Pokazywanie postów oznaczonych etykietą feminizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą feminizm. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 stycznia 2021

 

ODPOWIEDŹ  LEWICOWYM  FEMINISTKOM – LIST  OTWARTY DO  REKTORA US, PROF. TARCZYŃSKIEGO

Każdego, kto zajmuje się historią narracji ideologicznej, konstatacja, iż piersi nie służą podniecaniu, a tylko karmieniu, musi wydać się dziwaczna z punktu widzenia światopoglądu Nowej Lewicy 68’ (dzisiaj – klasycznej lewicy). Szczytowym osiągnięciem narracji lewicowej roku 68 były hasła wolnej miłości, pokoju, braterstwa i wolności. Według doktryny Nowej Lewicy 68, seks wraz z LSD jest narzędziem wyzwolenia się człowieka z jednowymiarowości mieszczańskiej oraz redukcji człowieczeństwa do roli czynnika w marksistowskiej przestrzeni sił wytwórczych. Obraz kobiecości, jaki poprzez swój przekaz zaproponowała posłanka lewicy, redukuje kobietę do wypełniania roli reproduktora sił wytwórczych. Niniejsza akcja zmasowanego hejtu to nic innego jak realizacja taktyki tysiąca ognisk Ernesto Che Guevary. W dobie rewolucji cyfrowej, metody rewolucyjne komunistycznego amanta w czapeczce są niestety anachroniczne.

 


7 stycznia 2021 roku na stronie fejsbukowej umieściłem następujący komentarz do tekstu opublikowanego przez portal prasowy Onet https://kobieta.onet.pl/dziecko/niemowle/poslanka-karmi-piersia-dziecko-piers-do-tego-sluzy-a-nie-do-podniecania/gg3f33k

W Polsce jest wszystko na opak; komunistka, feministka i lewicówka namawia do karmienia piersią i jeszcze dodaje, że cycki nie służą seksowi 🙂Obserwator oczekiwałbym, że komunistka będzie raczej promowała zdrowe odżywianie dzieci - czyli butelka i mleko w proszku. Przecie wiadomo, że naturalne mleko jest bardziej toksyczne niż sztuczne - bo kobiety źle odżywiają się. A tu posłanka promuje katolicką wizję - uwiązania kobiety z cyckiem do dziecka; ja swojej żonie po miesiącu zakazałem karmienia (po tygodniu poszła do pracy zawodowej; a po trzech miesiącach przeszedłem na zwykłe mleko ze sklepu z kartonów; nawet z mleka w proszku zrezygnowałem - efekt? dziecko zdrowe jak ryba. 😉A kobieta mogła w tym czasie rozwijać się intelektualnie, zawodowo, itd. Przy czym ja jestem raczej konserwatystą - morał? Ludziom się wszystko chrzani; szczególnie tym młodym, którzy awansują na stanowiska, a potem im odbija. 🙂I na koniec - pierś służy do seksu !!!! Jeśli pani poseł o tym nie wie, znaczy, że nie była odpowiednio pieszczona 🙂Albo jest oziębła; więc w tym wypadku tylko współczuć - większość kobiet wręcz uwielbia pieszczoty ustne oraz "penisualne" sutka 🙂Nawet ortodoksyjne katoliczki - jak np. żona dra Terlikowskiego (jest zwolenniczką monogamicznego fellatio). Moim zdaniem, każdy poseł powinien jednak posiadać doświadczenia o nieprzeciętnej złożoności behawioralnej 😉

Tekst wywołał falę hejtu w stosunku do mojej osoby. Setki zorganizowanych komentarzy w Internecie ocieka aktami mowy nienawiści, rozumianych jako totalna dewaluacja mojej osoby wraz z eliminacją z przestrzeni publicznej. Jestem wyzywany ostrymi wulgaryzmami, a także stosuje się wobec mnie groźby karalne w stylu „do szamba”. Sytuacja przypomina tę, jaką radyklana prawica sprokurowała w stosunku do Pawła Adamowicza https://wyborcza.pl/7,95891,24372742,eksperci-powierzchownie-diagnozuja-etiologie-mowy-nienawisci.html?disableRedirects=true Mój tekst objaśniający fakt zamordowania prezydenta Gdańska wisiał na portalu internetowym „Wyborczej” przez prawie dwa tygodnie (co nie zdarza się często; wnioskuję, że został uznany z jakichś względów za ważny społecznie). Mam prawo obawiać się dzisiaj swojego losu. Tym bardziej, że Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych nazwał mnie publicznie sadystą oraz osobą udostępniającą w sieci pornograficzne treści, a także osobą napastującą obce kobiety. Przypisano mi znęcanie się nad żoną i miesięczną córką. Oto treść publikacji:

WYKŁADOWCA ZE SZCZECINA PRZYZNAŁ SIĘ DO ZNĘCANIA NAD ŻONĄ I

DZIECKIEM

Wojciech Krysztofik to obsceniczny bloger zatrudniony na jednej z uczelni wyższych w Szczecinie. Od dłuższego czasu zamieszczał w sieci obrzydliwe komentarze i wpisy w których wulgaryzmami i treściami pornograficznymi napastował seksualnie obce kobiety.

Większość osób ignorowała jego zachowania uważając je za przejaw problemów i zaburzeń seksualnych. Wczoraj jednak doszło do sytuacji, która musi mieć dalsze konsekwencje - mężczyzna przyznał się publicznie do znęcania nad żoną i miesięczną córeczką. Krysztofik publicznie chwalił się, że zmuszał swoją żonę do tego, by nie karmiła noworodka. Kobieta nie chciała się na to zgodzić więc sadysta zakazał jej karmienia niedawno urodzonego dziecka.

Takie zachowanie jest ścigane z mocy prawa, o ile żona sadysty będzie musiała złożyć wniosek o jego ukaranie i ściganie, to znęcanie się nad noworodkiem jest ścigane z urzędu.

Ośrodek przygotuj zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Krysztofika wraz z wnioskiem do sądu rodzinne o zbadanie sytuacji dziecka. Zwrócimy się też do władz uczelni zatrudniającej sadystę o zawieszenie go i odsunięcie od kontaktów ze studentami.

_______

Wspieraj działania Ośrodka: PayPal i karta płatnicza: www.omzrik.pl/wesprzyj-nas

Dane do przelewu: nr konta 19 2490 0005 0000 4520 8435 8540

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych

Plac Dąbrowskiego 5, 00-057 Warszawa

tytuł : " darowizna na działalność statutową"

IBAN : PL19249000050000452084358540 SWIFT: ALBPPLPW

Cytowana Instytucja również próbuje uzyskać dochód finansowy, wszczynając akcję nienawiści w Polsce wobec mojej osoby.

