Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lewica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lewica. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 stycznia 2021

 

ODPOWIEDŹ  LEWICOWYM  FEMINISTKOM – LIST  OTWARTY DO  REKTORA US, PROF. TARCZYŃSKIEGO

Każdego, kto zajmuje się historią narracji ideologicznej, konstatacja, iż piersi nie służą podniecaniu, a tylko karmieniu, musi wydać się dziwaczna z punktu widzenia światopoglądu Nowej Lewicy 68’ (dzisiaj – klasycznej lewicy). Szczytowym osiągnięciem narracji lewicowej roku 68 były hasła wolnej miłości, pokoju, braterstwa i wolności. Według doktryny Nowej Lewicy 68, seks wraz z LSD jest narzędziem wyzwolenia się człowieka z jednowymiarowości mieszczańskiej oraz redukcji człowieczeństwa do roli czynnika w marksistowskiej przestrzeni sił wytwórczych. Obraz kobiecości, jaki poprzez swój przekaz zaproponowała posłanka lewicy, redukuje kobietę do wypełniania roli reproduktora sił wytwórczych. Niniejsza akcja zmasowanego hejtu to nic innego jak realizacja taktyki tysiąca ognisk Ernesto Che Guevary. W dobie rewolucji cyfrowej, metody rewolucyjne komunistycznego amanta w czapeczce są niestety anachroniczne.

 


7 stycznia 2021 roku na stronie fejsbukowej umieściłem następujący komentarz do tekstu opublikowanego przez portal prasowy Onet https://kobieta.onet.pl/dziecko/niemowle/poslanka-karmi-piersia-dziecko-piers-do-tego-sluzy-a-nie-do-podniecania/gg3f33k

W Polsce jest wszystko na opak; komunistka, feministka i lewicówka namawia do karmienia piersią i jeszcze dodaje, że cycki nie służą seksowi 🙂Obserwator oczekiwałbym, że komunistka będzie raczej promowała zdrowe odżywianie dzieci - czyli butelka i mleko w proszku. Przecie wiadomo, że naturalne mleko jest bardziej toksyczne niż sztuczne - bo kobiety źle odżywiają się. A tu posłanka promuje katolicką wizję - uwiązania kobiety z cyckiem do dziecka; ja swojej żonie po miesiącu zakazałem karmienia (po tygodniu poszła do pracy zawodowej; a po trzech miesiącach przeszedłem na zwykłe mleko ze sklepu z kartonów; nawet z mleka w proszku zrezygnowałem - efekt? dziecko zdrowe jak ryba. 😉A kobieta mogła w tym czasie rozwijać się intelektualnie, zawodowo, itd. Przy czym ja jestem raczej konserwatystą - morał? Ludziom się wszystko chrzani; szczególnie tym młodym, którzy awansują na stanowiska, a potem im odbija. 🙂I na koniec - pierś służy do seksu !!!! Jeśli pani poseł o tym nie wie, znaczy, że nie była odpowiednio pieszczona 🙂Albo jest oziębła; więc w tym wypadku tylko współczuć - większość kobiet wręcz uwielbia pieszczoty ustne oraz "penisualne" sutka 🙂Nawet ortodoksyjne katoliczki - jak np. żona dra Terlikowskiego (jest zwolenniczką monogamicznego fellatio). Moim zdaniem, każdy poseł powinien jednak posiadać doświadczenia o nieprzeciętnej złożoności behawioralnej 😉

Tekst wywołał falę hejtu w stosunku do mojej osoby. Setki zorganizowanych komentarzy w Internecie ocieka aktami mowy nienawiści, rozumianych jako totalna dewaluacja mojej osoby wraz z eliminacją z przestrzeni publicznej. Jestem wyzywany ostrymi wulgaryzmami, a także stosuje się wobec mnie groźby karalne w stylu „do szamba”. Sytuacja przypomina tę, jaką radyklana prawica sprokurowała w stosunku do Pawła Adamowicza https://wyborcza.pl/7,95891,24372742,eksperci-powierzchownie-diagnozuja-etiologie-mowy-nienawisci.html?disableRedirects=true Mój tekst objaśniający fakt zamordowania prezydenta Gdańska wisiał na portalu internetowym „Wyborczej” przez prawie dwa tygodnie (co nie zdarza się często; wnioskuję, że został uznany z jakichś względów za ważny społecznie). Mam prawo obawiać się dzisiaj swojego losu. Tym bardziej, że Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych nazwał mnie publicznie sadystą oraz osobą udostępniającą w sieci pornograficzne treści, a także osobą napastującą obce kobiety. Przypisano mi znęcanie się nad żoną i miesięczną córką. Oto treść publikacji:

WYKŁADOWCA ZE SZCZECINA PRZYZNAŁ SIĘ DO ZNĘCANIA NAD ŻONĄ I

DZIECKIEM

Wojciech Krysztofik to obsceniczny bloger zatrudniony na jednej z uczelni wyższych w Szczecinie. Od dłuższego czasu zamieszczał w sieci obrzydliwe komentarze i wpisy w których wulgaryzmami i treściami pornograficznymi napastował seksualnie obce kobiety.

Większość osób ignorowała jego zachowania uważając je za przejaw problemów i zaburzeń seksualnych. Wczoraj jednak doszło do sytuacji, która musi mieć dalsze konsekwencje - mężczyzna przyznał się publicznie do znęcania nad żoną i miesięczną córeczką. Krysztofik publicznie chwalił się, że zmuszał swoją żonę do tego, by nie karmiła noworodka. Kobieta nie chciała się na to zgodzić więc sadysta zakazał jej karmienia niedawno urodzonego dziecka.

