Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą polska. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 września 2025

JAK WYGRAĆ WOJNĘ Z ROSJĄ?

 

Przepis na zwycięstwo w wojnie z Rosją jest tak prosty, jak receptura gotowania zupy pomidorowej. Skoro tak, to dlaczego Unia Europejska i NATO nie chcą zaaplikować w rzeczywistość wojenną tego przepisu?



Co trzeba zrobić, żeby pokonać Rosję?

Zacznijmy od oczywistości. Wygranie jakiejkolwiek wojny wymaga posiadania odpowiedniej siły militarnej (rakiet, czołgów, samolotów, systemów obrony, itd.). Potrzebne są więc środki finansowe, aby móc produkować efektywnie rażącą broń. W tym celu należy podnieść wydatki w Unii Europejskiej na obronność. Dotychczas wydatki te w całej Unii wynosiły około 2% jej PKB. Daje to kwotę około 340 miliardów dolarów rocznie. Wystarczy więc, że Unia Europejska zadeklaruje 1000 miliardów dolarów na produkcję uzbrojenia.

Skąd wziąć kasę na inwestycje militarne w Europie? Same aktywa rosyjskie ulokowane w europejskim systemie finansowym wynoszą 275 miliardów. Ich aneksja pozwoli na zmniejszenie obciążeń fiskalnych obywateli Unii dla celów militarnych.

Innym źródłem finansowania zbrojeń może być wprowadzenie instytucji myta na import towarów spoza Unii do Unii. Myto rozumiemy jako opłatę eksportera spoza Unii, który wprowadza swoje produkty lub usługi na unijny rynek. Dotychczas unia nie stosowała takiej praktyki. Czas jednak nastał, aby to wprowadzić czasowo. Roczna wartość towarów lub usług importowanych przez Unię wynosi około 2440 miliardów. Wyłączając ropę, gaz i metale, aby uzyskać 250 miliardów dolarów, należałoby ustawić myto na poziomie około 10% (w porównaniu z amerykańskimi cłami, rzędu 50%-100%, takie myto byłoby bardzo „niskie”).

Suma zaanektowanych aktywów rosyjskich i ewentualnego myta na poziomie 10% daje kwotę 500 miliardów dolarów, ktorą można przeznaczyć na zbrojenia.  Dotychczasowe wydatki na obronność rzędu 340 miliardów, należałoby więc podnieść tylko o kwotę około 150 miliardów dolarów.   Nie byłby to jakiś wielki wysiłek fiskalny Unii.

Jak wpłynęłoby na Rosję ogłoszenie takiego planu przez Unię Europejską?

Rosja nie jest w stanie wyasygnować na zbrojenia więcej niż 200 miliardów dolarów rocznie, zakładając, iż sankcje na ropę i gaz nie zostaną wdrożone. Byłaby to kwota rzędu 25% kwoty wydatkowanej przez unię europejską. W perspektywie 5 lat, Unia uzyskuje olbrzymią przewagę gospodarczą i technologiczną nad Rosją. Jakakolwiek próba czyniona przez Rosję, aby wziąć udział w wyścigu zbrojeń z Europą, zakończy się katastrofą gospodarczą dla państwa Putina (analogicznie, jak upadł Zwiazek Radziecki).

W ciągu pierwszego roku realizacji strategii, Ukraina może pozyskać: 300-500 nowoczesnych czołgów, 20 baterii systemów przeciwlotniczych, 2000-5000 sztuk rakiet manewrujących Taurus oraz Storm Shadow (dalekiego zasięgu), kilkadziesiąt tysięcy dronów, kilkadziesiąt myśliwców i kilka tysięcy haubic artyleryjskich. Rosja w tym samym czasie bez popadania w katastrofę ekonomiczną jest w stanie wyprodukować jedynie około 50% tego, co Ukraina otrzymałaby. W kolejnym roku, przewaga Ukrainy skokowo wzrosłaby do tego stopnia, że Rosja musiałaby poddać się na froncie.  Takie analizy przeprowadza wyrafinowany system ChatGPT.

W aspekcie psychologicznym, realizacja planu podnosi w sposób dynamiczny morale społeczeństwa ukraińskiego i obniża morale Rosjan. Modele opracowywane przez systemy sztucznej inteligencji szacują na 50% wystąpienie po 2 latach rewolucji w Rosji (bazujące na analogiach z przeszłości przy założeniu silnego oddziaływania aparatu represji na zalążkowy protest) przy realizacji naszkicowanego scenariusza.



Korzyści gospodarcze dla Europy w wyniku realizacji planu pokonania Rosji

Wstrzyknięcie pieniędzy pochodzących z myta i nieco zwiększonego budżetu obronnego Unii kwot rzędu 800-1000 miliardów w gospodarkę, a takze aneksja aktywów rosyjskich ulokowanych w Europie, dają potężny impuls wzrostu PKB Unii. Systemy makroekonomiczne AI szacują wzrost PKB o 2.5 % w każdym roku w przeciągu pięciu lat. Oznacza to, że całkowity PKB Unii w okresie pięciu lat mógłby pokazywać każdego roku stopę wzrostu około 5%. Taki wzrost oddziałałby na rynki finansowe w sposób niebagatelny. Indeksy na Wall Street, LSE oraz we Frankfurcie w okresie pięciu lat mogłyby podnieść się nawet o około 50% (lokalnie mogłyby dawać potężne stopy wzrostu, sięgające nawet 70% - 100%). W efekcie mielibyśmy wzrost nastrojów konsumenckich, wzrost realnej siły nabywczej obywateli i w konsekwencji spokój społeczny blokujący rozrastanie się ruchów faszystowsko-prawicowych.

