Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sąd Najwyższy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sąd Najwyższy. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 października 2018

PREZYDENT DUDA DOKONAŁ ZAMACHU STANU. CZY GENERAŁOWIE OBRONIĄ POLSKĘ PRZED DYKTATURĄ?


Prezydent Andrzej Duda powołał nowych sędziów Sądu Najwyższego na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. W związku z problematycznością zgodności z Konstytucją Ustawy o Sądzie Najwyższym, Naczelny Sąd Administracyjny postanowił we wrześniu 2018 roku wstrzymać wykonanie uchwał Krajowej Rady Sądownictwa w sprawie powołania sędziów SN do Izby Cywilnej oraz Izby Kontroli Nadzwyczajnej.  Swoją decyzją, prezydent Duda nie podporządkował się ustanowieniu Naczelnego Sądu Administracyjnego, dokonując zamachu stanu na konstytucyjny organ władzy sądowniczej w Polsce.

Andrzej Duda nie chce podporządkować się wyrokowi Naczelnego Sądu Administracyjnego

Prezydent Duda wraz z włoskim rządem zmierza do zdestabilizowania Unii Europejskiej

Decyzja Andrzeja Dudy stanowi w sposób ewidentny akt niesubordynacji względem Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, którego postanowienia są wiążące dla wszystkich państw wspólnoty europejskiej. NSA nakazał Dudzie czekać na decyzję TSUE w sprawie orzeczenia czy ustawy zmieniające polski system sądownictwa, przeforsowane w Parlamencie przez PiS, są zgodne z podstawowymi aktami prawnymi Unii Europejskiej. Decydując się na powołanie nowych sędziów SN, Duda zakpił więc sobie z TSUE.

Decyzja polskiego prezydenta współgra z decyzją rządu włoskiego  w kwestii ustanowienia budżetu na 2019 rok z deficytem w wysokości 2.4%. Decyzja rządzących partii we Włoszech jest niezgodna z wcześniejszymi ustaleniami z Komisją Europejską. Uchwalenie przez włoski parlament budżetu z tak wysokim deficytem będzie groziło kryzysem walutowym w Unii Europejskiej.

Ruch polityczny Dudy o powołaniu nowych sędziów SN, na przekór decyzji NSA i TSUE, współbrzmi z realizacją strategii destabilizacji Unii, jaką realizuje włoski rząd.  Eskalacja tych napięć jest niebezpieczna, gdyż przyspiesza rozpoczęcie wojny na Ukrainie przez Putina.

Putin wskazuje na Ukrainę


Decyzja Dudy w kontekście geopolitycznym

Koncerny paliwowe i surowcowe na całym świecie potrzebują bodźców wzmacniających popyt na ropę, gaz i inne surowce (miedź, żelazo, itd.). Najsilniejszym czynnikiem generującym popyt na światowym rynku surowcowym jest wojna prowadzona na ważnym obszarze strategicznym dla mocarstw atomowych. Z pewnością najazd rosyjskich wojsk na Ukrainę spowoduje wzrost cen ropy i gazu oraz innych surowców. Zyskają na tym Rosja i USA.

Ewentualna wojna Rosji z Ukrainą posiada potencjał do wciągnięcia w nią innych, europejskich państw: Polski, Węgier, Słowacji i Rumunii. Wymienione państwa mogą łatwo uruchomić dyskurs na temat „rewanżyzmu terytorialnego” w europejskiej przestrzeni politycznej. Każde z nich może "aspirować" do odebrania Ukrainie ziem, które do nich należały przed II Wojną Światową. Blokada skutecznych reakcji Komisji Europejskiej na ewentualną napaść pisowskiej Polski na Ukrainę wymaga wcześniejszej destabilizacji Europy. Procesy dezintegrujące Unię Europejską będą paraliżowały Radę Europejską przed podjęciem jakichkolwiek skutecznych retorsji wobec reżimów dokonujących ewentualnego rozbioru Ukrainy. W tym kontekście, ruch polityczny prezydenta Dudy jawi się jako wzmacniający antyukraiński spisek Putina.

Na rozpadzie Unii zyskuje państwo watykańskie

Destabilizacja Unii Europejskiej stanowi również cel Watykanu. W ramach tzw. Europy ojczyzn wzrasta rola Kościoła katolickiego w Europie jako instytucji mediującej pomiędzy zwaśnionymi państwami. Z kolei wzmacnianie się procesów integracji europejskiej minoryzuje znacznie katolickich hierarchów.

Biskupi chcą rządzić Europą

Wzrost politycznego prestiżu Watykanu oraz przydzielenie mu mediacyjno-rozjemczej roli w przestrzeni mechanizmów tworzenia geopolityki będzie stanowił czynnik maksymalizujący zyski finansowe tego najbogatszego państwa świata. Decyzja Dudy, która ma na celu destabilizację instytucji europejskiego sądownictwa, harmonijnie współbrzmi nie tylko ze strategią Putina, ale również z planem katolickich hierarchów z Watykanu i Rzymu.

Sytuacja polityczna w Polsce stała się ekstremalnie niebezpieczna dla demokracji

Gwałcąc ustanowienia Naczelnego Sądu Administracyjnego, prezydent Duda dopuścił się zamachu stanu w interesie obcych, zewnętrznych czynników politycznych. W takiej sytuacji istnieje uzasadnienie dla patriotycznych sił w Wojsku Polskim, aby odsunęły one prezydenta Dudę od władzy. Czy więc generałowie wymówią posłuszeństwo prezydentowi Dudzie z powodu jego działań mających postać zamachu stanu?

Autorytety prawnicze w Polsce, najwybitniejsi profesorowie prawa, oceniają decyzję prezydenta Polski jako delikt konstytucyjny.  Tego rodzaju oceny niestety niewiele mówią społeczeństwu. W obecnej sytuacji, opozycyjne media powinny mówić wprost o zamachu stanu dokonanego przez Dudę, aby zmobilizować społeczeństwo do działań popierających zdecydowaną obronę demokratycznego ustroju naszego państwa.

Jeśli bowiem Duda neguje decyzję NSA, to jaką mamy pewność, że w razie przegranej przez PiS w najbliższych wyborach nie dojdzie do ich unieważnienia przez pisowską władzę, mimo iż wynik uzna Państwowa Komisja Wyborcza?

Aby bronić demokratycznego ustroju naszego państwa, potrzebujemy wielkiego, pospolitego ruszenia wśród intelektualnych autorytetów, którzy swoim odpowiedzialnym głosem legitymizowałyby działania generałów chroniące polską demokrację przed katolicką dyktaturą.

***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".   




czwartek, 15 marca 2018

CZY ZIOBRO ATAKUJE SĄD NAJWYŻSZY TOMASZEM KOMENDĄ?


