Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konwencja antyprzemocowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konwencja antyprzemocowa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 lutego 2018

KOPACZ NIE JEST JESZCZE PREMIEREM, A JUŻ LIŻE ŚMIETANKĘ Z KOLAN BISKUPÓW. ZŁAMAŁA KONSTYTUCJĘ RP !!!

TEKST  Z  DNIA  09.09.2014  ROKU
Przyszła Premier, zdejmując z porządku obrad drugie czytanie projektu Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet, swoją decyzją ustanowiła wyższość katolickiego systemu aksjologicznego nad wszelkimi, pozostałymi konkurencyjnymi kodeksami wartości.   Czy Kopacz pogwałciła Konstytucję RP?  Bez wątpienia – TAK. Jeśli desygnowana na przyszłego premiera przez PO i PSL, Ewa Kopacz nie miała świadomości, wydając (wraz z Prezydium Sejmu) swoją decyzję, że łamie Konstytucję RP, to znaczy, że jest „najzwyczajniej głupia”. Polska potrzebuje w tak trudnych czasach światłego premiera, a nie głupka.
Sejm nie będzie rozpatrywał Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Wniosek o zdjęcie z obrad Sejmu czytania projektu ustawy złożył PiS. Przedstawiono argument:
"Konwencja wymusza zmiany, które ingerują w instytucje małżeństwa, rodziny, sposobu wychowywania dzieci, zaburzając tym samym ich dotychczasowe funkcjonowanie, oparte na akceptowanej społecznie tradycji i wyznaniu".
Marszałek Sejmu, Ewa Kopacz, desygnowana przez PO na premiera przyszłego rządu, uwzględniła wniosek PiS, zgadzając się z zacytowaną argumentacją. Oznacza to, że Sejm nie zajmie się projektem ustawy.
Przyszła premier Kopacz liże śmietankę z kolan biskupów
Można nie zgadzać się z projektem ustawy. W demokratycznym państwie jest tak, że rzadko wszyscy zgadzają się na określone regulacje prawne. O tym decyduje glosowanie posłów w Sejmie. Przyszła premier jednak  zgadzając się z argumentacją PiS, która odwołuje się do społecznej „tradycji i wyznania”, nie dopuściła do procedowania Konwencji.  Argumentacja PIS bazuje na tym, że ponieważ projekt ustawy jest niezgodny z katolicką nauką społeczną (wyznaniem), a więc z doktryną religijną, należy zaprzestać jego procedowania w Sejmie. Oddalając procedowanie nad projektem, przyszła premier uznała wyższość katolickiej nauki społecznej nad regułami funkcjonowania państwa prawa. Innymi słowy, dopuściła się nadużycia konstytucyjnego; preferując określony system wartości, ograniczyła posłom prawo do akceptacji lub odrzucenia ustawy.
Czy Kopacz pogwałciła Konstytucję RP?  Bez wątpienia – TAK.  W Preambule  Konstytucji RP czytamy, iż stanowi ona nadrzędne prawo zarówno dla wierzących w Boga jak i nie podzielających tej wiary. Nasza Ustawa Zasadnicza ustanawia równość wszelkich systemów aksjologicznych, z wyjątkiem tych, które jej się sprzeniewierzają. Przyszła Premier, zdejmując z porządku obrad drugie czytanie projektu Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet, swoją decyzją ustanowiła wyższość katolickiego systemu aksjologicznego nad wszelkimi, pozostałymi konkurencyjnymi kodeksami wartości.
Kopacz liże  księży
Marszałkowi za zgodą Prezydium wolno zdjąć z porządku obrad taki czy inny punkt; dopuszcza to regulamin funkcjonowania Sejmu. W państwie prawa, nie można jednak  motywować takich decyzji, odwołując się do wartości religijnych. Dlaczego Kopacz nie argumentowała pragmatycznie – np. że inne projekty są ważniejsze w danym momencie lub że projekt nie jest wystarczająco dopracowany. Niestety Kopacz bezczelnie zaaprobowała podany jej na tacy katolicyzm.
Nie będąc jeszcze premierem, Ewa Kopacz wszczyna kłótnie światopoglądowe, ograniczając z uwagi na ideologiczno-religijne kryteria procedowanie ważnej ustawy. Czy jej decyzję należy rozumieć symbolicznie?
Kopacz klęka przed Episkopatem
Tusk, aby zdobyć władzę, lizał biskupów, http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/646660,o-katolickim-wzorcu-polaka-lizacego---na-marginesie-ataku-abp-hosera-na-liberalizm.html biorąc ślub katolicki bezpośrednio przed wyborami. Kopacz najwyraźniej kopiuje zachowania swojego mistrza. Jej decyzję należy rozumieć jako hołd złożony Kościołowi.  Jest  więc w stanie złamać Konstytucję RP, aby przypodobać się Kościołowi katolickiemu.
Miejmy nadzieję, że opozycyjne partie, w szczególności Twój Ruch, zwrócą się do Trybunału Konstytucyjnego, aby ten zbadał czy kandydatka na premiera złamała Konstytucję RP, ograniczając prawo do procedowania ustaw z uwagi na wartości religijne.
Puenta
W obecnej sytuacji Prezydent Komorowski powinien wstrzymać się z wręczeniem Ewie Kopacz misji stworzenia nowego gabinetu. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691383,prezydent-komorowski-usiluje-stworzyc-%E2%80%9Estabilna-wiekszosc-parlamentarna%E2%80%9D-czy-nowy-premier-zaprosi-palikota-do-rzadu.html Jeśli desygnowana na przyszłego premiera przez PO i PSL, Ewa Kopacz nie miała świadomości, wydając (wraz z Prezydium Sejmu) swoją decyzję, że łamie Konstytucję RP, to znaczy, że jest „najzwyczajniej głupia”. Polska potrzebuje w tak trudnych czasach światłego premiera, a nie głupka.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

