Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wojna. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 stycznia 2019

Minister Zagórski promuje Andruszkiewicza? Czy GRU macza w tym swoje łapska?


Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Michał Dworczyk stwierdził, iż za nominacją Andruszkiewicza na stanowisko wiceministra cyfryzacji odpowiedzialny jest minister Marek Zagórski, wywodzący się ze Szczecina i Kamienia Pomorskiego. Nominacja Andruszkiewicza wywołuje kontrowersje, gdyż bohater mediów z ostatnich dni jest oskarżany przez polityków PO o bycie nieświadomym agentem wpływu rosyjskiego wywiadu.

Działania Andruszkiewicza w kontekście  planu Anschlussu Ukrainy przez Putina

To, że Putin przygotowuje się do militarnej  inwazji na Ukrainę, jest faktem niemal tak pewnym, jak wschody i zachody Słońca. Wraz z planem wycofania wojsk USA z Syrii pojawiają się okoliczności dla stabilizacji politycznej na Bliskim Wschodzie. Ponieważ Irak jest kontrolowany przez NATO, perspektywa budowy gazociągu i ropociągu z Kataru, Kuwejtu i Emiratów Arabskich, poprzez Turcję i Ukrainę do Polski, staje się realistyczna.

Powstanie nowych linii przesyłu kopalin energetycznych z państw arabskich do Europy Wschodniej, czyni inwestycję w Nord Stream II niewydajną ekonomicznie. Co więcej, wkroczenie ze swoim gazem Kataru na rynek europejski wywoła obniżki cen tego surowca. Taki scenariusz jest dla Rosji zabójczy. Grozi poważnym uszczupleniem przychodów dewizowych imperium Putina i w konsekwencji niepokojami społecznymi w Moskwie, Petersburgu i Jekaterynburgu. Ewentualne skutki przemodelowania europejskiej infrastruktury handlu ropą naftową i gazem stworzą okoliczności (poprzez inicjowanie wrzenia rewolucyjnego) dla realizacji strategii geopolitycznej, obliczonej na rozpad Rosji na co najmniej trzy samodzielne państwa. NATO już przećwiczyła w mikroskali taki scenariusz w  Rumunii w 1989 roku, wywołując rewoltę, której kulminacją był zabicie Ceausescu.

Putin daje sygnał do ataku

Putin musi więc pokrzyżować Amerykanom ewentualny plan budowy gazociągu i ropociągu, ciągnących się z Zatoki Perskiej do Polski poprzez Turcję, Morze Czarne i Ukrainę. Jedynie Anschluss Ukrainy może stanowić skuteczną blokadę takiej inwestycji.

Opracowanie militarnej inwazji na Ukrainę wymaga stworzenia planów ewentualnych operacji na wypadek zaangażowania się Polski i szpicy NATO w przygotowywanej wojnie. Rosjanie potrzebują więc szczegółowych informacji na temat modeli zarządzania polską armią, jej potencjału defensywno-ofensywnego, personaliów dowódczych i planów taktycznych. Takie informacje można uzyskać, choćby analizując publicznie dostępne interpelacje poselskie kierowane do MON.

Według portalu Oko.press poseł Andruszkiewicz wystosował aż 870 interpelacji w niespełna dwa miesiące. Dotyczyły one, między innymi, harmonogramu ćwiczeń wojskowych Anakonda, zakupu śmigłowców dla policji, uruchomienia wojsk obrony cyberprzestrzeni, stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce i wielu innych spraw związanych z wojskowością. Odpowiadając na pytania Andruszkiewicza, Ministerstwo Obrony Narodowej dopuściło się upublicznienia wielu informacji na temat polskiej armii, z których analitycy na Kremlu mogą wyprowadzić wiele cennych wniosków dla swoich planów inwazji na Ukrainę.  


Znalezione obrazy dla zapytania polska armia photo
Polskie czołgi są stare i zdezelowane
Dziwny życiorys ministra Zagórskiego – promotora Andruszkiewicza

Marek Zagórski (absolwent pedagogiki Uniwersytetu Szczecińskiego w 1993 roku) nigdy nie należał do Zakonu Jarosława Kaczyńskiego. Nie tworzył w latach 90-tych Porozumienia Centrum. Jego kariera rozpoczęła się od Wydawnictwa Glob w Szczecinie, wydającego tygodnik „Morze i Ziemia”. W latach 80-tych XX wieku, szczeciński tygodnik przynależał do grona najbardziej oddziałujących gazet w Polsce na polityczną opinię publiczną. W „Morzu i Ziemia” czytelnicy  mogli znaleźć pierwsze oficjalne informacje na temat zbrodni katyńskiej. Publikowano materiały o Starobielsku, Ostaszkowie i sowieckich łagrach. W latach 80-tych XX wieku, żadna inna gazeta w Polsce nie mogła publikować tak odważnych politycznie  tekstów, które publikowało "Morze i Ziemia" pod kontrolą cenzury PZPR. Z dzisiejszej perspektywy działalność „Morza i Ziemi” oraz Wydawnictwa Glob można ocenić jako element strategii komunistycznych służb w rozmontowywaniu komunizmu, sterowanej przez jedną z frakcji Służby Bezpieczeństwa, GRU i KGB.

Znalezione obrazy dla zapytania GRU photo szpiedzy
Czy upadek komunizmu zawdzięczamy GRU i KGB?

Środowisko „Morza i Ziemi” było głęboko infiltrowane przez radzieckie służby specjalne, które w Szczecinie osłaniały sowieckie bazy wojskowe. Minister Zagórski na początku lat 90-tych znalazł się właśnie w tym środowisku, pracując jako szef działu kolportażu. W bardzo szybkim czasie około 1993 roku, jego kariera zawodowa nabrała impetu – jako pedagog został redaktorem naczelnym w TV Gryfnet (1993-95) w Szczecinie oraz zarządzał Pomorską Stacją Radiową.

TV Gryfnet na początku swojej działalności współpracowała z najważniejszą firmą internetową w Szczecinie, Unizeto (wówczas jedną z pierwszych tego typu firm w Polsce), w której czołową osobą zarządzającą w latach 90-tych XX wieku był Andrzej Bendig-Wielowieyski (honorowy konsul Federacji Rosyjskiej). Ostatecznie  sprywatyzował on Unizeto i został jej prezesem. Nazwisko konsula Federacji Rosyjskiej ze Szczecina stało się medialnie rozpoznawalne po  fakcie aresztowania prawnika Stanisława Sz., oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji. 


To, czy Zagórski posiadał jakieś powiązania z Bendig-Wielowieyskim w początkach swojej kariery politycznej, nie zostało publicznie ustalone. Nie mniej jednak z pozycji „pucybuta od kolportażu” w 1993 roku, jakieś tajemnicze siły wypychają Zagórskiego na szczyty polityki.   

W 1998 roku Zagórski zostaje pełnomocnikiem prezydenta Szczecina, Sochańskiego. Rok później rozpoczyna współpracę z zachodniopomorskim baronem SKL – Arturem Balazsem w lokalnej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Poprzez kontakty z Balazsem, Zagórski staje się doradcą Leppera. W 2006 roku, nasz bohater obejmuje urząd sekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa. Staje się właściwie zastępcą szefa Samoobrony.

Minister Zagórski w kontekście współpracy z Lepperem  i Komorowskim

Andrzej Lepper był politykiem, który odniósł sukces polityczny po kilkumiesięcznym pobycie w Rosji. Głównymi doradcami wodza samoobrony byli emerytowani oficerowie komunistycznych, wojskowych służb informacyjnych, szkoleni w Moskwie w latach 70-tych i 80-tych XX wieku.

Znalezione obrazy dla zapytania lepper photo
Nekrolog Andrzeja Leppera
Minister Zagórski znalazł się wraz z Mateuszem Piskorskim również ze Szczecina (politykiem podejrzanym o szpiegostwo na rzecz Rosji) w okresie od 2005 do 2007 roku w środowisku dawnej komunistycznej agentury KGB i GRU, usiłującej wpływać na polską scenę polityczną. Choć nigdy nie był członkiem Samoobrony, to jednak jako wiceminister posiadał wpływ na działania Leppera.

