Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpiedzy rosyjscy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szpiedzy rosyjscy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 stycznia 2019

Minister Zagórski promuje Andruszkiewicza? Czy GRU macza w tym swoje łapska?


Szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Michał Dworczyk stwierdził, iż za nominacją Andruszkiewicza na stanowisko wiceministra cyfryzacji odpowiedzialny jest minister Marek Zagórski, wywodzący się ze Szczecina i Kamienia Pomorskiego. Nominacja Andruszkiewicza wywołuje kontrowersje, gdyż bohater mediów z ostatnich dni jest oskarżany przez polityków PO o bycie nieświadomym agentem wpływu rosyjskiego wywiadu.

Działania Andruszkiewicza w kontekście  planu Anschlussu Ukrainy przez Putina

To, że Putin przygotowuje się do militarnej  inwazji na Ukrainę, jest faktem niemal tak pewnym, jak wschody i zachody Słońca. Wraz z planem wycofania wojsk USA z Syrii pojawiają się okoliczności dla stabilizacji politycznej na Bliskim Wschodzie. Ponieważ Irak jest kontrolowany przez NATO, perspektywa budowy gazociągu i ropociągu z Kataru, Kuwejtu i Emiratów Arabskich, poprzez Turcję i Ukrainę do Polski, staje się realistyczna.

Powstanie nowych linii przesyłu kopalin energetycznych z państw arabskich do Europy Wschodniej, czyni inwestycję w Nord Stream II niewydajną ekonomicznie. Co więcej, wkroczenie ze swoim gazem Kataru na rynek europejski wywoła obniżki cen tego surowca. Taki scenariusz jest dla Rosji zabójczy. Grozi poważnym uszczupleniem przychodów dewizowych imperium Putina i w konsekwencji niepokojami społecznymi w Moskwie, Petersburgu i Jekaterynburgu. Ewentualne skutki przemodelowania europejskiej infrastruktury handlu ropą naftową i gazem stworzą okoliczności (poprzez inicjowanie wrzenia rewolucyjnego) dla realizacji strategii geopolitycznej, obliczonej na rozpad Rosji na co najmniej trzy samodzielne państwa. NATO już przećwiczyła w mikroskali taki scenariusz w  Rumunii w 1989 roku, wywołując rewoltę, której kulminacją był zabicie Ceausescu.

Putin daje sygnał do ataku

Putin musi więc pokrzyżować Amerykanom ewentualny plan budowy gazociągu i ropociągu, ciągnących się z Zatoki Perskiej do Polski poprzez Turcję, Morze Czarne i Ukrainę. Jedynie Anschluss Ukrainy może stanowić skuteczną blokadę takiej inwestycji.

Opracowanie militarnej inwazji na Ukrainę wymaga stworzenia planów ewentualnych operacji na wypadek zaangażowania się Polski i szpicy NATO w przygotowywanej wojnie. Rosjanie potrzebują więc szczegółowych informacji na temat modeli zarządzania polską armią, jej potencjału defensywno-ofensywnego, personaliów dowódczych i planów taktycznych. Takie informacje można uzyskać, choćby analizując publicznie dostępne interpelacje poselskie kierowane do MON.

Według portalu Oko.press poseł Andruszkiewicz wystosował aż 870 interpelacji w niespełna dwa miesiące. Dotyczyły one, między innymi, harmonogramu ćwiczeń wojskowych Anakonda, zakupu śmigłowców dla policji, uruchomienia wojsk obrony cyberprzestrzeni, stałej bazy wojsk amerykańskich w Polsce i wielu innych spraw związanych z wojskowością. Odpowiadając na pytania Andruszkiewicza, Ministerstwo Obrony Narodowej dopuściło się upublicznienia wielu informacji na temat polskiej armii, z których analitycy na Kremlu mogą wyprowadzić wiele cennych wniosków dla swoich planów inwazji na Ukrainę.  


Znalezione obrazy dla zapytania polska armia photo
Polskie czołgi są stare i zdezelowane
Dziwny życiorys ministra Zagórskiego – promotora Andruszkiewicza

Marek Zagórski (absolwent pedagogiki Uniwersytetu Szczecińskiego w 1993 roku) nigdy nie należał do Zakonu Jarosława Kaczyńskiego. Nie tworzył w latach 90-tych Porozumienia Centrum. Jego kariera rozpoczęła się od Wydawnictwa Glob w Szczecinie, wydającego tygodnik „Morze i Ziemia”. W latach 80-tych XX wieku, szczeciński tygodnik przynależał do grona najbardziej oddziałujących gazet w Polsce na polityczną opinię publiczną. W „Morzu i Ziemia” czytelnicy  mogli znaleźć pierwsze oficjalne informacje na temat zbrodni katyńskiej. Publikowano materiały o Starobielsku, Ostaszkowie i sowieckich łagrach. W latach 80-tych XX wieku, żadna inna gazeta w Polsce nie mogła publikować tak odważnych politycznie  tekstów, które publikowało "Morze i Ziemia" pod kontrolą cenzury PZPR. Z dzisiejszej perspektywy działalność „Morza i Ziemi” oraz Wydawnictwa Glob można ocenić jako element strategii komunistycznych służb w rozmontowywaniu komunizmu, sterowanej przez jedną z frakcji Służby Bezpieczeństwa, GRU i KGB.

