Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islam. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Islam. Pokaż wszystkie posty

sobota, 2 grudnia 2017

NIEMIECKA SCENA POLITYCZNA PĘKA. CZY PARTIA MUZUŁMANÓW ZAATAKUJE AFD?

W dniu (02.12.2017 r.) zjazdu niemieckiej nacjonalistycznej partii AfD (Alternatywy dla Niemiec) w Hanowerze doszło do bardzo ostrych zamieszek pomiędzy zwolennikami niemieckiego faszyzmu z AfD i aktywistami lewicowych ruchów skupionych wokół Antify (ogólnoeuropejskiego, nieformalnego ruchu zwalczającego faszyzm, rasizm i nazizm). W Hanowerze polało się trochę krwi. W ruch poszły kamienie i kije.  

Znalezione obrazy dla zapytania Alternative fur Deutschland photo
Reklama wyborcza AfD. Czy zgrabne pupy przyciągają neofaszystów?
Niemiecki kryzys gabinetowy wzmacnia AfD

Jesienne wybory do Bundestagu w Niemczech osłabiły dwie wiodące siły polityczne w tym kraju: koalicję CDU/CSU oraz SPD. Choć oba ugrupowania nadal utrzymują wspólnie większość parlamentarną, to jednak w SPD coraz mocniej nasilają się tendencje opozycyjne. Wielu polityków tej partii odmawia dalszego uczestnictwa w koalicji z ugrupowaniem Angeli Merkel. W wyborach w 2013 r. obie partie niemieckiego establishmentu zdobyły łącznie 67% głosów. W 2017 straciły aż 13.5%. Na scenie politycznej pojawiło się ugrupowanie, odwołujące się w swoim programie do ideałów silnych i wielkich Niemiec, które w wyborach uzyskało 12.5%.

Kryzys gabinetowy na niemieckiej scenie wzmacnia AfD. Sondaże wyborcze pokazują wzrost poparcia dla partii niemieckich neofaszystów. Gdyby powtórzono wybory, AfD mogłaby uzyskać nawet 15% poparcie.  Wszelkie ataki na partię niemieckich neofaszystów  wzmacniają ją. Im bardziej jest pałowana i obrzucana kamieniami przez Antifę, tym bardziej rośnie uznanie dla AfD wśród przedstawicieli niemieckiej klasy średniej.

Znalezione obrazy dla zapytania Antifa photo
Oddziały szturmowe Antify. Czy mundurki kupił im Putin? (źródło: lawoofficer.com)

Czy AfD jest sponsorowana przez Putina?

Głównym celem AfD jest demontaż Unii Europejskiej. Przedstawiciele tej partii uważają, że niemiecki naród jest tak silny, że jest w stanie bez Unii Europejskiej budować potęgę swojego państwa. Dlatego AfD jest wrogo nastawiona dla jakiejkolwiek pomocy dla państw europejskich, których gospodarki są pogrążone w kryzysie finansowym. Ich rozpad ma doprowadzić do upadku Unii, w wyniku którego Niemcy staną się najpotężniejszym państwem europejskim. Po dezintegracji Unii, wraz z Rosją, Niemcy mogą stworzyć dwubiegunowy układ geopolityczny w Europie, podporządkowując sobie wszystkie słabe państwa. Choć politycy AfD tego nie mówią wprost, to zgodnie z głównym nurtem narracyjnym tej partii, Polska powinna zostać w przyszłości podzielona przez Niemcy i Rosję.

Znalezione obrazy dla zapytania podział Polski przez Niemcy i Rosję mapa
Rosyjska mapa przyszłej Europy z 1914 r. (źródło: geopolityka.net)

W rosyjskim interesie jest więc wzmacnianie siły partii niemieckich neofaszystów. Czy więc Antifa atakująca AfD jest również sponsorowana przez rosyjskich agentów wpływu? Skoro przemoc wobec neofaszystów wywołuje wzrost poparcia dla nich wśród niemieckiej klasy średniej, to w interesie Putina jest finansowanie tej przemocy.

