Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NATO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NATO. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 grudnia 2018

CZY ZA PARTIĄ RYDZYKA STOI PUTIN?


Informacja, iż europoseł Mirosław Piotrowski złożył wniosek o rejestrację nowej partii politycznej przed wiosennymi wyborami do PE, wywołuje ogromne poruszenie wśród analityków polityki. Kto stoi za tą nową ultra-katolicką inicjatywą? W świetle tego nowego faktu, nieobecność Kaczyńskiego podczas celebracji 27 urodzin Radia Maryja staje się łatwa do wytłumaczenia. Czy Kaczyński lęka się Rydzyka?

Dyrektor Rydzyk ze swoim ochroniarzem podczas modlitwy

Partia Rydzyka w kontekście geopolitycznym

Rząd Morawieckiego naciska na amerykańską administrację, aby ta zgodziła się na utworzenie w Polsce bazy Fort Trump jako buforu militarnego wobec ewentualnych, agresywnych ruchów Putina skierowanych przeciwko nam. W kontekście przygotowań Rosji do inwazji na Ukrainę, okazało się, że plan Żyrinowskiego wspólnego rozbioru Ukrainy nie będzie realizowany przez pisowski rząd. Kaczyński wyrzucił Macierewicza z MON, co spowodowało osłabienie wpływu agentury Putina na procesy decyzyjne w polskim rządzie. Rada Ministrów Morawieckiego przestała być funkcjonalna względem ukraińskich planów Putina.

Putin planuje aneksję Ukrainy
.


Z punktu widzenia teorii wojny, skuteczny najazd na ościenne państwo wymaga neutralizacji jego sojuszników. Z faktu przynależności naszego kraju do NATO, popieramy niepodległość Ukrainy. Jej autonomia  jest Polsce potrzebna z uwagi na przyszły projekt zbudowania ropociągów i gazociągów z Zatoki Perskiej, poprzez Turcję, Ukrainę i Rumunię, do Płocka. Taka inicjatywa całkowicie „kładzie na łopatki”  inicjatywę Nord Stream II, a w konsekwencji plan uzależnienia Unii Europejskiej od rosyjskich dostaw kopalin energetycznych. Zablokowanie takiego scenariusza przez Putina wymaga zwycięskiej wojny na Ukrainie.

Mapa przebiegu gazociągu Nord Stream II

W razie inwazji na Kijów, pomoc militarna dla Ukrainy będzie przede wszystkim prowadzona z terenów Polski (transport ciężkiego uzbrojenia, szkolenie jednostek armii ukraińskiej, praca zaplecza logistyczno-informatycznego, działania w ramach wojny informacyjnej). Zapobiec temu można tylko poprzez ulokowanie rządu, który nabierze wody w usta, kiedy tanki Putina wkroczą do Kijowa i Lwowa. Działania obecnego rządu pokazują, iż Putin nie może liczyć na Morawieckiego i Kaczyńskiego. Dlatego liderowi Rosji potrzebna jest ostra destabilizacja sceny politycznej w Polsce, w wyniku której PiS straci władzę lub Kaczyński będzie zmuszony do koalicji z „kato-polskimi putinowcami”.

Scenariusze rozwoju wypadków

Startując w wyborach do Parlamentu Europejskiego, nowa ultra-kato-narodowa partia z pewnością osłabi PiS. Jeśli wynik partii rządzącej w wyborach do PE będzie niższy niż 30%, to Kaczyński zostanie zmuszony do wprowadzenia do gremiów decyzyjnych, w szczególności do rządu, „różnej maści zwolenników Putina”. Za cenę pozostania przy władzy, Kaczyński będzie musiał zgodzić się na założenie sobie przez Putina (dłońmi Rydzyka) obrożę i smycz - ale bez kagańca tak, aby mógł nadal wyszczekiwać patriotyczną pieśń. 

Jeśli jednak PiS w wyborach do PE osiągnie wynik powyżej 35%, zaś partia, której kapelanem będzie Rydzyk, nie przekroczy progu 5%, lider PiS będzie w stanie założyć  Redemptoryście na kark obroże i smycz, a na pysk – kaganiec. Kaczyński będzie mógł powtórzyć – przynajmniej po cichu - swoją słynną frazę: Zamknij tę zdradziecką mordę. W takiej sytuacji PiS będzie mógł zawalczyć o niewielką część centrowo-katolickiego elektoratu tak, aby uzyskać wynik wyborach do Sejmu na poziomie zbliżonym do rezultatu, jaki PiS osiągnął w 2015 roku. To będzie jednak trudne z powodu nadchodzącego kryzysu gospodarczego.

Scenariusze dla opozycji w kontekście utworzenia nowej partii Rydzyka

Wyniki ostatnich wyborów do sejmików pokazały, że pomimo wzrostu frekwencji wyborczej, PO wraz z Nowoczesną tracą elektorat. Zwycięstwa opozycyjnych kandydatów w wyborach na prezydentów miast nie przełożyły się w ogóle na wynik Koalicji Obywatelskiej w wyborach do sejmików. To, że mieszkańcy Warszawy zagłosowali tak licznie na Trzaskowskiego, wcale nie oznacza, że popierają oni PO oraz Nowoczesną. Poparcie dla opozycji, której przewodzi Schetyna, jest zabetonowane do poziomu około 4.5 miliona głosów.


Pojawienie się nowej ultra-kato-narodowej partii (jednoczącej zwolenników Korwin-Mikkego, nacjonalistów Winnickiego, niektórych sympatyków Kukiza, katolickich fundamentalistów, którym przewodzi Kaja Godek oraz słuchaczy i czytelników rydzykowych mediów) spowoduje wzrost frekwencji w wyborach do PE. Rodziny Radia Maryja stanowią zdyscyplinowany elektorat i z pewnością, większość z nich, jak jeden mąż, pójdzie do urn wyborczych. W wyniku wzrostu frekwencji, choć Koalicja Obywatelska utrzyma swój ilościowy stan posiadania, procentowo jednak straci. Schetyna, Lubnauer oraz Nowacka powinni być zmartwieni.

