Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna na Ukrainie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wojna na Ukrainie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 września 2025

JAK WYGRAĆ WOJNĘ Z ROSJĄ?

 

Przepis na zwycięstwo w wojnie z Rosją jest tak prosty, jak receptura gotowania zupy pomidorowej. Skoro tak, to dlaczego Unia Europejska i NATO nie chcą zaaplikować w rzeczywistość wojenną tego przepisu?



Co trzeba zrobić, żeby pokonać Rosję?

Zacznijmy od oczywistości. Wygranie jakiejkolwiek wojny wymaga posiadania odpowiedniej siły militarnej (rakiet, czołgów, samolotów, systemów obrony, itd.). Potrzebne są więc środki finansowe, aby móc produkować efektywnie rażącą broń. W tym celu należy podnieść wydatki w Unii Europejskiej na obronność. Dotychczas wydatki te w całej Unii wynosiły około 2% jej PKB. Daje to kwotę około 340 miliardów dolarów rocznie. Wystarczy więc, że Unia Europejska zadeklaruje 1000 miliardów dolarów na produkcję uzbrojenia.

Skąd wziąć kasę na inwestycje militarne w Europie? Same aktywa rosyjskie ulokowane w europejskim systemie finansowym wynoszą 275 miliardów. Ich aneksja pozwoli na zmniejszenie obciążeń fiskalnych obywateli Unii dla celów militarnych.

Innym źródłem finansowania zbrojeń może być wprowadzenie instytucji myta na import towarów spoza Unii do Unii. Myto rozumiemy jako opłatę eksportera spoza Unii, który wprowadza swoje produkty lub usługi na unijny rynek. Dotychczas unia nie stosowała takiej praktyki. Czas jednak nastał, aby to wprowadzić czasowo. Roczna wartość towarów lub usług importowanych przez Unię wynosi około 2440 miliardów. Wyłączając ropę, gaz i metale, aby uzyskać 250 miliardów dolarów, należałoby ustawić myto na poziomie około 10% (w porównaniu z amerykańskimi cłami, rzędu 50%-100%, takie myto byłoby bardzo „niskie”).

Suma zaanektowanych aktywów rosyjskich i ewentualnego myta na poziomie 10% daje kwotę 500 miliardów dolarów, ktorą można przeznaczyć na zbrojenia.  Dotychczasowe wydatki na obronność rzędu 340 miliardów, należałoby więc podnieść tylko o kwotę około 150 miliardów dolarów.   Nie byłby to jakiś wielki wysiłek fiskalny Unii.

Jak wpłynęłoby na Rosję ogłoszenie takiego planu przez Unię Europejską?

Rosja nie jest w stanie wyasygnować na zbrojenia więcej niż 200 miliardów dolarów rocznie, zakładając, iż sankcje na ropę i gaz nie zostaną wdrożone. Byłaby to kwota rzędu 25% kwoty wydatkowanej przez unię europejską. W perspektywie 5 lat, Unia uzyskuje olbrzymią przewagę gospodarczą i technologiczną nad Rosją. Jakakolwiek próba czyniona przez Rosję, aby wziąć udział w wyścigu zbrojeń z Europą, zakończy się katastrofą gospodarczą dla państwa Putina (analogicznie, jak upadł Zwiazek Radziecki).

W ciągu pierwszego roku realizacji strategii, Ukraina może pozyskać: 300-500 nowoczesnych czołgów, 20 baterii systemów przeciwlotniczych, 2000-5000 sztuk rakiet manewrujących Taurus oraz Storm Shadow (dalekiego zasięgu), kilkadziesiąt tysięcy dronów, kilkadziesiąt myśliwców i kilka tysięcy haubic artyleryjskich. Rosja w tym samym czasie bez popadania w katastrofę ekonomiczną jest w stanie wyprodukować jedynie około 50% tego, co Ukraina otrzymałaby. W kolejnym roku, przewaga Ukrainy skokowo wzrosłaby do tego stopnia, że Rosja musiałaby poddać się na froncie.  Takie analizy przeprowadza wyrafinowany system ChatGPT.

W aspekcie psychologicznym, realizacja planu podnosi w sposób dynamiczny morale społeczeństwa ukraińskiego i obniża morale Rosjan. Modele opracowywane przez systemy sztucznej inteligencji szacują na 50% wystąpienie po 2 latach rewolucji w Rosji (bazujące na analogiach z przeszłości przy założeniu silnego oddziaływania aparatu represji na zalążkowy protest) przy realizacji naszkicowanego scenariusza.



Korzyści gospodarcze dla Europy w wyniku realizacji planu pokonania Rosji

Wstrzyknięcie pieniędzy pochodzących z myta i nieco zwiększonego budżetu obronnego Unii kwot rzędu 800-1000 miliardów w gospodarkę, a takze aneksja aktywów rosyjskich ulokowanych w Europie, dają potężny impuls wzrostu PKB Unii. Systemy makroekonomiczne AI szacują wzrost PKB o 2.5 % w każdym roku w przeciągu pięciu lat. Oznacza to, że całkowity PKB Unii w okresie pięciu lat mógłby pokazywać każdego roku stopę wzrostu około 5%. Taki wzrost oddziałałby na rynki finansowe w sposób niebagatelny. Indeksy na Wall Street, LSE oraz we Frankfurcie w okresie pięciu lat mogłyby podnieść się nawet o około 50% (lokalnie mogłyby dawać potężne stopy wzrostu, sięgające nawet 70% - 100%). W efekcie mielibyśmy wzrost nastrojów konsumenckich, wzrost realnej siły nabywczej obywateli i w konsekwencji spokój społeczny blokujący rozrastanie się ruchów faszystowsko-prawicowych.

Jedynym czynnikiem, który psuje obraz tej sielanki wojennej, jest uruchomienie się czynników proinflacyjnych. Istnieją jednak modele makroekonomiczne blokujące wzrost inflacji, które nie zakładają dynamicznego podnoszenia stóp procentowych przez banki centralne. Wyrafinowanych możliwości tłumienia presji inflacyjnej jest wiele. Jedną z nich jest spłata kapitału zadłużenia państw w bankach w oparciu o umowy niereinwestowania w rynek kwot oddanego długu. Przy wzroście PKB w granicach 5%, rządy mogłyby jedna trzecią kwoty wzrostu przeznaczać na spłatę długu. Wymagałoby to wysokich redukcji deficytów budżetowych.

Skoro plan pokonania Rosji ma niemal same plusy, to dlaczego Unia ma opory przed jego realizacją?

Skoro Rosję można pokonać w przeciągu 2 lat, a w przeciągu 5 lat doprowadzić do jej upadku (najprawdopodobniej podziału na kilka państw), to dlaczego decydenci w Brukseli są oporni w realizacji naszkicowanego planu?  

Wyobraźcie sobie sytuację, w której za 5 lat Rosja upada. Co się wówczas dzieje? Pojawia się perspektywa 50-letniego (co najmniej) okresu bez wojen. W takiej perspektywie, zanika potrzeba wydatków zbrojeniowych. W konsekwencji przestaje płynąć do gospodarki strumień finansów podtrzymujących produkcję zbrojeniową. Następuje gwałtowny spadek PKB. To z kolei przekłada się na katastrofę na rynkach finansowych. Indeksy giełdowe spadają nawet powyżej 50% (a na niektórych giełdach mogą pojawić się spadki rzędu 90%).