Znalezione obrazy dla zapytania GRU photo szpiedzy
Czy upadek komunizmu zawdzięczamy GRU i KGB?

Środowisko „Morza i Ziemi” było głęboko infiltrowane przez radzieckie służby specjalne, które w Szczecinie osłaniały sowieckie bazy wojskowe. Minister Zagórski na początku lat 90-tych znalazł się właśnie w tym środowisku, pracując jako szef działu kolportażu. W bardzo szybkim czasie około 1993 roku, jego kariera zawodowa nabrała impetu – jako pedagog został redaktorem naczelnym w TV Gryfnet (1993-95) w Szczecinie oraz zarządzał Pomorską Stacją Radiową.

TV Gryfnet na początku swojej działalności współpracowała z najważniejszą firmą internetową w Szczecinie, Unizeto (wówczas jedną z pierwszych tego typu firm w Polsce), w której czołową osobą zarządzającą w latach 90-tych XX wieku był Andrzej Bendig-Wielowieyski (honorowy konsul Federacji Rosyjskiej). Ostatecznie  sprywatyzował on Unizeto i został jej prezesem. Nazwisko konsula Federacji Rosyjskiej ze Szczecina stało się medialnie rozpoznawalne po  fakcie aresztowania prawnika Stanisława Sz., oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji. 


To, czy Zagórski posiadał jakieś powiązania z Bendig-Wielowieyskim w początkach swojej kariery politycznej, nie zostało publicznie ustalone. Nie mniej jednak z pozycji „pucybuta od kolportażu” w 1993 roku, jakieś tajemnicze siły wypychają Zagórskiego na szczyty polityki.   

W 1998 roku Zagórski zostaje pełnomocnikiem prezydenta Szczecina, Sochańskiego. Rok później rozpoczyna współpracę z zachodniopomorskim baronem SKL – Arturem Balazsem w lokalnej Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Poprzez kontakty z Balazsem, Zagórski staje się doradcą Leppera. W 2006 roku, nasz bohater obejmuje urząd sekretarza stanu w Ministerstwie Rolnictwa. Staje się właściwie zastępcą szefa Samoobrony.

Minister Zagórski w kontekście współpracy z Lepperem  i Komorowskim

Andrzej Lepper był politykiem, który odniósł sukces polityczny po kilkumiesięcznym pobycie w Rosji. Głównymi doradcami wodza samoobrony byli emerytowani oficerowie komunistycznych, wojskowych służb informacyjnych, szkoleni w Moskwie w latach 70-tych i 80-tych XX wieku.

Znalezione obrazy dla zapytania lepper photo
Nekrolog Andrzeja Leppera
Minister Zagórski znalazł się wraz z Mateuszem Piskorskim również ze Szczecina (politykiem podejrzanym o szpiegostwo na rzecz Rosji) w okresie od 2005 do 2007 roku w środowisku dawnej komunistycznej agentury KGB i GRU, usiłującej wpływać na polską scenę polityczną. Choć nigdy nie był członkiem Samoobrony, to jednak jako wiceminister posiadał wpływ na działania Leppera.

Po upadku pierwszego rządu Jarosława Kaczyńskiego, Zagórski jako działacz reaktywowanego Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego wstępuje do grupy poparcia Bronisława Komorowskiego w wyborach prezydenckich w 2010 roku. Po całkowitym przejęciu władzy przez PO, po kilku latach Zagórski rozpoczyna 2014 roku współpracę z Gowinem. Ale już wcześniej w 2011 roku zostaje usunięty z grona współpracowników prezydenta Komorowskiego. Dlaczego?

Czy minister Zagórski został prześwietlony przez polskie służby kontrwywiadowcze?

Kariera polityczna absolwenta pedagogiki Uniwersytetu Szczecińskiego, „pucybuta od kolportażu” w Wydawnictwie Glob jest imponująca. Jego promotorem był z pewnością Artur Balazs (szara eminencja polskiej polityki), minister rolnictwa w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Czy jednak również jakieś inne siły  wypychały naszego bohatera na szczyty polskiej polityki?

Znalezione obrazy dla zapytania Artur Balazs
Młody Artur Balazs jako minister (wikipedia)

Współpraca Zagórskiego z Lepperem, a więc również z Mateuszem Piskorskim (osadzonym w więzieniu z podejrzenia o szpiegostwo na rzecz Rosji), a następnie aktywność naszego bohatera w kampanii prezydenckiej Bronisława Komorowskiego, stają się niezrozumiałe w kontekście „antyplatformerskiej fobii” Jarosława Kaczyńskiego.  Dlaczego Zagórski otrzymał tekę ministra cyfryzacji, kierując jednym z najważniejszych resortów z punktu widzenia bezpieczeństwa militarnego i finansowego Polski? Tym bardziej, że jako pedagog minister Zagórski kompletnie nie ma pojęcia na temat funkcjonowania systemów informatycznych, infrastruktury komunikacyjnej Internetu i biznesu w obszarze startupów.