Scenariusz pozytywny dla antyklerykalnych, liberalnych i proeuropejskich sił

Pojawienie się na scenie politycznej ugrupowania promującego wartości kreowane przez media Rydzyka sprofiluje główne tematy narracji wyborczej podczas kampanii wyborczej do PE. Ultra-kato-narodowcy będą bronili wartości katolickich, podczas gdy Petru i Biedroń będą  atakowali tych pierwszych tematem pedofilii katolickiej. Wzmocnieniem dyskursu pedofilskiego będzie udostępnienie filmu „Kler” na darmowej platformie internetowej (film już tyle „zarobił” kasy tak, że jego darmowe udostępnienie w sieci nie spowoduje strat finansowych dla producenta).

Znalezione obrazy dla zapytania ks. Jankowski photo
Pomnik ks. Jankowskiego -kapelana Solidarności oskarżanego o brutalną pedofilię

W kontekście ujawnionych informacji na temat pedofilii ks. Jankowskiego ze św. Brygidy oraz apeli  partii Teraz o zburzenie pomnika kapelana „Solidarności”, temat katolickiej pedofilii będzie  „grzany” do późnej wiosny 2019 roku. Narracja na temat pedofilii w Kościele bardzo mocno polaryzuje scenę polityczną. Dlatego też najwięcej zyskają na niej fundamentaliści katoliccy oraz antyklerykałowie skupieni wokół Scheuring-Wielgus i Petru. Obie formacje mają szanse na uzyskanie  wyników powyżej 5% i staną się politycznym „języczkiem u wagi” w przyszłym rozdaniu po wyborach parlamentarnych w 2019 roku.

Puenta

Obecna sytuacja pokazuje jednak nader smutny morał. Polską scenę polityczną mebluje albo Putin albo Merkel. Nie stworzyliśmy żadnych mechanizmów obrony Polski przed atakami ze strony agentury Putina w ramach wojny informacyjnej. Projekt Nord Stream II, któremu patronuje Angela Merkel, pod zasłoną dymną cywilizowania Putina i Rosji, nie był blokowany przez polskie służby obrony informacyjnej kraju. Nie stworzono przekazu dla Skandynawów mobilizującego opinię publiczną w Szwecji, Danii i Finlandii, aby ta domagała się blokowania rosyjsko-niemieckiego przedsięwzięcia.  Wymyślono koncept międzymorza bez strategii zaangażowania najważniejszych państw bałtyckich: Danii, Szwecji, Norwegii i Finlandii.

***


Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".     






niedziela, 25 lutego 2018

III WOJNA ŚWIATOWA WEDŁUG ŻYRINOWSKIEGO: ROSJA GRA CORAZ OSTRZEJ !

TEKST  Z  DNIA  11.09.2014  ROKU
Putin wysłał, za pośrednictwem słów Żyrinowskiego,  Obamie i Unii Europejskiej informację, iż jest gotowy do prowadzenia wojny konwencjonalnej na obszarach dawnych rubieży imperium sowieckiego. Rząd Ukrainy zdecyduje się na obronę swojego status quo. Dojdzie do wojny rosyjsko-ukraińskiej. Po miesiącu ostrych walk Ukraińcy będą potrzebowali pomocy w postaci dostaw broni i sprzętu potrzebnego do prowadzenia skutecznej obrony. Wypowiedź Żyrinowskiego jest więc groźbą pod adresem polskiego rządu, aby ten  nie odpowiadał na apele rządu Jaceniuka o pomoc militarną.
Władimir Żyrinowski ostrzegł, że jeśli z terytoriów  Polski i krajów nadbałtyckich dojdzie do ostrzału rosyjskich pozycji w wojnie z Ukrainą, to armia rosyjska zmiecie nasz kraj z powierzchni ziemi. Oznajmił, że decyzja o III Wojnie Światowej została już przez Putina podjęta. Według lidera rosyjskich nacjonalistów i faszystów,  Polskę czekają naloty dywanowe.
Słowa Żyrinowskiego należy traktować poważnie
Lider rosyjskich nazistów jest odbierany przez zachodni świat jako klown. Jego słowa są interpretowane jako „polityczno-kabaretowe prowokacje”. Choć nawet w samej Rosji jest on traktowany jako polityczny, „burdelowy cham”, to jednak jest nieustannie wybierany do Dumy. Nie należy zapominać, że za Żyrinowskim stoi rosyjski kapitał; że jest to człowiek, który reprezentuje, jako propagandowa tuba, interesy pewnej, wpływowej grupy oligarchów.  Jego wojenne groźby o nalotach dywanowych na Polskę z pewnością były uzgadniane z putinowskimi strategami geopolitycznymi.
Putin wysłał więc, za pośrednictwem słów Żyrinowskiego,  Obamie i Unii Europejskiej informację, iż jest gotowy do prowadzenia wojny konwencjonalnej na obszarach dawnych rubieży imperium sowieckiego. Informacja taka została podana w stylu współczesnego, postmodernistycznego modelu komunikowania się politycznych instytucji – jako „chamowata żarto-groźba”. Kabaretowy aspekt wypowiedzi Żyrinowskiego jest sygnałem tego, że Putin jest w stanie zawsze odwołać swoją groźbę, o ile zostaną spełnione pewne warunki. Jej chamowata forma ma służyć ekspresji faktu, że groźba, adresowana do Polaków,  nie jest żartem, lecz że jest jak najbardziej poważna. Fraza o nalotach dywanowych doskonale wpisuje się w siermiężną, sowiecką retorykę Czerwonej Armii i KGB.
Dlaczego Putin grozi Polsce?
Na sankcje rosyjskie nasz Rząd i polityczny establishment zareagowali w sposób jak najbardziej idiotyczny, apelując do publiki o zjadanie jabłek. Tusk i Sikorski zachowali się jak harcerze, a nie – jak poważni politycy. Ponieważ sankcje jabłkowo-paprykowe nie zostały wyraźnie przez polityków w Polsce usłyszane, Putin polecił Żyrinowskiemu sformułowanie groźby pod naszym adresem metodą „łopatą do głowy”. Wypowiedź o nalotach dywanowych ma służyć temu, żeby Polska trzymała się z daleka od angażowania się po stronie Ukraińców podczas planowanej militarnej  akcji w regionie Doniecka i Ługańska. Putin zadecydował o wkroczeniu i aneksji wschodniej Ukrainy pod hasłem „pomocy humanitarnej”.
Rząd Ukrainy zdecyduje się na obronę swojego status quo. Dojdzie do wojny rosyjsko-ukraińskiej. Po miesiącu ostrych walk Ukraińcy będą potrzebowali pomocy w postaci dostaw broni i sprzętu potrzebnego do prowadzenia skutecznej obrony. Jeśli Rosjanie zdecydują się na uderzenie siłami 100 tysięcy żołnierzy, nie jest wykluczone, że w ciągu dwóch tygodni dojdą do Kijowa. Operacje wojenne mają wówczas szanse przenieść się na terytorium Ukrainy zachodniej – w okolice Żytomierza i Tarnopola. Wypowiedź Żyrinowskiego jest więc groźbą pod adresem polskiego rządu, aby ten  nie odpowiadał na apele rządu Jaceniuka o pomoc militarną.
Szef NATO ostrzega Putina
Szef NATO, Anders Fogh Rassmusen nie omieszkał ostrzec przywódcę rosyjskiego w nadzwyczaj metaforyczny sposób. Oświadczył, iż NATO zamierza pomagać Turcji jako członkowi NATO, w razie ewentualnego ataku irackich islamistów na terytorium Turków:
Jesteśmy bardzo zaniepokojeni działaniami tak zwanego Państwa Islamskiego, które jest zgrają terrorystów, a zatrzymanie ich postępów jest sprawą nadzwyczaj ważną. Gdyby którykolwiek z naszych sojuszników, a w tym przypadku szczególnie Turcja, stanął w obliczu jakiegokolwiek źródła zagrożenia, bezzwłocznie podjęlibyśmy wszelkie niezbędne kroki na rzecz zapewnienia skutecznej obrony Turcji czy innego sojusznika.