Media ustanowiły fakt, iż Tomasz Komenda odsiedział niesłusznie w więzieniu 18 lat za dokonanie gwałtu i zamordowanie nastoletniej Małgorzaty K. w noc sylwestrową z 1996 na 1997 rok. Prokurator twierdzi, iż nie popełnił on zbrodni, za którą został skazany. W świetle tak kategorycznej konstatacji, winę za odebranie 18 lat życia młodemu człowiekowi ponosi sąd.

W 2005 roku Tomasz Komenda złożył wniosek do Sądu Najwyższego o kasację wyroku. Pochylając się nad aktami sprawy, Sąd Najwyższy utrzymał wyrok. W tamtym czasie Pierwszym Prezesem SN był Lech Gardocki, zaś Prezesem Izby Karnej SN – Lech Paprzycki. Ten ostatni w latach 70-tych był aktywnym działaczem ZSL, a w latach 90-tych był promowany przez PSL.

Kontekst polityczny sprawy Tomasza Komendy

Jeśli Tomasz Komenda został niesłusznie skazany, to w świetle jego wniosku  do SN o kasację wyroku 25 lat więzienia, winę za błąd ponoszą w ostatniej instancji sędziowie SN, którzy rozpatrywali wniosek kasacyjny. Ponieważ nadzór nad sprawami karnymi rozpatrywanymi w SN sprawują prezes Izby Karnej SN  oraz Pierwszy Prezes SN, to bez wątpienia można wyprowadzić wniosek, iż ostatecznie za błąd odpowiedzialni są sędziowie:  Lech Gardocki oraz Lech Paprzycki.

Pisowska Ustawa o Sądzie Najwyższym wchodzi w życie już w kwietniu. Na jej mocy powstanie Izba Dyscyplinarna SN, której zadaniem będzie rozpatrywanie skarg obywateli na nieprawidłowości w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości. Sprawa Tomasza Komendy może więc okazać się pierwszym pokazem tego, jak ma funkcjonować Izba Dyscyplinarna SN, która będzie posiadała kompetencję do usuwania sędziów z zawodu.

Znalezione obrazy dla zapytania sąd najwyższy foto
Plakat protestu przeciwko demontazu przez PiS polskiego sądownictwa
(źródło: wikimedia commons)
Jeśli okaże się, że Tomasz Komenda został niesłusznie skazany, to nie jest wykluczone, iż Izba Dyscyplinarna wykluczy z zawodu sędziowskiego tych sędziów SN oraz ich zwierzchników, którzy odrzucili wniosek o kasację wyroku Tomasza Komendy.

Okazuje się, że każdego roku w Polsce sędziowie ferują około 200 niesprawiedliwych wyroków w wyniku rażących błędów w orzecznictwie. Liczbę niesprawiedliwych wyroków za ostatnie 20 lat można więc szacować na co najmniej 4 tysiące. Oznaczałoby to, że Izba Dyscyplinarna nowego SN może wykluczyć z zawodu sędziowskiego nawet kilka tysięcy sędziów. Czy więc sprawa Tomasza Komendy ma stanowić preludium w pisowskiej akcji „czyszczenia” polskich sądów?

Dowody w sprawie Tomasza Komendy

Prokuratura stwierdza, iż jest w posiadaniu DNA sprawców gwałtu i mordu na 15-letniej Małgorzacie K. Media stwierdzają, że w wyniku ustaleń śledztwa,  przestępstwa dopuściły się  trzy osoby. Prokuratura postawiła już zarzut dokonania gwałtu Ireneuszowi M., którzy przebywa od wielu lat w więzieniu za dokonane co najmniej dwóch innych gwałtów.

Głównymi dowodami obciążającymi Komendę były: (1) kod DNA zabezpieczony z włosa z czapki znalezionej obok ofiary, (2) ślad zapachowy, który miał należeć do Komendy, (3) ślady pogryzienia pozostawione na ciele ofiary, które pasowały – według eksperta – do uzębienia oskarżonego. Dowodem wzmacniającym był fakt, iż Komenda podczas przesłuchania przyznał, iż był we wsi, w której doszło do mordu, gdzie z jakąś nieznajomą dziewczyną odbył stosunek seksualny. Ponadto, portret pamięciowy gwałciciela przypominał aparycję Komendy.  

Sąd nie uwzględnił alibi Komendy. Dwanaście osób zeznało, że feralną noc sylwestrową spędził we Wrocławiu. Ponadto, nie stwierdzono, iż DNA zostawione na nasieniu gwałciciela było zgodne z DNA naszego bohatera.


W uzasadnieniu decyzji o  zwolnieniu Komendy z odbywania kary więzienia nie czytamy, iż został on uniewinniony. Decyzje o jego zwolnieniu sąd podjął z uwagi na przesłanki humanitarne (tzn. wątpliwości prokuratury w stosunku do jego winy). 

Niejasności  w sprawie Tomasza Komendy

To, że Komenda nie dokonał gwałtu na nastoletniej dziewczynie, nie wyklucza faktu jego współudziału w tym znaczeniu, iż był świadkiem zbrodni i nie przeciwdziałał jej popełnieniu. Jeśli okaże się, iż Ireneusza M. oraz Tomasza Komendę wiązały jakieś relacje znajomości, wówczas brak winy Komendy nie będzie oczywisty.

Przejazd samochodem od miejsca, w którym w feralną noc sylwestrową miał znajdować się Komenda, do miejsca zbrodni wymaga około pół godziny. W takim kontekście, alibi w postaci zeznań uczestników zabawy sylwestrowej nie musi być wiarygodne. Nieobecność czyjaś, nawet przez dwie lub trzy godziny, podczas zabawy sylwestrowej, a więc „zakrapianej alkoholem”, może być niezauważona.

Jeśli okaże się, że niektóre z osób, które zapewniły alibi Komendzie, znały Ireneusza M., to wówczas teza o całkowitej niewinności bohatera medialnego ostatnich dni stanie „pod grubym znakiem zapytania”.   

Tomasz Komenda wyznaje, że do zeznania, iż był w miejscowości, w której dokonano zbrodni, został zmuszony przemocą przez policję. Przestępcy często podczas śledztwa przyznają się do winy, a potem podczas rozprawy sądowej odwołują swoje zeznania, stwierdzając, iż byli do nich zmuszani pod groźbą przemocy. Jest to klasyczna linia obrony zbrodniarzy, przedstawiana niemal w każdym filmie kryminalnym.

Nowe śledztwo powinno więc rzetelnie sprawdzić następujące domniemania: (1) czy Ireneusz M i Tomasz Komenda znali się w 1996 roku, (2) czy któraś z osób zapewniająca alibi Tomaszowi Komendzie znała Ireneusza M., (3) czy na miejscu zbrodni zabezpieczono ślady samochodu, (4) czy DNA z włosa na czapce ofiary wyklucza DNA Tomasza Komendy z prawdopodobieństwem bliskim 100%, (5) czy policjanci rzeczywiście stosowali przemoc wobec Tomasza Komendy podczas przesłuchań.