Nominacja Andruszkiewicza na zastępcę Zagórskiego doskonale harmonizuje się z domniemaniem wpływu rosyjskiej agentury na tę inicjatywę. Wskazuje na to kontekst.

Marek Zagórski, absolwent pedagogiki, rozpoczynający karierę „pucybuta-kolportera” w wydawnictwie infiltrowanym przez komunistyczną agenturę w Szczecinie - mieście rosyjskich szpiegów; doradca szarej eminencji polskiej polityki, Artura Balazsa - ministra rolnictwa w rządzie Mazowieckiego, współpracownik Andrzeja Leppera, polityka najprawdopodobniej zamordowanego przez GRU; odsunięty od współpracy z prezydentem Komorowskim; osoba nie mająca najmniejszego pojęcia w zakresie cyfryzacji, komunikacji internetowej oraz biznesu startupowego zostaje szefem Ministerstwa Cyfryzacji – resortu wrażliwego z punktu widzenia obrony militarnej Polski.  

Puenta

Wypowiedź Michała Dworczyka, iż premier Morawiecki nie miał wpływu na nominację Andruszkiewicza, wskazuje na to, że Zagórski jest obecnie sprawdzany przez służby kontrwywiadowcze. Niezależnie od wyniku takiej weryfikacji, pozostawienie naszego bohatera na stanowisku szefa ministerstwa cyfryzacji stwarza poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa naszego państwa. Jeśli mimo przedstawionych okoliczności, Zagórski i Andruszkiewicz nadal pozostaną na swoich stanowiskach, to wniosek, iż polska scena polityczna jest sterowana przez rosyjskie służby wywiadowcze jawi się jako w znaczącym stopniu uzasadniony.

Okoliczności kariery Zagórskiego pokazują, iż jest on człowiekiem, który funkcjonował w polskiej polityce w bezpośrednim kontekście oddziaływań GRU. Choćby z tej racji powinien on zostać wyeliminowany ze sceny politycznej naszego państwa. Tym bardziej, że Zagórski nie ma żadnego pojęcia w kwestii podejmowania decyzji dotyczących przestrzeni cyfrowej naszego państwa. W polskim biznesie informatycznym funkcjonują setki specjalistów, którzy naprawdę są w stanie uczynić z naszego państwa jedną z potęg na światowym rynku informatycznym. Wystarczy, aby Morawiecki zgłosił się do Fundacji Startup Poland – jedynego podmiotu w naszym kraju, który systematycznie, profesjonalnie i we współpracy ze światowymi potentatami (Google) monitoruje i bada naukowo rozwój naszego rynku cyfrowego.  


***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".     



    

  
    

poniedziałek, 9 lutego 2015

AGRESJA ROSJI NA UNIĘ EUROPEJSKĄ NIECHYBNIE ZBLIŻA SIĘ !!!

Zakończyła się w Monachium konferencja bezpieczeństwa w Europie. Kiedy zachodni politycy konferowali, Gazprom i turecki rząd  podpisali umowę na budowę gazociągu Turkish Stream. Według rosyjskich analityków, Ukraina zagraża Rosji tym, że przez jej obszar można poprowadzić rurociągi transportujące gaz i ropę z państw arabskich do krajów Unii Europejskiej. Taki scenariusz całkowicie uniezależnia energetycznie Europę od Rosji. Przy jego realizacji, państwo Putina stałoby się mało znaczącym pionkiem na globalnej mapie politycznej. Jeśli Putinowi udałoby się odizolować Ukrainę od Morza Czarnego, wówczas odciąłby wschodnie państwa Unii Europejskiej od możliwości samodzielnego pozyskiwania gazu i ropy z państw arabskich. Forsując wysokie ceny na kopaliny energetyczne, Rosja uczyniłaby z Polski i Ukrainy swoje gospodarcze kondominia. Putinowi marzy się coś na kształt dawnego Układu Warszawskiego. Niestety, Merkel odmawia zgody na wysyłanie broni na Ukrainę. Kanclerz Niemiec opowiada się za tzw. pokojowym rozwiązaniem konfliktu. Lider niemieckiego państwa zachowuje się tak, jak Chamberlain przed II Wojną Światową, zgadzając się w Monachium na sprzedaż Sudetów Hitlerowi. W Londynie Cameron zachowuje się tak, jakby pijąc „non-stop” drinki, leczył kaca. Brytyjscy politycy milczą. W żaden sposób premier Wielkiej Brytanii nie przypomina Churchilla. Prezydent Francji stwierdził kilka dni temu, że jeśli Putin nie ustąpi, to czeka nas wojna z Rosją. Ostre słowa Hollande’a mają stanowić dla przywódcy Rosji „kłujące jak kolczatka dla bulteriera” ostrzeżenie. Niestety, Rosjanie nie przestraszyli się. Obecnie, Putin realizuje drugi etap swojego podboju Europy. Usiłuje zintegrować się z Turcją, w której rządzą przedstawiciele tzw. „miękkiego islamizmu”. Po zęby uzbrojona turecka armia jest jedną z największych na świecie. Ostatnia wizyta Putina w Egipcie jest gestem symbolicznym, którego celem jest pokazanie Zachodowi, że Rosja zawsze może wesprzeć islamski nazizm. Polskie służby dyplomatyczne oraz wywiadowcze powinny skupić się na aktach obstrukcji „rosyjsko-tureckich układów”. Nie oglądając się na Merkel i Hollande’a, Komorowski powinien jak najszybciej spotkać się z Erdoganem i podpisać układ międzypaństwowy o wspieraniu europejskich aspiracji Turków. Wraz z amerykańskimi instytucjami finansowymi, należy powołać podmiot gospodarczy, którego celem będzie, po obaleniu państwa islamskiego, rozpoczęcie budowy mega-infrastruktury przesyłu gazu i ropy z państw arabskich Zatoki Perskiej. Potrzebujemy „pro-tureckiej geopolityki”. W polityce europejskiej powinniśmy wspierać koncepcje dozbrajania Ukrainy. Im dłużej stwarzamy sobie iluzję dyplomatycznego rozwiązania konfliktu na Ukrainie, tym bardziej tracimy, dzięki umacnianiu się Putina na ukraińskich rubieżach. Skoro Hollande wydaje się być zwolennikiem ostrego kursu wobec lidera Rosji, to należałoby podjąć wspólną inicjatywę z Francją, która finalizowałaby dostarczanie broni dla walczących Ukraińców. Nastał czas na umiarkowaną izolację Merkel i Niemców w Europie. Ich gra nie służy bowiem projektowi integracji naszego kontynentu.