 Co jest tematem mojego wpisu

Komentarz zaczyna się od frazy „W Polsce jest wszystko na opak /…/”. Stwierdzam za tytułem komentowanego tekstu na portalu Onet, że jedna z lewicowych feministek mówi, że „cycki nie służą seksowi”, namawiając do karmienia piersią.

Każdego, kto zajmuje się historią narracji ideologicznej, konstatacja, iż piersi nie służą podniecaniu, a tylko karmieniu, musi wydać się dziwaczna z punktu widzenia światopoglądu Nowej Lewicy 68’ (dzisiaj – klasycznej lewicy). Szczytowym osiągnięciem narracji lewicowej roku 68 były hasła wolnej miłości, pokoju, braterstwa i wolności. Odwołując się do pism filozoficznych Herberta Marcusego oraz Wilhema Reicha, ówcześni propagatorzy lewicowej narracji nawoływali do  nieskrępowanego, wolnego seksu wzmacnianego LSD oraz marihuaną.  Z tego punktu widzenia, piersi kobiety stanowią narzędzie wyzwalania doznań hedonicznych, o których Reich pisał, iż mają moc emancypacyjną. Według doktryny Nowej Lewicy 68, seks wraz z LSD jest narzędziem wyzwolenia się człowieka z jednowymiarowości mieszczańskiej oraz redukcji człowieczeństwa do roli czynnika w marksistowskiej przestrzeni sił wytwórczych.

Obraz kobiecości, jaki poprzez swój przekaz zaproponowała posłanka lewicy, redukuje kobietę do wypełniania roli reproduktora sił wytwórczych. Z punktu widzenia marksizmu, karmienie niemowlaka jest bowiem elementem procesu reprodukcji sił wytwórczych. Jeśli bowiem  kobiecie odmawia się prawa do doznań hedonicznych (orgazmicznych), między innymi poprzez pieszczoty jej piersi i jednocześnie przypisuje się jej obowiązek karmienia piersią, to tym samym jest ona ujmowana w duchu marksizmu jako reproduktor sił wytwórczych.

Historycy idei określają taką wykładnię marksizmu mianem wulgarnego (termin techniczny w tym wypadku). I wydaje się, że posłanka, znana ze swoich sympatii do maoizmu, preferuje w XXI wieku ten XIX wieczny model kobiecości. Stanowi to powód do obśmiania i karykaturyzacji tej marksistowskiej wykładni kobiecości, zalatującej „gomułkowszczyzną”. W dobie zaniku walki klasowej, nie musimy promować modelu kobiety jako reproduktora sił wytwórczych.

Kobiecość w duchu liberalnym

Z punktu widzenia liberalizmu, życie publiczne jest splątanym systemem rozmaitych rynków, na których rozgrywają się procesy rywalizacji o sprzężone z nimi typy wartości dodanych. Seks konstytuuje jeden z takich rynków, na którym ludzie rywalizują o wartość dodana  będącą stanem przyjemności hedonicznej. Najwyższym jej rodzajem jest orgazm (pięknie przedstawił to Podkowiński w obrazie „Szał”, zaś Przybyszewski  w swoim rapsodzie „Requiem Aeternam” mówi o chuci, iż to ona „była na początku”).

Zgodnie z liberalizmem, na rynku seksualnym, kobiety i mężczyźni wikłają się w procesy rywalizacji o maksymalizację doznań hedonicznych. W takiej perspektywie interpretacyjnej, piersi stanowią narzędzie, za pomocą którego kobiety mogą wygrywać swoją grę rynkową. Dlatego liberałowie będą zawsze kontestowali każdą próbę ograniczania tego prawa. W przeciwieństwie do marksistów, kobieta jest – zgodnie z liberalizmem – podmiotem rynkowym, realizującym swoje potrzeby, aspiracje i ambicje (w tym – seksualne), a nie czynnikiem w procesach wytwórczych oraz w procesach reprodukcji tychże sił.

Poprzez swoją wypowiedź, posłanka ujawniła nie tylko to, że jest przeciwniczką liberalizmu seksualnego, ale również to, że opowiada się przeciwko doktrynie wolnej miłości Nowej Lewicy 68.

Dlatego napisałem w swoim komentarzu, iż „Ludziom się wszystko chrzani”, wskazując na własny konserwatyzm, który w  perspektywie seksualnej jest progresywny. Nadto, zaznaczyłem, iż nawet w środowiskach katolickich, niektóre celebrytki są bardziej progresywne od „karmiącej gwiazdy polskiej, feministycznej sceny”. Wskazałem na p. Terlikowską. https://www.pomponik.pl/plotki/news-tomasz-terlikowski-wsciekly-na-olejnik-poszlo-o-seks-analny,nId,1899853

Karmienie piersią w perspektywach ideologicznych

Z liberalnego punktu widzenia, zredukowanie piersi kobiet do funkcji narzędzia karmienia niemowlaka, a więc do funkcji narzędzia reprodukcji sił wytwórczych, musi wywoływać głośny protest. Dlatego napisałem, iż wypowiedź posłanki jest aktem promocji idei „uwiązania kobiety z cyckiem do dziecka”.

Z mojego komentarza nie wynika to, że liberalizm promuje niekarmienie piersią. Jego ideą przewodnią jest wyłącznie  kontestacja redukowania kobiecości do konceptu „matki karmiącej”.

Jeśli stwierdzamy, że karmienie piersią dziecka jest najwyższą wartością, o wiele wyższą niż karmienie go mlekiem w proszku z butelki, to tym samym dewaluujemy i stygmatyzujemy „jako gorszego sortu” kobiety, które w różnych względów preferują karmienie   swoich dzieci mlekiem z butelki. Marksistowski koncept karmienia dziecka piersią, zaprezentowany przez posłankę, najzwyczajniej poniża progresywne kobiety, które powierzają obowiązek karmienia niemowlaków ich ojcom, realizując swoje potrzeby, aspiracje i ambicje na rynku pracy (a nawet na rynku seksualnym). Stąd moja reakcja na ten marksistowski, siermiężny z punktu widzenia progresywizmu, akt poniżania kobiet, które nie chcą karmić swoich dzieci piersią. Przypisałem lewicowej polityczce brak doświadczeń lub oziębłość, dodatkowo wskazując na fakt, iż kobiety uwielbiają pieszczoty sutka (wskazują na to badania seksuologiczne).