Gospodarka światowa jest oparta o kredyt. Inwestycje wymagają bowiem kredytu. Ale kredyt wymaga zabezpieczenia. Są nim aktywa ulokowane na rynkach. Jeśli ich wartość spada powyżej 50%, to większość kredytów przestaje mieć zabezpieczenie. W takiej sytuacji, kredytodawcy zajmują zabezpieczenia kredytu. Jeśli miałeś 100 miliardów w aktywach giełdowych, a ich wartość zmniejszyła się o 50%, zaś miałeś zobowiązania na 50 miliardów, zabezpieczone aktywami na 50 miliardów, to bank zabiera ci niemal wszystko co pozostało po krachu. Ze 100 miliardów podczas wojny, po wojnie i krachu zostaje ci zero.

Scenariusz całkowitego pokonania Rosji prowadzi, według modelu geoekonomicznego, do katastrofy gospodarczej, która także wygeneruje katastrofę społeczną. Wielkie krachy kończą się wielkim bezrobociem – sytuacją, w której biedni stają się jeszcze biedniejsi, a to wywołuje rewoltę. Lud biedaków zaczyna linczować oligarchów światowych. Zaczynają się pojawiać w przestrzeni publicznej cudotwórcy pokroju Adolfa Hitlera.

Jaki morał?

Oligarchowie tego świata, do których należy również Putin, nie pozwolą na upadek Rosji. Mordowanie Ukraińców przez Rosjan będzie nadal trwać. Dlaczego? Bo gospodarka światowa potrzebuje wyłącznie umiarkowanego impulsu rozwojowego w postaci wydatków zbrojeniowych. Umiarkowana pomoc militarna będzie więc nadal płynęła do Ukrainy, ale w taki sposób, aby Zelenski i jego armia mogła się tylko wybronić przed rosyjskim najeźdźcą. Jak długo to będzie trwać? Niektórzy eksperci powiadają, że nawet 10 lat.

Umiarkowane dosypywanie kasy do gospodarki światowej na produkcję czołgów, rakiet, samolotów i amunicji stabilizuje ją. Dzięki temu indeksy na giełdach światowych nie spadają gwałtownie; wartość aktywów oligarchów stabilnie wzrasta. W konsekwencji nie grozi światu Wiosna Ludów – perspektywa linczowania bogatych przez biednych na Zachodzie oddala się.



Morał dla Polski?

Fakt prawie czteroletniej wojny na Ukrainie nie wymusił na Unii zdecydowanego zwiększenia wydatków zbrojeniowych. 340 miliardów dolarów wydawanych na zbrojenia przez Unię i Wielką Brytanię nie stanowi adekwatnego impulsu rozwojowego dla światowej gospodarki w sytuacji, gdy w USA pojawiają się oznaki dekoniunktury. Trump domaga się od europejskich decydentów nieco śmielszego dosypywania kasy do gospodarki światowej – tak aby osiągnąć pułap około 400 miliardów dolarów rocznie. Wymagana jest więc presja psychologiczna na europejskim społeczeństwie, której efektem będzie przyzwolenie na nieco większe wydatki militarne.

Oligarchowie światowi muszą więc wymyślić koncepcję takiej presji. Zdrowy rozsądek podpowiada, że ludzie przyzwolą na produkcję uzbrojenia wtedy, gdy poczują sami zagrożenie. Trzeba więc wojnę Rosji z Ukrainą rozszerzyć. Gdzie? Najlepiej w Polsce, bo nazwa tego kraju kojarzy się z rozpoczęciem II Wojny Światowej.

Czy więc mamy oczekiwać bombardowań polskich miast przez rosyjskie drony? Najpierw będą jednak wysyłać nieuzbrojone drony na polską ziemię, zakładając że taka presja wystarczy na podniesienie budżetów militarnych europejskich państw. Jeśli jednak ta taktyka nie doprowadzi do oczekiwanego efektu, to nie jest wykluczone jej zaostrzenie w postaci np. bombardowań pól uprawnych na ścianie wschodniej.  Jakie wyjście ma nasz rząd? Musimy domagać się podnoszenia budżetów wojennych przez państwa europejskie oraz dalszej zdecydowanej pomocy militarnej Ukrainie.    

               

czwartek, 5 kwietnia 2018

NORD STREAM II W KONTEKŚCIE ROSYJSKIEJ MILITARYZACJI BAŁTYKU - ZAGROŻENIE DLA POLSKI I SKANDYNAWII


W ostatnich kilku tygodniach debata polityczna w Polsce koncentruje się na premiach ministerialnych, aborcji, sondażowych tąpnięciach preferencji wyborczych dla PiS oraz podziałach politycznych wśród zwolenników partii rządzącej, spowodowanych wetem prezydenta Dudy wobec ustawy degradacyjnej. Publicyści i najważniejsi politycy  w naszym kraju, zarówno opozycji jak i obozu rządzącego,  stracili z oczu najważniejszy problem, dotyczący bezpieczeństwa naszego kraju – zgody Niemiec na budowę Nord Stream II.

Czy gazociąg Nord Stream będzie patrolowany na Bałtyku przez kanonierki Putina?  


Czy wojna Rosji z Ukrainą niechybnie zbliża się?

Zbudowanie niemiecko-rosyjskiego gazociągu Nord Stream II umożliwi Rosji zakręcenie kurków z gazem dla Ukrainy i częściowo dla Polski bez szkody dla jego eksportu w kierunku niemieckim. Inwestycja w Nord Stream II stanowi dla Putina element strategii rozpoczęcia wojny z Ukrainą. Warunkiem jej przeprowadzenia jest zabezpieczenie tranzytu gazu i ropy do państw Unii Europejskiej – przede wszystkim Niemiec.

Wojna rosyjsko-ukraińska jest korzystna dla światowego sektora wydobycia i przetwarzania ropy oraz gazu. Na niej skorzysta nie tylko Rosja, ale również USA i państwa wchodzące w skład kartelu OPEC. Kiedy czołgi Putina rozpoczną oblężenie Kijowa i Lwowa, ceny gazu i ropy na światowym rynku surowcowym mają szansę podskoczyć w granicach nawet do 100%.  
 
Putin wydaje rozkaz aneksji Bałtyku

Celem tej wojny nie będzie jednak jej rychłe zakończenie. Aby ceny gazu i ropy mogły utrzymywać się na wysokich pułapach, wojna Rosji z Ukrainą musi długo trwać, wywołując globalne napięcie militarne. Jego skutkiem ma być zwiększenie wydatków na zbrojenia przez bogate państwa europejskie. Im więcej bowiem wydajemy na produkcję militariów, tym więcej musimy zużyć ropy i gazu.

Znalezione obrazy dla zapytania rozbiór Ukrainy mapa
Mapa rozbioru Ukrainy opracowana przez Żyrinowskiego 
(źródło: Youtube)

Konflikt w Syrii i Iraku wyczerpał już swoją moc tworzenia popytu na ropę i gaz. Jego lokalna eskalacja jest w stanie podnieść cenę ropy co najwyżej o 5-10 dolarów za baryłkę oraz blokować eksploatację największych złóż gazu na Morzu Śródziemnym przy brzegach Izraela i Libanu. Rosji i USA nie wystarcza jednak samo blokowanie spadku cen gazu. Putin i Trump poszukują pomysłów na wzrost jego ceny.


Jak przemienić wojnę Rosji z Ukrainą w mechanizm napędzający zbrojenia w Europie?

Zawołania Trumpa do przywódców państw NATO, aby wydatki na zbrojenia wzrosły do wysokości co najmniej 2.5% ich PKB, nie skutkują. Niemcy wydają na obronność jedynie około 1.2% PKB. Militarne wydatki poniżej 1% dotyczą takich, na przykład, państw, jak: Kanada, Hiszpania, Belgia. Wzrost światowych wydatków na zbrojenia o około 0.5% nie jest w stanie wzmocnić popytu na gaz i ropę na tyle, żeby ceny tych surowców poszybowały do nieba.