Jedynym czynnikiem, który psuje obraz tej sielanki wojennej, jest uruchomienie się czynników proinflacyjnych. Istnieją jednak modele makroekonomiczne blokujące wzrost inflacji, które nie zakładają dynamicznego podnoszenia stóp procentowych przez banki centralne. Wyrafinowanych możliwości tłumienia presji inflacyjnej jest wiele. Jedną z nich jest spłata kapitału zadłużenia państw w bankach w oparciu o umowy niereinwestowania w rynek kwot oddanego długu. Przy wzroście PKB w granicach 5%, rządy mogłyby jedna trzecią kwoty wzrostu przeznaczać na spłatę długu. Wymagałoby to wysokich redukcji deficytów budżetowych.

Skoro plan pokonania Rosji ma niemal same plusy, to dlaczego Unia ma opory przed jego realizacją?

Skoro Rosję można pokonać w przeciągu 2 lat, a w przeciągu 5 lat doprowadzić do jej upadku (najprawdopodobniej podziału na kilka państw), to dlaczego decydenci w Brukseli są oporni w realizacji naszkicowanego planu?  

Wyobraźcie sobie sytuację, w której za 5 lat Rosja upada. Co się wówczas dzieje? Pojawia się perspektywa 50-letniego (co najmniej) okresu bez wojen. W takiej perspektywie, zanika potrzeba wydatków zbrojeniowych. W konsekwencji przestaje płynąć do gospodarki strumień finansów podtrzymujących produkcję zbrojeniową. Następuje gwałtowny spadek PKB. To z kolei przekłada się na katastrofę na rynkach finansowych. Indeksy giełdowe spadają nawet powyżej 50% (a na niektórych giełdach mogą pojawić się spadki rzędu 90%).

Gospodarka światowa jest oparta o kredyt. Inwestycje wymagają bowiem kredytu. Ale kredyt wymaga zabezpieczenia. Są nim aktywa ulokowane na rynkach. Jeśli ich wartość spada powyżej 50%, to większość kredytów przestaje mieć zabezpieczenie. W takiej sytuacji, kredytodawcy zajmują zabezpieczenia kredytu. Jeśli miałeś 100 miliardów w aktywach giełdowych, a ich wartość zmniejszyła się o 50%, zaś miałeś zobowiązania na 50 miliardów, zabezpieczone aktywami na 50 miliardów, to bank zabiera ci niemal wszystko co pozostało po krachu. Ze 100 miliardów podczas wojny, po wojnie i krachu zostaje ci zero.

Scenariusz całkowitego pokonania Rosji prowadzi, według modelu geoekonomicznego, do katastrofy gospodarczej, która także wygeneruje katastrofę społeczną. Wielkie krachy kończą się wielkim bezrobociem – sytuacją, w której biedni stają się jeszcze biedniejsi, a to wywołuje rewoltę. Lud biedaków zaczyna linczować oligarchów światowych. Zaczynają się pojawiać w przestrzeni publicznej cudotwórcy pokroju Adolfa Hitlera.

Jaki morał?

Oligarchowie tego świata, do których należy również Putin, nie pozwolą na upadek Rosji. Mordowanie Ukraińców przez Rosjan będzie nadal trwać. Dlaczego? Bo gospodarka światowa potrzebuje wyłącznie umiarkowanego impulsu rozwojowego w postaci wydatków zbrojeniowych. Umiarkowana pomoc militarna będzie więc nadal płynęła do Ukrainy, ale w taki sposób, aby Zelenski i jego armia mogła się tylko wybronić przed rosyjskim najeźdźcą. Jak długo to będzie trwać? Niektórzy eksperci powiadają, że nawet 10 lat.

Umiarkowane dosypywanie kasy do gospodarki światowej na produkcję czołgów, rakiet, samolotów i amunicji stabilizuje ją. Dzięki temu indeksy na giełdach światowych nie spadają gwałtownie; wartość aktywów oligarchów stabilnie wzrasta. W konsekwencji nie grozi światu Wiosna Ludów – perspektywa linczowania bogatych przez biednych na Zachodzie oddala się.



Morał dla Polski?

Fakt prawie czteroletniej wojny na Ukrainie nie wymusił na Unii zdecydowanego zwiększenia wydatków zbrojeniowych. 340 miliardów dolarów wydawanych na zbrojenia przez Unię i Wielką Brytanię nie stanowi adekwatnego impulsu rozwojowego dla światowej gospodarki w sytuacji, gdy w USA pojawiają się oznaki dekoniunktury. Trump domaga się od europejskich decydentów nieco śmielszego dosypywania kasy do gospodarki światowej – tak aby osiągnąć pułap około 400 miliardów dolarów rocznie. Wymagana jest więc presja psychologiczna na europejskim społeczeństwie, której efektem będzie przyzwolenie na nieco większe wydatki militarne.

Oligarchowie światowi muszą więc wymyślić koncepcję takiej presji. Zdrowy rozsądek podpowiada, że ludzie przyzwolą na produkcję uzbrojenia wtedy, gdy poczują sami zagrożenie. Trzeba więc wojnę Rosji z Ukrainą rozszerzyć. Gdzie? Najlepiej w Polsce, bo nazwa tego kraju kojarzy się z rozpoczęciem II Wojny Światowej.

Czy więc mamy oczekiwać bombardowań polskich miast przez rosyjskie drony? Najpierw będą jednak wysyłać nieuzbrojone drony na polską ziemię, zakładając że taka presja wystarczy na podniesienie budżetów militarnych europejskich państw. Jeśli jednak ta taktyka nie doprowadzi do oczekiwanego efektu, to nie jest wykluczone jej zaostrzenie w postaci np. bombardowań pól uprawnych na ścianie wschodniej.  Jakie wyjście ma nasz rząd? Musimy domagać się podnoszenia budżetów wojennych przez państwa europejskie oraz dalszej zdecydowanej pomocy militarnej Ukrainie.    

               

sobota, 11 września 2021

NALEŻY NATYCHMIAST PRZERWAĆ SZCZEPIENIA PRZECIWKO COVID !!!