Atak Strajku Kobiet

Organizacja polityczna, Strajk Kobiet zwróciła się do władz Uniwersytetu Szczecińskiego o pozbawienie mnie kontaktu ze studentami oraz zwolnienie z pracy z powodu dyskryminowania studentek na tle seksistowskim. Strajk Kobiet powołuje się na niezliczoną masą zeznań na temat stylu prowadzenia zajęć przeze mnie pozyskanych od studentek.

Otóż, od 2018 roku trwa postępowanie dyscyplinarne wobec mojej osoby w drugiej instancji z mojego odwołania. Nie jest więc prawdą, że Uniwersytet nie wszczął wobec mojej osoby postępowania dyscyplinarnego. Komisja dyscyplinarna przy ministerstwie rozstrzygnie prawidłowość przeprowadzenia postępowania dyscyplinarnego.

W 2015 roku również miałem sprawę dyscyplinarną, którą Uniwersytet Szczeciński przegrał w drugiej instancji przed ministerialną komisją dyscyplinarną.

Wcześniej, chyba w 2011 lub 2012 roku władze dziekańskie Wydziału Humanistycznego US również chciały wszcząć przeciwko mnie postępowanie dyscyplinarne za seksizm podczas zajęć z logiki na pedagogicznych kierunkach studiów z powodu doniesień kilku studentek. Sprawa została wycofana, gdyż prawie 200 studentek napisało petycję, że zajęcia były przeprowadzane bez zarzutu (w tym prawie 20 studentek wystawiło mi indywidualnie, osobiste laurki).

W międzyczasie broniłem trzy studentki, które nie zostały zakwalifikowane na studia doktoranckie, zarzucając nieprawidłowości w procesie rekrutacji. Dostałem wówczas pouczenie od władz rektorskich, że nie powinienem wszczynać tego rodzaju akcji.

Strajk Kobiet pomawia więc Uniwersytet Szczeciński, iż „zamiata pod dywan” doniesienia na nieprawidłowości w stylu prowadzenia przeze mnie zajęć dydaktycznych. Nie jest to prawda. Od 1990 roku prowadzono w stosunku do mnie około 10-12 (było ich tyle, że nie pamiętam ich dokładnej liczby) postępowań wyjaśniających lub dyscyplinarnych.  Po prostu, w tych postępowaniach strona oskarżająca nigdy nie wykazała w sposób wiarygodny mojej winy przed organami uniwersyteckimi.

Jako pracownik uniwersytecki, w 2000 roku zostałem poproszony przez studentów do pełnienia roli opiekuna naukowego na obozie naukowym w Grecji „Śladami Arystotelesa”, trwającym 3 tygodnie. Studenci sfinansowali mój pobyt z pozyskanego budżetu od Prezydenta Szczecina. W obozie uczestniczyło około 40 studentów; do dnia dzisiejszego wszyscy go mile wspominają.

Od 2000 do 2005 roku (lub 2006 r.) byłem zapraszany przez Koło Naukowe Studentów Filozofii do pełnienia funkcji opiekuna naukowego, organizowanych przez nich Warsztatów Filozoficznych. Byłem również wybierany w konkursach na osobowość roku.

Po 2005 roku studenci poprosili mnie, abym użyczył im swój pokój uniwersytecki do przeprowadzania w nim zebrań Koła Naukowego. Dzielenie wspólnego pokoju wraz z korzystaniem z mojego służbowego komputera trwało ponad 7 lat.

W latach 90-tych XX wieku nauczałem logiki i filozofii głównie na kierunkach ekonomicznych oraz politologii w dwóch szkołach wyższych: Uniwersytecie Szczecińskim oraz w prywatnej szkole wyższej – Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu (w tej drugiej szkole zorganizowałem nawet nowy kierunek studiów – Media i Komunikowanie).

Zważywszy na fakt, iż w prywatnej Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu uczyłem chyba przez ponad 7 lat, należy raczej wnioskować, iż moje zajęcia i ich styl prowadzenia nie budził jakichś poważnych kontrowersji.

W życie akademickie Uniwersytetu Szczecińskiego nie byłem mocno zaangażowany w latach od 1993-1999, gdyż intelektualnie wyżywałem się w ramach Międzywydziałowego Instytutu Wiedzy Humanistycznej, w którym organizowaliśmy nieobowiązkowe wykłady dla młodzieży studenckiej Szczecina. Naszymi gośćmi byli, m. in.: prof. Dagfinn Follesdal (prezydent Norweskiej Akademii Nauk), śp. prof. Leszek Nowak jeden z najwybitniejszych na świecie neomarksistów (wielki opozycjonista, którego komuniści pozbawili prawa do nauczania), prof. Woleński (najwybitniejszy polski filozof analityczny), prof. Ingarden, prof. Jadacki, prof. Hempoliński. Sale wykładowe w naszym MIWH-u pękały w szwach (a wykłady nie były obowiązkowe, na zaliczenie). Rozmach, z jakim działaliśmy, był zasługą trzech osób: śp. Sławka Okulskiego, śp. prof. Hadrysia oraz wówczas mgra Wojciecha Krysztofiaka. Ze studentami potrafiliśmy dyskutować nawet do późnych godzin nocnych. Byliśmy szczecińską Bohemą J

Brałem również udział w wielkich debatach organizowanych przez środowisko pisma „Fo:Pa” absolwentów filozofii – z fizykami; byłem zapraszany do publikowania tekstów felietonistycznych do ich pisma.

Zważywszy na przedstawione fakty, trudno jest wyobrazić sobie sytuację, że ksenofob, seksista i cham, którego zwolennicy komunistycznego feminizmu chcą „spuścić do szamba”, był osobą, z którą tak wielu w jego lokalnym środowisku współpracowało – zarówno zawodowi filozofowie jak i studenci.

Puenta

Przykro jest mi, że Uniwersytet i jego władze zostały przez mój komentarz uwikłane w ten zmasowany atak. Przepraszam p. Rektora, prof. Waldemara Tarczyńskiego za to ,że z mojej winy został zmuszony do lektury prawdopodobnie  tysiąca maili, będących stosem ohydnych pomówień.