Przekaz mediów jest politycznie niebezpieczny

Niemal wszystkie media w Polsce odnotowały fakt uwolnienia Tomasza Komendy z więzienia po 18 latach odsiadki. Ten przekaz medialny wręcz prefabrykuje fakt niewinności naszego bohatera. Media stały się sądem, oskarżając o nadużycia policję oraz o nierzetelność sądów – w tym Sąd Najwyższy.

Niestety, przekaz medialny przedstawiający sprawę Tomasza Komendy jest nader stronniczy. W reportażu wyemitowanym przez TVN nie zadano pytań osobom zapewniającym alibi Komendzie oraz nie zapytano śledczych policjantów o fakt stosowania przemocy wobec naszego bohatera. Media milczą na temat najważniejszego materiału rozstrzygającego w sprawie – DNA spermy gwałciciela. Przekaz medialny koncentruje się jedynie na błędach prokuratury prowadzącej śledztwo, błędach sądu oraz na odrzuceniu wniosku o kasację wyroku przez Sąd Najwyższy. Inne media, akcentują fakt ewentualnego uzyskania przez Komendę wielomilionowego odszkodowania.

Znalezione obrazy dla zapytania kajdanki photo
Czy w sprawie Tomasza Komendy chodzi również o miliony odszkodowania?
(źródło: public domain pictures) 
Fakt, iż w śledztwie nie zebrano dowodów rozstrzygających o winie Komendy, nie uzasadnia tezy, iż nie był on świadkiem zbrodni. Dowody poszlakowe, które uzyskano w wyniku śledztwa, wskazują jednak na to, że nasz bohater posiada jakiś związek z mordem. Rzecz jasna, to nie uzasadniało orzeczenia przez sąd jakiegokolwiek wyroku – tym bardziej wyroku 25 lat więzienia. Aby kogoś skazać, trzeba udowodnić jego winę, a nie  - tylko „jakiś związek” z przestępstwem. Jest oczywiste to, że popełniono błędy procesowe.

Puenta

Stronniczy wrzask mediów w sprawie Tomasza Komendy jawi się tak, jakby był politycznie zaprogramowany.  W wielu komentarzach na forach prasowych pod tekstami opisującymi zdarzenie znajdujemy mowę agresywnej nienawiści, skierowaną pod adresem sądów - w tym Sądu Najwyższego.  

Warto więc zaapelować do mediów, przynajmniej tych opozycyjnych, aby zachowały w sprawie krytyczny dystans. Nie jest wykluczone, że nagłośnienie w przestrzeni medialnej faktu popełnienia rażących błędów w postępowaniu sądowym ma pisowskiemu rządowi służyć wywołaniu masowych protestów przeciwko sądom w Polsce.

Mam ‘subiektywne przeczucie”, że w tej sprawie wcale nie chodzi o sprawiedliwość, ale o znalezienie „detonatora” dla bomby wysadzającej w powietrze Sąd Najwyższy. Nie znaleziono bomby w smoleńskim Tupolewie, więc trzeba było ją znaleźć we wsi pod Wrocławiem.  Minister Ziobro już zlecił przeprowadzenie śledztwa dotyczącego błędów policyjnych i procesowych w sprawie Tomasza K. Czy sędziowie SN: Lech Gardocki i Lech Paprzycki zostaną przesłuchani w sprawie o niedopełnienie należytego nadzoru nad wnioskiem kasacyjnym Tomasza K.?   
  
***
Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechnizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  






smallseotools.com –  pagerank checker

poniedziałek, 24 lipca 2017

PREZYDENT DUDA PRZEMIENIŁ SIĘ Z ADRIANA W NOŻOWNIKA

Ten nóż już tkwi w plecach Jarosława Kaczyńskiego. PiS krwawi

Zawetowanie dwóch pisowskich ustaw: o Krajowej Radzie Sądownictwa i o Sądzie Najwyższym, jest równoznaczne z wbiciem noża w plecy Kaczyńskiemu. Internetowe portale prawicowe, wierne Ziobrze i Macierewiczowi, określają Andrzeja Dudę jako zdrajcę. Czy oznacza to, że PiS zaczął się dzielić na dwie frakcje: populistyczno-rydzykową Kaczyńskiego i Szydło oraz konserwatywno-liberalną Dudy i Morawieckiego?
http://pl.blastingnews.com/polityka/2017/07/prezydent-duda-wbil-kaczynskiemu-noz-w-plecy-pis-zaczyna-krwawic-001844605.html

Opozycyjni komentatorzy twierdzą, że ruch Dudy nie manifestuje radykalizmu celującego w rozbicie PiS

Choć prezydent Duda zawetował dwie ustawy, to jednak podpisze trzecią z nich, mianowicie o ustroju Sądów Powszechnych. Ta ustawa daje ministrowi Ziobrze prawo do wymiany prezesów sądów apelacyjnych i okręgowych. Politycy opozycyjni zauważają, że PiS jest w stanie dokonać politycznej czystki w polskim sądownictwie. W tym świetle ruch prezydenta Dudy należy uznać jako skierowany przeciwko Platformie Obywatelskiej. Ziobro otrzymał bowiem od Andrzeja Dudy narzędzie w postaci dokonania czystki w polskim sądownictwie, ale wyłącznie o charakterze administracyjnym, a nie personalnym.

Ruch Dudy oznacza, że Ziobro będzie mógł obstawić stanowiska kierownicze w polskich sądach swoimi ludźmi, ale nie będzie on w stanie wyrzucić dotychczasowych, sędziowskich prezesów z pracy. Z tego punktu widzenia, intencje Dudy są czytelne. Nowi prezesi mają zająć się naprawą sądów, a nie wewnętrznymi walkami politycznymi w systemie sądowniczym.

Protesty Platformy Obywatelskiej mogą zaszkodzić opozycji

Sławomir Nitras, jeden z  najbardziej niebłyskotliwych polityków PO, ostrzega na Twitterze, że podpisanie przez Dudę ustawy o ustroju Sądów Powszechnych jest bardzo niebezpieczne. Nitras ujawnia więc lęki PO przed zmianami w sądach.  Należy jego protest zinterpretować jako sygnał dany swojemu elektoratowi, że ruch prezydenta Dudy nie blokuje w ogóle planowanej przez PiS kampanii ścigania polityków PO za przekręty. Ewa Kopacz i Hanna Gronkiewicz-Waltz mogą bowiem zostać nadal postawione przez prokuraturę w stan oskarżenia i zostać skazane przez sąd na karę więzienia (realną lub w zawieszeniu). Pierwsza za brak nadzoru nad trumnami smoleńskimi, zaś druga za przyzwolenie na przekręty gangsterów w procesach reprywatyzacyjnych.

Nawoływanie ze strony PO do podtrzymywania protestu przeciwko Kaczyńskiemu, Ziobrze i Macierewiczowi może więc zostać odczytane przez opinię publiczną jako próba obrony przysłowiowego koryta.


