisanie z Janukowyczem umowy politycznej, która jawiła  się jako  akt „sprzedaży Ukrainy Putinowi”. Jaceniuk, Kliczko i Tiahnybok jednak nie oponowali i zaakceptowali dokument przygotowany przez trójkę unijnych wysłanników.
Unia Europejska  rozegrała Putina
Umowa przewidywała organizację wyborów prezydenckich do grudnia 2014 roku. Taki zapis sugerował, że opozycja daje czas ówczesnemu prezydentowi Ukrainy, aby mógł okopać się i przygotować się  do politycznej ofensywy. Porozumienie przypominało rejteradę Jaceniuka, Tiahnyboka i Kilczki – mistrza świata w boksie w wadze ciężkiej. Taki ewentualny fakt można było wyjaśnić tylko w jeden sposób: znowu Niemcy i Rosja dogadały się w sprawie przyszłości niepodległego, ościennego państwa. Dramatyzm takiego wyjaśnienia uwypukla się na tle dziejów politycznych Europy. Rosja i Prusy dogadują się w sprawie rozbiorów Polski; Hitler i Stalin dogadują się w sprawie napaści na Polskę w 1939 roku i  wreszcie Putin i Merkel „kartują biznes” dotyczący pacyfikacji ukraińskiej rewolty, czego wynikiem ma być zablokowanie procesu stowarzyszeniowego naszego sąsiada z Unią Europejską.
Przedstawiona interpretacja „ukraińskich faktów”  przeraża, gdyż absolutnie dewaluuje  ideę zjednoczonej Europy. Jeśli w interesie Polski, będącej członkiem Wspólnoty Europejskiej, jest stowarzyszenie się Ukrainy z Europą, to skoro Niemcy, będące najpotężniejszym państwem w Unii, blokowałyby proces integrowania się Ukrainy z Europą, to tym samym Niemcy występowałyby przeciwko interesowi Polski, „bratając się” w swoim interesie z Rosją, która nie jest członkiem Wspólnoty Europejskiej. Z punktu widzenia idei zjednoczonej Europy, wszystkie państwa członkowskie powinny wzajemnie wspierać się i działać  na korzyść interesów państw członkowskich. W Zjednoczonej Europie trudno sobie wyobrazić sytuację, że najsilniejsze państwo działa wespół z obcym mocarstwem na niekorzyść drugiego, słabszego państwa członkowskiego. W takiej sytuacji mielibyśmy raczej do czynienia z   Dominium Europejskim ze stolicą w Berlinie, z europejskim  Vaterlandem, niż ze Stanami Zjednoczonymi Europy.
Po podpisaniu porozumienia z Janukowyczem, następnego dnia  parlament w Kijowie odwołał dotychczasowego prezydenta i ministrów jego rządu. Opozycja dokonała  delegalizacji dotychczasowej władzy na Ukrainie, ogłaszając symboliczną datę wyborów prezydenckich na 25 maja 2014 roku. W tym dniu odbędą się również wybory do Parlamentu Europejskiego.
Media rosyjskie zareagowały agresywnie, stwierdzając, że w Kijowie dokonał się zamach stanu. Janukowycz porównał polityków opozycji do nazistów, zaś rewolucjonistów Majdanu nazwał bandytami. Słowa obalonego prezydenta media zinterpretowały jako przekaz polityczny wysłany z Kremla. W nocy z soboty na niedzielę (z 22.02 na 23.02), „nastrój polityczny w Europie” stawał się mroczny, wręcz politycznie imitujący klimaty noir powieści Dostojewskiego.  Czy Putin zdecyduje się na interwencję zbrojną w Charkowie, Doniecku i na Krymie? Czy Niemcy „umyją ręce”? Co zrobi Obama w razie napaści Rosji na Ukrainę? Czy w takiej sytuacji Prezydent Komorowski ma ogłosić w Polsce mobilizację? Co stanie się, gdy świat pozwoli na putinowski podział Ukrainy? Czy w takiej sytuacji należy ufać traktatom podpisywanym z USA, skoro traktat pomiędzy Rosją, USA i Ukrainą o integralności państwa ukraińskiego zostałby tak łatwo pogwałcony przez Rosję?  Jak wówczas my, obywatele Polski, państwa członkowskiego NATO, powinniśmy interpretować w takim wypadku traktat o wstąpieniu do Paktu Północnoatlantyckiego, czy jako bezwartościowy świstek papieru czy też jako realny akt zobowiązania do obrony naszych granic w wypadku obcej inwazji militarnej?