Takie zachowanie jest ścigane z mocy prawa, o ile żona sadysty będzie musiała złożyć wniosek o jego ukaranie i ściganie, to znęcanie się nad noworodkiem jest ścigane z urzędu.

Ośrodek przygotuj zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Krysztofika wraz z wnioskiem do sądu rodzinne o zbadanie sytuacji dziecka. Zwrócimy się też do władz uczelni zatrudniającej sadystę o zawieszenie go i odsunięcie od kontaktów ze studentami.

_______

Wspieraj działania Ośrodka: PayPal i karta płatnicza: www.omzrik.pl/wesprzyj-nas

Dane do przelewu: nr konta 19 2490 0005 0000 4520 8435 8540

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych

Plac Dąbrowskiego 5, 00-057 Warszawa

tytuł : " darowizna na działalność statutową"

IBAN : PL19249000050000452084358540 SWIFT: ALBPPLPW

Cytowana Instytucja również próbuje uzyskać dochód finansowy, wszczynając akcję nienawiści w Polsce wobec mojej osoby.

 Co jest tematem mojego wpisu

Komentarz zaczyna się od frazy „W Polsce jest wszystko na opak /…/”. Stwierdzam za tytułem komentowanego tekstu na portalu Onet, że jedna z lewicowych feministek mówi, że „cycki nie służą seksowi”, namawiając do karmienia piersią.

Każdego, kto zajmuje się historią narracji ideologicznej, konstatacja, iż piersi nie służą podniecaniu, a tylko karmieniu, musi wydać się dziwaczna z punktu widzenia światopoglądu Nowej Lewicy 68’ (dzisiaj – klasycznej lewicy). Szczytowym osiągnięciem narracji lewicowej roku 68 były hasła wolnej miłości, pokoju, braterstwa i wolności. Odwołując się do pism filozoficznych Herberta Marcusego oraz Wilhema Reicha, ówcześni propagatorzy lewicowej narracji nawoływali do  nieskrępowanego, wolnego seksu wzmacnianego LSD oraz marihuaną.  Z tego punktu widzenia, piersi kobiety stanowią narzędzie wyzwalania doznań hedonicznych, o których Reich pisał, iż mają moc emancypacyjną. Według doktryny Nowej Lewicy 68, seks wraz z LSD jest narzędziem wyzwolenia się człowieka z jednowymiarowości mieszczańskiej oraz redukcji człowieczeństwa do roli czynnika w marksistowskiej przestrzeni sił wytwórczych.

Obraz kobiecości, jaki poprzez swój przekaz zaproponowała posłanka lewicy, redukuje kobietę do wypełniania roli reproduktora sił wytwórczych. Z punktu widzenia marksizmu, karmienie niemowlaka jest bowiem elementem procesu reprodukcji sił wytwórczych. Jeśli bowiem  kobiecie odmawia się prawa do doznań hedonicznych (orgazmicznych), między innymi poprzez pieszczoty jej piersi i jednocześnie przypisuje się jej obowiązek karmienia piersią, to tym samym jest ona ujmowana w duchu marksizmu jako reproduktor sił wytwórczych.

Historycy idei określają taką wykładnię marksizmu mianem wulgarnego (termin techniczny w tym wypadku). I wydaje się, że posłanka, znana ze swoich sympatii do maoizmu, preferuje w XXI wieku ten XIX wieczny model kobiecości. Stanowi to powód do obśmiania i karykaturyzacji tej marksistowskiej wykładni kobiecości, zalatującej „gomułkowszczyzną”. W dobie zaniku walki klasowej, nie musimy promować modelu kobiety jako reproduktora sił wytwórczych.

Kobiecość w duchu liberalnym

Z punktu widzenia liberalizmu, życie publiczne jest splątanym systemem rozmaitych rynków, na których rozgrywają się procesy rywalizacji o sprzężone z nimi typy wartości dodanych. Seks konstytuuje jeden z takich rynków, na którym ludzie rywalizują o wartość dodana  będącą stanem przyjemności hedonicznej. Najwyższym jej rodzajem jest orgazm (pięknie przedstawił to Podkowiński w obrazie „Szał”, zaś Przybyszewski  w swoim rapsodzie „Requiem Aeternam” mówi o chuci, iż to ona „była na początku”).

Zgodnie z liberalizmem, na rynku seksualnym, kobiety i mężczyźni wikłają się w procesy rywalizacji o maksymalizację doznań hedonicznych. W takiej perspektywie interpretacyjnej, piersi stanowią narzędzie, za pomocą którego kobiety mogą wygrywać swoją grę rynkową. Dlatego liberałowie będą zawsze kontestowali każdą próbę ograniczania tego prawa. W przeciwieństwie do marksistów, kobieta jest – zgodnie z liberalizmem – podmiotem rynkowym, realizującym swoje potrzeby, aspiracje i ambicje (w tym – seksualne), a nie czynnikiem w procesach wytwórczych oraz w procesach reprodukcji tychże sił.

Poprzez swoją wypowiedź, posłanka ujawniła nie tylko to, że jest przeciwniczką liberalizmu seksualnego, ale również to, że opowiada się przeciwko doktrynie wolnej miłości Nowej Lewicy 68.