Światowi eksporterzy gazu i ropy potrzebują wysokiej, wieloletniej dynamiki wzrostu militarnych wydatków najbogatszych państw świata. Taką dynamikę może zapewnić jedynie stabilny mechanizm w postaci długiej i eskalującej się wojny w Europie.

Rosyjsko-niemiecka infrastruktura Nord Stream może, w razie wojny Rosji z Ukrainą, służyć jako narzędzie militaryzacji Bałtyku. Wystarczy, że rosyjskie jednostki sił specjalnych kilka razy wysadzą w powietrze bałtycką rurę dla celu stworzenia narracji o konieczności militarnego zabezpieczenia gazociągu Nord Stream przez rosyjską marynarkę i lotnictwo. Oskarżając o akt terroru Ukraińców lub Polaków, Rosjanie znajdą uzasadnienie dla swojej stałej obecności militarnej na Bałtyku. Taka ewentualna operacja będzie odbierana przez skandynawską opinię publiczną jako zagrożenie dla  Szwecji, Danii, Norwegii i Finlandii. Obywatele tych bogatych państw dadzą więc przyzwolenie dla swoich rządów na znaczący wzrost wydatków na cele militarne.

Obecne rosyjskie manewry u wybrzeży Szwecji mają właśnie na celu przećwiczenie ewentualnej strategii zabezpieczania gazociągu Nord Stream. Rosjanie strzelają z Iskanderów oraz rakietami przeciwokrętowymi. Putin najzwyczajniej testuje reakcję rządów nadbałtyckich państw na wypadek militaryzacji Bałtyku. Jej brak będzie stanowił czynnik ośmielający Rosjan do zrealizowania strategii eskalacji i rozszerzania wojny z Ukrainą.


Prezydent Duda powinien zmobilizować Skandynawów do ostrej reakcji przeciwko Nord Stream II

Profesor Andrzej Zybertowicz, doradca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) przy Prezydencie RP, zapowiedzał utworzenie instytucji o nazwie „Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego (MaBeNa)”, której celem byłoby sygnalizowanie rozmaitych zagrożeń w europejskiej przestrzeni narracji politycznej.  Czy więc BBN opracował strategię odpowiedzi narracyjnej na rosyjską prowokację?

Znalezione obrazy dla zapytania Skandynawia Bałtyk photo
Mapa pokazuje bliskość rosyjskiego zagrożenia dla krajów skandynawskich 

Z punktu widzenia polskiego interesu geopolitycznego, należałoby wywrzeć na prezydencie Dudzie presję, aby zainicjował on wreszcie „polską politykę skandynawską”, której celem byłoby rozszerzenie projektu międzymorza o Skandynawię. Czasu jest mało na to, aby pokazać skandynawskiej opinii publicznej rosyjskie zagrożenie militaryzacji Bałtyku. Czy prezydent Duda zamierza więc spotkać się w najbliższym czasie z liderami państw skandynawskich? Spotkanie z Trumpem nie jest dzisiaj najważniejsze dla Polski. Należy przede wszystkim rozpocząć rozmowy z politykami skandynawskimi na temat wspólnych retorsji wobec awanturnictwa Putina.

O mechanizmach „trollowania” przez Rosjan polskiej przestrzeni narracji politycznej

Aby temat rosyjskiego zagrożenia militaryzacji Bałtyku nie stał się centralny w naszej rodzimej przestrzeni narracji politycznej, trzeba było wstrzyknąć do niej memetyczne wirusy, infekujące umysły polityków, publicystów i  publiki treściami, które wyparłyby koncept Nord Stream II z tej przestrzeni. Informacja na temat zgody Niemiec na budowę Nord Stream II została całkowicie „przykryta” tematami aborcji, ustawy degradacyjnej czy „polskich obozów śmierci”.

Aby polscy politycy nie zajmowali się rosyjsko-niemiecką rurą gazową na Bałtyku, w bardzo krótkim czasie zainscenizowano trzy konflikty ideologiczne na polskiej scenie politycznej. Temat aborcji oraz ustawy o IPN został „wrzucony” w przestrzeń narracyjną przez ośrodki kreacji polityki funkcjonujące wokół Episkopatu Polski.

Ordo Iuris jako katolicki think-tank, eskalujący w naszym kraju konflikt aborcyjny, jest instytucją wspieraną przez międzynarodową sieć prawników, skupionych wokół Alliance Defending Freedom, utworzonego w USA w 1994 roku. Pierwotna nazwa tej organizacji brzmiała: Alliance Defending Fund. ADF otrzymuje milionowe wsparcie od Richard and Helen DeVos Foundation. Fundacja ta z kolei współpracuje ściśle z Republican National Committee. Ostatnia z wymienionych instytucji jest odpowiedzialna za strategię wyborczą amerykańskich republikanów, zbieranie funduszy na rzecz Partii Republikańskiej oraz za organizację konwencji wyborczej. Republican National Committee rekomenduje kandydata na prezydenta USA. Richard DeVos jest współtwórcą międzynarodowej sieci sprzedaży bezpośredniej Amway, która działa również w Polsce i jest często porównywany z sektami religijnymi. Magazyn „Forbes” umieszcza DeVosa na 205 pozycji najbogatszych ludzi na świecie.


Amerykańska minister edukacji, Betsy DeVos jest siostrą Erica Prince’a, byłego doradcy Trumpa, oskarżanego o szpiegowskie kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi. Prince przyznał się do nawiązania kontaktu na Seszelach z przedstawicielami Kremla. Oznaczałoby to, że rosyjska agentura inwigiluje prawicowe środowiska polityczne w USA skupione wokół rozmaitych fundacji rodziny DeVos, z których niektóre z kolei współpracują z kościelnymi think-tankami działającymi w Polsce. 


Nie jest więc wykluczone, że konflikt aborcyjny w Polsce został wygenerowany na użytek przykrycia tematu Nord Stream II w przestrzeni publicznej. Oznaczałoby to, że aborcja stała się narzędziem „trollingu” dla innego, ważnego tematu – Nord Stream II.

W podobny sposób można spojrzeć na awanturę wokół ustawy o IPN, która  była inspirowana przez środowiska katolicko-narodowe. Przebieg awantury sugeruje, że została ona precyzyjnie zaprogramowana tak, aby wywołać w Polsce „wojnę lingwistyczną” pomiędzy antysemitami i filosemitami.

Puenta:  MaBeNa

Postulat prof. Zybertowicza, aby stworzyć Maszynę Bezpieczeństwa Narodowego, której celem byłoby identyfikowanie mechanizmów rosyjsko-niemieckiego „trollingu” w polskiej przestrzeni narracji politycznej, staje się nader ważny w obecnej sytuacji geopolitycznej w Europie. Prezydent Duda powinien powołać zespół wybitnych, polskich semantyków i kognitywistów narracji, aby opracowali oni projekt stworzenia MaBeNy w ramach BBN. Lepiej bowiem bić się na słowa z Rosjanami i Niemcami, niż zawsze przegrywać z nimi w wojnie z użyciem bagnetów,  czołgów i rakiet.