Jeden z komentatorów sceny politycznej,  prof. Radosław Markowski określił ruch Dudy jako ustawkę. Zwraca on uwagę na fakt, iż weto prezydenta w odniesieniu do dwóch ustaw może zostać przegłosowane w Sejmie. Opozycja znalazła się więc w bardzo trudnej sytuacji. Paliwo do protestów w obronie sądów zostało bowiem już częściowo wyczerpane poprzez zagranie pokerowe prezydenta Dudy. Dalsze podsycanie protestu nie będzie czytelne dla publiki.

Czy prezydent Duda rozpoczął tworzenie nowej formacji politycznej?


Z punktu widzenia twardego elektoratu PiS, prezydent Duda zapisał się do partii „zdradzieckich mord i kanalii”. Ten wizerunek, który został zakodowany w umysłach wyznawców Kaczyńskiego, przylgnie do niego na długie lata. Z pewnością podczas kampanii prezydenckiej zostanie mu to wypomniane. Środowisko polityczne Dudy jest świadome takich konsekwencji zawetowania przez niego dwóch ustaw. Aby więc wygrać najbliższe wybory prezydenckie, Andrzej Duda musi rozpocząć budowanie nowego frontu politycznego, który obejmie część wyborców rozczarowanych dawnymi rządami PO i obecnymi rządami PiS. To oznacza całkowity demontaż obecnej sceny politycznej.

Bez wątpienia, nowa formacja musi przyjąć barwy liberalne. Jej budowa nie będzie łatwa, gdyż realizacja takiego zadania wymaga najpierw rozwiązania poważnej łamigłówki: Jak ożenić religijnego liberała z antyklerykalnym liberałem?

Kluczem do rozwiązania zasygnalizowanej antynomii są środowiska młodych ludzi skupione wokół Fundacji Startup Poland, których liderem jest wschodząca gwiazda polskiej polityki i biznesu, Julia Krysztofiak Szopa.

Pałac_relacja20
Julia Krysztofiak Szopa gratuluje prezydentowi Dudzie decyzji wsparcia startupów


Względnie optymistyczna puenta

W maju 2017 roku na Wydziale Artes Liberales UW została zorganizowana konferencja na temat ateizmu w Polsce. Spotkali się na niej liberalni katolicy z liberalnymi antyklerykałami w obecności antyklerykalnej lewicy. Stronę liberalno-katolicką reprezentowali jej dwaj najwybitniejsi obecnie intelektualiści: ks. Prof. Andrzej Bronk oraz prof. Stanisław Obirek. Stanowisko antyklerykalno-liberalne prezentowali również dwaj wybitni przedstawiciele tej opcji: prof. Jan Hartman z UJ oraz dr hab. (zdegradowany profesor) Wojciech Krysztofiak z US. Konferencja pokazała, że możliwe jest porozumienie przynajmniej przy kawie obu opcji liberalnych.

Egzystencjalizm logiczny okladka.pdf - Dysk Google
Okładka nowej książki filozoficznej Wojciecha Krysztofiaka
 https://drive.google.com/file/d/0B3ktQcrloBD4UEwwMURkdklQRlE/view?usp=sharing

Liberałowie obu paradygmatów światopoglądowych różnią się jedynie stosunkiem do roli Kościoła w życiu publicznym. Czy ta różnica pomiędzy przedstawicielami obu przeciwstawnych opcji liberalizmu jest do obejścia w taki sposób, aby oba środowiska liberalne mogły stworzyć skutecznie działający, nowy front polityczny w Polsce?

Jesienią 2017 roku odbędzie się w Warszawie Kongres Świeckości. Stanowić on będzie doskonałą okazję do podjęcia wspólnej inicjatywy politycznej, celującej w rozmontowanie dotychczasowej binarnej architektury politycznej w Polsce (PiS kontra PO) w celu wzmocnienia ducha liberalizmu w polskim społeczeństwie. To, czy wydarzenie okaże się politycznie płodne, zależy w dużej mierze od jego promocji przez opozycyjne media w naszym kraju („Gazetę Wyborczą”, „Newsweek” i „Politykę”).


  


niedziela, 23 lipca 2017

DLACZEGO KACZYŃSKI W EKSPRESOWYM TEMPIE DEKONSTRUUJE POLSKI SYSTEM SĄDOWNICTWA?

Posiadając większość w Sejmie i Senacie oraz własnego prezydenta, Kaczyński i Ziobro nie muszą martwić się o akceptację i legalizację proponowanych rozwiązań. Dlaczego więc politycy PiS chcą wywołać ostry konflikt społeczny w Polsce, w którym adwersarze skaczą sobie do gardeł jak „wściekłe psy myśliwskie”? Procedując w ekspresowym tempie ustawy sądownicze, Kaczyńskiemu zależy na czasie? Jaki jest więc powód taktyczny tego, że trzy podpisane ustawy mają się jeszcze przed zakończeniem wakacji znaleźć na biurku Kaczyńskiego? Jeśli pewna grupa polityczna pacyfikuje sąd najwyższy danego kraju, to oznacza to, że chce się zabezpieczyć przed ewentualnością pociągnięcia jej do odpowiedzialności karnej. Co takiego planują Kaczyński i Macierewicz, że chcą zabezpieczyć się karnie, anektując Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy? /…/ 23 marca 2014 roku wpłynęła nota Dumy Rosyjskiej, sygnowana przez Żyrinowskiego, w której Rosja proponuje Polsce rozbiór Ukrainy. Ówczesny, polski rząd Ewy Kopacz zignorował dokument sygnowany przez wiceprzewodniczącego Dumy, bliskiego Putinowi polityka. Nie jest jednak wykluczone, że doszło do nieformalnej zmowy pomiędzy Macierewiczem i Żyrinowskim, w kwestii przygotowań do rozbioru Ukrainy. /…/ Samo spektakularne wygranie wyborów i posiadanie wyraźnej większości sejmowej nie wystarcza w Polsce na to, aby podjąć decyzję o napaści na ościenny kraj. Niezależna władza sądownicza byłaby właśnie tą siłą, która blokowałaby imperialne, wręcz napoleońskie, zapędy prezesa PiS w celu „odzyskania Lwowa.”

Komentatorzy polityczni zarówno z lewej jak i z prawej strony sceny zadają pytanie o powód tak szybkiego przeprowadzania zmian systemu sądownictwa w Polsce przez partię rządzącą. Dotychczas nie udzielono odpowiedzi na postawione pytanie. Forsując rewolucję personalną w sądach w spektakularnie wysokim tempie i narażając się na uzasadnioną ripostę opozycji, PiS wywołał wielką falę społecznego oporu, w swej sile przekraczającą moc Czarnego Protestu z jesieni 2016 roku. Wówczas notowania sondażowe PiS ostro tąpnęły w dół.