Dlatego napisałem w swoim komentarzu, iż „Ludziom się wszystko chrzani”, wskazując na własny konserwatyzm, który w  perspektywie seksualnej jest progresywny. Nadto, zaznaczyłem, iż nawet w środowiskach katolickich, niektóre celebrytki są bardziej progresywne od „karmiącej gwiazdy polskiej, feministycznej sceny”. Wskazałem na p. Terlikowską. https://www.pomponik.pl/plotki/news-tomasz-terlikowski-wsciekly-na-olejnik-poszlo-o-seks-analny,nId,1899853

Karmienie piersią w perspektywach ideologicznych

Z liberalnego punktu widzenia, zredukowanie piersi kobiet do funkcji narzędzia karmienia niemowlaka, a więc do funkcji narzędzia reprodukcji sił wytwórczych, musi wywoływać głośny protest. Dlatego napisałem, iż wypowiedź posłanki jest aktem promocji idei „uwiązania kobiety z cyckiem do dziecka”.

Z mojego komentarza nie wynika to, że liberalizm promuje niekarmienie piersią. Jego ideą przewodnią jest wyłącznie  kontestacja redukowania kobiecości do konceptu „matki karmiącej”.

Jeśli stwierdzamy, że karmienie piersią dziecka jest najwyższą wartością, o wiele wyższą niż karmienie go mlekiem w proszku z butelki, to tym samym dewaluujemy i stygmatyzujemy „jako gorszego sortu” kobiety, które w różnych względów preferują karmienie   swoich dzieci mlekiem z butelki. Marksistowski koncept karmienia dziecka piersią, zaprezentowany przez posłankę, najzwyczajniej poniża progresywne kobiety, które powierzają obowiązek karmienia niemowlaków ich ojcom, realizując swoje potrzeby, aspiracje i ambicje na rynku pracy (a nawet na rynku seksualnym). Stąd moja reakcja na ten marksistowski, siermiężny z punktu widzenia progresywizmu, akt poniżania kobiet, które nie chcą karmić swoich dzieci piersią. Przypisałem lewicowej polityczce brak doświadczeń lub oziębłość, dodatkowo wskazując na fakt, iż kobiety uwielbiają pieszczoty sutka (wskazują na to badania seksuologiczne).

Atak Strajku Kobiet

Organizacja polityczna, Strajk Kobiet zwróciła się do władz Uniwersytetu Szczecińskiego o pozbawienie mnie kontaktu ze studentami oraz zwolnienie z pracy z powodu dyskryminowania studentek na tle seksistowskim. Strajk Kobiet powołuje się na niezliczoną masą zeznań na temat stylu prowadzenia zajęć przeze mnie pozyskanych od studentek.

Otóż, od 2018 roku trwa postępowanie dyscyplinarne wobec mojej osoby w drugiej instancji z mojego odwołania. Nie jest więc prawdą, że Uniwersytet nie wszczął wobec mojej osoby postępowania dyscyplinarnego. Komisja dyscyplinarna przy ministerstwie rozstrzygnie prawidłowość przeprowadzenia postępowania dyscyplinarnego.

W 2015 roku również miałem sprawę dyscyplinarną, którą Uniwersytet Szczeciński przegrał w drugiej instancji przed ministerialną komisją dyscyplinarną.

Wcześniej, chyba w 2011 lub 2012 roku władze dziekańskie Wydziału Humanistycznego US również chciały wszcząć przeciwko mnie postępowanie dyscyplinarne za seksizm podczas zajęć z logiki na pedagogicznych kierunkach studiów z powodu doniesień kilku studentek. Sprawa została wycofana, gdyż prawie 200 studentek napisało petycję, że zajęcia były przeprowadzane bez zarzutu (w tym prawie 20 studentek wystawiło mi indywidualnie, osobiste laurki).

W międzyczasie broniłem trzy studentki, które nie zostały zakwalifikowane na studia doktoranckie, zarzucając nieprawidłowości w procesie rekrutacji. Dostałem wówczas pouczenie od władz rektorskich, że nie powinienem wszczynać tego rodzaju akcji.

Strajk Kobiet pomawia więc Uniwersytet Szczeciński, iż „zamiata pod dywan” doniesienia na nieprawidłowości w stylu prowadzenia przeze mnie zajęć dydaktycznych. Nie jest to prawda. Od 1990 roku prowadzono w stosunku do mnie około 10-12 (było ich tyle, że nie pamiętam ich dokładnej liczby) postępowań wyjaśniających lub dyscyplinarnych.  Po prostu, w tych postępowaniach strona oskarżająca nigdy nie wykazała w sposób wiarygodny mojej winy przed organami uniwersyteckimi.

Jako pracownik uniwersytecki, w 2000 roku zostałem poproszony przez studentów do pełnienia roli opiekuna naukowego na obozie naukowym w Grecji „Śladami Arystotelesa”, trwającym 3 tygodnie. Studenci sfinansowali mój pobyt z pozyskanego budżetu od Prezydenta Szczecina. W obozie uczestniczyło około 40 studentów; do dnia dzisiejszego wszyscy go mile wspominają.

Od 2000 do 2005 roku (lub 2006 r.) byłem zapraszany przez Koło Naukowe Studentów Filozofii do pełnienia funkcji opiekuna naukowego, organizowanych przez nich Warsztatów Filozoficznych. Byłem również wybierany w konkursach na osobowość roku.

Po 2005 roku studenci poprosili mnie, abym użyczył im swój pokój uniwersytecki do przeprowadzania w nim zebrań Koła Naukowego. Dzielenie wspólnego pokoju wraz z korzystaniem z mojego służbowego komputera trwało ponad 7 lat.

