Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miller. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Miller. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 lutego 2018

UKRAINA. CO ZROBI PUTIN? CO POWINIEN ZROBIĆ POLSKI ESTABLISHMENT?

TEKST  Z  DNIA  03.12.2013  ROKU
Wypadki na Ukrainie są dobrym testem partii politycznych dla wyborców. Ich stosunek do spraw ukraińskich pokazuje wyraźnie polityczne interesy, którym partie służą. Wypowiedzi Leszka Millera, podobnie jak wypowiedzi Radka Sikorskiego, służą izolowaniu Ukrainy. Twierdząc, że obecne wypadki w Kijowie są wewnętrzną sprawą Ukrainy oraz nawołując do tego, aby polscy politycy nie angażowali się w ukraiński konflikt, liderzy SLD pospołu z Kościołem faktycznie zlizują śmietankę z kolan Putina. Bez wątpienia, działania Siwca i partii Palikota popierające europejskie aspiracje Ukraińców, zmobilizowały Tuska i Buzka do dyplomatycznej ofensywy.  Obnażyły również niezdarność Radka Sikorskiego. Nadto, działania środowisk skupionych wokół Janusza Palikota, rozwścieczyły Putina. „Rossijskaja Gazieta” zaatakowała Kwaśniewskiego, iż dąży on do zamachu stanu na Ukrainie.
Odbiór w Polsce  sytuacji na Ukrainie jest niepokojący. Komentatorzy na rozmaitych forach upowszechniają mem, iż wypadki na Ukrainie są „wewnętrzną sprawą Ukraińcow”. Niektórzy politycy, na przykład: Ryszard Kalisz oraz Leszek Miller,  wzywają do wyjazdu polskich polityków z Kijowa. Prezydent  Komorowski zaprosił lidera PiS na posiedzenie Rady Bezpieczeństwa narodowego. Kaczyński odmówił. Janusz Palikot wezwał premiera Tuska do zorganizowania spotkania wszystkich liderów partii politycznych naszego Sejmu w celu wypracowania wspólnego stanowiska Polski w sprawie zerwania negocjacji stowarzyszeniowych Janukowycza z Unią Europejską. Wygląda na to, że w naszym kraju siły polityczne, których celem jest izolowanie rewolty Ukraińskiej w przestrzeni europejskiego dyskursu politycznego są nadzwyczaj wpływowe.  Zadziwia fakt, że dziewięć lat temu niemal wszyscy solidaryzowaliśmy się z Pomarańczową Rewolucją, a dzisiaj „jakby milczymy”, wzruszając ramionami i mówiąc, że to „ich sprawa wewnętrzna”.
Putin przygotowywał aksamitną okupację Ukrainy
Rosja Putina usiłuje stworzyć nowy twór imperialny obejmujący republiki dawnego Związku Radzieckiego. Dotychczas akcesję do tego przedsięwzięcia zgłosiły takie państwa, jak: Białoruś, Kazachstan i Armenia. Ukraina i Gruzja opierają się. W planach Putina, Janukowycz miał być tym politykiem, który  podpisze umowę stowarzyszeniową z projektowanym związkiem dawnych, radzieckich republik.
Warunkiem poddania Ukrainy pod rosyjski protektorat jest zerwanie przez nią negocjacji stowarzyszeniowych z Unią Europejską. W wielu europejskich stolicach podjęto decyzję realnego nieangażowania się w te rozmowy. Choć wysłano Kwaśniewskiego i Coxa na rozmowy przekonujące Janukowycza do podpisania porozumienia, to jednak nie dano Ukrainie obietnicy wsparcia gospodarczego ze strony Europy.  Wymowne jest milczenie  Merkel czy Hollanda  w sprawie ukraińskiej rewolty. „Stara Europa” nie chce drażnić Putina. Niemcy mają w końcu tani gaz z Gazpromu.
Według realizowanego planu, niewiadomą była reakcja Polski na zerwanie rozmów Janukowycza z  przedstawicielami Europy. Należało więc w obieg publiczny „wpuścić anty-ukraińskiego dżina”. W lipcu tego roku napuszczono główne siły polityczne na debatę o rzezi wołyńskiej. Przez prawie dwa tygodnie w gazetach oraz w TV częstowano publikę tekstami i obrazami na temat „rezania Polaków przez Ukraińców na Wołyniu”. Putin uzyskał efekt w postaci wzniecenia anty-ukraińskich nastrojów. Polscy politycy okazali się tak głupi, że nie zorientowali się, iż debata sejmowa o rzezi wołyńskiej stanowi etap w realizacji rosyjskich planów „uderzenia w Ukrainę”.  Politycy PiS i PO sądzili, że realizują jakąś „politykę historyczną”. Był to jednak przemyślany, wyreżyserowany przez agenturę rosyjską happening polityczny, przygotowujący polską opinię publiczną na „najazd rosyjskich hord politycznych na Kijów”.
Podczas wakacji ani Komorowski ani Sikorski nie podjęli się żadnych działań na scenie Europejskiej, aby uzyskać efekt w postaci gotowości najważniejszych państw europejskich do pomocy gospodarczej Ukrainie. W końcu polskim politykom, Janukowycz jawił się jako satrapa. Ostatnie wypowiedzi naszego Ministra Spraw Zagranicznych, iż Janukowycz oszukał Europę, wskazują na to, że polscy dyplomaci kierowali się głupotą w negocjacjach z Ukrainą. Nie „czytali putinowskiego scenariusza”. Obecna sytuacja kompromituje polski rząd, szczególnie jego ministra spraw zagranicznych.  Ukraińcom kibicują bardziej zachodnie media, niż nasi politycy.
Jaki jest interes Polski?
Politycy europejscy - za dobre ceny gazu i nafty - pozostawili społeczeństwo ukraińskie samemu sobie. Nie przewidzieli jednak tego, że lud Ukrainy wystąpi przeciwko Janukowyczowi; że niepodległościowe i patriotyczne nastroje Ukraińców są na tyle  silne, że „wyprowadzą naród na ulice”.
