Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kongres Kobiet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kongres Kobiet. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 lutego 2018

KONGRES KOBIET POPIERA ANTYFEMINISTYCZNĄ POLITYKĘ PO i PIS

TEKST  Z  DNIA  12.09.2014 ROKU

Nie posiadając jeszcze prezydenckiej  nominacji na stanowisko premiera, Ewa Kopacz w sposób niekonstytucyjny zablokowała  w Sejmie procedurę legislacyjną dotycząca ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Pomimo medialnej krytyki tej decyzji, Kongres Kobiet poparł nominację Kopacz na stanowisko premiera. W Szczecinie, regionalna pełnomocniczka Kongresu Kobiet, Bogna Czałczyńska jest współzałożycielką komitetu wyborczego, byłej prominentnej aktywistki PiS,  kandydatki na prezydenta Szczecina, Jacyny-Witt, w najbliższych wyborach samorządowych. Okazuje się, że Czałczyńska również kandyduje z listy Platformy Obywatelskiej do Sejmiku Zachodniopomorskiego. Czy Kongres Kobiet jest więc zbiorowiskiem „politycznych cór Koryntu”? Dlaczego inne postaci polskiego feminizmu nie zaprotestują przeciwko takim postawom? Czy więc polski feminizm redukuje się wyłącznie do prób poszukiwania taktyki, której celem jest przeforsowanie w Sejmie liberalizacji ustawy aborcyjnej?
Kobiety w Polsce pchają się do władzy. Czynią to w sposób nadzwyczaj brzydki, głupi i cyniczny, obnażając przy okazji  to, że ich Kongres Kobiet jest formacją całkowicie bezideową. Formacja ta w sposób spektakularny niszczy ideały feminizmu i dżenderyzmu, a więc  koncepcję zmiany polskiego prawa tak, aby nie dyskryminowało ono obywateli z uwagi na kryteria płciowe oraz preferencje w wyborze stylu życia.  Czy polskie aktywistki, reprezentujące Kongres Kobiet, czeka katastrofa polityczna, która przydarzyła się w najbardziej „rozfeminizowanym” kraju, jakim jest Szwecja. W wyborach do parlamentu, szwedzkie feministki nie przekroczyły progu wyborczego, uzyskując wynik w granicach 3%. Kontrastuje to z  rezultatem 11% szwedzkich neonazistów.
Kongres Kobiet popiera Kopacz
Nie posiadając jeszcze prezydenckiej  nominacji na stanowisko premiera, Ewa Kopacz w sposób niekonstytucyjny zablokowała  w Sejmie procedurę legislacyjną dotycząca ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691562,ewa-kopacz-zlamala-konstytucje-rp-lek-przed-kaczynskim-paralizuje-establishment-dyskusja-z-profesor-platek.html Swoją decyzję uzasadniła, odwołując się do stanowiska Prawa i Sprawiedliwości promującego wartości katolickie.   http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691506,kopacz-nie-jest-jeszcze-premierem-a-juz-lize-smietanke-z-kolan-biskupow-zlamala-konstytucje-rp.html
Pomimo medialnej krytyki tej decyzji, Kongres Kobiet poparł nominację Kopacz na stanowisko premiera. W oświadczeniu, sygnowanym przez Henrykę Bochniarz, Magdalenę Środę i Dorotę Warakomską, czytamy:
Stowarzyszenie Kongres Kobiet oraz Gabinet Cieni Kongresu Kobiet wyrażają wsparcie dla kandydatki na premiera RP, Pani Ewy Kopacz. Czujemy się zaszczycone tym, że tak kompetentna i doświadczona osoba obejmie jeden z najważniejszych urzędów w państwie.
Publiczność sympatyzująca z feminizmem oraz dżenderyzmem musi poczuć się zgorszona faktem wystosowania przez Kongres Kobiet takiego  poparcia dla następczyni Donalda Tuska. Nie można bowiem zrozumieć tego, że aktywistki ruchu kobiecego czują się zaszczycone tym, iż  polityk, który dezawuuje ich najwyższe wartości, stanie się najważniejszą osobą w państwie. Magdalena Środa, znana ze swoich publikacji jako obrończyni wartości równości płciowej, jako orędowniczka tolerancji wobec środowisk LGTB, jako filozof opowiadający się za  neutralnością światopoglądowa państwa, popierając polityka dyskryminującego  ateistów, agnostyków i antyklerykałów, wywołuje „szok  kulturowy” w umysłach swoich czytelników. Czy Wanda Nowicka również  poprze Kopacz, która w stylu gorszym niż Korwin-Mikke policzkuje swoich adwersarzy?  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/689868,korwin-mikke-uwielbia-posladki-katarzyny-piekarskiej-z-sld.html
Kongres Kobiet popiera nawet PO i PiS w wyborach samorządowych