Jednocześnie pragnę podkreślić, iż w mediach społecznościowych nie reprezentuję Uniwersytetu Szczecińskiego. Jestem indywiduum reprezentującym samego siebie. Komuniści powinni zaś w końcu zrozumieć, ze nie wszyscy są członkami partii politycznych, korporacji czy innych kolektywów.

Na koniec – jeśli jestem alkoholikiem, to jestem na skalę światową cudownym ozdrowieńcem; trudno bowiem sobie wyobrazić alkoholika wytwarzającego w ostatnich 10 latach tak wiele tekstów naukowych publikowanych w renomowanych czasopismach filozoficznych.

Niniejsza akcja zmasowanego hejtu to nic innego jak realizacja taktyki tysiąca ognisk Ernesto Che Guevary. W dobie rewolucji cyfrowej, metody rewolucyjne komunistycznego amanta w czapeczce są niestety anachroniczne. Feministkom zalecam lekturę dowolnego podręcznika logiki, aniżeli „rewolucyjne homilie” taktyki walki rewolucyjnej. Obawiam się jednak, że zaczniecie używać nowiczoka.

***

Adres zrzutki na pomoc W. Krysztofiakowi  w walce z sądami polskimi. 


"/.../ w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji.  Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. /.../  Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy "system" łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z "systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie "energicznymi tekstami" jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach."

Obecnie złożyłem skargę na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 
***
 
Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  

 

 

  