Po upadku pierwszego rządu Jarosława Kaczyńskiego, Zagórski jako działacz reaktywowanego Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego wstępuje do grupy poparcia Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich w 2010 roku. Po całkowitym przejęciu władzy przez PO, po kilku latach Zagórski rozpoczyna 2014 roku współpracę z Gowinem. Ale już wcześniej w 2011 roku zostaje usunięty z grona współpracowników prezydenta Komorowskiego. Dlaczego?

Czy minister Zagórski został prześwietlony przez polskie służby kontrwywiadowcze?

Kariera polityczna absolwenta pedagogiki Uniwersytetu Szczecińskiego, „pucybuta od kolportażu” w Wydawnictwie Glob jest imponująca. Jego promotorem był z pewnością Artur Balazs (szara eminencja polskiej polityki), minister rolnictwa w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Czy jednak również jakieś inne siły  wypychały naszego bohatera na szczyty polskiej polityki?

Znalezione obrazy dla zapytania Artur Balazs
Młody Artur Balazs jako minister (wikipedia)

Współpraca Zagórskiego z Lepperem, a więc również z Mateuszem Piskorskim (osadzonym w więzieniu z podejrzenia o szpiegostwo na rzecz Rosji), a następnie aktywność naszego bohatera w kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego, stają się niezrozumiałe w kontekście „antyplatformerskiej fobii” Jarosława Kaczyńskiego.  Dlaczego Zagórski otrzymał tekę ministra cyfryzacji, kierując jednym z najważniejszych resortów z punktu widzenia bezpieczeństwa militarnego i finansowego Polski? Tym bardziej, że jako pedagog minister Zagórski kompletnie nie ma pojęcia na temat funkcjonowania systemów informatycznych, infrastruktury komunikacyjnej Internetu i biznesu w obszarze startupów.

Nominacja Andruszkiewicza na zastępcę Zagórskiego doskonale harmonizuje się z domniemaniem wpływu rosyjskiej agentury na tę inicjatywę. Wskazuje na to kontekst.

Marek Zagórski, absolwent pedagogiki, rozpoczynający karierę „pucybuta-kolportera” w wydawnictwie infiltrowanym przez komunistyczną agenturę w Szczecinie - mieście rosyjskich szpiegów; doradca szarej eminencji polskiej polityki, Artura Balazsa - ministra rolnictwa w rządzie Mazowieckiego, współpracownik Andrzeja Leppera, polityka najprawdopodobniej zamordowanego przez GRU; odsunięty od współpracy z prezydentem Komorowskim; osoba nie mająca najmniejszego pojęcia w zakresie cyfryzacji, komunikacji internetowej oraz biznesu startupowego zostaje szefem Ministerstwa Cyfryzacji – resortu wrażliwego z punktu widzenia obrony militarnej Polski.  

Puenta

Wypowiedź Michała Dworczyka, iż premier Morawiecki nie miał wpływu na nominację Andruszkiewicza, wskazuje na to, że Zagórski jest obecnie sprawdzany przez służby kontrwywiadowcze. Niezależnie od wyniku takiej weryfikacji, pozostawienie naszego bohatera na stanowisku szefa ministerstwa cyfryzacji stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa naszego państwa. Jeśli mimo przedstawionych okoliczności, Zagórski i Andruszkiewicz nadal pozostaną na swoich stanowiskach, to wniosek, iż polska scena polityczna jest sterowana przez rosyjskie służby wywiadowcze jawi się jako w znaczącym stopniu uzasadniony.

Okoliczności kariery Zagórskiego pokazują, iż jest on człowiekiem, który funkcjonował w polskiej polityce w bezpośrednim kontekście oddziaływań GRU. Choćby z tej racji powinien on zostać wyeliminowany ze sceny politycznej naszego państwa. Tym bardziej, że Zagórski nie ma żadnego pojęcia w kwestii podejmowania decyzji dotyczących przestrzeni cyfrowej naszego państwa. W polskim biznesie informatycznym funkcjonują setki specjalistów, którzy naprawdę są w stanie uczynić z naszego państwa jedną z potęg na światowym rynku informatycznym. Wystarczy, aby Morawiecki zgłosił się do Fundacji Startup Poland – jedynego podmiotu w naszym kraju, który systematycznie, profesjonalnie i we współpracy ze światowymi potentatami (Google) monitoruje i bada naukowo rozwój naszego rynku cyfrowego.  


***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".     



    

  
    

wtorek, 27 lutego 2018

Kaczyński na Ukrainie !!!

TEKST  Z  DNIA  01.12.2013  ROKU
Przed najbliższymi wyborami w Polsce do Parlamentu Europejskiego, warto przyjrzeć się zjawisku milczenia w sprawach ukraińskich wśród naszych, rodzimych partii politycznych. Czy milczenie SLD i Millera, przyszłego koalicjanta Tuska, w kwestii Ukrainy nie jest symboliczne? Wyprawiając się na Kijów, Kaczyński usiłuje pokazać, że jednak jest „facetem z jajami”, że daleko mu do stania się, jak Tusk i Komorowski,  „dziadkiem w laczkach i pidżamie”. A jeśli lider PiS „strzeli sobie fotkę” z dziewczynami z Femen, to wówczas publika może nawet oszaleć na punkcie Jarosława. Wyobraźcie sobie nagłówki i zdjęcia prasowe o walce Kaczyńskiego i roznegliżowanych dziewczyn ukraińskich  o wolność Ukrainy !!! Kto więc da odpór Kaczyńskiemu?
Ukraińcy kolejny raz w ostatnich dziesięciu latach organizują aksamitną, niepodległościową  rewolucję.  Miliony ludzi w największych miastach Ukrainy protestuje przeciwko zerwaniu przez rząd Wiktora Janukowycza  negocjacji stowarzyszeniowych z Unią Europejską. Obecne protesty są skierowane przeciwko Putinowi i Rosji. Jarosław Kaczyński jako jedyny polski polityk wyjechał do Kijowa, aby w sposób zdecydowany i ostentacyjny poprzeć europejskie aspiracje Ukraińców.
Polskie partie polityczne wobec aksamitnej rewolty ukraińskiej
Rząd Polski uczestniczył  w negocjacjach stowarzyszeniowych Janukowycza z urzędnikami z Brukseli. Niestety ani Kwaśniewski ani Kowal ani Tombiński  nic nie wskórali. Janukowycz ugiął się przed ekonomicznym  szantażem Putina. Ukrainie nic nie zaoferowano, aby pomóc jej w tych trudnych chwilach. Europa jedynie słowem wyraża akceptację europejskich aspiracji i ambicji społeczeństwa ukraińskiego. Tu jednak potrzebne są czyny – realna pomoc gospodarcza.
Żadna z partii obecnego establishmentu (PO, PSL oraz SLD) nie wyraziła jednoznacznego i zdecydowanego stanowiska w kwestii poparcia inicjatyw europejskich pomocy gospodarczej Ukrainie, aby przyspieszyć proces integracji tego państwa z Unią. Dlaczego? Czy Tusk, Komorowski, Miller boją się Putina?
Obserwator naszej sceny politycznej może odnieść wrażenie, ze w Polsce agentura rosyjska jest bardzo głęboko zakonspirowana w strukturach  władzy politycznej.   Europejskość Ukrainy jest bowiem  gwarancją dla polskich inwestycji w gaz łupkowy. Czy brak realnego i zdecydowanego poparcia naszych, rodzimych partii politycznych dla udzielenia gospodarczej pomocy  Ukrainie  należy wiązać ze wspieraniem interesów Gazpromu?
Polski interes geopolityczny
Janusz Palikot ma rację kiedy stwierdza, iż przyspieszenie zmian liberalnych w naszym kraju dokona się dopiero po ścisłym  zintegrowaniu Polski  z Europą. Potrzebujemy europejskiego państwa federacyjnego ze wspólną walutą, armią i z systemem demokracji. Poza wymarzonym państwem europejskim na naszym kontynencie jest jeszcze imperialna Rosja. Ten kraj z pewnością nigdy do Europy nie wstąpi z powodu głębokich różnic kulturowych. Rosja nawet po epoce Putina będzie wrogiem Europy.
Według takiej wizji, Polska stanowić będzie obrzeże przyszłych Stanów Zjednoczonych Europy.  Strategia Rosji na dzisiaj jest zogniskowana na celu niedopuszczenia do stworzenia przyszłej Federacji Europejskiej, rozpostartej od Atlantyku po Bug (po linię Curzona). Dlatego też może  zdarzyć się, iż dla świętego spokoju europejscy politycy z Brukseli wepchną nas za kilkanaście lat w objęcia moskiewskiego imperium – kolejny raz w dziejach. Taki scenariusz wydarzeń jest realny. Wystarczy zauważyć, że centra decyzji politycznych w Europie blokują rozwój naszego przemysłu łupkowego. Wydobycie łupek z pewnością nie będzie szkodzić niemieckiej czy francuskiej ekologii. Opór przed realizacją polskiego projektu energetycznego nie jest więc motywowany względami zielonej koncepcji życia na naszym kontynencie, lecz  obawą przed rozwścieczeniem syberyjskiego niedźwiedzia. Stary, ruski niedźwiedź obudził się bowiem z drzemki.
Stowarzyszenie Ukrainy z Europą  spowoduje zmiany scenariuszy geopolitycznych na najbliższe lata. W takiej perspektywie Polska przestanie być postrzegana jako jedyne obrzeże przyszłej Federacji Europejskiej. Będzie nim dodatkowo Ukraina. A jeśli Ukraina, to dlaczego Białoruś nie miałaby również stowarzyszyć  się z Unią Europejską?  Sugerowany scenariusz z pewnością przeraża moskiewskich strategów geopolitycznych. Ich służby specjalne   wszystko zrobią, aby nie dopuścić do głośnego, zdecydowanego i finansowego poparcia europejskich aspiracji Ukraińców.
Przed najbliższymi wyborami w Polsce do Parlamentu Europejskiego, warto przyjrzeć się zjawisku milczenia w sprawach ukraińskich wśród naszych, rodzimych partii politycznych. Czy milczenie SLD i Millera, przyszłego koalicjanta Tuska, w kwestii Ukrainy nie jest symboliczne?
Jak wygrywa się wybory?
W Polsce politycy siedzą w gabinetach i snują wizje „kręcenia lodów”. Taka praktyka prędzej czy później prowadzi do porażki w demokratycznych wyborach. PO przegrywa z Kaczyńskim, gdyż nie jest w stanie walczyć o potrzeby typowego, polskiego wyborcy.  Obecnej partii rządzącej nie pomogą pomysły odwiedzin premiera w domostwie płockiego wyborcy. Ostatnia akcja marketingowa Tuska w sypialni dziewczynki autora rzewnego listu do premiera wywołuje śmiech i komiczne skojarzenia. Premier postarzał się. Zaczyna chodzić w laczkach i pidżamie po politycznej scenie.
Skuteczna polityka wymaga jednak fantazji i „przysłowiowych jaj”. Wyprawiając się na Kijów, Kaczyński usiłuje pokazać, że jednak jest „facetem z jajami”, że daleko mu do stania się, jak Tusk i Komorowski,  „dziadkiem w laczkach i pidżamie”. Buduje swój wizerunek polskiego, współczesnego Piłsudskiego, który z ukraińskim atamanem Petlurą wyprawia się na Moskwę. A jeśli lider PiS „strzeli sobie fotkę” z dziewczynami z Femen, to wówczas publika może nawet oszaleć na punkcie Jarosława. Wyobraźcie sobie nagłówki i zdjęcia prasowe o walce Kaczyńskiego i roznegliżowanych dziewczyn ukraińskich  o wolność Ukrainy !!!  Z pewnością najbliższe sondaże wyborcze wykażą znaczącą przewagę PiS nad PO. Kto więc da odpór Kaczyńskiemu?
Polscy politycy nie mogą dopuścić do sytuacji, w której jedynie PiS okazuje się partią aktywnie angażującą się w obronę wolności społeczeństw dawnego imperium rosyjskiego.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute )

UKRAINA. CO ZROBI PUTIN? CO POWINIEN ZROBIĆ POLSKI ESTABLISHMENT?

TEKST  Z  DNIA  03.12.2013  ROKU
Wypadki na Ukrainie są dobrym testem partii politycznych dla wyborców. Ich stosunek do spraw ukraińskich pokazuje wyraźnie polityczne interesy, którym partie służą. Wypowiedzi Leszka Millera, podobnie jak wypowiedzi Radka Sikorskiego, służą izolowaniu Ukrainy. Twierdząc, że obecne wypadki w Kijowie są wewnętrzną sprawą Ukrainy oraz nawołując do tego, aby polscy politycy nie angażowali się w ukraiński konflikt, liderzy SLD pospołu z Kościołem faktycznie zlizują śmietankę z kolan Putina. Bez wątpienia, działania Siwca i partii Palikota popierające europejskie aspiracje Ukraińców, zmobilizowały Tuska i Buzka do dyplomatycznej ofensywy.  Obnażyły również niezdarność Radka Sikorskiego. Nadto, działania środowisk skupionych wokół Janusza Palikota, rozwścieczyły Putina. „Rossijskaja Gazieta” zaatakowała Kwaśniewskiego, iż dąży on do zamachu stanu na Ukrainie.
Odbiór w Polsce  sytuacji na Ukrainie jest niepokojący. Komentatorzy na rozmaitych forach upowszechniają mem, iż wypadki na Ukrainie są „wewnętrzną sprawą Ukraińcow”. Niektórzy politycy, na przykład: Ryszard Kalisz oraz Leszek Miller,  wzywają do wyjazdu polskich polityków z Kijowa. Prezydent  Komorowski zaprosił lidera PiS na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa narodowego. Kaczyński odmówił. Janusz Palikot wezwał premiera Tuska do zorganizowania spotkania wszystkich liderów partii politycznych naszego Sejmu w celu wypracowania wspólnego stanowiska Polski w sprawie zerwania negocjacji stowarzyszeniowych Janukowycza z Unią Europejską. Wygląda na to, że w naszym kraju siły polityczne, których celem jest izolowanie rewolty Ukraińskiej w przestrzeni europejskiego dyskursu politycznego są nadzwyczaj wpływowe.  Zadziwia fakt, że dziewięć lat temu niemal wszyscy solidaryzowaliśmy się z Pomarańczową Rewolucją, a dzisiaj „jakby milczymy”, wzruszając ramionami i mówiąc, że to „ich sprawa wewnętrzna”.
Putin przygotowywał aksamitną okupację Ukrainy
Rosja Putina usiłuje stworzyć nowy twór imperialny obejmujący republiki dawnego Związku Radzieckiego. Dotychczas akcesję do tego przedsięwzięcia zgłosiły takie państwa, jak: Białoruś, Kazachstan i Armenia. Ukraina i Gruzja opierają się. W planach Putina, Janukowycz miał być tym politykiem, który  podpisze umowę stowarzyszeniową z projektowanym związkiem dawnych, radzieckich republik.
Warunkiem poddania Ukrainy pod rosyjski protektorat jest zerwanie przez nią negocjacji stowarzyszeniowych z Unią Europejską. W wielu europejskich stolicach podjęto decyzję realnego nieangażowania się w te rozmowy. Choć wysłano Kwaśniewskiego i Coxa na rozmowy przekonujące Janukowycza do podpisania porozumienia, to jednak nie dano Ukrainie obietnicy wsparcia gospodarczego ze strony Europy.  Wymowne jest milczenie  Merkel czy Hollanda  w sprawie ukraińskiej rewolty. „Stara Europa” nie chce drażnić Putina. Niemcy mają w końcu tani gaz z Gazpromu.
Według realizowanego planu, niewiadomą była reakcja Polski na zerwanie rozmów Janukowycza z  przedstawicielami Europy. Należało więc w obieg publiczny „wpuścić anty-ukraińskiego dżina”. W lipcu tego roku napuszczono główne siły polityczne na debatę o rzezi wołyńskiej. Przez prawie dwa tygodnie w gazetach oraz w TV częstowano publikę tekstami i obrazami na temat „rezania Polaków przez Ukraińców na Wołyniu”. Putin uzyskał efekt w postaci wzniecenia anty-ukraińskich nastrojów. Polscy politycy okazali się tak głupi, że nie zorientowali się, iż debata sejmowa o rzezi wołyńskiej stanowi etap w realizacji rosyjskich planów „uderzenia w Ukrainę”.  Politycy PiS i PO sądzili, że realizują jakąś „politykę historyczną”. Był to jednak przemyślany, wyreżyserowany przez agenturę rosyjską happening polityczny, przygotowujący polską opinię publiczną na „najazd rosyjskich hord politycznych na Kijów”.
Podczas wakacji ani Komorowski ani Sikorski nie podjęli się żadnych działań na scenie Europejskiej, aby uzyskać efekt w postaci gotowości najważniejszych państw europejskich do pomocy gospodarczej Ukrainie. W końcu polskim politykom, Janukowycz jawił się jako satrapa. Ostatnie wypowiedzi naszego Ministra Spraw Zagranicznych, iż Janukowycz oszukał Europę, wskazują na to, że polscy dyplomaci kierowali się głupotą w negocjacjach z Ukrainą. Nie „czytali putinowskiego scenariusza”. Obecna sytuacja kompromituje polski rząd, szczególnie jego ministra spraw zagranicznych.  Ukraińcom kibicują bardziej zachodnie media, niż nasi politycy.
Jaki jest interes Polski?
Politycy europejscy - za dobre ceny gazu i nafty - pozostawili społeczeństwo ukraińskie samemu sobie. Nie przewidzieli jednak tego, że lud Ukrainy wystąpi przeciwko Janukowyczowi; że niepodległościowe i patriotyczne nastroje Ukraińców są na tyle  silne, że „wyprowadzą naród na ulice”.
Zdławienie ukraińskiej rewolty czołgami i  pałkami oraz prawosławnymi, moskiewskimi krucyfiksami będzie oznaczało oddanie tego państwa w ręce Putina. Rosjanie osiągną geopolityczny sukces. Choć obecnie Kliczko wydaje się zwyciężać, sytuacja nadal jest nierozstrzygnięta. Janukowycz nie odda władzy, gdyż grozi mu proces o zdradę państwa, a więc 25 lat więzienia. Julia Tymoszenko  skazana przez ukraińskiego prezydenta na 7 lat pozbawienia wolności z pewnością nie pozostawi Janukowycza na wolności. Witalij Kliczko ją w tym wesprze, gdyż to on i jego „Udar”  będą rozdawali karty, o ile Putin przegra.