Za pisowską rewolucją w sądach stoi cel strategiczny

Jeśli chce się zmieniać system sądowniczy w celu poprawienia jego efektywności, to nie czyni się tego w ekspresowym tempie. Napisanie dobrych ustaw o KRS, ustroju sądów powszechnych oraz Sądzie Najwyższym wymaga kilku miesięcy dogłębnych prac studyjnych, ekspertyz lingwistycznych, logicznych oraz socjo-komunikacyjnych. Efektem finalnym takich intelektualnych zmagań powinien być modelowy szkic funkcjonowania systemu. Żaden z profesjonalnych ekspertów nie uczestniczył w opracowywaniu pisowskich ustaw.

Posiadając większość w Sejmie i Senacie oraz własnego prezydenta, Kaczyński i Ziobro nie muszą martwić się o akceptację i legalizację proponowanych rozwiązań. Dlaczego więc politycy PiS chcą wywołać ostry konflikt społeczny w Polsce, w którym adwersarze skaczą sobie do gardeł jak „wściekłe psy myśliwskie”? Z prawej strony sceny pojawiają się nie tylko wyzwiska „zdradzieckie mordy, ale także publiczne apele o „rozstrzelanie bydła” protestującego pod Sejmem.

Procedując w ekspresowym tempie ustawy sądownicze, Kaczyńskiemu zależy na czasie? Jaki jest więc powód taktyczny tego, że trzy podpisane ustawy mają jeszcze przed zakończeniem wakacji znaleźć się na biurku Kaczyńskiego? Jakiemu celowi strategicznemu ma służyć to szaleńcze tempo, szkodzące w znaczącym stopniu wizerunkowi partii rządzącej?

Taktyka PiS przed wyborami samorządowymi

Kaczyński chce wygrać wybory parlamentarne w 2019 roku w sposób powalający opozycję, aby móc żonglować mandatem społecznym w uzasadnieniu swojej tajnej strategii geopolitycznej realizowanej wspólnie z Antonim Macierewiczem.

Warunkiem zwycięstwa w wyborach w 2019 roku jest zwycięstwo w kampanii samorządowej w 2018 roku. Z uwagi na siłę ruchów miejskich, PiS nie może oczekiwać w normalnych okolicznościach jakiegoś spektakularnego zwycięstwa.

Elektorat partii Kaczyńskiego jest w dużej mierze ksenofobiczny. Domaga się rozliczeń opozycji w postaci wszczynania procesów w sprawach korupcyjnych. Pisowcom są więc potrzebni sędziowie, którzy będą w stanie szybko, niemal w trybie kapturowym, orzekać wyroki wysokich kar finansowych oraz kar więzienia dla polityków Platformy Obywatelskiej. Jeśli kampania „ścigania platformerskich aferzystów” rozpocznie się na początku 2018 roku w sposób względnie zmasowany, to wówczas na fali euforii twardego elektoratu PiS oraz lęków opozycji, PiS ma szansę powalczyć o bardzo dobry wynik w wyborach samorządowych.



Przeprowadzenie na szeroką skalę kampanii polowania na aferzystów z PO wymaga licznej grupy prokuratorów i sędziów, którzy z entuzjazmem podejmą się realizacji pisowskiego zadania. Obecni sędziowie nie są raczej ochoczo nastawieni do orzekania w sprawach korupcyjnych wszczynanych przeciwko politykom. Zaprojektowano więc w pisowskiej ustawie Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego, której zadaniem będzie jesienią 2017 roku czyszczenie sądów z sędziów nieskorych do współpracy w kampanii polowania na aferzystów z PO, PSL i SLD.

Kaczyński i Macierewicz chcą sobie zabezpieczyć bezkarność na przyszłość


W systemie demokratycznym w funkcjonowaniu sądów najwyższych wmontowany jest mechanizm kontroli władzy wykonawczej. Sędziowie w państwach demokratycznych mają władzę do wzywania na dywanik prezydentów, premierów i kanclerzy, jeśli ci w sposób niebezpieczny łamią prawo.

Jeśli pewna grupa polityczna pacyfikuje sąd najwyższy danego kraju, to oznacza to, że chce się zabezpieczyć przed ewentualnością pociągnięcia jej do odpowiedzialności karnej. Co takiego planują Kaczyński i Macierewicz, że chcą zabezpieczyć się karnie, anektując Trybunał Konstytucyjny i Sąd Najwyższy?

Kluczem rozwikłania zagadki jest geopolityka

Tomasz Piątek napisał książkę o Macierewiczu, w której opisuje jego związki z osobami funkcjonującymi w przestrzeni działania rosyjskich służb specjalnych. Publikacja dziennikarza „Gazety Wyborczej” wywołała ostrą reakcję Macierewicza w postaci zawiadomienia prokuratury o popełnieniu przez niego przestępstwa. Takie działanie ma przede wszystkim spełniać cel mrożąco-prewencyjny; jest w istocie równoznaczne z apelem „o zamknięcie mordy zdradzieckiej”.

Po lekturze książki każdy wyrobiony intelektualnie czytelnik postawi sobie „pytanie-zagwozdkę”: skoro zachodzi wysokie prawdopodobieństwo współpracy Macierewicza z rosyjskimi służbami specjalnymi, to dlaczego retoryka PiS jest tak agresywna w stosunku do Putina i rosyjskich władz? Przecie wygadywanie bzdur o zamachu smoleńskim, przeprowadzonym przez rosyjskie służby specjalne, wręcz psuje relacje współpracy z nimi. Jak tę „antynomię narracyjną” rozwiązać?

Rozwiązanie takie musi zakładać to, że antyrosyjska narracja w przestrzeni publicznej, prowadzona przez pisowskie media, wcale nie szkodzi wzajemnym relacjom miedzy Rosją a Macierewiczem i Kaczyńskim. Taka sytuacja jest możliwa tylko w jednym wypadku: Putin, Kaczyński i Macierewicz posiadają wspólny plan geopolityczny, którego realizacja wymaga właśnie antyrosyjskiej narracji ze strony polskich władz.

Potencjalny plan Putina, Kaczyńskiego i Macierewicza

Wojna na Ukrainie trwa już ponad trzy lata. Jej celem jest zabezpieczenie ze strony Rosji szlaków przesyłania ropy naftowej z państw Zatoki Perskiej, przez Morze Czarne, do Ukrainy. Póki trwa wojna w Syrii z tzw. Państwem Islamskim, koncepcja budowy ropociągów i gazociągów, łączących Zatokę Perską z Europą wschodnią jest nie do zrealizowania.


Po dojściu Trumpa do władzy w USA, konflikt w Syrii i Iraku z islamistami powoli jest wygaszany. Można założyć, iż w przeciągu dwóch lat islamska ekstrema zostanie skutecznie spacyfikowana tak, że nie będzie znacząco zagrażała gazowo-naftowym inwestycjom infrastrukturalnym na Bliskim Wschodzie.

Aby zabezpieczyć się przed ewentualnością budowy ropociągu i gazociągu, biegnącego z Kataru i Arabii Saudyjskiej do Ukrainy, Rosjanie muszą najzwyczajniej napaść na naszego sąsiada. Inwazja na Ukrainę nie jest jednak planowana przed Mundialem w 2018 roku. Należy jej spodziewać się w 2020 roku.