wtorek, 27 lutego 2018

Polski feminizm i eugenika

TEKST  Z  DNIA  03.04.2013  ROKU
Metafizyczna apoteoza pierwiastka żeńskiego, wywyższenie „fem-masturbacji”, dyskryminacja penisa jako jedynie fakultatywnego rekwizytu gatunku ludzkiego generują łącznie schemat pojęciowy, na gruncie którego mężczyzna staje się zbędnym ewolucyjnie i  historiozoficznie fenomenem bytowym. W takiej atmosferze semantycznej nie trudno już pokusić się o re-definicję mężczyzny jako wybrakowanej kobiety i synonimiczne utożsamienie dwóch wyrażeń językowych: „człowiek” i „kobieta”.
W ostatnich tygodniach polskie feministki przeżywają kryzys. Z Kongresu Kobiet odchodzą najbardziej znane  twarze ruchu feministycznego.  Pierwszą z odważnych polskich kobiet, która pokazała „figę z makiem” Magdalenie Środzie, Kazimierze Szczuce i  Wandzie Nowickiej była Jolanta Kwaśniewska. Kilka dni temu rezygnację z uczestnictwa w tej organizacji złożyła kultowa postać Solidarności, Henryka Krzywonos. Nadto, feministki nawet próbowały taktycznie uruchomić globalną dyskusję w naszym kraju  z żoną lidera frondystów, Małgorzatą Terlikowską tylko po to, aby mem Kongresu Kobiet nie wyparował z sieci internetowej.  Polskie feministki – podobnie jak topielec – już brzytwy, insygnium męskości,  chwytają.   Co jest więc powodem powolnego rozpadu feministycznego ruchu w Polsce?
Feminizm po polsku
Z pewnego punktu widzenia powstanie jakiegokolwiek ruchu feministycznego w Polsce może zadziwiać skoro kobiety w naszym kraju mają te same prawa polityczne co mężczyźni. Jako społeczeństwo możemy się nawet chwalić tym, że nasze panie o wiele wcześniej niż Angielki czy Francuzki uzyskały prawa wyborcze. Każda obywatelka Polski po I Wojnie Światowej  mogła aspirować do stanowiska posłanki, ministra czy nawet prezydenta RP.  Współcześnie wiele pań piastuje stanowiska dyrektorów czy też prezesów w biznesie,   przynależąc tym samym do grona nadzwyczaj bogatych obywateli naszego państwa. Dlaczego więc grupa kobiet skrzyknęła się i zorganizowała „partię”, na której flagach wypisana jest walka o prawa kobiet?
Aktywność  polskich feministek przede wszystkim ogniskuje się na walce z obecną ustawą aborcyjną. Ich naczelnym postulatem jest absolutna liberalizacja aborcji. Próbują również upowszechnić wśród polskich dziewcząt używanie środków antykoncepcyjnych. Wyzwolony  seks  nie jest dla nich tematem tabu. Stąd nieustanne nawołują do zadekretowania obowiązku przeprowadzania lekcji wychowania seksualnego   już w szkołach podstawowych. Akceptując postmodernistyczną koncepcję płci, zgodnie z którą jest ona przedmiotem wolnego wyboru, a nie atrybutem  deterministycznie  zadanym  każdemu człowiekowi przez naturę,  bronią prawa lesbijek do posiadania legalnych rodzin.
Obok seksu feministki w Polsce są także zainteresowane parytetami w rozmaitych gremiach demokratycznych. Głoszą więc hasło równowagi płci w strukturach władzy demokratycznego państwa, gdyż nie chcą, aby  kobieta była zdominowana w sferze władzy przez mężczyznę. Władza jest feministkom potrzebna po to, aby móc wcielić w życie postulat uwolnienia aborcji oraz miłości lesbijskiej.
Eugenika feministyczna
Bez wątpienia,  postulaty polityczne feministek są uzasadniane w  ich dyskursie  koncepcją natury kobiety, która przypisuje zarówno ciału jak i umysłowi kobiety specyficzne, osobliwe atrybuty. W różnych systemach filozoficznych feminizmu,   listę tych esencjalnych właściwości kobiety konstruuje się różnie.  Jednak wspólnym celem prefabrykacji nowego pojęcia kobiety w  większości systemów   dyskursu feministycznego jest zakodowanie w uniwersum tekstów kultury nowego wzorca percypowania płci żeńskiej.
Zgodnie z nim, ciało kobiety i jego przestrzenne granice są jej niezbywalną własnością prywatną tak, że poza nią samą nikt nie ma prawa w nie ingerować ani fizycznie ani mentalnie. Ten schemat interpretacji kobiety – absolutna prywatyzacja granic jej ciała - decyduje o radykalizmie feminizmu. Skoro wszystko, co istnieje w obrębie ciała kobiety, jest jej własnością, to jest ono również naznaczone metafizycznym pierwiastkiem żeńskim. Ponieważ każdy z nas istniał wcześniej w granicach ciała swojej matki, więc każdy z nas jest naznaczony metafizycznie pierwiastkiem żeńskim. W konsekwencji,  gatunek ludzki jest naznaczony metafizycznie żeńskością. To nie Ewa pochodzi od Adama ( z jego żebra), lecz to Adam pochodzi od Ewy, gdyż jest jej „kawałkiem”. Feministki odwracają więc biblijny schemat pojmowania kobiety.
Ponieważ źródłem bytowym człowieka jako gatunku jest to, co żeńskie, to wyłania się konieczność zinterpretowania fundamentalnego insygnium   męskości, którym jest penis. Z ciała kobiety wyłania się zarówno to, co żeńskie jak i to, co męskie; to ostatnie zaś  nie posiada w sobie siły emanacyjnej kreacji nowego bytu. Penis musi więc być konceptualizowany jako symbol niemocy kreacyjnej człowieka. W tym świetle penis musi jawić się ortodoksyjnym feministkom jako oznaka metafizycznej  degeneracji człowieka. Taka  presupozycyjna konsekwencja  feminizmu współgra z feministyczną apoteozą masturbacji kobiecej. Zjawisko to jest traktowane na gruncie „fem-seksuologii” jako standard  w praktykach   kulturowych doprowadzania kobiety do orgazmu. Niektórzy „fem-seksuolodzy” twierdzą nawet, że ćwiczenia masturbacyjne stanowią wstępny warunek nauki sztuki kochania. W warstwie lingwistycznej, frazy oznaczające masturbację w rozmaitych „fem-slangach”  nie mają charakteru pejoratywnego. W literaturze feministycznej nie spotyka się stwierdzeń, że masturbacja przynależy wyłącznie do ersatzowych praktyk erotycznych, że stanowi jedynie substytut lub symulację „autentycznego misterium erotycznego, w którym penis i wagina metafizycznie dopełniają się w szaleństwie rozkoszy”.  Taka interpretacja masturbacji wskazuje na to, że feministki pojmują  ją  „mainstreamowo” jako równoprawną kulturowo  praktykę hedoniczną. W tym sensie penis jawi się jako jedynie fakultatywny rekwizyt sztuki kochania.
W środowiskach mizoginicznych, męskie praktyki masturbacyjne są interpretowane jako wyraz  słabości mężczyzny. W warstwie językowej męska masturbacja oznaczana jest frazami o pejoratywnym emocjonalnie zabarwieniu; w wielu slangach używa się wręcz wulgaryzmów na oznaczenie męskiej masturbacji. Taka asymetria w traktowaniu praktyk autoseksualnych w dyskursach: feministycznym  i mizoginicznym, uwydatnia w sposób zdecydowany „fem-dyskryminację” penisa. W tym świetle, mizoginiczni mężczyźni upodlając lingwistycznie swoje insygnium płci dokonują wręcz genderowego samobójstwa.
Metafizyczna apoteoza pierwiastka żeńskiego, wywyższenie „fem-masturbacji”, dyskryminacja penisa jako jedynie fakultatywnego rekwizytu gatunku ludzkiego generują łącznie schemat pojęciowy, na gruncie którego mężczyzna staje się zbędnym ewolucyjnie i  historiozoficznie fenomenem bytowym. W takiej atmosferze semantycznej nie trudno już pokusić się o re-definicję mężczyzny jako wybrakowanej kobiety i synonimiczne utożsamienie dwóch wyrażeń językowych: „człowiek” i „kobieta”.  Celem praktyk eugenicznych jest naprawienie gatunku ludzkiego. Uznanie synonimii pomiędzy byciem kobietą oraz byciem człowiekiem musi przełożyć się technologicznie na akceptację stwierdzenia, iż bycie mężczyzną stanowi aberrację ewolucyjną, odpowiedzialną w przeszłości za ucisk człowieka-kobiety.  Stąd już prosta droga do nawoływania do praktyk eksterminacyjnych w stosunku do mężczyzn.
Europa w XX wieku przechodziła już swoje case-study w dziedzinie aplikacji projektu eugenicznego – stworzenia nowego człowieka. Próbowano równocześnie na dwa sposoby wcielać  idee eugeniczne. Oba (faszyzm i komunizm) doprowadziły do ludobójstwa. Metafizyka genderowego feminizmu  żywi się podobnym schematem   soteriologicznym;   aby wyzwolić się z nędzy oraz  bólu tego świata, trzeba wyeliminować zło. Dla Niemców złem byli Żydzi, dla komunistów złem  była burżuazja, zaś dla feministek złem jest mężczyzna identyfikowany poprzez  swoje insygnium władzy, które przez wieki służyło jako narzędzie  ucisku kobiety  rozumianej jako bytowe źródło  człowieczeństwa.
Dlaczego feministki przegrywają w Polsce?
Schematy interpretacyjne doświadczanej rzeczywistości, które dominują w polskim społeczeństwie, posiadają  katolicką etiologię. Ujawnia się to w szczególności w praktykach stygmatyzacji tych, którzy łamią tabu seksualne. Dlatego polskie kobiety nie lubią rozmawiać o seksie, potępiają wyzwolonych mężczyzn, przypisują homoseksualistom grzech rozpusty czy wreszcie posiadają wyrzuty sumienia  z powodu seksualnej zdrady swoich mężów, kochanków  i partnerów. Nic dziwnego, że feministki zwalczają Kościół katolicki i niekiedy wchodzą w sojusz taktyczny ze środowiskami liberalnymi, głoszącymi hasło deregulacji rynku idei. W ich interesie jest bowiem złamanie obowiązującego katolickiego paradygmatu interpretacji rzeczywistości genderowej.
Niestety polskie społeczeństwo, choćby z racji funkcjonalnego analfabetyzmu, nie jest przygotowane do odbioru feministycznych tekstów kultury, których ideologiczna  zawartość treściowa jest niefunkcjonalna względem interesu ekonomicznego polskich kobiet.  One bowiem w przeważającej części nie aspirują do zasiadania w spółkach skarbu państwa, do stanowisk prezesów firm czy piastowania dyrektorskich urzędów. Polskie kobiety pracujące  są w większości  ekspedientkami w sklepach zarabiającymi 1200 złotych na miesiąc.  Z tego punktu widzenia, ich interes ekonomiczny sprowadza się do uzyskania dóbr finansowych warunkujących bezpieczeństwo podania zupy na obiad dla swoich dzieci i swojego męża. Typowa polska kobieta postawi Kazimierze Szczuce czy Magdalenie Środzie pytanie: Co mi po prawach kobiet, które de facto posiadam, skoro z nich nie ugotuję zupy na obiad?  Idee polskich feministek w perspektywie pytania o zarobki za pracę za  ladą  w Żabce muszą jawić się jako co najmniej metafizyczne dziwactwo. Po dwunastu godzinach stania w nocnym sklepie monopolowym, polska kobieta nie ma ochoty na „apoteozę  masturbacji”; chce jej się spać ze zmęczenia i z bólu uświadomienia sobie tego, że jej facet jest niewolnikiem w pracy.
Z ust polskich feministek nie da się usłyszeć słów nawołujących do podniesienia pensji minimalnej w naszym  kraju.  A to właśnie polskie,  młode dziewczyny w 80%  zasilają warstwę społeczną polskich niewolników,  pracujących w zmęczeniu za podłą płacę.
Apel
Magdaleno Środa, Kazimiero Szczuka, Wando Nowicka i Agnieszko Graff !!! Przestańcie pisać o dziwacznej metafizyce autonomii granic kobiecego ciała, o osobliwościach żeńskiej psyche !!! Zacznijcie walczyć o wolność pracowniczą polskich kobiet – żeby zarabiały tak, aby   mogły ugotować swoim dzieciom i swoim mężom  zupę, upiec kotlet schabowy, kupić samochód  mężowi, a dzieciom - książki z matematyki, informatyki i logiki. W przeciwnym razie będziecie odbierane jako pogardzające polskimi kobietami. Jolanta Kwaśniewska i Henryka Krzywonos już w sposób kurtuazyjny wzgardziły waszą metafizyką.
*****
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute )

Miller z katolickimi filozofami zawłaszczają „gender”

TEKST  Z  DNIA  25.01.2014  ROKU
Wydaje się więc, że dzisiejsze wypowiedzi Millera odsłaniają nam nową strategię Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zapraszając na debatę o gender katolickich filozofów oraz katolickich oszołomów (posłankę Kempę), Miller składa hołd Episkopatowi Polski !!! Znane powiedzenie katolików mówi: jak trwoga, to do Boga.  Miller ma powody do bycia nie tylko wystraszonym, ale również zatrwożonym. W końcu Rywin swoje odsiedział w „pierdlu”. Czy na to samo może liczyć Miller? Jeśli powstanie w Sejmie komisja śledcza badająca funkcjonowanie  Wojskowych Służb Informacyjnych, to bez wątpienia Siemiątkowski zostanie „rzucony na pożarcie”, ale czy wówczas były koordynator służb specjalnych nie „pociągnie lidera SLD”?
25.01.2014 roku  Sojusz Lewicy demokratycznej zorganizował w Sejmie debatę na temat gender-filozofii. Patronował jej szef SLD – Leszek Miller. Żadna z czołowych, rodzimych przedstawicielek genderyzmu   (prof. Iwasiów, prof. Szczuka, prof. Środa, prof. Graff) nie wzięła udziału w tej „millerowskiej szopce”.  Jak podaje Polska Agencja Prasowa,   gwiazdą debaty była prof. Ziemińska z Uniwersytetu Szczecińskiego (absolwentka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego), która jest raczej znana z tekstów na temat historii epistemologii, niż filozofii społecznej, a w szczególności – filozofii płci. Tym, co zaskakuje jest „alians” wiceszefowej SLD Pauliny Piechny-Więckiewicz z prof. Ziemińską, znaną w środowisku szczecińskich filozofów z przeciwstawiania się antyklerykalizmowi. Czy Miller i jego SLD próbują więc zawiązać sojusz przed wyborami do Parlamentu Europejskiego z Kościołem Katolickim w Polsce? Uczestnicy konferencji stwierdzają,że prof. Ziemińska nie była zaproszona na konferencję. Czy więc Polska Agencja Prasowa manipuluje informacją w celu zasugerowania publiczności faktu "aliansu SLD z Kościołem"?  W końcu posłanka Kempa została zaproszona !!!
15 milionów dolarów z CIA wymusza na SLD wspieranie katolicyzmu !!!
Informacja, która wstrząsnęła Polską, iż za 15 milionów dolarów z CIA polski wywiad uczestniczył w organizowaniu tajnych, nielegalnych więzień amerykańskich służb specjalnych, w których byli przetrzymywani Talibowie, stanowi mem zatapiający SLD przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/683255,miller-kaczynski-i-tusk-zatopieni-przed-wyborami-do-parlamentu-europejskiego-za-15-milionow-dolarow-od-cia-%E2%80%93-na-marginesie-wiezien-cia-w-polsce.html Aby móc „przewalić” nielegalną gotówkę, gazety sugerują, że nawet dostosowano prawo, aby operacja stwarzała pozory legalności.
Miller w świetle kolejnych, pojawiających się w mediach informacji zaczyna jawić się swoim zwolennikom jako mistrz manipulacji prawnej; jako najwybitniejszy, polski polityk w zakresie „lewicowego falandyzowania prawa”.  Dlatego też wielu sympatyków SLD odsunie się w najbliższych wyborach od Millera.
15 milionów dolarów CIA na tle afery Rywina
Obserwatorzy sceny politycznej zauważają, że afera z CIA odnosi do okresu, w którym wypłynęła afera Rywina czyli do letnich miesięcy 2002 roku. 14 czerwca 2002 roku pojawił się zapis w ustawie pozwalający ABW i AW na  gromadzenie środków na wyodrębnionych kontach na cele operacyjne. We wrześniu 2002 roku wybuchła afera Rywina dotycząca korupcji  (w lipcu 2002 r.) przy uchwalaniu ustawy medialnej.
Jak widać, obecna hucpa z CIA stanowi w pewnym sensie odprysk afery Rywina. „Grupa trzymająca władzę” nie tylko próbowała sterować procesami legislacyjnymi w zakresie mediów, ale również  ingerowała w zapisy dotyczące pracy polskich służb specjalnych. Miller doskonale pamięta, że sejmowa komisja śledcza, przesłuchująca polityków SLD, doprowadziła do klęski wyborczej SLD. Partia Millera nie została omal uśmiercona. Obecnie, zanosi się na kolejną kompromitację ekipy, w której „grupa trzymająca władzę” odrodziła się, podobnie jak „ucinane głowy mitycznej Hydry”.
Wydaje się więc, że dzisiejsze wypowiedzi Millera odsłaniają nam nową strategię Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zapraszając na debatę o gender katolickich filozofów oraz katolickich oszołomów (posłankę Kempę), Miller składa hołd Episkopatowi Polski !!!
Tonący katolickiej brzytwy się chwyta
Znane powiedzenie katolików mówi: jak trwoga, to do Boga.  Miller ma powody do bycia nie tylko wystraszonym, ale również zatrwożonym. W końcu Rywin swoje odsiedział w „pierdlu”. Czy na to samo może liczyć Miller? Jeśli powstanie w Sejmie komisja śledcza badająca funkcjonowanie  Wojskowych Służb Informacyjnych, to bez wątpienia Siemiątkowski zostanie „rzucony na pożarcie”, ale czy wówczas były koordynator służb specjalnych nie „pociągnie lidera SLD”?
Tusk odmówił powołaniu komisji śledczej. Przestraszył się szantażu Kaczyńskiego. Jednakże przy odpowiedniej presji społecznej, lider „Platformy Obywatlelskiej” mógłby nabrać odwagi i podjąć decyzję o jej powołaniu. Ale czy pozowli na to Episkopat Polski?
Wszystkie partie polityczne obecnego establishmentu (PiS, PO, SLD, PSL) chyba toną, więc chwytają się „katolickiej brzytwy”.  Pragnienie przypodobania się biskupom wyraża się w wiernopoddańczy gestach polityków z SLD, PiS, PO i PSL. Miller taki gest ofiarował hierarchom katolickim w Polsce, organizując  swoją debatę genderową w Sejmie, na którą zaprosił katolickich filozofów i polityków.
Puenta
Politycy SLD, PO i PiS próbując podpierać się w swojej działalności wiernopoddańczymi praktykami wobec Kościoła, pokazują społeczeństwu, że działają – poprzez wzmacnianie pozycji Kościoła Katolickiego -  w interesie Watykanu, którego gra polityczna celuje w rozluźnienie związków Polski z Unią Europejską. Ten interes zbiega się obecnie ze strategią Putina.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/682723,watykan-wesolowski-gender-konkordat---komu-zalezy-na-deeuropeizacji-polski.html
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