Zwycięstwo sił prorosyjskich na Ukrainie ośmieli Putina do ataku na Polskę. Kraj nad Wisłą przeszkadza bowiem Rosji  w interesach z Niemcami; w stworzeniu sojuszu niemiecko-rosyjskiego. Nie będziemy wówczas w stanie oprzeć się takiej potędze. Putinowska agentura nieustannie oddziałuje na polityczne centra decyzyjne w Brukseli, Londynie, Paryżu i Berlinie, podkopując koncepcję Stanów Zjednoczonych Europy. W Polsce, ta agentura jest niezwykle żywotna i zjadliwa.
Ewentualna porażka sił proeuropejskich na Ukrainie ośmieli Putina do agenturalnej ofensywy w Polsce. Przejawiało się to będzie w medialnych praktykach zohydzania Polakom waluty europejskiej oraz koncepcji federacyjnych Europy. Idee: wspólnej paneuropejskiej armii, rządu federacyjnego i systemu finansowego, staną się przedmiotem krytyki w imię zachowania niepodległości, narodowych wartości i ochrony katolicyzmu przed „zepsutym genderowym Zachodem”. Polska rezygnując ze ścisłej integracji z Europą, będzie politycznie ignorowana jako jej wrzód, tym samym stając się łatwym łupem dla Putina.
Obecne zadania dla establishmentu
Sytuacja na Ukrainie jest bardzo dynamiczna. Polityków z Kijowa należy naciskać, kanałami dyplomatycznymi,  aby przegłosowali  odwołanie rządu Azarowa. Komorowski powinien zorganizować spotkanie Grupy Wyszehradzkiej w celu wydania wspólnego, zdecydowanego poparcia dla Kliczki. Ostatecznie koncept  europejskiej Ukrainy jest również korzystny dla Węgier, Słowacji i Czech. Politycy tych krajów z pewnością zdają sobie sprawę z tego, że zwycięstwo Putina w „obecnym rozdaniu”  otwiera drogę do „gospodarczej i mentalnej aneksji państw wyszehradzkich”.
Jerzy Buzek rozpoczął w Parlamencie Europejskim działania ofensywne na rzecz Ukrainy. Zaproponował zniesienie wiz dla obywateli państwa nad Dnieprem. To sygnał dla Ukraińców, iż ich sprawy nie są obojętne polskim politykom. Buzek zaczyna zastępować w funkcjach ministra spraw zagranicznych Sikorskiego.  Ten ostatni skompromitował się swoimi, nieokrzesanymi wypowiedziami, twierdząc, że zwolenników koncepcji Ukrainy w Europie jest więcej w Polsce niż na samej Ukrainie. Na szczęście Tusk przejął inicjatywę, wyrażając w sposób zdecydowany swoją anty-putinowską postawę. Można retorycznie zapytać czy Radek Sikorski planuje pracować dla Gazpromu u boku byłego, niemieckiego kanclerza Schrodera?   Jego godziny w rządzie Tuska są „chyba policzone”.
Milczenie SLD i Episkopatu
Dwie siły polityczne w Polsce milczą lub artykułują stanowisko popierające izolację Ukrainy: SLD i Episkopat. Biskupi, którzy tak ochoczo wyrażają się na temat polityki, nabrali wody w usta w kwestiach ukraińskich. Bez wątpienia projekt europejskiej Ukrainy jest niekorzystny dla Watykanu. W przyszłej Unii pojawi się nowy, silny kościół – Ukraińska Cerkiew Prawosławna. Ten podmiot może urosnąć w siłę, która zjednoczy prawosławnych chrześcijan w Grecji, Macedonii, Bułgarii, Mołdawii i  Rumunii.
Reprezentując interesy Watykanu, Episkopat Polski raczej wesprze Putina i Rosyjską Cerkiew Prawosławną, aniżeli postępowe siły na Ukrainie. Obecne wydarzenia pokazują wyraźnie, że interesy Kościoła Katolickiego w Polsce nie muszą być tożsame z geopolitycznymi interesami naszego państwa. Milczenie biskupów jest wymowne.
Wypowiedzi Leszka Millera, podobnie jak wypowiedzi Radka Sikorskiego, służą izolowaniu Ukrainy. Twierdząc, że obecne wypadki w Kijowie są wewnętrzną sprawą Ukrainy oraz nawołując do tego, aby polscy politycy nie angażowali się w ukraiński konflikt, liderzy SLD pospołu z Kościołem faktycznie zlizują śmietankę z kolan Putina.
Morał
Wypadki na Ukrainie są dobrym testem partii politycznych dla wyborców. Ich stosunek do spraw ukraińskich pokazuje wyraźnie polityczne interesy, którym partie służą. Twój Ruch, partia Palikota, Hartmana i Prokop-Paczkowskiej, wysłał swojego przedstawiciela do Kijowa, Marka Siwca. Apelował on o konstytucyjne rozwiązanie obecnego konfliktu. Wcześniej porównał ewentualne, siłowe jego rozwiązanie do najczarniejszych, breżniewowskich metod politycznych.
Bez wątpienia, działania Siwca i partii Palikota popierające europejskie aspiracje Ukraińców, zmobilizowały Tuska i Buzka do dyplomatycznej ofensywy.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/680994,kaczynski-na-ukrainie.htmlhttp://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34939,15055548,Solidaryzujemy_sie_z_obywatelami_Ukrainy__Zwyciezajcie___.html http://wyborcza.pl/1,91446,15060735,Twoj_Ruch__trzeba_szukac_politycznego_wyjscia_z_sytuacji.html Obnażyły również niezdarność Radka Sikorskiego. Nadto, działania środowisk skupionych wokół Janusza Palikota, rozwścieczyły Putina. „Rossijskaja Gazieta” zaatakowała Kwaśniewskiego, iż dąży on do zamachu stanu na Ukrainie.
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch”;  Lista Nr 5 (Nr 9 na liście);   okręg obejmujący województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

WOJNA DOMOWA NA UKRAINIE?