Zakończyła się w Monachium konferencja bezpieczeństwa w Europie. Jej efekty są marne. Wszystko jest niewiadomą z wyjątkiem tego, że Rosja szykuje się do wojny z Unią Europejską i NATO. Putin pokazał swoją polityczną siłę. Kiedy zachodni politycy konferowali, Gazprom i turecki rząd  podpisali umowę na budowę gazociągu Turkish Stream. Tym samym Putin odsłonił swoje polityczne intencje. Jego celem nie jest zagarnięcie Ukrainy, lecz restytucja rosyjskiego imperium z granicą nad Odrą. Agresja na Ukrainę stanowi wyłącznie akt „czyszczenia pola” przed właściwym natarciem – na Tallin, Rygę, Wilno i Warszawę.

(O sojuszu energetycznym: Polska – Ukraina – Turcja, pisałem już w 2013 roku http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/681538,lawrow-w-polsce-z-widokiem-na-rosyjskie-rakiety-w-kaliningradzie-czy-sikorski-%E2%80%93-pod-namowa-watykanu---sprzeda-ukraine.html
i na początku 2014
http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/683432,obama-sprawdza-putina-na-ukrainie-kaczynski-usiluje-podpalic-europe-%E2%80%93-na-marginesie-ewentualnego-stanu-wyjatkowego.html )



Geopolityczna gra Putina

Według rosyjskich analityków, Ukraina zagraża Rosji tym, że przez jej obszar można poprowadzić rurociągi transportujące gaz i ropę z państw arabskich do krajów Unii Europejskiej. Taki scenariusz całkowicie uniezależnia energetycznie Europę od Rosji. Przy jego realizacji, państwo Putina stałoby się mało znaczącym pionkiem na globalnej mapie politycznej. Rosjanie bowiem nie są w stanie sprzedawać światu niczego innego niż gaz, ropa i metale. Zakup kopalin energetycznych przez Europę od państw Bliskiego Wschodu doprowadziłby gospodarkę Rosji do ruiny, co skutkowałoby podziałem kolosa na co najmniej trzy autonomiczne państwa (ze stolicami w: Moskwie, Władywostoku i gdzieś na Uralu). Geopolityczna gra toczy się więc o istnienie lub nieistnienie rosyjskiego, atomowego mocarstwa.

Jeśli Putinowi udałoby się odizolować Ukrainę od Morza Czarnego, wówczas odciąłby wschodnie państwa Unii Europejskiej od możliwości samodzielnego pozyskiwania gazu i ropy z państw arabskich. Forsując wysokie ceny na kopaliny energetyczne, Rosja uczyniłaby z Polski i Ukrainy swoje gospodarcze kondominia. Putinowi marzy się coś na kształt dawnego Układu Warszawskiego.

Ukraina bez dostępu do Morza Czarnego stanowiłaby państwo, całkowicie zależne gospodarczo od Rosji. Dlatego też za wszelką cenę Rosjanie realizują taki scenariusz. Najpierw muszą oczyścić przedpole, aby zaatakować Polskę i kraje nadbałtyckie.

Merkel nieświadomym sojusznikiem Putina

Amerykańskie „think-tanki”, na czele z Open Society Institute Georgy Sorosa, naciskają świat zachodni na podjęcie wspólnego wysiłku w dostarczaniu Ukrainie broni defensywnej, umożliwiającej skuteczne odpieranie ataków wroga. Żołnierze Poroszenki z tygodnia na tydzień są coraz słabsi. Oddali separatystom lotnisko w Doniecku i ledwo „zipią” w Mariaupolu. Czując zapach zwycięstwa, Putin rozpoczął wspieranie swoich wojsk lądowych lotnictwem.