Rosja z Białorusią przeprowadzi we wrześniu  2017 roku wielkie manewry wojskowe Zapad 2017. Ma wziąć w nich udział ponad 100 tysięcy żołnierzy. Czy nie są to przygotowania do inwazji na Ukrainę?

Rosyjska napaść na Ukrainę wraz z zajęciem Kijowa zostałaby odebrana przez świat wybitnie negatywnie. Zostałyby uruchomione sankcje gospodarcze przeciwko Rosji na szeroką skalę. Aktywa finansowe oligarchów w zachodnich bankach zostałyby z pewnością zamrożone. Dlatego Putin potrzebuje jakiegoś „rozsądnego uzasadnienia” dla swojego planu, aby spacyfikować wśród światowych polityków skłonność do agresywnej blokady gospodarczej Rosji i Rosjan.

Pisowski rząd mógłby w pewien sposób osłabić presję sankcyjną na Putina ze strony Zachodu. Takim elementem pacyfikacji tej presji mogłaby być równoczesna aneksja ziem ukraińskich (w regionie Lwowa) przez Polskę w celu ochrony bratniej ludności przed agresją Rosji.

Oddziały Obrony Terytorialnej w scenariuszu Putina, Macierewicza i Kaczyńskiego




Od momentu przejęcia władzy przez PiS, szef MON, Macierewicz wraz z oficerami, którym Tomasz Piątek zarzucił współpracę z rosyjskim służbami, organizują ochoczo oddziały OT. Na tę strukturę przeznaczane są bajońskie miliardy z budżetu MON. Rekrutacja jest prowadzona głównie w środowiskach młodzieży o nastawieniu nacjonalistycznym i antyukraińskim. Jeśli wyrzuca się wielkie pieniądze na organizację określonych jednostek militarnych, to po to, aby one czemuś służyły. Jakiemu celowi mają one więc służyć?

Nie jest wykluczone, że oddziały OT są organizowane właśnie po to, aby zastąpić wojsko w aneksji lwowskiej części Ukrainy na wypadek putinowskiej inwazji na Kijów. Użycie OT mogłoby wówczas zostać zinterpretowane jako cywilna, a nie wojskowa pomoc udzielana Ukraińcom przez Polskę. Taka wykładnia pisowskiej aneksji części Ukrainy dawałaby Unii szansę na przełknięcie „polskiego wypadu do Lwowa”. Polska dopuściła się już kiedyś podobnego manewru, anektując Zaolzie podczas hitlerowskiej inwazji na Czechosłowację.

Rosyjski interes polegałby w wypadku szkicowanego scenariusza na tym, iż nie sami Rosjanie byliby agresorami. Putin mógłby przy wsparciu Żyrinowskiego ogłosić światu, że napaść na Ukrainę była podyktowana imperialnymi zamiarami Polski, odkrytymi wcześniej przez jego służby wywiadowcze.

Czy istnieje tajny układ: Macierewicz - Żyrinowski analogiczny do układu: Ribbentrop- Mołotow?

23 marca 2014 roku wpłynęła do MSZ nota Dumy Rosyjskiej, sygnowana przez Żyrinowskiego, w której Rosja proponuje Polsce rozbiór Ukrainy. http://natemat.pl/95967,rozbior-ukrainy-mozliwy-do-polskiego-msz-wplynela-propozycja-z-rosyjskiej-dumy-panstwowej 
Rosjanie proponują Polsce pięć zachodnich obwodów Ukrainy. Ówczesny, polski rząd Ewy Kopacz zignorował dokument sygnowany przez wiceprzewodniczącego Dumy, bliskiego Putinowi polityka.

Nie jest jednak wykluczone, że doszło do nieformalnej zmowy pomiędzy Macierewiczem i Żyrinowskim, w kwestii przygotowań do rozbioru Ukrainy. Warto dodać, że Bartosz Kownacki, prawa ręka Macierewicza często wizytował Rosję. Współpracował z think-tankiem Mateusza Piskorskiego, oskarżanego o szpiegostwo na rzecz Rosji. Niemiecki wywiad również donosił o związkach Kownackiego z członkami prorosyjskiej partii Zmiana.
http://www.newsweek.pl/polska/polityka/bartosz-kownacki-powiazania-zastepcy-macierewicza-z-rosja,artykuly,412988,1.html
http://www.fakt.pl/wydarzenia/polityka/niemiecki-dziennik-faz-o-zwiazkach-bartosza-kownackiego/v91hs63

Być może tak długa odsiadka Piskorskiego w areszcie śledczym bez procesu jest powodowana tym, iż Piskorski „za dużo wie”, np. o nieformalnym układzie: Macierewicz – Żyrinowski.

Sąd Najwyższy a sprawa Ukrainy

Jeśli naszkicowany scenariusz jest realny, to wówczas demontaż Sądu Najwyższego jest potrzebny Kaczyńskiemu, aby w naszym kraju nie funkcjonowała instytucja, która mogłaby pociągnąć go do odpowiedzialności karnej za napaść na ościenne państwo.

W wypadku uczestnictwa Kaczyńskiego wraz z Putinem w inwazji na Ukrainę, Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny oraz politycy opozycji zaczęliby domagać się delegalizacji PiS. Macierewicz, Szydło i Kaczyński zostaliby postawieni w stan poważnego oskarżenia przed sądem karnym i Trybunałem Stanu.

Samo spektakularne wygranie wyborów i posiadanie wyraźnej większości sejmowej nie wystarcza w Polsce na to, aby podjąć decyzję o napaści na ościenny kraj. Niezależna władza sądownicza byłaby właśnie tą siłą, która blokowałaby imperialne, wręcz napoleońskie, zapędy prezesa PiS w celu „odzyskania Lwowa.”

Jeśli prezydent Duda podpisze piswoską ustawę o Sądzie Najwyższym, to może on przyczynić się w uwikłanie Polski w wojnę na Ukrainie za dwa lub trzy lata. Żadnego konfliktu wojennego nie da się całkowicie kontrolować. Wielu naszych chłopców i dziewcząt zginęłoby w takim konflikcie. Dla celu podgrzewania wzrostu cen ropy i gazu, Putin grałby w „długotrwałą wojnę hybrydową”, w której każdego dnia ginęłoby kilku obywateli naszego państwa.

Podpisując ustawę o SN, prezydent Duda może przyczynić się do tego, że nasi młodzi harcerze i młode harcerki będą wysyłane na wojnę, aby bronić Lwowa, jak kiedyś czyniła to młodzież wywodząca się z Orląt Lwowskich.

Puenta

Dwa lata po uzyskaniu władzy przez Hitlera, typowy Niemiec z 1935 roku „pukał się w łeb”, kiedy ktoś twierdził, iż Hitler chce najechać Związek Radziecki i Saharę. Sześć lat później okazało się, że pukający się w łeb stali się ofiarami i wyznawcami szaleńca, któremu idea najazdu na Madagaskar nawet nie była obca.