TEKST  Z  DNIA  31.01.2014  ROKU

Agentura rosyjska infiltruje całkowicie armię ukraińską. Wielu wysokiej rangi oficerów wojska ukraińskiego jest uwikłanych w proceder szpiegowski na rzecz Rosji. Odzyskując inicjatywę na Ukrainie, Putin zaczyna grać „va banque”. Póki nie jest za późno, polska dyplomacja, polscy politycy powinni wszystko uczynić, aby Jaceniuk i Kliczko zgodzili się na kompromis z Janukowyczem.  Establishment powinien  w sposób zdecydowany domagać się opuszczenia Ukrainy przez „podpalaczy z PiS”. W tym celu należy jak najszybciej powołać komisję śledczą w sprawie domniemania o szpiegowskiej działalności na rzecz Rosji  Antoniego Macierewicza.
Ukraińscy wojskowi zwrócili się do prezydenta Wiktora Janukowycza z prośbą o podjęcie "niezwłocznych działań na rzecz stabilizacji sytuacji w kraju". Komunikat takiej treści opublikowano  na oficjalnej stronie internetowej Ministerstwa Obrony Ukrainy. Apel wojska jest synonimiczny z ultimatum wprowadzenia stanu wyjątkowego. Z pewnością wyprowadzenie czołgów na ulice ukraińskich miast doprowadzi do rozlewu krwi.  Czy dojdzie do wojny domowej nad Donem i Dnieprem?
Ruch Putina
Agentura rosyjska infiltruje całkowicie armię ukraińską. Wielu wysokiej rangi oficerów wojska ukraińskiego jest uwikłanych w proceder szpiegowski na rzecz Rosji. W tym kontekście, apel ukraińskiego wojska należy interpretować jako ultimatum Putina. Rosyjski lider został ośmielony do tak zdecydowanych działań przez Obamę, który dwa dni temu wezwał zarówno ukraiński establishment jak i opozycję do dialogu. Obama w ten sposób ukazał słabość USA i NATO. Wojna domowa na Ukrainie, kraju zamieszkałego przez niemal 50 milionów ludzi i posiadającego bardzo długą granicę z Rosją,  jest bowiem w interesie Amerykanów.   Im dłużej taka wojna będzie trwała, tym bardziej będzie osłabiała państwo Putina. Wysyłając do ukraińskich polityków swój apel, Obama pokazał, że Stany Zjednoczone nie są jeszcze gotowe strategicznie do „kontrolowania wojennego konfliktu” na rubieżach Europy. Być może amerykański apel został wymuszony przez europejskich strategów.
Odzyskując inicjatywę na Ukrainie, Putin zaczyna grać „va banque”.   Być może zdaniem kremlowskich strategów, wyprowadzenie wojsk na ulice Kijowa, Lwowa i Charkowa okaże się chirurgicznym cięciem, którego efektem będzie totalna pacyfikacja społeczeństwa. Jeśli taki scenariusz sprawdzi się, polityka Putina zdobędzie poklask w rosyjskim społeczeństwie. Imperialne nastroje mieszkańców Moskwy i Petersburga sięgną zenitu. Ośmielony Putin zacznie rozdawać karty do gry na europejskiej scenie. Czy w tej sytuacji Obama wyprowadzi kontratak?  Czy pogodzi się z osłabieniem politycznym swojego kraju?http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/683432,obama-sprawdza-putina-na-ukrainie-kaczynski-usiluje-podpalic-europe-%E2%80%93-na-marginesie-ewentualnego-stanu-wyjatkowego.html
Scenariusze rozwoju wypadków
Prawdopodobieństwo spacyfikowania opozycji politycznej na Ukrainie w wyniku wyprowadzenia czołgów na ulice w Kijowie i Lwowie jest niskie. Od kilku lat, po Pomarańczowej Rewolucji, w umysłach Ukraińców zadomowiły się nastroje nacjonalistyczne. Banderowcy nie stanowią „kanapowej organizacji”. Posiadają zdolność mobilizowania społeczeństwa do stawienia czynnego oporu obecnej władzy. Co więcej, są w stanie przeciągnąć na swoją stronę część społeczeństwa o umiarkowanych postawach politycznych, których reprezentantami są Kliczko i Jaceniuk. W takiej atmosferze „narodowo-wyzwoleńczej” stan wyjątkowy doprowadzi do „strasznych, krwawych jatek” w Kijowie. Niektóre jednostki wojska ukraińskiego mogą odmówić posłuszeństwa „prorosyjskim zamachowcom”. Taki scenariusz doprowadzi do wojny partyzanckiej w ukraińskich miastach.
Naszkicowany potencjalny rozwój wypadków jest brany poważnie pod uwagę skoro  Polskę odwiedza sekretarz obrony administracji amerykańskiej Chuck Hagel, który spotkał się z Ministrem Obrony narodowej Siemoniakiem oraz  rozmawiał z premierem Tuskiem.
Drugi, optymistyczny scenariusz rysuje zgoła odmienną sytuację. Wsłuchawszy się w apel wojska, Kliczko i Jaceniuk podpisują kompromisowe rozwiązanie; tworzą rząd i wzywają społeczeństwo do spokoju. Zrealizowanie się takiej prognozy jest rzecz jasna niewiadomą. Zależy od tego czy Janukowycz jest moskiewskim agentem.   Jeśli tak, to jego „pokojowe propozycje” należy interpretować jako blef. Jeśli nie, to „pokój na Ukrainie” jest w zasięgu ręki.
Scenariusz pesymistyczny a interes Polski
Spełnienie się pesymistycznej prognozy politycznej będzie dalekosiężne w konsekwencjach dla naszego kraju. Wojna na granicy Unii Europejskiej odstraszy zachodnich inwestorów od Polski jako kraju buforowego. Odpływ zagranicznych inwestycji pogłębi nasze problemy gospodarcze. Obniżenie standardu życia  obywateli naszego kraju stanie się faktem. Kryzys zawita na długie lata.
Obok napięć gospodarczych pojawi się nowa jakość w polskiej polityce – konflikt polityczny z Rosją podsycany przez moskiewską agenturę, ulokowaną w strukturach najważniejszych partii politycznych oraz Kościele katolickim. Obecne podziały polityczne, nastroje społecznej nienawiści wzniecane przez działalność Prawa i Sprawiedliwości (Kaczyńskiego i Macierewicza) okażą się niczym w porównaniu z tym, co nas czeka.
Wojna partyzancka na Ukrainie, aby realizować amerykańskie interesy „zbrojnego wiązania przeciwnika” musi być podsycana dostawami broni i informacji wywiadowczej. Granicząc z Ukrainą, nasz kraj stanie się obszarem przerzutu broni oraz ludzi  do walczącej partyzantki we Lwowie, Kijowie czy Doniecku. Retorsją Rosji na „podsycanie ukraińskiego Ulsteru” za jej miedzą, będą zamachy terrorystyczne w Warszawie, które na zasadzie sprzężenia zwrotnego będą powodować naszą agresywną politykę wobec Moskwy. Odżyją historyczne demony, które zatruwają relacje pomiedzy Polakami i Rosjanami.
Puenta
Póki nie jest za późno, polska dyplomacja, polscy politycy powinni wszystko uczynić, aby Jaceniuk i Kliczko zgodzili się na kompromis z Janukowyczem.  Establishment powinien  w sposób zdecydowany domagać się opuszczenia Ukrainy przez „podpalaczy z PiS”. W tym celu należy jak najszybciej powołać komisję śledczą w sprawie domniemania o szpiegowskiej działalności na rzecz Rosji  Antoniego Macierewicza. Ostatnie doniesienia ujawniają fakty uzasadniające takie podejrzenie. Funkcjonowanie takiej komisji doprowadzi przynajmniej do częściowego dezaktywowania rosyjskiej siatki szpiegowskiej ulokowanej w partii Kaczyńskiego.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/677687,pis-i-rosyjska-agentura.html To, czy polski Sejm wykaże się odwagą, pokaże czas.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