W latach 90-tych XX wieku nauczałem logiki i filozofii głównie na kierunkach ekonomicznych oraz politologii w dwóch szkołach wyższych: Uniwersytecie Szczecińskim oraz w prywatnej szkole wyższej – Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu (w tej drugiej szkole zorganizowałem nawet nowy kierunek studiów – Media i Komunikowanie).

Zważywszy na fakt, iż w prywatnej Zachodniopomorskiej Szkole Biznesu uczyłem chyba przez ponad 7 lat, należy raczej wnioskować, iż moje zajęcia i ich styl prowadzenia nie budził jakichś poważnych kontrowersji.

W życie akademickie Uniwersytetu Szczecińskiego nie byłem mocno zaangażowany w latach od 1993-1999, gdyż intelektualnie wyżywałem się w ramach Międzywydziałowego Instytutu Wiedzy Humanistycznej, w którym organizowaliśmy nieobowiązkowe wykłady dla młodzieży studenckiej Szczecina. Naszymi gośćmi byli, m. in.: prof. Dagfinn Follesdal (prezydent Norweskiej Akademii Nauk), śp. prof. Leszek Nowak jeden z najwybitniejszych na świecie neomarksistów (wielki opozycjonista, którego komuniści pozbawili prawa do nauczania), prof. Woleński (najwybitniejszy polski filozof analityczny), prof. Ingarden, prof. Jadacki, prof. Hempoliński. Sale wykładowe w naszym MIWH-u pękały w szwach (a wykłady nie były obowiązkowe, na zaliczenie). Rozmach, z jakim działaliśmy, był zasługą trzech osób: śp. Sławka Okulskiego, śp. prof. Hadrysia oraz wówczas mgra Wojciecha Krysztofiaka. Ze studentami potrafiliśmy dyskutować nawet do późnych godzin nocnych. Byliśmy szczecińską Bohemą J

Brałem również udział w wielkich debatach organizowanych przez środowisko pisma „Fo:Pa” absolwentów filozofii – z fizykami; byłem zapraszany do publikowania tekstów felietonistycznych do ich pisma.

Zważywszy na przedstawione fakty, trudno jest wyobrazić sobie sytuację, że ksenofob, seksista i cham, którego zwolennicy komunistycznego feminizmu chcą „spuścić do szamba”, był osobą, z którą tak wielu w jego lokalnym środowisku współpracowało – zarówno zawodowi filozofowie jak i studenci.

Puenta

Przykro jest mi, że Uniwersytet i jego władze zostały przez mój komentarz uwikłane w ten zmasowany atak. Przepraszam p. Rektora, prof. Waldemara Tarczyńskiego za to ,że z mojej winy został zmuszony do lektury prawdopodobnie  tysiąca maili, będących stosem ohydnych pomówień.

Jednocześnie pragnę podkreślić, iż w mediach społecznościowych nie reprezentuję Uniwersytetu Szczecińskiego. Jestem indywiduum reprezentującym samego siebie. Komuniści powinni zaś w końcu zrozumieć, ze nie wszyscy są członkami partii politycznych, korporacji czy innych kolektywów.

Na koniec – jeśli jestem alkoholikiem, to jestem na skalę światową cudownym ozdrowieńcem; trudno bowiem sobie wyobrazić alkoholika wytwarzającego w ostatnich 10 latach tak wiele tekstów naukowych publikowanych w renomowanych czasopismach filozoficznych.

Niniejsza akcja zmasowanego hejtu to nic innego jak realizacja taktyki tysiąca ognisk Ernesto Che Guevary. W dobie rewolucji cyfrowej, metody rewolucyjne komunistycznego amanta w czapeczce są niestety anachroniczne. Feministkom zalecam lekturę dowolnego podręcznika logiki, aniżeli „rewolucyjne homilie” taktyki walki rewolucyjnej. Obawiam się jednak, że zaczniecie używać nowiczoka.

***

Adres zrzutki na pomoc W. Krysztofiakowi  w walce z sądami polskimi. 


"/.../ w 2016 roku Sąd Okręgowy w Łodzi wydał wyrok i nakazał mi oraz jeszcze trzem innym pozwanym, którzy przedrukowali mój tekst, wypłacenie 40 tysięcy złotych zadośćuczynienia wraz z ustawowymi odsetkami od marca 2013 roku. O wyroku nie zostałem powiadomiony. Dowiedziałem się o nim dopiero półtora roku później. Wniosłem o przywrócenie terminu do złożenia apelacji.  Sąd odrzucił moją prośbę, tym samym zamknął mi drogę do dalszej obrony. /.../  Dlatego organizuję tę zrzutkę, aby móc nadal mówić i nie zadawalać się niemym milczeniem, kiedy "system" łamie wolność słowa, wolność marzeń i prawo do dyskusji; kiedy czujesz symboliczne kajdany na swoich dłoniach. 72 tysiące złotych to dla wielu z nas ogromna suma. Ale tyle potrzebuję, aby zdjąć ze swoich dłoni kajdany, założone mi przez ludzi, którzy chyba nie rozumieli konsekwencji swoich prawniczych decyzji. Każdemu, kto wesprze moją walkę z "systemem, będę wdzięczny i postaram się odwzajemnić równie "energicznymi tekstami" jak dotychczas. Pisałem dla czytelników; nie dla siebie. Chciałbym móc wykrzyczeć radośnie, że zawsze warto pisać o wartościach."

