Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą edukacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 lutego 2018

Jak podnieść nauczycielskie zarobki? Integracją Europy przez edukację !!!

TEKST  Z  DNIA  29.03.2014  ROKU
Dla Polski, szansą jest europejska integracja. Powodzenie tego projektu będzie zależało od tego, czy  będziemy w stanie podjąć wysiłek stworzenia wspólnej mentalności europejskiej. To zadanie wymaga zunifikowania systemów edukacyjnych wszystkich państw unijnych. Pierwszy krok już uczyniono w stosunku do obszaru szkolnictwa wyższego, uchwalając w 1999 roku Deklarację Bolońską. Takie rozwiązanie powinno prowadzić do stanu zrównoważenia nakładów finansowych na edukację w całej Wspólnocie Europejskiej, dając takie same szanse startu w życie młodym obywatelom wszystkich unijnych państw.
Coroczny edukacyjny zgiełk zbliża się szybkimi krokami. Matura, rekrutacja do gimnazjów i szkół średnich stanowią stałe elementy wpisane w rodzicielski grafik. Maj i czerwiec są miesiącami, w których media poświęcają swoje łamy na  kwestie związane z edukacją. Interesują się losem edukacyjnym młodych obywateli naszego państwa, zapominając jednak o nauczycielach.
Polski nauczyciel pariasem na rynku pracy
Z europejskiego punktu widzenia, zarobki nauczycieli w naszym kraju są aberracją.  Świeżo upieczony, młody nauczyciel, zwany kontraktowym, może liczyć na średni dochód netto w wysokości około 1700 złotych miesięcznie. W wypadku nauczyciela stażysty, pierwsze pensje netto nie przekraczają  tej kwoty. Minimalne wynagrodzenie brutto nauczyciela mianowanego wynosi 2647 złotych brutto. Wliczając rozmaite dodatki, takie jak: wychowawstwo, wysługa lat i niekiedy dodatek motywacyjny, typowy nauczyciel po dziesięciu latach pracy,  a więc w wieku od 35 do 45 lat, zarabia około 3000 złotych brutto. Średnia krajowa wynosi obecnie około 3830 złotych brutto. Dlaczego więc typowy, polski nauczyciel zarabia o 20 % mniej od typowego polskiego pracownika?
Tym, co jednak najbardziej jest absurdalne w szkolnym systemie wynagradzania pracy belferskiej, jest wysokość pensji dla młodych nauczycieli. Jeśli otrzymuje się około 1700 złotych na miesiąc i ma się na utrzymaniu żonę oraz małe dziecko (bezrobocie wśród młodych ludzi sięga w Polsce w wielu regionach prawie 40%) jest się skazanym na standard życia poniżej minimum socjalnego. Taka sytuacja dotyka większości polskich, młodych nauczycieli. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/656262,polacy-sa-niewolnikami.html
Dlaczego polska szkoła źle uczy?
Mechanizm opłacania młodych nauczycieli kwotami bliskimi minimalnego wynagrodzenia wywołuje zjawisko selekcji negatywnej do zawodu nauczycielskiego.  To zaś skutkuje niskim poziomem nauczania w naszych, typowych podstawówkach, gimnazjach i liceach. Proces ten trwa już bardzo długo. Rozpoczął się  w latach osiemdziesiątych, w schyłkowym okresie PRL.  Obalenie komunizmu niestety nie uzdrowiło polskiej oświaty.
We wczesnych latach XXI wieku nasz system edukacyjny poddano rewolucyjnej reformie. Jej głównym składnikiem była zmiana podstaw programowych polskiej edukacji, która doprowadziła do tak zwanego odchudzenia programów nauczania w gimnazjach i liceach, zaś w szkole podstawowej (a nawet w przedszkolu) - do wprowadzenia elementów katolickiej nauki społecznej do treści nauczania.
Głęboko zróżnicowany system  wynagradzania nauczycieli - wywołujący ukryte konflikty pomiędzy „młodymi” oraz „starymi” - wraz z uruchomionymi procesami presji ideologicznej (katecheza, rekolekcje, wychowanie patriotyczne) na całe środowisko szkolne  stanowi czynnik powodujący napięcia i konflikty społeczne w polskich placówkach oświatowych, blokujące spełnianie  ich fundamentalnej misji  rozwijania kompetencji poznawczych uczniów. Efektem tej blokady jest funkcjonalny analfabetyzm przeciętnego maturzysty.   Każdy wykładowca akademicki w naszym kraju doświadcza od co najmniej pięciu lat szoku pokoleniowego. Typowy student nie jest w stanie przeczytać ze zrozumieniem akademickiego podręcznika i nauczyć się do egzaminu. Dziesięć lat temu potraktowano by taki stan jako incydent. Dzisiaj zaś jest to stały element akademickiego pejzażu. Nie możemy  dziwić  się temu, że mamy jeden z najgorszych systemów akademickich w Europie. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/640735,lumpen-wyksztalcenie-w-polsce-na-tle-europy.html . Polski maturzysta posiada bardzo łatwy dostęp do lumpen-wykształcenia w porównaniu z dostępem do wykształcenia elitarnego. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/gospodarka/675552,najgorsze-szkoly-wyzsze-w-polsce.html
Jak ulżyć polskiej edukacji?
W każdym społeczeństwie system edukacji decyduje o jego spoistości i potencjale rozwojowym. Jeśli edukacja w nim kuleje, to stacza się ono w otchłań dezintegracji. Za dziesięć lat mamy szansę stać się krajem zdezintegrowanym poprzez funkcjonalny analfabetyzm, zanik  usługodawców i usługobiorców w dziedzinie kultury wysokiej (teatr, książki, muzea, biblioteki,  itd.), zanik biznesu wymagającego wysokich kompetencji poznawczych wśród pracowników oraz  erupcję brunatnych ideologii wynoszących do władzy niebezpiecznych watażków i szaleńców. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/673449,pis-i-faszyzm.html Mamy szansę przekształcić się w kraj, w którym lumpen-inteligencja przymusi do emigracji resztki inteligencji. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/641507,narodowy-lumpeninteligent-%E2%80%93-charakterystyka-postaci.html
Proces przekształcania się Polski w kraj, w którym nikt nie czyta książek, nikt nie chodzi do teatru, nikt niczym nie interesuje się z wyjątkiem zakupów w markecie, nikt nie dyskutuje o ważnych społecznie problemach, rozpoczął się wiele lat temu. Zanik dyskursu w przestrzeni publicznej zawsze prowadzi do rozpadu społeczeństwa. To od tego, jak będzie funkcjonował nasz system edukacyjny, zależy czy doświadczymy tego rozpadu.
Dla Polski, szansą jest europejska integracja. Powodzenie tego projektu będzie zależało od tego, czy  będziemy w stanie podjąć wysiłek stworzenia wspólnej mentalności europejskiej. https://www.youtube.com/watch?v=U0rsqznWj88 To zadanie wymaga zunifikowania systemów edukacyjnych wszystkich państw unijnych. Pierwszy krok już uczyniono w stosunku do obszaru szkolnictwa wyższego, uchwalając w 1999 roku Deklarację Bolońską.  Nadszedł więc czas na podobny ruch w odniesieniu do oświaty na poziomach: podstawowym, gimnazjalnym i licealnym.