Zdławienie ukraińskiej rewolty czołgami i  pałkami oraz prawosławnymi, moskiewskimi krucyfiksami będzie oznaczało oddanie tego państwa w ręce Putina. Rosjanie osiągną geopolityczny sukces. Choć obecnie Kliczko wydaje się zwyciężać, sytuacja nadal jest nierozstrzygnięta. Janukowycz nie odda władzy, gdyż grozi mu proces o zdradę państwa, a więc 25 lat więzienia. Julia Tymoszenko  skazana przez ukraińskiego prezydenta na 7 lat pozbawienia wolności z pewnością nie pozostawi Janukowycza na wolności. Witalij Kliczko ją w tym wesprze, gdyż to on i jego „Udar”  będą rozdawali karty, o ile Putin przegra.
Zwycięstwo sił prorosyjskich na Ukrainie ośmieli Putina do ataku na Polskę. Kraj nad Wisłą przeszkadza bowiem Rosji  w interesach z Niemcami; w stworzeniu sojuszu niemiecko-rosyjskiego. Nie będziemy wówczas w stanie oprzeć się takiej potędze. Putinowska agentura nieustannie oddziałuje na polityczne centra decyzyjne w Brukseli, Londynie, Paryżu i Berlinie, podkopując koncepcję Stanów Zjednoczonych Europy. W Polsce, ta agentura jest niezwykle żywotna i zjadliwa.
Ewentualna porażka sił proeuropejskich na Ukrainie ośmieli Putina do agenturalnej ofensywy w Polsce. Przejawiało się to będzie w medialnych praktykach zohydzania Polakom waluty europejskiej oraz koncepcji federacyjnych Europy. Idee: wspólnej paneuropejskiej armii, rządu federacyjnego i systemu finansowego, staną się przedmiotem krytyki w imię zachowania niepodległości, narodowych wartości i ochrony katolicyzmu przed „zepsutym genderowym Zachodem”. Polska rezygnując ze ścisłej integracji z Europą, będzie politycznie ignorowana jako jej wrzód, tym samym stając się łatwym łupem dla Putina.
Obecne zadania dla establishmentu
Sytuacja na Ukrainie jest bardzo dynamiczna. Polityków z Kijowa należy naciskać, kanałami dyplomatycznymi,  aby przegłosowali  odwołanie rządu Azarowa. Komorowski powinien zorganizować spotkanie Grupy Wyszehradzkiej w celu wydania wspólnego, zdecydowanego poparcia dla Kliczki. Ostatecznie koncept  europejskiej Ukrainy jest również korzystny dla Węgier, Słowacji i Czech. Politycy tych krajów z pewnością zdają sobie sprawę z tego, że zwycięstwo Putina w „obecnym rozdaniu”  otwiera drogę do „gospodarczej i mentalnej aneksji państw wyszehradzkich”.
Jerzy Buzek rozpoczął w Parlamencie Europejskim działania ofensywne na rzecz Ukrainy. Zaproponował zniesienie wiz dla obywateli państwa nad Dnieprem. To sygnał dla Ukraińców, iż ich sprawy nie są obojętne polskim politykom. Buzek zaczyna zastępować w funkcjach ministra spraw zagranicznych Sikorskiego.  Ten ostatni skompromitował się swoimi, nieokrzesanymi wypowiedziami, twierdząc, że zwolenników koncepcji Ukrainy w Europie jest więcej w Polsce niż na samej Ukrainie. Na szczęście Tusk przejął inicjatywę, wyrażając w sposób zdecydowany swoją anty-putinowską postawę. Można retorycznie zapytać czy Radek Sikorski planuje pracować dla Gazpromu u boku byłego, niemieckiego kanclerza Schrodera?   Jego godziny w rządzie Tuska są „chyba policzone”.
Milczenie SLD i Episkopatu
Dwie siły polityczne w Polsce milczą lub artykułują stanowisko popierające izolację Ukrainy: SLD i Episkopat. Biskupi, którzy tak ochoczo wyrażają się na temat polityki, nabrali wody w usta w kwestiach ukraińskich. Bez wątpienia projekt europejskiej Ukrainy jest niekorzystny dla Watykanu. W przyszłej Unii pojawi się nowy, silny kościół – Ukraińska Cerkiew Prawosławna. Ten podmiot może urosnąć w siłę, która zjednoczy prawosławnych chrześcijan w Grecji, Macedonii, Bułgarii, Mołdawii i  Rumunii.
Reprezentując interesy Watykanu, Episkopat Polski raczej wesprze Putina i Rosyjską Cerkiew Prawosławną, aniżeli postępowe siły na Ukrainie. Obecne wydarzenia pokazują wyraźnie, że interesy Kościoła Katolickiego w Polsce nie muszą być tożsame z geopolitycznymi interesami naszego państwa. Milczenie biskupów jest wymowne.
Wypowiedzi Leszka Millera, podobnie jak wypowiedzi Radka Sikorskiego, służą izolowaniu Ukrainy. Twierdząc, że obecne wypadki w Kijowie są wewnętrzną sprawą Ukrainy oraz nawołując do tego, aby polscy politycy nie angażowali się w ukraiński konflikt, liderzy SLD pospołu z Kościołem faktycznie zlizują śmietankę z kolan Putina.
Morał
Wypadki na Ukrainie są dobrym testem partii politycznych dla wyborców. Ich stosunek do spraw ukraińskich pokazuje wyraźnie polityczne interesy, którym partie służą. Twój Ruch, partia Palikota, Hartmana i Prokop-Paczkowskiej, wysłał swojego przedstawiciela do Kijowa, Marka Siwca. Apelował on o konstytucyjne rozwiązanie obecnego konfliktu. Wcześniej porównał ewentualne, siłowe jego rozwiązanie do najczarniejszych, breżniewowskich metod politycznych.
Bez wątpienia, działania Siwca i partii Palikota popierające europejskie aspiracje Ukraińców, zmobilizowały Tuska i Buzka do dyplomatycznej ofensywy.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/680994,kaczynski-na-ukrainie.htmlhttp://szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34939,15055548,Solidaryzujemy_sie_z_obywatelami_Ukrainy__Zwyciezajcie___.html http://wyborcza.pl/1,91446,15060735,Twoj_Ruch__trzeba_szukac_politycznego_wyjscia_z_sytuacji.html Obnażyły również niezdarność Radka Sikorskiego. Nadto, działania środowisk skupionych wokół Janusza Palikota, rozwścieczyły Putina. „Rossijskaja Gazieta” zaatakowała Kwaśniewskiego, iż dąży on do zamachu stanu na Ukrainie.
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch”;  Lista Nr 5 (Nr 9 na liście);   okręg obejmujący województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