***

 Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechnizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  











smallseotools.com –  pagerank checker

wtorek, 27 lutego 2018

OBAMA SPRAWDZA PUTINA NA UKRAINIE. KACZYŃSKI USIŁUJE PODPALIĆ EUROPĘ – NA MARGINESIE EWENTUALNEGO STANU WYJĄTKOWEGO

TEKST  Z  DNIA  27.01.2014  ROKU
Obama nie wezwał ukraińskiej opozycji do ugody z Janukowyczem oraz do wejścia Jaceniuka i Kliczki do proponowanego rządu. Ta rezerwa administracji amerykańskiej w stosunku do projektu pogodzenia zwaśnionych stron na Ukrainie budzi niepokój. Jeśli przemoc będzie nadal narastała, to Janukowycz wprowadzi stan wyjątkowy. Jeśli nie będzie w stanie całkowicie zapanować nad wojskiem, wówczas wezwie Putina o „bratnią pomoc”. Czy więc Obama testuje Putina? Kaczyński wysłał swoich „oficerów politycznych” na Ukrainę, aby wspierali „banderowców” w ich  oddziaływaniu na tłumy protestujących. Podtrzymywanie na duchu lidera „Swobody”, Oleha Tiahnyboka w jego decyzjach politycznych ma służyć eskalacji konfliktu ukraińskiego. Kaczyński próbuje więc podpalić Ukrainę i wzniecić pożar w Europie. W czyim interesie? Czy w interesie Obamy?
Sytuacja na Ukrainie powoli przekształca się w wojnę domową. Protestujący opanowują budynki rządowe  w większości największych miast Ukrainy. Jedynie w kilku wschodnich metropoliach wyczuwa się względny spokój. Ukraina przechodzi proces „majdanizacji”.  Poziom agresji ze strony protestujących zwolenników europejskiej Ukrainy systematycznie wzrasta. W czasie ostatniego weekendu inicjatywę  przejęli „banderowcy” reprezentujący nacjonalizm ukraiński.
Opozycja odrzuciła uczestnictwo w rządzie
Janukowycz zaproponował Jaceniukowi i Kliczce odwołanie rządu Azarowa i powołanie nowego z udziałem Kliczki i Jaceniuka – liderów nienacjonalistycznej opozycji. Niestety, zamiast aprobaty, opozycyjni politycy odrzucili ofertę obecnego prezydenta Ukrainy. Dlaczego? Protestujące tłumy domagają się nowych wyborów prezydenckich i odwołania Janukowycza. Jaceniuk i Kliczko pragną  współbrzmieć „z ludem Ukrainy”.
Stroną, która odmawia jakichkolwiek negocjacji z obecna władzą ukraińską, jest partia „Swoboda”, na czele której stoi Oleh Tiahnybok przedstawiany przez media jako  antysemita i banderowiec.  Ukraińska prawica dysponuje „bojówkami”, które skłonne są do stawienia fizycznego oporu „Berkutowi” ( ukraińskim siłom specjalnym). W ostatnich dniach bojówki te wykazały się walecznością zmuszając oddziały „Berkutu” do powstrzymania się od ataków. Czy ukraińska, proeuropejska rewolucja jest sterowana?
Ani Obama ani amerykański Departament Stanu – pomimo nacisku ze strony Gorbaczowa - nie wezwały ukraińskiej opozycji do ugody z Janukowyczem oraz do wejścia Jaceniuka i Kliczki do proponowanego rządu. Ta rezerwa administracji amerykańskiej w stosunku do projektu pogodzenia zwaśnionych stron na Ukrainie budzi niepokój.
Scenariusz wojny domowej na Ukrainie
Jeśli przemoc będzie nadal narastała, to Janukowycz wprowadzi stan wyjątkowy. Niestety nie jest to wcale oczywiste, czy możliwe jest w chwili obecnej wprowadzenie skutecznego stanu wyjątkowego. Niektóre jednostki wojskowe, szczególnie zachodniej Ukrainy, mogą przejsć na stronę opozycji.  Janukowycz ma świadomość, że w atmosferze rewolucyjnej przemocy może go spotkać los Ceausescu.  Jeśli nie będzie w stanie całkowicie zapanować nad wojskiem, wówczas wezwie Putina o „bratnią pomoc”. Wkroczenie wojsk rosyjskich na Ukrainę doprowadzi do długoletniej „wojny partyzanckiej”.
Czy Amerykanie testują  zaprezentowany scenariusz? Czy Obama testuje Putina? Jeśli Putin odmówi pomocy obecnej władzy na Ukrainie, to wówczas pokaże swoją słabość, zaś budowany wizerunek mocarnej Rosji legnie w gruzach. Jeśli jednak Putin wkroczy do Kijowa, to Obama będzie miał uzasadnienie na dostarczanie broni ukraińskim patriotom. Wówczas Europa poprze Kliczkę i Jaceniuka nie tylko słowem, ale również dostawami amunicji.
W ostatnich dniach media doniosły, iż Obama zaproponował Rosji wsparcie w Soczi na wypadek zamachu terrorystycznego podczas zimowych igrzysk. Dwa amerykańskie okręty mają stacjonować blisko Soczi podczas igrzysk. CNN podał, że Pentagon przygotował plany ewakuacji obywateli w sytuacji kiedy będzie miał miejsce  zamach terrorystyczny. Czy nie jest to próba zastraszenia Putina na wypadek wojny domowej w USA?
Interes USA w wojnie domowej na Ukrainie
To, że wojna domowa na Ukrainie, w którą Rosja zostanie uwikłana politycznie,  będzie korzystna dla Amerykanów, jest ze względów geopolitycznych oczywiste. Taka sytuacja spowodowałaby unicestwienie projektu Unii Celnej. USA mogłaby zaoferować Kazachstanowi, Tadżykistanowi i Kirgistanowi ciekawszą ofertę – szeroko zakrojone  inwestycje w wydobycie metali rzadkich oraz ropy naftowej. Amerykańscy stratedzy doskonale pojmują to, że restauracja dawnego Związku Radzieckiego pod patronatem „kapitalistycznej Rosji” spowoduje zamknięcie bram do inwestycji w środkowo-azjatycki przemysł metalurgiczny. Chiny już ograniczyły światowy handel swoimi  metalami rzadkimi.