Projekt
Integracja systemu oświatowego  w Europie musi  przebiegać w dwóch kierunkach. Pierwszy z nich dotyczy wypracowania wspólnej podstawy programowej dla szkół wszystkich typów, która eliminowałaby z  treści nauczania wszystkich krajowych systemów edukacyjnych elementy nacjonalistyczne oraz religijne. Ponadto, podstawa taka powinna kłaść nacisk na rozwój   matematyczno-logiczno-informatycznych oraz analitycznych kompetencji poznawczych.  https://www.youtube.com/watch?v=T1icje-9K74 https://www.youtube.com/watch?v=CKH0Bhr1Kyw
Europa jest już obecnie tyglem religijnym, w którym ścierają się podzielone chrześcijaństwo z islamem. Wraz ze wzrostem znaczenia kultury islamskiej, terroryzm na tle religijnym, z obu stron konfliktu, będzie nasilał się. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/682932,antyislamskie-szwadrony-plo-czy-za-nimi-stoi-pis-i-putin.html Europejska szkoła nie powinna być miejscem inicjacji religijnych dyskursów. Spokój na tle religijnym na naszym kontynencie może być zabezpieczony tylko wtedy, gdy religijne dyskursy przeistoczą się w prywatne narracje obywateli.  Szkoła powinna być tym miejscem, w którym uczniowie subiektywizują i prywatyzują, w wyniku procesów socjalizacyjnych,  swoje doświadczenie religijne. Wymaga to całkowitego rozdzielenia katechezy i praktyk prozelitycznych od systemu edukacyjnego, które obiektywizując doświadczenia religijne młodych ludzi,   czynią je „mainstreamowym” tematem dyskursów publicznych.   Europa potrzebuje deklerykalizacji programów nauczania szkolnego. We Francji i częściowo w Wielkiej Brytanii ten proces jest zaawansowany. Niestety w  Polsce,  wszystkie rządy od 1989 roku przyzwoliły na rozprzestrzenienie się zgoła antagonistycznego zjawiska – katolicyzacji polskiej szkoły.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/642329,polska-potrzebuje-aksamitnej-liberalnej-anty-klerykalnej-rewolucji.html
Nacjonalistyczne elementy w treściach nauczania budują w umysłach młodych ludzi etniczne, a nawet plemienne,  schematy opisu ich doświadczenia  społecznego. Etniczność (trybalizm w języku  Karla Poppera, twórcy koncepcji społeczeństwa otwartego)  w naszym myśleniu stanowi schemat blokujący myślenie rynkowe, czyli przebiegające według zasady akceptującej rywalizację i konkurowanie między osobami w życiu publicznym. Tylko na gruncie prorynkowej mentalności, można w Unii uchwalać prawo ustalające swobodny przepływ ludzi, wolny rynek pracy oraz wolny obrót gospodarczy. Etniczność w naszym myśleniu, poprzez kreację blokad kulturowych,  uniemożliwia więc rozwój wolnego, otwartego społeczeństwa europejskiego. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/645161,w-zerowkach---zamiast-literek-i-cyferek-patriotyzm-o-ideologicznosci-wychowania-przedszkolnego.html
Europa w XXI wieku będzie konkurowała z dwoma mocarstwami: Stanami Zjednoczonymi i Chinami. Ponadto, jak pokazują ostatnie wydarzenia militarno-polityczne w Rosji, musimy liczyć się ze wschodnim zagrożeniem. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/681055,ukraina-co-zrobi-putin-co-powinien-zrobic-polski-establishment.html Dzisiaj jedynie technologie informatyczne są skutecznymi narzędziami eliminującymi strach przed militarną napaścią obcego państwa. Stawianie dywizji przeciwko czołgom i armatom jest już anachronizmem. Dzięki najnowocześniejszym systemom informatycznym jesteśmy w stanie skutecznie strącać wycelowane w nas pociski i rakiety czy też wywoływać kryzysy finansowe na giełdach wrogich państw.   Edukacja logiczno-informatyczno-analityczna ma więc stanowić narzędzie kreacji nowych elit biznesowych w Europie (czas bankierów  i generałów powoli dobiega końca). Globalna rewolucja krzemowa tworzy nową jakość polityczną – nowe, internetowe państwa bez gór i rzek, ulokowane w światowej sieci informacyjnej. Europa potrzebuje swoich własnych centrów kreacji informacji i jej przepływu społecznego na miarę Facebook’a czy Google.
Integracja europejskiego systemu edukacyjnego wymaga dla swojego powodzenia unifikacji nauczycielskiego rynku pracy. Standardy kompetencyjne nauczycieli powinny być  niemal takie same w Warszawie, Atenach, Berlinie i Paryżu. Ich wprowadzenie wymaga stworzenia centralnego budżetu edukacyjnego w Brukseli z Ministerstwem Edukacji Europejskiej.  Takie rozwiązanie powinno prowadzić do stanu zrównoważenia nakładów finansowych na edukację w całej Wspólnocie Europejskiej, dając takie same szanse startu w życie młodym obywatelom wszystkich unijnych państw.
Istotnym elementem unifikacji nauczycielskiego rynku pracy będzie system zrównoważonego wynagradzania nauczycieli za ich pracę. Belfer pracujący w szkole w Berlinie lub w Paryżu powinien zarabiać mniej więcej tyle samo, co nauczyciel ze Szczecina, Koszalina lub Zielonej Góry.  Taka rewolucja na edukacyjnym rynku pracy będzie wymagała utworzenia oświatowego mega-budżetu w Brukseli. Najbogatsze państwa Europy z pewnością będą musiały we wstępnej fazie realizacji projektu ponieść znacznie wyższe nakłady finansowe.
Puenta
Idea stworzenia Stanów Zjednoczonych Europy z zachowaniem etniczności oraz z różnicami religijnymi w głównym nurcie dyskursu publicznego jest iluzoryczna. Zintegrowana Europa potrzebuje europejskiej mentalności. Każdy uczeń mieszkający w takim państwie, nie powinien na pytanie: Kim ty jesteś? odpowiadać: Polak (Niemiec, Francuz) mały. Etniczność i religijność, która w naszym państwie manifestuje się w użyciu frazy Polak-Katolik, powinna zostać  zastąpiona racjonalnością przejawiającą się w postawie gotowości do  logiczno-informacyjnej  analizy ludzkiego doświadczenia oraz w zdolności do interpretowania naszej rzeczywistości z rozmaitych punktów widzenia. Racjonalność  mentalna wymaga wielowymiarowego, logiczno-hermeneutycznego umysłu.  Trybalizm mentalny wzmocniony religijnością czyni umysł jednowymiarowym.
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch” (Nr 9 na liście)  w okręgu obejmującym województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

poniedziałek, 26 lutego 2018

„ELEMENTARZ” A SPRAWA POLSKI

TEKST  Z  DNIA  05.04.2014  ROKU
Marię Lorek drażni użycie przeze mnie słowa „maluchy”. Sugeruje, że jej synowie nie byli nigdy dla niej maluchami, lecz - mężczyznami.  Fakt, iż autorka „Elementarza” dla maluchów przypisuje cechę bycia mężczyzną sześcio- lub siedmioletnim chłopcom, wywołuje konsternację.  Gdyby zdarzyło mi się takie doświadczenie ujmowania  mojej najmłodszej, sześcioletniej córki Emilki jako kobiety, to poszedłbym do psychiatry; obawiałbym się skłonności pedofilskich. Co trzeba mieć „zapisane pod czaszką” żeby na siedmiolatka spoglądać jak na mężczyznę?  Co Pani Maria Lorek czuła kiedy jej sześcioletni chłopcy kąpali się nago w wannie, a ona widziała w nich mężczyzn, a nie -  maluchów?
„Gazeta Wyborcza” wywołała mnie do tablicy o4.o4.2014. Aneta Bańkowska napisała w swoim felietonie: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15740371,_Czy_w_nowym_podreczniku_ktos_zwroci_uwage_na_kwestie.html?google_editors_picks=true
Krytycy Lorek opierają swoje argumenty na dwóch źródłach: blogu filozofa Wojciecha Krysztofiaka oraz analizie porównawczej podręczników pod kątem gender przeprowadzonej w 2000 roku przez Magdalenę Marszałek  z Uniwersytetu Humboldta w Berlinie. Wątpliwości wzbudziły niektóre ilustracje zamieszczone w "Elementarzu", których zdjęcia pojawiły się w internecie. Wojciech Krysztofiak na swoim blogu oskarża Lorek m.in. o przedstawianie kobiet jedynie w tradycyjnych zawodach (nauczycielki i woźnej - jak pisze, "w podręczniku nie ma mowy o: naukowcach, pisarzach/pisarkach, inżynierach lub wynalazcach"). Jego zdaniem w rzeczywistości "Elementarza" "kobieta ma uczyć i pilnować, zaś facet musi przede wszystkim umieć się bić i spełniać role ludyczne", a podręczniki autorki "raczej kodują schematy konstruowania rzeczywistości społecznej, które dominują w mentalności kibola aniżeli w sposobach myślenia intelektualistów".