EWA KOPACZ ZŁAMAŁA KONSTYTUCJĘ RP !!! LĘK PRZED KACZYŃSKIM PARALIŻUJE ESTABLISHMENT. DYSKUSJA Z PROFESOR PŁATEK

TEKST  Z  DNIA 11.09.2014  ROKU
Ewa Kopacz złamała, podejmując decyzję administracyjną jako marszałek Sejmu RP,  Art. 25, p.2 Konstytucji RP poprzez (1) ograniczenie swobody wyrażenia przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych  obywateli - między innymi  przekonania filozoficznego, zgodnie z którym płeć kulturowa nie jest determinowana czynnikami biologicznymi – wyartykułowanych w projekcie ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej oraz (2) nie dochowała bezstronności  poprzez uzasadnienie swojej decyzji - ograniczającej swobodę wyrażania przez obywateli ich przekonań religijnych, światopoglądowych oraz filozoficznych - w oparciu o własne przekonanie religijno-światopoglądowe, że Konwencja zaburza religijne funkcjonowanie instytucji małżeństwa, rodziny i wychowania dzieci. Jeśli żyjemy w państwie, w którym prawa człowieka i obywatela są szanowane, Prezydent powinien zapoznać się z doniesieniem o domniemaniu  łamania prawa przez trzecią osobę w państwie, marszałka sejmu i kandydata na premiera rządu RP.
Marszałek Sejmu, Ewa Kopacz, kandydatka na premiera nowego rządu zaaprobowała wniosek PiS o zdjęcie z obrad Sejmu czytania projektu ustawy – zwanej Konwencją -   o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Składając swój wniosek do Prezydium Sejmu, partia Kaczyńskiego argumentowała następująco:
"Konwencja wymusza zmiany, które ingerują w instytucje małżeństwa, rodziny, sposobu wychowywania dzieci, zaburzając tym samym ich dotychczasowe funkcjonowanie, oparte na akceptowanej społecznie tradycji i wyznaniu".
Wielu komentatorów polityki uważa, że swoją decyzją Ewa Kopacz pogwałciła Konstytucję RP. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691506,kopacz-nie-jest-jeszcze-premierem-a-juz-lize-smietanke-z-kolan-biskupow-zlamala-konstytucje-rp.html Innego zdania jest profesor Monika Płatek, znawczyni kryminologii i prawa karnego, a także zwolenniczka feminizmu i dżenderyzmu. Kto ma rację?
Stanowisko prof. Płatek
Swoje stanowisko prof. Płatek wyraziła publicznie na Facebooku następującymi słowami:
Ewa Kopacz działa w ramach umocowania regulaminu procedowania Sejmu i to, co zrobiła jest oczywiście w pełni dopuszczalne. Nie ma co używać armat tam, gdzie wystarczy refleksja nad tym, co się dzieje i wykazać, że argumenty, którymi posługuje się PiS są nieuzasadnione. Do tego trzeba jednak kontrargumentów, a nie strzału w płot, że złamana została Konstytucja - nie została.
Z pewnością powyższe słowa nie stanowią w żaden sposób obrony Ewy Kopacz, ale usprawiedliwiają jej postępowanie. Według prof. Płatek, Ewa Kopacz nie złamała prawa. Taki wniosek wywołuje szok wśród zwolenników feminizmu, dżenderyzmu, liberalizmu humanistycznego czy w końcu sympatyków popperowskiej wizji społeczeństwa otwartego. https://www.youtube.com/watch?v=fif3OTV-YoQ
Ewa Kopacz jednak złamała Art. 25, p.2  Konstytucji RP !!!
Artykuł 25. P.2 Konstytucji RP mówi:
Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
Zgodnie z  zacytowanym artykułem, każda władza: (1) zapewnia swobodę w wyrażaniu przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych w życiu publicznym oraz (2) zachowuje bezstronność  w kwestiach religijnych, światopoglądowych i filozoficznych.  Co to więc znaczy zapewniać swobodę w wyrażaniu przekonań? Co to znaczy zachowywać bezstronność w kwestiach religii, światopoglądu i filozofii?
Zapewnianie przez władze swobody wyrażania przekonań
Zapewnienie swobody w wyrażaniu jakiegokolwiek przekonania przez jakąkolwiek władzę oznacza: (1) to, że władza nie karze osoby wyrażającej przekonanie; (2) to, że władza nie podejmuje decyzji uniemożliwiających wyrażanie danego przekonania. Wyrażanie przekonań może przyjmować różne formy. Jedną z nich jest inicjatywa ustawodawcza – czyli składanie i procedowanie projektów ustaw i uchwał celem poddania ich demokratycznej procedurze przegłosowania w Sejmie -  grupy posłów reprezentujących przekonania światopoglądowe lub religijne, a nawet filozoficzne oraz interesy  wyborców.
Zgodnie więc z Art. 25, p.2, władza nie może: (1)  karać grupy posłów składających projekty ustaw w Sejmie celem  procedowania ich w ramach demokratycznej procedury przegłosowywania oraz (2) nie podejmuje decyzji uniemożliwiających złożenie i procedowanie projektów ustaw  w Sejmie.
Marszałek Sejmu, stojący na czele Prezydium Sejmu, posiada władzę w zakresie organizacji pracy Sejmu RP. W szczególności marszałek Sejmu nadaje bieg inicjatywom ustawodawczym i uchwałodawczym oraz wnioskom organów państwa skierowanym do Sejmu, po zasięgnięciu opinii Prezydium Sejmu.  Zgodnie z Art.25, p. 2 Konstytucji,  nadawanie biegu inicjatywom ustawodawczym i uchwałodawczym nie może dokonywać się w taki sposób, który uniemożliwia procedowanie projektów ustaw w Sejmie.