 

Polska Agencja Prasowa ujawniła dane, opracowane przez Ministerstwo Zdrowia, dotyczące liczby zgonów wśród obywateli Polski od momentu szczepienia drugą dawką szczepionek przeciwko wirusowi covid. Dane są alarmujące. https://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,173952,27557446,ministerstwo-zdrowia-zaledwie-jeden-procent-w-pelni-zaszczepionych.html



Dane dotyczące zgonów wśród osób podwójnie zaszczepionych

Od momentu, kiedy rozpoczęto szczepienia obywateli drugą dawką szczepionki, zmarło w naszym kraju 39365 obywateli. Okazuje się, że wśród tych osób aż  668 otrzymało podwójną dawkę szczepionki.

Od momentu szczepienia drugą dawką, zarejestrowana liczba zakażeń w Polsce wyniosła 1403286 osób (ponad milion czterysta tysięcy osób). Ministerstwo Zdrowia również podaje liczbę osób zakażonych i zaszczepionych podwójną dawką szczepionki. Liczba ta wynosi 11398 przypadków.

Co wynika z danych?

Ryzyko śmierci na covid wśród osób zakażonych, niezależnie od tego czy są, czy nie są zaszczepione, wynosi 2.8%. Wystarczy podzielić liczbę 39365 (liczbę zgonów z powodu covid) na liczbę 1403286 (liczbę zarejestrowanych zakażonych osób wirusem covid). Ponieważ nie każdy nosiciel tego wirusa przetestował się, należy wnioskować, że prawdopodobieństwo śmierci z powodu covid jest mniejsze i zbliżone do 2%.

Aby obliczyć prawdopodobieństwo zgonu wśród osób zakażonych i podwójnie zaszczepionych w Polsce,  wystarczy podzielić liczbę 668 (liczba zgonów osób podwójnie zaszczepionych) na liczbę 11398 (liczba osób zakażonych i podwójnie zaszczepionych). Prawdopodobieństwo śmierci wśród osób zakażonych i podwójnie zaszczepionych w Polsce wynosi więc 5.86%.

Co oznaczają dwie przedstawione liczby procentowe? W świetle tych danych zaszczepienie drugą dawką szczepionki powoduje wzrost prawdopodobieństwa utraty życia o ponad 100%. Skoro tak, to szczepienia ludzi w naszym kraju przyczyniają się do wzrostu śmiertelności z powodu koronawirusa. Dlaczego więc rząd, dysponując takimi danymi, nie przerwał natychmiast kampanii szczepiennej?

Szczepienia nie obniżają również poziomu zakażeń

Aktualne dane dotyczące covid, odnotowywane przez najpoważniejsze instytucje na świecie, monitorujące rozwój pandemii, w sposób oczywisty dostarczają ewidencji empirycznej obalającej wcześniejszą hipotezę, iż szczepienia w znaczącym stopniu chronią ludzkość przed zakażeniem się koronawirusem.

W państwach o wysokim PKB per capita, w których zaszczepiono podwójną dawką obywateli w ponad 60%, obserwujemy potężny wzrost zakażeń przypadających na milion obywateli. Na przykład, w Wielkiej Brytanii (64% osób podwójnie zaszczepionych) tygodniowa liczba zakażeń koronawirusem na milion mieszkańców wyniosła 3833 (dane na dzień 11.10.2021 r); ten sam parametr dotyczący USA  (55% podwójnie zaszczepionych) wyniósł (dane na dzień 11.10.2021 r.) 3057 osób na milion mieszkańców. W Australii dotychczas zaszczepiono podwójną dawką 32% obywateli, zaś liczba zakażeń na milion mieszkańców z ostatniego tygodnia (dane na dzień 11.10.2021 t.) wyniosła 453. W Nowej Zelandii, gdzie poziom podwójnego zaszczepienia jest niewiele niższy (29%), liczba zakażeń na milion osób wynosi 27.

Gdyby więc podwójne zaszczepienie zabezpieczało obywateli przed zakażeniem koronawirusem, niemożliwe byłyby takie różnice w danych.

Światowa presja na szczepienia obywateli ma motywację  polityczną

Prezydent USA wezwał w ostatnich dniach do wprowadzenia przymusu szczepiennego w firmach oraz instytucjach zatrudniających co najmniej 100 osób. Ciśnie się więc na usta pytanie: dlaczego wywiera on presję światową na to, aby zmusić ludzkość do szczepień przeciwko covid? https://www.pap.pl/aktualnosci/news,944155,obowiazek-szczepien-dla-pracownikow-i-medykow-biden-nasza-cierpliwosc-sie

Otóż, jeśli 90-95% osób zostanie zaszczepionych, to wówczas okoliczności wszczynania spraw sądowych o odszkodowanie od państwa z powodu „covidowej śmierci” wśród osób zaszczepionych znikną. Jeśli bowiem połowa mieszkańców danego państwa nie zaszczepi się, to wówczas łatwo będzie można wykazać to, że wśród osób zakażonych i niezaszczepionych odsetek zgonów jest istotnie, statystycznie mniejszy, niż ten odsetek wśród osób zakażonych i podwójnie zaszczepionych.

Przyszły, przewidywany skandal w USA związany ze sprawami sądowymi w związku z narażeniem obywateli na podwyższone ryzyko śmierci w wyniku zaszczepienia obniży notowania Partii Demokratycznej w wyborach prezydenckich za trzy lata. Trump będzie górą, gdyż to on manifestował umiarkowany sceptycyzm szczepienny. Kandydat demokratów przegra z kretesem przyszłe wybory z kandydatem republikanów w okolicznościach "szczepiennej kompromitacji". Demokraci są więc zmuszeni strategicznie do stworzenia zasłony na "szczepienną kompromitację" - iluzji,że wszystko jest ok.

Obecny establishment namawia świat do szczepień dlatego, że chce ukryć porażkę szczepienną. Ujawnienie tego, że szczepienia przyczyniają się (jak to wynika z danych w Polsce) do wzrostu ryzyka śmierci w wyniku zakażenia się koronawirusem spowoduje odsunięcie od władzy ludzi, którzy rządzą najpotężniejszym mocarstwem na globie.