SLD CHCE ŁUPIĆ BIEDNYCH !!!

TEKST  Z  DNIA  16.12.2013  ROKU
Podwyżka w wysokości 50 groszy  za godzinę pracy w sklepie lub w warsztacie samochodowym może być co najwyżej zinterpretowana przez pracownika jako prostackie chamstwo. Odwołując się do tak zwanych ideałów lewicowych, Miller wystawia polskim, małomiasteczkowym pracownikom laurkę głupków matematycznych, zaś swojej „partyjnej sforze” przyprawia wizerunek postkomunistycznego chama. W kontekście damskiego boksu, ostatnio popularnego wśród członków SLD, taki styl budowy wizerunku partii przed wyborami nie rokuje sukcesu.
Podczas konwencji partyjnej SLD, Leszek Miller zdefiniował trzy podstawowe punkty swojego programu politycznego: (1) podniesienie płacy minimalnej do wysokości 11 złotych brutto za godzinę pracy, (2) podniesienie podatków oraz (3) powrót do peerelowskiego podziału administracyjnego w postaci 49 województw.
Podniesienie płacy minimalnej
Propozycja Millera, aby godzinowa stawka minimalna wynosiła 11 złotych brutto jest bezczelna. Lider SLD najzwyczajniej jest przekonany, jak przystało na starego komunistycznego aparatczyka, że obywatele naszego kraju są „przygłupami”. Choć komuniści zlikwidowali obowiązek zdawania matematyki na maturze, to na szczęście większość mieszkańców Polski umie pisemnie dodawać i mnożyć.
W Polsce tydzień pracy trwa 40 godzin. Oznacza to, że według Millera miesięczna płaca minimalna brutto powinna wynosić 1760 złotych, czyli 160 złotych więcej niż obecna jej wysokość (1600 zł. brutto).  SLD proponuje więc  podnieść poziom minimalnego wynagrodzenia o 10%. PO proponuje, aby w 2014 roku płaca minimalna wynosiła 1680 złotych brutto. W tym świetle, koncepcja Millera sprowadza się do rzucenia przysłowiową jałmużną milionom polskich pracowników harujących na niewolniczych stawkach. SLD chce dopłacić polskiemu niewolnikowi 50 groszy więcej za godzinę, niż Tusk, aby okazać się lepszym stronnikiem ludzi pracy.
Podwyżka w wysokości 50 groszy  za godzinę pracy w sklepie lub w warsztacie samochodowym może być co najwyżej zinterpretowana przez pracownika jako prostackie chamstwo. Odwołując się do tak zwanych ideałów lewicowych, Miller wystawia polskim, małomiasteczkowym pracownikom laurkę głupków matematycznych, zaś swojej „partyjnej sforze” przyprawia wizerunek postkomunistycznego chama. W kontekście damskiego boksu, ostatnio popularnego wśród członków SLD, taki styl budowy wizerunku partii przed wyborami nie rokuje sukcesu.
W kontraście do SLD, partia Palikota, Hartmana i Prokop-Paczkowskiej, Twój Ruch, proponuje 2400 zł. brutto jako miesięczny poziom płacy minimalnej i 15 złotych  brutto jako minimalne wynagrodzenie za godzinę pracy. Taki projekt wypływa z fundamentalnego postulatu liberalizmu – w wolnym kraju nie ma miejsca na niewolniczą pracę jednostki na rzecz drugiego człowieka.
Podniesienie podatków
Rządy podnoszą podatki dla firm w sytuacji deficytu budżetowego. Kiedy w kasie państwowej brakuje pieniędzy na wypłaty dla urzędników, nauczycieli, policji i wojska, wówczas rządzący politycy wkładają swoje „łapska” do kieszeni przedsiębiorców.  Miller, podobnie jak lider Platformy Obywatelskiej, zapowiedział, że kiedy odniesie sukces wyborczy będzie zdecydowanie domagał się podniesienia podatków.  W jakim celu?
Z pewnością  każde podniesienie podatków od zysków podmiotów gospodarczych  zmniejsza w firmach fundusz płac. Wynagrodzenia w zdrowym przedsiębiorstwie są pokrywane z jego zysku. Podniesienie podatków wpływa więc na jego zmniejszenie i w konsekwencji pomniejsza fundusz płac – wówczas płace spadają. To zaś prowadzi do upowszechniania się zjawiska niewolnictwa pracowniczego, a także bankructwa niewydolnych fiskalnie firm.
Podnoszenie podatków od zysków firm stanowi praktykę łupienia pracowników. Im wyższe podatki, tym wyższa bieda i bezrobocie. Postulat przykręcania śruby fiskalnej jawi się wręcz jako akt samobójczy dla każdej partii, która go akceptuje. Niestety, mechanizmy  skłaniające do etatystycznych praktyk fiskalnych przyczyniają się, kosztem dobrostanu pracowników, do wzmocnienia partii  w systemach o „zabetonowanej scenie politycznej”.
Każda partia posiada swój elektorat, czyli grupę obywateli głosujących na nią w wyborach. To, czy ludzie zagłosują na Millera i jego hordy polityczne, zależy od tego, czy lider SLD obieca swojemu elektoratowi jakiś ważny życiowo profit. Z pewnością zwykli pracownicy, osoby utrzymujące się z głodowych zasiłków lub pracownicy otrzymujący niewolnicze pensje czy w końcu bezrobotni nie tworzą elektoratu SLD.  Na Millera zagłosują  gminni, samorządowi, ministerialni urzędnicy pracujący  w rozmaitych,  państwowych agendach. Skoro bowiem lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej chce podnieść podatki od zysków firm, to planuje pozyskać środki finansowe na opłacenie rzeszy nieefektywnych urzędników.  Stąd, wymyślił, całkiem logicznie, projekt powrotu do 49 województw.
49 województw
Postkomunistyczna partia Millera, od czasów afery Rywina, znajduje się w permanentnym kryzysie zaufania publicznego. SLD nie jest w stanie zwiększyć swoich wyników wyborczych powyżej 12% przy standardowej frekwencji rzędu 50%. Oznacza to, że im niższa frekwencja, tym szansa aparatczyków z SLD na udział we władzach różnych szczebli wzrasta. Wystarczy więc spacyfikować politycznie społeczeństwo, wzbudzając niechęć do podejmowania zachowań wyborczych, oraz obiecać kilkusettysięcznej grupie urzędniczej profit w postaci utrzymania miejsc pracy, aby uzyskać przyzwoity wynik w najbliższych wyborach gwarantujący udział we władzy.
Reorganizując podział administracyjny państwa w celu zwiększenia liczby województw, Miller puszcza więc oko do kasty urzędniczej w naszym kraju: więcej miejsc pracy dla was i waszych pociotków w rozmaitych urzędach, departamentach, referatach. Jeśli taka obietnica mogłaby się jawić obywatelom jako „marketingowy blef”, to lider SLD również ma dla nich szczerą odpowiedź na ewentualny zarzut:  opodatkujemy pracodawców i uzyskamy na nasze posady dodatkową kasę. Jeśli jednak w ferworze dyskusji adwersarz postawi tezę, że podniesienie podatków dla firm wpłynie na zmniejszenie płac pracowniczych, co spowoduje napięcia społeczne, to nie ukrywając swojego chamstwa w stosunku do najbiedniejszych, Miller odpowiada mu: podniesiemy najbiedniejszym stawki godzinowe o 50 groszy brutto - więcej, niż oferuje Tuskwówczas przestaną protestować.
Puenta
Ostatecznie więc trzypunktowy program Millera sprowadza się do złupienia najbiedniejszych i rozdania łupu kaście urzędników oraz ich szwagrom, wujom i siostrzeńcom. SLD próbuje zatem zbudować swoją pozycję na scenie politycznej metodą Rumcajsa. Zabrać biednym, bezbronnym i wykluczonym oraz rozdać urzędniczej „lumpen-inteligencji”. Taki program wyborczy musi napawać każdego obserwatora niesmakiem. W Polsce 27 % społeczeństwa, czyli około 10 milionów ludzi,  żyje na granicy ubóstwa. Trzeba być naprawdę  cynicznym chamem, żeby w imię ideałów lewicowych zaproponować złupienie 10 milionów ludzi i podział łupu między swoimi zwolennikami.
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch”;  Lista Nr 5 (Nr 9 na liście);   okręg obejmujący województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

Miller z katolickimi filozofami zawłaszczają „gender”