Ewa Kopacz, jako marszałek Sejmu, aprobując zdjęcie drugiego czytania Konwencji   o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, nadała taki bieg tej inicjatywie ustawodawczej, który uniemożliwia jej procedowanie w Sejmie i tym samym ogranicza swobodę artykulacji przekonań światopoglądowych w życiu publicznym wyrażanych przez projekt ustawy.
Zachowywanie bezstronności religijnej, światopoglądowej i filozoficznej przez władzę
Zachowywanie przez władzę bezstronności w kwestiach światopoglądowych, religijnych i filozoficznych oznacza: (1) podejmowanie decyzji administracyjnych (stanowiących realizację kompetencji władczych) bez względu na racje religijne, światopoglądowe oraz filozoficzne; (2) niedokonywanie ocen realizacji decyzji administracyjnych z uwagi na kryteria religijne, światopoglądowe oraz filozoficzne. Na przykład, nauczyciel posiadający władzę nad uczniem nie może obniżyć mu zachowania z tego powodu, że uczeń wyraża publicznie przekonanie, iż bardziej lubi Potwora Spaghetti niż Jezusa Chrystusa.
Ponieważ każda decyzja administracyjna oraz ocena realizacji tejże musi być przez władzę uzasadniana, to z racji jej neutralności światopoglądowej, religijnej oraz filozoficznej w uzasadnieniach takich nie mogą pojawiać się przesłanki (racje) wyrażające przekonania religijne, światopoglądowe oraz filozoficzne. Nadając bieg inicjatywom ustawodawczym i uchwałodawczym, marszałek Sejmu nie może uzasadniać swoich decyzji posiłkując się racjami religijnymi, światopoglądowymi oraz filozoficznymi. Na przykład, nie może przesunąć procedowania ustawy dlatego, że jej treść wyraża przekonania ateistyczne lub teistyczne; katolickie lub prawosławne, itd. Nie może zablokować procedowania ustawy z powodu takiego, że wyraża ona filozoficzne przekonanie o istnieniu płci kulturowej, niedeterminowanej biologicznie.
Przestępstwo konstytucyjne Ewy Kopacz
Ewa Kopacz, na wniosek Prezydium Sejmu podjęła decyzję zablokowania procedowania Konwencji, w konsekwencji czego ograniczyła swobodę artykulacji przekonań światopoglądowych w życiu publicznym grupy wyborców reprezentowanych przez posłów. Co więcej, uczyniła to w trakcie zaawansowanej fazy procedowania Konwencji, mianowicie przed drugim czytaniem. Zgodnie z Konstytucją (Art. 119, p.4), po drugim czytaniu projektu ustawy,  wnioskodawca nie może wycofać projektu ustawy  z postępowania ustawodawczego. Oznacza to, że gdyby Konwencja była czytana drugi raz, każdy następny Sejm musiałby ją procedować do fazy głosowania. W tym świetle, marszałek Sejmu, Ewa Kopacz podjęła decyzję zablokowania procedowania Konwencji w sposób wyraźnie obstrukcyjny – tylko po to, aby nie była procedowana w przyszłej kadencji na wypadek niedostania się do Sejmu jej wnioskodawców.  Nadużyła więc władzy.
Ponieważ Marszałek Sejmu w swoim uzasadnieniu powołała się na argumentację partii Kaczyńskiego, tym samym zablokowała procedowanie Konwencji (w sposób obstrukcyjny) odwołując się do racji religijnych. W cytowanej argumentacji czytamy, że Konwencja wymusza zmiany zaburzające funkcjonowanie rozmaitych instytucji oparte na wyznaniu. Okazuje się więc, że Ewa Kopacz podjęła decyzję administracyjną zablokowania procedowania w Sejmie Konwencji z uwagi na to, że jej treść wymusza zmiany w procesach funkcjonowania pewnych instytucji kultywujących wartość wyznania. Taka przesłanka stanowi rację religijną, gdyż procedowanie Konwencji byłoby sprzeczne z wartością wyznania (w tym wypadku: katolickiego). Innymi słowy, gdyby konwencja była procedowana w Sejmie, to skoro zaburza funkcjonowanie religijne pewnych instytucji, to należy zablokować jej procedowanie. Konwencja zaburza funkcjonowanie religijne pewnych instytucji. Zatem należy jej procedowanie zablokować – taki oto  schemat argumentacyjny został wykorzystany przez Marszałek Sejmu.
Uznając zablokowanie procedowania Konwencji jako negację jej procedowania, można w języku logicznym przedstawić wnioskowanie Ewy Kopacz:  jeśli p, to (jeśli q, to nie-p)  oraz q, zatem nie-p. Każdy student elementarnego kursu logiki formalnej potrafi udowodnić ten schemat formalny wykorzystany we wnioskowaniu Ewy Kopacz. Dowód jest „prosty” dla każdego studenta uczącego się klasycznego rachunku zdań.  Bez przesłanki q, czyli racji mówiącej, iż Konwencja zaburza funkcjonowanie pewnych instytucji, nie można by podjąć decyzji blokującej tok ustawodawczy Konwencji.
Puenta pierwsza