Niestety, Merkel odmawia zgody na wysyłanie broni na Ukrainę. Kanclerz Niemiec opowiada się za tzw. pokojowym rozwiązaniem konfliktu. W rozmowie z Obamą przyznała rację stwierdzeniu, iż Putin naruszył wszelkie możliwe, w odniesieniu do swojego sąsiada, umowy międzynarodowe. Ale nic poza tym. Lider niemieckiego państwa zachowuje się tak, jak Chamberlain przed II Wojną Światową, zgadzając się w Monachium na sprzedaż Sudetów Hitlerowi. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/687504,unia-energetyczna-co-zakombinuje-tusk-z-merkel-czy-dziala-na-szkode-polskiej-gospodarki.html

Hollande chce trzymać Putina w kolczatce, Cameron zaś milczy



Prezydent Francji stwierdził kilka dni temu, że jeśli Putin nie ustąpi, to czeka nas wojna z Rosją. Ostre słowa Hollande’a mają stanowić dla przywódcy Rosji „kłujące jak kolczatka dla bulteriera” ostrzeżenie. Niestety, Rosjanie nie przestraszyli się. Wypowiedzi Ławrowa w Monachium, równocześnie z antypolską kampanią w mediach rosyjskich, stanowią łatwo interpretowalny sygnał, iż szwadrony Putina nigdy nie wyjdą z Doniecka i Słowiańska.

W Londynie Cameron zachowuje się tak, jakby pijąc „non-stop” drinki, leczył kaca. Brytyjscy politycy milczą. W żaden sposób premier Wielkiej Brytanii nie przypomina Churchilla. Niektóre media w Londynie wydają się trzymać stronę Rosji, oskarżając Ukraińców o znęcanie się nad ludnością cywilną.

Merkel gra na rozpad Europy

Niemiecki szantaż skierowany do nowych władz politycznych Grecji jest w istocie aktem popierania Putina. Merkel stwierdziła, że jeśli Grecja nie zacznie realizować uzgodnień finansowych z tzw. „trojką”, to może pożegnać się z przynależnością do Strefy Euro. Tsipras i Varoufakis szybko zareagowali, domagając się od Niemców reparacji w kwocie kilkuset miliardów euro za zniszczenie ich kraju przez nazistów.

Wiadomo, że Grecy nie są w stanie podołać żądaniom światowych instytucji finansowych. Ich skutkiem jest bowiem rozprzestrzenianie się biedy w greckim społeczeństwie. Nikt „normalny, przy zdrowych zmysłach” nie zgodzi się na łupienie swojego społeczeństwa przez międzynarodowe instytucje finansowe. Merkel doskonale wie o tym. Dlaczego więc swoimi wypowiedziami eskaluje werbalny konflikt z Grekami? Najwyraźniej chce doprowadzić do sytuacji, w której Europa zacznie „sypać się jak domek z kart”. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2015/01/zwyciestwo-syrizy-w-greckich-wyborach.html

Wystąpienie Grecji ze Strefy Euro spowoduje reakcję łańcuchową. Na jesieni w Hiszpanii wybory wygra Podemos, partia o zbliżonym programie politycznym jak Syriza. Wyjście Hiszpanii ze Strefy Euro będzie równoznaczne ze zniszczeniem politycznego projektu integracji europejskiej. Rozsypanie się Europy umocni Niemcy. Staną się one wraz z Rosją lokalnymi mocarstwami w Europie. Czytelne scenariusze posiadają tendencję realizowania się.

Czy Polska może obronić się przed Putinem?

Obecnie, Putin realizuje drugi etap swojego podboju Europy. Usiłuje zintegrować się z Turcją, w której rządzą przedstawiciele tzw. „miękkiego islamizmu”. Choć państwo Erdokana jest członkiem NATO, to jednak stanowi względnie autonomiczną, militarną strukturę, którą można użyć do wspierania ruchów islamskich na Bliskim Wschodzie. Po zęby uzbrojona turecka armia jest jedną z największych na świecie. Ostatnia wizyta Putina w Egipcie jest gestem symbolicznym, którego celem jest pokazanie Zachodowi, że Rosja zawsze może wesprzeć islamski nazizm.

Polskie służby dyplomatyczne oraz wywiadowcze powinny skupić się na aktach obstrukcji „rosyjsko-tureckich układów”. Nie oglądając się na Merkel i Hollande’a, Komorowski powinien jak najszybciej spotkać się z Erdokanem i podpisać układ międzypaństwowy o wspieraniu europejskich aspiracji Turków. Wraz z amerykańskimi instytucjami finansowymi, należy powołać podmiot gospodarczy, którego celem będzie, po obaleniu państwa islamskiego, rozpoczęcie budowy mega-infrastruktury przesyłu gazu i ropy z państw arabskich Zatoki Perskiej. Potrzebujemy „pro-tureckiej geopolityki”. Trzeba być ślepcem politycznym lub agentem Putina, aby tego nie dostrzegać.

W polityce europejskiej powinniśmy wspierać koncepcje dozbrajania Ukrainy. Im dłużej stwarzamy sobie iluzję dyplomatycznego rozwiązania konfliktu na Ukrainie, tym bardziej tracimy, dzięki umacnianiu się Putina na ukraińskich rubieżach. Skoro Hollande wydaje się być zwolennikiem ostrego kursu wobec lidera Rosji, to należałoby podjąć wspólną inicjatywę z Francją, która finalizowałaby dostarczanie broni dla walczących Ukraińców.

