Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazprom. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gazprom. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 5 kwietnia 2018

NORD STREAM II W KONTEKŚCIE ROSYJSKIEJ MILITARYZACJI BAŁTYKU - ZAGROŻENIE DLA POLSKI I SKANDYNAWII


W ostatnich kilku tygodniach debata polityczna w Polsce koncentruje się na premiach ministerialnych, aborcji, sondażowych tąpnięciach preferencji wyborczych dla PiS oraz podziałach politycznych wśród zwolenników partii rządzącej, spowodowanych wetem prezydenta Dudy wobec ustawy degradacyjnej. Publicyści i najważniejsi politycy  w naszym kraju, zarówno opozycji jak i obozu rządzącego,  stracili z oczu najważniejszy problem, dotyczący bezpieczeństwa naszego kraju – zgody Niemiec na budowę Nord Stream II.

Czy gazociąg Nord Stream będzie patrolowany na Bałtyku przez kanonierki Putina?  


Czy wojna Rosji z Ukrainą niechybnie zbliża się?

Zbudowanie niemiecko-rosyjskiego gazociągu Nord Stream II umożliwi Rosji zakręcenie kurków z gazem dla Ukrainy i częściowo dla Polski bez szkody dla jego eksportu w kierunku niemieckim. Inwestycja w Nord Stream II stanowi dla Putina element strategii rozpoczęcia wojny z Ukrainą. Warunkiem jej przeprowadzenia jest zabezpieczenie tranzytu gazu i ropy do państw Unii Europejskiej – przede wszystkim Niemiec.

Wojna rosyjsko-ukraińska jest korzystna dla światowego sektora wydobycia i przetwarzania ropy oraz gazu. Na niej skorzysta nie tylko Rosja, ale również USA i państwa wchodzące w skład kartelu OPEC. Kiedy czołgi Putina rozpoczną oblężenie Kijowa i Lwowa, ceny gazu i ropy na światowym rynku surowcowym mają szansę podskoczyć w granicach nawet do 100%.  
 
Putin wydaje rozkaz aneksji Bałtyku

Celem tej wojny nie będzie jednak jej rychłe zakończenie. Aby ceny gazu i ropy mogły utrzymywać się na wysokich pułapach, wojna Rosji z Ukrainą musi długo trwać, wywołując globalne napięcie militarne. Jego skutkiem ma być zwiększenie wydatków na zbrojenia przez bogate państwa europejskie. Im więcej bowiem wydajemy na produkcję militariów, tym więcej musimy zużyć ropy i gazu.

Znalezione obrazy dla zapytania rozbiór Ukrainy mapa
Mapa rozbioru Ukrainy opracowana przez Żyrinowskiego 
(źródło: Youtube)

Konflikt w Syrii i Iraku wyczerpał już swoją moc tworzenia popytu na ropę i gaz. Jego lokalna eskalacja jest w stanie podnieść cenę ropy co najwyżej o 5-10 dolarów za baryłkę oraz blokować eksploatację największych złóż gazu na Morzu Śródziemnym przy brzegach Izraela i Libanu. Rosji i USA nie wystarcza jednak samo blokowanie spadku cen gazu. Putin i Trump poszukują pomysłów na wzrost jego ceny.


Jak przemienić wojnę Rosji z Ukrainą w mechanizm napędzający zbrojenia w Europie?

Zawołania Trumpa do przywódców państw NATO, aby wydatki na zbrojenia wzrosły do wysokości co najmniej 2.5% ich PKB, nie skutkują. Niemcy wydają na obronność jedynie około 1.2% PKB. Militarne wydatki poniżej 1% dotyczą takich, na przykład, państw, jak: Kanada, Hiszpania, Belgia. Wzrost światowych wydatków na zbrojenia o około 0.5% nie jest w stanie wzmocnić popytu na gaz i ropę na tyle, żeby ceny tych surowców poszybowały do nieba.

Światowi eksporterzy gazu i ropy potrzebują wysokiej, wieloletniej dynamiki wzrostu militarnych wydatków najbogatszych państw świata. Taką dynamikę może zapewnić jedynie stabilny mechanizm w postaci długiej i eskalującej się wojny w Europie.

Rosyjsko-niemiecka infrastruktura Nord Stream może, w razie wojny Rosji z Ukrainą, służyć jako narzędzie militaryzacji Bałtyku. Wystarczy, że rosyjskie jednostki sił specjalnych kilka razy wysadzą w powietrze bałtycką rurę dla celu stworzenia narracji o konieczności militarnego zabezpieczenia gazociągu Nord Stream przez rosyjską marynarkę i lotnictwo. Oskarżając o akt terroru Ukraińców lub Polaków, Rosjanie znajdą uzasadnienie dla swojej stałej obecności militarnej na Bałtyku. Taka ewentualna operacja będzie odbierana przez skandynawską opinię publiczną jako zagrożenie dla  Szwecji, Danii, Norwegii i Finlandii. Obywatele tych bogatych państw dadzą więc przyzwolenie dla swoich rządów na znaczący wzrost wydatków na cele militarne.