TEKST  Z  DNIA  25.01.2014  ROKU
Wydaje się więc, że dzisiejsze wypowiedzi Millera odsłaniają nam nową strategię Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zapraszając na debatę o gender katolickich filozofów oraz katolickich oszołomów (posłankę Kempę), Miller składa hołd Episkopatowi Polski !!! Znane powiedzenie katolików mówi: jak trwoga, to do Boga.  Miller ma powody do bycia nie tylko wystraszonym, ale również zatrwożonym. W końcu Rywin swoje odsiedział w „pierdlu”. Czy na to samo może liczyć Miller? Jeśli powstanie w Sejmie komisja śledcza badająca funkcjonowanie  Wojskowych Służb Informacyjnych, to bez wątpienia Siemiątkowski zostanie „rzucony na pożarcie”, ale czy wówczas były koordynator służb specjalnych nie „pociągnie lidera SLD”?
25.01.2014 roku  Sojusz Lewicy demokratycznej zorganizował w Sejmie debatę na temat gender-filozofii. Patronował jej szef SLD – Leszek Miller. Żadna z czołowych, rodzimych przedstawicielek genderyzmu   (prof. Iwasiów, prof. Szczuka, prof. Środa, prof. Graff) nie wzięła udziału w tej „millerowskiej szopce”.  Jak podaje Polska Agencja Prasowa,   gwiazdą debaty była prof. Ziemińska z Uniwersytetu Szczecińskiego (absolwentka Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego), która jest raczej znana z tekstów na temat historii epistemologii, niż filozofii społecznej, a w szczególności – filozofii płci. Tym, co zaskakuje jest „alians” wiceszefowej SLD Pauliny Piechny-Więckiewicz z prof. Ziemińską, znaną w środowisku szczecińskich filozofów z przeciwstawiania się antyklerykalizmowi. Czy Miller i jego SLD próbują więc zawiązać sojusz przed wyborami do Parlamentu Europejskiego z Kościołem Katolickim w Polsce? Uczestnicy konferencji stwierdzają,że prof. Ziemińska nie była zaproszona na konferencję. Czy więc Polska Agencja Prasowa manipuluje informacją w celu zasugerowania publiczności faktu "aliansu SLD z Kościołem"?  W końcu posłanka Kempa została zaproszona !!!
15 milionów dolarów z CIA wymusza na SLD wspieranie katolicyzmu !!!
Informacja, która wstrząsnęła Polską, iż za 15 milionów dolarów z CIA polski wywiad uczestniczył w organizowaniu tajnych, nielegalnych więzień amerykańskich służb specjalnych, w których byli przetrzymywani Talibowie, stanowi mem zatapiający SLD przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/683255,miller-kaczynski-i-tusk-zatopieni-przed-wyborami-do-parlamentu-europejskiego-za-15-milionow-dolarow-od-cia-%E2%80%93-na-marginesie-wiezien-cia-w-polsce.html Aby móc „przewalić” nielegalną gotówkę, gazety sugerują, że nawet dostosowano prawo, aby operacja stwarzała pozory legalności.
Miller w świetle kolejnych, pojawiających się w mediach informacji zaczyna jawić się swoim zwolennikom jako mistrz manipulacji prawnej; jako najwybitniejszy, polski polityk w zakresie „lewicowego falandyzowania prawa”.  Dlatego też wielu sympatyków SLD odsunie się w najbliższych wyborach od Millera.
15 milionów dolarów CIA na tle afery Rywina
Obserwatorzy sceny politycznej zauważają, że afera z CIA odnosi do okresu, w którym wypłynęła afera Rywina czyli do letnich miesięcy 2002 roku. 14 czerwca 2002 roku pojawił się zapis w ustawie pozwalający ABW i AW na  gromadzenie środków na wyodrębnionych kontach na cele operacyjne. We wrześniu 2002 roku wybuchła afera Rywina dotycząca korupcji  (w lipcu 2002 r.) przy uchwalaniu ustawy medialnej.
Jak widać, obecna hucpa z CIA stanowi w pewnym sensie odprysk afery Rywina. „Grupa trzymająca władzę” nie tylko próbowała sterować procesami legislacyjnymi w zakresie mediów, ale również  ingerowała w zapisy dotyczące pracy polskich służb specjalnych. Miller doskonale pamięta, że sejmowa komisja śledcza, przesłuchująca polityków SLD, doprowadziła do klęski wyborczej SLD. Partia Millera nie została omal uśmiercona. Obecnie, zanosi się na kolejną kompromitację ekipy, w której „grupa trzymająca władzę” odrodziła się, podobnie jak „ucinane głowy mitycznej Hydry”.
Wydaje się więc, że dzisiejsze wypowiedzi Millera odsłaniają nam nową strategię Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Zapraszając na debatę o gender katolickich filozofów oraz katolickich oszołomów (posłankę Kempę), Miller składa hołd Episkopatowi Polski !!!
Tonący katolickiej brzytwy się chwyta
Znane powiedzenie katolików mówi: jak trwoga, to do Boga.  Miller ma powody do bycia nie tylko wystraszonym, ale również zatrwożonym. W końcu Rywin swoje odsiedział w „pierdlu”. Czy na to samo może liczyć Miller? Jeśli powstanie w Sejmie komisja śledcza badająca funkcjonowanie  Wojskowych Służb Informacyjnych, to bez wątpienia Siemiątkowski zostanie „rzucony na pożarcie”, ale czy wówczas były koordynator służb specjalnych nie „pociągnie lidera SLD”?
Tusk odmówił powołaniu komisji śledczej. Przestraszył się szantażu Kaczyńskiego. Jednakże przy odpowiedniej presji społecznej, lider „Platformy Obywatlelskiej” mógłby nabrać odwagi i podjąć decyzję o jej powołaniu. Ale czy pozowli na to Episkopat Polski?
Wszystkie partie polityczne obecnego establishmentu (PiS, PO, SLD, PSL) chyba toną, więc chwytają się „katolickiej brzytwy”.  Pragnienie przypodobania się biskupom wyraża się w wiernopoddańczy gestach polityków z SLD, PiS, PO i PSL. Miller taki gest ofiarował hierarchom katolickim w Polsce, organizując  swoją debatę genderową w Sejmie, na którą zaprosił katolickich filozofów i polityków.
Puenta
Politycy SLD, PO i PiS próbując podpierać się w swojej działalności wiernopoddańczymi praktykami wobec Kościoła, pokazują społeczeństwu, że działają – poprzez wzmacnianie pozycji Kościoła Katolickiego -  w interesie Watykanu, którego gra polityczna celuje w rozluźnienie związków Polski z Unią Europejską. Ten interes zbiega się obecnie ze strategią Putina.  http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/682723,watykan-wesolowski-gender-konkordat---komu-zalezy-na-deeuropeizacji-polski.html
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

MILLER USIŁUJE POGRĄŻYĆ KWAŚNIEWSKIEGO !!! CZAS NA KOMISJĘ ŚLEDCZĄ W SPRAWIE WSI I „AFERY MILLERA I CIA”