Ewa Kopacz złamała, podejmując decyzję administracyjną jako marszałek Sejmu RP,  Art. 25, p.2 Konstytucji RP poprzez (1) ograniczenie swobody wyrażenia przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych  obywateli - między innymi  przekonania filozoficznego, zgodnie z którym płeć kulturowa nie jest determinowana czynnikami biologicznymi – wyartykułowanych w projekcie ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej oraz (2) nie dochowała bezstronności  poprzez uzasadnienie swojej decyzji - ograniczającej swobodę wyrażania przez obywateli ich przekonań religijnych, światopoglądowych oraz filozoficznych - w oparciu o własne przekonanie religijno-światopoglądowe, że Konwencja zaburza religijne funkcjonowanie instytucji małżeństwa, rodziny i wychowania dzieci. Ponadto, podejmując decyzję ograniczającą swobodę wyrażania przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych przez obywateli oraz nie dochowującą bezstronności światopoglądowej, uczyniła to w sposób obstrukcyjny w celu ewentualnego wycofania Konwencji z postępowania ustawodawczego  w następnej kadencji Sejmu w wypadku, gdyby wnioskodawcy nie zostali posłami.
Puenta druga: lęk przed Kaczyńskim zaburza „logiczne widzenie rzeczy”
Ocena decyzji marszałek Sejmu  Ewy Kopacz, dokonana przez prof. Płatek jest z racji logicznych niewłaściwa. Zaprezentowany wyżej argument jest bowiem konkluzywny. Nie można jednak z tego powodu wnioskować, że prof. Płatek z racji politycznych ocenia pozytywnie poprawność postępowania Marszałek Sejmu.  Raczej, należy przyjąć, że prof. Płatek nie zauważa faktu, iż Ewa Kopacz  złamała Konstytucję RP. Po prostu, lęk przed Kaczyńskim  powoduje, iż dla „świętego spokoju” lepiej za wszelką cenę utrzymać przy władzy Kopacz, niż dopuścić do wcześniejszych wyborów, w których PiS mógłby znokautować partie anty-pisowskie. Na czym ten lęk polega?
Kiedy Jarosław Kaczyński był premierem, uruchomiono proces lustracji. Establishment polityczny, obyczajowy, światopoglądowy, medialny przeraził się. Dzisiaj lustracja raczej nie przejdzie. Byłaby odgrzewanym, zepsutym daniem. Ale niestety na horyzoncie sceny politycznej pojawia się inny groźniejszy lęk przed Kaczyńskim – sprawy sądowe dotyczące kłamstw lustracyjnych. Udowodnienie osobie publicznej, iż skłamała w oświadczeniu lustracyjnym jest karane dwuletnim zakazem ubiegania się o funkcje publiczne. Obecnie IPN testowo inicjuje takie procesy sądowe (w Szczecinie toczy się proces o kłamstwo lustracyjne w stosunku do byłego posła SLD Jacka Piechoty). PiS jest mocno ulokowany w strukturach IPN. Historycy, odpowiedzialni za program Kaczyńskiego i Macierewicza polityki historycznej państwa, merytorycznie przygotowali się do zmasowanej akcji „ścigania kłamców lustracyjnych”. PiS zamierza zastąpić, w masowej skali, obecny establishment  katolickimi strażnikami moralności.
Puenta trzecia: lęk przed Kaczyńskim wzbudza „trwogę do Episkopatu”
Rządzący establishment naszego kraju jest w stanie oddać nasz kraj Kościołowi katolickiemu za cenę niedopuszczenia do procesów lustracyjnych i dekomunizacyjnych planowanych przez partię Kaczyńskiego. Blokując procedowanie Konwencji w Sejmie w sposób obstrukcyjny, Ewa Kopacz realizuje interes ideologiczny Episkopatu. Nie zauważając tego, iż swoją decyzją jako marszałka Sejmu złamała Konstytucję, przyzwalamy na eskalujące się w  przestrzeni publicznej procesy klerykalizacji Polski tylko dlatego, aby nie dopuścić do praktyk lustracyjnych. Taka droga polityczna naszego kraju wpędza nas niestety w zacofanie obyczajowe, naukowe, edukacyjne i polityczne. Polsce zaś jest potrzebna liberalna, aksamitna rewolucja. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/642329,polska-potrzebuje-aksamitnej-liberalnej-anty-klerykalnej-rewolucji.html
Morał
Prezydent Komorowski zanim powierzy Ewie Kopacz misję sformułowania gabinetu, powinien zasięgnąć opinii najwybitniejszych polskich konstytucjonalistów. Powinni oni rozstrzygnąć czy Ewa Kopacz złamała Konstytucję RP. Jeśli okaże się, że tak, to Polska przeżyje kolejną aferę: Prezydent desygnował na premiera polityka, który złamał Konstytucję. Nie stanie się żadna tragedia dla kraju w sytuacji, w której Prezydent Komorowski powierzy innemu politykowi misję stworzenia rządu. Koalicję można bowiem poszerzyć o Twój Ruch. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691383,prezydent-komorowski-usiluje-stworzyc-%E2%80%9Estabilna-wiekszosc-parlamentarna%E2%80%9D-czy-nowy-premier-zaprosi-palikota-do-rzadu.html
Zamierzam sformułować doniesienie do Prokuratury o domniemaniu złamania Konstytucji RP przez marszałek Sejmu, Ewę Kopacz. Rzecz jasna, Marszałek Sejmu nie podlega orzecznictwu Trybunału Stanu, pomimo faktu łamainia Konstytucji swoimi decyzjami administracyjnymi.
Niniejszy tekst zamierzam przesłać do kancelarii Prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego, a także do Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/684118,%E2%80%9Ekrysztofiak-kontra-polska%E2%80%9D-w-europejskim-trybunale-praw-czlowieka.html Jeśli żyjemy w państwie, w którym prawa człowieka i obywatela są szanowane, Prezydent powinien zapoznać się z doniesieniem o domniemaniu  łamania prawa przez trzecią osobę w państwie, marszałka sejmu i kandydata na premiera rządu RP.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