Obecne rosyjskie manewry u wybrzeży Szwecji mają właśnie na celu przećwiczenie ewentualnej strategii zabezpieczania gazociągu Nord Stream. Rosjanie strzelają z Iskanderów oraz rakietami przeciwokrętowymi. Putin najzwyczajniej testuje reakcję rządów nadbałtyckich państw na wypadek militaryzacji Bałtyku. Jej brak będzie stanowił czynnik ośmielający Rosjan do zrealizowania strategii eskalacji i rozszerzania wojny z Ukrainą.


Prezydent Duda powinien zmobilizować Skandynawów do ostrej reakcji przeciwko Nord Stream II

Profesor Andrzej Zybertowicz, doradca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) przy Prezydencie RP, zapowiedzał utworzenie instytucji o nazwie „Maszyna Bezpieczeństwa Narracyjnego (MaBeNa)”, której celem byłoby sygnalizowanie rozmaitych zagrożeń w europejskiej przestrzeni narracji politycznej.  Czy więc BBN opracował strategię odpowiedzi narracyjnej na rosyjską prowokację?

Znalezione obrazy dla zapytania Skandynawia Bałtyk photo
Mapa pokazuje bliskość rosyjskiego zagrożenia dla krajów skandynawskich 

Z punktu widzenia polskiego interesu geopolitycznego, należałoby wywrzeć na prezydencie Dudzie presję, aby zainicjował on wreszcie „polską politykę skandynawską”, której celem byłoby rozszerzenie projektu międzymorza o Skandynawię. Czasu jest mało na to, aby pokazać skandynawskiej opinii publicznej rosyjskie zagrożenie militaryzacji Bałtyku. Czy prezydent Duda zamierza więc spotkać się w najbliższym czasie z liderami państw skandynawskich? Spotkanie z Trumpem nie jest dzisiaj najważniejsze dla Polski. Należy przede wszystkim rozpocząć rozmowy z politykami skandynawskimi na temat wspólnych retorsji wobec awanturnictwa Putina.

O mechanizmach „trollowania” przez Rosjan polskiej przestrzeni narracji politycznej

Aby temat rosyjskiego zagrożenia militaryzacji Bałtyku nie stał się centralny w naszej rodzimej przestrzeni narracji politycznej, trzeba było wstrzyknąć do niej memetyczne wirusy, infekujące umysły polityków, publicystów i  publiki treściami, które wyparłyby koncept Nord Stream II z tej przestrzeni. Informacja na temat zgody Niemiec na budowę Nord Stream II została całkowicie „przykryta” tematami aborcji, ustawy degradacyjnej czy „polskich obozów śmierci”.

Aby polscy politycy nie zajmowali się rosyjsko-niemiecką rurą gazową na Bałtyku, w bardzo krótkim czasie zainscenizowano trzy konflikty ideologiczne na polskiej scenie politycznej. Temat aborcji oraz ustawy o IPN został „wrzucony” w przestrzeń narracyjną przez ośrodki kreacji polityki funkcjonujące wokół Episkopatu Polski.

Ordo Iuris jako katolicki think-tank, eskalujący w naszym kraju konflikt aborcyjny, jest instytucją wspieraną przez międzynarodową sieć prawników, skupionych wokół Alliance Defending Freedom, utworzonego w USA w 1994 roku. Pierwotna nazwa tej organizacji brzmiała: Alliance Defending Fund. ADF otrzymuje milionowe wsparcie od Richard and Helen DeVos Foundation. Fundacja ta z kolei współpracuje ściśle z Republican National Committee. Ostatnia z wymienionych instytucji jest odpowiedzialna za strategię wyborczą amerykańskich republikanów, zbieranie funduszy na rzecz Partii Republikańskiej oraz za organizację konwencji wyborczej. Republican National Committee rekomenduje kandydata na prezydenta USA. Richard DeVos jest współtwórcą międzynarodowej sieci sprzedaży bezpośredniej Amway, która działa również w Polsce i jest często porównywany z sektami religijnymi. Magazyn „Forbes” umieszcza DeVosa na 205 pozycji najbogatszych ludzi na świecie.


Amerykańska minister edukacji, Betsy DeVos jest siostrą Erica Prince’a, byłego doradcy Trumpa, oskarżanego o szpiegowskie kontakty z rosyjskimi służbami specjalnymi. Prince przyznał się do nawiązania kontaktu na Seszelach z przedstawicielami Kremla. Oznaczałoby to, że rosyjska agentura inwigiluje prawicowe środowiska polityczne w USA skupione wokół rozmaitych fundacji rodziny DeVos, z których niektóre z kolei współpracują z kościelnymi think-tankami działającymi w Polsce. 


Nie jest więc wykluczone, że konflikt aborcyjny w Polsce został wygenerowany na użytek przykrycia tematu Nord Stream II w przestrzeni publicznej. Oznaczałoby to, że aborcja stała się narzędziem „trollingu” dla innego, ważnego tematu – Nord Stream II.

W podobny sposób można spojrzeć na awanturę wokół ustawy o IPN, która  była inspirowana przez środowiska katolicko-narodowe. Przebieg awantury sugeruje, że została ona precyzyjnie zaprogramowana tak, aby wywołać w Polsce „wojnę lingwistyczną” pomiędzy antysemitami i filosemitami.