Adresatem wypowiedzi szefa NATO nie jest przywódca islamskich dżihadystów w Iraku. Państwo Islamskie nie jest w stanie zagrozić jednej z największych armii na świecie – Turcji. Terrorystą jest Putin, który destabilizuje sytuację w regionie.
Polska powinna się mocniej zaangażować w sprawy ukraińskie budując anty-putinowski sojusz z Turcją
Polski rząd powinien niezwłocznie zażądać spotkania przywódców politycznych państw NATO w sytuacji, gdy regularne oddziały rosyjskiej armii wkroczą na terytorium Ukrainy.   Nadto, Prezydent Komorowski powinien wystosować wraz z Erdoganem, prezydentem Turcji, ostrzeżenie  wobec Putina. Czas na wielkie manewry NATO u brzegów Turcji nadszedł. Polscy członkowie Parlamentu Europejskiego powinni w końcu wziąć się do pracy na salonach w Brukseli – lobbując na rzecz pomocy militarnej dla Ukrainy. Mieszkańców Kijowa, Tarnopola i Lwowa trzeba uzbroić „po zęby”. Siekierami, maczetami wojen się dzisiaj nie wygrywa.
Czekanie polskiego rządu na to, co uczynią silniejsi sojusznicy, jest błędem. Wkroczenie wojsk Putina na terytorium Ukrainy może wywołać efekt demoralizacji struktur Paktu Atlantyckiego. Bezczynność NATO, sprowadzająca się  wyłącznie do czczego gadania, będzie sygnałem  procesu rozpadu sojuszu. NATO stanie się niewiarygodne w kwestii obrony interesów państw Europy wschodniej przed  rosyjskim imperializmem.
Polska wraz z Turcją powinna nawoływać do „zbrojenia Ukrainy”. Nasz sąsiad, aby przeciwstawić się Putinowi, potrzebuje dziesiątek miliardów dolarów pomocy militarnej w postaci dostaw ofensywnego uzbrojenia. Jeśli NATO nie da Ukraińcom czołgów,   wyrzutni i karabinów, to również NATO nie da ich Polakom w następnej fazie inwazji Rosji na Europę. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/684367,wojna-domowa-na-ukrainie-porazka-polskiej-polityki-wschodniej.html
Puenta
Żarty skończyły się. Żyrinowski nie bawi się w kabaret; grozi, próbując wywołać efekt zmrożenia w świadomości obywateli Polski, Litwy, Łotwy i Estonii. Sukces militarny na Ukrainie ośmieli Putina do dalszego pochodu na Europę. Rosjanie byli w Berlinie; Putin był w Dreźnie. Chce tam wrócić. Tusk i Komorowski mają szanse pokazać, iż wyrośli z harcerstwa. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/681055,ukraina-co-zrobi-putin-co-powinien-zrobic-polski-establishment.html
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.