Śledząc niedzielne  reakcje zachodnich polityków  na dynamicznie rozgrywające się wydarzenia na Ukrainie, można śmiało wnioskować, że  wypracowane porozumienie pomiędzy Janukowyczem a ukraińską opozycją było „sprytnym blefem”. Zarówno mediujący ministrowie spraw zagranicznych: Polski, Niemiec i Francji, jak i liderzy Majdanu doskonale wiedzieli, że podpisane porozumienie w odpowiedni sposób zinterpretują następnego dnia.  Z góry zakładali, że sugerowany termin pozostawania Janukowycza na stanowisku prezydenta zostanie skrócony do jednego dnia. Delegalizacja władzy została zrealizowana zgodnie z „literą uzgodnienia”  w terminie do grudnia 2014 roku. Blef był również okraszony pokerowym zagraniem Sikorskiego. Jego apel:   Albo poprzecie porozumienie, albo będziecie mieli stan wojenny, armię - wszyscy będziecie martwi, można porównać ze sprytnym, karcianym zagraniem pod publiczkę, stanowiącym mistyfikację neutralności Unii w konflikcie: Janukowycz i Putin kontra Majdan. Podpisując dokument, ówczesny prezydent Ukrainy dał się najzwyczajniej ograć. Jakiekolwiek polecenie użycia siły wobec demonstrantów, a w szczególności rozkaz zaangażowania wojska w tłumieniu rewolucji, zostały zablokowane dzięki złożeniu podpisu przez Janukowycza na dokumencie porozumienia. Opozycja otrzymała „wolną rękę” w parlamencie, mając pewność, że nie zostanie „siłowo” rozpędzona. Drzwi do obalenia „watażki” zostały otwarte.
Niemcy i Polska zdały egzamin z europejskości
Rząd Polski jako pierwszy uznał nową, parlamentarną władzę Ukrainy. Jeszcze w sobotę do rewolucjonistów na Majdanie przemówił, bezpośrednio po wystąpieniu Julii Tymoszenko, nasz reprezentant Jacek Saryusz-Wolski, członek Parlamentu Europejskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej.  W przemówieniu nasz polityk wykrzykiwał wielokrotnie: Sława Ukrainie. Wybór Saryusza-Wolskiego na pierwszego, europejskiego emisariusza nagradzającego „lud Majdanu” w jego skutecznej walce z prorosyjskim establishmentem  na Ukrainie miał charakter symboliczny, gdyż to właśnie on w początkowych latach 90-tych oraz od 2000 roku odpowiadał za negocjacje stowarzyszeniowe Polski z Unią Europejską.
W niedzielę, z samego rana, 23.02  do akcji wkroczyła Angela Merkel. Najpierw zatelefonowała do Julii Tymoszenko, gratulując jej uwolnienia z więzienia w Charkowie. Ten gest kanclerz Niemiec oznaczał uznanie dla nowej władzy na Ukrainie. Następnie Merkel przeprowadziła rozmowę z Putinem. Nader oszczędny komunikat z rozmowy wskazuje, że Merkel wyraziła przed Putinem aprobatę dla nowych władz Ukrainy i podkreśliła konieczność zachowania integralności terytorialnej Ukrainy. Dała do zrozumienia liderowi Rosji, że Niemcy nigdy nie zgodzą się na wkroczenie wojsk rosyjskich na Ukrainę.
Duet polsko-niemiecki: Sikorski i Tusk wraz z Steinmeierem i Merkel ograli duet: Putin i Janukowycz. Pomimo silnych związków gospodarczych z Rosją i tradycji rozgrywania naszego kraju na korzyść caratu oraz Związku Sowieckiego, Niemcy wybrali interes naszego kraju, którym jest stowarzyszenie się Ukrainy ze Wspólnotą Europejską. To chyba pierwsze zdarzenie w historii politycznej kontynentu europejskiego pokazujące „zespołową grę” Niemiec i Polski na korzyść Zjednoczonej Europy. Jego znaczenie jest niebagatelne i precedensowe, gdyż pokazuje to, że projekt budowy Stanów Zjednoczonych Europy jest wykonalny, że w wyniku jego realizacji narody, które przez wieki pozostawały we wzajemnych stosunkach wrogości, mogą ze sobą kooperować w interesie słabszej gospodarczo i politycznie strony. Merkel nie zdradziła polskiej akcji popierania proeuropejskiej Ukrainy. Co więcej, wsparła ją.