TEKST  Z  DNIA  26.01.2014  ROKU
Powołanie komisji śledczej przez Sejm jest w oczywisty sposób uzasadnione. Należy przesłuchać najważniejsze osoby w państwie. Obywatele mają prawo poznać  mechanizmy niszczące porządek ustrojowy państwa. Jeśli Sejm nie powoła takiej komisji, to będzie  oznaczało to, że wszyscy politycy dotychczasowego establishmentu są uwikłani w antydemokratyczny proceder. Każdy obserwator sceny politycznej zauważy, że afera z CIA odnosi do okresu, w którym wypłynęła afera Rywina, czyli do letnich miesięcy 2002 roku.
Lider Sojuszu Lewicy Demokratycznej zasugerował, iż prezydent Kwaśniewski wiedział o  tajnych obozach CIA w Polsce, w których byli przetrzymywani talibowie. Wypowiedź Millera stanowi „marketingową” próbę  odwrócenia uwagi publiczności od kwestii o wiele bardziej poważnych. Jakie są losy 15 milionów dolarów?  Czy Miller dostał swoją działkę od Amerykanów? Czy były premier rządu wykorzystał stanowisko do „ubicia prywatnego interesu z agentami CIA”? Czy funkcjonariusze Wojskowych Służb Informacyjnych wykorzystali stanowisko dla wzbogacenia siebie i swoich rodzin?   Społeczeństwo oczekuje odpowiedzi na takie pytania, a nie  rozstrzygnięcia kwestii kto wiedział, a kto nie wiedział o obozach. Wiedzieli bowiem wszyscy. Kaczyński, Tusk, Ziobro, Macierewicz  i inni, skoro wiedział o tym Lepper.
Kasa z CIA  na tle afery Rywina
Każdy obserwator sceny politycznej zauważy, że afera z CIA odnosi do okresu, w którym wypłynęła afera Rywina czyli do letnich miesięcy 2002 roku. 14 czerwca 2002 roku pojawił się zapis w ustawie o służbach specjalnych  pozwalający ABW i AW na  gromadzenie środków na wyodrębnionych kontach na cele operacyjne. We wrześniu 2002 roku wybuchła afera Rywina dotycząca korupcji  (w lipcu 2002 r.) przy uchwalaniu ustawy medialnej.
Jak widać, obecna hucpa z CIA stanowi w pewnym sensie odprysk afery Rywina. „Grupa trzymająca władzę” nie tylko próbowała sterować procesami legislacyjnymi w zakresie mediów, ale również  ingerowała w zapisy dotyczące pracy polskich służb specjalnych. Miller doskonale pamięta, że sejmowa komisja śledcza, przesłuchująca polityków SLD, doprowadziła do klęski wyborczej SLD. Partia Millera nie została omal uśmiercona. Obecnie, zanosi się na kolejną kompromitację ekipy, w której „grupa trzymająca władzę” odrodziła się, podobnie jak „ucinane głowy mitycznej Hydry”.
Atak Millera na Kwaśniewskiego stanowi więc próbę szantażu: Jeśli ja, Miller będę przesłuchiwany, to pogrążę Ciebie, Aleksandrze Kwaśniewski.
Komisja śledcza w sprawie Wojskowych Służb Informacjnych
Ciężar gatunkowy afery z 15 milionami dolarów od CIA na nielegalne więzienia, w których byli torturowani terroryści islamscy, jest o wiele wyższy, niż przestępstwo zakładania podsłuchów w biurach konkurencyjnych partii (Watergate). Afera ma charakter wielowątkowy, gdyż również odsłania kulisy naginania prawa dla prywatnych celów określonej grupy politycznej – tzw. grupy trzymającej władzę. Co więcej, sprawa nawet nie została opisana w raporcie Macierewicza. Kaczyński więc pośrednio uczestniczył jako premier rządu w jej tuszowaniu. Tusk również nie zajął się sprawą, pomimo, że była już głośna na salonach europejskich w Brukseli.  W tym świetle, powołanie komisji śledczej przez Sejm jest w oczywisty sposób uzasadnione. Należy przesłuchać najważniejsze osoby w państwie. Obywatele mają prawo poznać  mechanizmy niszczące porządek ustrojowy państwa. Jeśli Sejm nie powoła takiej komisji, to będzie  oznaczało to, że wszyscy politycy dotychczasowego establishmentu są uwikłani w antydemokratyczny proceder. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/683255,miller-kaczynski-i-tusk-zatopieni-przed-wyborami-do-parlamentu-europejskiego-za-15-milionow-dolarow-od-cia-%E2%80%93-na-marginesie-wiezien-cia-w-polsce.html
Zadziwia brak „krzyku mediów” w sprawie „afery Millera i CIA”. Wyczuwa się medialną próbę wyciszenia tej sprawy.  Czy polscy dziennikarze wykażą się dojrzałością demokratyczną? Czy tez raczej ujawnią swoje oblicze „psów gończych polityków”?
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

poniedziałek, 26 lutego 2018

Miller lasuje mózgi pseudo-lewicowością. Polska „przegranych szans”