Dodatkowo zaangażowanie Rosji w potencjalną wojnę domową na Ukrainie ośmieliłoby islamistów do wzmożenia swojego dżihadu z Putinem. Państwo moskiewskie musiałoby – tak, jak w czasach Zimnej Wojny – łożyć gigantyczne sumy pieniędzy na rozwój sił specjalnych, armii i zbrojeń.  Wynik prognozowanego konfliktu nie jest oczywisty. Jeśli rosyjskiemu establishmentowi udałoby się zmobilizować naród do chwycenia „za mordę Ukraińców i islamistów”, to nie jest wykluczone, że Putin mógłby pokusić się o nałożenie kagańca Estończykom, Łotyszom, Litwinom i Polakom.
Po co pojechała delegacja PiS na Ukrainę?
Kaczyński wysłał swoich „oficerów politycznych” na Ukrainę, aby wspierali „banderowców” w ich  oddziaływaniu na tłumy protestujących. Podtrzymywanie na duchu lidera „Swobody”, Oleha Tiahnyboka w jego decyzjach politycznych ma służyć eskalacji konfliktu ukraińskiego. Kaczyński próbuje więc podpalić Ukrainę i wzniecić pożar w Europie. W czyim interesie? Czy w interesie Obamy?
Wojna domowa na pograniczu Unii Europejskiej niweczy projekt federacyjnego państwa europejskiego. Politycy na salonach w Brukseli i Strasbourgu przestaną rozmawiać o integracji z nowymi krajami europejskimi. Wschodnia Europa  stanie się bowiem kulą u nogi Niemców, Brytyjczyków i Francuzów.  Rozpoczną się procesy deeuropeizacji krajów dawnego Układu Warszawskiego. Polska zacznie spełniać podłą rolę geopolityczną – buforu przed rosyjskim imperializmem. Polityka „buforowania” wymaga spójnej ideologii podtrzymującej społeczeństwo w nieustannej mobilizacji do walki z wrogiem. To zapewnia polski, nacjonalistyczny katolicyzm. W takim stanie moglibyśmy trwać  nawet dziesiątki lat. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/682723,watykan-wesolowski-gender-konkordat---komu-zalezy-na-deeuropeizacji-polski.html
Gra Kaczyńskiego celuje w podpalenie Europy, aby osobiście stanąć na czele „anty-rosyjskiego ruchu”. „Unabomber - Kaczyński” realizuje więc niebezpieczną dla naszego kraju strategię polityczną. W ostatnich dniach PiS, przy udziale środowisk faszystowsko-narodowych, rozpoczął   wcielanie w życie swojego planu. W Szczecinie oraz w Katowicach, przy okazji celebracji rocznicy Powstania Styczniowego, sympatycy Kaczyńskiego zaczęli domagać się rozbiórki pomników żołnierzy radzieckich. Czy tego rodzaju akcje nie są obliczone na wywołanie nastrojów antyrosyjskich w społeczeństwie? W jakim celu ? Czy nie na wypadek wojny domowej na Ukrainie?
Interes Polski
W interesie Polski jest zakończenie ukraińskiego konfliktu powołaniem rządu, w którym główne role odgrywaliby liderzy proeuropejskiej opozycji: Kliczko i Jaceniuk. Prezydent Komorowski wezwał w poniedziałek na rozmowy Janusza Palikota, aby  wsparł „negocjacyjną atmosferę” pomiędzy zwaśnionymi stronami. Wynika z tego, że ministrowie Tuska nie posiadają odpowiednich mocy. A może prezydent Komorowski przestał ufać Tuskowi i Sikorskiemu? Anne Applebaum (małżonka Ministra Spraw Sagranicznych – Sikorskiego, w tekście opublikowanym w ‘Gazecie Wyborczej” wcale nie wyrażała troski o pokój na Ukrainie).  Dobrze  więc się stało, że Komorowski z Palikotem działają na rzecz pokoju na Ukrainie, który jest w naszym interesie.
Proeuropejska Ukraina daje Polsce szanse na stworzenie sojuszu energetycznego: Polska-Ukraina-Turcja, obejmującego ponad 150-milionowy rynek ekonomiczny. Taki ewentualny twór geopolityczny, w którym Polska odgrywałaby centralną rolę,  byłby zwarty geograficznie swoją powierzchnią i sięgałby swoimi granicami Iraku, a więc Zatoki Perskiej. Polska i Turcja są członkami NATO – struktura jest więc zabezpieczona militarnie. Polska mogłaby reprezentować interesy Turcji i Ukrainy w Unii Europejskiej. Co więcej, na salonach w Brukseli powierzono by naszemu krajowi pilnowanie procesów integracji geopolitycznej sojuszników z Europą. W tej grze stawka jest najwyższa. Zapraszając Palikota na spotkanie i pomijając Tuska, prezydent Komorowski wydaje się dostrzegać szansę  w realizacji geopolitycznej  koncepcji „Twojego Ruchu”. Wszak wybory do Parlamentu Europejskiego zbliżają się szybkim krokiem.
Usiłując podpalić Europę na Ukrainie, Kaczyński sprzeniewierza polski interes. Bliższe są mu ideały narodowego katolicyzmu, niż pokój w regionie i pozytywistyczna praca u podstaw. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/673449,pis-i-faszyzm.html
Puenta
Miejmy nadzieję, że zwaśnione strony na Ukrainie będą na tyle skuteczne, że uda im się wyizolować ze sceny „banderowców”, zaś   Kaczyńskiemu wyślą sygnał, że  Ukraińcy nie potrzebują pisowskiej rady podpalenia Europy.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