KONGRES KOBIET POPIERA ANTYFEMINISTYCZNĄ POLITYKĘ PO i PIS

TEKST  Z  DNIA  12.09.2014 ROKU

Nie posiadając jeszcze prezydenckiej  nominacji na stanowisko premiera, Ewa Kopacz w sposób niekonstytucyjny zablokowała  w Sejmie procedurę legislacyjną dotycząca ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. Pomimo medialnej krytyki tej decyzji, Kongres Kobiet poparł nominację Kopacz na stanowisko premiera. W Szczecinie, regionalna pełnomocniczka Kongresu Kobiet, Bogna Czałczyńska jest współzałożycielką komitetu wyborczego, byłej prominentnej aktywistki PiS,  kandydatki na prezydenta Szczecina, Jacyny-Witt, w najbliższych wyborach samorządowych. Okazuje się, że Czałczyńska również kandyduje z listy Platformy Obywatelskiej do Sejmiku Zachodniopomorskiego. Czy Kongres Kobiet jest więc zbiorowiskiem „politycznych cór Koryntu”? Dlaczego inne postaci polskiego feminizmu nie zaprotestują przeciwko takim postawom? Czy więc polski feminizm redukuje się wyłącznie do prób poszukiwania taktyki, której celem jest przeforsowanie w Sejmie liberalizacji ustawy aborcyjnej?
Kobiety w Polsce pchają się do władzy. Czynią to w sposób nadzwyczaj brzydki, głupi i cyniczny, obnażając przy okazji  to, że ich Kongres Kobiet jest formacją całkowicie bezideową. Formacja ta w sposób spektakularny niszczy ideały feminizmu i dżenderyzmu, a więc  koncepcję zmiany polskiego prawa tak, aby nie dyskryminowało ono obywateli z uwagi na kryteria płciowe oraz preferencje w wyborze stylu życia.  Czy polskie aktywistki, reprezentujące Kongres Kobiet, czeka katastrofa polityczna, która przydarzyła się w najbardziej „rozfeminizowanym” kraju, jakim jest Szwecja. W wyborach do parlamentu, szwedzkie feministki nie przekroczyły progu wyborczego, uzyskując wynik w granicach 3%. Kontrastuje to z  rezultatem 11% szwedzkich neonazistów.
Kongres Kobiet popiera Kopacz
Nie posiadając jeszcze prezydenckiej  nominacji na stanowisko premiera, Ewa Kopacz w sposób niekonstytucyjny zablokowała  w Sejmie procedurę legislacyjną dotycząca ustawy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691562,ewa-kopacz-zlamala-konstytucje-rp-lek-przed-kaczynskim-paralizuje-establishment-dyskusja-z-profesor-platek.html Swoją decyzję uzasadniła, odwołując się do stanowiska Prawa i Sprawiedliwości promującego wartości katolickie.   http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691506,kopacz-nie-jest-jeszcze-premierem-a-juz-lize-smietanke-z-kolan-biskupow-zlamala-konstytucje-rp.html
Pomimo medialnej krytyki tej decyzji, Kongres Kobiet poparł nominację Kopacz na stanowisko premiera. W oświadczeniu, sygnowanym przez Henrykę Bochniarz, Magdalenę Środę i Dorotę Warakomską, czytamy:
Stowarzyszenie Kongres Kobiet oraz Gabinet Cieni Kongresu Kobiet wyrażają wsparcie dla kandydatki na premiera RP, Pani Ewy Kopacz. Czujemy się zaszczycone tym, że tak kompetentna i doświadczona osoba obejmie jeden z najważniejszych urzędów w państwie.
Publiczność sympatyzująca z feminizmem oraz dżenderyzmem musi poczuć się zgorszona faktem wystosowania przez Kongres Kobiet takiego  poparcia dla następczyni Donalda Tuska. Nie można bowiem zrozumieć tego, że aktywistki ruchu kobiecego czują się zaszczycone tym, iż  polityk, który dezawuuje ich najwyższe wartości, stanie się najważniejszą osobą w państwie. Magdalena Środa, znana ze swoich publikacji jako obrończyni wartości równości płciowej, jako orędowniczka tolerancji wobec środowisk LGTB, jako filozof opowiadający się za  neutralnością światopoglądowa państwa, popierając polityka dyskryminującego  ateistów, agnostyków i antyklerykałów, wywołuje „szok  kulturowy” w umysłach swoich czytelników. Czy Wanda Nowicka również  poprze Kopacz, która w stylu gorszym niż Korwin-Mikke policzkuje swoich adwersarzy?  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/689868,korwin-mikke-uwielbia-posladki-katarzyny-piekarskiej-z-sld.html
Kongres Kobiet popiera nawet PO i PiS w wyborach samorządowych
W Szczecinie, regionalna pełnomocniczka Kongresu Kobiet, Bogna Czałczyńska jest współzałożycielką komitetu wyborczego, byłej prominentnej aktywistki PiS,  kandydatki na prezydenta Szczecina, Jacyny-Witt, w najbliższych wyborach samorządowych. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691418,czy-kandydatka-na-prezydenta-szczecina-jacyna-witt-jest-uwiklana-w-przyjecie-kosztownego-prezentu-czy-to-korupcja.html Okazuje się, że Czałczyńska również kandyduje z listy Platformy Obywatelskiej do Sejmiku Zachodniopomorskiego.  Czy jest więc ona reprezentatywnym okazem egzemplifikującym postawy polityczne aktywistek polskiego feminizmu?
Najważniejszy jest świecznik !!! Nie jest ważne z kim dopchać się do niego, ważne jest, aby stać się płomieniem oświetlającym drogę polskim kobietom i otrzymywać z tego tytułu diety. Jeśli Kongres Kobiet akceptuje takie wybryki, jak ten przywołany w roli głównej z Bogną Czałczyńską, to oznacza to, iż jest organizacją  redukującą ideały feminizmu i dżenderyzmu do „seksmisji”. Czy Kongres Kobiet jest więc zbiorowiskiem „politycznych cór Koryntu”? Dlaczego inne postaci polskiego feminizmu nie zaprotestują przeciwko takim postawom? Jeśli w środowisku feministycznym nie znajdzie się polityczka, która odetnie się od tej „seksmisyjnej aberracji”, http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/678785,malgorzata-prokop-paczkowska-z-twojego-ruchu-narodziny-politycznej-gwiazdy.html to ruch feministyczny w Polsce czeka ten sam los, jaki spotkał szwedzkie bojowniczki o równość płci.
Puenta: mega-manipulacja feministek
Jeżeli producent wychwala produkt swojej konkurencji, to daje do zrozumienia konsumentowi, iż  to, co sprzedaje, jest zwykłym bublem. Firma, która wychwala konkurencyjną korporację, na ogół jest na progu bankructwa. Wychwalając pod niebiosa Ewę Kopacz, Środa i Bochniarz dają do zrozumienia sympatykom feminizmu i dżenderyzmu to, że sprzedawały im dotychczas „trefny towar”.
Poglądy Ewy Kopacz na macierzyństwo wydają się sprzyjać liberalizacji prawa aborcyjnego. Prawdopodobnie, aktywistki Kongresu Kobiet zmieniły swoją strategię gry politycznej. Około 70% obywateli naszego kraju jest przeciwna aborcji ze względów społecznych. Takie postawy antyaborcyjne są wyjaśniane tym, że większa część polskiego społeczeństwa posługuje się katolickimi schematami semantycznymi, doświadczając rzeczywistości społecznej. Upowszechnienie liberalnych przekonań w odniesieniu do aborcji wymaga więc dekonstrukcji w ludzkich głowach katolickich  matryc interpretowania świata. Upraszczając, jeśli ludzie przestaną chodzić do Kościoła, to zaczną łaskawszym okiem patrzeć na kobiety przerywające ciąże ze względów wyłącznie społecznych. Zgodnie z takim rozumowaniem, wzrost społecznego przyzwolenia na aborcję wymaga obrzydzenia ludziom uczestnictwa w nabożeństwach kościelnych.
W ostatnich pięciu/sześciu latach, łatwo można zaobserwować w mediach przyrost tekstów kontestujących katolicką naukę społeczną. Uruchomiono kilka ważnych kampanii: przeciwko pedofilii wśród księży katolickich, przeciwko Funduszowi Kościelnemu oraz przeciwko krzyżom w przestrzeni publicznej. Mogłoby się wydawać, że te kampanie zostały zaprojektowane w imię obrony ideałów społeczeństwa otwartego.
Niestety, okazuje się, w świetle faktu popierania przez Kongres Kobiet polityka, który przeciwstawia się zdjęciu krzyża z sali obrad Sejmu; który  blokuje procedurę legislacyjną projektu ustawy ustalającej równość płci i prawo do wolnego wyboru własnego stylu życia, który nie oponuje przeciwko lekcjom religii w systemie edukacyjnym, który poparł utrzymywanie przez państwo Funduszu Kościelnego, wymienione kampanie miały jedynie znaczenie instrumentalne dla największej w Polsce organizacji feministycznej.  Czy więc polski feminizm redukuje się wyłącznie do prób poszukiwania taktyki, której celem jest przeforsowanie w Sejmie liberalizacji ustawy aborcyjnej?  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/669656,polski-feminizm-i-eugenika.html Jeśli tak, to przestaje on być feminizmem, a staje się wyłącznie marketingową doktryną wsparcia rynku usług ginekologicznych i taktyką „tłuszczenia” portfeli lobby medycznego.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