TEKST  Z  DNIA 13.04.2014  ROKU

Parcie na szkło lidera SLD przybrało więc rozmiary mega-oszustwa ideologicznego. Głosząc lewicowe hasła, nie proponuje ustanowienia płacy minimalnej na poziomie 2400 zł. brutto; nie wspiera nauczycieli protestujących przeciwko „pseudo-reformie” systemu edukacji zaprojektowanej przez PO; nie apeluje o zmniejszenie liczby godzin lekcji religii w polskich szkołach; nie podnosi kwestii jednostronnego zerwania przez Polskę konkordatu; nie wspiera naszych, rodzimych feministek w ich walce o wcielenie pedagogicznych praktyk genderowych w system edukacyjny.
Leszek Miller ogłosił hasło, jakie wypisze na sztandarach SLD w kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego. Stwierdził, iż z SLD i UP Polska będzie krajem wygranych, a nie przegranych szans. W swoim przemówieniu ani razu nie wymienił Janusza Palikota ani Europy Plus – Twojego Ruchu. W zamian, zaatakował,  prawicowych polityków za to, że stworzyli „Europę strachu i drastycznych oszczędności”. Obiecał, że w wyniku zwycięstwa lewicy w nadchodzących wyborach Europa obierze kurs na nowe miejsca pracy, dobrobyt i tolerancję. Media jednak zinterpretowały wypowiedzi lidera SLD jako atak na PO. Dziwne !!!
Czy czeka nas wojna SLD i PO?
Śledząc sondażowy rynek polityczny, w szczególności wyniki sondaży podawane przez agendy państwowe takie jak, CBOS, oraz ośrodki badawcze sympatyzujące z Platformą Obywatelską (Estymator), łatwo można wywnioskować to, że obecny platformerski establishment przede wszystkim zwalcza partię Janusza Palikota.
Wyniki jakie podaje CBOS dla Twojego Ruchu w porównaniu z SLD prezentują się następująco: TR 1%  versus SLD 7% (10.04),  TR 3% versus SLD 7% (13.03), TR 3%  versus SLD 8%  (13.02), TR 3% versus SLD 8% (13.01), TR 3% versus SLD 10% (13.12.2013).
CBOS  od grudnia wykazuje tendencję wzrostową w poparciu dla Platformy Obywatelskiej: grudzień 2012: 23%, styczeń 2014: 24%, luty 2014: 25%, marzec 2014: 26%, kwiecień 2014: 28%.
Podane wyniki odznaczają się nadzwyczajną regularnością: od grudnia Palikot stracił od 3% do 1%, Miller od 10% do 7%, zaś Tusk zyskuje od 23% do 28%.  Kwietniowy wynik podany przez CBOS dla Twojego Ruchu ma posmak prowokacji politycznej. Różni się o 6% od wyniku 7% podanego przez Millward Brown. Ktoś więc w tej sytuacji ewidentnie kłamie !!!
Czytając wyszczególnione liczby łatwo dojść do przekonania, iż Tusk nie życzy sobie sukcesu Palikota w nadchodzących wyborach do Parlamentu Europejskiego. Miller z kolei jest do zaakceptowania jako koalicjant (ma nadal 7%).  Obecnie panująca władza przymierza się więc do trójkoalicji: PO + SLD + PSL, mającej stanowić zaporę przed zdobyciem władzy przez Kaczyńskiego.
Nie będzie więc żadnej wojny pomiędzy SLD i PO. Miller doskonale wie, że będzie uczestniczył w parlamentarnym rozdaniu w przyszłym Sejmie, o ile Palikot przegra obecne wybory do Parlamentu Europejskiego.
Milczenie wokół Palikota
Po referendum warszawskim, stanowiącym punkt kulminacyjny w pisowskiej strategii „tysiąca Wietnamów”, w którym miała zostać odwołana Hanna Gronkiewicz-Waltz, poparcie Kościoła katolickiego dla Kaczyńskiego „siadło”. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/676106,kosciol-katolicki-pograzyl-kaczynskiego-zmowa-prymasa-z-tuskiem-przeciwko-pis-%E2%80%93-na-marginesie-sondazu-homo-homini.html Obwieszczenia Rońdy miały stanowić cięcie brzytwą smoleńskiego tematu. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/679190,kosciol-katolicki-niszczy-kaczynskiego.html Po nowym roku już tylko nieliczni biskupi rozprawiali podczas swoich homilii o smoleńskiej mgle.  Pojawił się w zamian nagle nowy motyw w politycznym dyskursie publicznym – „problem gender”. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/680129,pedofilia-w-kosciele-katolickim-w-kontekscie-ataku-na-filozofie-gender.html Kościół zaatakował Palikota, Hartmana oraz ich zwolenników. Dlaczego?
Wyjaśnienie tej nagłej zmiany w dyskursie można wytłumaczyć zmową pomiędzy PO oraz Episkopatem Polski. Kler przestanie wyraziście popierać Kaczyńskiego pod warunkiem, że w ewentualnym anty-pisowskim rządzie żadna ministerialna teka nie przypadnie Twojemu Ruchowi w udziale. Taki scenariusz będzie mógł się zrealizować tylko w sytuacji „wypadnięcia Palikota” poza polityczną burtę.  Próbując więc uruchomić „mechanizm samospełniającego się proroctwa”, CBOS i sympatyzujące z establishmentem ośrodki monitoringu rynku politycznego publikują sondaże pokazujące upadek partii Palikota. Na życzenie kardynałów i biskupów, Twój Ruch ma przestać istnieć. Dlatego nazwisko Palikota należy przestać wymieniać w publicznych wypowiedziach. Jak przystało na karnego sługę Kościoła, w swoim przemówieniu podczas konwencji europarlamentarnej Miller ani razu nie odniósł się do programu  Europy Plus-Twojego Ruchu.
Lewicowość Millera jest oszustwem
Parcie na szkło lidera SLD przybrało więc rozmiary mega-oszustwa ideologicznego. Głosząc lewicowe hasła, nie proponuje ustanowienia płacy minimalnej na poziomie 2400 zł. brutto; nie wspiera nauczycieli protestujących przeciwko „pseudo-reformie” systemu edukacji zaprojektowanej przez PO http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/686303,nauczyciele-szykuja-sie-do-strajku-w-szczecinie.html;  nie apeluje o zmniejszenie liczby godzin lekcji religii w polskich szkołach; nie podnosi kwestii jednostronnego zerwania przez Polskę konkordatu; nie wspiera naszych, rodzimych feministek w ich walce o wcielenie pedagogicznych praktyk genderowych w system edukacyjny. https://www.youtube.com/watch?v=T1icje-9K74
Miller nigdy nie zaprotestował przeciwko ukaraniu Dody za rzekomą obrazę uczuć religijnych; politycy SLD nie bronili Ewy Wójciak kiedy ośmieliła się jednoznacznie ocenić polityczną przeszłość następcy papieża Benedykta; żaden eseldowiec nie podał publicznie dłoni Nergalowi. Miller nie bronił Ikonowicza, kiedy ten drugi został uwięziony za próbę obrony bezdomnych. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/679958,piotr-ikonowicz-politycznym-sokratesem.html
Najgorszym jednak przejawem „lewicowej ściemy SLD” jest notoryczne milczenie tej partii wokół  postulatów podniesienia  minimalnego poziomu wynagrodzenia  za pracę tak, aby obywatele naszego państwa nie byli traktowani jako niewolnicy. Czy słyszeliście kiedykolwiek wypowiedź Millera o niewolnictwie pracowniczym w Polsce obejmującym ponad dwa miliony osób? http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/681489,sld-chce-lupic-biednych.html http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/656262,polacy-sa-niewolnikami.html
Granie sloganem lewicowości przy jednoczesnym przemilczaniu projektów Twojego Ruchu ma stanowić element strategii przejęcia elektoratu politycznego Janusza Palikota. Określanie Millera jako idącego na wojnę z Tuskiem jest składnikiem propagandy celującej w odwrócenie uwagi społeczeństwa od realnie lewicowych programów Twojego Ruchu i Europy Plus.
Morał
Miller nie idzie na wojnę z Tuskiem; on idzie, przy aprobacie Premiera i biskupów, na wojnę z Palikotem. Wynik w wyborach do Parlamentu Europejskiego ustali rezultaty w wyborach do Sejmu w 2015 roku. Jeśli Palikot uzyska obecnie 15%, za rok ma szanse zdobyć ponad 20% i stać się drugą po PiS siłą polityczną w Polsce.  W tej sytuacji, Palikot przestanie być koalicjantem Tuska. Odwrotnie, Tusk będzie mógł stać się koalicjantem Palikota.
Zapamiętajcie, Kalisz posiada 28 % poparcie w Warszawie, Kutz 30% na Śląsku – w dwóch największych regionach eurowyborczych. Ci dwaj politycy są sami w skali ogólnopolskiej osiągnąć wynik 10% poparcia. Koalicja Europa Plus-Twój Ruch ma jeszcze innych reprezentantów zdolnych do walki o dobry wynik: Wójciak, Szczuka, prof. Kowalska, Nowacka, Niewczas, Siwiec, prof. Hartman, Potocki, Krysztofiak http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/684997,krysztofiak-do-parlamentu-europejskiego.html,  Kabaciński, Kwiatkowski, Tabisz i inni. Wynik 15% jest pewny !!! To psuje misternie utkany plan akcji przez biskupów, Tuska i Millera.
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch” (Nr 9 na liście)  w okręgu obejmującym województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