smallseotools.com –  pagerank checker

wtorek, 20 lutego 2018

MERKEL ROZGRYWA KWESTIĘ UKRAIŃSKĄ POLSKĄ TARCZĄ ANTYRAKIETOWĄ

TEKST  Z  DNIA  25. 08. 2014  ROKU
Wypowiedź Merkel i milczenie naszych polityków być może stanowi uzgodnione działanie. W debacie podkreśla się celowo konieczność „nastawienia tarczy na rakiety ze wschodu” po to, aby pokazać Putinowi, że jego łupem w koncyliacyjnym rozwiązaniu konfliktu z Ukrainą będzie odstąpienie NATO od montowania tarczy.  W tym kontekście, Merkel proponuje Putinowi pokój za tarczę.  Milczenie naszych polityków można by wówczas uznać za w pełni racjonalne. Lepszy jest pokój w Doniecku, niż nasz  historyczny honor.  Czy Putin kupi taki pomysł?  Czy Merkel próbuje, za przyzwoleniem Tuska i Komorowskiego, blefować Putina?
Angela Merkel powoli  staje się główną rozgrywająca w europejskiej polityce zagranicznej. Odbyła spotkania z Putinem i Poroszenką (prezydentem Ukrainy). Odwiedziła Kijów w dniu święta narodowego Ukrainy.  W międzyczasie stwierdziła, iż Niemcy nie godzą się na montaż tarczy antyrakietowej w Polsce i w krajach nadbałtyckich, chroniącej te państwa w wypadku  rosyjskiej inwazji. Swoją opinię uzasadniła natowskimi zobowiązaniami. Rzecz jasna, rozdzieliła kwestię obrony przeciwrakietowej, związanej z ewentualną, islamską inwazją rakietową na Europę.
Cel Merkel
Ponieważ liderzy najważniejszych państw europejskich nie są w stanie niczego sensownego zaoferować w kwestii rozwiązania konfliktu rosyjsko-ukraińskiego, Angela Merkel postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Pokój w Doniecku i Ługańsku jest podstawowym, niemieckim interesem. Niemcy są w sytuacji patowej. Z jednej strony są uwikłani w głębokie relacje handlowo-finansowe z Rosją, zaś z drugiej – nie mogą dać wolnej ręki Putinowi na Ukrainie z powodu ewentualnych, potężnych protestów międzynarodowych. Poparcie Putina prowadziłoby w konsekwencji do „cichej wojny” z Obamą i USA. Najbardziej opiniotwórcze media w Niemczech oceniły wizytę Merkel w Kijowie jako fakt udzielenia  jednoznacznego poparcia Ukrainie. Przygotowując spotkanie: Putin-Poroszenko, Kanclerz Niemiec schłodziła jednak oczekiwania publiczności względem szybkiego rozwiązania konfliktu.
Aby dowolny konflikt rozwiązać koncyliacyjnie, jego strony muszą wyjść z niego z jakimś satysfakcjonującym łupem. Dla Ukrainy ten łup jest minimalny – wycofanie się Rosji ze wspierania separatystów. A jaki łup zadowoli Putina? Co mu Angela Merkel zamierza zaoferować?
Tarcza antyrakietowa
Konflikt na Ukrainie ożywił w Polsce i w krajach nadbałtyckich dyskusje dotyczące racjonalności montażu systemu obrony przeciwrakietowej na wschodniej flance NATO. Naciski na USA oraz NATO, aby wzmocnić tym systemem obronę wschodnich rubieży Paktu Północnoatlantyckiego, są coraz silniejsze.  Generałowie Pentagonu nie powiedzieli jeszcze NIE.  Co więcej, wydaje się, że ze strony think-tanków, skupionych wokół  amerykańskich sił zbrojnych, postulat skierowania wschodniej  tarczy na ewentualne rakiety z Rosji, jest traktowany jako geopolitycznie racjonalny. Wizyty Hagela i Breedlove’a w Polsce wskazują na fakt ważnych negocjacji.  Dlaczego więc Merkel, przed szczytem NATO w Walii, kategorycznie zanegowała koncepcję skierowania tarczy na wschód?
Stwierdzenie niemieckiej Kanclerz, wręcz apodyktyczne, sformułowane bez konsultacji z polskim rządem,  niemal w rocznicę Paktu Ribbentrop-Mołotow, może  zostać odebrane  jako prowokacja polityczna: Rosjanie i Niemcy znowu knują przeciwko Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii. Dlaczego Kanclerz Niemiec zdecydowała się na „brutalne pogwałcenie” protokołu dyplomatycznego? Dlaczego nasi politycy nie protestują?  Prezydent Komorowski ani premier Tusk ani nawet Prezes Kaczyński nie zareagowali na słowa Merkel. Kontekst historyczny tym bardziej podkreśla „dziwność” tej sytuacji.
Strategia Merkel
Wypowiedź Merkel i milczenie naszych polityków być może stanowi uzgodnione działanie. W debacie podkreśla się celowo konieczność „nastawienia tarczy na rakiety ze wschodu” po to, aby pokazać Putinowi, że jego łupem w koncyliacyjnym rozwiązaniu konfliktu z Ukrainą będzie odstąpienie NATO od montowania tarczy.  W tym kontekście, Merkel proponuje Putinowi pokój za tarczę.  Milczenie naszych polityków można by wówczas uznać za w pełni racjonalne. Lepszy jest pokój w Doniecku, niż nasz  historyczny honor.  Czy Putin kupi taki pomysł?  Czy Merkel próbuje, za przyzwoleniem Tuska i Komorowskiego, blefować Putina?
Sankcje podjęte przez Unię wobec Rosji, deklaracja wsparcia finansowego Ukrainy oraz nieoczekiwana desperacja Ukraińców w walce z separatystami   w Doniecku i Ługańsku pokazują, że rosyjskie zwycięstwo musiałoby być okupione poważnymi ofiarami i zdecydowanym  zaangażowaniem w konflikcie regularnej armii rosyjskiej. Jego eskalacja wywołałaby kolejne retorsje państw Unii i NATO wobec Rosji. W takiej sytuacji, państwo Putina zostałoby  okrzyknięte wrogiem międzynarodowego pokoju. Tydzień temu nawet rząd chiński pozwolił sobie na zajęcie swojego stanowiska – wezwał do szybkiego zakończenia konfliktu. Zatem nawet Chiny mogłyby stanąć po stronie państw zachodnich.
Putin nie może jednak bez żadnych warunków wstępnych wycofać się z Ukrainy. Jest on zakładnikiem własnej opinii publicznej, zainfekowanej wielkoruskimi aspiracjami, pogardą dla mniejszości narodowych i coraz silniej upowszechniającymi się w Moskwie i Petersburgu faszystowskimi postawami ludzkimi. Merkel daje Putinowi szansę  wyjścia z twarzą z sytuacji, pokazując sposób udobruchania wielkoruskiej publiczności.
Puenta
To, czy akcja Kanclerz Niemiec zakończy się powodzeniem, stanowić będzie test dla pragmatyzmu Putina. W zdominowanych  przez moskiewski establishment mediach wycofanie się Rosji z Ukrainy można zawsze przedstawić jako wiktorię, jako osiągnięcie sukcesu  w postaci zablokowania montażu natowskiego systemu obrony przeciwrakietowej przy granicy rosyjskiego imperium. Jeśli jednak Putin nie kupi tej okazji wyjścia z twarzą z konfliktu, czekają nas kolejne sankcje, nakładane na Rosję i  być może gra strategiczna rządów na zniżkę cen ropy naftowej i gazu. Reakcje Putina mogą być w takiej sytuacji irracjonalne.
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