sobota, 17 lutego 2018

EPISKOPAT ODPOWIADA PLATFORMIE I PREMIER KOPACZ APELEM JASNOGÓRSKIM BISKUPA RYCZANA

TEKST  Z  DNIA  22.09.2014

Biskup Ryczan dał jasno do zrozumienia rządzącemu establishmentowi, iż Kościół będzie czuł się bezpiecznie w Polsce, jeśli ustawa o zapobieganiu przemocy wobec kobiet nie zostanie uchwalona przez polski Sejm oraz wtedy, gdy w urzędach na ścianach będzie wisiało więcej krzyży. Hierarcha również w swojej homilii przekazał rządowi Kopacz oczekiwania finansowe Episkopatu: fraza „więcej kościołów i ołtarzy” jest w tym wypadku synonimem sformułowania „więcej kasy”. Co w tej sytuacji uczyni premier Kopacz? Po  powołaniu rządu przez Sejm, z pewnością dojdzie do spotkania nowej szefowej MSW z hierarchami katolickimi w ramach Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i KEP. Kopacz otrzyma jasne instrukcje ze strony hierarchów.
20 września 2014 w Częstochowie biskup Ryczan, krajowy duszpasterz ludzi pracy,  podczas Apelu Jasnogórskiego, zwrócił się do polityków z hasłem: Więcej kościołów, ołtarzy i krzyży. W swojej politycznej homilii odniósł się do projektu ustawy o zapobieganiu przemocy wobec kobiet. Skrytykował Traktat Lizboński. Zaapelował o tworzenie prawa w duchu wartości chrześcijańskich.
Homilia Ryczana odpowiedzią na ewent premier Kopacz
Biskup Ryczan jest najbardziej znanym w Episkopacie Polski hierarchą, który opowiada się za uczynieniem z naszego kraju państwa wyznaniowego. Wiele razy kwestionował demokratyczny ustrój Polski. Jego poglądy są styczne w wielu punktach z ideologią Państwa Islamskiego. Dwa lata temu, porównał demokrację z bożkiem, a tolerancję z „innym fałszywym bogiem”, zaś „nierząd, niewierność, cudzołóstwo, narkotyki” określił jako zło, wobec którego Jezus nie był tolerancyjny. Zaatakował również „demokrację  matematyczną”.  W swoim  kazaniu pod  niebiosa wychwalał Tadeusza Rydzyka i jego media.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/634199,list-otwarty-do-pana-kazimierza-ryczana-biskupa-katolickiego-w-polsce.html
Platforma Obywatelska powołała wraz z partią Piechocińskiego nowy rząd.  Na czele MSW stoi Teresa Piotrowska, która jest cywilnym funkcjonariuszem katolickiej nauki społecznej. W latach 80-tych i 90-tych rozsławiała ideologię JP2, wędrując  z wykładami po miasteczkach i wsiach województwa bydgoskiego. Jest również autorką podręcznika przygotowującego dzieci do pierwszej komunii.
Nominacja Piotrowskiej jest oryginalnym ewentem, a nawet happeningiem, stworzonym przez Platformę Obywatelską, który niesie metaforyczną treść: Kościół może czuć się bezpiecznie w Polsce. W płaszczyźnie makro-politycznej, Kopacz wyraźnie pragnie zamanifestować swój konformizm wobec katolickich interesów. Nie dojdzie do redukcji godzin katechezy w systemie edukacji; ustawa o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet nie będzie procedowana; Fundusz Kościelny nadal będzie utrzymywany na  co najmniej dotychczasowym poziomie; dotacje na instytucje kultu nie zostaną wstrzymane; „taca i inne dochody księży” nie będą ścigane przez policję podatkową. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691786,rzad-kopacz-na-pasku-kosciola-katechetka-szefowa-sluzb-specjalnych-nadchodzi-katolicki-taliban.html
Biskup Ryczan dał jasno do zrozumienia rządzącemu establishmentowi, iż Kościół będzie czuł się bezpiecznie w Polsce, jeśli ustawa o zapobieganiu przemocy wobec kobiet nie zostanie uchwalona przez polski Sejm oraz wtedy, gdy w urzędach na ścianach będzie wisiało więcej krzyży. Hierarcha również w swojej homilii przekazał rządowi Kopacz oczekiwania finansowe Episkopatu: fraza „więcej kościołów i ołtarzy” jest w tym wypadku synonimem sformułowania „więcej kasy”. Budowa nowego miejsca kultu wymaga bowiem milionów złociszy.
Biskupi zapraszają PO do wojny z PIS o względy Kościoła
Kościół katolicki może w najbliższych wyborach poprzeć zarówno PIS jak i PO.   Jesienią 2013 roku Prymas Kowalczyk pokazał partii Tuska i Kopacz moc polityczną Kościoła katolickiego, karcąc Kaczyńskiego za próbę odwołania Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta Warszawy. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/676106,kosciol-katolicki-pograzyl-kaczynskiego-zmowa-prymasa-z-tuskiem-przeciwko-pis-%E2%80%93-na-marginesie-sondazu-homo-homini.html Tym razem również  Episkopat może uratować PO przed utratą władzy. Homilia Ryczana jest wyraźnym potwierdzeniem tego, że Kościół zrozumiał ofertę polityczną partii rządzącej.
Odpowiedź biskupów jest nader prostolinijna: więcej kasy i ustępstw w tworzonym prawie. Co w tej sytuacji uczyni premier Kopacz? Po  powołaniu rządu przez Sejm, z pewnością dojdzie do spotkania nowej szefowej MSW z hierarchami katolickimi w ramach Komisji Wspólnej Przedstawicieli Rządu RP i KEP. Kopacz otrzyma jasne instrukcje ze strony hierarchów.
Irytacja Kaczyńskiego
Kaczyński znalazł się w trudnej sytuacji. Jeśli chce zdobyć władze w  2015 roku, musi najpierw wygrać wybory do sejmików samorządowych w 2014 roku. Jeśli je przegra, a PO kolejny raz wygra wybory, wówczas nastąpi proces demobilizacji pisowskiego elektoratu. Kaczyński  został więc zmuszony przez Ryczana i Kopacz do wkroczenia na pole batalii o względy Kościoła. Kto da klerowi więcej, Kopacz czy Kaczyński?   http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691803,kaczynski-atakuje-kopacz-przed-wyborami-samorzadowymi-pis-i-po-walcza-o-wzgledy-episkopatu.html
Co może zaoferować Kopacz Kościołowi? Z pewnością w obszarze finansów podarunkiem będzie wysoki odpis podatkowy dla Kościoła. Negocjacje nie zakończą się na  wielkości 2%. Z pewnością, jeśli prezes PIS będzie domagał się 2.5%, Kopacz nie będzie miała wyjścia i zgodzi się na „deal”. W systemie edukacyjnym nie zostanie zredukowana liczba godzin katechezy oraz nie zostaną wprowadzone dodatkowe lekcje z wychowania seksualnego. Rząd będzie musiał się zobowiązać do utrzymywania cywilnej armii Kościoła na dotychczasowym poziomie finansowym. W kwestiach prawnych, PO będzie musiała blokować ustawy liberalizujące aborcję oraz życie publiczne. Na pewno, Episkopat postawi warunek blokowania ruchów antyklerykalnych w Polsce, w szczególności Twojego Ruchu Janusza Palikota.  Kopacz spełni te warunki, gdyż w przeciwnym wypadku Platforma Obywatelska straci władzę. Kaczyński ma świadomość tego faktu. Jego najpoważniejszym problemem jest wybór taktyki politycznej w walce o głosy wyborcze.
Sytuacja środowisk liberalnych
W kontekście budowanego, nowego układu politycznego: Kościół – Platforma Obywatelska, sytuacja środowisk liberalnych nie zmieni się. Kopacz stanie się strażnikiem dotychczasowego, konserwatywnego porządku obyczajowego w Polsce. Establishment będzie nadal blokował wszelkie ruchy, które mogłyby stanowić zalążek dla polskiej, aksamitnej rewolucji liberalnej. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/642329,polska-potrzebuje-aksamitnej-liberalnej-anty-klerykalnej-rewolucji.html
Taktyka rozbijania ruchu liberalnego będzie przebiegała w dwóch kierunkach: kupowaniem za kasę feministek oraz praktykami stygmatyzacyjnymi i dyskryminacyjnymi względem niepokornych buntowników. Strategia „kija i marchewki” zawsze przynosi skutki. Poparcie rządu Kopacz przez Kongres Kobiet jest potwierdzeniem tego, iż za uzyskanie finansowych apanaży (na przykład dotacji unijnych na działalność) feministki są w stanie sprzedać swoją „duszę” kardynałom i biskupom. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/691685,kongres-kobiet-popiera-antyfeministyczna-polityke-po-i-pis.html
Morał
Kościół katolicki w Polsce nigdy nie był w tak doskonałej sytuacji politycznej, w jakiej znajduje się obecnie. Lęk establishmentu przed partią Kaczyńskiego, planującą na masową skalę – po dojściu do władzy - procesy o oszustwa lustracyjne, powoduje to, że nawet liberalne feministki w stylu prof. Środy przechodzą na stronę kleru. Przypomina to sytuację z dramatu Ionesco „Nosorożec”. Profesor Środa już się przemieniła (wyrósł jej róg), czekam na przemianę Agnieszki Graff (zauważyłem już jej objawy). Czy prof. Płatek również przemieni się? Czy Barbara Nowacka się przemieni? Czy Anna Dryjańska się przemieni? Wiem na pewno, że prof. Inga Iwasiów nie przemieni się.  http://www.strefakobiet.org/debata-gender-kontra-antygender-fotorelacja/ http://silva-idearum.net/recenzje/168-gender-kontra-antygender http://malenkowicz.net/religia/5/debata-o-gender http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/682480,rationalist-international-w-debacie-%E2%80%9Egender-kontra-antygender%E2%80%9D.html
Jeśli zjawisko przemiany w nosorożca wśród feministek stanie się powszechne, to wówczas zniknie w Polsce jedyna, poważna siła, zdolna do buntu przeciwko klerykalizacji życia publicznego w naszym kraju. Aktywność antyklerykalna stanie się znowu manifestacją postawy romantycznej: walki o wartości społeczeństwa otwartego w pojedynkę.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