- Pan Krysztofiak jest niekonsekwentny: dlaczego napisał tylko o "pisarkach"? Dlaczego nie o "naukowczyniach", "inżynierkach", "wynalazczyniach"? Dlaczego sam koduje męski tryb? Być może właśnie dlatego, że są to słowa brzmiące nienaturalnie. Odnoszą się do zawodu człowieka - obojętnie której płci. Naukowcem, inżynierem, wynalazcą może być i kobieta, i mężczyzna. Od niektórych rzeczowników męskoosobowych trudno utworzyć formę żeńską, brzmi to sztucznie - tłumaczy autorka.
- Trudno mi ocenić, czy pan Wojciech Krysztofiak oglądała mój "Elementarz" w całości, bo inaczej zapewne nie powielałby nieprawdziwych informacji. Niepokoi fakt, że pan Wojciech Krysztofiak w oficjalnych wypowiedziach używa zwrotów "facet", "debilki", "mentalność kibola" i "wkurzyłem się", pisze nazwiska z małej litery, a o dzieciach szkolnych wyraża się lekceważąco "maluchy" - dodaje Lorek i pyta: - Moja rodzina składa się z trzech mężczyzn i mnie - czy to oznacza, że jest gorsza od rodzin reprezentowanych "pół na pół"? Lub że nie spełnia ona standardów równości płci? 
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,15740371.html
Pani Lorek nie słucha rozmówców
„Gazeta Wyborcza” w sposób trafny streściła moje zarzuty skierowane pod adresem „Elementarza”, napisanego przez Marię Lorek. Niestety reakcja zaatakowanej przeze mnie autorki wskazuje na to, że nie zrozumiała moich ocen krytycznych. Dotyczą one bowiem faktu, iż w jej „Elementarzu” dziewczynki przedstawiane są w schemacie mizoginicznym. W swoim felietonie nie poruszam kwestii genderyzmu. Powołuję się na tekst Magdaleny Marszałek, który jest wręcz szkolną analizą językowego obrazu świata kodowanego przez rozmaite elementarze obecne na rynku w latach 90-tych. Pani Lorek, oceniana w niektórych środowiskach jako ekspert w dziedzinie pisania podręczników na użytek edukacji wczesnoszkolnej, swoją odpowiedzią udzieloną „Gazecie Wyborczej”, pokazuje, iż nie rozumie zarzutów. Dlatego coraz bardziej pogrąża się. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/685491,men-promuje-mizoginiczny-elementarz-dla-pierwszakow.html
Jeden z najsłynniejszych na całym świecie programów edukacyjnych dla dzieci „Ulica sezamkowa” był przygotowywany nie tylko przez mistrzów sztuki lalkarskiej, ale również przez rzesze ekspertów naukowych od edukacji. W krajach demokratycznych,  podręczniki szkolne muszą przejść bardzo drobiazgową ocenę pod względem nie tylko treści merytorycznych, ale również w aspekcie skutków mentalnych w umysłach dzieci obcujących z nimi codziennie. W swoim tekście stawiam w sposób jasny i precyzyjny takie oto pytanie:
Nauki kognitywne rozwijają się współcześnie w sposób bardzo dynamiczny. Od co najmniej dwudziestu lat w najwyżej rozwiniętych krajach świata dominuje kognitywny paradygmat uprawiania językoznawstwa, psychologii oraz nauk o edukacji. Podręczniki nauczania wczesnoszkolnego funkcjonując jako lekarstwa na choroby naszych sposobów ujmowania  i doświadczania świata, powinny być opracowywane przez gremia najwybitniejszych uczonych w zakresie psycholingwistyki, psychologii poznawczej, kognitywistyki matematyki, logiki, pedagogiki oraz lingwistyki. Czy Maria Lorek posiada do dyspozycji w swoim zespole badaczy zweryfikowanych w wymienionych dziedzinach na światowym rynku naukowym, którzy byliby w stanie dokonać oceny wartości edukacyjnej jej podręczników?
Chciałbym uzyskać odpowiedź od  Marii Lorek na postawione pytanie: jacy eksperci w jej zespole będą z nią pracowali nad treścią dydaktyczną  podręcznika dla naszych maluchów? Oczekuję podania ich nazwisk oraz listy zweryfikowanych światowo osiągnięć naukowych tychże ekspertów.
Darmowy, nieco akademicki,  wykład dla  Marii Lorek
Podręczniki szkolne oddziałują na uczniów w taki sposób, że w wyniku ich  codziennego czytania lub przeglądania, w umysłach dzieci kodowane są rozmaite reprezentacje mentalne. Nie jest prawdą, że na umysł dziecka największy wpływ ma zawsze środowisko rodzinne. Wpływ szkoły jest często silniejszy niż oddziaływanie matki i ojca. Dziecko przebywa  w niej każdego dnia niemal 6 godzin (lekcje plus pobyt w świetlicy lub bibliotece). Reprezentacje mentalne zakodowane w naszych umysłach determinują nasze postawy wobec  świata społecznego i w konsekwencji to, jak ten świat konstruujemy oraz jak w nim zachowujemy się.
Dlatego też to, jak „Elementarz” dla najmłodszych dzieci zostanie napisany, będzie miało wpływ na to, jak nasze dzieci będą konstruowały swój świat społeczny. Czy ukonstytuujemy w ich umysłach, dla przykładu, mizoginiczne czy równościowe pod względem płci biologicznej schematy konstrukcji świata społecznego?
Fundamentalnymi reprezentacjami mentalnymi, kodowanymi w praktykach socjalizacyjnych przez szkołę, są wzorce czynności językowych, w szczególności – ich aspektu illokucyjnego. Co to takiego jest? Otóż, wypowiadając się, możemy stwierdzać, pytać, obiecywać, zakazywać, przyzwalać, dziękować, prosić, protestować, buntować się, odmawiać, interpelować, zaklinać nawet czarować. Teoretycy języka wymieniają setki tego rodzaju czynności illokucyjnych.  Okazuje się, że wielu użytkowników języka posiada kłopoty z identyfikacją takich czynności illokucyjnych. Nie umie, na przykład, odróżnić zakazu od groźby, sprzeciwu od  obrażania (często zdarza się to w naszym kraju, iż kiedy sprzeciwiamy się poglądom głoszonym przez Kościół, jesteśmy interpretowani, że obrażamy katolików), czy też aktu odmowy komuś od aktu dewaluacji tego kogoś. Mamy więc nierzadko kłopoty z identyfikacją czynności illokucyjnych.
Niektórzy ludzie odznaczają się skłonnością do wykonywania takich, a nie innych czynności illokucyjnych. Na przykład, większość młodych ludzi w naszym kraju nie sprzeciwia się, nie buntuje się, nie odmawia, nie protestuje, nie interpeluje  i nie stawia pytań. Łatwo znaleźć osoby, które manifestują skłonność do samochwalenia się, do autoafirmacji, do wyrażania siebie w rozmaitych narracjach. Można wyróżniać  rozmaite profile illokucyjne użytkowników języka. To, jakie z nich ujawniamy w naszych zachowaniach, zależy od tego, jak ukształtowana została nasza kompetencja illokucyjna, szczególnie we wczesnej fazie rozwojowej, w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Dlatego planowany przez rząd „Elementarz” powinien zostać oceniony i przetestowany w aspekcie tego, jak będzie profilował kompetencję illokucyjną uczniów. Dlaczego jest to ważne?