Ameryka tradycyjnie mocarstwowo stabilna
Amerykańscy politycy wzmocnili Angelę Merkel i polskich polityków, uznając nową władzę na Ukrainie. Nie omieszkali ostro pogrozić Putinowi. Susan Rice doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Obamy  w sposób zdecydowany stwierdziła, że ewentualna interwencja zbrojna Putina na Ukrainie będzie „śmiertelnym błędem Rosji”. W podobny sposób wypowiadał się sekretarz stanu USA John  Kerry. Oswiadczył, iż rząd USA w pełni uznaje pełniącego obowiązki prezydenta Ukrainy, Ołeksandra Turczynowa.
W poniedziałek 24.02, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, po uzyskaniu przez nową władzę na Ukrainie międzynarodowego uznania od najważniejszych potęg politycznych globu: Unii Europejskiej i USA,  wystawiło list gończy i nakaz aresztowania za byłym prezydentem Janukowyczem. Demokratyczny świat tym samym uznał  fakt, że międzynarodowa polityka Kremla ma charakter kryminalny.  Putinowi pośrednio dano do zrozumienia na salonach w Brukseli i Waszyngtonie, że przypomina bardziej westernowego bohatera aniżeli wytrawnego polityka rozgrywającego skomplikowaną, globalną polityczną partię szachów; że jego grą jest poker w „saloonie” (być może tak należy również wytłumaczyć „saloonowe”, a nie oxfordzkie, zagranie Sikorskiego), a nie szachy w „salonie”.
Nauka dla Polski
To, co najbardziej zadziwia w ukraińskich wypadkach, jest to, że tak łatwo można ulokować szpiega potężnego państwa na najwyższym stanowisku politycznym w ościennym kraju. Janukowycz jest wychowankiem Związku Radzieckiego. Jego życiorys jest przykładem kariery typowego, KGB-owskiego  agenta. W młodości był członkiem młodzieżowych gangów w Doniecku; został skazany za rozbój i kradzież na trzy i pół roku więzienia kolonii karnej. Mimo takiej przeszłości władza radziecka umożliwia mu ukończenie studiów wyższych. W 1980 roku uzyskuje dyplom inżyniera na Politechnice Donieckiej. Bez wątpienia taka szansa awansu społecznego – od ulicznego rzezimieszka do inżyniera - musiała zostać okupiona przez Janukowycza współpracą z KGB.  Po obaleniu Związku Radzieckiego, Janukowycz dynamicznie pnie się po szczeblach kariery polityczno-„naukowej”. W 1997 roku został gubernatorem obwodu donieckiego.  Był promowany przez najbogatszego człowieka na Ukrainie Rinata Achmetowa, którego majątek jest wyceniany na miliardy dolarów. Za jego pieniądze utworzono Partię Regionów, stanowiącą polityczną platformę  promocji donieckich oligarchów, realizującą jednocześnie zadanie zablokowania procesu stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską.
Życiorys polityczny Janukowycza pokazuje to, jak łatwo, przy pomocy milionów dolarów, można ulokować szpiega  w „machinie władzy”, na najwyższym stanowisku. Polska przechodziła taką próbę u progu przemian politycznych. Polskim Janukowyczem był Stanisław Tymiński. Na szczęście nasze społeczeństwo nie dało się wówczas zmanipulować globalnie. Ukraińcy niestety stanowią łatwy obiekt marketingowych manipulacji z racji niskiego poziomu edukacji powszechnej w tym kraju.
Morał, jaki płynie z ukraińskich doświadczeń, jest oczywisty. Jeśli nie chcemy w naszym kraju zmagać się w przyszłości z Janukowyczami, dbajmy o poziom edukacji tak, aby społeczeństwo idące do urn wyborczych nie „zgłupiało” i nie wybrało na posłów i senatorów agentów-śpiochów finansowanych moskiewskimi dolarami. W Polsce takie próby mają miejsce. Nasz kraj, podobnie jak Ukraina, jest planszą rozgrywek Putina. Uważajmy !!!
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

niedziela, 25 lutego 2018

KTO ZLECIŁ PODSŁUCHY? ROSJANIE CZY OŚMIORNICA?