WOJNA DOMOWA NA UKRAINIE. PORAŻKA POLSKIEJ POLITYKI WSCHODNIEJ

TEKST  Z  DNIA  19.02.2014  ROKU
Na nadzwyczajnym posiedzeniu Unii, Polska dyplomacja powinna domagać się stanowiska Wspólnoty żądającego niezwłocznej dymisji Janukowycza pod groźbą sankcji i wycofania się kapitału inwestycyjnego z Kazachstanu.  Planszę gry z Putinem  trzeba rozszerzyć i pokazać, że Rosja posiada słabe punkty w swojej strefie wpływów. Aby „sparaliżować Putina”, wystarczy  mu zaprezentować „możliwość Majdanu w Kazachstanie”.  Gra toczy się o wysoką stawkę. Czy budujemy Europę czy tylko udajemy, że ją budujemy?
Sytuacja na Ukrainie stanowi najpoważniejsze dla polskiego rządu wyzwanie od czasu, kiedy staliśmy się członkiem Unii Europejskiej. Sprawy ukraińskie  staną się w obecnej i przyszłej dekadzie soczewką ogniskującą naszą  politykę zagraniczną. Obecny zamach Putina na proeuropejskie aspiracje Ukraińców jasno wskazuje na to, że obecny układ sił w Europie nie jest raz na zawsze ustalony z kremlowskiego punktu widzenia. Wypadki na Ukrainie dobitnie pokazują, że w Rosji nadal się myśli w kategoriach stref wpływów.  Według putinowskich polityków, Ukraina ma być rosyjskim dominium.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/681055,ukraina-co-zrobi-putin-co-powinien-zrobic-polski-establishment.html
Scenariusz dla Ukrainy i Polski
Jeśli ukraińska rewolucja zostanie zdławiona, to Putin pokaże całemu światu swoją siłę. Im więcej ofiar Ukraińcy złożą w obronie swojej europejskości, tym efekt „zmrożenia” światowej opinii będzie silniejszy i skuteczniejszy. Zwycięstwo Putina z dziesiątkami tysięcy ukraińskich trupów będzie efektywnym narzędziem odstraszania zachodnich polityków w sytuacji, kiedy Putin będzie parł w kierunku Wisły i Odry. Za europejską Polskę nikt nie będzie się bił, mając w pamięci rzeź proeuropejskich Ukraińców. Żarty więc skończyły się. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/683611,wojna-domowa-na-ukrainie.html
W interesie naszego kraju jest przede wszystkim niedopuszczenie do sytuacji, w której ukraińska rewolucja miałaby zostać spacyfikowana. Przyzwalając Janukowyczowi na  zdecydowane użycie wojska w celu zdławienia ukraińskiego buntu za cenę tak zwanego „świętego spokoju”, wydalibyśmy na siebie wyrok śmierci wykonany za dziesięć lat przez imperialnych Rosjan.  Dlatego też rząd polski powinien w sposób bezwarunkowy, zdecydowany i głośny poprzeć w chwili obecnej Jaceniuka i Kliczko – bez jakichkolwiek ustępstw w stosunku do prorosyjskiego establishmentu na Ukrainie.
Sytuacja w Kazachstanie pomaga Europie w zajęciu wobec Rosji twardego stanowiska
Związek Celny Rosji, Białorusi i Kazachstanu przeżywa kryzys gospodarczy. Od tygodnia w Ałma-Acie i Astanie trwają protesty. Nazarbajew zdewaluował  w ostatnim tygodniu walutę swojego kraju o 19%. Wybuchła panika. Ludność tego kraju – najsilniejszej gospodarczo byłej republiki radzieckiej w Azji środkowej – ustawia się w tasiemcowych kolejkach, aby wypłacić pieniądze z banków.  Łukaszenka oświadczył 18.02, że nie dopuści do „Majdanu w swoim państwie”. Co więcej, rząd Łukaszenki nawet zalecił sprzedaż żywności poniżej kosztów produkcji, aby rozładować przepełnione magazyny. Najwidoczniej, lider państwa białoruskiego obawia się protestów.
W tej sytuacji, Europa powinna  zażądać dymisji Janukowycza i jednogłośnie, silnym głosem, poprzeć Jaceniuka i Kliczkę. Nie ma powodów, aby nie wtrącać się w sprawy Ukrainy, skoro Unia Europejska uczyniła to samo w stosunku do Libii, Tunezji a nawet Egiptu podczas Arabskiej Wiosny Ludów (nie mówiąc o Iraku Saddama Hussaina).   Co więcej, takie domaganie się dymisji Janukowycza powinno pojawić się w kontekście sankcji personalnych wobec rządzących polityków Ukrainy. Dymisja albo blokada kont ukraińskich oligarchów w europejskich i amerykańskich bankach !!!
Nie ulega wątpliwości, że tak ostra artykulacja poparcia dla proeuropejskiej Ukrainy ze strony Europy wywoła  retorsję ze strony Putina. Jednakże łatwo ją zneutralizować aktem „zmrożenia” przywódcy Rosji. Aby „sparaliżować Putina”, wystarczy  mu zaprezentować „możliwość Majdanu w Kazachstanie”.  Koła finansowe Europy i USA powinny zagrozić wzmożeniem operacji wycofywania się z inwestycji finansowych w tym państwie, aby doprowadzić  przynajmniej do krótkotrwałego, kontrolowanego kryzysu finansowego. Z resztą  ten proces już ma miejsce. Putin znajdzie się w potrzasku i stanie się „grzecznym Putinkiem”. Jeśli Zachód nie wykorzysta efektu „zmrożenia” liderów i oligarchów Rosji perspektywą wielomiliardowych strat finansowych, to będzie tego żałował przez długie dziesiątki lat.
Polska polityka wschodnia
W wystąpieniu sejmowym (19.02),  Tusk zagroził nałożeniem sankcji na Ukrainę. Nawet otrzymał oklaski od samego Kaczyńskiego. Palikot „dołożył swoje trzy grosze”, apelując o organizację w Warszawie szczytu politycznego poświeconego rozwojowi problemu ukraińskiego. Można nawet na szczyt zaprosić Putina, aby wyłącznie zaprezentować mu siłę Unii Europejskiej.
Dobrze, że najważniejsze partie polityczne w kraju zaczynają mówić jednym głosem. Jedynie Miller z SLD  wyłamuje się, siejąc obstrukcję w polskiej polityce zagranicznej. Ma się wrażenie, że swoimi wypowiedziami bardziej wspiera Putina niż polską rację stanu. Ale to już temat dla Agencji Wywiadu. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/684033,czy-miller-bawi-sie-w-bonda-z-olena-marczuk-na-marginesie-wyborow-do-europarlamentu.html
Prezydent Francji Hollande poparł inicjatywę Tuska. Potrzebne są naciski na Merkel, aby Niemcy wstąpiły do tej samej drużyny, w której zaczyna przewodzić Francja i Polska. Jednakże same sankcje wobec Ukrainy nie wiele tu pomogą. W chwili obecnej są za słabą formą nacisku politycznego. Na nadzwyczajnym posiedzeniu Unii, Polska dyplomacja powinna domagać się stanowiska Wspólnoty żądającego niezwłocznej dymisji Janukowycza pod groźbą sankcji i wycofania się kapitału inwestycyjnego z Kazachstanu.  Planszę gry z Putinem  trzeba rozszerzyć i pokazać, że Rosja posiada słabe punkty w swojej strefie wpływów. Szkoda tylko, że polscy politycy tak późno zaczęli reagować na zagrożenia ze strony „rosyjskiego awanturnictwa”.
Miejmy nadzieję, że europejscy politycy dogadają się  w sprawie Ukrainy. W kontekście odrzucenia przez MKOL prośby ukraińskich sportowców, aby mogli startować w Soczi z czarnymi opaskami na ramionach, nadzieje te mogą okazać się płonne. Jeśli Merkel nie poprze inicjatywy Tuska i Hollande’a, o co apelował dzisiaj Janusz Palikot, to idea zjednoczonej Europy ukaże się publiczności naszego kontynentu wyłącznie jako slogan służący „zbijaniu kasy przez polityków wysiadujących na fotelach w Parlamencie Europejskim”.  Gra toczy się o wysoką stawkę. Czy budujemy Europę czy tylko udajemy, że ją budujemy?
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