W Szczecinie, regionalna pełnomocniczka Kongresu Kobiet, Bogna Czałczyńska jest współzałożycielką komitetu wyborczego, byłej prominentnej aktywistki PiS,  kandydatki na prezydenta Szczecina, Jacyny-Witt, w najbliższych wyborach samorządowych. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691418,czy-kandydatka-na-prezydenta-szczecina-jacyna-witt-jest-uwiklana-w-przyjecie-kosztownego-prezentu-czy-to-korupcja.html Okazuje się, że Czałczyńska również kandyduje z listy Platformy Obywatelskiej do Sejmiku Zachodniopomorskiego.  Czy jest więc ona reprezentatywnym okazem egzemplifikującym postawy polityczne aktywistek polskiego feminizmu?
Najważniejszy jest świecznik !!! Nie jest ważne z kim dopchać się do niego, ważne jest, aby stać się płomieniem oświetlającym drogę polskim kobietom i otrzymywać z tego tytułu diety. Jeśli Kongres Kobiet akceptuje takie wybryki, jak ten przywołany w roli głównej z Bogną Czałczyńską, to oznacza to, iż jest organizacją  redukującą ideały feminizmu i dżenderyzmu do „seksmisji”. Czy Kongres Kobiet jest więc zbiorowiskiem „politycznych cór Koryntu”? Dlaczego inne postaci polskiego feminizmu nie zaprotestują przeciwko takim postawom? Jeśli w środowisku feministycznym nie znajdzie się polityczka, która odetnie się od tej „seksmisyjnej aberracji”, http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/678785,malgorzata-prokop-paczkowska-z-twojego-ruchu-narodziny-politycznej-gwiazdy.html to ruch feministyczny w Polsce czeka ten sam los, jaki spotkał szwedzkie bojowniczki o równość płci.
Puenta: mega-manipulacja feministek
Jeżeli producent wychwala produkt swojej konkurencji, to daje do zrozumienia konsumentowi, iż  to, co sprzedaje, jest zwykłym bublem. Firma, która wychwala konkurencyjną korporację, na ogół jest na progu bankructwa. Wychwalając pod niebiosa Ewę Kopacz, Środa i Bochniarz dają do zrozumienia sympatykom feminizmu i dżenderyzmu to, że sprzedawały im dotychczas „trefny towar”.
Poglądy Ewy Kopacz na macierzyństwo wydają się sprzyjać liberalizacji prawa aborcyjnego. Prawdopodobnie, aktywistki Kongresu Kobiet zmieniły swoją strategię gry politycznej. Około 70% obywateli naszego kraju jest przeciwna aborcji ze względów społecznych. Takie postawy antyaborcyjne są wyjaśniane tym, że większa część polskiego społeczeństwa posługuje się katolickimi schematami semantycznymi, doświadczając rzeczywistości społecznej. Upowszechnienie liberalnych przekonań w odniesieniu do aborcji wymaga więc dekonstrukcji w ludzkich głowach katolickich  matryc interpretowania świata. Upraszczając, jeśli ludzie przestaną chodzić do Kościoła, to zaczną łaskawszym okiem patrzeć na kobiety przerywające ciąże ze względów wyłącznie społecznych. Zgodnie z takim rozumowaniem, wzrost społecznego przyzwolenia na aborcję wymaga obrzydzenia ludziom uczestnictwa w nabożeństwach kościelnych.
W ostatnich pięciu/sześciu latach, łatwo można zaobserwować w mediach przyrost tekstów kontestujących katolicką naukę społeczną. Uruchomiono kilka ważnych kampanii: przeciwko pedofilii wśród księży katolickich, przeciwko Funduszowi Kościelnemu oraz przeciwko krzyżom w przestrzeni publicznej. Mogłoby się wydawać, że te kampanie zostały zaprojektowane w imię obrony ideałów społeczeństwa otwartego.
Niestety, okazuje się, w świetle faktu popierania przez Kongres Kobiet polityka, który przeciwstawia się zdjęciu krzyża z sali obrad Sejmu; który  blokuje procedurę legislacyjną projektu ustawy ustalającej równość płci i prawo do wolnego wyboru własnego stylu życia, który nie oponuje przeciwko lekcjom religii w systemie edukacyjnym, który poparł utrzymywanie przez państwo Funduszu Kościelnego, wymienione kampanie miały jedynie znaczenie instrumentalne dla największej w Polsce organizacji feministycznej.  Czy więc polski feminizm redukuje się wyłącznie do prób poszukiwania taktyki, której celem jest przeforsowanie w Sejmie liberalizacji ustawy aborcyjnej?  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/669656,polski-feminizm-i-eugenika.html Jeśli tak, to przestaje on być feminizmem, a staje się wyłącznie marketingową doktryną wsparcia rynku usług ginekologicznych i taktyką „tłuszczenia” portfeli lobby medycznego.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

niedziela, 12 października 2014

KONGRES KOBIET I PREMIER KOPACZ KOMPROMITUJĄ FEMINIZM: SKANDAL !!!