sobota, 4 listopada 2017

POLSKIE FEMINISTKI CHCĄ REGLAMENTOWAĆ MOWĘ SEKSU ZAMIAST WALCZYĆ Z BRUTALNIE DYSKRYMINUJĄCYM JE SYSTEMEM PODATKOWYM

Ogólnoświatowa kampania feministyczna „Ja też” przerodziła się w Polsce w polowania na facetów, którzy w przestrzeni publicznej używają słowa: „seks”, „bzykać” i „cycki”. Czołowe feministki dokonują dekonstrukcji pojęciowej kategorii molestowania seksualnego tak, aby do jednego worka wrzucać gwałty i męskie wypowiedzi na temat seksualności kobiet. Polska kampania „Ja też” zaczyna przekształcać się w krucjatę anty-seksualną, mającą na celu wprowadzenie obyczajowych norm reglamentujących mowę seksu.

Znalezione obrazy dla zapytania kobieta z dziecmi foto
Kobieta molestująca mężczyznę patrzącego z podtekstem erotycznym (źródło: wikipedia)

Reglamentowanie mowy seksu

Zjawisko reglamentacji mowy seksu polega na tym, iż w przestrzeni publicznej upowszechniane są normy penalizujące obyczajowo dyskurs seksualny. Przejawia się to w publicznym potępianiu wszelkich przekazów, zarówno słownych jak i artystycznych, na temat seksu. Publiczne mówienie o seksie staje się, na gruncie praktyk reglamentacyjnych, znakiem nieprzyzwoitości, przejawem obrażania drugiej płci, wyrazem chamstwa, objawem przemocy seksualnej czy w końcu manifestacją grzechu i aktem przeciwko Bogu.

W wielu państwach mowa seksu jest reglamentowana prawnie. Rządy ustanawiają zakazy pokazywania nagości w filmach i gazetach. Kobietom nakazuje się przyzwoite ubieranie się, zakrywające niemal doszczętnie ich ciało. Mężczyźni są karani mandatami za nieprzepisową długość slipek na plaży. Chodzenie młodych ludzi za rękę, całowanie się w miejscach publicznych grozi poważnymi konsekwencjami karnymi. Rządy ustanawiają specjalne instytucje, które mają zwalczać wszelkie próby łamania zasad reglamentujących mowę seksu. Za nieprzyzwoite dowcipy seksualne, za czytanie pisemek z „gołymi laskami” wyrzuca się ludzi z pracy, a w niektórych państwach nawet wsadza się niepokornych seksualnie obywateli do więzień.

Przykłady molestowania seksualnego według feministek

Według prof. Płatek, rozwieszanie kalendarzy i plakatów z aktami kobiecymi w miejscach publicznych  jest molestowaniem seksualnym. Według feministki „nagość przedstawiona w niestosownym miejscu obraża i uprzedmiotawia”. Nawet posługiwanie się seksualnymi skojarzeniami, wypowiadanie nieprzyzwoitych komentarzy i kierowanie seksualnych spojrzeń w miejscach publicznych jest przejawem molestowania seksualnego. Co więcej, przesyłanie wiadomości i postów (np. na FB) z treścią o podtekście erotycznym, ujawnia, według cytowanej feministki, fakt molestowania seksualnego.

Zaproponowane przez polskie feministki rozumienie kategorii molestowania seksualnego jest spektakularnie  aberracyjnym i toksycznym aktem przemocy lingwistycznej, celującym w upowszechnienie normy reglamentującej mowę (semiozę) seksu. Samo użycie słowa „seks” wywołuje w umysłach skojarzenia seksualne. Zatem według propozycji Moniki Płatek, nie wolno  używać tego słowa w publicznych sytuacjach komunikacyjnych, jeśli nie chcemy być posądzeni o molestowanie seksualne kobiet. Polskie feministki chcą zakazać publicznej ekspresji seksualnej. Czy tylko mężczyznom? Czy również kobietom?

Znalezione obrazy dla zapytania monika Płatek photo
Prof. Monika Płatek obwieszczająca swoją doktrynę feministyczną (źródło: Wikimedia.Commons)
Dlaczego temat seksu ma być objęty społecznym tabu?

Seks jest czynnikiem przyczyniającym się do przeżycia orgazmu. W tym sensie seks przyczynia się do społecznej maksymalizacji wartości hedonicznych. Objęcie mowy seksu społecznym tabu skutkuje więc narzuceniem ograniczeń na praktyki życiowe celujące w kultywowanie wartości hedonicznych. Dlaczego więc feministkom zależy na ograniczaniu takich praktyk kulturowych – w szczególności rozwiązłości seksualnej kobiet i mężczyzn?