Obecnie złożyłem skargę na Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. 
***
 
Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  

 

 

  

czwartek, 25 października 2018

PIS PRZEGRAŁ WYBORY DO SEJMIKÓW W 2018 ROKU. PROCES RÓWNI POCHYŁEJ ROZPOCZĘTY. ANALIZA


PKW  ogłosiła wyniki wyborów samorządowych w 2018 roku. Gdyby PiS uzyskał taki sam wynik  w najbliższych wyborach parlamentarnych w 2019 roku, jaki uzyskał w wyborach do sejmików, to wówczas straciłby władzę na rzecz opozycji: PO, Nowoczesnej oraz PSL i SLD. Rezultaty obecnych wyborów są jednoznaczne. Z obecnym poparciem społecznym, partia Kaczyńskiego nie ma najmniejszych szans na utrzymanie władzy w 2019 roku.

PiS straciło około 8% swojego elektoratu

W wyborach do Sejmu w 2015 roku PiS uzyskało 5 milionów 712 tysięcy głosów. Taki rezultat dał Kaczyńskiemu większość parlamentarną i władzę nad krajem. W wyborach do sejmików PiS uzyskał 5 milionów 270 tysięcy głosów. Oznacza to, że partia rządząca straciła poparcie wśród 442 tysięcy wyborców (prawie pół miliona obywateli). Tąpnięcie w poparciu dla PiS można szacować na prawie 8%.

Wynik partii Kaczyńskiego w przeliczeniu na mandaty w sejmikach wynosi 254 na 552 miejsc w całym kraju. Oznacza to, że PiS uzyskał jedynie 46% miejsc w sejmikach. Gdyby taki wynik, w przeliczeniu na mandaty, partia Kaczyńskiego uzyskała w najbliższych wyborach parlamentarnych straciłaby większość w Sejmie i w konsekwencji PiS musiałoby pożegnać się z władzą.

Kaczyński w nerwowym napięciu

Do urn w wyborach do sejmików poszło 16 milionów 545 tysięcy obywateli. W wyborach do Sejmu w 2015 roku frekwencja wyniosła 14 milionów 806 tysięcy wyborców. Oznacza to, że aż o 1 milion 739 tysięcy obywateli  więcej głosowało w 2018 roku, niż w 2015 roku. Przy tak znacznym wzroście frekwencji, PiS nie zyskał liczebnie żadnego poparcia. Wręcz przeciwnie – partia rządząca straciła 442 tysiące głosów wyborczych. Taka statystyka w sposób ewidentny oznacza rozpoczęcie społecznego procesu odwrotu w popieraniu PiS.

Prezydent Duda jeszcze nie ma świadomości tego, co go czeka

Kaczyński, Ziobro, Morawiecki i Duda powinni się więc lękać, gdyż po przegraniu wyborów parlamentarnych w 2019 roku oraz prezydenckich w 2020 roku zostaną postawieni przed Trybunałem Stanu i najprawdopodobniej otrzymają wyroki więzienia za łamanie Konstytucji.

Wybory do sejmików wygrała opozycja

W wyborach do sejmików Koalicja Obywatelska (PO plus Nowoczesna) uzyskała 4 miliony 163 tysiące głosów. W wyborach do Sejmu w 2015 roku obie partie uzyskały łącznie wynik 4 miliony 817 tysięcy głosów. Strata w popieraniu obu partii wynosi więc 654 tysiące  głosów. Ubytek w elektoracie Koalicji Obywatelskiej jest więc jeszcze większy niż straty, jakie poniósł PiS w obecnych wyborach. Co więcej, tak potężne straty Koalicja Obywatelska poniosła przy wzroście frekwencji wyborczej o 1 milion 739 tysięcy wyborców. Rzesza nowych wyborców, licząca prawie 2 miliony obywateli, nie zagłosowała na Koalicję Obywatelską. Schetyna i Lubnauer również powinni obawiać się porażki w najbliższych wyborach parlamentarnych. Proces odwrotu od popierania tych partii nadal trwa. 

Znalezione obrazy dla zapytania Schetyna photo
Zatrwożone twarze polityków PO
   
To nie Schetyna i Lubnauer pokonali więc PiS, lecz partia Kosiniaka-Kamysza jest autentycznym zwycięzcą wyborów samorządowych w 2018 roku. Na PSL zagłosowało 1 milion 863 tysiące wyborców. W 2015 roku, w wyborach do sejmu, PSL uzyskało poparcie jedynie na poziomie 780 tysięcy głosów. Wzrost elektoratu tej partii można więc szacować na prawie 139%. To wynik spektakularny.

Opozycja uzyskała więc łącznie 6 milionów 26 tysiące głosów. Uzyskała  wynik o 756 tysięcy głosów lepszy od rezultatu PiS. KO oraz PSL uzyskały łącznie 264 mandaty w sejmikach (o 10 więcej niż PiS). To oznacza, że opozycja również nie posiada w elektoracie większościowego poparcia. Pokonanie PiS w najbliższych wyborach będzie więc wymagało powstania nowego podmiotu politycznego – tym bardziej, że proces odwrotu elektoratu od popierania PO i Nowoczesnej jest o wiele bardziej dynamiczny, niż ten proces w odniesieniu do partii Kaczyńskiego. Czy tym nowym podmiotem może zostać jakieś nowe ugrupowanie lewicowe?