Demokracja nie jest stanem naturalnym państwa. To, czy jesteśmy w stanie troszczyć się o ten najlepszy  ustrój, zależy od tego czy umiemy wykonywać czynności illokucyjne takie, między innymi, jak: interpelowanie, protestowanie, sprzeciwianie się, odmawianie, buntowanie się, niezgadzanie się, wybieranie, preferowanie, wartościowanie i inne.  W interesie demokracji, dodatkowo powinniśmy mieć również skłonność do wykonywania czynności illokucyjnych wymienionych typów. To, czy mamy taką skłonność, zależy od tego, jak nasza kompetencja została sprofilowana, w szczególności - na wczesnoszkolnym etapie edukacji.
W podstawie programowej edukacji przedszkolnej oraz wczesnoszkolnej pomija się aspekt „wychowywania naszych pociech” w duchu umiejętności protestowania, interpelowania, odmawiania, sprzeciwiania się, preferowania, itd.. Kształtując dzieci w szkołach na „grzecznych obywateli” naszego państwa od co najmniej 20 lat, mamy pewność, że młody człowiek nie wyjdzie na ulicę i nie pokaże przysłowiowego „fucka” politycznemu establishmentowi choćby z takiego powodu, że musi pracować za 1300 złotych  miesięcznie w  „Żabce” lub  jakimś markecie. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/656262,polacy-sa-niewolnikami.html
Młodzi Europejczycy potrafią w Madrycie, Paryżu czy Atenach wyjść  na ulicę i krzyknąć „fuck you” z powodu braku pracy lub niewolniczych pensji. Niestety pewna część polskiej młodzieży wykrzykuje tę frazę jedynie w kontekście meczów piłkarskich oraz marszów z pochodniami i nazistowskimi sztandarami. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/682932,antyislamskie-szwadrony-plo-czy-za-nimi-stoi-pis-i-putin.html Większość woli wyjechać do Londynu. To, jakie wzorce illokucyjne będzie kodował w umysłach maluchów „Elementarz” Marii Lorek, będzie za dwadzieścia lat skutkowało tym, czy na przykład będziemy godzili się na niewolnicze płace, czy będziemy przechodzili z obojętnością nad faktem o masowym podsłuchiwaniu obywateli przez służby specjalne naszego państwa  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686048,obywatele-polscy-inwigilowani-przez-sluzby-specjalne-najczesciej-w-europie.html, czy w końcu będziemy reagowali (nawet agresywnie) na to, że  z powodu obrażania tak zwanych uczuć religijnych ludzie są wyrzucani z pracy lub degradowani społecznie.
Niepokój Marii Lorek
Autorkę przyszłego „Elementarza” niepokoi fakt, iż używam w swoich wypowiedziach takich  wyrażeń, jak: "facet", "debilki", "mentalność kibola" i "wkurzyłem się", a także „maluchy”. Dodaje też, że piszę na forach nazwiska z małej litery.
Wyrażony niepokój przez autorkę przyszłego „Elementarza”, czyli narzędzia profilowania kompetencji illokucyjnych naszych dzieci, bardzo mnie niepokoi. Stawiam pytanie: co trzeba mieć „pod czaszką zapisane”, żeby niepokoić się faktem użycia przez kogokolwiek wymienionych wyżej wyrażeń?
Zauważmy, że  wszystkie wymienione słowa odznaczają się tak zwanym nacechowaniem emocjonalnym. Nie są to słowa wulgarne na gruncie języka polskiego. Mimo to, Maria Lorek  protestuje przeciwko ich użyciu w publicznym dyskursie. Skoro słowa te, poprzez swój silny ładunek emocjonalny, służą użytkownikom języka w ich aktach wyrażania protestu, to manifestując swój niepokój, Maria Lorek protestuje przeciwko zjawisku wyrażania protestu, sprzeciwu, odmowy i buntu.
Protest przeciwko aktom protestu (a więc metaprotest) nie jest  manifestacją postawy konformizmu społecznego; jest czyms gorszym, gdyż jest manifestacją postawy „kneblowania ust” protestującym uczestnikom dyskursu publicznego. Taka postawa jest elementem syndromu mentalności faszystowskiej (totalitarnej). Czy autorka „zawiesi na płocie”  tę postawę  podczas prac nad „Elementarzem” dla naszych dzieci? Czy spróbuje nauczyć je umiejętności interpelacji, sprzeciwu, protestu, buntu, wyboru?  Jaki wzorzec illokucyjny będzie przekazywała naszym dzieciom – czy obwieszczającego absolutną prawdę „Jezuska” czy tolerancyjnej „Draculory” z Monster High, czy może indywidualistki Pippi Langstrumpf? http://blogi.newsweek.pl/Tekst/spoleczenstwo/645161,w-zerowkach---zamiast-literek-i-cyferek-patriotyzm-o-ideologicznosci-wychowania-przedszkolnego.html
Marię Lorek drażni użycie przeze mnie słowa „maluchy”. Sugeruje, że jej synowie nie byli nigdy dla niej maluchami, lecz -  mężczyznami.  Fakt, iż autorka „Elementarza” dla maluchów przypisuje cechę bycia mężczyzną sześcio- lub siedmioletnim chłopcom, wywołuje konsternację.  Ma prawo do osobistej gloryfikacji cechy męskości i spostrzegać siedmioletnich chłopców w ten sposób.  Jako autorka „Elementarza” dla wszystkich dzieci, nie ma jednak prawa do narzucania takiej optyki interpretacyjnej żadnemu rodzicowi.
Jestem ojcem trójki córek (obecnie; nawet dziadkiem). Nie przypominam sobie, że kiedykolwiek patrzyłem na swoje sześcioletnie i siedmioletnie córki jak na kobiety (taką możliwość odkryła przede mną Maria Lorek). Gdyby zdarzyło mi się takie doświadczenie ujmowania  mojej najmłodszej, sześcioletniej córeczki Emilki jako kobiety, to poszedłbym do psychiatry; obawiałbym się skłonności pedofilskich. Co trzeba mieć „zapisane pod czaszką” żeby na siedmiolatka spoglądać jak na mężczyznę?  Co Pani Maria Lorek czuła kiedy jej sześcioletni chłopcy  kąpali się nago w wannie, a ona widziała w nich mężczyzn, a nie -  maluchy? Puentując, wypowiedź Lorek jest odważna; gloryfikuje męską płeć biologiczną u siedmioletnich chłopców. Moim zdaniem taki stan umysłu świadczy o dziwnych skłonnościach.
Prośba o sprostowanie
Dziennikarze „Gazety wyborczej” nazywają mnie filozofem. Niestety,  to określenie nie jest w pełni trafne. Jestem przede wszystkim logikiem, semiotykiem i kognitywistą. Filozofią się jedynie interesuję; traktuję ją jako hobby.  Rzadko nauczam studentów filozofii.  Uczę ich logiki matematycznej. Naukowo zajmuję się od wielu lat tematem mechanizmów mentalnych naszego myślenia arytmetycznego (moje badania są nawet finansowane przez Narodowe Centrum Nauki). Ostatnie moje prace naukowe dotyczą: logicznej składni liczebnika, mentalnych reprezentacji liczebnikowych, logiki niefregowskiej, możliwości rozszerzenia arytmetyki o operator tworzenia faktów matematycznych, arytmetyki indeksowanych liczb naturalnych, formalnej gramatyki dyskursu. Logika przynależy  do  zbioru dyscyplin filozoficznych jedynie w szerokim sensie. Filozofem jestem więc w takim stopniu, w jakim  jestem teoretykiem literatury (bo również jestem autorem makroillokucyjnej koncepcji  tekstu literackiego).