poniedziałek, 26 lutego 2018

UNIA EUROPEJSKA ZDAJE EGZAMIN Z EUROPEJSKOŚCI – NA MARGINESIE UKRAIŃSKIEJ REWOLUCJI

TEKST  Z  DNIA  24.02.2014  ROKU

Duet polsko-niemiecki: Sikorski i Tusk wraz z Steinmeierem i Merkel ograli duet: Putin i Janukowycz. Pomimo silnych związków gospodarczych z Rosją i tradycji rozgrywania naszego kraju na korzyść caratu oraz Związku Sowieckiego, Niemcy wybrali interes naszego kraju, którym jest stowarzyszenie się Ukrainy ze Wspólnotą Europejską. To chyba pierwsze zdarzenie w historii politycznej kontynentu europejskiego pokazujące „zespołową grę” Niemiec i Polski na korzyść Zjednoczonej Europy. Jego znaczenie jest niebagatelne i precedensowe, gdyż pokazuje to, że projekt budowy Stanów Zjednoczonych Europy jest wykonalny, że w wyniku jego realizacji narody, które przez wieki pozostawały we wzajemnych stosunkach wrogości, mogą ze sobą kooperować w interesie słabszej gospodarczo i politycznie strony. Merkel nie zdradziła polskiej akcji popierania proeuropejskiej Ukrainy. Co więcej, wsparła ją.
W grudniu 2013 roku wydawało się, że Unia Europejska obleje egzamin z europejskości, zmagając się z pytaniem o przyszłość Ukrainy. Unijni politycy, choć „dyplomatycznie odwiedzali” kijowski Majdan, to jednak niczego „konkretnego” nie oferowali walczącym o tożsamość  europejską Ukraińcom.   Artykułowali jedynie  swoją  nadzieję na pokojowe rozwiązanie konfliktu. Ich umysły wyglądały, jakby były zainfekowane wirusem Putina, przypominającym „zarazka choroby wściekłych krów Jacoba-Kreutzfelda” przemieniającego mózg w galaretę.  Paraliż przed Rosją podtrzymującą reżim Janukowycza, manifestujący się w publicznych wypowiedziach liderów najważniejszych państw Unii, jawił się jako znak rychłej klęski ukraińskiej rewolucji. Unia otrzeźwiała dopiero w mijającym tygodniu. Lepiej późno, niż wcale. Tragiczne jest jednak to, że otrzeźwienie nastąpiło dopiero po tym, jak w Kijowie siły bezpieczeństwa kontrolowane przez Janukowycza zabiły ponad sześćdziesięciu  ukraińskich rewolucjonistów w czwartek 20-go lutego.
Przebudzenie polskiego establishmentu
19-go lutego, w środę,  Janukowycz wydał rozkaz strzelania do manifestujących ludzi na kijowskim Majdanie.  Po tej pierwszej rzezi, Jaceniuk i Kilczko podpisali rozejm z ówczesnym, ukraińskim prezydentem. Niestety został on zerwany przez snajperów Janukowycza następnego dnia nad ranem. Zastrzelono ponad sześćdziesiąt osób. Dopiero wówczas Tusk i Komorowski zdali sobie sprawę z zagrożenia politycznego dla Polski, jakie niósł ewentualny upadek ukraińskiej rewolucji.
Polski Sejm (z wyjątkiem SLD) zaapelował do Wspólnoty Europejskiej o nałożenie sankcji na ukraińskich polityków i oligarchów odpowiedzialnych za próbę krwawej pacyfikacji Majdanu. W piątek Parlament Europejski bezzwłocznie takie sankcje ustanowił, wysyłając dzień wcześniej swoich negocjatorów do Kijowa. Europejscy politycy zasugerowali więc Putinowi, zainteresowanemu w pacyfikacji ukraińskiej rewolucji, to, iż Unia nie życzy sobie dalszego rozlewu krwi w kraju nad  Dnieprem. Wstrzymano w ten sposób ewentualne użycie wojska w celu zdławienia rewolty.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/684367,wojna-domowa-na-ukrainie-porazka-polskiej-polityki-wschodniej.html
Przyzwalając Janukowyczowi i Putinowi na  użycie wojska ukraińskiego, aby poskromić  bunt Ukraińców,  za cenę tak zwanego „świętego spokoju”, wydalibyśmy na siebie wyrok śmierci wykonany za dziesięć lat przez imperialnych Rosjan.  Dlatego też Rząd Polski musiał w sposób  zdecydowany i głośny poprzeć  Jaceniuka i Kliczko.  Unijni negocjatorzy, którym przewodził Radek Sikorski, nie udzielili jednak bezwarunkowego poparcia ukraińskiej opozycji.  Polski Minister Spraw Zagranicznych wręcz w szekspirowski sposób, na zasadzie  „być albo nie być”,  wymusił na ukraińskiej opozycji podpisanie z Janukowyczem umowy politycznej, która jawiła  się jako  akt „sprzedaży Ukrainy Putinowi”. Jaceniuk, Kliczko i Tiahnybok jednak nie oponowali i zaakceptowali dokument przygotowany przez trójkę unijnych wysłanników.
Unia Europejska  rozegrała Putina
Umowa przewidywała organizację wyborów prezydenckich do grudnia 2014 roku. Taki zapis sugerował, że opozycja daje czas ówczesnemu prezydentowi Ukrainy, aby mógł okopać się i przygotować się  do politycznej ofensywy. Porozumienie przypominało rejteradę Jaceniuka, Tiahnyboka i Kilczki – mistrza świata w boksie w wadze ciężkiej. Taki ewentualny fakt można było wyjaśnić tylko w jeden sposób: znowu Niemcy i Rosja dogadały się w sprawie przyszłości niepodległego, ościennego państwa. Dramatyzm takiego wyjaśnienia uwypukla się na tle dziejów politycznych Europy. Rosja i Prusy dogadują się w sprawie rozbiorów Polski; Hitler i Stalin dogadują się w sprawie napaści na Polskę w 1939 roku i  wreszcie Putin i Merkel „kartują biznes” dotyczący pacyfikacji ukraińskiej rewolty, czego wynikiem ma być zablokowanie procesu stowarzyszeniowego naszego sąsiada z Unią Europejską.
Przedstawiona interpretacja „ukraińskich faktów”  przeraża, gdyż absolutnie dewaluuje  ideę zjednoczonej Europy. Jeśli w interesie Polski, będącej członkiem Wspólnoty Europejskiej, jest stowarzyszenie się Ukrainy z Europą, to skoro Niemcy, będące najpotężniejszym państwem w Unii, blokowałyby proces integrowania się Ukrainy z Europą, to tym samym Niemcy występowałyby przeciwko interesowi Polski, „bratając się” w swoim interesie z Rosją, która nie jest członkiem Wspólnoty Europejskiej. Z punktu widzenia idei zjednoczonej Europy, wszystkie państwa członkowskie powinny wzajemnie wspierać się i działać  na korzyść interesów państw członkowskich. W Zjednoczonej Europie trudno sobie wyobrazić sytuację, że najsilniejsze państwo działa wespół z obcym mocarstwem na niekorzyść drugiego, słabszego państwa członkowskiego. W takiej sytuacji mielibyśmy raczej do czynienia z   Dominium Europejskim ze stolicą w Berlinie, z europejskim  Vaterlandem, niż ze Stanami Zjednoczonymi Europy.
Po podpisaniu porozumienia z Janukowyczem, następnego dnia  parlament w Kijowie odwołał dotychczasowego prezydenta i ministrów jego rządu. Opozycja dokonała  delegalizacji dotychczasowej władzy na Ukrainie, ogłaszając symboliczną datę wyborów prezydenckich na 25 maja 2014 roku. W tym dniu odbędą się również wybory do Parlamentu Europejskiego.
Media rosyjskie zareagowały agresywnie, stwierdzając, że w Kijowie dokonał się zamach stanu. Janukowycz porównał polityków opozycji do nazistów, zaś rewolucjonistów Majdanu nazwał bandytami. Słowa obalonego prezydenta media zinterpretowały jako przekaz polityczny wysłany z Kremla. W nocy z soboty na niedzielę (z 22.02 na 23.02), „nastrój polityczny w Europie” stawał się mroczny, wręcz politycznie imitujący klimaty noir powieści Dostojewskiego.  Czy Putin zdecyduje się na interwencję zbrojną w Charkowie, Doniecku i na Krymie? Czy Niemcy „umyją ręce”? Co zrobi Obama w razie napaści Rosji na Ukrainę? Czy w takiej sytuacji Prezydent Komorowski ma ogłosić w Polsce mobilizację? Co stanie się, gdy świat pozwoli na putinowski podział Ukrainy? Czy w takiej sytuacji należy ufać traktatom podpisywanym z USA, skoro traktat pomiędzy Rosją, USA i Ukrainą o integralności państwa ukraińskiego zostałby tak łatwo pogwałcony przez Rosję?  Jak wówczas my, obywatele Polski, państwa członkowskiego NATO, powinniśmy interpretować w takim wypadku traktat o wstąpieniu do Paktu Północnoatlantyckiego, czy jako bezwartościowy świstek papieru czy też jako realny akt zobowiązania do obrony naszych granic w wypadku obcej inwazji militarnej?