poniedziałek, 26 lutego 2018

W POLITYCE POLSKIEJ PIJAŃSTWO POSŁA JEST CENTRALNYM TEMATEM PODCZAS, GDY PRZY GRANICY MOSKAL ZBROI DZIAŁA

TEKST  Z  DNIA  01.03.2014  ROKU

Niemcy mają historyczną szansę ustanowienia przyjacielskich stosunków z Polską; wystarczy, że Merkel jednoznacznie i realnie opowie się za Ukrainą. Będzie to oznaczało zgodę na zdecydowane sankcje wobec Rosji. W pierwszym rzędzie należy zagrozić Putinowi  wyproszeniem wszystkich obywateli Rosji z terytoriów Niemiec, Polski i Turcji. Parlament Europejski powinien zacząć obradować nad sankcjami finansowymi dla rosyjskich oligarchów. Warto rozważyć propozycję zamrożenia kont obywateli Rosji w zachodnich bankach.  Rosyjscy politycy muszą mieć świadomość faktu strat finansowych.
W ostatnich dniach media raczyły nas tematem pijaństwa posła Protasiewicza, który na lotnisku we Frankfurcie z upodobaniem wykrzykiwał nazistowskie okrzyki „Heil Hitler”. Zachowanie dyplomaty omal nie doprowadziło do kryzysu dyplomatycznego. Posłanka Platformy Obywatelskiej Ligia  Krajewska przyszła z pomocą koledze partyjnemu, twierdząc, że ją również niemieccy celnicy upokarzali. Posłużyła się metaforą, przywodzącą obraz rozbieranych więźniów w obozach koncentracyjnych.  Media oszalały. Temat pijaństwa czołowego polityka PO przyćmił to, że u wrót naszego państwa Moskal kolejny raz w historii próbuje zdławić wolnościowe aspiracje sąsiedzkiego narodu.
Pijaństwo Protasiewicza prowokacją Putina?
Polityk Parlamentu Europejskiego zarabia miesięcznie około 40 tysięcy złotych. Taka pensja jest dla większości osób darem niebios. Aby nie stracić swojego dochodu, ludzie pilnują się w pracy. Dlatego pracując w tak zwanych prestiżowych zawodach (profesor, poseł, dyplomata, menedżer koncernu, itd.), na ogół nie przychodzimy „nawaleni” do „roboty”, a tym bardziej  nie wykrzykujemy publicznie obraźliwych słów pod adresem umundurowanych stróżów prawa.
Będąc nawet „napitym” politykiem o przeciętnym ilorazie inteligencji, ma się świadomość tego, że wykrzykiwanie „heil Hitler” w stosunku do urzędnika niemieckiego państwa, zakończy się skandalem dyplomatycznym. Dlaczego więc Protasiewicz zdecydował się na swój gest? Nie jest on bowiem Janukowyczem łamiącym z nerwów długopis. Nie walczy o życie. Trudno uwierzyć w kaprys „heilowania” za kilka milionów złotych. Tyle bowiem  straci, kiedy zostanie wyrzucony za polityczną burtę.
Celem hucpy z udziałem Protasiewicza było odwrócenie publicznej uwagi od wypadków na Ukrainie  oraz wprowadzenie w publiczny dyskurs memu polsko-niemieckich antagonizmów.  Ponieważ tydzień wcześniej Sikorski ze Stenmeierem upokorzyli Putina, doprowadzając Janukowycza do podpisania - samobójczej dla niego umowy -  z „Majdańską” opozycją,  w interesie Putina było więc pospieszne zepsucie rodzących się dobrych stosunków polsko-niemieckich (przynajmniej na chwilę), skoro pierwszego marca zamierzał wysłać swoje wojska na Ukrainę. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/684540,unia-europejska-zdaje-egzamin-z-europejskosci-%E2%80%93-na-marginesie-ukrainskiej-rewolucji.html Niemieccy i polscy dyplomaci przez cały tydzień deliberują o pijaństwie i historii zamiast opracowywać strategię wspólnej, zdecydowanej reakcji na putinowskie próby wywołania wojny europejskiej.
Polski wywiad powinien postawić pytania: czy Protasiewicz posiada konta w szwajcarskich bankach i czy w ostatnich dniach ich  salda nie podskoczyły o kilka milionów dolarów?  Zadziwiającym faktem w ostatnich dniach jest próba odwrócenia uwagi publicznej od kwestii Ukrainy. Tusk, Komorowski, Miller i Kaczyński zamiast wszczynać alarm, podejmować kroki temperujące niebezpieczne awanturnictwo Putina, ubolewają nad pijaństwem Protasiewicza. Moskal zbroi działa, a polscy politycy zastanawiają się ile drinków polityk Platformy Obywatelskiej  wypił.
Wołajcie hetmana Sobieskiego !!!
Generał Koziej w swoich wypowiedziach wielokrotnie twierdził, ze Putin nie użyje jako pierwszy siły militarnej wobec Ukrainy. Niestety mylił się. Pierwszego marca Duma zezwoliła „swojemu carowi” na użycie wojska w celu najazdu na swojego sąsiada. Polska dyplomacja milczy !!! Kiedy rosyjskie tanki przekroczą granicę naszego sąsiada, protesty i wyrazy ubolewania będą spóźnione. Dlaczego nasi politycy nie nawołują innych państw członkowskich Unii do wsparcia dla Ukrainy? W Polsce potrzebujemy hetmana Sobieskiego. Obecna sytuacja przypomina tę spod Wiednia.  Podbicie Ukrainy przez Rosję pozwoli Putinowi na rozpoczęcie wyważania bramy do Europy, która usadowiona jest w Warszawie.
Pamiętajmy !!! Milczenie Europy i Turcji w wypadku inwazji rosyjskiej na Ukrainę, będzie miało charakter symbolicznego przyzwolenia na kolejne rosyjskie podboje na naszym kontynencie. Koncept zintegrowanej Unii Europejskiej legnie w gruzach. Polska stanie się typowym łupem w rosyjskiej polityce. Rozwój gospodarczy Rosji jest uzależniony od handlu z krajami europejskimi, głównie z Niemcami. Niestety sprzedaż Europie  ropy, gazu i metali przez Rosje jest obarczona nadzwyczaj wysokimi kosztami transakcyjnymi. Z Norylska i z Uralu do Berlina i Paryża jest bardzo daleko. Lepiej wytapiać nikiel, molibden, wolfram  i  kobalt na Ukrainie lub w Polsce, niż daleko w Norylsku i na Uralu. Po cóż płacić Polakom za tranzyt? Lepiej zbudować własne huty na Śląsku; oczywiście wcześniej trzeba wyrzucić koncern Mittala.
Potrzebujemy trójstronnego spotkania: Niemcy – Polska –Turcja
Niemcy mają historyczną szansę ustanowienia przyjacielskich stosunków z Polską; wystarczy, że Merkel jednoznacznie i realnie opowie się za Ukrainą. Będzie to oznaczało zgodę na zdecydowane sankcje wobec Rosji. W pierwszym rzędzie należy zagrozić Putinowi  wyproszeniem wszystkich obywateli Rosji z terytoriów Niemiec, Polski i Turcji. Parlament Europejski powinien zacząć obradować nad sankcjami finansowymi dla rosyjskich oligarchów. Warto rozważyć propozycję zamrożenia kont obywateli Rosji w zachodnich bankach.  Rosyjscy politycy muszą mieć świadomość faktu strat finansowych.
Turcja powinna równocześnie ogłosić mobilizację swojej floty czarnomorskiej – na wniosek rządu Ukrainy tureckie okręty mogłyby zablokować port w Odessie. Uderzenie przez Putina na tureckie siły zbrojne byłoby synonimiczne z wojną z NATO. Rosyjscy generałowie  nie zdecydują się na takie szaleństwo choćby z racji logistycznych. Otwarta wojna z NATO wymaga zupełnie innego typu działań operacyjnych niż najazd na Abchazję czy Osetię.
Puenta
Jeśli Merkel będzie postponowała Tuska w kwestii ukraińskiej, jeśli będzie powstrzymywała polski rząd przed ustanowieniem sankcji wobec Rosji, to nieufność niemiecko-polska pogłębi się. Właściwie będzie to oznaczało koniec marzeń o Stanach Zjednoczonych Europy. Czy politycy niemieccy są na tyle dojrzali, aby wesprzeć Polskę i Ukrainę przed rosyjskim awanturnictwem?  Czy Niemcy  zdecydują się na poniesienie kosztów (wraz z innymi państwami Unii), aby na serio zrealizować koncepcję zjednoczonej Europy? Przed nami test falsyfikacyjny w sensie Poppera !!! Czy europejskie nacje przejdą test na weryfikację koncepcji społeczeństwa otwartego w Europie ?
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

niedziela, 25 lutego 2018

KTO ZLECIŁ PODSŁUCHY? ROSJANIE CZY OŚMIORNICA?