TEKST  Z  DNIA  22.06.2014  ROKU

Czy ujawnienie taśm nie stanowi kontrolowanej gry Rządu? Czy nie stanowi „artystycznego” sposobu zaapelowania do sił na Zachodzie o wsparcie naszego kraju, gdyż obecnie czujemy się jak „biedna dzierlatka na rogatkach”? Jeśli nasz wywiad jest przekonany o inwazji regularnego wojska rosyjskiego na Ukrainę, to bez wątpienia powinniśmy czuć się zatrwożeni.  Dostawca taśm dla tygodnika „Wprost” posługiwał się pseudonimem „Patriota” – dwuznacznym, gdyż odsyłającym do powagi sytuacji oraz do osławionych, amerykańskich rakiet „Patriot”. Jak mamy bronić się patriotycznie przed Putinem skoro nie posiadamy Patriotów?
Afera podsłuchowa rozwija się w najlepsze. Po kompromitacji Belki, Sienkiewicza, Nowaka  oraz Parafianowicza, przyszedł czas na Sikorskiego i Rostowskiego. Minister Spraw Zagranicznych  mówił o „robieniu laski Amerykanom”, nie powstrzymywał się od stosowania rozmaitych derywatów gramatycznych czasownika „je..ać”. Jego granice świata, zgodnie ze słynnym dictum Wittgensteina, są podobne do granic wyznaczonych przez język Bartłomieja Sienkiewicza (dziadek Henryk posługiwał się pięknym językiem) i Belki.  Podsłuchane rozmowy przyniosły jedną ważną informację: Rząd Tuska posiada dylemat – czy bratać się z Merkel czy z Obamą?
Sikorski wobec wojny na Ukrainie
Stenogram z nagrania wyraźnie pokazuje, że Radek Sikorski wykazuje daleko posuniętą rezerwę wobec amerykańskiej polityki. Sugeruje, że „dalsze robienie laski Obamie” skonfliktuje nas z Europą – Francją i Niemcami. W świetle tej wypowiedzi łatwo można zrozumieć zachowanie Rządu w listopadzie i w grudniu wobec wypadków na Ukrainie.
Ani Sikorski ani Tusk nie udzielili Ukraińcom w początkowej fazie konfliktu należytego wsparcia.  W grudniu pisałem:
Sikorski wielokrotnie stwierdzał cynicznie, że zwolenników integracji Ukrainy z Europą jest więcej w Warszawie niż w Kijowie. Pozwalał sobie nawet na obraźliwe sformułowania pod adresem więzionej przez Janukowycza Julii Tymoszenkohttp://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/681538,lawrow-w-polsce-z-widokiem-na-rosyjskie-rakiety-w-kaliningradzie-czy-sikorski-%E2%80%93-pod-namowa-watykanu---sprzeda-ukraine.html
Zmiana stanowiska naszego kraju wobec konfliktu na Ukrainie musiała więc zostać, spowodowana „robieniem laski Amerykanom”.
Czy ujawnienie treści taśm doprowadzi do zepsucia relacji dyplomatycznych pomiędzy Polską a USA oraz Polską a Unią? Wydaje się, że dyplomacja amerykańska ma świadomość tego, że biedne kraje „robią jej laskę” za określone profity. Nasz problem dotyczy – jak zauważa Minister -  niskiej samooceny. Chyba, za „robienie laski Amerykanom” za mało bierzemy. Nie zachowujemy się jak kurtyzana, ale jak „dziewczyna na rogatkach wielkiego miasta” – tanio i niehigienicznie. Po ujawnieniu rozmów Amerykanie mogą okazać się bardziej szczodrzy – tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, że Putin uderzy na Ukrainę własnymi siłami, a nie – separatystami.
Dyplomacja europejska może co najwyżej nam współczuć, iż nasz  szef MSZ jest rozdarty – „komu robić laskę?  Czy nadal Obamie? A może biernie Angeli Merkel?” Największe jednak rozdarcie przeżywa małżonka Radka Sikorskiego – Anne Applebaum. Skoro jej mąż jest tak ochoczy do „międzynarodowego robienia laski – Amerykanom, Niemcom i Francuzom”, to jak może czuć się ta biedna, dumna, „nieskromna murzyńsko, o wysokiej samoocenie” kobieta?