Dlaczego medycy wywierają presję szczepienną?

Niemal w każdym państwie europejskim jest  wywierana presja na lekarzy, którzy wyrażają sceptycyzm szczepienny. W Lyonie, we Francji ordynator jednego ze szpitali został wyrzucony z pracy za negatywne, publiczne oceny skuteczności szczepionek przeciwko koronawirusowi.

Presja ta będzie się pogłębiać, gdyż umożliwia ona  statystyczne ukrycie faktu, iż szczepienia są skorelowane ze wzrostem ryzyka śmierci z powodu covid. Jeśli bowiem 95% populacji zostanie zaszczepiona, to z trudem będzie można dostarczyć niezbitego argumentu statystycznego na to, że szczepienia  wpływają na wzrost  śmiertelności wśród zakażonych.

Jeśli pandemia koronawirusa rozpędzi się (nie jest to jednak przesądzone), to wówczas w sytuacji utrzymywania się zjawiska wzrostu ryzyka śmierci wśród osób zakażonych i podwójnie zaszczepionych, lud oskarży świat medycyny o haniebne kłamstwo naukowe. Dzieje pokazują, że lud lubi domagać się kary. Presja szczepienna w środowiskach medycznych jest, jak się wydaje, motywowana obecnie lękiem lekarzy przed ich ewentualnym, przyszłym oskarżeniem o przyczynienie się do niepotrzebnych zgonów, mimo podwójnego zaszczepienia. Histeryczne nawoływania do przyjęcia trzeciej dawki szczepionki są wyraźnym objawem tego lęku.

W Polsce  liczba zgonów wśród osób zaszczepionych obecnie wynosi 668. Czy wyobrażacie sobie, że w ciągu roku w takim państwie jak Polska umiera wśród zaszczepionych na odrę 668 osób?  Zakażenie wirusem HIV kilkaset osób we Francji w wyniku transfuzji zakażonej krwi zakończyło się procesami sądowymi przeciwko premierowi rządu i ministrowi zdrowia. https://www.rmf24.pl/fakty/swiat/news-afera-we-francji-eksportowano-krew-skazona-wirusem-hiv,nId,1035419#crp_state=1 W wypadku covid, będziemy mogli mówić za rok o liczbie kilku tysięcy zmarłych osób w Polsce pomimo podwójnego zaszczepienia. W odniesieniu do świata, tę liczbę można będzie szacować na co najmniej 100 tysięcy 

Kwestia scenariusza spiskowego

Skoro dane w Polsce wyraźnie wskazują, że śmiertelność wśród osób podwójnie zaszczepionych i zakażonych  jest o 100% wyższa, niż wśród osób zakażonych i niezaszczepionych, to należy przypuszczać, że w innych krajach sytuacja przedstawia się podobnie. Jeśli nie, to oznaczałoby to, że koncerny farmaceutyczne produkują dwa rodzaje szczepionek: lepszego i gorszego sortu. Szczepionki lepszego sortu nie wpływają na wzrost ryzyka śmierci w wyniku zakażenia, zaś gorszego sortu wpływają -  tak, jak pokazują to dane polskiego Ministerstwa Zdrowia.  Czy wówczas nie należałoby mówić o celowym działaniu nakierowanym na depopulację niektórych państw na świecie?

W czyim interesie jest depopulacja? W 1972 roku Klub Rzymski (jeden z najpotężniejszych na świecie think-tanków https://www.wikiwand.com/pl/Klub_Rzymski ) wydał raport „Granice wzrostu”. Główny wniosek tego raportu jest następujący:

Jeśli obecne trendy wzrostowe światowej populacji, industrializacji, zanieczyszczenia, produkcji żywności i zużycia zasobów zostaną utrzymane, to w ciągu najbliższych stu lat osiągnięte zostaną granice wzrostu tej planety. Najbardziej prawdopodobnym skutkiem będzie raczej gwałtowny i niekontrolowany spadek zarówno liczebności populacji jak i produkcji przemysłowej. https://www.wikiwand.com/pl/Granice_wzrostu_(raport_Klubu_Rzymskiego)

Ten czarny scenariusz można zatrzymać, według analityków Klubu Rzymskiego, tylko poprzez obniżenie przyrostu demograficznego. Niestety, trendy światowej demografii wskazują, że zbliżamy się do katastrofy niespotykanej dotychczas w dziejach ludzkości. Jej efektem będzie nieobliczalność i nieprzewidywalność procesów geopolitycznych. A z lekcji historii wiemy, że katastrofy generują bowiem krwawe rewolucje. Zatem im katastrofy są potężniejsze, tym rewolucje są bardziej krwawe.

Chiny były pierwszym i jedynym państwem, które rozpoczęło realizację programu depopulacyjnego (polityka jednego dziecka). Celem tego programu było podniesienie wartości PKB per capita. Aby Chiny mogły pokonać USA i Europę w wyścigu o pierwszeństwo gospodarcze na świecie, główni konkurenci Chin muszą również wejść na ścieżkę obniżania przyrostu naturalnego. Za 10-15 lat, według prognoz, Chiny osiągną zerowy przyrost naturalny, co będzie skutkowało gwałtownym starzeniem się tego społeczeństwa. Spowoduje to zahamowanie wzrostu gospodarczego (istotna część wartości dodanej będzie przeznaczana na konsumpcję starszych obywateli, nie generujących PKB). Szacunki demograficzne dla USA z kolei prognozują wzrost przyrostu naturalnego w tym państwie, co stanowić będzie czynnik nadający impet we wzroście PKB. W interesie Chin jest zatem depopulacja Stanów Zjednoczonych https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/ludzieistyle/1756026,1,jak-bedzie-wygladac-nasza-planeta-w-2050-roku-7-prognoz.read

W ostatnich latach Europa, za sprawą procesów imigracyjnych, nieco wstała z demograficznych kolan. Zahamowanie tego procesu jest również w interesie Chin. Nie ulega więc wątpliwości, iż chińscy decydenci z Komunistycznej Partii Chin  stawiają sobie retoryczne pytanie: skoro my się starzejemy, to dlaczego Amerykanie i Europejczycy nie mają się starzeć?