Obecne zamieszki w Hanowerze są również w interesie Merkel. Stanowią nacisk polityczny na SPD, aby partia ta zdecydowała się na dalsze trwanie w koalicji i tym samym pilnowała rosyjskiego interesu gospodarczego w postaci Nord Stream II. Poza tym dalsze funkcjonowanie wielkiej, niemieckiej koalicji pogorszy jej notowania, wzmacniając AfD. Czy więc Putin „klinczuje” niemiecki establishment, nasyłając Antifę na niemieckich neofaszystów?


Putinowi jest potrzebna poważna destabilizacja niemieckiej sceny

Putin najprawdopodobniej zaatakuje militarnie Ukrainę po Mundialu w 2019 roku (a może wcześniej). Aneksja tego kraju przez Rosję  stanowi warunek wstępny ofensywy w kierunku państw unijnych, byłych członków Układu Warszawskiego.  

http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2017/11/tusk-ostrzega-przed-kaczynskim-przed.html [Fragment: Jeśli Putin napadnie na Ukrainę w 2018 lub 2019 roku, wówczas pisowski rząd może podjąć decyzję o udzieleniu „bratniej pomocy” mieszkańcom Lwowa i Gródka Jagiellońskiego. W kontekście takiego planu, Patrioty mają służyć naszemu krajowi jako instrument odstraszania Rosjan na wypadek, gdyby Putin chciał, w ramach retorsji za zajęcie Lwowa przez oddziały Macierewicza, zbombardować Pałac Kultury i Nauki w Warszawie]

Aby zablokować  reakcję Unii na ewentualne poczynania Rosjan w Kijowie, Putin potrzebauje niemieckiej destabilizacji.  W podobny sposób Rosjanie mogą sparaliżować Trumpa. Wystarczy, że Kim rozpocznie awantury z fajerwerkami przy granicy z Koreą Południową na to, aby amerykańską administrację dopadał jakiś częściowy paraliż w sytuacji, aneksji Kijowa przez czołgi Putina.

Nie tylko AfD, Antifa mogą destabilizować niemiecką scenę. Od roku działa na niemieckim rynku politycznym partia założona przez służby wywiadowcze Erdogana, mianowicie ADD (Sojusz niemieckich Demokratów). Ugrupowanie to promuje idee islamu w Niemczech. Błędem tureckiego przywódcy było nakierowanie propagandy tej partii na treści tureckie. W związku z tym ADD nie mogła skupić wokół swojej działalności środowisk arabskich.


Rosyjskiemu wywiadowi nie będzie jednak trudno przejąć stery w ADD i uczynić z tej partii ugrupowanie faszystowsko-islamskie. Zderzenie się w przestrzeni publicznej niemieckiego żywiołu neofaszystowskiego z islamskim faszyzmem byłoby spektakularnym wyczynem rosyjskiej agentury wpływu w Niemczech.

Znalezione obrazy dla zapytania ADD photo muslims in germany
Niemieccy muzułmanie protestują przeciwko terroryzmowi. Mogą rozpocząć protesty przeciwko AfD
(źródło: worldbulletin)
Puenta

Około 1.5 miliona obywateli Niemiec posiada swoje muzułmańskie korzenie. Nie tworzą oni politycznego środowiska zdolnego do przejęcia władzy. Stanowią jednak poważną siłę destabilizacyjną. Napuszczenie przez rosyjska agenturę pół miliona obywateli niemieckich o muzułmańskich korzeniach na kilka milionów sympatyków AfD może doprowadzić nie tylko do rozlewu krwi, ale również do wzrostu znaczenia propagandowego idei neofaszystowskich w przestrzeni niemieckiego dyskursu publicznego. Społeczeństwo niemieckie powoli staje się groźne dla procesów integracyjnych w Europie. Staje się ono podatne na manipulacje z Moskwy.