Przy obecnym kursie politycznym Merkel, jesteśmy zmuszeni do prowadzenia polityki europejskiej uniezależniającej nas od decyzji niemieckich polityków. Nastał czas na umiarkowaną izolację Merkel i Niemców w Europie. Ich gra nie służy bowiem projektowi integracji naszego kontynentu.

Infrastruktura szpiegowska Putina w Europie



Nie można dziwić się, iż niemieccy politycy torpedują w Europie wszelkie, bardziej zdecydowane ruchy wobec Putina. Na scenie politycznej w Berlinie swoje role odgrywają jego szpiedzy. Moskiewska agentura jest nadzwyczaj silna, skoro wyniosła do urzędu kanclerza Gerharda Schrodera, który dzisiaj w nagrodę za Nord Stream jest finansowany rosyjskimi petro-dolarami.

Merkel nie jest agentem FSB. Podsłuchując ją przez wiele lat, sprawdzili to Amerykanie. To nie wyklucza jednak faktu, że w jej otoczeniu roi się od przyjaciół Kremla. Z pewnością, wywiad rosyjski uczyni wszystko, aby jak najdłużej przy władzy utrzymać obecną kanclerz, gdyż jej linia polityczna - stwarzanie sobie iluzji pokoju w Doniecku i Słowiańsku – torpeduje strategię zadania Putinowi „bolesnego ciosu”.

W Polsce agentura rosyjska ma się dobrze. Działają u na przede wszystkim tzw. agenci wpływu, których celem jest wywołanie poważnej destabilizacji politycznej w Polsce. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/10/rosyjscy-szpiedzy-w-szczecinie-czy.html    
http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/11/kampania-samorzadowa-brutalnie.html Prowadzą oni swoje operacje medialne po obu stronach politycznego spektrum, w szczególności na jego krańcach. Rosyjskie krety ulokowane są w strukturach partyjnych zarówno lewej jak i prawej strony. Ich celem jest eskalowanie konfliktu religijno-ideologicznego. W mediach społecznościowych podsycają postulaty „wieszania księży na latarniach” oraz „palenia na stosach liberałów, gejów, lesbijek i nawet logików”. Jak na razie, efekty tej strategii są marne. Polacy nie dają się prowokować.

Reakcja na uchwalenie przez Sejm RP Konwencji Antyprzemocowej ze strony katolickiej prawicy jest nader słaba. Jedynie Hoser próbuje dolewać oliwy do ognia. Warto, żeby tym biskupem zajęły się służby kontrwywiadowcze, gdyż jego działalność, pod przykrywką katolickiego oszołoma, jest ewidentnie zbieżna z rosyjskim interesem destabilizowania naszego kraju. W latach siedemdziesiątych na samym szczycie hierarchii w Episkopacie ulokowano szpiega (arcybiskup Jerzy Dąbrowski), który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w latach 90-tych. http://www.wprost.pl/ar/99398/Biskup-Jerzy-Dabrowski-agentem-wywiadu-PRL/

Puenta

Wojna jest pewna. Niewiadomą jest ustalenie daty jej wybuchu. Z pewnością po kampanii prezydenckiej, Komorowski (nie ulega wątpliwości, że wygra te wybory) ogłosi powszechny pobór do wojska. Nie jest wykluczone, iż jesienią NATO wesprze Ukrainę nie tylko bronią, ale także swoją armią. Czy dojdzie do konfliktu nuklearnego? Jeśli Putin zrzuci na Kijów bombę atomową, to z pewnością w odpowiedzi, NATO wymaże Moskwę z mapy świata. Wówczas nastanie pokój – tak, jak miało to miejsce po zrzuceniu bomb atomowych na Japonię. Szkoda tylko zwykłych ludzi.

Niestety, w wypadku politycznych szaleńców, wyłącznie bolesne ciosy są skuteczne. Rosja jest zbyt słabym gospodarczo państwem, żeby udźwignąć ciężar prowadzenia wojny z Zachodem. Merkel doskonale o tym wie i dziwi to, że w świat wysyła „fantasmagorie” o dyplomatycznym rozwiązaniu konfliktu. Gdyby od samego początku zajęła twarde stanowisko, wystawiając za Putinem, podobnie jak za Milosevicem, list gończy i apelując o postawienie go przed Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze, ukraińskie dzieci z Doniecka mogłyby dzisiaj spokojnie sobie marzyć w nocy o Kucykach Pony. Jak nigdy, Europa potrzebuje mądrych i zdecydowanych polityków.



***
http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/11/humanistyka-w-szczecinie-stoi-filozofia.html
http://ruch.racjonalny.org.pl/
https://www.facebook.com/ruch.racjonalny
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.
http://us7.campaign-archive2.com/?u=2dd8e0abe210969b19816464a&id=8d088daea2












sobota, 8 listopada 2014

KAMPANIA SAMORZĄDOWA BRUTALNIE PRZYSPIESZA. BENDIG-WIELOWIEYSKI ŻĄDA ZDJĘCIA FELIETONU O PREZYDENCIE SZCZECINA, KRZYSTKU !!!