piątek, 6 lutego 2015

W ŚWIETLE KONWENCJI ANTYPRZEMOCOWEJ KOŚĆIÓŁ KATOLICKI POWINIEN ZOSTAĆ ZDELEGALIZOWANY. KOPACZ IDZIE NA WOJNĘ Z KOŚCIOŁEM

Zgodnie z artykułem pierwszym Konwencji, jej celem jest „przyczynianie się do eliminacji wszystkich form dyskryminacji kobiet oraz wspieranie rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn”.  Oznacza to, że obie płci mają prawo do równego spełniania wszystkich ról społecznych, które społeczeństwo konstruuje neutralnie względem płciowości.  Kobieta i mężczyzna mogą więc być w równym stopniu generałami, policjantami, politykami, opiekunami dzieci w przedszkolach czy w końcu kapłanami. Zgodnie z Konwencją, jeśli społeczeństwo uznaje, że role kapłańskie może wypełniać wyłącznie mężczyzna, to wówczas prawny fakt dyskryminacji kobiet z uwagi na płeć nie zachodzi. Z tego punktu widzenia, Kościół powinien przeprowadzić plebiscyt wśród swoich wiernych w celu rozstrzygnięcia kwestii czy kapłaństwo jest atrybutem płci męskiej. Jeśli tego nie uczyni, to wówczas może być zasadnie oskarżany o praktyki dyskryminacyjne na tle płciowym. Fakt uznania Konwencji przez polskie państwo otwiera drzwi do procesów sądowych przeciwko Kościołowi katolickiemu w Polsce z racji jego praktyk dyskryminacji płciowej kobiet. Kościół  zrobi wszystko, aby najbliższe wybory do Sejmu wygrał PiS. Tylko ta partia może doprowadzić do unieważnienia Konwencji. Platforma Obywatelska nie uzyska już więcej ze strony hierarchów kościelnych poparcia politycznego. Dlatego też Kopacz nie ma  wyjścia i musi opowiedzieć się po stronie środowisk liberalnych, oczekujących wyrzucenia z Kodeksu karnego artykułu o obrażaniu uczuć religijnych oraz eliminacji katechezy z systemu polskiej edukacji. Dla liberalnego elektoratu, uchwalenie Konwencji jest bowiem tylko „pierwszą jaskółką, która wiosny nie czyni”. 


   
Sejm w dniu 06.02.2015 uchwalił tak zwaną „konwencję anty-przemocową”. Ten akt natychmiast wzbudził  histeryczny protest partii prawicowych oraz Kościoła katolickiego. Episkopat Polski poczuł się zdradzony. Platforma Obywatelska nie usłuchała biskupów i kardynałów. W tej sytuacji, Ewa Kopacz, liderka partii rządzącej, nie będzie mogła już liczyć na wsparcie wyborcze ze strony hierarchów kościelnych. PO  rozpoczęła więc wojnę z Kościołem i katolicką tradycją, opowiadając się za wartościami „aksamitnego liberalizmu”. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/642329,polska-potrzebuje-aksamitnej-liberalnej-anty-klerykalnej-rewolucji.html

Dlaczego Konwencja wzbudza agresję?