sobota, 17 lutego 2018

DUDA, KANDYDAT NA PREZYDENTA RP MILCZY W KWESTII ZABÓJSTWA NIEMCOWA. KONWENCJA PIS BALEM U NOWOSILCOWA

TEKST z DNIA  28.02.2015
Andrzej Duda podczas swojej konwencji ani razu nie wspomniał o tym, co zaszokowało Europę – o  rozstrzelaniu Borysa Niemcowa przez  faszystowskie bojówki, działające w imieniu Putina. Jego milczenie, jak oksymoron, brzmi złowrogo dla Polski. W swoim przemówieniu Andrzej Duda zanegował  podstawową zasadę polityki międzynarodowej naszego kraju, według której Polska ma integrować się z Zachodem, a nie Wschodem. Zaproponowany przez pisowskiego kandydata na prezydenta koncept polityki międzynarodowej wpisuje się w strategię  Rosji. W jej interesie jest bowiem zablokowanie integracyjnych procesów w Europie. Rosja może stać się imperium jedynie wtedy, gdy nasz kontynent będzie stanowił zbiorowisko luźnych, rywalizujących ze sobą państw o naftowo-gazowe względy Putina i jego następców. Publiczność śledząca polską scenę polityczną była dotychczas karmiona przez PiS „bogo-ojczyźnianą narracją”. Politycy tej partii nawoływali do obrony naszej niepodległości; świętowali historyczne rocznice. Dzisiaj okazuje się, że partia Kaczyńskiego popiera Putina i wypycha nasz kraj w jego objęcia. Wcześniej Palikot kpił z tak zwanej „polityki historycznej” Prawa i Sprawiedliwości. Dzisiaj to on wspiera kampanię na rzecz międzynarodowej pomocy Ukrainie i wspólnemu - w ramach NATO i Unii Europejskiej - przeciwstawieniu się awanturnictwu Putina. Postawa patriotyczna Andrzeja Dudy i polityków Prawa i Sprawiedliwości przypomina postawę Poety z „Wesela” Wyspiańskiego.  Duda nawet nie jest chamem, który miał złoty róg. Przypomina on także postać Doktora z „Dziadów” Mickiewicza, który podlizuje się Nowosilcowowi i donosi na warszawskich profesorów? Czy Dudę czeka ten sam los co Doktora? Czy zginie od uderzenia pioruna?
Większość najważniejszych polityków europejskich oraz prezydent USA wyrazili swój szok z powodu zamordowania rosyjskiego polityka, Borysa Niemcowa, który był jednym z najgłośniejszych krytyków Putina.  Zabicie Niemcowa jest szokiem dla całego zachodniego świata. Swoje oburzenie wyrazili: Obama, Merkel, Tusk i wielu innych przywódców europejskich państw.
Duda nic nie powiedział o zabójstwie Niemcowa
Andrzej Duda podczas swojej konwencji ani razu nie wspomniał o tym, co zaszokowało Europę – o  rozstrzelaniu Borysa Niemcowa przez  faszystowskie bojówki, działające w imieniu Putina. Kandydat na urząd Prezydenta RP milczy w kwestii zabijania ludzi z powodu odmiennych poglądów politycznych, niż te, które są akceptowane prze siły rządzące. Jego milczenie, jak oksymoron, brzmi złowrogo dla Polski. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/695778,czy-putin-zabil-niemcowa-czy-duda-ogorek-jarubas-kukiz-popieraja-zabojce.html
Podczas konwencji wspominał Lecha Kaczyńskiego, zapominając o tym, że był on tym politykiem, który  z pewnością nie milczałby w sprawie zabicia  Borysa Niemcowa. Co więc oznacza milczenie Dudy w tak fundamentalnej sprawie, jak rozprzestrzenianie się memu mordu politycznego jako techniki „mrożenia” publiki politycznej?
Czy Duda  popiera Putina?
W swoim przemówieniu Andrzej Duda zanegował  podstawową zasadę polityki międzynarodowej naszego kraju, według której Polska ma integrować się z Zachodem, a nie Wschodem. Duda oskarżył dotychczasowe władze o rezygnację z suwerenności na rzecz przystosowywania się do „głównego nurtu politycznego Unii Europejskiej”.
Zaproponowany przez pisowskiego kandydata na prezydenta koncept polityki międzynarodowej wpisuje się w strategię  Rosji. W jej interesie jest bowiem zablokowanie integracyjnych procesów w Europie. Rosja może stać się imperium jedynie wtedy, gdy nasz kontynent będzie stanowił zbiorowisko luźnych, rywalizujących ze sobą państw o naftowo-gazowe względy Putina i jego następców. Duda wcześniej odmówił Ukrainie pomocy militarnej, kontestując obecnie organizowane przez NATO akcje wspierania Ukrainy. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/695759,andrzej-duda-bezczesci-smolenska-pamiec-o-lechu-kaczynskim-zamach-stanu-w-pis.html
Prawo i Sprawiedliwość pcha nasz kraj w nadzwyczaj niebezpieczne trajektorie polityki międzynarodowej, którymi przemierzając możemy stać się szybko kolonią państwa rosyjskiego.  Czy można już mówić o tym, że Andrzej Duda sprzedaje Polskę Putinowi? Co na to polski Sejm?
Paradoks obecnej kampanii prezydenckiej
Stosunek polityków do udzielenia pomocy militarnej Ukrainie pokazuje to, kto jest polskim patriotą, a kto ma za nic „miłość do ojczyzny”. W kontekście wstrząsającego zabójstwa Borysa Niemcowa, pomaganie Ukrainie jest równoznaczne protestowi przeciwko brunatnej, faszystowskiej, imperialnej i panslawistycznej Rosji. Odmowa takiego wsparcia naszemu sąsiadowi jest z kolei tym samym, co popieranie brunatnych sił w Moskwie i Petersburgu.
Popieranie Ukrainy w walce z rosyjskim agresorem jest wręcz patriotycznym obowiązkiem. W obecnej kampanii,  ten patriotyzm wykazują jedynie dwaj kandydaci: Komorowski i Palikot. Pierwszy z nich  nieustannie deklaruje pomoc militarną w postaci szkoleń dla wojska ukraińskiego. Drugi z nich optuje  za wysyłaniem  naszych wojsk do Doniecka w charakterze międzynarodowych sił rozjemczych pod patronatem NATO i Unii Europejskiej.
Publiczność śledząca polską scenę polityczna była dotychczas karmiona przez PiS „bogo-ojczyźnianą narracją”. Politycy tej partii nawoływali do obrony naszej niepodległości; świętowali historyczne rocznice. Dzisiaj okazuje się, że partia Kaczyńskiego popiera Putina i wypycha nasz kraj w jego objęcia. Wcześniej Palikot kpił z tak zwanej „polityki historycznej” Prawa i Sprawiedliwości. Dzisiaj to on wspiera kampanię na rzecz międzynarodowej pomocy Ukrainie i wspólnemu - w ramach NATO i Unii Europejskiej - przeciwstawieniu się awanturnictwu Putina.
Puenta
Postawa patriotyczna Andrzeja Dudy i polityków Prawa i Sprawiedliwości przypomina postawę Poety z „Wesela” Wyspiańskiego.  Oto fragment:
POETA
Bawię panią galanterią
przez pół drwiąco, przez pół serio;
stąd się styl osobny stwarza:
nikt nikogo nie dosięga,
nikt nikogo nie obraża,
na łokcie różowa wstęga
nie prowadzi do ołtarza.
Tajemnicą jest kobieta.
MARYNA
Słucham, co to za wymowa!