 ***    
Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International
    

     



sobota, 4 listopada 2017

POLSKIE FEMINISTKI CHCĄ REGLAMENTOWAĆ MOWĘ SEKSU ZAMIAST WALCZYĆ Z BRUTALNIE DYSKRYMINUJĄCYM JE SYSTEMEM PODATKOWYM

Ogólnoświatowa kampania feministyczna „Ja też” przerodziła się w Polsce w polowania na facetów, którzy w przestrzeni publicznej używają słowa: „seks”, „bzykać” i „cycki”. Czołowe feministki dokonują dekonstrukcji pojęciowej kategorii molestowania seksualnego tak, aby do jednego worka wrzucać gwałty i męskie wypowiedzi na temat seksualności kobiet. Polska kampania „Ja też” zaczyna przekształcać się w krucjatę anty-seksualną, mającą na celu wprowadzenie obyczajowych norm reglamentujących mowę seksu.

Znalezione obrazy dla zapytania kobieta z dziecmi foto
Kobieta molestująca mężczyznę patrzącego z podtekstem erotycznym (źródło: wikipedia)

Reglamentowanie mowy seksu

Zjawisko reglamentacji mowy seksu polega na tym, iż w przestrzeni publicznej upowszechniane są normy penalizujące obyczajowo dyskurs seksualny. Przejawia się to w publicznym potępianiu wszelkich przekazów, zarówno słownych jak i artystycznych, na temat seksu. Publiczne mówienie o seksie staje się, na gruncie praktyk reglamentacyjnych, znakiem nieprzyzwoitości, przejawem obrażania drugiej płci, wyrazem chamstwa, objawem przemocy seksualnej czy w końcu manifestacją grzechu i aktem przeciwko Bogu.

W wielu państwach mowa seksu jest reglamentowana prawnie. Rządy ustanawiają zakazy pokazywania nagości w filmach i gazetach. Kobietom nakazuje się przyzwoite ubieranie się, zakrywające niemal doszczętnie ich ciało. Mężczyźni są karani mandatami za nieprzepisową długość slipek na plaży. Chodzenie młodych ludzi za rękę, całowanie się w miejscach publicznych grozi poważnymi konsekwencjami karnymi. Rządy ustanawiają specjalne instytucje, które mają zwalczać wszelkie próby łamania zasad reglamentujących mowę seksu. Za nieprzyzwoite dowcipy seksualne, za czytanie pisemek z „gołymi laskami” wyrzuca się ludzi z pracy, a w niektórych państwach nawet wsadza się niepokornych seksualnie obywateli do więzień.

Przykłady molestowania seksualnego według feministek

Według prof. Płatek, rozwieszanie kalendarzy i plakatów z aktami kobiecymi w miejscach publicznych  jest molestowaniem seksualnym. Według feministki „nagość przedstawiona w niestosownym miejscu obraża i uprzedmiotawia”. Nawet posługiwanie się seksualnymi skojarzeniami, wypowiadanie nieprzyzwoitych komentarzy i kierowanie seksualnych spojrzeń w miejscach publicznych jest przejawem molestowania seksualnego. Co więcej, przesyłanie wiadomości i postów (np. na FB) z treścią o podtekście erotycznym, ujawnia, według cytowanej feministki, fakt molestowania seksualnego.

Zaproponowane przez polskie feministki rozumienie kategorii molestowania seksualnego jest spektakularnie  aberracyjnym i toksycznym aktem przemocy lingwistycznej, celującym w upowszechnienie normy reglamentującej mowę (semiozę) seksu. Samo użycie słowa „seks” wywołuje w umysłach skojarzenia seksualne. Zatem według propozycji Moniki Płatek, nie wolno  używać tego słowa w publicznych sytuacjach komunikacyjnych, jeśli nie chcemy być posądzeni o molestowanie seksualne kobiet. Polskie feministki chcą zakazać publicznej ekspresji seksualnej. Czy tylko mężczyznom? Czy również kobietom?

Znalezione obrazy dla zapytania monika Płatek photo
Prof. Monika Płatek obwieszczająca swoją doktrynę feministyczną (źródło: Wikimedia.Commons)
Dlaczego temat seksu ma być objęty społecznym tabu?

Seks jest czynnikiem przyczyniającym się do przeżycia orgazmu. W tym sensie seks przyczynia się do społecznej maksymalizacji wartości hedonicznych. Objęcie mowy seksu społecznym tabu skutkuje więc narzuceniem ograniczeń na praktyki życiowe celujące w kultywowanie wartości hedonicznych. Dlaczego więc feministkom zależy na ograniczaniu takich praktyk kulturowych – w szczególności rozwiązłości seksualnej kobiet i mężczyzn?