Mój atak na „Elementarz” Marii Lorek nie jest przeprowadzany z pozycji filozoficznych, ale – z logiczno-semiotyczno-kognitywistycznego punktu widzenia. W swoim felietonie na temat „Elementarza” nie wypowiadałem się jako filozof, ale  jako reprezentant nauki. Jestem zaniepokojony tym, że planując wdrożenie w systemie edukacyjnym w ciągu kilku miesięcy „Elementarza” dla uczniów pierwszych klas szkoły podstawowej  w ogóle nie dyskutuje się kwestii  skutków mentalnych tego projektu !!! I to jest skandal. Bo projekt Tuska i Kluzik Rostkowskiej ma więcej wspólnego z technikami „wysysania publicznych pieniędzy z budżetu”, aniżeli z dobrem dziecka. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/681333,kluzik-rostkowska-pluje-studentom-i-nauczycielom-w-twarz-pierwsza-kompromitacja-nowej-minister.html
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch” (Nr 9 na liście)  w okręgu obejmującym województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

„ELEMENTARZ” LOREK i WOLLMAN - RASISTOWSKIM I EUGENICZNYM SKANDALEM EDUKACYJNYM

TEKST  Z  DNIA  17.04.2014  ROKU
Celem europejskiej szkoły powinno być kształtowanie postaw anty-rasistowskich. Pierwsza część „Elementarza” Lorek i Wollman temu nie służy. Wręcz odwrotnie, promuje wzorzec Mulatki Żanety, uczęszczającej do naszej klasy, z którą nikt nie bawi się; która z nikim nie spotyka się; która nie ma domu. Autorki pokazały w swoim „Elementarzu”, że dzieci niepełnosprawne są wśród nas, ale nie nadają się do wspólnych działań ze zdrowymi dziećmi: nie czytają, nie malują, nie grają na cymbałkach, nie celebrują urodzin, nie bawią się w gotowanie, nie uczestniczą w aferach klasowych z osą. Dzieło naszych autorek  w sposób ewidentny wyklucza osoby niepełnosprawne z życia społecznego.
17.04.2014 roku Ministerstwo Edukacji Narodowej udostępniło publiczności pierwszą część „Elementarza” Marii Lorek i Lidii Wollman. Podręczniki szkolne dla dzieci  są zwykle oceniane pod dwoma względami: kulturowym i kompetencyjnym. W obu konkurencjach rządowy „Elementarz” jawi się jako dzieło opracowane w sposób niechlujny. Jego ocena w aspekcie kulturowym jest odpowiedzią na następujące pytanie: Jakie wzorce typów osobowych oraz zachowań społecznych „Elementarz” „imprintuje” w umysłach sześcioletnich lub siedmioletnich dzieci? Z kolei jego ocena  w aspekcie kompetencyjnym dotyczy tego, jak przy jego pomocy dziecko może rozwijać swoje kompetencje poznawcze. W niniejszym felietonie zajmę się jedynie oceną w aspekcie kulturowym dzieła powstałego pod rządami Donalda Tuska.
Na świat życia codziennego dziecka (lebenswelt) składają się, miedzy innymi, typy osób oraz typy ich zachowań. Dzięki temu dziecko jest w stanie konceptualizować spotykane osoby i ich zachowania pod względem przypisanych im typów. Są nimi, na przykład: mama, tata, dziecko, kolega, koleżanka, dorosły, pani, nauczycielka,  itd., a także: zabawa, czytanie, liczenie, pomaganie, bieganie, jeżdżenie na rowerze, wycieczka, itd. Jakie więc typy osobowe i behawioralne „Elementarz” Lorek  i Wollman koduje w głowach dzieci?
Wykład z rasistowskiego „imprintingu” w książkach dla dzieci
Jednym z podstawowych narzędzi znakowych kształtowania antyrasistowskich postaw w procesach edukacyjnych jest pokazywanie dzieciom w podręcznikach postaci o różnych kolorach skóry oraz różnym wyglądzie w rozmaitych kontekstach interakcyjnych (współdziałania). Na przykład, pokazuje się czarnoskórą dziewczynkę lub chłopczyka bawiącego się lub odrabiającego lekcje  razem z dziećmi o białym kolorze skóry lub skośnych oczkach.  Nieobecność takich znaków w postaci obrazków lub opisów w podręczniku dla dzieci  wpłynie siłą rzeczy na ich umysły, kodując w nich  jednowymiarowy rasowo wzorzec dorosłego, dziecka, koleżanki czy kolegi. Jeśli większość obrazków, z którymi dziecko obcuje, ucząc się z „Elementarza”, przedstawia jedynie białoskóre osoby w kontekstach interakcyjnych, to z pewnością taki stan rzeczy przyczyni się do zakodowania w jego umyśle wzorca osobowego, że jego koleżanką lub kolegą może być tylko „białe dziecko”.   Taki schemat konceptualizacyjny zakodowany w  dziecięcym umyśle przyczynia się w dalszych fazach rozwojowych dziecka do ukształtowania się jego „rasistowskich odruchów” (na przykład, niechęć witania się z czarnoskórą osobą, skłonność do unikania kontaktu z osobą o odmiennym kolorze skóry czy reagowanie zdziwieniem na spotkanie  czarnoskórej osoby na ulicy lub w sklepie).
Rządowy „Elementarz” jest rasistowski

Okładka „Elementarza” przedstawia czworo białych dzieci. Jako najbardziej reprezentatywna część książki edukacyjnej dla pierwszoklasistów, pomija fakt, iż dzieci na świecie bywają osobami o  odmiennym, niż biały, kolorze skóry.
W „Elementarzu”  na pierwszych jego stronach (s. 6,7.8.9) przedstawiona jest klasa 24 dzieci. Wśród nich znajduje się skośnooki Hoan oraz Żaneta będąca Mulatką. Reprezentanci odmiennych rasowo  postaci stanowią więc 8%.  Bez wątpienia, taki odsetek dzieci o innej niż biała skóra jest, jak na warunki polskie, wysoki. Niestety z punktu widzenia europejskiego w klasie Marii Lorek powinno znaleźć się więcej czarnoskórych i skośnookich dzieci.   Wydaje się, że ich obecność w „Elementarzu” jest „jakby od niechcenia” – żeby na przykład urzędnicy edukacyjni w Brukseli nie czepiali się.
Na 55 stronach „Elementarza” znajdują się postaci osób (dzieci lub dorosłych).  Nasze „odmienne dzieci”, Żaneta i Hoan, występują jedynie na początku i na końcu analizowanego podręcznika. Żaneta występuje na stronach: 6 i 8 (przy prezentacji całej klasy) oraz na stronie 75 (jako główka przy zadaniu matematycznym) i na końcu na stronie 91. Podobnie, Hoan -  na początkowych stronach prezentujących klasę (s.7, 9) i na końcu wraz z Żanetą na stronach: 75 i 91, oraz na stronie 20. Łączna liczba stron na których obie postaci występują wynosi 5, co stanowi 9% stron z postaciami ludzkimi oraz  5% stron całości podręcznika. Autorzy zagwarantowali, że obie „inne” postaci są w ogóle niewidoczne w   „Elementarzu”. Mulatka Żaneta nie została zaprezentowana w choćby jednej sytuacji, w której bawi się z białymi dziećmi. W istotnych miejscach „Elementarza”, w których wprowadzane są litery, Żaneta nie pojawia się; jej postać nie pojawia się na żadnej środkowej stronie „Elementarza”. Hoan jeden raz występuje w sytuacji, w której bawi się z białymi dziećmi (s.20). Wszystkie postaci osób dorosłych charakteryzują się białą skórą.
Dlaczego w „Elementarzu” w sytuacjach prezentujących interakcje pomiędzy dziećmi oraz dziećmi i dorosłymi nie występuje Mulatka Żaneta czy skośnooki Hoan ( z wyjątkiem tej sytuacji na stronie 20)? Czy „Elementarz” nie mógł zostać tak zaprojektowany, że w co drugiej sytuacji interakcyjnej wśród dzieci występuje Żaneta lub Hoan? Dlaczego Żaneta nie występuje na środkowych stronach „Elementarza”?