POETA
Słowa, słowa, słowa, słowa.
Z pewnością Duda nie jest w stanie zrozumieć wypowiedzi Wyspiańskiego. W końcu był on przedstawicielem Młodej Polski. Klimaty kulturowe tej formacji z pewnością są mu obce (młodo-polacy pili, ćpali i bzykali się, nie zapominając o ojczyźnie). Duda nawet nie jest chamem, który miał złoty róg. Przypomina on także postać Doktora z „Dziadów” Mickiewicza, który podlizuje się Nowosilcowowi i donosi na warszawskich profesorów? Czy Dudę czeka ten sam los co Doktora? Czy zginie od uderzenia pioruna?
***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia POLSKIdo Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute, od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International).

poniedziałek, 9 lutego 2015

AGRESJA ROSJI NA UNIĘ EUROPEJSKĄ NIECHYBNIE ZBLIŻA SIĘ !!!

Zakończyła się w Monachium konferencja bezpieczeństwa w Europie. Kiedy zachodni politycy konferowali, Gazprom i turecki rząd  podpisali umowę na budowę gazociągu Turkish Stream. Według rosyjskich analityków, Ukraina zagraża Rosji tym, że przez jej obszar można poprowadzić rurociągi transportujące gaz i ropę z państw arabskich do krajów Unii Europejskiej. Taki scenariusz całkowicie uniezależnia energetycznie Europę od Rosji. Przy jego realizacji, państwo Putina stałoby się mało znaczącym pionkiem na globalnej mapie politycznej. Jeśli Putinowi udałoby się odizolować Ukrainę od Morza Czarnego, wówczas odciąłby wschodnie państwa Unii Europejskiej od możliwości samodzielnego pozyskiwania gazu i ropy z państw arabskich. Forsując wysokie ceny na kopaliny energetyczne, Rosja uczyniłaby z Polski i Ukrainy swoje gospodarcze kondominia. Putinowi marzy się coś na kształt dawnego Układu Warszawskiego. Niestety, Merkel odmawia zgody na wysyłanie broni na Ukrainę. Kanclerz Niemiec opowiada się za tzw. pokojowym rozwiązaniem konfliktu. Lider niemieckiego państwa zachowuje się tak, jak Chamberlain przed II Wojną Światową, zgadzając się w Monachium na sprzedaż Sudetów Hitlerowi. W Londynie Cameron zachowuje się tak, jakby pijąc „non-stop” drinki, leczył kaca. Brytyjscy politycy milczą. W żaden sposób premier Wielkiej Brytanii nie przypomina Churchilla. Prezydent Francji stwierdził kilka dni temu, że jeśli Putin nie ustąpi, to czeka nas wojna z Rosją. Ostre słowa Hollande’a mają stanowić dla przywódcy Rosji „kłujące jak kolczatka dla bulteriera” ostrzeżenie. Niestety, Rosjanie nie przestraszyli się. Obecnie, Putin realizuje drugi etap swojego podboju Europy. Usiłuje zintegrować się z Turcją, w której rządzą przedstawiciele tzw. „miękkiego islamizmu”. Po zęby uzbrojona turecka armia jest jedną z największych na świecie. Ostatnia wizyta Putina w Egipcie jest gestem symbolicznym, którego celem jest pokazanie Zachodowi, że Rosja zawsze może wesprzeć islamski nazizm. Polskie służby dyplomatyczne oraz wywiadowcze powinny skupić się na aktach obstrukcji „rosyjsko-tureckich układów”. Nie oglądając się na Merkel i Hollande’a, Komorowski powinien jak najszybciej spotkać się z Erdoganem i podpisać układ międzypaństwowy o wspieraniu europejskich aspiracji Turków. Wraz z amerykańskimi instytucjami finansowymi, należy powołać podmiot gospodarczy, którego celem będzie, po obaleniu państwa islamskiego, rozpoczęcie budowy mega-infrastruktury przesyłu gazu i ropy z państw arabskich Zatoki Perskiej. Potrzebujemy „pro-tureckiej geopolityki”. W polityce europejskiej powinniśmy wspierać koncepcje dozbrajania Ukrainy. Im dłużej stwarzamy sobie iluzję dyplomatycznego rozwiązania konfliktu na Ukrainie, tym bardziej tracimy, dzięki umacnianiu się Putina na ukraińskich rubieżach. Skoro Hollande wydaje się być zwolennikiem ostrego kursu wobec lidera Rosji, to należałoby podjąć wspólną inicjatywę z Francją, która finalizowałaby dostarczanie broni dla walczących Ukraińców. Nastał czas na umiarkowaną izolację Merkel i Niemców w Europie. Ich gra nie służy bowiem projektowi integracji naszego kontynentu.

Zakończyła się w Monachium konferencja bezpieczeństwa w Europie. Jej efekty są marne. Wszystko jest niewiadomą z wyjątkiem tego, że Rosja szykuje się do wojny z Unią Europejską i NATO. Putin pokazał swoją polityczną siłę. Kiedy zachodni politycy konferowali, Gazprom i turecki rząd  podpisali umowę na budowę gazociągu Turkish Stream. Tym samym Putin odsłonił swoje polityczne intencje. Jego celem nie jest zagarnięcie Ukrainy, lecz restytucja rosyjskiego imperium z granicą nad Odrą. Agresja na Ukrainę stanowi wyłącznie akt „czyszczenia pola” przed właściwym natarciem – na Tallin, Rygę, Wilno i Warszawę.