Przedstawiony scenariusz może wydawać się nazbyt wyimaginowany. Historia jednak pokazuje, że wizja, która w 1934 roku jawiła się jako powieściowa, sześć lat później okazała się jak najbardziej, krwawo realna.






sobota, 22 lipca 2017

Pisowski demontaż sądownictwa. Czy Duda wsadzi Kaczyńskiemu nóż w plecy? – Bezstronna analiza na gruncie koncepcji gier politycznych

Rzecznik prasowy prezydenta Dudy, Łapiński, po uchwaleniu przez Senat pisowskiej ustawy, stwierdził, iż narusza ona zasady prawidłowej legislacji. Przyjęcie ustawy przez prezydenta Dudy nie wchodzi obecnie w grę, gdyż oznaczałoby ono świadome złamanie zasady poprawnej legislacji, a więc celowe działanie na szkodę bezpieczeństwa państwa. Podpisując pisowską ustawę, prezydent Duda dopuściłby się potwornej zbrodni logicznej, a więc zbrodni na rozumie. Po zakończeniu swoich rządów, w sytuacji podpisania ustawy, Duda mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za działanie na szkodę państwa. Czy niepodpisanie przez Dudę ustawy o Sądzie Najwyższym będzie równoznaczne z wsadzeniem noża w plecy Kaczyńskiemu? Jeśli Duda skieruje ustawę do Sejmu, argumentując, że jest bublem legislacyjnym i powinna zostać poprawiona, to jego decyzja nie musi zostać zinterpretowana jako „zdrada Kaczyńskiego”, choć rzecz jasna będzie w mediach opisywana jako pokazująca Ziobrze i Kaczyńskiemu, że są oni „logicznymi głupkami”.



Zarówno w Sejmie  jak i w Senacie, PiS w ekspresowym tempie przegłosował kolejną, trzecią ustawę dotyczącą systemu sądownictwa w Polsce. Okazuje się, że Ustawa o Sądzie Najwyższym jest sprzeczna logicznie. Ponadto gwałci ona konstytucyjną zasadę nieusuwalności sędziów SN podczas kadencji. Występując w Senacie, minister Ziobro nie ukrywał intencji tak brutalnego i jednocześnie niechlujnego trybu uchwalenia pisowskiej ustawy. Jego zdaniem należy wyrzucić większość sędziów z SN, gdyż nie są oni „czyści moralnie” (nieświadomie nawiązał do Robespierre’a, który gilotynował swoich przeciwników w imię zasady czystości moralno-rewolucyjnej). Wprowadzenie Izby Dyscyplinarnej do systemu Sądu Najwyższego ma służyć wyrzuceniu z sądów rejonowych i apelacyjnych tych prawników, którzy dotychczas źle orzekali. PiS nie ukrywa, że jego celem jest przeprowadzenie potężnej czystki personalnej w systemie polskiego sądownictwa. Pisowski marszałek Senatu, Karczewski wzmocnił deklarację Ziobry, twierdząc, iż sądy mają w Polsce stać się chrześcijańskie (katolickie).

Duda nie podpisze pisowskiej ustawy o Sądzie Najwyższym

Po uchwaleniu przez Senat pisowskiej ustawy, rzecznik prasowy prezydenta Dudy, Łapiński stwierdził, iż narusza ona zasady prawidłowej legislacji. Łapiński  zwrócił uwagę, że w ustawie figurują dwa różne, wykluczające się przepisy w tej samej sprawie. Prezydencki rzecznik stwierdził, iż prezydent Duda może przyjąć ustawę, odesłać ją do Sejmu w celach naprawczych (czyli odrzucić) lub zwrócić się z wnioskiem do TK w celu orzeczenia jej zgodności z Konstytucją.

Przyjęcie ustawy przez prezydenta Dudy nie wchodzi obecnie w grę, gdyż oznaczałoby ono świadome złamanie zasady poprawnej legislacji, a więc celowe działanie na szkodę bezpieczeństwa państwa. Każda sprzeczna ustawa uniemożliwia bowiem jakiekolwiek wydawanie decyzji administracyjnych na jej gruncie (ze sprzeczności na gruncie logiki klasycznej wynika bowiem cokolwiek: ex contradictio quodlibet). Podpisując pisowską ustawę, prezydent Duda dopuściłby się potwornej zbrodni logicznej, a więc zbrodni na rozumie. Po zakończeniu swoich rządów, w sytuacji podpisania ustawy, Duda mógłby zostać pociągnięty do odpowiedzialności karnej za działanie na szkodę państwa.

Czy niepodpisanie przez Dudę ustawy o Sądzie Najwyższym będzie równoznaczne z wsadzeniem noża w plecy Kaczyńskiemu? Jeśli Duda skieruje ustawę do Sejmu, argumentując, że jest bublem legislacyjnym i powinna zostać poprawiona, to jego decyzja nie musi zostać zinterpretowana jako „zdrada Kaczyńskiego”, choć rzecz jasna będzie w mediach opisywana jako pokazująca Ziobrze i Kaczyńskiemu, iż są oni „logicznymi głupkami”. Opozycja będzie wówczas mogła uruchomić kampanię medialną na temat rządów logicznych analfabetów i durniów, którzy nie wiedzą, iż  3 nie równa się 5, a prezydent Duda zostanie okrzyknięty jej inicjatorem i wręcz ojcem chrzestnym. Andrzej Duda, dotychczas postrzegany jako Adrian, okaże się tym, który z Kaczyńskiego „zrobił logicznego kretyna”.




Prezes PiS jest mściwy. Jego postawa mściwości uwyraźniła się podczas sejmowego posiedzenia, kiedy w stanie furii zwyzywał opozycję od „zdradzieckich mord” i morderców jego brata. Stratedzy Dudy z pewnością mają świadomość tego, że twardy elektorat Kaczyńskiego zinterpretuje odesłanie ustawy do Sejmu jako „nóż w plecy Prezesa”.

Duda najprawdopodobniej odeśle ustawę do Trybunału Konstytucyjnego

Uniknięcie medialnego efektu „zrobienia z Kaczyńskiego debila logicznego” będzie możliwe tylko w jednym wypadku, mianowicie – przerzucenia odpowiedzialności na Trybunał Konstytucyjny za uchwalenie sprzecznej logicznie ustawy. Składając wniosek o zbadanie zgodności ustawy z Konstytucją, Duda „umyje ręce”, jak uczynił to 2000 lat temu Piłat. Jego gest zostanie przez elektorat pisowski zinterpretowany jako odmowa „logicznego ukrzyżowania” Kaczyńskiego.