Dlaczego Biden panikuje?

Trump oskarżył Chiny o celowe  rozprzestrzenienie koronawirusa na świat. Co ciekawe, Chiny są jedynym, ludnym państwem na świecie, poza państwami afrykańskimi (z wyjątkiem RPA), które nie doświadczają katastrofalnych skutków pandemicznych. Etatyzm i totalitaryzm ustrojowy Chin pozwala na efektywne i skuteczne zarządzanie pandemią. Czy Chiny przygotowały się więc wcześniej na wypadek globalnego rozprzestrzeniania się koronawirusa? Trump sugerował, że tak. Pandemia wybuchła podczas gospodarczych negocjacji pomiędzy USA i Chinami; podczas nakładania przez Trumpa wysokich ceł na chińskie towary, hamując w ten sposób rozwój Państwa Środka.

Demokraci zarzucali republikanom podczas kampanii prezydenckiej Bidena to, że przyczyniają się do niepotrzebnej awantury z Chinami, co mogłoby prowadzić do nieobliczalnych konfliktów, nawet militarnych i w konsekwencji - zagrozić światowemu porządkowi finansowemu, organizowanemu w kuluarach Wall Street i  londyńskiej oraz japońskiej giełdy.

Upowszechnienie się takiej narracji na świecie przyczyni się do przegranej demokratów w najbliższych wyborach prezydenckich. Amerykańska publika dojdzie do przekonania, że demokraci nie radzą sobie z Chinami. Dlatego tak ważne może być ukrycie danych statystycznych dotyczących szczepień przeciwko covid. Bo jeśli okaże się, że podwójne szczepienie wpływa na wzrost prawdopodobieństwa śmierci w wyniku zakażenia się koronawirusem, to publika zapyta: dlaczego my umieramy pomimo zaszczepienia, a w Chinach nie widać tego? Obecnie w tym państwie poziom zaszczepienia podwójną dawką wynosi 67%. Pytanie: czy Trump nie miał racji?, stanie się jedynie retoryczne.

Puenta

Celem opracowywania scenariuszy geopolitycznych jest konstruowanie punktów widzenia, które pomagają w podejmowaniu skutecznych decyzji w razie ziszczenia się niekorzystnych prognoz. Zatem, wyżej naszkicowana analiza ma charakter w dużej mierze narracji spod nagłówka „political science fiction”. Mimo to, musimy sobie postawić pytanie: dlaczego establishment światowy wywiera tak nieznośną presję szczepienną, choć dane – tak, jak w Polsce – pokazują, że prawdopodobieństwo zgonu z powodu zakażenia się koronawirusem  wśród osób podwójnie zaszczepionych jest o 100% wyższe, niż prawdopodobieństwo zgonu z wśród osób niezaszczepionych?  

***

 Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  

***
Wojciech Krysztofiak jest również współautorem apelu naukowców dotyczącego sposobów organizowania życia akademickiego podczas pandemii, reprezentujących uniwersytety z USA (Harvard, MIT, Providence), Kanady, Australii (Sydney), Singapuru, Hong Kongu, Niemiec, Holandii, Portugalii, Włoch, Hiszpanii, Szwajcarii, Serbii, Iranu, Indii, Ukrainy, Algierii i Filipin, który ukazał się na stronach Cambridge University Press.

 

 

 

 

niedziela, 11 listopada 2018

100-LECIE NIEPODLEGŁOŚCI POLSKI: FILOZOFICZNIE I SUBIEKTYWNIE. JAK ASIA BIBI ODCZUWA NIEPODLEGŁOŚĆ PAKISTANU?


Niepodległość jest jednym z najtrudniejszych pojęć do zrozumienia. Z pewnością, kategoria niepodległości jest trudniej pojmowalna, niż jakiekolwiek pojęcie matematyczne. Pojmowalność niepodległości wykracza poza granice zrozumienia nawet rachunku różniczkowego. Czymże więc jest niepodległość?

Znalezione obrazy dla zapytania independence Poland photo
Warto porównać "Happy Poland Independence Day" z "Happy Independence Day Pakistan" 

Przeżywanie niepodległości

Na co dzień prawie w ogóle nie myślimy o tym, że jesteśmy Polakami, Anglikami, Niemcami czy Amerykanami. W zwykłej, potocznej codzienności myślimy o tym, żeby zdążyć do pracy, żeby zrobić sprawunki po pracy; dopilnować, aby dzieci odrobiły szkolne lekcje, a wieczorem oddajemy się chwilom relaksu, oglądając najczęściej jakiś głupawy program telewizyjny.

Jeśli myślisz o niepodległości od poniedziałku do niedzieli, od rana do wieczora, przez cały rok, z pewnością powinieneś udać się do psychiatry. Coś nie tak jest z Tobą. Jesteś wówczas narodowcem, nacjonalistą – Twoje światy życia codziennego (lebenswelty) są  dziwaczne, zainfekowane memem narodowym.

Jeśli przeżywanie niepodległości jest tym samym, co przeżywanie przynależności do jakiejś wspólnoty narodowej, z którą identyfikujesz się, to świętując ją każdego dnia, stajesz się osobą owładniętą „narodowym wirusem”. Śpiewając hymn każdego dnia przed śniadaniem i przed pójściem spać, tym samym celebrując niepodległość swojego narodu i państwa, stajesz się kimś, kogo zwykli ludzie omijają z daleka.

Jeśli przeżywanie niepodległości manifestuje się w aktach celebracji własnej identyfikacji narodowej, to dlaczego uważamy, iż codzienne przeżywanie niepodległości (śpiewnie hymnu, wspominanie o ofiarach wojennych, wielkich bitwach, itd.) stanowi zjawisko mentalne wskazujące na jakąś patologię psychiczną?