Puenta:  MaBeNa

Postulat prof. Zybertowicza, aby stworzyć Maszynę Bezpieczeństwa Narodowego, której celem byłoby identyfikowanie mechanizmów rosyjsko-niemieckiego „trollingu” w polskiej przestrzeni narracji politycznej, staje się nader ważny w obecnej sytuacji geopolitycznej w Europie. Prezydent Duda powinien powołać zespół wybitnych, polskich semantyków i kognitywistów narracji, aby opracowali oni projekt stworzenia MaBeNy w ramach BBN. Lepiej bowiem bić się na słowa z Rosjanami i Niemcami, niż zawsze przegrywać z nimi w wojnie z użyciem bagnetów,  czołgów i rakiet.

***

 Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechnizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  











smallseotools.com –  pagerank checker

poniedziałek, 26 lutego 2018

UNIA ENERGETYCZNA. CO ZAKOMBINUJE TUSK Z MERKEL? CZY DZIAŁA NA SZKODĘ POLSKIEJ GOSPODARKI?

TEKST  Z  DNIA  10.05.2014  ROKU

Pomysł Unii Energetycznej jest motywowany zwiększeniem stopnia bezpieczeństwa w dostawie kopalin energetycznych dla państw Wspólnoty Europejskiej. Zdrowy rozsądek podpowiada, że jedynym sposobem na zabezpieczenie się przed awanturnictwem rosyjskich polityków jest dywersyfikacja źródeł dostaw gazu, ropy, węgla i uranu. W projekcie Tuska, o niczym takim nie mówi się. Premier chce zwiększać poczucie naszego bezpieczeństwa energetycznego stworzeniem handlowego mechanizmu kartelowego. Największym konsumentem kopalin energetycznych w Europie są Niemcy. Grupy kapitałowe tego państwa współpracują z Putinem, posiadając wspólne spółki  z Gazpromem i innymi rosyjskimi potentatami gazowo-naftowymi. Planowany przez Tuska kartel będzie siłą rzeczy musiał zapełniać „bałtycką rurę” rosyjskim gazem. Realizacja projektu Unii Energetycznej, autorstwa  Tuska, ma więc na celu  zablokowanie innych pomysłów - nadzwyczaj korzystnych dla Polski - dywersyfikacji dostaw gazu i ropy dla Europy.
Przed wyborami do Parlamentu Europejskiego, Premier  rozpoczął ochoczo i z impetem realizację swojego projektu Unii Energetycznej. W rozmowie z mediami, Donald Tusk definiuje swój projekt, wyszczególniając jego filary: wspólne negocjowanie nowych kontraktów z zewnętrznymi dostawcami, wzmocniony mechanizm solidarności między państwami na wypadek odcięcia dostaw źródeł energii, dofinansowanie w maksymalnie dopuszczalnym stopniu rozbudowy infrastruktury energetycznej z unijnych pieniędzy, pełne wykorzystanie dostępnych w Europie źródeł paliw kopalnych, sprowadzanie gazu i ropy do UE od innych partnerów, zwłaszcza z USA, oraz zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego także sąsiadom UE (przez wzmacnianie wspólnoty energetycznej). Projekt jest enigmatyczny. Czy Tusk kombinuje z Merkel stworzenie niemiecko-rosyjskiego kartelu kontrolującego zakupy kopalin energetycznych dla całej Europy?
Projektowana Unia Energetyczna wzmocni uzależnienie Europy od Rosji
Pomysł Unii Energetycznej jest motywowany zwiększeniem stopnia bezpieczeństwa w dostawie kopalin energetycznych dla państw Wspólnoty Europejskiej. Intencja jest więc szlachetna – tym bardziej w kontekście  ataku Rosyjskich separatystów na wschodnie rubieże Ukrainy. Rosja może bowiem szantażować niewygodne jej państwa podwyżką cen gazu lub ropy albo zakręceniem kurka.
Zdrowy rozsądek podpowiada, że jedynym sposobem na zabezpieczenie się przed awanturnictwem rosyjskich polityków jest dywersyfikacja źródeł dostaw gazu, ropy, węgla i uranu. W projekcie Tuska, o  niczym takim  nie mówi się. Premier chce zwiększać poczucie naszego bezpieczeństwa energetycznego stworzeniem handlowego mechanizmu kartelowego – czyli zmowy najważniejszych firm przetwórstwa ropy, gazu, węgla i uranu oraz handlu tymi surowcami. Aby taki „mega-kartel” mógł sprawnie funkcjonować - chyba największy w dziejach ludzkości, bo obejmujący firmy działające na obszarze zamieszkanym przez pół miliarda osób - musi zostać powołana europejska „firma-parasol”, która będzie odpowiedzialna za wspólne zakupy kopalin energetycznych, a następnie za ich dystrybucję pośród firm działających na rynku ich przerobu oraz handlu w poszczególnych krajach europejskich. Czy taki „kartelowy parasol energetyczny” będzie spółką o proporcjonalnych udziałach poszczególnych państw unijnych w stosunku do ich PKB? Odpowiedź:  TAK, jest w tym wypadku naturalna.