Nagroda dla Malali Yousafzai nie stanowi wyłącznie negatywnej oceny islamu, ale każdej religii, która dyskryminuje ludzi z uwagi na kryteria płciowe. W judaizmie, islamie, katolicyzmie, buddyzmie czy hinduizmie sfera komunikacji z sacrum jest zadekretowana wyłącznie dla męskiego kapłana. W tym sensie, płeć żeńska jawi się jako odarta z zaszczytów bycia pośredników pomiędzy ludem a Bogiem. Dyskursy wymienionych religii nadają kobiecie  status „bytu gorszego, splamionego grzechem”. Na stronie internetowej Kongresu Kobiet w aktualnościach czytelnik nie znajdzie żadnego wpisu, w którym polskie feministki pogratulowałyby Malali Yousafzai otrzymania przez nią Pokojowej Nagrody Nobla.  W Internecie nie można znaleźć choćby wzmianki o tym, że Biuro Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania wystosowało list gratulacyjny do tegorocznej laureatki Pokojowej Nagrody Nobla. Swoim zachowaniem przyniosła potworny wstyd państwu polskiemu. Na internetowych stronach Rządu RP nie znajdziemy informacji o tym, że premier rządu Ewa Kopacz pogratulowała Nagrody Nobla pakistańskiej bojowniczce o prawa kobiet.

W tym roku Pokojową Nagrodę Nobla otrzymała, między innymi, siedemnastoletnia obywatelka Pakistanu Malala Yousafzai za walkę z ciemiężeniem dzieci oraz o ich prawo do edukacji. Uzasadniając swój werdykt, Komitet Pokojowej nagrody Nobla oznajmił, iż nasza bohaterka z Pakistanu od 11 roku życia prowadziła bloga, w którym   opowiadała się za prawem kobiet do edukacji oraz za ich wolnością w decydowaniu o własnym losie. Przeciwstawiała się talibom i kulturze islamskiej, narażając własne życie.

Komitet Pokojowej Nagrody Nobla honoruje feminizm
Pokojowa Nagroda Nobla posiada wartość symboliczną. Jej przyznanie określonym osobom w danym roku stanowić ma aksjologiczny drogowskaz dla całego świata, pokazujący wartości, o które powinniśmy się  troszczyć w pierwszym rzędzie. Kiedy Lech Wałęsa otrzymywał Nagrodą Nobla, Komitet Noblowski oznajmił światowej społeczności, iż najważniejszą wartością jest „aksamitna walka” o podstawowe wolności obywatelskie w krajach totalitarnych.
Przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla Malali Yousafzai jest symbolicznym gestem pokazującym to, że na naszym globie są miejsca, w których łamane są podstawowe prawa kobiet, w których kobiety są traktowane przez systemy religijne jako niewolnice. Uwypuklając w swoim uzasadnieniu to, że tegoroczna laureatka Pokojowej Nagrody Nobla, walczyła - narażając swoje życie -  z talibami o prawo kobiet do edukacji i do decydowania o własnym losie, Komitet Noblowski wskazał, iż praktyki zniewalania kobiet posiadają swoje źródło w religijnym schemacie pojęciowym.
Nagroda dla Malali Yousafzai nie stanowi wyłącznie negatywnej oceny islamu, ale każdej religii, która dyskryminuje ludzi z uwagi na kryteria płciowe. W tym świetle, instytucjonalny katolicyzm również został oceniony negatywnie. W prawie wszystkich bowiem wielkich religiach świata (z wyjątkiem niektórych odmian protestantyzmu) kobietom odmawia się prawa do pośrednictwa w  interakcjach wiernych z bóstwami. W judaizmie, islamie, katolicyzmie, buddyzmie czy hinduizmie sfera komunikacji z sacrum jest zadekretowana wyłącznie dla męskiego kapłana. W tym sensie, płeć żeńska jawi się jako odarta z zaszczytów bycia pośredników pomiędzy ludem a Bogiem. Dyskursy wymienionych religii nadają kobiecie  status „bytu gorszego, splamionego grzechem”.