Autorzy „Wezwania”, domagający się „skasowania w sieci” felietonu o rosyjskich szpiegach i Krzystku, przy okazji ujawnili informację, iż Stanisław Sz., aresztowany przez ABW, rosyjski szpieg, przez trzy miesiące w 2009 roku odbywał staż w firmie Andrzeja Bendig-Wielowieyskiego. Informacja taka stanowi wystarczającą podstawę, aby sformułować zapytanie: czy Andrzej Bendig-Wielowieyski, promowany przez Krzystka od 2009 do 2014 roku w strukturach samorządowych Szczecina,  spotykał się z rosyjskim szpiegiem? Być może, informacja na temat stażu rosyjskiego szpiega w firmie Andrzeja Bendig-Wielowieyskiego, której cofnięto certyfikat bezpieczeństwa, została celowo przekazana Krysztofiakowi w celu jej upublicznienia? Formułując swoje „Wezwanie”, „międzynarodowa” kancelaria prawnicza LSW nie musiała bowiem takiej, cennej politycznie informacji przekazywać. W jakim celu to uczyniła?

Firma prawnicza z Warszawy, o nazwie LSW, zażądała od blogera Wojciecha Krysztofiaka zdjęcia felietonu na temat obecnego prezydenta Szczecina, Krzystka http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/10/rosyjscy-szpiedzy-w-szczecinie-czy.html oraz rosyjskich szpiegów w Szczecinie. LSW wystąpiła ze swoim „Wezwaniem” na wniosek Andrzeja Bendig-Wielowiejskiego, argumentując, iż felieton godzi w dobre imię wnioskodawcy i w konsekwencji  firmy, której prezesuje. Potężna, warszawska kancelaria, która zajmuje się sprawami prawnymi na międzynarodowych rynkach biznesowych http://www.lsw.com.pl/,  powołuje się na następujący fragment felietonu (w formie lekko zmodyfikowanej, niż w oryginale):

Tajemnicą poliszynela jest to, że niemal każdy tak zwany konsul honorowy obcego państwa jest jego jawnym agentem wpływu, czyli osobą jawnie wpływającą na ośrodki władzy państwa goszczącego. Jego funkcją jest promowanie interesu danego państwa, które reprezentuje. Jednym z takich interesów jest promowanie szpiegów w strukturach instytucjonalnych szpiegowanego kraju. Nie zawsze jednak agenci wpływu świadomie promują szpiegów. 

Główny zarzut wnioskodawcy jest ukierunkowany na to, że w felietonie postać Andrzeja Bendig-Wielowieyskiego, konsula honorowego Federacji Rosyjskiej, pojawia się w niekorzystnym kontekście, mianowicie afery szpiegowskiej związanej ze Stanisławem Sz., rosyjskim szpiegiem aresztowanym przez ABW.

Autorzy „Wezwania” zapominają o tym, iż w swoim felietonie Krysztofiak stawia pytania, nie do Bendig-Wielowieyskiego, lecz do władz: do prezydenta Szczecina oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Oto niektóre z nich: Dlaczego Krzystek promował w strukturach samorządowych Szczecina, honorowego konsula Rosji? Czy firma, której prezesuje Andrzej Bendig-Wielowieyski sponsorowała kampanie wyborcze Krzystka? Czy w tej firmie jest obecny kapitał rosyjski? Jeśli tak, to czy Krzystek wiedział o tym, że jego kariera polityczna jest finansowana za rosyjskie pieniądze? Czy przyznanie synowi Bendig-Wielowiejskiego, Hubertowi, około 5 milionów złotych na realizację projektów finansowanych z budżetu obywatelskiego było formą zapłaty za domniemane, wcześniejsze finansowanie jego kampanii przez Unizeto?  Czy na powyższe pytania umie odpowiedzieć Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego? Jeśli tak, to czy ABW prowadzi działania operacyjne względem prezydenta Szczecina Krzystka? Jeśli tak, to czy mieszkańcy Szczecina dowiedzą się o tym fakcie przed wyborami samorządowymi? W jakim stopniu w szczecińskich spółkach ulokowany jest kapitał rosyjski? Czy działalność prezydenta Krzystka ma wpływ na integrowanie kapitału rosyjskiego ze spółkami z udziałem skarbu państwa?

Czy żądanie zdjęcia felietonu o Krzystku jest formą jego obrony?
Każdy obywatel ma prawo zadawać pytania każdej władzy. Na tym polega mechanizm funkcjonowania demokratycznego państwa, iż jego władze są przeźroczyste. Efekt transparentności uzyskuje się udzielaniem przez władze odpowiedzi na ważne pytania obywateli, formułowane w interesie publicznym. Wyszczególnione pytania   mają właśnie taki charakter. Prezydent Krzystek nie odpowiedział na nie do dnia dzisiejszego. Dlaczego? Czy to przejaw jego arogancji względem wyborców?