Najsilniejszym gospodarczo państwem Unii są  Niemcy. Ich PKB wynosi 3600 miliardów; druga w kolejności jest Francja z PKB 2700 miliardów.  Łączne PKB Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii przekracza 50% PKB całej Unii. „Kartelowy parasol energetyczny” będzie więc zdominowany przez trzy państwa, które będą całej Europie dyktowały ceny surowców energetycznych, wpływając tym samym na rynek instrumentów pochodnych na światowych giełdach (kontrakty terminowe, różnego typu opcje, itd.). Konsekwencją powstania europejskiego kartelu energetycznego będą spekulacje na rynkach finansowych na niespotykaną skalę. Jak zwykle w takich sytuacjach, zarabiać będą banki inwestycyjne, które doprowadziły do ostatniego, światowego mega-kryzysu.
Nadto, największym konsumentem kopalin energetycznych w Europie są Niemcy. Grupy kapitałowe tego państwa współpracują z Putinem, posiadając wspólne spółki  z Gazpromem i innymi rosyjskimi potentatami gazowo-naftowymi. Planowany przez Tuska kartel będzie siłą rzeczy musiał zapełniać „bałtycką rurę” rosyjskim gazem. Putin będzie szczęśliwy.
Powstanie kartelu zablokuje mechanizm dywersyfikacji dostaw
Rosja nie musi być jedynym źródłem dostaw gazu i ropy dla Europy wschodniej. Istnieje inna geopolityczna koncepcja -  przeciągnięcia kanałów transportu ropy i gazu z Zatoki Perskiej do Polski przez Turcję, Morze Czarne i Ukrainę. Przy udziale amerykańskich firm można powołać spółkę, która będzie sprowadzała tańszą ropę i gaz z krajów arabskich, a nawet z Iranu,  do Europy. Koszty tranzytu  paliwa będą o wiele niższe, niż koszty jego importu rosyjskimi rurami z odległych terenów Syberii i koła podbiegunowego. Niemiecko-rosyjskie spółki, które wybudowały bałtycki rurociąg Nord Stream,  znajdą się – w wypadku realizacji modelu dywersyfikacji dostaw kopalin - w finansowych tarapatach, podczas gdy turecko-ukraińsko-polskie (z dodatkiem amerykańskiego kapitału) spółki, odpowiedzialne za realizacje konkurencyjnego projektu, mogłyby  rozwijać się, odsprzedając tani gaz i ropę z krajów arabskich niemieckim i austriackim  odbiorcom. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/681055,ukraina-co-zrobi-putin-co-powinien-zrobic-polski-establishment.html
Realizacja projektu Unii Energetycznej, autorstwa  Tuska, ma więc na celu  zablokowanie innych pomysłów - nadzwyczaj korzystnych dla Polski - dywersyfikacji dostaw gazu i ropy dla Europy.  Tak należy wyjaśnić chłód, z jakim projekt Tuska został przyjęty w niektórych stolicach europejskich. Stany Zjednoczone Europy nie mają być Cesarstwem Rzymskim Narodu Niemieckiego. Ta koncepcja była już realizowana od 1939 do 1945 roku.
Dlaczego Tusk spieszy się?
Obserwatorzy sceny politycznej w naszym kraju mogą być zaszokowani tym, z jaką energią Tusk realizuje swój pomysł. Doskonale wie, że po rewelacjach Pawła Piskorskiego, może stracić funkcję lidera partii rządzącej. Zostało mu jeszcze niespełna dwa lata rządzenia. Bez Polski, projekt planowanej Unii Energetycznej nie ma szans na powodzenie. Razem z Turcją jesteśmy w strukturach NATO. W perspektywie nadchodzącego geo-konfliktu pomiędzy krajami islamskimi a USA i Europą, Turcja zostanie przyjęta do Unii Europejskiej (ma takie aspiracje nawet pod rządami Erdokana). Niemcy nie mogą w nieskończoność blokować jej przyjęcia do Wspólnoty Europejskiej. NATO jest mimo wszystko silniejszą strukturą nacisku na polityków niż Rada Europy. Tusk wie, że czas szybko płynie. Stąd jego pośpiech.
Puenta
Unia Energetyczna Europy nie ma polegać na monopolizacji i centralizacji handlu paliwowymi kopalinami. Jej celem powinno być wywieranie politycznego  nacisku na stworzenie gospodarczej struktury dywersyfikacji źródeł dostaw gazu i ropy. Rząd Europejski w Brukseli powinien  wywierać nacisk na grupy gospodarczo-kapitałowe, aby stworzyły systemowa, sieciową  infrastrukturę przesyłu gazu i ropy, która umożliwiałaby import paliwa, miedzy innymi,  bezpośrednio z krajów arabskich do Polski. Rzecz jasna, to  spowodowałoby spadki cen gazu  w Europie z korzyścią dla całej, unijnej gospodarki. Unia Energetyczna powinna polegać na dywersyfikacji i demonopolizacji rynku dostaw kopalin energetycznych. Tusk chce  czegoś zupełnie odwrotnego – centralizacji i monopolizacji tego rynku w interesie niemiecko-rosyjskich grup kapitałowych.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

sobota, 24 lutego 2018

KONFLIKT PIS Z IZRAELEM DZIEŁEM AGENTURY PUTINA. CZY PREZYDENT DUDA WEZWIE DO UCHWALENIA NOWEJ NOWELIZACJI USTAWY O IPN?