(O sojuszu energetycznym: Polska – Ukraina – Turcja, pisałem już w 2013 roku http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/681538,lawrow-w-polsce-z-widokiem-na-rosyjskie-rakiety-w-kaliningradzie-czy-sikorski-%E2%80%93-pod-namowa-watykanu---sprzeda-ukraine.html
i na początku 2014
http://blogi.newsweek.pl/Tekst/swiat/683432,obama-sprawdza-putina-na-ukrainie-kaczynski-usiluje-podpalic-europe-%E2%80%93-na-marginesie-ewentualnego-stanu-wyjatkowego.html )



Geopolityczna gra Putina

Według rosyjskich analityków, Ukraina zagraża Rosji tym, że przez jej obszar można poprowadzić rurociągi transportujące gaz i ropę z państw arabskich do krajów Unii Europejskiej. Taki scenariusz całkowicie uniezależnia energetycznie Europę od Rosji. Przy jego realizacji, państwo Putina stałoby się mało znaczącym pionkiem na globalnej mapie politycznej. Rosjanie bowiem nie są w stanie sprzedawać światu niczego innego niż gaz, ropa i metale. Zakup kopalin energetycznych przez Europę od państw Bliskiego Wschodu doprowadziłby gospodarkę Rosji do ruiny, co skutkowałoby podziałem kolosa na co najmniej trzy autonomiczne państwa (ze stolicami w: Moskwie, Władywostoku i gdzieś na Uralu). Geopolityczna gra toczy się więc o istnienie lub nieistnienie rosyjskiego, atomowego mocarstwa.

Jeśli Putinowi udałoby się odizolować Ukrainę od Morza Czarnego, wówczas odciąłby wschodnie państwa Unii Europejskiej od możliwości samodzielnego pozyskiwania gazu i ropy z państw arabskich. Forsując wysokie ceny na kopaliny energetyczne, Rosja uczyniłaby z Polski i Ukrainy swoje gospodarcze kondominia. Putinowi marzy się coś na kształt dawnego Układu Warszawskiego.

Ukraina bez dostępu do Morza Czarnego stanowiłaby państwo, całkowicie zależne gospodarczo od Rosji. Dlatego też za wszelką cenę Rosjanie realizują taki scenariusz. Najpierw muszą oczyścić przedpole, aby zaatakować Polskę i kraje nadbałtyckie.

Merkel nieświadomym sojusznikiem Putina

Amerykańskie „think-tanki”, na czele z Open Society Institute Georgy Sorosa, naciskają świat zachodni na podjęcie wspólnego wysiłku w dostarczaniu Ukrainie broni defensywnej, umożliwiającej skuteczne odpieranie ataków wroga. Żołnierze Poroszenki z tygodnia na tydzień są coraz słabsi. Oddali separatystom lotnisko w Doniecku i ledwo „zipią” w Mariaupolu. Czując zapach zwycięstwa, Putin rozpoczął wspieranie swoich wojsk lądowych lotnictwem.

Niestety, Merkel odmawia zgody na wysyłanie broni na Ukrainę. Kanclerz Niemiec opowiada się za tzw. pokojowym rozwiązaniem konfliktu. W rozmowie z Obamą przyznała rację stwierdzeniu, iż Putin naruszył wszelkie możliwe, w odniesieniu do swojego sąsiada, umowy międzynarodowe. Ale nic poza tym. Lider niemieckiego państwa zachowuje się tak, jak Chamberlain przed II Wojną Światową, zgadzając się w Monachium na sprzedaż Sudetów Hitlerowi. http://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/687504,unia-energetyczna-co-zakombinuje-tusk-z-merkel-czy-dziala-na-szkode-polskiej-gospodarki.html

Hollande chce trzymać Putina w kolczatce, Cameron zaś milczy



Prezydent Francji stwierdził kilka dni temu, że jeśli Putin nie ustąpi, to czeka nas wojna z Rosją. Ostre słowa Hollande’a mają stanowić dla przywódcy Rosji „kłujące jak kolczatka dla bulteriera” ostrzeżenie. Niestety, Rosjanie nie przestraszyli się. Wypowiedzi Ławrowa w Monachium, równocześnie z antypolską kampanią w mediach rosyjskich, stanowią łatwo interpretowalny sygnał, iż szwadrony Putina nigdy nie wyjdą z Doniecka i Słowiańska.

W Londynie Cameron zachowuje się tak, jakby pijąc „non-stop” drinki, leczył kaca. Brytyjscy politycy milczą. W żaden sposób premier Wielkiej Brytanii nie przypomina Churchilla. Niektóre media w Londynie wydają się trzymać stronę Rosji, oskarżając Ukraińców o znęcanie się nad ludnością cywilną.

Merkel gra na rozpad Europy

Niemiecki szantaż skierowany do nowych władz politycznych Grecji jest w istocie aktem popierania Putina. Merkel stwierdziła, że jeśli Grecja nie zacznie realizować uzgodnień finansowych z tzw. „trojką”, to może pożegnać się z przynależnością do Strefy Euro. Tsipras i Varoufakis szybko zareagowali, domagając się od Niemców reparacji w kwocie kilkuset miliardów euro za zniszczenie ich kraju przez nazistów.

Wiadomo, że Grecy nie są w stanie podołać żądaniom światowych instytucji finansowych. Ich skutkiem jest bowiem rozprzestrzenianie się biedy w greckim społeczeństwie. Nikt „normalny, przy zdrowych zmysłach” nie zgodzi się na łupienie swojego społeczeństwa przez międzynarodowe instytucje finansowe. Merkel doskonale wie o tym. Dlaczego więc swoimi wypowiedziami eskaluje werbalny konflikt z Grekami? Najwyraźniej chce doprowadzić do sytuacji, w której Europa zacznie „sypać się jak domek z kart”. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2015/01/zwyciestwo-syrizy-w-greckich-wyborach.html

Wystąpienie Grecji ze Strefy Euro spowoduje reakcję łańcuchową. Na jesieni w Hiszpanii wybory wygra Podemos, partia o zbliżonym programie politycznym jak Syriza. Wyjście Hiszpanii ze Strefy Euro będzie równoznaczne ze zniszczeniem politycznego projektu integracji europejskiej. Rozsypanie się Europy umocni Niemcy. Staną się one wraz z Rosją lokalnymi mocarstwami w Europie. Czytelne scenariusze posiadają tendencję realizowania się.

Czy Polska może obronić się przed Putinem?

Obecnie, Putin realizuje drugi etap swojego podboju Europy. Usiłuje zintegrować się z Turcją, w której rządzą przedstawiciele tzw. „miękkiego islamizmu”. Choć państwo Erdokana jest członkiem NATO, to jednak stanowi względnie autonomiczną, militarną strukturę, którą można użyć do wspierania ruchów islamskich na Bliskim Wschodzie. Po zęby uzbrojona turecka armia jest jedną z największych na świecie. Ostatnia wizyta Putina w Egipcie jest gestem symbolicznym, którego celem jest pokazanie Zachodowi, że Rosja zawsze może wesprzeć islamski nazizm.