MILLER I SLD POKAZUJĄ „PALUSZKA” MŁODYM LUDZIOM. PŁACA MINIMALNA: 10 ZŁOTYCH ZA GODZINĘ

TEKST  Z  DNIA  20.05.2014  ROKU

Proponując 10 złotych minimum za godzinę pracy, Miller chce obniżyć polskim pracownikom ich pensje o złotówkę. Czy Miller ma za debili młodych ludzi? Czy Miller oszalał? Czy Miller zapomniał tabliczki mnożenia?  Groteska, hucpa, skandal, absurd, tragikomedia !!!
Bankier.pl podaje:
"Młodzi ludzie nie powinni płacić za kryzys gospodarczy, którego nie wywołali i za który nie ponoszą odpowiedzialności" - mówił Miller. Nawoływał też do ponownego uprzemysłowienia Europy, bo tylko ono może przynieść miejsca pracy. Sojusz chce, aby stawka minimalna za godzinę pracy wynosiła w Polsce 10 zł.
Czy Miller ma za debili młodych ludzi? Czy Miller oszalał? Czy Miller zapomniał tabliczki mnożenia?  Groteska, hucpa, skandal, absurd, tragikomedia !!!
10 złotych za godzinę to mniej niż obecna płaca minimalna za miesiąc
Obecna płaca minimalna wynosi 1680 złotych za miesiąc w czterdziestogodzinnym reżimie pracy tygodniowo.   Standardowy, zgodny z ustawą, etat wynosi miesięcznie 167 godzin bez dni urlopowych; z kolei z uwzględnieniem urlopu, wymiar miesięczny etatu wynosi 154 godziny. Oznacza to, że obecna płaca minimalna za godzinę wynosi 11 złotych brutto.
Proponując 10 złotych minimum za godzinę pracy, Miller chce obniżyć polskim pracownikom ich pensje o złotówkę. Jak więc zrozumieć lewicowość tej partii? Nawet Korwin-Mikke tak absurdalnych propozycji nie wygłasza? Czy wypowiedź Millera należy uznać za prowokację polityczną?
Nawołując do walki z bankructwem ludzi, SLD proponuje nader prawicową strategię: zabrać każdemu pracownikowi po złotówce. To obłęd !!! Miller kompromituje się w kwestiach płacowych kolejny raz. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/681489,sld-chce-lupic-biednych.html
Morał
Problemem SLD jest chyba brak znajomości tabliczki mnożenia lub cynizm wyrażający się w przekonaniu, że polscy obywatele są głąbami matematycznymi. Polityk, który zakłada, że można wygadywać młodym ludziom rozmaite bzdury, gdyż i tak niczego nie rozumieją, jest nader niebezpieczny. Czy wypowiedź Millera wpłynie negatywnie  na wynik  SLD w wyborach do Parlamentu Europejskiego? Jeśli nie, to analitycy będą mieli zagwozdkę teoretyczną:  kogo Miller reprezentuje?

Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch”;  Lista Nr 5 (Nr 9 na liście);   okręg obejmujący województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

niedziela, 25 lutego 2018

PIS JEDNOCZY PRAWICĘ. CZY POKONA 35% MUR SONDAŻOWY? WĄTPLIWE !!!