Jak przeżywać niepodległość, kiedy zostałeś skazany na śmierć za manifestowanie swoich przekonań?

Pakistan jest niepodległą republiką islamską. W tym niepodległym państwie, Asia Bibi została w 2010 roku skazana na śmierć tylko dlatego, że ośmieliła się zamanifestować swoje katolickie przekonania. Osiem lat czekała na wyrok. Sąd ostatecznie uniewinnił ją z uwagi na naciski europejskiej i amerykańskiej opinii publicznej. Mimo to musi uciekać ze swojego niepodległego kraju, gdyż miliony niepodległych Pakistańczyków domaga się jej zabicia. Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, jak Asia Bibi przeżywa niepodległość swojego kraju i narodu?

Znalezione obrazy dla zapytania independence, pakistan photo
Czy dla Asi Bibi Dzień Niepodległości Pakistanu jest szczęśliwy?

Asia Bibi stanowi maksymalnie skrajny przykład osoby skazanej na śmierć w niepodległym państwie. Pokazuje on jednak, że niepodległość może stanowić przyczynę ludzkich cierpień. Niepodległe państwo może Ciebie dyskryminować tylko dlatego, że żywisz odmienne przekonania światopoglądowe niż większość jego obywateli. W imię niepodległości można ludźmi gardzić, można ich dyskryminować. W najskrajniejszych  wypadkach – ludzie są zabijani na ołtarzu niepodległości.

Czy niepodległość państwowa jest wartością?  

Jeśli żyjesz w niepodległym państwie, które zmusza Ciebie do kultywowania wartości niezrozumiałych dla Ciebie, to czy wówczas warto celebrować niepodległość takiego państwa? Jeśli jesteś ateistą i z tego powodu nie możesz znaleźć dobrze płatnej pracy, to czy niepodległość państwa, w którym jesteś dyskryminowany za swoje ateistyczne poglądy, jest warta świętowania?

Niepodległość państwowa jest sama w sobie pustą wartością. Niepodległość państwowa wypełniona totalitarnymi treściami przyczynia się do katastrof humanitarnych. Związek Radziecki, III Rzesza były państwami niepodległymi. Niemcy świętowali nader często swoją niepodległość, paląc synagogi i paląc ludzi w krematoriach. Niepodległość jest zawsze czyjaś, nigdy nie jest bezstronna. Jej obiektywizacja może być groźna dla obywateli. II Wojna Światowa jest próbą obiektywizacji imperialnej, niemieckiej niepodległości.  Wojny są starciem różnych niepodległości. Ich żniwem jest śmierć ludzi – z  punktu widzenia każdej niepodległości dana jako bohaterska.

Puenta

Pojęcie niepodległości jest kategorią militarną. W treść tego pojęcia wkomponowana jest norma bicia się o niepodległość, schemat zdrady narodowej oraz zabijania w imię obrony niepodległości. Semantyka pojęcia niepodległości odsyła nas do treści okrutnych, do reminiscencji bólu i cierpienia. Polska niepodległość wywołuje przypomnienia Katynia i Oświęcimia. Z tego punktu widzenia, świętowanie niepodległości Polski z uśmiechem na twarzy jawi się jako jakiś absurdalny oksymoron etyczny.

Znalezione obrazy dla zapytania independence Poland photo
11 Listopada zawsze przywołuje reminiscencję zbrodni politycznej na Polakach
Owszem, niepodległość państwa - wypełniona wolnością jednostki, prawem do samorealizacji przez obywatela jego własnych wartości, brakiem dyskryminacji z uwagi na pochodzenie etniczne, żywiony światopogląd i styl życia – jest wartością, którą warto świętować. Po 1989 roku, po obaleniu komunizmu, żyjemy na szczęście w państwie, którego niepodległość jest sukcesywnie naznaczana tymi dobrymi, obywatelskimi treściami. Dlatego w dniu dzisiejszym, warto uświadomić sobie fakt, iż w dziejach ludzkości niemal każda niepodległość  jest usłana trupami. Jako obywatele naszego państwa, powinniśmy przede wszystkim zauważać to, że nasza, obecna niepodległość jest historiozoficznym cudem – od 1989 roku nikt nie musiał oddawać własnego życia dla niepodległości Polski.

***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".     


   


  
   

wtorek, 27 lutego 2018

Kto okrada nas z naszego PKB? Kto okrada mnie z mojej pensji? PO, PiS, SLD i PSL !!!