W „Państwie” Platona jest wyrażona wizja społeczeństwa, w którym sfera seksualna jest poddana całkowitej reglamentacji. Seks jest tym czynnikiem, który blokuje proces wyzwolenia się duszy od ciała (materii). Ta Platońska wizja seksualności całkowicie pozbawia wartości konsumpcyjny wymiar ludzkiej egzystencji. Doszczętnie pacyfikuje witalne żądze człowieka. Jaki więc interes mają realizować feministyczne apele, których skutkiem ma być strach przed ujawnianiem witalnych żądz seksualnych?

Kobieta odarta ze swojego zmysłowego ciała w publicznej narracji jawi się w percepcji męskiego instynktu seksualnego jako nieprzyjemny, wybrakowany z wartości, artefakt aktywujący postawę eskapizmu, a nawet obrzydzenia. Z punktu widzenia filozofii ewolucyjnej Dawkinsa, feministyczne apele muszą więc osłabiać procesy replikacji genetycznej, prowadząc do zablokowania procesów przyrostu naturalnego. Być może feminizm jest memem ostrzegającym przed przeludnieniem naszej planety.

Z drugiej jednak strony, feminizm dominuje wyłącznie w kulturze zachodniej i częściowo chińskiej. W świecie islamu, w którym przyrost naturalny stanowi wręcz biologiczną aberrację, jest nieobecny. Z tego punktu widzenia, feminizm służy rozprzestrzenianiu się memów kultury islamskiej – memów Koranu. Nieco paradoksalnie, przyczyniając się do „iranizacji obyczajności”, polskie feministki, na czele z prof. Płatek, służą interesom ajatollahów i imamów. Oni również kontrolują spojrzenia obywateli o podtekście erotycznym. 

Polskie rozwódki z dziećmi na wychowaniu są dławione przez brutalny system podatkowy

Obywatele naszego kraju, którzy zarabiają miesięcznie 67% średniej krajowej i samotnie wychowują dzieci, są na ogół rozwódkami. W podatkowych statystykach OECD ta kategoria zarobkowa egzemplifikuje najbiedniejszą warstwę społeczeństwa. W Polsce tę grupę podatkową tworzą w głównej mierze rozwódki z dziećmi, pracujące w szkołach, sklepach i urzędach. Zarabiają one około 2700-3000 złotych brutto na miesiąc.

Polska jest państwem wśród krajów OECD, w którym rozwódki z dziećmi na wychowaniu są najwyżej opodatkowane w stosunku do samotnych obywateli zarabiających miesięcznie 167% średniej krajowej. Oto, ranking państw pod względem płaconych podatków w 2016 roku przez samotne osoby (rozwódki) zarabiające 67% średnich zarobków w danym kraju i posiadających dwójkę dzieci na utrzymaniu:


1. Irlandia -31.55
2. Kanada -28.68
3. Nowa Zelandia -13.02
4. Australia -7.10
5. Estonia -5.40
6. Izrael -5.07
7. Słowenia -4.04
8. Luksemburg -3.76
9.  Holandia -2.83
10. Wielka Brytania -2.44
11. Szwajcaria -2.14
12. Czechy -0.5
13. Francja 1.00
14. Włochy 1.43
15. Hiszpania 1.77
16. Portugalia 2.74
17. Meksyk 3.75
18. Węgry 3.97
19. USA 5.04
20. Słowacja 5.23
21. Austria 5.85
22. Chile. 6.10
23. Dania 6.63
24. Łotwa 7.87
25. Korea Południowa 8.41
26. Finlandia 10.73
27. Norwegia 11.83
28. Szwecja 12.70
29. Japonia 13.53
30. Grecja 14.69
31.  Belgia 15.75
32. Islandia 15.85
33. Niemcy 17.62
34. Polska 17.83
35. Turcja 22.39

Jedynie tureckie rozwódki z dziećmi zarabiające 67% średniej krajowej są wyżej opodatkowane od ich polskich odpowiedniczek. W dwunastu krajach OECD, rozwódkom samotnie wychowującym dwójkę dzieci państwo dopłaca do ich pensji, zamiast im zabierać podatek. Różnica stopy podatków pomiędzy polskimi, biednymi rozwódkami wychowującymi samotnie dzieci a polskimi singlami zarabiającymi 167% średniej krajowej stanowi aberrację na skalę światową. 