Na stronie 26 i 27 jest przedstawiony plac zabaw z dorosłymi i dziećmi. Nie ma na nim czarnoskórej postaci. Podobna sytuacja ma miejsce na stronach:38 i 39, które są „obrazkiem wielopokoleniowej, białej  rodzinki”. Strony: 46 i 47 przedstawiają wycieczkę rowerową wyłącznie z „białymi postaciami”. Dlaczego autorzy nie zadali sobie trudu modyfikacji  treści  wyszczególnionych obrazków, aby choć jeden z nich wprowadzał motyw multi-kulturalizmu? Podobnie, w scenie z gotowaniem na stronach: 50 i 51, ani Hoan ani Żaneta nie biorą udziału. Dlaczego? Na stronie 63, autorki wprowadzają treść domu – ale tylko dla białych postaci. Czy czarnoskóre dzieci nie mogą być kojarzone z ideą domu?  Na stronie 68, poświęconej liczeniu,  dzieci tańczą w kółkach. Niestety – skośnooki Hoan i Mulatka Żaneta nie zostaną policzeni; nie ma ich wśród dzieci. Dlaczego?
Niepełnosprawność w „Elementarzu”
Jedna osoba z elementarzowej klasy odznacza się niepełnosprawnością. Nie wiadomo, jak ma na imię – ale chyba  jest to Łucja. Została przedstawiona na stronie 7.  W celu utrzymania parytetu płci - żeby recenzenci nie czepiali się, że tylko dziewczynka jest pokazana jako osoba niepełnosprawna -  na stronie 14  jest przedstawiony chłopiec na wózku inwalidzkim. I wreszcie, na stronie 68, obrazek do zadania matematycznego prezentuje dziewczynkę na wózku tańczącą z innymi dziećmi.
Sposób prezentacji Łucji w „Elementarzu”, jako osoby uwikłanej w interakcje z innymi dziećmi, kontrastuje ze sposobem przedstawiania Mulatki Żanety. Łucja jest oblegana przez inne dzieci (pozytywna strona przekazu) w przeciwieństwie do Żanety, która jest pokazywana wyłącznie przez swoje istnienie. Wzmacnia to przekaz rasistowski „Elementarza”. Żanetę można było przedstawić podobnie jak Łucję. Niestety, autorki nie chciały tego uczynić. Ta różnica pomiędzy prezentacją Żanety a przedstawieniem Łucji w interakcjach społecznych jest chyba zamierzona. Dlaczego, obok chłopca na wózku, autorki nie pokazały asystującej mu Żanety? Czy zaprojektowanie takiej sytuacji było aż tak trudne? Dlaczego na stronie 68 z dziewczynką na wózku nie tańczy ani skośnooki Hoan ani Mulatka Żaneta?
„Elementarz” jedynie na trzech stronach (s. 7, 14, 68) prezentuje niepełnosprawne dzieci. Jedynie 5% stron z postaciami ludzkimi jest naznaczonych markerem semantycznym niepełnosprawności. To za  niski wskaźnik, aby nauczyć młodych ludzi wrażliwości na zjawisko deficytów fizycznych naszych ciał.  Jest wiele miejsc w „Elementarzu”, na których można by  nanieść motyw niepełnosprawności.
Dziewczynka niepełnosprawna mogłaby grać w piłkę z chłopcem na stronie 11. Dlaczego tak nie jest? Pomoc dla niepełnosprawnych przy przechodzeniu przez ulicę stanowi stały motyw uwrażliwiania  społeczeństwa na trudy życia takich osób. Niestety przez pasy uliczne na stronie 13 przechodzą wyłącznie sprawne fizycznie osoby. To samo dotyczy obrazka na stronie 15. Dlaczego? Na stronie 18, troje dzieci czyta książki. Wśród nich nie ma niepełnosprawnej Łucji. Podobnie na stronie 20 – dzieci bawią się  lalami, klockami i cymbałkami, ale bez dziewczynki na wózku. Nie jest ona również obecna na stronach: 24 i 25, w aferze z osą. Na placu zabaw, na stronach: 26 i 27, nie ma osób niepełnosprawnych. W zajęciach artystycznych na stronach: 32 i 33, Łucja również nie uczestniczy.  W polskiej, białej, niemal aryjskiej, rodzinie, na stronach: 34 i 35, nie ma miejsce na troskę o niepełnosprawnych. Na stronach: 38 i 39, w uroczystościach urodzin malucha nie bierze udziału żadna osoba z deficytem fizycznym. Z komputera również nie korzysta osoba niepełnosprawna na stronie 42. W zabawie w gotowanie na stronach: 50 i 51,  autorki również nie wymyśliły roli dla niepełnosprawnej Łucji   Dlaczego? Czy gotowanie, praca na komputerze, celebracja pierwszych urodzin malucha, granie w piłkę, czytanie, zabawa lalami, cymbałkami lub klockami oraz aktywność artystyczna nie mogą być zajęciami, w które zaangażowane są niepełnosprawne, na wózkach, dzieci z pierwszych klas szkoły podstawowej?
Autorki pokazały w swoim „Elementarzu”, że dzieci niepełnosprawne są wśród nas, ale nie nadają się do wspólnych działań ze zdrowymi dziećmi: nie czytają, nie malują, nie grają na cymbałkach, nie celebrują urodzin, nie bawią się w gotowanie, nie uczestniczą w aferach klasowych z osą. Dzieło naszych autorek  w sposób ewidentny wyklucza osoby niepełnosprawne z życia społecznego. Przekaz elementarzowych obrazków można spuentować tak oto: dzieci niepełnosprawne istnieją wśród nas, ale nie po to, aby uczestniczyć razem z nami w życiu społecznym, ale po to, aby wyłącznie im pomagać.  Jest to przekaz potwornie i okrutnie eugeniczny, bo prowadzący, przy pewnych dodatkach interpretacyjnych, do ujęcia tych dzieci jako zbędnych społecznie.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/685763,polityka-niepelnosprawnosci-tusk-i-krzywonos---barbarzyncy-opodatkowac-bankierow.html
Puenta
Polska ma ambicję stania się ważnym państwem w przyszłej zintegrowanej Unii Europejskiej. W największych miastach europejskich żyją mieszkańcy o innym kolorze skóry niż biel. Jako Europejczycy różnimy się cieleśnie; nie jesteśmy wszyscy aryjskimi blondynami. Niestety, wielu Europejczyków  w większości unijnych państw prezentuje postawy rasistowskie, które nie służą procesom integracji. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686236,przed-wyborami-do-parlamentu-europejskiego-brunatna-fala-wznosi-sie-na-marginesie-wegierskich-wyborow.html Wręcz odwrotnie, mentalność rasistowska blokuje procesy integracyjne. Jedynie na gruncie „multi-kulturowych” programów edukacyjnych, zaimplementowanych w system edukacji wczesnoszkolnej, jesteśmy w stanie blokować rozwijanie i upowszechnianie się memów rasizmu. Celem europejskiej szkoły powinno być kształtowanie postaw anty-rasistowskich. Pierwsza część „Elementarza” Lorek i Wollman temu nie służy. Wręcz odwrotnie, promuje wzorzec Mulatki Żanety, uczęszczającej do naszej klasy, z którą nikt nie bawi się; która z nikim nie spotyka się; która nie ma domu.