TEKST  Z  DNIA  26.11.2013  ROKU
Dodając 300 miliardów (dług obniżony o wskaźnik inflacji) do  1100 miliardów (PKB z 2007 roku),  PKB  w 2012 roku powinien wynosić więcej niż 1400 miliardów złotych (mierzonych wartością z 2007 roku). Niestety okazuje się, że PKB w 2012 roku wyniósł w cenach z 2007 roku jedynie 1260 miliardów. Kto więc ukradł 130 miliardów złotych? Wynika stąd, że Rząd Tuska zadłużał nasz kraj w celu transferowania pożyczonych pieniędzy na konta w bankach szwajcarskich lub w rajach podatkowych, a być może w Spierbanku w Moskwie. Przedstawione wyliczenia wprost pokazują, nie tylko to, że pożyczone pieniądze nie pracowały na wzrost PKB, ale także to, że generowały straty w PKB. W końcu trzeba wyjaśnić, gdzie się podział nasz dług w wysokości 300 miliardów złotych. No, bo nie w naszych portfelach – mamy tyle samo, ile mieliśmy w 2007 roku.
Coraz częściej na przystankach tramwajowych można usłyszeć frazy: Politycy to złodzieje !!!Tusk, Kaczyński, Miller – złodzieje !!!. Artykułując swoje niezadowolenie, kierujemy się własnym doświadczeniem życiowym. Czujemy, że coraz ciężej „zapieprzamy”, posiadając w portfelu coraz mniej pieniędzy. Nasza wściekłość sięga zenitu, kiedy Tusk w Sejmie mówi o skoku jakościowym naszego życia, jaki rzekomo dokonał się podczas jego rządów. Powołuje się na statystyki.
PKB i statystyki
Zgodnie z danymi podawanymi przez międzynarodowe instytucje monitorujące rynki ekonomiczne wszystkich państw na świecie (CIA, Międzynarodowy Fundusz Walutowy oraz Bank Światowy) PPP per capita (PKB per capita uwzględniający siłę nabywczą dolara w danym państwie)  w Polsce wynosił w 2012 roku 21 200 $ (wartość uśredniona). W 2007 roku polski PPP (uśredniony na podstawie szacunków z danych opracowywanych przez wiodące instytucje monitorujące globalną gospodarkę) wynosił 15500 $.  Za rządów Tuska  i jego Platformy Obywatelskiej w ciągu pięciu lat PPP per capita wzrósł więc o około 37%. Wzrost ten nie uwzględnia jednak wskaźnika inflacji, która w tym czasie wyniosła  około 20%. Oznacza to, że 21200 $ z 2012 roku jest o wiele mniej warte niż 21200 $ w 2007 roku. W tym wypadku 21200 $ z 2012 roku było warte tyle co 17660 $ w 2007 roku.  Realnie więc PPP wzrosło o prawie 14%.
Skoro więc  PPP (czyli PKB per capita uwzględniające siłę nabywczą) wzrosło, to dlaczego odczuwamy to, że jesteśmy biedniejsi dzisiaj niż w 2007 roku? Tę łamigłówkę można nader prosto rozwiązać. Otóż, według Międzynarodowego Funduszu Walutowego w 2007 roku nominalny produkt krajowy brutto wyniósł 425 miliardów dolarów, podczas gdy w 2012 nasza gospodarka wygenerowała 490 miliardów dolarów PKB. Otrzymujemy wzrost o 15%. Uwzględniając jednak 20 %  inflację w tym okresie otrzymujemy faktycznie spadek PKB w 2012 roku w stosunku do 2007 roku. W Polsce bowiem ceny również wzrosły w dolarach. Na przykład, benzyna kosztowała w 2007 roku około 1.6 $, zaś w 2012 około 10% wyżej, czyli w granicach 1.7 $. Inflacja cen energii elektrycznej mierzona w dolarach oscyluje wokół 20%. W wypadku gazu skok wynosi około 50 %.     490 miliardów z 2012 roku było warte w 2007 roku 408 miliardów $. Zatem  otrzymujemy podczas rządów Tuska  nominalny spadek w dolarach polskiego PKB o 4%.
Jak więc wyjaśnić to, że w czasie rządów Platformy PPP wzrosło o około 14 % realnie, podczas gdy   PKB nominalny spadł realnie o 4% ?  W 2007 roku dolar był tani w Polsce. Kosztował średnio około 2 zł. 60 groszy. W 2012 roku cena dolara oscyluje około 3 zł 10 groszy. Oznacza to, że nominalna wartość nabywcza dolara wzrosła za czasów rządów Tuska o 19 %. Łatwo więc wykazać, że w 2007 roku nasze PKB wyniosło 1100 miliardów złotych (GUS podaje 1168), podczas gdy w 2012 wyniosło  1519 miliardów złotych (GUS podaje 1595). Po uwzględnieniu  wskaźnika inflacji otrzymujemy wzrost  o około  14%, gdyż 1519 miliardów było warte w 2007 roku tyle, co 1260 miliardów.
Jaki jest z przedstawionej analizy morał? Jesteśmy zieloną wyspą dzięki operacjom statystycznym ministra Rostowskiego. Wzrost PKB był możliwy tylko dzięki osłabieniu dolara. Uwzględniając 20% inflację,  wzrost gospodarki liczony w dolarach  jest ujemny w przeciągu ponad 5 lat.
Zadłużenie kraju a rzekomy wzrost gospodarczy
W 2007 roku nasz dług publiczny wynosił 527 miliardów złotych, zaś w 2012 należy szacować go na 888 miliardów złotych. Tusk zatem zadłużył nas na kwotę 361 miliardów złotych.  361 miliardów z 2012 roku było warte w 2007 roku 300 miliardów złotych. Pożyczone przez rząd pieniądze powinny pracować na wzrost PKB. Czy zapracowały? Jak to obliczyć?
Dług dodany do PKB z 2007 roku powinien dać w 2012 roku znacząco wyższą wartość PKB w 2012 roku. Dodając 300 miliardów (dług obniżony o wskaźnik inflacji) do  1100 miliardów (PKB z 2007 roku), w 2012 roku PKB  powinno wynosić więcej niż 1400 miliardów złotych (mierzonych wartością z 2007 roku). Niestety okazuje się, że PKB w 2012 roku wyniósł w cenach z 2007 roku jedynie 1260 miliardów. Kto więc ukradł 130 miliardów złotych?