Straty lewicy w wyborach do sejmików w 2018 roku są katastrofalne – ponad 25% elektoratu

W wyborach do Sejmu w 2015 roku, łączny wynik koalicji pod przywództwem SLD oraz Partii Razem  wyniósł 1 milion 697 tysięcy głosów. Z powodu rozdrobnienia oraz taktyki wyborczej, lewica nie zdobyła ani jednego mandatu poselskiego. W obecnych wyborach do Sejmu SLD uzyskało 1 milion 21 tysięcy głosów, zaś Partia Razem – 242 tysiące głosów. Łącznie lewicę poparło 1 milion 263 tysiące wyborców. Oznacza to, że lewicowy elektorat skurczył się o 434 tysiące obywateli – o 25%. Odwrót od popierania partii lewicowych w polskim społeczeństwie trwa nadal.

Jeśli elektorat SLD oraz Partii Razem skurczy się jeszcze bardziej w okresie przed wyborami parlamentarnymi, to nie jest wykluczone, że w następnym Sejmie przedstawiciele ugrupowań lewicowych również nie będą  zasiadali. Taki scenariusz jest wysoce prawdopodobny, gdyż mocny wzrost frekwencji wyborczej w obecnych wyborach w żaden sposób nie poprawił liczbowego poparcia dla obu partii. 

Nie ma zapotrzebowania w polskim społeczeństwie na idee socjalistyczne czy też socjal-demokratyczne. Gdyby taka potrzeba polityczna utrzymywałaby się w naszym społeczeństwie, to obie partie lewicowe powiększyłyby liczebnie swój elektorat - choćby minimalnie. Wśród 1 miliona 739 tysięcy nowych wyborców nie znalazła się grupa popierających SLD i Partię Razem. Jeśli w obecnej sytuacji nowi wyborcy nie popierają lewicowych partii, to dlaczego mają je popierać za rok?

Jak więc pokonać PiS w wyborach parlamentarnych w 2019 roku?

Kluczem pozwalającym na opracowanie strategii pokonania Kaczyńskiego jest statystyka obecnych wyborów dotycząca wyników Bezpartyjnych Samorządowców, Kukiz’15 oraz głosów nieważnych.  

Na Kukiz’15 oddano 868 tysięcy głosów w obecnych wyborach. W 2015 roku Kukiz”15 uzyskał rewelacyjny wynik na poziomie 1 miliona 339 tysięcy głosów. Elektorat partii piosenkarza skurczył się więc o 654 tysiące obywateli (o ponad 35%). Oznacza to, że społeczeństwo już przestało żywić się antyemigracyjnymi, ksenofobicznymi i faszystowskimi hasłami. Radykalnie prawicowa fala w naszym społeczeństwie opadła. Temat emigrantów napierających na polskie granice przestał być nośny politycznie.

Znalezione obrazy dla zapytania Kukiz photo
Wielki przegrany wyborów w 2018 roku

W wyborach do sejmików w 2018 roku pojawił się nowy podmiot – Bezpartyjni Samorządowcy. Uzyskał on 815 tysięcy głosów poparcia. Pojawili się nowi wyborcy, którzy nie chcą już dłużej głosować na PiS, PO, PSL, Nowoczesną, SLD, Partię Razem oraz Kukiz’15.

Łączne ubytki (wzrosty) w elektoratach wszystkich partii wynoszą: - 442 tys. (PiS), - 654 tys. (PO i Nowoczesna), + 1 mln. 83 tys. (PSL),  -434 tys. (SLD i Partia Razem) oraz – 654 tys. (Kukiz’15). 2 miliony 184 tysiące obywateli odmówiło popierania partii, na które wcześniej głosowało w wyborach do Sejmu. Swoje glosy w liczbie 1 miliona 83 tysiące obywatele przerzucili na PSL oraz w liczbie 815 tysięcy – na Bezpartyjnych Samorządowców. Pozostałe 286 tysięcy rozczarowanych obywateli oddało głos nieważny.

W obecnych wyborach liczba głosów nieważnych wyniosła  1 milion 209 tysięcy. W wyborach do Sejmu w 2015 roku liczba nieważnych głosów wyniosła 395 tysięcy. Jeśli liczbę 400 tysięcy nieważnych głosów w wyborach do Sejmu uznamy za stały element wyborów parlamentarnych, to wówczas wielkość niezagospodarowanego politycznie elektoratu, obejmującego obywateli, którzy chcą głosować, ale nie mają na kogo, można szacować na 800 tysięcy.

Sumując głosy oddane na Bezpartyjnych Samorządowców z liczbą 800 tysięcy głosów elektoratu niezagospodarowanego, poparcie dla nowego podmiotu politycznego można minimalnie szacować na około 1 milion 600 tysięcy obywateli.

Skoro elektorat Koalicji Obywatelskiej oraz lewicy będzie nadal kurczył się, nowa partia polityczna mogłaby w najbliższych wyborach parlamentarnych liczyć nawet na 2 miliony głosów. Przy obecnej frekwencji, dawałoby to wynik wyborczy w granicach  12% -15%. W takiej sytuacji pokonanie PiS stanowiłoby nader łatwe zadanie.

Puenta

PiS w najbliższych wyborach nie uzyska wyniku, który zagwarantuje Kaczyńskiemu większość parlamentarną. Koalicja Obywatelska wraz z PSL również nie będzie w stanie uzyskać większości parlamentarnej. Elektoraty partii lewicowych skurczą się do tego stopnia, że obie partię będą miały kłopot z dostaniem się do Sejmu. Kukiz’15 uzyska najprawdopodobniej rachityczny wynik w najbliższych wyborach.