W „Państwie” Platona jest wyrażona wizja społeczeństwa, w którym sfera seksualna jest poddana całkowitej reglamentacji. Seks jest tym czynnikiem, który blokuje proces wyzwolenia się duszy od ciała (materii). Ta Platońska wizja seksualności całkowicie pozbawia wartości konsumpcyjny wymiar ludzkiej egzystencji. Doszczętnie pacyfikuje witalne żądze człowieka. Jaki więc interes mają realizować feministyczne apele, których skutkiem ma być strach przed ujawnianiem witalnych żądz seksualnych?

Kobieta odarta ze swojego zmysłowego ciała w publicznej narracji jawi się w percepcji męskiego instynktu seksualnego jako nieprzyjemny, wybrakowany z wartości, artefakt aktywujący postawę eskapizmu, a nawet obrzydzenia. Z punktu widzenia filozofii ewolucyjnej Dawkinsa, feministyczne apele muszą więc osłabiać procesy replikacji genetycznej, prowadząc do zablokowania procesów przyrostu naturalnego. Być może feminizm jest memem ostrzegającym przed przeludnieniem naszej planety.

Z drugiej jednak strony, feminizm dominuje wyłącznie w kulturze zachodniej i częściowo chińskiej. W świecie islamu, w którym przyrost naturalny stanowi wręcz biologiczną aberrację, jest nieobecny. Z tego punktu widzenia, feminizm służy rozprzestrzenianiu się memów kultury islamskiej – memów Koranu. Nieco paradoksalnie, przyczyniając się do „iranizacji obyczajności”, polskie feministki, na czele z prof. Płatek, służą interesom ajatollahów i imamów. Oni również kontrolują spojrzenia obywateli o podtekście erotycznym. 

Polskie rozwódki z dziećmi na wychowaniu są dławione przez brutalny system podatkowy

Obywatele naszego kraju, którzy zarabiają miesięcznie 67% średniej krajowej i samotnie wychowują dzieci, są na ogół rozwódkami. W podatkowych statystykach OECD ta kategoria zarobkowa egzemplifikuje najbiedniejszą warstwę społeczeństwa. W Polsce tę grupę podatkową tworzą w głównej mierze rozwódki z dziećmi, pracujące w szkołach, sklepach i urzędach. Zarabiają one około 2700-3000 złotych brutto na miesiąc.

Polska jest państwem wśród krajów OECD, w którym rozwódki z dziećmi na wychowaniu są najwyżej opodatkowane w stosunku do samotnych obywateli zarabiających miesięcznie 167% średniej krajowej. Oto, ranking państw pod względem płaconych podatków w 2016 roku przez samotne osoby (rozwódki) zarabiające 67% średnich zarobków w danym kraju i posiadających dwójkę dzieci na utrzymaniu:


1. Irlandia -31.55
2. Kanada -28.68
3. Nowa Zelandia -13.02
4. Australia -7.10
5. Estonia -5.40
6. Izrael -5.07
7. Słowenia -4.04
8. Luksemburg -3.76
9.  Holandia -2.83
10. Wielka Brytania -2.44
11. Szwajcaria -2.14
12. Czechy -0.5
13. Francja 1.00
14. Włochy 1.43
15. Hiszpania 1.77
16. Portugalia 2.74
17. Meksyk 3.75
18. Węgry 3.97
19. USA 5.04
20. Słowacja 5.23
21. Austria 5.85
22. Chile. 6.10
23. Dania 6.63
24. Łotwa 7.87
25. Korea Południowa 8.41
26. Finlandia 10.73
27. Norwegia 11.83
28. Szwecja 12.70
29. Japonia 13.53
30. Grecja 14.69
31.  Belgia 15.75
32. Islandia 15.85
33. Niemcy 17.62
34. Polska 17.83
35. Turcja 22.39

Jedynie tureckie rozwódki z dziećmi zarabiające 67% średniej krajowej są wyżej opodatkowane od ich polskich odpowiedniczek. W dwunastu krajach OECD, rozwódkom samotnie wychowującym dwójkę dzieci państwo dopłaca do ich pensji, zamiast im zabierać podatek. Różnica stopy podatków pomiędzy polskimi, biednymi rozwódkami wychowującymi samotnie dzieci a polskimi singlami zarabiającymi 167% średniej krajowej stanowi aberrację na skalę światową. 

Dlaczego polskie feministki nie walczą o ulgi fiskalne dla polskich rozwódek z dziećmi na wychowaniu? Dlaczego Monika Płatek nie przejmuje się losem rozwiedzionych nauczycielek z dziećmi na wychowaniu płacących skandalicznie wysokie podatki, lamentując histerycznie nad męskimi spojrzeniami z podtekstem erotycznym? Czy polskie feministki zwariowały?   

500+ nie jest ulgą podatkową. Jest toksycznym narzędziem pogłębiającym nierówności finansowe

Argument, iż polskie rozwódki z dziećmi na wychowaniu, otrzymują benefity w ramach programu 500+, jest bezczelną manipulacją. Te same benefity otrzymują kobiety zarabiające 167% średniej krajowej i mające mężów zarabiających jeszcze więcej.

Rozwiedziona nauczycielka z dwójką dzieci, otrzymująca na każde ze swoich pociech 500+, musi je wychowywać, posiadając do dyspozycji około 1000 złotych miesięcznie na każde z nich. Żona katolickiego posła posiada do dyspozycji  dzięki 500+  co najmniej 2000 złotych miesięcznie na wychowanie swoich latorośli. Żadne dziecko, które wychowuje się za 1000 złotych miesięcznie, nie ma statystycznie żadnych szans na konkurowanie na rynku pracy w dorosłym wieku ze swoim rówieśnikiem wychowującym się za 2000 złotych miesięcznie.

Likwidowanie nierówności finansowych w wychowywaniu dzieci samotnych kobiet i żonatych feministek, rozpaczających z powodu erotycznych spojrzeń mężczyzn, polega na eliminowaniu różnic w nakładach finansowych na wychowywanie dzieci. Dlaczego Monika Płatek nie awanturuje się o likwidację podatków od dochodów kobiet samotnie wychowujących dzieci? We Francji płacą one podatek w wysokości 1%, zaś czeskie rozwódki z dwójką dzieci i zarabiające 67% średniej krajowej otrzymują od państwa za swój trud 50 groszy od każdej zarobionej stówki.  

 ***
Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International