Kongres Kobiet nie pogratulował Malali Yousafzai
Na stronie internetowej Kongresu Kobiet w aktualnościach czytelnik nie znajdzie żadnego wpisu, w którym polskie feministki pogratulowałyby Malali Yousafzai otrzymania przez nią Pokojowej Nagrody Nobla.  W zamian, można przeczytać „List otwarty do kobiet z Borku Wielkopolskiego”, post na temat, iż panie są bardzo dobrymi menadżerkami, posty o kandydowaniu kobiet w najbliższych wyborach samorządowych, czy w końcu poparcie dla obecnej premier rządu, Ewy Kopacz.  Dlaczego największa polska organizacja kobieca milczy o tak absolutnie ważnym wydarzeniu, jakim jest uhonorowanie feministki i feminizmu najważniejszą na świecie nagrodą? To niepojęte i nosi ewidentne znamiona skandalu !!!

Prof. Środa nie napisała nic na temat tego wydarzenia; to samo dotyczy Kazimiery Szczuki czy Henryki Bochniarz. Nie wiadomo czy obecna prezes Kongresu Kobiet, Dorota Warakomska w ogóle zna nazwisko Malali Yousafzai. W Internecie nie można znaleźć choćby wzmianki o tym, że Biuro Pełnomocnika Rządu do Spraw Równego Traktowania wystosowało list gratulacyjny do tegorocznej laureatki Pokojowej Nagrody Nobla. Niestety kompromituje to  prof. Fuszarę, szczególnie w kontekście jej obrony przed brutalnymi atakami prawicy w związku z jej wypowiedzią na temat kazirodztwa. Kto ze znanych obrończyń praw kobiet zachował się przyzwoicie?

Wanda Nowicka na Twitterze oraz Facebooku, a także Wanda Nowacka z Twojego Ruchu pogratulowały Malali Yousafzai. Niestety te feministki, które napisały serwilistyczny list poparcia dla premier Kopacz, o wydarzenie milczały. Najbardziej  przykre jest milczenie prof. Fuszary. Ten fakt niestety ją całkowicie dyskwalifikuje do pełnienia funkcji polityka odpowiedzialnego w rządzie za równe traktowanie, za monitorowanie faktów płciowego, rasowego czy etnicznego dyskryminowania obywateli. Swoim zachowaniem przyniosła potworny wstyd państwu polskiemu. Ja się wstydzę za prof. Fuszarę „za jej fuszerkę”. 

Premier Kopacz nie pogratulowała Malali Yousafzai
Na internetowych stronach Rządu RP nie znajdziemy informacji o tym, że premier rządu Ewa Kopacz pogratulowała Nagrody Nobla pakistańskiej bojowniczce o prawa kobiet. Smutne jest to szczególnie w tym kontekście, iż kanclerz Niemiec Angela Merkel poczyniła takie gratulacje. Co więcej, nawet Królowa Anglii uhonorowała Malale Yousafzai, przyjmując ją na audiencję. To kompromituje nasz kraj, którego symbolem walki o prawa człowieka jest laureat Nagrody Nobla Lech Wałęsa.

Trudno jest wyjaśnić tę bezczynność polskich feministek z Kongresu Kobiet, Rządu RP z Ewą Kopacz na czele i minister Fuszary. Czy przesłanie gratulacji pakistańskiej dziewczynie Malali Yousafzai zaszkodziłoby Platformie Obywatelskiej podczas kampanii w wyborach samorządowych? Czy raczej jest to przejaw prostactwa polityczek z Kongresu Kobiet, premier Ewy Kopacz i minister Fuszary?

Puenta
Feministki najzwyczajniej zajęte są „zdobywaniem władzy” w taki sposób, iż zapominają o swoich wartościach. W końcu Episkopat Polski nie złożył takich gratulacji Pakistance walczącej z kapłanami islamskimi o prawo kobiet do edukacji i samostanowienia o własnym losie. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691685,kongres-kobiet-popiera-antyfeministyczna-polityke-po-i-pis.html Skoro więc  Kościół katolicki nie dał znaku, że „można gratulować”, to dlaczego miałby to uczynić Kongres Kobiet popierający rząd Platformy Obywatelskiej? Czy wobec tego można wierzyć prof. Fuszarze, iż „przeprowadzi przez Sejm” procedurę poddania pod głosowanie ustawy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet? Czy obie panie najzwyczajniej oszukują, ściemniając wyborców, że kultywują jakieś wartości? Media również skompromitowały się tym, że nie zauważyły „milczącego prostactwa” polskich feministek.

***

Adres zrzutki na pomoc W. Krysztofiakowi  w walce z sądami polskimi. 

"/.../ w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji.  Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. /.../  Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy "system" łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z "systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie "energicznymi tekstami" jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach."

Obecnie złożyłem skargę na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.
Numer konta dla darczyńców na rzecz finansowania mojej działalności felietonistycznej: Bank PKO BP Numer konta: 50 1020 5558 1111 11476 1020 0043  Za każdą złotówkę będę wdzięczny.