TEKST  Z  DNIA  22.06.2014  ROKU

Czy ujawnienie taśm nie stanowi kontrolowanej gry Rządu? Czy nie stanowi „artystycznego” sposobu zaapelowania do sił na Zachodzie o wsparcie naszego kraju, gdyż obecnie czujemy się jak „biedna dzierlatka na rogatkach”? Jeśli nasz wywiad jest przekonany o inwazji regularnego wojska rosyjskiego na Ukrainę, to bez wątpienia powinniśmy czuć się zatrwożeni.  Dostawca taśm dla tygodnika „Wprost” posługiwał się pseudonimem „Patriota” – dwuznacznym, gdyż odsyłającym do powagi sytuacji oraz do osławionych, amerykańskich rakiet „Patriot”. Jak mamy bronić się patriotycznie przed Putinem skoro nie posiadamy Patriotów?
Afera podsłuchowa rozwija się w najlepsze. Po kompromitacji Belki, Sienkiewicza, Nowaka  oraz Parafianowicza, przyszedł czas na Sikorskiego i Rostowskiego. Minister Spraw Zagranicznych  mówił o „robieniu laski Amerykanom”, nie powstrzymywał się od stosowania rozmaitych derywatów gramatycznych czasownika „je..ać”. Jego granice świata, zgodnie ze słynnym dictum Wittgensteina, są podobne do granic wyznaczonych przez język Bartłomieja Sienkiewicza (dziadek Henryk posługiwał się pięknym językiem) i Belki.  Podsłuchane rozmowy przyniosły jedną ważną informację: Rząd Tuska posiada dylemat – czy bratać się z Merkel czy z Obamą?
Sikorski wobec wojny na Ukrainie
Stenogram z nagrania wyraźnie pokazuje, że Radek Sikorski wykazuje daleko posuniętą rezerwę wobec amerykańskiej polityki. Sugeruje, że „dalsze robienie laski Obamie” skonfliktuje nas z Europą – Francją i Niemcami. W świetle tej wypowiedzi łatwo można zrozumieć zachowanie Rządu w listopadzie i w grudniu wobec wypadków na Ukrainie.
Ani Sikorski ani Tusk nie udzielili Ukraińcom w początkowej fazie konfliktu należytego wsparcia.  W grudniu pisałem:
Sikorski wielokrotnie stwierdzał cynicznie, że zwolenników integracji Ukrainy z Europą jest więcej w Warszawie niż w Kijowie. Pozwalał sobie nawet na obraźliwe sformułowania pod adresem więzionej przez Janukowycza Julii Tymoszenkohttp://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/681538,lawrow-w-polsce-z-widokiem-na-rosyjskie-rakiety-w-kaliningradzie-czy-sikorski-%E2%80%93-pod-namowa-watykanu---sprzeda-ukraine.html
Zmiana stanowiska naszego kraju wobec konfliktu na Ukrainie musiała więc zostać, spowodowana „robieniem laski Amerykanom”.
Czy ujawnienie treści taśm doprowadzi do zepsucia relacji dyplomatycznych pomiędzy Polską a USA oraz Polską a Unią? Wydaje się, że dyplomacja amerykańska ma świadomość tego, że biedne kraje „robią jej laskę” za określone profity. Nasz problem dotyczy – jak zauważa Minister -  niskiej samooceny. Chyba, za „robienie laski Amerykanom” za mało bierzemy. Nie zachowujemy się jak kurtyzana, ale jak „dziewczyna na rogatkach wielkiego miasta” – tanio i niehigienicznie. Po ujawnieniu rozmów Amerykanie mogą okazać się bardziej szczodrzy – tym bardziej, że wszystko wskazuje na to, że Putin uderzy na Ukrainę własnymi siłami, a nie – separatystami.
Dyplomacja europejska może co najwyżej nam współczuć, iż nasz  szef MSZ jest rozdarty – „komu robić laskę?  Czy nadal Obamie? A może biernie Angeli Merkel?” Największe jednak rozdarcie przeżywa małżonka Radka Sikorskiego – Anne Applebaum. Skoro jej mąż jest tak ochoczy do „międzynarodowego robienia laski – Amerykanom, Niemcom i Francuzom”, to jak może czuć się ta biedna, dumna, „nieskromna murzyńsko, o wysokiej samoocenie” kobieta?
Reperkusje dyplomatyczne nagrań
Czy ujawnienie taśm nie stanowi kontrolowanej gry Rządu? Czy nie stanowi „artystycznego” sposobu zaapelowania do sił na Zachodzie o wsparcie naszego kraju, gdyż obecnie czujemy się jak „biedna dzierlatka na rogatkach”? Jeśli nasz wywiad jest przekonany o inwazji regularnego wojska rosyjskiego na Ukrainę, to bez wątpienia powinniśmy czuć się zatrwożeni.  Dostawca taśm dla tygodnika „Wprost” posługiwał się pseudonimem „Patriota” – dwuznacznym, gdyż odsyłającym do powagi sytuacji oraz do osławionych, amerykańskich rakiet „Patriot”. Jak mamy bronić się patriotycznie przed Putinem skoro nie posiadamy Patriotów?
Ujawnienie nagrań można więc interpretować jako  wręcz „rejtanowski” apel do zachodnich rządów o wsparcie naszego kraju, o nietraktowanie nas jak taniej dziewki zdolnej jedynie do „robienia laski możnym tego świata”.  Taka interpretacja ostatnich wydarzeń politycznych może nawet przysporzyć Tuskowi poparcia społecznego. Wreszcie nasi politycy powiedzieli wprost i głośno co myślą o Zachodzie !!!
Kto zlecił podsłuchy?
Rzecz jasna, motywem  ujawnienia podsłuchów nie musi być patriotyczna troska o losy kraju. Być może drugim dnem afery podsłuchowej jest cel wykolejenia Rządu Tuska? Kto ma w tym interes?
Trop wschodni jest raczej niezrozumiały. Zakładając zwycięstwo Kaczyńskiego w przyspieszonych wyborach, Putin komplikowałby  swoją sytuację w wypadku inwazji na Ukrainę. PiS jest antyrosyjski i z pewnością otworzy granice naszego państwa dla USA w celu „przerzucania zaopatrzenia i broni dla Ukraińców”. Chyba, że w partii Kaczyńskiego jest już ulokowana silna, proputinowska agentura? http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/677687,pis-i-rosyjska-agentura.html
Najbardziej   prawdopodobny jest trop wewnętrzny. Kilkusetmilionowe przekręty w ministerstwach, ujawnione przez szefa MSW, Sienkiewicza,  napawają mafiosów strachem. Ich architekci bez wątpienia wywodzą się z rozmaitych służb specjalnych naszego kraju. Wybory do Sejmu w 2015 roku mogą stanowić okazję do wzmożonego wsadzania do więzień rządowych aferzystów. Społeczeństwo dobrze odbiera praktyki ścigania złodziei – a tym bardziej złodziei w białych kołnierzykach.
Odwołanie rządu, przyspieszone wybory dawałoby szansę „Ośmiornicy” na przeorganizowanie się w celu „zamotania afer”. Przy sprawnym marketingu, PO mogłaby nawet wygrać takie wybory, gdyby odbyły się w okresie letnim. Jeśli dodatkowo przeinterpretuje się taśmy tak, aby pokazać, że był to celowy zabieg polityczny adresowany do możnych tego świata, aby nie oczekiwali od Polski „robienia im laski”, to Platforma mogłaby nawet powalczyć o głosy młodych wyborców. http://krysztofiakwojciech.blogspot.com/2014/06/czy-dojdzie-do-wczesniejszych-wyborow.html
Puenta
To, jak dalej będzie rozwijała się afera, zależy od rozwoju wypadków w Zatoce, w Iraku. Sunniccy dżihadyści próbują obalić proamerykański rząd w Bagdadzie. Tworzą nowe państwo islamskie, podobnie jak dawniej usiłowali taki koncept zrealizować Talibowie z Osamą Bin Ladenem w Afganistanie.  Powstanie takiego tworu uniemożliwi  realizację pomysłu przeciągnięcia rurociągu z Zatoki przez Turcję,  Morze Czarne i  Ukrainę do Polski.  Decyzję o uderzeniu regularnymi wojskami na Ukrainę Putin będzie koordynował z postępem dżihadystów w Iraku. Ich sukcesy mogą nawet przyspieszyć interwencję w kraju nad cichym Donem. Obama nie odważy się na wysłanie wojska i sprzętu do dwóch miejsc. Będzie bronił Iraku – Ukrainę pozostawi sobie samej. Czy wówczas Tusk będzie miał czas na ściganie „wewnętrznych złodziei”?
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