Obraz może zawierać: 1 osoba, uśmiecha się, stoi i ślub
Robert Biedroń z prezeską Fundacji Startup Poland, Julią Krysztofiak Szopa w Londynie
Ratunkiem dla odsunięcia PiS od władzy będzie więc nowa partia. Czy jej utworzenie jest możliwe? Czy jeśli powstanie, to uzyska w wyborach do Sejmu dobry wynik? Czy Biedroń i Petru podejmą się jej stworzenia? Wszystko zależy od jej programu. Na pewno nie może być to partia lewicowa, gdyż obywatele naszego kraju nie mają potrzeby żywienia się lewicowymi ideałami. Nie może to być partia promująca idee ksenofobiczne, faszystowskie, anty-unijne, anty-emigranckie, skoro wynik Kukiz’15 w obecnych wyborach ma postać katastrofalną.  Program nowej partii musi promować europejskość, wolny rynek, walkę z wykluczeniem społecznym, wzrost płac, umiarkowany antyklerykalizm, edukację na najwyższym poziomie oraz Polskę małych i średniej wielkości miasteczek i miast.

 ***
Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".     


  
  

  


wtorek, 27 lutego 2018

Szaleństwo logiczne i ideologiczne w debacie nad aborcją i in vitro

TEKST  Z  DNIA  24.10.2012  ROKU 
Szaleństwo logiczne lewicy polega więc  na jednoczesnym akceptowaniu dwóch wykluczających się stanowisk:  liberalnej ustawy aborcyjnej oraz  liberalnego prawa in vitro. Strona katolicka nie popełnia sprzeczności logicznej, forsując swoje rozwiązania. Obnaża jednak swoją instrumentalną i ideologiczną interpretację kategorii życia. W tym sensie Kościół Katolicki uprawia hipokryzję, odwołując się do zasady „pro-life”, rozumianej jako afirmacja wszelkich form prokreacji  ludzkiego życia.
Kryzys gospodarczy wpływa na ożywienie ducha filozofii w narodzie.  Posłowie i lud dyskutują nad ważnymi kwestiami filozoficznymi. Czy ograniczać prawo do aborcji? Czy ograniczać prawo do zapłodnienia in vitro? Obie kwestie spaja temat życia. Filozoficzny witalizm jest stanowiskiem głoszącym, iż najwyższą wartością jest ludzkie, indywidualne życie. Zgodnie z tym punktem widzenia,  wolno i powinno się „nabluzgać Allahowi i Chrystusowi”, gdyby taki akt miał ratować ludzkie życie. 
Współczesny witalizm można określić jako światopogląd, który odwołuje się do wypowiedzi słynnego, greckiego filozofa, Empedoklesa: ludzie są bogami. Witalizm jest więc w swojej istocie antyreligijny. Żaden Chrystus, Mahomet czy Sai Baba nie ucieleśniają jakichkolwiek  wartości, które byłyby ważniejsze niż ludzkie życie. Co więcej, teizm można interpretować jako ten rodzaj filozofii, który kwestionuje humanistyczną apoteozę człowieczego, indywidualnego życia. W tym świetle, czyn Chrystusa - wolnego wyboru męczeńskiego oraz  brutalnego umierania na krzyżu - należy uznać za zbezczeszczenie wartości ludzkiego, indywidualnego życia. Syn Boga jako wszechmocna i wolna osoba dokonał bowiem wyboru turpistycznego okaleczenia siebie tylko po to, aby ujawnić swoje istnienie i wyartykułować egocentryczną prawdę cierpienia za miliony. Chrystus nie poświęcił siebie na ołtarzu  zbrodni, żeby chronić innego człowieka. Zwolennik witalizmu taką postawę musi określić jako „niebezpieczną  psychodelię”, kreującą kulturowy archetyp  zbrodni w imię abstrakcyjnej idei odkupienia gatunku ludzkiego.
W naszej narodowej debacie na temat życia stanowiska są podzielone. Kościół Katolicki i jego partyjne przybudówki opowiadają się za restrykcyjnym prawem aborcyjnym i kontestują  prawo do zapłodnienia metodą  in vitro.  Po drugiej stronie barykady występuje lewica, która opowiada się za liberalizacją prawa do aborcji oraz do kreowania człowieka w warunkach laboratoryjnych. Obie opozycyjne strony w tym sporze popadają bądź w szaleństwo sprzeczności logicznej bądź w cynizm ideologiczny.
Każdy akt aborcji prowadzi do zmniejszenia przyszłej populacji żywych istot ludzkich. W wyniku przerwania ciąży nie zaistnieje potencjalny człowiek. Wyraźmy tę konstatację w języku nieco bardziej precyzyjnym:
(1)   Jeśli akceptujemy liberalizację aborcji, to nie akceptujemy  maksymalizacji wielkości populacji żywych istot ludzkich.
 Laboratoryjne zabiegi in vitro z kolei prowadzą do zwiększenia przyszłej populacji istot ludzkich. Przeprowadzając skutecznie eksperyment sztucznego zapłodnienia, tworzymy nowego człowieka. Ten fakt można wyrazić ściślej tak oto:
 (2)    Jeśli akceptujemy in vitro, to akceptujemy maksymalizację wielkości populacji żywych istot ludzkich.
 Z przedstawionych dwóch przesłanek wynikają logicznie następujące dwie konkluzje (typowy student po ukończeniu elementarnego kursu logiki formalnej powinien być w stanie przeprowadzić odpowiedni dowód):
 (3)   Jeśli akceptujemy liberalizację aborcji, to nie  akceptujemy in vitro.
  (4)   Jeśli akceptujemy in vitro, to nie akceptujemy liberalizacji aborcji.