Według badań sondażowych ponad 50% obywateli Polski nie popiera działań ekipy rządzącej w konflikcie z Izraelem. Z tej racji nie można mówić o jakimś starciu pomiędzy Polską i Izraelem. Obecna sytuacja jest wyłącznie konfliktem pomiędzy PiS a państwem izraelskim, inspirowanym przez rosyjską agenturę ulokowaną w środowiskach decydentów partii rządzącej oraz Kukiz’15. Putin pokazał światowej publice to, jak łatwo można „rozegrać” Kaczyńskiego. Obecny konflikt obnaża słabość polskiego rządu w konfrontacji z rosyjskimi środowiskami wpływu, ulokowanymi w polskiej przestrzeni politycznej.

Znalezione obrazy dla zapytania israel photo
Jerozolima jest symbolem Izraela


Putin zastosował technikę „wpływu rozporoszonego”, generując konflikt partii Kaczyńskiego z Izraelem

Wytwarzanie artefaktów w przestrzeni publicznej w oparciu o technikę „wpływu rozproszonego” polega na realizowaniu wielowątkowego scenariusza narracyjnego, którego wątki biorą początek  ze względnie odległych od siebie regionów przestrzeni publicznej. Działając na kilka odległych od siebie miejsc w przestrzeni publicznej, możemy wywoływać określone łańcuchy zdarzeń, które w pewnym punkcie narracyjnym zaczynają się zbiegać, wytwarzając oczekiwany artefakt. Stosowanie techniki „wpływu rozproszonego” przez rozmaite agentury w akcjach prowokacyjnych ma, przede wszystkim,  na celu ukrycie przed publiką faktu inscenizacji oczekiwanego artefaktu.

Putin w akcji

Celem Putina jest wywołanie konfliktu międzynarodowego pomiędzy Polską a Izraelem, USA i Ukrainą w celu sparaliżowania naszych służb bezpieczeństwa politycznego i militarnego w ich działaniach w obrębie Unii Europejskiej oraz NATO. Publicyści nazywają to „izolacją Polski na arenie międzynarodowej”. Aby taki fakt izolacji Polski mógł zrealizować się, decydenci polityczni w Unii oraz w NATO nie mogą go kojarzyć z tym, iż został on przez wrogą agenturę zainscenizowany. Realizując zaplanowany scenariusz, agentura Putina musiała więc stworzyć „zasłonę dymną” dla realizacji swojej prowokacji. Agenci Putina stworzyli taką zasłonę, stosując właśnie technikę „wpływu rozproszonego”.

Scenariusz prowokacji

Obecna rosyjska prowokacja na polskiej scenie politycznej realizuje wielowątkowy scenariusz ze wszystkimi najważniejszymi elementami struktury narracyjnej: inwokacją,  inicjacją fabuły, rozwinięciem akcji fabularnej, jej kontynuacją do momentu kulminacji napięcia wraz z puentą stanowiącą rozwiązanie wszystkich wątków. Obecnie znajdujemy się w sytuacji fabularnej bezpośrednio przed puentą. To, jak zakończy się zaprojektowany scenariusz, nie jest przesądzone, gdyż do akcji fabularnej wkroczyli bohaterowie z "innej powieści geopolitycznej".  

Inwokacja

Rosyjska agentura wpływu  ulokowana w partii Kukiza miała zadanie zainicjowania procesu uchwalenia nowelizacji ustawy o IPN. Ryszard Terlecki, jeden z najważniejszych dygnitarzy PiS stwierdził, iż partia Kukiz’15 mocno zabiegała o uchwalenie nowelizacji ustawy o IPN, obejmującej elementy antyukraińskie. 

Znalezione obrazy dla zapytania kukiz photo
Czy Kukiz jako polityk został stworzony przez służby specjalne?
Ekspertami Kukiza, którzy naciskali na wszczęcie procedury uchwalenia prowokującej ustawy, byli historycy: Wojciech  Muszyński i Włodzimierz Osadczy. Pierwszy z nich jest znany z prowokacji internetowej polegającej na opublikowaniu obrazka z powieszonym Barackiem Obamą. Muszyński jest również autorem antysemickich tekstów dotyczących wydarzeń Marca 68. Z kolei Osadczy jest współpracownikiem proputinowskiej agencji Sputnik. Współdziała również z Rydzykiem, komentując w jego mediach współczesną scenę polityczną. Osadczy nie stroni od publicznych agresywnych i antyukraińskich wypowiedzi.