TEKST  Z  DNIA  19.07.2014  ROKU
Presja Kaczyńskiego na zjednoczenie katolickiej prawicy ma na celu jego ucieczkę od „bratania się” z Korwin-Mikkem. Wybory jesienne mogą przynieść  około 40% wynik dla PiS i jego satelitów. Wybory w 2015 roku nie dają już takiej pewności, o ile rząd  Bieńkowskiej z wicepremierami: Palikotem i Millerem, odniósłby spektakularne sukcesy na płaszczyźnie ideowej.  W 2015 roku Kaczyński musiałby więc grać na stworzenie poszerzonej koalicji z Korwin-Mikkem. Można sobie wyobrazić rząd, w którym Kaczyński jest premierem, Macierewicz – szefem MSW, Korwin-Mikke – szefem MON, Ziobro  posiada tekę Ministra Sprawiedliwości, Pawłowicz  zawiaduje Ministerstwem Szkolnictwa Wyższego, zaś Chazan jest Ministrem Zdrowia, a oświata przypada Godsonowi.
Kaczyński z Ziobro i Gowinem podpisali porozumienie, na mocy którego mają wspólnie wystartować w wyborach samorządowych i parlamentarnych. Choć te ostatnie odbędą się dopiero za rok, pośpiech ugrupowań prawicowych wskazuje na to,  iż  obstawiają one scenariusz  przedterminowych wyborów.  Współgra to z „pospolitym ruszeniem i paniką” w Polskim Stronnictwie Ludowym. Piechociński lęka się „awansu Tuska” na salonach w Brukseli.
Czy dojdzie do przyspieszonych wyborów?
Uzyskanie przez Donalda Tuska stanowiska szefa Rady Europejskiej w sierpniu nie musi automatycznie powodować przyspieszonych wyborów. Owszem, dojdzie do dymisji rządu. Prezydent Komorowski przyjmie ją, zaś misję sformułowania nowego gabinetu powierzy minister Bieńkowskiej. Dopiero fiasko takiego przedsięwzięcia może skłonić Komorowskiego do ogłoszenia daty przyspieszonych wyborów do Sejmu. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/689977,czy-tusk-odrzuci-stanowisko-szefa-rady-europejskiej.html
Z pewnością trwają zakulisowe rozmowy pomiędzy liderami PO oraz Palikotem i Millerem. Koalicja PO, TR i SLD, pod kierownictwem Bieńkowskiej, jest w stanie stworzyć rząd o wiele bardziej stabilny niż dotychczasowy. Tak wynika z arytmetyki sejmowej.
Dla PO przyspieszone wybory na jesieni staną się jej pogrzebem. Platformę będzie stać, w wersji optymistycznej, na uzyskanie wyniku 20%.  To wywoła popłoch w szeregach obecnego platformerskiego establishmentu. To samo dotyczy partii Millera i Twojego Ruchu  Palikota.  Wybory do Parlamentu Europejskiego pokazały, że tak zwany efekt synergii, uzyskany w wyniku utworzenia wspólnej listy koalicyjnej Twojego Ruchu z dawnymi działaczami SLD, jest  mrzonką pozwalającą na osiągnięcie jesienią wyniku rzędu 8%. Porażka wyborcza środowisk lewicowych oraz liberalnych wygeneruje w odbiorze publicznym  nadzwyczaj katastrofalny  wizerunek Donalda Tuska: zdrajca kolesiów – tchórz, który nawiał po  kasę do Brukseli.
Skoro przyspieszone wybory do Sejmu mogą okazać się katastrofą dla PO, SLD i TR, to zakładając, iż politycy tych partii nie są samobójcami, nie należy wieszczyć, iż dojdzie do przyspieszonych wyborów.
Scenariusz koalicji PO, TR i SLD
Nowy rząd z Bieńkowską jako premierem oraz Palikotem i Millerem jako wicepremierami stanowiłby projekt polityczny legalizujący w Polsce liberalizm i antyklerykalizm. Taki nowy rząd mógłby pokusić się o wielkie sukcesy polityczne w postaci wyeliminowania z Kodeksu Karnego artykułu o obrażanie uczuć religijnych oraz redukcji godzin nauczania katechezy w programach szkoły powszechnej.  Przeprowadzenie tych dwóch zmian politycznych w Polsce dałoby Twojemu Ruchowi Palikota, a także SLD Millera, efekt w postaci skuteczności.
Środowiska antyklerykalne w naszym kraju odsunęły się od Palikota w wyborach europarlamentarnych z powodu jego nieskuteczności. Zapotrzebowanie na idee palikotyzmu nadal jest w Polsce żywe. Pokazują to reakcje publiczności politycznej na aferę Chazana.  Wyborcy jednak nie wierzą, że Twój Ruch jest w stanie  wcielać je w życie publiczne. Dlatego TR uzyskuje tak niskie wyniki sondażowe.
Kaczyński próbuje uciekać przed Korwin-Mikkem i faszyzmem
Presja Kaczyńskiego na zjednoczenie katolickiej prawicy ma na celu jego ucieczkę od „bratania się” z Korwin-Mikkem. Wybory jesienne mogą przynieść  około 40% wynik dla PiS i jego satelitów. W przeliczeniu na mandaty mogłoby to dać partii Kaczyńskiego większość parlamentarną.   Wybory w 2015 roku nie dają już takiej pewności, o ile rząd  Bieńkowskiej z wicepremierami: Palikotem i Millerem, odniósłby spektakularne sukcesy na płaszczyźnie ideowej.  W 2015 roku Kaczyński musiałby więc grać na stworzenie poszerzonej koalicji z Korwin-Mikkem.
Można sobie wyobrazić rząd, w którym Kaczyński jest premierem, Macierewicz – szefem MSW, Korwin-Mikke – szefem MON, Ziobro  posiada tekę Ministra Sprawiedliwości, Pawłowicz  zawiaduje Ministerstwem Szkolnictwa Wyższego, zaś Chazan jest Ministrem Zdrowia, a oświata przypada Godsonowi. Taki obrazek profetyczny wywoła z pewnością „bunt mediów” podsycający rewoltę na ulicach polskich miast. Kaczyński chce tego uniknąć. Niestety jego szacunki statystyczne nie muszą  sprawdzić się jesienią. Nie jest wykluczone, że zjednoczonej prawicy Kaczyńskiego zabraknie w nowym Sejmie mandatów do sformułowania samodzielnego gabinetu. Korwin-Mikke i jego faszyści mogą  okazać  się potrzebni w takich okolicznościach. Konsekwencje geopolityczne będą wówczas katastrofalne dla Polski.
Interes Putina
W razie eskalacji konfliktu na Ukrainie, kulminującego regularną wojną Ukraińców z Rosją, Obama będzie musiał podjąć decyzję wsparcia rządu Jaceniuka w postaci dostaw broni. Transporty rakiet, karabinów, a nawet czołgów, przez Morze Czarne są nie do zrealizowania w sytuacji kiedy Krym został anektowany przez Putina. Pozostaje jedynie kanał przerzutowy broni przez Polskę. Niestety jeśli w Polsce wybuchnie „wojna domowa” (najpierw werbalna, a potem uliczna) pomiędzy faszyzującymi katolikami a lewicą i liberałami, taki plan nie będzie mógł być realizowany. Putin uczyni więc wszystko dla wcielenia w materię polityczną koncepcji stworzenia jak najbardziej faszystowskiego rządu w Polsce.
Rzecz jasna, w  obecnym Rządzie skłonność do angażowania się w sprawy ukraińskie nie jest nad wyraz silna. Tusk i Sikorski jakby od niechcenia popierają Jaceniuka i Poroszenkę. Z punktu widzenia amerykańskiego interesu, potrzebna jest wymiana rządu na bardziej zdecydowany w kwestii popierania Ukraińców. Dlatego też realizowany jest scenariusz Tuska w Brukseli oraz Sikorskiego na „długim, politycznym urlopie wypoczynkowym”. Temu celowi służyły podsłuchy, aby ustanowić w Polsce  prodemokratyczny rząd, który będzie w stanie przeciwstawić się skutecznie Putinowi. Taki rząd nie może być jednak skorumpowany.
Tarcza antyrakietowa a sprawa polskiej korupcji
W ostatnich tygodniach służby specjalne ostro wzięły się za wsadzanie do więzień skorumpowanych polityków. Łapówkarze są przesłuchiwani oraz wyrzucani ze stanowisk politycznych. Śledztwo nie ominęło również szarej eminencji PO w Gdańsku – Adamowicza.  Eskalacja ścigania aferzystów czemuś ma więc służyć. Wydaje się, że akcja z podsłuchami ma również wzmacniać proces „czyszczenia polskiej polityki ze złodziei”.
Jeśli dojdzie do długotrwałej wojny Rosji z Ukrainą, Polska będzie potrzebowała tarczy antyrakietowej – tak, aby żaden SCUD wystrzelony spod Moskwy nie mógł wybuchnąć w Warszawie. Patrioty są skuteczne, co pokazały wielokrotnie ataki śp. Saddama na Izrael.   Rzecz jasna, system obrony przeciwrakietowej, który miałby być zamontowany w Polsce, musi być zabezpieczony przed szpiegowską agenturą Rosjan. W skorumpowanym środowisku politycznym taką agenturę jest łatwo rozwinąć na szeroką skalę. Dlatego jeśli chcemy mieć Patrioty w Polsce, musimy oczyścić nasz kraj z łapówkarzy, agentów i cwaniaków, których łatwo można kupić za dolary Gazpromu.
Puenta
Wydaje się, że Kaczyński jest skazany na Korwin-Mikkego. Jeśli nawet wygra swoje wybory ze zjednoczoną prawicą w 2015 roku, to z racji nie uzyskania wyniku lepszego niż 35%, będzie musiał zabiegać o poparcie w środowiskach faszystowskich. Lider PiS próbuje uniknąć takiego scenariusza, wywołując presję na przyspieszone wybory. Taki jednak scenariusz nie gwarantuje mu uzyskania większości parlamentarnej jesienią. „Bratanie się Kaczyńskiego” z Korwin-Mikkem jest więc  nieuniknione. To zaś wywoła „bunt mediów” – totalną jego blokadę w cywilizowanych tygodnikach, rozgłośniach radiowych i stacjach telewizyjnych. W takiej atmosferze trudno będzie liderowi PiS przekroczyć sondażowy wynik 35%.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.




smallseotools.com –  pagerank checker