Dlaczego polskie feministki nie walczą o ulgi fiskalne dla polskich rozwódek z dziećmi na wychowaniu? Dlaczego Monika Płatek nie przejmuje się losem rozwiedzionych nauczycielek z dziećmi na wychowaniu płacących skandalicznie wysokie podatki, lamentując histerycznie nad męskimi spojrzeniami z podtekstem erotycznym? Czy polskie feministki zwariowały?   

500+ nie jest ulgą podatkową. Jest toksycznym narzędziem pogłębiającym nierówności finansowe

Argument, iż polskie rozwódki z dziećmi na wychowaniu, otrzymują benefity w ramach programu 500+, jest bezczelną manipulacją. Te same benefity otrzymują kobiety zarabiające 167% średniej krajowej i mające mężów zarabiających jeszcze więcej.

Rozwiedziona nauczycielka z dwójką dzieci, otrzymująca na każde ze swoich pociech 500+, musi je wychowywać, posiadając do dyspozycji około 1000 złotych miesięcznie na każde z nich. Żona katolickiego posła posiada do dyspozycji  dzięki 500+  co najmniej 2000 złotych miesięcznie na wychowanie swoich latorośli. Żadne dziecko, które wychowuje się za 1000 złotych miesięcznie, nie ma statystycznie żadnych szans na konkurowanie na rynku pracy w dorosłym wieku ze swoim rówieśnikiem wychowującym się za 2000 złotych miesięcznie.

Likwidowanie nierówności finansowych w wychowywaniu dzieci samotnych kobiet i żonatych feministek, rozpaczających z powodu erotycznych spojrzeń mężczyzn, polega na eliminowaniu różnic w nakładach finansowych na wychowywanie dzieci. Dlaczego Monika Płatek nie awanturuje się o likwidację podatków od dochodów kobiet samotnie wychowujących dzieci? We Francji płacą one podatek w wysokości 1%, zaś czeskie rozwódki z dwójką dzieci i zarabiające 67% średniej krajowej otrzymują od państwa za swój trud 50 groszy od każdej zarobionej stówki.  

 ***
Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International




niedziela, 20 sierpnia 2017

TERRORYZM ISLAMSKI I KWESTIA IMIGRACJI

Przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi w Niemczech w 2017 roku, zamachy terrorystyczne w Europie, dokonywane przez islamskich bojówkarzy, stają się niemal „chlebem powszednim”. Rozjeżdżanie turystów przez samochody w zatłoczonych ulicach w Barcelonie i atak marokańskiego nożownika na przechodniów w Turku w Finlandii są przykładami kolejnej fali siania islamskiego terroru w Europie. Na tym tle kwestia przyjmowania w Europie imigrantów z Azji i Afryki staje się kolejny raz w 2017 roku najczęściej roztrząsanym tematem w europejskiej debacie publicznej.

Znalezione obrazy dla zapytania terroryzm photo
Egzekucja koptów przez islamistów (źródło: quora.com)

Islamski terroryzm nie jest wynikiem procesów migracyjnych

Zamachowcy islamscy są na ogół obywatelami państw europejskich. Wielu z nich urodziło się w Europie. Pośród terrorystów z trudem znajdziemy imigrantów z Bliskiego Wschodu, Azji czy z Afryki, którzy przybyli do Europy w ostatnich pięciu latach. Fakt ten pokazuje, że fala islamskiego terroru, która przetacza się przez Europę od co najmniej trzech lat, nie została wywołana procesami migracyjnymi.

Islamski terroryzm posiada wyłącznie podłoże ideologiczne i jest efektem zorganizowanych działań określonych środowisk politycznych. Można go zasadnie traktować jako formę wojny prowadzonej przez wyznawców islamizmu (najradykalniejszej wersji islamu) z państwami przynależącymi do jądra cywilizacji zachodniej.  Każda wojna jest prowadzona w celu uzyskania łupów. Nie istnieją wojny bezcelowe. Zwycięzca wojenny zgarnia określony łup w postaci bogactw, pieniędzy lub określonego efektu rynkowego, przynoszącego mu ogromne  zyski w wyniku zwyżki cen określonych aktywów na światowych giełdach. 