Inicjacja  fabuły: pierwsza reakcja Izraela

W drugiej fazie procesu prowokacyjnego zadziałali agenci Putina ulokowani w najbliższym środowisku Kaczyńskiego.  Ich zadanie sprowadzało się do przyspieszania procesu legislacyjnego  ustawy o IPN tak, aby jego finalizacja nastąpiła krótko przed rocznicą wyzwolenia obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Służyć to miało wywołaniu "piorunującej reakcji" w konserwatywnie syjonistycznych środowiskach w Izraelu. 

Posłowie PiS bez żadnej dyskusji uchwalili nowelizację ustawy o IPN. Nawet opozycja parlamentarna nie oponowała w dniu procedowania ustawy w Sejmie. Nikt bowiem wśród sejmowych polityków nie spodziewał się dalszych wydarzeń, które doprowadziły do kryzysu.


Trzecia faza prowokacji Putina rozegrała się w Izraelu i na Ukrainie. Rządy obu państw ostro zaprotestowały przeciwko uchwaleniu ustawy o IPN w Sejmie. W Izraelu protest przebiegał dwutorowo: poprzez wstępną reakcję Lapida i poprzez umiarkowaną odpowiedź Netnajahu.

 Izraelski polityk, członek Knesetu, Yair Lapid napisał na twitterze:
Wymyślono to w Niemczech, ale setki tysięcy Żydów zostały zamordowane, nie spotykając niemieckiego żołnierza. Istniały polskie obozy śmierci i żadne prawo tego nie zmieni.

Ta ostra, prowokacyjna wypowiedź Lapida (szefa partii, która wraz z Likudem wcześniej rządziła Izraelem) wywołała do tablicy premiera Izraela, Netanjahu. Wezwał on ambasador izraelską w Warszawie, aby ta zaapelowała do polskiego rządu o zmiany w ustawie. Nowelizacja ustawy o IPN pozwala bowiem - zdaniem izraelskiego rządu - na blokowanie „mówienia prawdy o Holocauście”.

W partii Lapida działa emerytowany generał Stern, który należy do organizacji Lobby na Rzecz Wzmacniania Półtoramilionowego Pokolenia Rosyjskojęzycznych Izraelczyków. Nie ma więc najmniejszych wątpliwości, że Lapid jest powiązany w jakiś sposób, poprzez Sterna, z rosyjską agenturą wpływu bliskowschodniego.


Działania Putina w Syrii są bowiem w interesie Izraela. Poziom bezpieczeństwa państwa izraelskiego wzrasta wraz ze wzrostem napięcia militarnego pomiędzy Arabami i islamistami na Bliskim Wschodzie. Wojna w Syrii paraliżuje bowiem antyizraelskie działania Palestyńczyków. Reakcja Lapida mogła więc zostać kupiona przez agenturę rosyjską, operującą na Bliskim Wschodzie. Czym więc Putin mógł zapłacić Izraelowi?

Na Morzu Śródziemnym znajdują się bogate złoża gazu, które są przedmiotem sporu pomiędzy Izraelem, Libanem, Turcją, Cyprem i Syrią. Eksploatacja tych olbrzymich złóż gazu wymaga jednak względnego spokoju na Bliskim Wschodzie. Hezbollah zagroził bombardowaniem izraelskich platform, jeśli Liban nie zostanie dopuszczony do eksploatacji jednego ze złóż. To, czy dojdzie do realizacji projektu EastMed (wydobycia gazu i budowy gazociągu ze złóż izraelskich) w głównej mierze zależy od Rosji, która jest w stanie eskalować działania wojenne w tamtym regionie świata i prowadzić działania obstrukcyjne wobec planowanej inwestycji gazowej.


Nie jest wykluczone, że Rosja może zgodzić się na częściową realizację projektu EastMed pod warunkiem, że nie będzie w nim uczestniczyła Polska. Jeśli gazociąg z Izraela do Europy będzie poprowadzony z ominięciem Europy centralnej i wschodniej (Chorwacji, Węgier, Czech, Słowacji i Polski), to interes Gazpromu zaopatrywania gazem  Polski i pozostałych państw dawnego imperium radzieckiego nie zostanie naruszony. 

Warto w tym kontekście przypomnieć fakt, iż premier Morawiecki odwiedził Liban po reakcji Lapida i Netanjahu. Rozmowy w Bejrucie z libańskim liderem dotyczyły udziału Polski w eksploatacji ewentualnych, gazowych złóż Libanu.

Rozwinięcie napięcia narracyjnego: procedowanie ustawy o IPN w Senacie

Lider PiS określił reakcję Izraela jako niespodziewaną. Oznacza to, że polskie służby wywiadowcze nie dopatrywały się żadnych działań rosyjskiej agentury w procedowaniu ustawy o IPN. Kaczyński postanowił w ekspresowym tempie przeforsować ustawę w Senacie. Chciał bowiem wykorzystać protest Izraela na użytek wewnętrzny -  zdobycia dodatkowego poparcia politycznego wśród obywateli o nacjonalistyczno-antysemickich poglądach.

Bez wątpienia, pośpiech w procedowaniu ustawy o IPN w Senacie wskazuje na fakt wpływu na ten proces rosyjskiej agentury. Politykiem, który miał dopilnować szybkiego procedowania ustawy, był marszałek Sejmu, Karczewski. Jeśli działał on samodzielnie, to oznacza to, że w jego środowisku ukryty jest „kret Putina”.