Śledząc niedzielne  reakcje zachodnich polityków  na dynamicznie rozgrywające się wydarzenia na Ukrainie, można śmiało wnioskować, że  wypracowane porozumienie pomiędzy Janukowyczem a ukraińską opozycją było „sprytnym blefem”. Zarówno mediujący ministrowie spraw zagranicznych: Polski, Niemiec i Francji, jak i liderzy Majdanu doskonale wiedzieli, że podpisane porozumienie w odpowiedni sposób zinterpretują następnego dnia.  Z góry zakładali, że sugerowany termin pozostawania Janukowycza na stanowisku prezydenta zostanie skrócony do jednego dnia. Delegalizacja władzy została zrealizowana zgodnie z „literą uzgodnienia”  w terminie do grudnia 2014 roku. Blef był również okraszony pokerowym zagraniem Sikorskiego. Jego apel:   Albo poprzecie porozumienie, albo będziecie mieli stan wojenny, armię - wszyscy będziecie martwi, można porównać ze sprytnym, karcianym zagraniem pod publiczkę, stanowiącym mistyfikację neutralności Unii w konflikcie: Janukowycz i Putin kontra Majdan. Podpisując dokument, ówczesny prezydent Ukrainy dał się najzwyczajniej ograć. Jakiekolwiek polecenie użycia siły wobec demonstrantów, a w szczególności rozkaz zaangażowania wojska w tłumieniu rewolucji, zostały zablokowane dzięki złożeniu podpisu przez Janukowycza na dokumencie porozumienia. Opozycja otrzymała „wolną rękę” w parlamencie, mając pewność, że nie zostanie „siłowo” rozpędzona. Drzwi do obalenia „watażki” zostały otwarte.
Niemcy i Polska zdały egzamin z europejskości
Rząd Polski jako pierwszy uznał nową, parlamentarną władzę Ukrainy. Jeszcze w sobotę do rewolucjonistów na Majdanie przemówił, bezpośrednio po wystąpieniu Julii Tymoszenko, nasz reprezentant Jacek Saryusz-Wolski, członek Parlamentu Europejskiego z ramienia Platformy Obywatelskiej.  W przemówieniu nasz polityk wykrzykiwał wielokrotnie: Sława Ukrainie. Wybór Saryusza-Wolskiego na pierwszego, europejskiego emisariusza nagradzającego „lud Majdanu” w jego skutecznej walce z prorosyjskim establishmentem  na Ukrainie miał charakter symboliczny, gdyż to właśnie on w początkowych latach 90-tych oraz od 2000 roku odpowiadał za negocjacje stowarzyszeniowe Polski z Unią Europejską.
W niedzielę, z samego rana, 23.02  do akcji wkroczyła Angela Merkel. Najpierw zatelefonowała do Julii Tymoszenko, gratulując jej uwolnienia z więzienia w Charkowie. Ten gest kanclerz Niemiec oznaczał uznanie dla nowej władzy na Ukrainie. Następnie Merkel przeprowadziła rozmowę z Putinem. Nader oszczędny komunikat z rozmowy wskazuje, że Merkel wyraziła przed Putinem aprobatę dla nowych władz Ukrainy i podkreśliła konieczność zachowania integralności terytorialnej Ukrainy. Dała do zrozumienia liderowi Rosji, że Niemcy nigdy nie zgodzą się na wkroczenie wojsk rosyjskich na Ukrainę.
Duet polsko-niemiecki: Sikorski i Tusk wraz z Steinmeierem i Merkel ograli duet: Putin i Janukowycz. Pomimo silnych związków gospodarczych z Rosją i tradycji rozgrywania naszego kraju na korzyść caratu oraz Związku Sowieckiego, Niemcy wybrali interes naszego kraju, którym jest stowarzyszenie się Ukrainy ze Wspólnotą Europejską. To chyba pierwsze zdarzenie w historii politycznej kontynentu europejskiego pokazujące „zespołową grę” Niemiec i Polski na korzyść Zjednoczonej Europy. Jego znaczenie jest niebagatelne i precedensowe, gdyż pokazuje to, że projekt budowy Stanów Zjednoczonych Europy jest wykonalny, że w wyniku jego realizacji narody, które przez wieki pozostawały we wzajemnych stosunkach wrogości, mogą ze sobą kooperować w interesie słabszej gospodarczo i politycznie strony. Merkel nie zdradziła polskiej akcji popierania proeuropejskiej Ukrainy. Co więcej, wsparła ją.
Ameryka tradycyjnie mocarstwowo stabilna
Amerykańscy politycy wzmocnili Angelę Merkel i polskich polityków, uznając nową władzę na Ukrainie. Nie omieszkali ostro pogrozić Putinowi. Susan Rice doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Obamy  w sposób zdecydowany stwierdziła, że ewentualna interwencja zbrojna Putina na Ukrainie będzie „śmiertelnym błędem Rosji”. W podobny sposób wypowiadał się sekretarz stanu USA John  Kerry. Oswiadczył, iż rząd USA w pełni uznaje pełniącego obowiązki prezydenta Ukrainy, Ołeksandra Turczynowa.
W poniedziałek 24.02, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, po uzyskaniu przez nową władzę na Ukrainie międzynarodowego uznania od najważniejszych potęg politycznych globu: Unii Europejskiej i USA,  wystawiło list gończy i nakaz aresztowania za byłym prezydentem Janukowyczem. Demokratyczny świat tym samym uznał  fakt, że międzynarodowa polityka Kremla ma charakter kryminalny.  Putinowi pośrednio dano do zrozumienia na salonach w Brukseli i Waszyngtonie, że przypomina bardziej westernowego bohatera aniżeli wytrawnego polityka rozgrywającego skomplikowaną, globalną polityczną partię szachów; że jego grą jest poker w „saloonie” (być może tak należy również wytłumaczyć „saloonowe”, a nie oxfordzkie, zagranie Sikorskiego), a nie szachy w „salonie”.
Nauka dla Polski
To, co najbardziej zadziwia w ukraińskich wypadkach, jest to, że tak łatwo można ulokować szpiega potężnego państwa na najwyższym stanowisku politycznym w ościennym kraju. Janukowycz jest wychowankiem Związku Radzieckiego. Jego życiorys jest przykładem kariery typowego, KGB-owskiego  agenta. W młodości był członkiem młodzieżowych gangów w Doniecku; został skazany za rozbój i kradzież na trzy i pół roku więzienia kolonii karnej. Mimo takiej przeszłości władza radziecka umożliwia mu ukończenie studiów wyższych. W 1980 roku uzyskuje dyplom inżyniera na Politechnice Donieckiej. Bez wątpienia taka szansa awansu społecznego – od ulicznego rzezimieszka do inżyniera - musiała zostać okupiona przez Janukowycza współpracą z KGB.  Po obaleniu Związku Radzieckiego, Janukowycz dynamicznie pnie się po szczeblach kariery polityczno-„naukowej”. W 1997 roku został gubernatorem obwodu donieckiego.  Był promowany przez najbogatszego człowieka na Ukrainie Rinata Achmetowa, którego majątek jest wyceniany na miliardy dolarów. Za jego pieniądze utworzono Partię Regionów, stanowiącą polityczną platformę  promocji donieckich oligarchów, realizującą jednocześnie zadanie zablokowania procesu stowarzyszenia Ukrainy z Unią Europejską.
Życiorys polityczny Janukowycza pokazuje to, jak łatwo, przy pomocy milionów dolarów, można ulokować szpiega  w „machinie władzy”, na najwyższym stanowisku. Polska przechodziła taką próbę u progu przemian politycznych. Polskim Janukowyczem był Stanisław Tymiński. Na szczęście nasze społeczeństwo nie dało się wówczas zmanipulować globalnie. Ukraińcy niestety stanowią łatwy obiekt marketingowych manipulacji z racji niskiego poziomu edukacji powszechnej w tym kraju.
Morał, jaki płynie z ukraińskich doświadczeń, jest oczywisty. Jeśli nie chcemy w naszym kraju zmagać się w przyszłości z Janukowyczami, dbajmy o poziom edukacji tak, aby społeczeństwo idące do urn wyborczych nie „zgłupiało” i nie wybrało na posłów i senatorów agentów-śpiochów finansowanych moskiewskimi dolarami. W Polsce takie próby mają miejsce. Nasz kraj, podobnie jak Ukraina, jest planszą rozgrywek Putina. Uważajmy !!!
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.