W czyim interesie jest podtrzymywanie islamskiego terroryzmu w Europie?

Państwa islamskie istnieją wyłącznie dzięki sprzedaży ropy i gazu. Im ceny tych kopalin energetycznych osiągają wyższe poziomy na rynkach finansowych, tym zyski dla państw islamskich są wyższe. Zyski te pozwalają  elitom islamskim (w głównej mierze kapłanom zarówno szyickim jak i sunnickim) w państwach arabskich oraz  w Iranie na utrzymanie swojej władzy. Utrzymujący się od ostatnich kilku dziesięcioleci wysoki przyrost naturalny wśród muzułmanów  wymusza na islamskiej klasie rządzącej działania gwałtownego podnoszenia zysków finansowych, aby swoim zniewolonym wyznawcom dać „chleba i religijnych igrzysk”.

Terroryzm islamski w Europie, Afryce i w Azji prędzej czy później doprowadzi do podniesienia popytu na ropę naftową. Strategie geopolityczne wymuszą na gremiach politycznych w Europie decyzje o zwiększeniu poziomu magazynowania ropy i gazu na wypadek ewentualnej wojny. Proces ten zostanie uruchomiony wtedy, gdy islamski terroryzm przekształci się w systematyczne działania islamskiej partyzantki miejskiej oraz gdy islamskie działania partyzanckie w Afryce przemienią się w regularne wojny z rządami takich, państw jak Nigeria, Niger, Mali czy Czad. Wzmocnieniem tego procesu będzie również powrót Iranu do realizacji planu produkcji własnej bomby atomowej.

Nie tylko państwa islamskie korzystają z wysokich cen ropy naftowej. Rosyjskie imperium również istnieje dzięki handlowi ropą i gazem. Doświadczenie historyczne Rosji pokazuje, iż lepiej nie igrać oligarchom z głodem zbuntowanego ludu Petersburga i Moskwy. Im większa więc liczba aktów islamskiego terroru w Europie, tym lepiej dla Putina.



Wygenerowany konflikt na Ukrainie posiada wyłącznie jedną funkcję: zmuszenie Unii Europejskiej do zwiększenia nakładów na uzbrojenie i w konsekwencji podniesienie popytu na ropę i gaz. Jeśli w najbliższych dwóch latach ceny ropy naftowej nie poszybują w kierunku poziomu 100 dolarów za baryłkę, przekształcenie wojny hybrydowej w Doniecku w inwazję Rosji na Ukrainę (być może wraz z Polską) będzie prawie pewne.

http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2017/08/prezydent-duda-skarci-macierewicza-i.html (tu czytelnik znajdzie szkic planu ewentualnej napaści Rosji i Polski na Ukrainę)

Islamski terroryzm w Europie oraz wojna na Ukrainie stanowią dwa różne oblicza jednej i tej samej operacji geopolitycznej: wojennej gry na zwyżkę cen ropy i gazu. 

Społeczne podłoże islamskiego terroryzmu

Aktów terroru nie dokonują ani imamowie ani ajatollahowie. Terrorystami są  niewykształceni i ideologicznie wyprani młodzi Arabowie wywodzący się z wielkomiejskich środowisk Europy. Terrorysta wie, że decydując się na akt terroru, zostanie zastrzelony lub zmuszony do popełnienia samobójstwa. Akt terroru wymaga więc mentalnej samodeterminacji. Spełniając wstępne warunki brzegowe, umysł terrorysty musi więc najpierw zostać poddany treningowi „ideologicznego prania mózgu”. Tym warunkiem brzegowym, wskazującym na podatność do zaangażowania się w terroryzm w imię Allaha, jest poczucie wykluczenia, bycia obywatelem drugiej kategorii.