Każdy więc kto zgadza się na legalizację zabiegów aborcji na życzenie kobiety w ciąży, będąc zmuszonym do posługiwania się logicznymi regułami myślenia, musi zaprotestować przed akceptacją prawa do in vitro. Z drugiej strony, każdy kto akceptuje in vitro, jeśli chce być uznany za osobę  racjonalną, jest zobowiązany do niezaakceptowania liberalnej ustawy aborcyjnej.
Szaleństwo logiczne lewicy polega więc  na jednoczesnym akceptowaniu dwóch wykluczających się stanowisk:  liberalnej ustawy aborcyjnej oraz  liberalnego prawa in vitro. Bez wątpienia, lewica  próbując przeforsować takie stanowisko, kreuje społeczny wzorzec zawieszania obowiązku podporządkowywania się w życiu publicznym prawom logiki klasycznej. Odwoływanie obowiązywania praw logicznych w dyskursie publicznym dla doraźnych interesów pewnych grup społecznych jest niebezpieczną praktyką perswazyjną.
Strona katolicka nie popełnia sprzeczności logicznej, forsując swoje rozwiązania: akceptację restrykcyjnego prawa aborcyjnego i odrzucenie prawa do  sztucznego zapłodnienia. Obnaża jednak swoją instrumentalną i ideologiczną interpretację kategorii życia. Skoro bowiem w sytuacji, w której obowiązuje restrykcyjne prawo aborcyjne oraz liberalne prawo in vitro, rodzi się więcej istot żywych, niż wówczas gdy obowiązuje restrykcyjne prawo aborcyjne i  zakaz stosowania techniki  in vitro, to strona katolicka, propagując swoje stanowisko,  tym samym pokazuje to, że nie akceptuje zasady maksymalizacji życia bez ograniczeń. W tym sensie Kościół Katolicki uprawia hipokryzję, odwołując się do zasady „pro-life”, rozumianej jako afirmacja wszelkich form nieprzymuszonej prokreacji  ludzkiego życia (w związkach małżeńskich, przedmałżeńskich, pozamałżeńskich, w ramach wolnej miłości; w aktach seksualnych  w zaciszu domowym lub na łonie natury; na łące, w stogu, stodole czy w końcu na biurku w gabinecie szefa oraz laboratoryjnie w ramach in vitro, itd.). Seks w probówce jest również afirmacją witalności.
Stanowisko partii katolickich jest wyrazem dyskryminowania tych stylów poczęcia ludzkiej istoty, które kwestionują sakralny wymiar narodzin człowieka. Fundamentem doktryny katolickiej jest teza głosząca to, że człowiek jest dziełem Boga. Technologie antropologiczne stwarzania człowieka zaprzeczają tej pozbawionej sensu poznawczego tezie. Człowiek tworzy się w wyniku określonych procesów biologiczno-chemicznych, które w XXI wieku naukowcy mogą symulować w warunkach eksperymentalnych. Sukcesy w stosowaniu techniki in vitro pokazują to, że misja Boga w kosmosie jako stwórcy człowieka już zakończyła się. Bóg przestaje być potrzebny człowiekowi w czymkolwiek; jego miejsce zaczynają zajmować naukowcy. Modlitwa do Matki Boskiej Częstochowskiej przestała być przydatna w praktykach przedłużania życia; w walce z klęskami żywiołowymi i kryzysami gospodarczymi.    Kościół kontestując prawo do in vitro broni de facto swojego interesu istnienia jako instytucji sprzedającej ludzkości usługę kontaktu z sacrum. Biskupi nie są zainteresowani propagowaniem wartości witalnych. Dbają wyłącznie o spójność doktryny i o jej siłę replikowania się w umysłach wiernych.
W  politycznej dyskusji nad wartością życia najbardziej konsekwentne logicznie stanowisko utrzymuje Tusk. Opowiada się za rozsądnie restrykcyjną ustawą aborcyjną i liberalnym prawem do zapłodnienia  in vitro. Taka koniunkcja praw witalnych, w rzeczy samej, maksymalizuje  życie, a ich obowiązywanie będzie wpływać na wzrost dzietności w Polsce. Tym samym Rząd pokazuje nam, że można troszczyć się o życie poza kontekstem religijnym, w abstrakcji od rozmyślań nad sacrum i profanum.  Czas najwyższy  nastał, aby zminoryzować rolę Kościoła Katolickiego w dyskursie publicznym, gdyż działalność tej instytucji prowadzi wyłącznie do patologii społecznych (pedofilia, afery finansowe, poniżanie innowierców, ateistów i osób prezentujących niestandardowy styl życia seksualnego). Szkoda tylko, że główna, liberalna siła polityczna w Polsce, Ruch Palikota, zamiast ogniskować swoją aktywność na procesie deklerykalizacji życia publicznego, wikła się w urągający logice dyskurs postmodernistyczny.  Lud naszego kraju, mimo, iż jest nieustannie epatowany medialną papką ideologii lewicowych (postmodernistyczno-postkomunistycznych) i religijno-tradycjonalistycznych, zachowuje rozsądek logiczny. Większość bowiem z nas opowiada się za liberalnym prawem do in vitro i za rozsądnie restrykcyjną ustawą aborcyjną, a więc za spójnością logiczną. Zdominowanie publicznej przestrzeni przez wojnę pomiędzy „logicznymi głupcami” a „namiestnikami Boga” byłoby znakiem poważnego kryzysu wartości racjonalnych. Społeczeństwo jest zdrowe wówczas, gdy przeważają w jego dyskursie schematy myślenia zdrowego rozsądku (a więc schematy zgodne z prawami logiki matematycznej).  
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”)