Polskie służby dyplomatyczne oraz wywiadowcze powinny skupić się na aktach obstrukcji „rosyjsko-tureckich układów”. Nie oglądając się na Merkel i Hollande’a, Komorowski powinien jak najszybciej spotkać się z Erdokanem i podpisać układ międzypaństwowy o wspieraniu europejskich aspiracji Turków. Wraz z amerykańskimi instytucjami finansowymi, należy powołać podmiot gospodarczy, którego celem będzie, po obaleniu państwa islamskiego, rozpoczęcie budowy mega-infrastruktury przesyłu gazu i ropy z państw arabskich Zatoki Perskiej. Potrzebujemy „pro-tureckiej geopolityki”. Trzeba być ślepcem politycznym lub agentem Putina, aby tego nie dostrzegać.

W polityce europejskiej powinniśmy wspierać koncepcje dozbrajania Ukrainy. Im dłużej stwarzamy sobie iluzję dyplomatycznego rozwiązania konfliktu na Ukrainie, tym bardziej tracimy, dzięki umacnianiu się Putina na ukraińskich rubieżach. Skoro Hollande wydaje się być zwolennikiem ostrego kursu wobec lidera Rosji, to należałoby podjąć wspólną inicjatywę z Francją, która finalizowałaby dostarczanie broni dla walczących Ukraińców.

Przy obecnym kursie politycznym Merkel, jesteśmy zmuszeni do prowadzenia polityki europejskiej uniezależniającej nas od decyzji niemieckich polityków. Nastał czas na umiarkowaną izolację Merkel i Niemców w Europie. Ich gra nie służy bowiem projektowi integracji naszego kontynentu.

Infrastruktura szpiegowska Putina w Europie



Nie można dziwić się, iż niemieccy politycy torpedują w Europie wszelkie, bardziej zdecydowane ruchy wobec Putina. Na scenie politycznej w Berlinie swoje role odgrywają jego szpiedzy. Moskiewska agentura jest nadzwyczaj silna, skoro wyniosła do urzędu kanclerza Gerharda Schrodera, który dzisiaj w nagrodę za Nord Stream jest finansowany rosyjskimi petro-dolarami.

Merkel nie jest agentem FSB. Podsłuchując ją przez wiele lat, sprawdzili to Amerykanie. To nie wyklucza jednak faktu, że w jej otoczeniu roi się od przyjaciół Kremla. Z pewnością, wywiad rosyjski uczyni wszystko, aby jak najdłużej przy władzy utrzymać obecną kanclerz, gdyż jej linia polityczna - stwarzanie sobie iluzji pokoju w Doniecku i Słowiańsku – torpeduje strategię zadania Putinowi „bolesnego ciosu”.

W Polsce agentura rosyjska ma się dobrze. Działają u na przede wszystkim tzw. agenci wpływu, których celem jest wywołanie poważnej destabilizacji politycznej w Polsce. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/10/rosyjscy-szpiedzy-w-szczecinie-czy.html    
http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/11/kampania-samorzadowa-brutalnie.html Prowadzą oni swoje operacje medialne po obu stronach politycznego spektrum, w szczególności na jego krańcach. Rosyjskie krety ulokowane są w strukturach partyjnych zarówno lewej jak i prawej strony. Ich celem jest eskalowanie konfliktu religijno-ideologicznego. W mediach społecznościowych podsycają postulaty „wieszania księży na latarniach” oraz „palenia na stosach liberałów, gejów, lesbijek i nawet logików”. Jak na razie, efekty tej strategii są marne. Polacy nie dają się prowokować.

Reakcja na uchwalenie przez Sejm RP Konwencji Antyprzemocowej ze strony katolickiej prawicy jest nader słaba. Jedynie Hoser próbuje dolewać oliwy do ognia. Warto, żeby tym biskupem zajęły się służby kontrwywiadowcze, gdyż jego działalność, pod przykrywką katolickiego oszołoma, jest ewidentnie zbieżna z rosyjskim interesem destabilizowania naszego kraju. W latach siedemdziesiątych na samym szczycie hierarchii w Episkopacie ulokowano szpiega (arcybiskup Jerzy Dąbrowski), który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach w latach 90-tych. http://www.wprost.pl/ar/99398/Biskup-Jerzy-Dabrowski-agentem-wywiadu-PRL/

Puenta

Wojna jest pewna. Niewiadomą jest ustalenie daty jej wybuchu. Z pewnością po kampanii prezydenckiej, Komorowski (nie ulega wątpliwości, że wygra te wybory) ogłosi powszechny pobór do wojska. Nie jest wykluczone, iż jesienią NATO wesprze Ukrainę nie tylko bronią, ale także swoją armią. Czy dojdzie do konfliktu nuklearnego? Jeśli Putin zrzuci na Kijów bombę atomową, to z pewnością w odpowiedzi, NATO wymaże Moskwę z mapy świata. Wówczas nastanie pokój – tak, jak miało to miejsce po zrzuceniu bomb atomowych na Japonię. Szkoda tylko zwykłych ludzi.

Niestety, w wypadku politycznych szaleńców, wyłącznie bolesne ciosy są skuteczne. Rosja jest zbyt słabym gospodarczo państwem, żeby udźwignąć ciężar prowadzenia wojny z Zachodem. Merkel doskonale o tym wie i dziwi to, że w świat wysyła „fantasmagorie” o dyplomatycznym rozwiązaniu konfliktu. Gdyby od samego początku zajęła twarde stanowisko, wystawiając za Putinem, podobnie jak za Milosevicem, list gończy i apelując o postawienie go przed Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w Hadze, ukraińskie dzieci z Doniecka mogłyby dzisiaj spokojnie sobie marzyć w nocy o Kucykach Pony. Jak nigdy, Europa potrzebuje mądrych i zdecydowanych polityków.



***
http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/11/humanistyka-w-szczecinie-stoi-filozofia.html
http://ruch.racjonalny.org.pl/
https://www.facebook.com/ruch.racjonalny
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.
http://us7.campaign-archive2.com/?u=2dd8e0abe210969b19816464a&id=8d088daea2