WSPARCIE UKRAIŃSKICH SEPARATYSTÓW PRZEZ LEGIĘ CUDZOZIEMSKĄ PUTINA: AGENTURA ROSYJSKA W POLSCE

TEKST  Z  DNIA  16.08.2014  ROKU
Rozmaite media donoszą, że najemnicy Putina, walczący w Ługańsku i Doniecku przeciwko Ukraińcom, pochodzą z rozmaitych państw, w szczególności, wielu z nich jest obywatelami państw Europy wschodniej i południowej: Polski, Węgier, Słowacji, Czech, Serbii. Skoro agentura Putina nie ma kłopotów z rekrutowaniem polskich najemników do swojej legii cudzoziemskiej, to należy wnioskować, że inwigilacja rosyjska przestrzeni publicznej w naszym kraju przyjmuje niebezpieczne natężenie. Gdzie więc są nasze służby specjalne, których jednym z celów powinno być blokowanie takiego procederu? Czy w legii cudzoziemskiej Putina służą Brytyjczycy, Niemcy lub Francuzi?  Dlaczego media w naszym kraju milczą na temat opisywanego zjawiska?
Zacharczenko, lider separatystów na Ukrainie, oświadczył, iż jego oddziały otrzymały od Rządu Putina wsparcie w postaci 30 czołgów, 120 transporterów opancerzonych i 1200 bojowników. Oznacza to, że oddziały rosyjskich najemników nie zamierzają negocjować pokoju. Putin prze do wojny. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/690744,iii-wojna-swiatowa-wedlug-zyrinowskiego-rosja-gra-coraz-ostrzej.html
Legia cudzoziemska Putina
Rozmaite media donoszą, że najemnicy Putina, walczący w Ługańsku i Doniecku przeciwko Ukraińcom, pochodzą z rozmaitych państw, w szczególności, wielu z nich jest obywatelami państw Europy wschodniej i południowej: Polski, Węgier, Słowacji, Czech, Serbii. Szkoleni są oni w specjalnych obozach treningowych w Rosji. Za swoją pracę watażków otrzymują wynagrodzenie.
Wyszkolenie najemnika do walki w międzynarodowych korpusach bojowych trwa kilka miesięcy. Oznacza to, że  putinowska agentura  dokonuje ich rekrutacji od co najmniej roku. Dziennikarze donoszą, że najemnicy, walczący dla Putina, wywodzą się ze środowisk skrajnej, nacjonalistycznej prawicy, działającej w państwach należących do dawnego Układu Warszawskiego. Czy wobec tego Ruch Narodowy oraz Nowa Prawica JKM czy w końcu PiS stanowią przybudówki rosyjskiej agentury w Polsce?
Gdzie są szkoleni najemnicy Putina?
Nie jest możliwe wyszkolenie absolwenta liceum do bicia się na Ukrainie w ciągu nawet jednego roku. Nauka strzelania,  obsługi dział bojowych oraz nowoczesnych wyrzutni, a także nabycie tężyzny fizycznej przez „młokosa”, wymagają co najmniej roku intensywnych szkoleń, ćwiczeń i diety. Najemnicy muszą więc, zanim zostaną przyjęci do legii cudzoziemskiej Putina,  być poddani przeszkoleniu w swoich, rodzimych krajach.
Miejscem  szkoleń, przyszłych bojowników zasilających rozmaite armie najemników, są w Polsce rozmaite szkoły walki. Tam młodzi mężczyźni poznają rozmaite sztuki wojowania; nabywają kompetencje do stania się zabójcami. W Polsce takie szkoły  są zakładane przez emerytowanych oficerów lub żołnierzy rozmaitych jednostek specjalnych. Wiele z nich działa w obrębie parafii lub ośrodków edukacji religijnej http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686302,oskarzany-o-pedofilie-ks-dymer-nadal-w-kosciele-upowszechniajacym-idee-militaryzmu.html Niektórzy z  „wyćwiczonych, młodych osiłków” zasilają później szeregi rozmaitych faszystowskich szwadronów działających w naszym kraju. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/682932,antyislamskie-szwadrony-plo-czy-za-nimi-stoi-pis-i-putin.html Po ideologicznym „przepraniu mózgu” stają się łatwym „kąskiem” dla  agentów Putina poszukujących rekrutów do rosyjskiej legii cudzoziemskiej. Zwerbowanie najemnika nie jest sprawą łatwą. Najczęściej trenerzy w szkołach sztuk walki, obserwując swoich „uczniów-młodzików”, wskazują agentom potencjalnych rekrutów.
Agentura Putina w Polsce
Skoro agentura Putina nie ma kłopotów z rekrutowaniem polskich najemników do swojej legii cudzoziemskiej, to należy wnioskować, że inwigilacja rosyjska przestrzeni publicznej w naszym kraju przyjmuje niebezpieczne natężenie. Gdzie więc są nasze służby specjalne, których jednym z celów powinno być blokowanie takiego procederu? Czy w legii cudzoziemskiej Putina służą Brytyjczycy, Niemcy lub Francuzi?  Dlaczego media w naszym kraju milczą na temat opisywanego zjawiska?
Aktywność rosyjskiej agentury przejawia się nie tylko w procederze poszukiwania rekrutów do zabijania Ukraińców w Ługańsku i Doniecku. Putin posiada w Polsce armię internetowych hejterów, których celem jest oddziaływanie na rynek przekonań politycznych i w konsekwencji na wyniki w wyborach każdego szczebla. Czy polskie służby specjalne określiły zasięg finansowania  firm internetowych w Polsce  za kasę pochodząca z Gazpromu czy Łukoilu? Dlaczego dotychczas żaden poseł nie zwrócił się do szefa MSW z interpelacją o zasięg wpływów rosyjskiej agentury w Polsce?
W polskich szkołach wyższych aż roi się od „pseudo-profesorów” pochodzących z Rosji. Nie mając żadnych osiągnięć naukowych, bywają nawet szefami zakładów naukowych w obszarze dyscyplin humanistycznych. „Pseudo-naukowi Rosjanie” są promowani przez polskich naukowców, którzy często wydają swoje prace w Rosji i bywali stypendystami „egzotycznych” szkół wyższych w kraju Putina. Czy nie jest absurdem zatrudnianie rosyjskich „pseudo-naukowców” i tym samym blokowanie miejsc pracy dla młodych, wybitnych absolwentów polskich uniwersytetów?
Agentura Putina w partiach politycznych
Lider PiS, Jarosław Kaczyński, jeszcze nie tak dawno chciał budować „Budapeszt w Warszawie”.  Premiera Węgier, Orbana  traktował jako wzór do naśladowania. Okazuje się, że Orban wraz z Fico są największymi poplecznikami Putina w strukturach NATO. Kontestują sankcje nałożone przez zachodnie państwa na Rosję. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/690863,wegry-i-slowacja-sojusznikiem-putina-orban-i-fico-kontestuja-sankcje.html
Upowszechnianie jako wzorca do naśladowania polityki Orbana ewidentnie służy wzmacnianiu w Polsce postaw pro-putinowskich. Swoją wizją polskiej polityki zagranicznej, Kaczyński przez co najmniej dwa lata wspierał rosyjski imperializm.  Ktoś w Prawie i Sprawiedliwości wypracował koncept ideologiczny „Budapesztu w Warszawie”; ktoś Prezesowi „podpowiedział” pomysł popierania Orbana. Oznacza to, że w partii Jarosława Kaczyńskiego ulokowany jest w strukturach decyzyjnych „putinowski kret”. Czy dojdzie do polowania na rosyjskich agentów w PiS?
Jeśli Kaczyński chce zdobyć władzę, to musi przedsięwziąć praktyki „antyrosyjskiego maccartyzmu”. W kampanii wyborczej w 2015 roku zostanie mu przypomniane, iż promował Orbana, sojusznika Putina, którego polityka zagraża bezpieczeństwu Polski. Kaczyński jest więc zmuszony do znalezienia „kreta” lub „kozła ofiarnego”. Jeśli nie podejmie próby „upolowania  szpiega w swoich strukturach”, to zawsze mu będzie można wypomnieć to, że nie oczyścił swojej partii z rosyjskiej agentury. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/677687,pis-i-rosyjska-agentura.html
Puenta
Najbardziej jednak niebezpieczne zachowanie polityczne przejawia w obecnym kontekście polski Kościół.  Otóż, w sytuacji wkraczania najemników Putina na Ukrainę, biskupi wszczynają kolejną burdę – tym razem antyaborcyjną. Głódź i Hoser w swoich wypowiedziach w ostatnich dniach  zaatakowali zwolenników rozdziału religii od państwa. Hoser skarcił  publicznie tych wszystkich, którzy domagają się referendum aborcyjnego, zaś Głódź apelował o stworzenie "odpowiednich narzędzi, by powstrzymać inwazję środowisk laickich i postawić tamę szkodom, jakie czynią w tkance życia społecznego". http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/675940,rydzyk-kowalczyk-michalik-hoser-%E2%80%93-kim-oni-sa.html Takie wypowiedzi w kontekście wojny rosyjsko-ukraińskiej, w dniu Święta Wojska Polskiego, upamiętniającego zwycięstwo Polaków nad rosyjskimi bolszewikami, są obliczone na wywołanie kolejnego konfliktu ideologicznego w naszym kraju.  Zamiast interesować się sytuacją za miedzą, społeczeństwu podrzuca się powód do kłótni  o aborcję - temat bezczelności biskupa oskarżanego o rozpijanie kleryków. Fakt milczenia przez Kościół i jego najważniejsze instytucje w sprawie ukraińskiej pozwala na zadanie pytania: ilu biskupów jest agentami wpływu lub szpiegami Putina?
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.