Przed decyzją Senatu, środowiska żydowskie w USA uruchomiły reakcję Departamentu Stanu. Rząd USA ostrzegł PiS przed stratami w uchwaleniu ustawy. Mimo amerykańskiego protestu, Karczewski zaordynował ekspresowe procedowanie ustawy, aby doprowadzić do dalszej eskalacji konfliktu.


Wykreowany przez PiS antysemicki happening miał stanowić narzędzie mobilizacji kato-faszystowskiego elektoratu w wywieraniu presji na prezydenta Dudę, aby ten bez wahania podpisał ustawę. W tym celu prawicowe portale zainicjowały nieudaną akcję zbierania podpisów pod apelem do prezydenta Dudy o niezwłoczne podpisanie ustawy. Ta akcja również nosi znamiona rosyjskiej prowokacji.



Decyzja prezydenta Dudy

Wśród doradców prezydenta Dudy, opinie dotyczące tego, czy podpisywać ustawę czy też ją odrzucić, były podzielone. Zofia Romaszewska (doradca ds. społeczeństwa) i prof. Zybertowicz (doradca ds. bezpieczeństwa narodowego) optowali za jej niepodpisywaniem.  Romaszewska nadała ustawie status idiotycznej.
    

Andzrej Duda zawsze uśmiechnięty

Pomimo oporu ze strony dwóch najważniejszych doradców, prezydent Duda postanowił jednak podpisać ustawę i skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego.  Na decyzję głowy państwa miały wpływ środowiska skupione wokół Konferencji Episkopatu Polski (KEP).

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, abp Gądecki niezwykle brutalnie zaatakował Izrael za to, że premier tego państwa odważył się zaprotestować przeciwko ustawie o IPN. Gądecki w swojej wypowiedzi zasugerował, iż reakcja izraelskiego rządu na pisowską nowelizację ustawy o IPN jest motywowana tym, że Izrael chce przejąć „na swoje konto” mienie pozostawione bez spadkobierców przez wymordowanych Żydów podczas II Wojny Światowej.
   

Czy antysemicka reakcja hierarchów katolickich została zainspirowana przez rosyjską agenturę? Nie istnieją dowody na to, aby udzielić odpowiedzi na postawione pytanie. Można co najwyżej w tym wypadku snuć wysoko prawdopodobne hipotezy.

Kościół Polski jest infiltrowany przez rosyjskich agentów wpływu. W czasach zimnej wojny, KGB potrafiła ulokować swojego agenta w najbliższym otoczeniu Jana Pawła II (dominikanina Konrada Hejmo). Wielu znanych kapłanów było tajnymi współpracownikami Służby Bezpieczeństwa w czasach komunizmu.  Z uwagi na szeroko rozpowszechnione zjawisko pedofilii w polskim Kościele, zachodzi niezwykła łatwość w pozyskiwaniu agentów wpływu wśród kapłanów. Służby Putina posiadają wiele „haków” na księży. Ewentualność ujawnienia faktów pedofilii, rozwiązłości homoseksualnej czy nawet prostytucji, w które uwikłani są wysokiej rangi księża katoliccy,  czyni z nich łatwy materiał werbunkowy.
 
Jan Paweł II błogosławi największego pedofila w Kościele - Marciala Maciela Degollado


Kulminacja napięcia: wizyta premiera Morawieckiego w Monachium

W Urzędzie Rady Ministrów zaplanowano brutalnie prowokacyjny grafik wizyty Morawieckiego w Monachium przy okazji jego wystąpienia podczas Konferencji Bezpieczeństwa. Premier polskiego rządu  złożył kwiaty na grobach członków Brygady Świętokrzyskiej, należącej w czasie wojny do Narodowych Sił Zbrojnych. Jednostka ta współpracowała z Gestapo [wykazał to prof. Libionka  w swoich badaniach nad Holokaustem], wydając nazistom nie tylko bolszewików, ale również Żydów. Armia Krajowa ostrzegała przed prowadzeniem wspólnych działań z polskimi nazistami z NSZ.


Przy okazji złożenia hołdu polskim, antysemickim bojówkom z czasów II Wojny Światowej. Morawiecki sprawił dodatkowy prezent prowokatorom Putina. W odpowiedzi na pytanie dziennikarza, wskazał na Żydów, w jednym szeregu z Niemcami, Ukraińcami i Rosjanami, jako na sprawców Holokaustu.

Opozycyjne media w Polsce wykrzyknęły, że Morawiecki gasi pożar benzyną. Nieliczni komentatorzy i politycy zauważyli, że być może akcja Morawieckiego jest prowokacją inspirowaną przez obcą agenturę. Na taką ewentualność zwrócił uwagę Michał Kamiński z Unii Europejskich Demokratów, wyrażając nadzieję, że premier jest tylko „pożytecznym idiotą”.