Jednym ze wskaźników postawy humanitaryzmu społecznego jest nasza gotowość do włączania niepełnosprawnych osób w życie społeczne; w obszar pracy zawodowej oraz zabawy. Jeśli te osoby będziemy traktowali wyłącznie jako bierny podmiot życia społecznego, to nie zbudujemy społeczeństwa, w którym nie różnicujemy społecznie obywateli z uwagi na ich sprawność fizyczną. W świecie dziecięcych zabaw oraz strategii działaniowych, zaprojektowanym przez Marię Lorek i Lidię Wollman, nie ma miejsca dla niepełnosprawnych osób.  Ten świat jest przeznaczony jedynie dla sprawnych fizycznie, białych dzieci.   To jest świat zapełniony przez eugenicznie wymyślone postaci (nawet autorki nie pokusiły się o przedstawienie postaci osób z nadwagą; nie ma w tym świecie miejsca dla „grubcia” i „grubci”).
Jeśli autorki „Elementarza” nieumyślnie zaprojektowały jego przekaz semantyczny na „nutę rasistowską i eugeniczną”, to już lepiej niech nie piszą pozostałych części podręcznika dla naszych maluchów. Schematy rasistowskiego myślenia (ściślej: językowe obrazy świata) bowiem dogłębnie przenikają przestrzenie mentalne tych autorek. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686486,ministerstwo-edukacji-narodowej-lamie-prawo-lub-klamie-okladka-elementarza-o-posmaku-rasistowskim.html
Kłopot jednak jest o wiele poważniejszy: czy funkcjonuje na rynku „Elementarz”, który nie byłby rasistowski? Kult „białego, nordyckiego człowieka” jest w Polsce wszechobecny. Nie możemy później dziwić się, że kibole na trybunach wykrzykują rasistowskie, antysemickie i nazistowskie hasła.  Prace nad tolerancyjną, pluralistyczną, empatyczną mentalnością trzeba zacząć u podstaw – już w fazie edukacji wczesnoszkolnej. Skandalem jest to, że właśnie Rząd promuje praktykę kreowania edukacji wczesnoszkolnej niewrażliwej na kwestie pluralizmu rasowego. Jeśli „Elementarze” dla naszych maluchów będą rasistowskie, to nigdy nie zbudujemy społeczeństwa otwartego; zawsze będziemy społeczeństwem na pograniczu kultury europejskiej i wschodniej.
***
W felietonie wskazałem na wiele braków „Elementarza”, zaproponowałem istotne zmiany. Zastrzegam więc sobie prawa sprzedaży (copyright) proponowanych zmian. Zadowolę się 5% z całościowego honorarium za pierwszą część „Elementarza”, jakie Maria Lorek i Lidia Wollman otrzymały od Premiera Tuska.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

Liga Polskich Rodzin popiera Tuska. Subtelny przekaz poparcia dla PO przez Episkopat. Gra w POPIS?

TEKST  Z  DNIA  24.04.2014  ROKU 
Istotą projektu politycznego POPIS jest, jak oświadczenie LPR sugeruje, „stanowienie prawa zgodnego z chrześcijańską tradycją Europy”. Kościół  w oświadczeniu, wydanym przez LPR, zdefiniował więc rolę Platformy Obywatelskiej – ma stanowić takie prawo, które nie będzie zagrażało interesom Kościoła reprezentującego chrześcijańską tradycję Europy, czyli – interesom Watykanu. Kasa na utrzymanie księży i ich cywilnych akolitów oraz panowanie nad systemem edukacji  stanowią kluczowe elementy projektu POPIS. Warunkiem jego wdrożenia jest więc utrzymanie Konkordatu oraz wyeliminowanie wolnomyślicielskich, antyklerykalnych liberałów ze środowisk oświatowych i akademickich w naszym kraju.
Liga Polskich Rodzin, dawna partia Romana Giertycha, sojusznika Jarosława Kaczyńskiego, postanowiła poprzeć Platformę Obywatelską i jej lidera Donalda Tuska. W uchwale partyjnej, zarząd LPR, między innymi,  napisał:
Żywimy głębokie przekonanie, że posłowie z Polski stanowić będą nadal duży i, przez to, wpływowy blok w grupie chadeckiej (EPL), co przełożyło się nie tylko na ewidentny sukces finansowy Polski (441 mld zł wynegocjowanych funduszy), ale również wpłynie na proces stanowienia prawa zgodny z chrześcijańską tradycją Europy /…/ Zewnętrzna i wewnętrzna sytuacja Polski stanowczo nakazuje odrzucić tych, którzy jątrzą, dzielą, kompromitują, cynicznie grają emocjami Rodaków, Ojczyzną i Wiarą dla zaspokojenia swoich partyjnych i osobistych interesów, bądź przedkładają interes innego narodu nad interesy Polski. Nie jest to również czas na polityczne eksperymenty, fajerwerki i próby przekroczenia progu wyborczego, by uzyskać nielicznych posłów, z którymi nikt się nie liczy. Ponadto PiS jest w grupie z brytyjskimi konserwatystami, ale nie ma wpływu na to, jak oni głosują, tak więc posłowie PiS są też nieskuteczni
W kierownictwie kanapowej Ligi Polskich Rodzin zasiada jeden z najbardziej wpływowych, cywilnych funkcjonariuszy Kościoła katolickiego – Maciej Giertych.   Poparcie udzielone Platformie przez LPR należy interpretować jako głos poparcia dla polityki Tuska płynący z pałaców biskupich Episkopatu Polski.
Biskupi ratują tonącą Platformę i topielca Tuska w zamian za zniszczenie Palikotowców
Publikowane sondaże wyborcze nie oddają w żaden sposób politycznego układu sił na naszej, rodzimej scenie. Rozmaite ośrodki podają różne wyniki swoich badań rynkowych. Śledząc sondażowy rynek polityczny, w szczególności wyniki sondaży podawane przez agendy państwowe takie jak, CBOS, oraz ośrodki badawcze sympatyzujące z Platformą Obywatelską (Estymator), łatwo można wywnioskować to, że obecny platformerski establishment, przede wszystkim, zwalcza partię Janusza Palikota. Jest to cena, jaką Tusk musi zapłacić biskupom z Episkopatu, aby ci nie popierali głośno partii Kaczyńskiego. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/676106,kosciol-katolicki-pograzyl-kaczynskiego-zmowa-prymasa-z-tuskiem-przeciwko-pis-%E2%80%93-na-marginesie-sondazu-homo-homini.html Doszło do zmowy politycznej pomiędzy Tuskiem a „najwyższego szczebla dowodzenia”,  katolickimi kapłanami.
Wyniki jakie podaje CBOS dla Twojego Ruchu prezentują się następująco:  1%   (10.04),  3%  (13.03), 3%    (13.02), 3%  (13.01),  3%  (13.12.2013). Z kolei od grudnia ta agencja badawcza pokazuje tendencję wzrostową w poparciu dla Platformy Obywatelskiej: grudzień 2012: 23%, styczeń 2014: 24%, luty 2014: 25%, marzec 2014: 26%, kwiecień 2014: 28%. Podane wyniki odznaczają się nadzwyczajną regularnością: od grudnia Palikot stracił od 3% do 1%, zaś Tusk zyskuje od 23% do 28%.  Kwietniowy wynik podany przez CBOS dla Twojego Ruchu ma posmak prowokacji politycznej. Różni się o 6% od wyniku 7% podanego przez Millward Brown. Ktoś więc w tej sytuacji ewidentnie kłamie !!!
Inne sondaże pokazują, że sukcesywnie spada poparcie dla rządu i premiera. W tej sytuacji, można przewidywać to, że w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego wyborcy pokażą  Platformie Obywatelskiej  czerwoną kartkę. Wynik poniżej 15% spowoduje dynamiczny odpływ poparcia dla obecnej, rządzącej „partii władzy”.
Partia Kaczyńskiego stoi pod względem pozyskanego poparcia w miejscu. Nie może już liczyć na przyrost elektoratu. Jej wynik w granicach 30% nie stworzy okoliczności na samodzielne rządy. PSL zaś może po raz pierwszy nie wejść do Sejmu. Kościół gra w realizację projektu pod kryptonimem POPIS. W duchu chrześcijańskich przykazań, Tusk i Kaczyński zawsze mogą sobie wybaczyć. Po wyborach do Parlamentu Europejskiego dojdzie do zbliżenia między obu partiami.