Czy TK uchwali zgodność pisowskiej ustawy z Konstytucją? Sędziowie TK z pewnością wezwą Sejm do naprawienia logicznych uchybień. Jeśli nie uczynią tego, to dopuszczą się przestępstwa obrazy prawa. W sytuacji ustanowienia Izby Dyscyplinarnej przy Sądzie Najwyższym mogą być w przyszłości pociągnięci do odpowiedzialności karnej za świadome działanie na rzecz uchwalania wadliwego prawa w interesie sprawowania władzy przez określoną partię polityczną. Rozwiązanie Ziobry może zostać, po utracie władzy przez PiS, wykorzystane przeciwko sędzi Przyłębskiej - prezes TK.  Zostanie ona skazana na kilkuletnią odsiadkę w więzieniu - o ile TK uzna logiczną poprawność pisowskiej ustawy.

Mając w świadomości niezbyt przyjemną perspektywę ubierania się przez kilka lat w więzienny drelich, Przyłębska wymusi na składzie orzekającym w TK decyzję o odesłanie ustawy do Sejmu w celu jej naprawienia. Oznaczać to będzie ponowne, na jesieni 2017 roku, starcie Ziobry i Kaczyńskiego z opozycją.

W tej nowej batalii siły będą jednak bardziej wyrównane, gdyż Ziobro i Kaczyński będą występowali na politycznym ringu z wizerunkami „logicznych głupków”, a nie „czystych moralnie bohaterów”, przypominających Robespierre'a z czasów Rewolucji Francuskiej, zdolnych do zgilotynowania opozycji przy euforii swojego, twardego elektoratu.

A jeśli Duda podpisze ustawę o SN?

Podpisanie przez Andrzeja Dudę pisowskiej ustawy o Sądzie Najwyższym będzie znakiem tego, że PiS spieszy się, aby rozpocząć realizację nowego planu politycznego przed wyborami samorządowymi w 2018 roku. Jaki to plan?

Celem Kaczyńskiego jest dokonanie katolickiej rewolucji w Polsce, której efektem finalnym ma być przewartościowanie struktury naszego społeczeństwa. W myśl pisowskiej ideologii, szczyt społecznej drabiny mają tworzyć katolicy, rozumiani jako jednostki kultywujące wartości promowane przez Kościół Katolicki. Oznacza to, że w przyszłości katolicy mają tworzyć większość wśród elit finansowych oraz elit wpływu kulturowego w naszym kraju. Ten cel może zostać zrealizowany tylko w jednym wypadku, mianowicie  –  strącenia ze szczytu drabiny społecznej dotychczasowych niekatolickich elit na każdym poziomie  administracyjnej struktury. Praktyki strącania (czyli czystek administracyjnych) są skuteczne, jeśli realizują się w oparciu o jasne wzorce i procedury „czyszczenia moralnego”. Dlatego w pierwszym rzędzie Kaczyński chce uruchomić mechanizmy „wzorcowego czyszczenia”, aby „lud pisowski”  dysponował „dobrym przykładem”, jak należy postępować.

Tym dobrym przykładem będą procesy karne, wszczynane przeciwko politykom Platformy Obywatelskiej. Aby mogły one kulminować efektem „zadawania sprawiedliwego bólu” w postaci kar więzienia, pisowskim dołom partyjnym potrzebni są w sądach odpowiedni wykonawcy realizacji „katolickiego planu moralnego”.

Spektakularne procesy powinny rozpocząć się na początku 2018 roku, aby zmobilizować elektorat PiS w kampanii wyborczej i zmrozić platformerskich przeciwników.  Kto więc pierwszy zostanie „zgilotynowany” przez sędziowskie szwadrony czystości moralnej Ziobry?

Elektorat PiS nie może doczekać się dwóch procesów: przeciwko Gronkiewicz-Waltz oraz Kopacz? Wyszukanie odpowiednich zarzutów karnych w obu wypadkach nie będzie trudne. Pierwszej grozi więzienie za złodziejską reprywatyzację, a drugiej – za brak przeciwdziałania w bezczeszczeniu ludzkich zwłok. Rozpoczęcie obu procesów jednocześnie z odpowiednią oprawą medialną (np. transmisjami na żywo)  będzie „rakietowym paliwem” wyborczym. Twardy elektorat PiS czeka z utęsknieniem na ten spektakl tak, jak w czasach rzymskich plebs domagał się igrzysk.

Jakie szanse w grze ma opozycja?

Opozycja nie stoi obecnie na straconych pozycjach. Otrzymała bowiem marketingowy oręż w postaci przekazu, iż „PiS to banda logicznych debilów, niezdolnych do fachowego przygotowania ustawy”. Szacunek dla logiki w świadomości publicznej obywateli jest wyższy niż szacunek dla Jezusa Chrystusa. Ludzie w Polsce dopuszczają jeszcze to, że można być mądrym człowiekiem i nie wierzyć w Jezusa. Trudno jednak ludziom dopuścić to, że rządzą nimi „głupki logiczne”.


   
PiS jest kojarzony jako partia działająca w interesie Kościoła Katolickiego. Kojarzenie w przestrzeni publicznej logicznego analfabetyzmu PiS z religia katolicką uruchamia w ludzkich głowach reminiscencje ze średniowieczną, katolicką ciemnotą (paleniem ludzi na stosach w ramach ceremonii auto-da-fe) oraz z przestępczością seksualną kleru. Opozycja może łatwo upowszechnić mem, iż PiS broni „zboczony seksualnie i logicznie kler”. W tej sytuacji, obawiając się antyklerykalnego wzburzenia na masową skalę, Kościół może wywrzeć naciski na Dudę, aby ten zablokował pisowską ustawę o Sądzie Najwyższym.

Czy Kaczyński ukarze Ziobrę?

Prezes PiS do tej pory uchodził za genialnego stratega politycznego. Niestety jego uczeń, minister Ziobro stworzył swoim działaniem sytuację, w której Kaczyński jest postrzegany jako polityk nieumiejący zmobilizować swoich współpracowników do napisania ustawy poprawnej logicznie. Robiąc z siebie „logicznego głupka”, Ziobro może pokrzyżować misternie snuty plan przez Kaczyńskiego.



Trybunał Konstytucyjny może bowiem opóźniać rozpatrywanie wniosku Dudy. Warto przypomnieć, że TK musi orzekać zgodnie z zasadą kolejności pływu wniosku. Kolej na rozpatrywanie ustawy o Sądzie Najwyższym może przyjść dopiero  na przełomie 2017 i 2018 roku. Nie jest wykluczone to, że TK zajmie się ewentualnym wnioskiem Dudy dopiero za rok. Służby specjalne, które w swej masie są niechętne PiS, dysponują bowiem hakami na „Wofganga Przyłębskiego”, męża obecnej prezes TK.  

Puenta

Na pewno, Zbigniew Ziobro będzie unikał wzroku Kaczyńskiego. Ministra Sprawiedliwości już od dzisiaj będą zadręczały koszmary senne na temat „logicznej czystości moralnej przyszłych sędziów”. Prezes PiS pokazał to, w jaka furię potrafi wpadać podczas sejmowej debaty. Nie wyzwie Ziobry od „zdradzieckich mord”, ale inwektywy typ „logiczny głupek i debil” pod jego adresem z ust kaczyńskiego nie mogą zostać wykluczone