Muzułmanie mieszkający w Europie tworzą swoje enklawy lub getta. Mieszkają razem w tych samych osiedlach, ich dzieci uczęszczają do tych samych kiepskich szkół, zakładają wyłącznie między sobą rodziny oraz uczestniczą w tych samych organizacjach islamskich. Mechanizm funkcjonowania muzułmanów w Europie jest „nastawiony” na reprodukcję ich wzorców kulturowych, które są antyliberalne, antygenderowe i klerykalne. Zderzanie się islamskiej formacji kulturowej z liberalnymi, świeckimi, racjonalistycznymi, genderowymi wartościami uruchamia procesy kulturowej stygmatyzacji muzułamnów manifestujacych islamskie wartości. Tym samym muzułmanie doznają poczucia dyskryminacji. To zaś rodzi postawy buntu wobec wartości cywilizacji zachodniej.  Sfrustrowany umysł muzułmanina staje się podatny na „koraniczne ukąszenie”, na dżihad.

Dlaczego Angela Merkel promuje przyjmowanie islamskich migrantów w Europie?

Fakt wywierania przez Merkel presji na państwa Unii Europejskiej, aby przyjmowały one ochoczo imigrantów muzułmańskich, nie może zostać wyjaśniony poprzez proste stwierdzenie, iż niemiecki rząd chce pomagać migrantom, gdyż kieruje się zasadami humanitaryzmu i wartością „miłości bliźniego swego”. W polityce niestety miłości nie ma. Uprawianie polityki jest najstarszym zawodem świata i z tej racji w polityce nie łatwo jest znaleźć „uczucie”.

Angela Merkel ukrywa swoje intencje

Niemiecka presja w kwestii przyjmowania muzułmańskich migrantów wywołuje napięcia polityczne wśród obywateli Unii Europejskiej. Reakcją antyislamskich, prawicowych oraz nacjonalistycznych środowisk na politykę promocji muzułmańskiej migracji jest wzrost antyunijnych postaw wśród obywateli Europy. Dlatego też strategię polityczną rządu Angeli Merkel w kwestii migracji można interpretować jako perfidny i cyniczny plan niszczenia Unii Europejskiej.

Skoro bowiem przyjmowanie uchodźców wznieca antyunijne postawy, to w interesie utrzymywania proeuropejskich postaw wśród obywateli UE jest zablokowanie uchodźczej fali, która zalewa Europę od wielu lat. Forsowanie w Brukseli planów relokacji migrantów oraz brak finansowo-militarnego wspierania przez Niemcy i Francję decyzji o blokadzie Morza Śródziemnego można potraktować jako wyraz celowego działania na rzecz dezintegracji społecznej Wspólnoty Europejskiej poprzez wzniecanie antyintegracyjnej atmosfery w przestrzeni dyskursu politycznego, stanowiącej mentalną bazę dla procesów tworzenia się nacjonalistycznych ruchów społecznych.


Czy Merkel działa w interesie Putina?

Poprzednik obecnej kanclerz Niemiec, Gerhard Schroeder był oskarżany o działania na rzecz rosyjskiego interesu. Obecnie zajmuje kierownicze stanowiska w rosyjskich spółkach naftowo-gazowych. Nie ma najmniejszych wątpliwości, iż niemieckie środowiska polityczne są infiltrowane przez rosyjską agenturę. Najbardziej ostrzy krytycy polityki niemieckiej powiadają, że połowa Bundestagu to wnuki bolszewickich gwałcicieli z okresu II Wojny Światowej. Niemiecka polityka jest więc naznaczona traumą „sowieckiego gwałtu”. Mówiąc nieco metaforycznie, ministrowie niemieckiego rządu zostali dotknięci syndromem sztokholmskim.

Skoro w interesie Putina jest dezintegracja Europy, to działania Merkel, promujące muzułmańską migrację i w konsekwencji pośrednio wzmacniające postawy nacjonalistyczne wśród obywateli Europy, można ocenić jako realizujące agenturalną strategię Putina. Za zasłoną dymną wartości humanitarnych może więc kryć się cyniczny i perfidny plan blokowania procesów integracyjnych w Europie. 