     
Antypolski film w Internecie

Antysemickie zachowanie  Morawieckiego w Monachium, mieście traktowanym jako symboliczny początek Holokaustu, wywołało reakcję żydowskiej organizacji o nazwie Ruderman Family Foundation, która opublikowała w sieci internetowej film nawołujący do zerwania przez USA stosunków dyplomatycznych z Polską. W filmie jest stwierdzone to, że Polska jest współsprawcą Holokaustu.

Internetowa emisja filmu została zaplanowana jako odpowiedź na słowa i symboliczne gesty premiera Morawieckiego. Wymowa tego filmu jest następująca:

Skoro polski premier składa hołd polskim nazistom i antysemitom z Narodowych Sił Zbrojnych, to społeczność żydowska na całym świecie ma uzasadnione prawo, aby domagać się od najpotężniejszego państwa świata zerwania stosunków dyplomatycznych z państwem hołdującym ideom nazizmu i antysemityzmu.

Jak Tomasz Piątek zauważa, szef  Ruderman Family Foundation ściśle współpracuje z emerytowanym generałem Izraela, Elazarem Sternem, który jest również aktywnym działaczem Lobby na Rzecz Wzmacniania Półtoramilionowego Pokolenia Rosyjskojęzycznych Izraelczyków. Organizacja ta wspiera  społeczność żydowskich imigrantów z krajów postsowieckich, w której dominują prorosyjskie postawy.


Zrekonstruowany przez Piątka kontekst wskazuje, iż grafik Morawieckiego został tak zaplanowany w URM, aby żydowska agenda mogła wyprodukować swój film w odpowiedzi na symboliczny akt premiera Polski. Czy więc w najbliższym otoczeniu premiera Morawieckiego działa agent rosyjskiego wywiadu?  Czy też sam premier usiłuje realizować rosyjskie interesy?

Apel Tuska z Brukseli

Szef  Rady Europejskiej, Donald Tusk podczas konferencji prasowej, po spotkaniu z premierem Morawieckim, stwierdził:

Znalezione obrazy dla zapytania donald tusk official photo
Donald Tusk w funkcji szefa Rady Europejskiej


Chcę podkreślić, że powiedziałem premierowi Morawieckiemu, że sytuacja jest bardzo poważna. Dotyczy bezpośrednio polskich interesów, polskiej reputacji i polskiej pozycji w świecie /…/ jest tylko jedna rada: trzeba zrobić wszystko, by zatrzymać dwie fale.  Po pierwsze falę złych opinii o Polsce, a ta fala przypomina już wręcz tsunami i drugą: falę niemądrych i nieprzyzwoitych ekscesów, antysemickich wypowiedzi w kraju

Wiadomości TVP 1, tuba propagandowa pisowskiego rządu, skomentowała wypowiedź Tuska jako napaść na PiS i Polskę. Oznacza to, że PiS nie zamierza wycofać się z ustawy o IPN.  Z tego punktu widzenia, pisowską reakcję na wypowiedzi Tuska należy zinterpretować jako tworzenie zasłony dymnej na ewidentne działania agentury Putina w strukturach partii rządzącej.

Rząd Izraela naciska na dialog z prezydentem Dudą

Wraz z apelem Tuska o zatrzymanie w Polsce wzbierającej fali antysemityzmu rząd Izraela zaprosił polską delegację prawno-historyczną na rozmowy o ustawie o IPN. Dziennik „Jerusalem Post” oraz portal Haaretz pojednawczo oceniły deklarację Ziobry o „zamrożeniu” wdrażania polskiego prawa o Holokauście. Na stronie portalu Haaretz przedstawiona jest fotografia prezydenta Dudy. Oznacza to, że rząd Izraela wyraża nadzieję, iż prezydent Duda zaangażuje się w proces zablokowania  ustawy o IPN.

Z punktu widzenia strategicznych i gospodarczych interesów Polski, zablokowanie przez prezydenta Dudę pisowskiej ustawy o IPN mogłoby otworzyć nowe perspektywy strategiczne w próbach uniezależnienia się Polski od gazowego dyktatu Gazpromu.

Projekt EastMed zakłada stworzenie infrastruktury przesyłowej gazu do Europy z izraelskich złóż tego surowca, które są oceniane jako jedne z największych na świecie. Polska mogłaby stać się finansowym udziałowcem tego przedsięwzięcia wraz z Chorwacją i innymi państwami Unii Europejskiej (Węgry, Czechy, Austria i Słowenia). Gazociąg EastMed nie musi przechodzić przez terytorium Włoch. Jego trasa może przebiegać przez Chorwację.


Puenta: Co będzie oznaczała nieustępliwość pisowskich władz?

Jeśli PiS nie ustąpi w konflikcie z Izraelem, wycofując antysemicką ustawę o IPN, to będzie to oznaczało, że rządząca naszym państwem partia świadomie realizuje interesy Putina. W sytuacji odmowy zablokowania ustawy o IPN przy jednoczesnym geście Izraela zapraszającym Polskę do zaangażowania się w gazową inicjatywę EastMed, pojawią się wystarczające przesłanki, aby oskarżyć rząd, Episkopat Polski i PiS o zdradę stanu.   

***


Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechnizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  





  










smallseotools.com –  pagerank checker