Wynika stąd, że Rząd Tuska zadłużał nasz kraj w celu transferowania pożyczonych pieniędzy na konta w bankach szwajcarskich lub w rajach podatkowych, a być może w Spierbanku w Moskwie. Przedstawione wyliczenia wprost pokazują, nie tylko to, że pożyczone pieniądze nie pracowały na wzrost PKB, ale także to, że generowały straty w PKB. Jak to wytłumaczyć? Czy agendy rządowe grały na giełdach finansowych, generując potężne straty? Z pewnością co najmniej 130 miliardów dolarów naszej, państwowej kasy (liczonej w cenach z 2007 roku) wytransferowano poza kraj, aby pracowały na PKB innych państw. Mechanizm takiego „legalnego przekrętu” jest prosty. Spłacając obligacje naszych rodzimych banków będących we własności międzynarodowych bankierów, rząd oddaje złotówki, które są następnie transferowane na giełdy zagraniczne w celu zakupu aktywów od, na przykład, amerykańskiej  matki-spółki. To najprostszy sposób na „wyparowywanie waluty”
Rzekomy wzrost gospodarczy a pensje
W 2012 roku jedynie 46% PKB zostało przeznaczone na płace, podczas gdy w 2007 roku ten wskaźnik jest szacowany na około 51%. Oznacza to, że w 2007 roku przeznaczono na wynagrodzenia 561 miliardów złotych (mierzonych pod względem siły nabywczej). W 2012 roku, pracodawcy przeznaczyli 580 miliardów złotych (mierzonych ich siłą nabywczą) na nasze zarobki (liczone po cenach z 2007 roku). W grudniu 2007 roku zatrudnienie w Polsce wynosiło 8 milionów  126 tysięcy osób, zaś w tym samym miesiącu w 2012 roku – 8 milionów 447 tysięcy osób. Oznacza to, że w 2007 roku wynagrodzenie roczne brutto przypadające na jednego zatrudnionego wynosiło   około 69000 złotych, zaś w 2012 (mierzone wartością nabywczą złotego w 2007 roku) -  w przybliżeniu 68660 złotych. W ciągu pięciu lat rządów  Tuska płace nie wzrosły realnie; nawet spadły. 300 miliardowe zadłużenie rządu w żaden sposób nie przyczyniło się do ich wzrostu. Zaciągnięty dług został więc całkowicie „przepity”. Jeśli masz 100 złotych kapitału  i pożyczasz 1 złoty, to oczekujesz, że w przyszłym roku będziesz miał co najmniej 102 złote (więcej zarobisz). Jeśli swój dług przepijesz, to trudno jest osiągnąć zamierzony cel.
Według statystyk GUS,  w 2007 roku przeciętne wynagrodzenie brutto wynosiło 32290 złotych, zaś w 2012 roku 42260 złotych. Po uwzględnieniu 20% wskaźnika inflacji, wyniosło więc w cenach z 2007 roku 35200 złotych. Daje to realny 10% wzrost wynagrodzeń w przeciągu 5 lat rządów Platformy Obywatelskiej liczony w złotówkach. To wszystko może więc wydawać się dziwne. Kiedy Eurostat liczy nasze wynagrodzenia, to według jego danych mamy ich spadek.  Kiedy  agendy rządowe  Tuska oszacowują nasze zarobki,  to mamy ich wzrost (choć rachityczny). Kto ma rację?
Co więcej, jak uzgodnić to, że według danych instytucji międzynarodowych  w 2007 roku zarabialiśmy 69000 złotych rocznie, zaś według krajowych pitów średnio 32290 złotych? Nie jest to paradoks, gdyż kwota 69000 złotych jest mierzona parytetem siły nabywczej złotówki. Gdyby zamienić 32290 złotych na dolary, to za nie moglibyśmy w kraju kupić tyle produktów, ile kupilibyśmy losowo na świecie za dolary, które otrzymalibyśmy po wymianie (przy tym samym kursie rynkowym) z 69000 złotych.
Na czym więc polega mistrzostwo księgowe Rostowskiego i Tuska?  Na mieszaniu perspektyw. Z punktu widzenia wyłącznie krajowej inflacji, być może pod względem siły nabywczej nasze dochody rachitycznie wzrosły. Z punktu widzenia cen w Euro i dolarach, nasze dochody jednak  spadły, gdyż  w ciągu 5 lat cena Euro wzrosła o ponad 30 %, zaś cena dolara o 25%. Zarabiając w złotówkach o wiele mniej mogliśmy kupić w 2012 roku w Niemczech, Wielkiej Brytanii czy w Rosji, niż w 2007 roku. Uwzględniając siłę złotówki w stosunku do rynków zewnętrznych, inflacja od 2007 do 2012 roku nie wyniosła 20%, lecz więcej. Gusowski koszyk inflacji nie obejmuje waluty. A przecież miliony ludzi w Polsce kupuje bilety samolotowe u zagranicznych przewoźników, niektórzy wyjeżdżają na wczasy letnie i zimowe do Grecji, Włoch i na Słowację. W Internecie robimy niekiedy zakupy książek napisanych w języku angielskim. „Mało-biznesowe” firmy zaopatrują się u zachodnich eksporterów w surowce.  Jeśli uwzględnimy ten rodzaj inflacji, wynoszący około 30% oraz zrewidujemy koszyk inflacji poprzez podniesienie wagi kosztów utrzymania mieszkania, to wówczas inflacja wyniesie powyżej 25% w okresie od 2007 do 2012 roku. Wzrost wynagrodzeń ze złotówkowego punktu widzenia wówczas  stopnieje być może do zera.
Morał
Pytania, jakie się narzucają po analizie, brzmią: Kto ukradł nasz dług? Gdzie są nasze pensje?  Odpowiedź jest prosta: Tusk i jego rząd. Zadłużywszy Polskę na niespotykaną skalę w historii, Platforma Obywatelska „przepiła” setki miliardów złotych. Niestety ta forma nałogu wymaga odwyku. Nie można pozwolić tym ludziom na dalsze rządy, bo doprowadzą nasze dzieci do finansowej ruiny. Przy czym od lat tę sama formę „politycznego alkoholizmu” kultywują wszystkie partie establishmentu: PO, SLD, PiS i PSL.
Nasze pieniądze zostały wytransferowane do innych państw, aby kreować wzrost ich PKB. Organy do walki z korupcją powinny prześledzić konta szwajcarskie lub na Kajmanach naszych polityków i ministrów. CBA rozpoczęła już aresztowania – o dziwo urzędników  z GUS, którzy swoimi statystykami dowodzą nam, iż więcej zarabiamy. Czy NiK zajmie się Rostowskim i jego „księgowym czary-mary”?  W końcu trzeba wyjaśnić, gdzie się podział nasz dług w wysokości 300 miliardów złotych. No, bo nie w naszych portfelach – mamy tyle samo, ile mieliśmy w 2007 roku.
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch”;  Lista Nr 5 (Nr 9 na liście);   okręg obejmujący województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.