Zamiast odpowiedzi, autor felietonu otrzymał pismo z  międzynarodowej kancelarii prawniczej z Warszawy, w którym   został poinformowany o tym, że jeśli felietonu nie zdejmie z sieci, to Andrzej Bendig-Wielowieyski wkroczy na drogę sądową z roszczeniem finansowym wobec Wojciecha Krysztofiaka.  Na uwagę zasługuje to, że żądanie takie zostało skierowane do Krysztofiaka na skrzynkę mailową sekretariatu Instytutu Filozofii US, tak aby uniwersyteccy pracownicy mogli zapoznać się z nim (w US jest już głośno o tym, że "Krysztofiak łapie ruskich szpiegów".  Co więcej, fragment domagający się skasowania felietonu został napisany wytłuszczoną czcionką z podkreśleniem. Aby uzyskać lepszy efekt mrożący, autorzy pisma domagali się usunięcia tekstu z sieci w ciągu trzech godzin od odebrania „Wezwania”. 

Choć felieton dotyczy prezydenta Szczecina, Krzystka, to autorzy „Wezwania” usilnie wmawiają autorowi tekstu o rosyjskich szpiegach, iż jest on na temat firmy, której prezesuje p. Andrzej Bendig-Wielowieyski. W tym kontekście, warto zwrócić uwagę na fakt, iż  na liście wyborczej Komitetu Wyborczego „Bezpartyjni”, obecnego Prezydenta Szczecina, jest syn Andrzeja Bendig-Wielowiejskiego, Hubert, który w zeszłym roku otrzymał finansowanie projektów w ramach tak zwanego budżetu obywatelskiego w wysokości kilku milionów złotych.

Przemysław Urbański kandydat  w obecnych wyborach samorządowych na prezydenta Szczecina, startujący z listy „Wygrajmy Szczecin” zaapelował do konkurencyjnych komitetów, aby przedstawiły listy sponsorów ich  kampanii wyborczych. Jedynie kontr-kandydatka Krzystka, Małgorzata Jacyna-Witt odpowiedziała na ten apel. Dlaczego Krzystek tego nie uczynił? Czy ujawnienie listy sponsorów jego kampanii pokazałoby, że Krzystek jest finansowany przez Bendig-Wielowieyskiego? Kto płaci za dziesiątki kosztownych bilboardów Komitetu Wyborczego obecnego  Prezydenta Szczecina?

Przeciek z kancelarii prawnej LSW
Autorzy „Wezwania”, domagający się „skasowania w sieci” felietonu o rosyjskich szpiegach i Krzystku, przy okazji ujawnili informację, iż Stanisław Sz., aresztowany przez ABW, rosyjski szpieg, przez trzy miesiące w 2009 roku odbywał staż w firmie Andrzeja Bendig-Wielowieyskiego. Informacja taka stanowi wystarczającą podstawę, aby sformułować zapytanie: czy Andrzej Bendig-Wielowieyski, promowany przez Krzystka od 2009 do 2014 roku w strukturach samorządowych Szczecina,  spotykał się z rosyjskim szpiegiem? Na to pytanie, ABW pewnie odpowiedź ma. Niestety, nie może jej podać do publicznej wiadomości, aby uniknąć oskarżenia (słusznego) o wpływanie służb specjalnych na wyniki wyborów politycznych w naszym państwie.

Być może, informacja na temat stażu rosyjskiego szpiega w firmie Andrzeja Bendig-Wielowieyskiego, której cofnięto certyfikat bezpieczeństwa, została celowo przekazana Krysztofiakowi w celu jej upublicznienia? Formułując swoje „Wezwanie”, „międzynarodowa” kancelaria prawnicza LSW nie musiała bowiem takiej, cennej politycznie informacji przekazywać. W jakim celu to uczyniła?

Swój wcześniejszy  felieton Krysztofiak zakończył pytaniem:
Najważniejsze pytanie dotyczy jednak związków szpiega Stanisława Sz. z Andrzejem Bendig-Wielowieyskim. Czy obaj panowie spotykali się? Jeśli tak, to czy na liście agentów do zwerbowania figuruje nazwisko prezydenta Krzystka?    
Czy odpowiedzią na postawione pytanie jest właśnie informacja zawarta w „Wezwaniu”?  Jest więcej pytań, niż odpowiedzi.

Puenta osobista
Czytając mail od firmy LSW poczułem się nieswojo. Przypomniał mi się kultowy thriller szpiegowski Trzy dni Kondora z Redfordem w roli głównej. Zadałem sobie pytanie: czy w swoim tekście czegoś przypadkowo nie odkryłem? Lekkie ciarki przeszły mi po plecach. Nie chciałbym być „rozpylony” na ścianach, jak bohaterowie przywołanego filmu. O zdarzeniu powiadomiłem oficera Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Dostałem mail, aby przesłać otrzymane wezwanie.   Oficer stwierdził, że ABW nie zajmuje się ochroną obywateli, ale raczej łapaniem szpiegów i poradził mi niezwłocznie poinformować najbliższy komisariat policji  o swoim poczuciu zagrożenia.

Niniejszy tekst publikuję w charakterze obrony prewencyjnej. Ponieważ jestem w dobrej kondycji psychicznej, nie zamierzam popełnić samobójstwa. Więc w razie czego, drodzy Czytelnicy, wiecie jak interpretować ewentualne, przykre wydarzenie kończące moje życie.  

***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.