Reperkusje dyplomatyczne nagrań
Czy ujawnienie taśm nie stanowi kontrolowanej gry Rządu? Czy nie stanowi „artystycznego” sposobu zaapelowania do sił na Zachodzie o wsparcie naszego kraju, gdyż obecnie czujemy się jak „biedna dzierlatka na rogatkach”? Jeśli nasz wywiad jest przekonany o inwazji regularnego wojska rosyjskiego na Ukrainę, to bez wątpienia powinniśmy czuć się zatrwożeni.  Dostawca taśm dla tygodnika „Wprost” posługiwał się pseudonimem „Patriota” – dwuznacznym, gdyż odsyłającym do powagi sytuacji oraz do osławionych, amerykańskich rakiet „Patriot”. Jak mamy bronić się patriotycznie przed Putinem skoro nie posiadamy Patriotów?
Ujawnienie nagrań można więc interpretować jako  wręcz „rejtanowski” apel do zachodnich rządów o wsparcie naszego kraju, o nietraktowanie nas jak taniej dziewki zdolnej jedynie do „robienia laski możnym tego świata”.  Taka interpretacja ostatnich wydarzeń politycznych może nawet przysporzyć Tuskowi poparcia społecznego. Wreszcie nasi politycy powiedzieli wprost i głośno co myślą o Zachodzie !!!
Kto zlecił podsłuchy?
Rzecz jasna, motywem  ujawnienia podsłuchów nie musi być patriotyczna troska o losy kraju. Być może drugim dnem afery podsłuchowej jest cel wykolejenia Rządu Tuska? Kto ma w tym interes?
Trop wschodni jest raczej niezrozumiały. Zakładając zwycięstwo Kaczyńskiego w przyspieszonych wyborach, Putin komplikowałby  swoją sytuację w wypadku inwazji na Ukrainę. PiS jest antyrosyjski i z pewnością otworzy granice naszego państwa dla USA w celu „przerzucania zaopatrzenia i broni dla Ukraińców”. Chyba, że w partii Kaczyńskiego jest już ulokowana silna, proputinowska agentura? http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/677687,pis-i-rosyjska-agentura.html
Najbardziej   prawdopodobny jest trop wewnętrzny. Kilkusetmilionowe przekręty w ministerstwach, ujawnione przez szefa MSW, Sienkiewicza,  napawają mafiosów strachem. Ich architekci bez wątpienia wywodzą się z rozmaitych służb specjalnych naszego kraju. Wybory do Sejmu w 2015 roku mogą stanowić okazję do wzmożonego wsadzania do więzień rządowych aferzystów. Społeczeństwo dobrze odbiera praktyki ścigania złodziei – a tym bardziej złodziei w białych kołnierzykach.
Odwołanie rządu, przyspieszone wybory dawałoby szansę „Ośmiornicy” na przeorganizowanie się w celu „zamotania afer”. Przy sprawnym marketingu, PO mogłaby nawet wygrać takie wybory, gdyby odbyły się w okresie letnim. Jeśli dodatkowo przeinterpretuje się taśmy tak, aby pokazać, że był to celowy zabieg polityczny adresowany do możnych tego świata, aby nie oczekiwali od Polski „robienia im laski”, to Platforma mogłaby nawet powalczyć o głosy młodych wyborców. http://krysztofiakwojciech.blogspot.com/2014/06/czy-dojdzie-do-wczesniejszych-wyborow.html
Puenta
To, jak dalej będzie rozwijała się afera, zależy od rozwoju wypadków w Zatoce, w Iraku. Sunniccy dżihadyści próbują obalić proamerykański rząd w Bagdadzie. Tworzą nowe państwo islamskie, podobnie jak dawniej usiłowali taki koncept zrealizować Talibowie z Osamą Bin Ladenem w Afganistanie.  Powstanie takiego tworu uniemożliwi  realizację pomysłu przeciągnięcia rurociągu z Zatoki przez Turcję,  Morze Czarne i  Ukrainę do Polski.  Decyzję o uderzeniu regularnymi wojskami na Ukrainę Putin będzie koordynował z postępem dżihadystów w Iraku. Ich sukcesy mogą nawet przyspieszyć interwencję w kraju nad cichym Donem. Obama nie odważy się na wysłanie wojska i sprzętu do dwóch miejsc. Będzie bronił Iraku – Ukrainę pozostawi sobie samej. Czy wówczas Tusk będzie miał czas na ściganie „wewnętrznych złodziei”?
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.