Projekt POPIS
22.04.2014 PSL złożyło projekt uchwały kanonizacyjnej. Następnego dnia rozgorzała burza w kuluarach sejmowych. Twój Ruch wyraził swoje stanowisko mówiące, iż uchwała jest sprzeczna z Konstytucją RP. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686714,kanonizacyjna-sejmu-lamie-konstytucje-rp-poslowie-nie-boja-sie-trybunalu-konstytucyjnego.html Następnego dnia Tusk określił zachowanie posłów partii Janusza Palikota jako świństwo. 24.04.2014 roku Liga Polskich Rodzin wydała, z inspiracji Episkopatu, oświadczenie popierające PO. Biskupi w ten sposób podziękowali Premierowi.
Istotą projektu politycznego POPIS jest, jak oświadczenie LPR sugeruje, „stanowienie prawa zgodnego z chrześcijańską tradycją Europy”. Kościół  w oświadczeniu, wydanym przez LPR, zdefiniował więc rolę Platformy Obywatelskiej – ma stanowić takie prawo, które nie będzie zagrażało interesom Kościoła reprezentującego chrześcijańską tradycję Europy, czyli – interesom Watykanu.
Bez wątpienia, podstawowym interesem Stolicy Apostolskiej jest utrzymanie stanu finansowania politycznych struktur kościelnych na co najmniej obecnym poziomie oraz wzmocnienie roli Kościoła w kształtowaniu ideologicznym mentalności obywateli naszego kraju.  Kasa na utrzymanie księży i ich cywilnych akolitów oraz panowanie nad systemem edukacji  stanowią kluczowe elementy projektu POPIS. Warunkiem jego wdrożenia jest więc utrzymanie Konkordatu oraz wyeliminowanie wolnomyślicielskich, antyklerykalnych liberałów ze środowisk oświatowych i akademickich w naszym kraju.
Koncepcja jednolitego, zunifikowanego systemu nauczania w polskich szkołach, której elementem mają być darmowe podręczniki szkolne, wpisuje się doskonale w projekt katolicyzacji polskiej szkoły powszechnej. http://www.europaplus.org.pl/news/660-po-spotkaniu-ze-zwi%C4%85zkiem-nauczycielstwa-polskiego.html Sejm bowiem przyjmie ustawę umożliwiającą formatowanie umysłów naszych dzieci  według jednolitego wzorca, zgodnego z katolicką nauką społeczną. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686648,%E2%80%9Eelementarz%E2%80%9D-lorek-i-wollman-zgodny-z-metafizyka-jedynego-wyroznionego-swiata.html
Jak przeciwdziałać?

Leszek Miller w rozmowie z Moniką Olejnik stwierdził, że SLD nie zamierza rozwiązywać Konkordatu. Oczywiście, w sposób właściwy dla siebie uzasadnił takie stanowisko tym, że w umowie konkordatowej nie została zawarta klauzula  dotycząca warunków rozwiązania tej umowy międzynarodowej. Zapomniał jednak stwierdzić, że zawsze można taką umowę jednostronnie wypowiedzieć. Spadkobierczyni PZPR tym samym  wyraziła swoje stanowisko, iż nie zamierza przeszkadzać w realizacji projektu POPIS.
Jedynie Twój Ruch jest partią, która jest w stanie przeciwstawić się procesom katolicyzacji naszego państwa. Czy partia Palikota jest na tyle silna, aby pokazać swoją skuteczność? Wystarczy, że „Europa Plus Twój Ruch” uzyska w wyborach do Parlamentu Europejskiego 20% i stanie się drugą siłą na polskiej scenie politycznej. Wówczas w wyborach do Sejmu będzie  mogła liczyć na wynik 30%. To wystarczy, aby zablokować w naszym kraju procesy klerykalizacji życia społecznego. Czy taki scenariusz jest możliwy do realizacji?
Elektorat Millera i SLD jest antyklerykalny. Można go szacować na około 10%. Wystarczy więc przekonać ponad połowę eseldowskich wyborców na przeniesienie ich głosów  na partię Palikota i Kwaśniewskiego. Przy niskiej frekwencji w wyborach do Parlamentu Europejskiego i dyscyplinie antyklerykalnego elektoratu wynik, jaki Palikotowcy mogliby osiągnąć, oscylowałby w granicach 20%.
Parta Tuska nie uzyska wysokiego wyniku. Jej katoliccy wyborcy albo przerzucą swoją sympatię na PiS albo nie pójdą do urn wyborczych. Z kolei część antyklerykalnych zwolenników Tuska może zagłosować na zwolenników Palikota i Kwaśniewskiego. Rodowód Twojego Ruchu jest bowiem „solidarnościowo-platformerski”. Janusz Palikot najpierw był członkiem, wraz z Kazimierzem Kutzem, Platformy Obywatelskiej. W Twoim Ruchu działa wielu zwolenników antykomunistycznej opozycji jeszcze z czasów PRL.  Jest to partia, której jednym z celów jest stworzenie sceny politycznej „ponad polskimi podziałami”. Dlatego Putin tak ostro, kilka miesięcy temu,  zaatakował Kwaśniewskiego. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/681055,ukraina-co-zrobi-putin-co-powinien-zrobic-polski-establishment.html, który swoimi wypowiedziami pokazuje, że jest jednym z najbardziej zdecydowanych, anty-putinowskich polityków w Europie. Dzielenie polskiego społeczeństwa jest bowiem celem Rosjan. Elektorat Platformy jest również anty-putinowski. Stąd, Twój Ruch stwarza dla części dotychczasowych wyborców Donalda Tuska okazję, aby przerzucić swoją sympatię  w najbliższych wyborach do Parlamentu Europejskiego.
Puenta

W koalicji, stworzonej przez Palikota i Kwaśniewskiego, stratują twórcy i artyści (Kazimierz Kutz – Śląsk, Ewa Wójciak - Łódź) http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/684033,czy-miller-bawi-sie-w-bonda-z-olena-marczuk-na-marginesie-wyborow-do-europarlamentu.html,  naukowcy i intelektualiści (Krysztofiak – Zachodniopomorskie i Lubuskie http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/684997,krysztofiak-do-parlamentu-europejskiego.html,  Kowalska – Białystok i Olsztyn, Hartman – Małopolska, Szczuka – Bydgoszcz i Toruń, Grabowska - Śląsk),  znani politycy (Kalisz – Warszawa; Siwiec – Poznań, Nowicka – Warszawa; Potocki – Śląsk http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686236,przed-wyborami-do-parlamentu-europejskiego-brunatna-fala-wznosi-sie-na-marginesie-wegierskich-wyborow.html) oraz działacze społeczni (Tabisz – Wrocław, Prokop-Paczkowska – Zachodniopomorskie i Lubuskie http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/678785,malgorzata-prokop-paczkowska-z-twojego-ruchu-narodziny-politycznej-gwiazdy.html, Wójcik - Lublin). Team kobiecy jest wręcz doskonały. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/683908,dream-team-palikota-i-prokop-paczkowskiej-w-wyborach-do-parlamentu-europejskiego-miller-epatuje-zwiazkiem-radzieckim-i-pgr-ami.html
Dlatego, antyklerykalni wyborcy – dotychczasowi zwolennicy SLD - nie powinni marnować swoich głosów. Lepiej przerzucić je na Palikotowców, aby pokazać w najbliższych wyborach siłę  środowisk opowiadających się za świeckim, nowoczesnym,  https://www.youtube.com/watch?v=U0rsqznWj88 bez niewolnictwa pracowniczego, państwem  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/656262,polacy-sa-niewolnikami.html.
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch” (Nr 9 na liście)  w okręgu obejmującym województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.