Konwencja jest dokumentem   natury prawno-filozoficznej. Ustala się w niej równość płci męskiej i żeńskiej, rozumianych jako „społecznie skonstruowane role, działania, zachowania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet i mężczyzn”.  Taka definicja płci zakłada, że nasze życie społeczne rozgrywa się w przestrzeni konstruktów kulturowych. W tym świetle nie można już mówić o obiektywnym świecie społecznym. Światy naszego życia codziennego, w których doświadczamy rozmaitych form płciowości, są konstrukcjami świadomości społecznej.

Zgodnie z artykułem pierwszym Konwencji, jej celem jest „przyczynianie się do eliminacji wszystkich form dyskryminacji kobiet oraz wspieranie rzeczywistej równości kobiet i mężczyzn”.  Oznacza to, że obie płci mają prawo do równego spełniania wszystkich ról społecznych, które społeczeństwo konstruuje neutralnie względem płciowości.  Kobieta i mężczyzna mogą więc być w równym stopniu generałami, policjantami, politykami, opiekunami dzieci w przedszkolach czy w końcu kapłanami.


W Europie i Ameryce wiele wyznań protestanckich (tradycji luterańskiej) dopuszcza kobiety do urzędu duchownego. Oznacza to, że rola pośrednictwa sakralnego w tych kościołach nie jest uznawana jako przypisana do płci. W Kościele katolickim oraz  prawosławnym kobietom nie pozwala się wypełniania ról kapłańskich. Czy jest to więc przejaw dyskryminacji  kobiet z punktu widzenia Konwencji?

Zgodnie z Konwencją, jeśli społeczeństwo uznaje, że role kapłańskie może wypełniać wyłącznie mężczyzna, to wówczas prawny fakt dyskryminacji kobiet z uwagi na płeć nie zachodzi. Z tego punktu widzenia, Kościół powinien przeprowadzić plebiscyt wśród swoich wiernych w celu rozstrzygnięcia kwestii czy kapłaństwo jest atrybutem płci męskiej. Jeśli tego nie uczyni, to wówczas może być zasadnie oskarżany o praktyki dyskryminacyjne na tle płciowym.

Fakt uznania Konwencji przez polskie państwo otwiera drzwi do procesów sądowych przeciwko Kościołowi katolickiemu w Polsce z racji jego praktyk dyskryminacji płciowej kobiet.

Kopacz zasiała popłoch wśród biskupów

Z punktu widzenia interesu płciowego katolickich hierarchów, Konwencja stanowi pierwszy krok na drodze dekonstrukcji instytucji Kościoła katolickiego. Bez wątpienia, jako posiadająca status prawa międzynarodowego, na jej podstawie będzie można podjąć działania wymuszające na kościołach: katolickim, prawosławnym i judaistycznym,  przemiany czyniące z tych instytucji „koedukacyjne” podmioty. Taka rewolucja musi – jak pokazuje historia – doprowadzić do kolejnej schizmy w chrześcijaństwie.

Ponieważ premier rządu, Ewa Kopacz nie grzeszy „oczytaniem” i wiedzą  humanistyczną, jej zgoda na akceptację Konwencji przez Sejm była przypadkowa. Gdyby wiedziała, że po jej ratyfikowaniu przez Prezydenta RP mogą rozpocząć się pozwy o delegalizację Kościoła w Polsce z racji rażącej dyskryminacji kobiet, nigdy nie zgodziłaby się na procedowanie Konwencji w Sejmie. Środowiska antyklerykalne z pewnością podejmą takie działania, tym bardziej że w naszym kraju Kościół wypełnia wiele funkcji publicznych. Z tej racji nie może stanowić instytucji uprawiającej dyskryminację kobiet.

Konwencja kwestionuje świętość Nowego Testamentu

Zgodnie z doktryną katolicką, święcenia kapłańskie mogą przyjmować tylko ochrzczeni mężczyźni, gdyż taka  praktyka została zapisana w Piśmie. Wśród dwunastu apostołów nie było kobiet. Dlatego też ich dyskryminacja  pod tym względem jest uzasadniana koncepcją naśladownictwa Chrystusa.

Zakazując jakichkolwiek praktyk dyskryminacji płciowej, Konwencja sprzeniewierza się więc  literze Nowego Testamentu. Ustanowienie całkowitej równości pomiędzy kobietą i mężczyzną jest jednocześnie zakwestionowaniem  wyłącznego, męskiego apostolstwa ustanowionego – na mocy nowotestamentowego przekazu – przez Chrystusa. Ponieważ katolicy interpretują wszelkie wybory Jezusa jako święte, tym samym Konwencja kwestionuje ową świętość męskiego apostolstwa.

Według doktryny, kapłani katoliccy są traktowani jako strażnicy „świętej tradycji”. W preambule Konwencji wskazuje się, że „nierówność pomiędzy kobietą i mężczyzną jest wynikiem nierównych stosunków władzy na przestrzeni wieków, które doprowadziły do dominacji mężczyzn nad kobietami i dyskryminacji kobiet /…/”.  Pośrednio więc, uchwalając Konwencję, Sejm RP oskarża strażników „świętej tradycji” – czyli kardynałów, biskupów i papieży - ustanawiającej nierówność pomiędzy kobietą i mężczyzną w ich relacjach z Bogiem ucieleśniającym - według  chrześcijaństwa -  wartość najwyższą. 

Puenta

Kościół  zrobi wszystko, aby najbliższe wybory do Sejmu wygrał PiS. Tylko ta partia może doprowadzić do unieważnienia Konwencji. Platforma Obywatelska nie uzyska już więcej ze strony hierarchów kościelnych poparcia politycznego. Dlatego też Kopacz nie ma  wyjścia i musi opowiedzieć się po stronie środowisk liberalnych, oczekujących wyrzucenia z Kodeksu karnego artykułu o obrażaniu uczuć religijnych oraz eliminacji katechezy z systemu polskiej edukacji. Dla liberalnego elektoratu, uchwalenie Konwencji jest bowiem tylko „pierwszą jaskółką, która wiosny nie czyni”.    

***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

http://us7.campaign-archive2.com/?u=2dd8e0abe210969b19816464a&id=8d088daea2