Przyjmowanie milionów islamskich migrantów z Afryki i Azji prowadzi do zdecydowanego pogłębienia się procesów „enklawizacji” tej grupy etniczno-religijnej. To zaś z kolei wzmacnia stopień łatwości pozyskiwania rekrutów islamskich do grup terrorystycznych. Przekształcanie się islamskiego terroryzmu w zjawisko islamskiej partyzantki miejskiej wywoła wśród etnicznych Europejczyków reakcje przemocy wobec muzułmańskiej mniejszości. Mechanizm podpalenia europejskich miast nie jest trudny do zaprojektowania. Czy Merkel właśnie projektuje go na zlecenie Putina?

W ostatecznym rozrachunku „miksowanie się kultur” jest korzystne

Zgodnie z koncepcją społeczeństwa otwartego, stopień racjonalności ludzkości wzrasta wraz ze wzrostem dynamiki procesów „mieszania się” paradygmatów kulturowych (stylów życia, systemów wartości, perspektyw światopoglądowych i sposobów opisu doświadczenia życiowego). Mówiąc metaforycznie, wśród psów najmądrzejsze są kundle, a nie „rasowce”. Otwarta wymiana genów w obrębie danego gatunku zwiększa jego adaptacyjność środowiskową. Podobnie, im szybciej mieszają się kulturowe memy, produkowane przez różne społeczeństwa, tym stopień adaptacyjności kulturowej mieszających się społeczeństw jest wyższy. A to oznacza, że wzrasta ich racjonalność. Małżeństwo „katolika z katolikiem” jest mniej twórcze od małżeństwa „wyznawcy Rydzyka z wyznawcą Chomeiniego”.

Wyobraźcie sobie,że Ajatollah Chomeini jest mężem Krystyny Pawłowicz
Geopolityczna gra „w mieszanie się międzykulturowe” nie musi jednak przynieść zamierzonego efektu. Choć memy kulturowe lubią się mieszać, to jednak lubią również zwalczać się. Podobnie jak wirusy. Niektóre żyją w symbiozie z anektowanymi przez nie organizmami, a inne – doprowadzają je do śmierci.

Procesy „enklawizacji” grup społecznych są właśnie tym, co blokuje mechanizm  przenikania się konkurencyjnych formacji kulturowych. Zaproszenie muzułamnina do domu „prawdziwego Polaka” nie musi więc wcale zakończyć się natychmiast „ślubem wyznawcy Chomeiniego z czcicielką Matki Boskiej Częstochowskiej”. Ameryka potrzebowała ponad 150 lat od momentu zniesienia niewolnictwa, aby fakty mieszanych rasowo i klasowo małżeństw nie budziły kontrowersyjnego zdziwienia i stygmatyzacyjnych odruchów wśród publiki.

Puenta: jak poradzić sobie z procesami migracyjnymi dla zdrowia zjednoczonej Europy?

W pierwszym rzędzie należy zneutralizować niemiecki dyktat w kwestii rozwiązywania problemu migracyjnego. Polityka Merkel nie blokuje bowiem napływu migrantów do Europy. Odsunięcie Merkel od władzy nie rozwiązuje niestety problemu. 

Równocześnie należy powołać europejskie oddziały morskie, uszczelniające śródziemnomorski szlak przerzutowy. Wojskowe okręty powinny permanentnie monitorować afrykański brzeg w Maroku, Algierii, Libii i Egipcie. Europa musi podjąć wysiłek finansowy, aby stworzyć „policję migracyjną”, zdolną do działań operacyjnych na morzu przy afrykańskim brzegu.

Samo zablokowanie migracji nie rozwiąże problemu terroryzmu. To zjawisko powstaje w muzułmańskich gettach i enklawach europejskich miast. Dlatego potrzebne jest opracowanie planu „deenklawizacji” środowisk migracyjnych. Rdzeniem tej strategii powninna być „deislamizacja” muzułmanów.

Uchodźców, którzy przybyli do Europy w ostatnich kilku latach, należy „prześwietlić”. Tym, którzy nie są w stanie samodzielnie zorganizować swojego życia (nie mają rodziny w Europie, nie posiadają kompetencji zawodowych), należy najzwyczajniej pomóc. Muzułmanów podejrzanych o działania terrorystyczne należy odesłać do krajów pochodzenia.