Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbigniew Ziobro. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zbigniew Ziobro. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 listopada 2018

AFERA KNF – CZY TROP PROWADZI DO PAŁACU PREZYDENCKIEGO?


Miliarder, Leszek Czarnecki oskarżył szefa Komisji Nadzoru Finansowego, Marka Chrzanowskiego o złożenie temu pierwszemu korupcyjnej propozycji w wysokości 40 milionów złotych w zamian  za przychylność KNF w procesie kontroli banków: Getin Bank, Getin Noble Bank oraz Idea Bank. Afera KNF nabiera rozpędu. Obserwatorzy sceny politycznej stawiają pytanie: kto zlecił Chrzanowskiemu „wyciągnięcie” kasy od miliardera Czarneckiego?

Ilustracja
Twórca afery KNF: Marek Chrzanowski (źródlo: wikipedia)

Semantyczna konstrukcja akcji „wydojenia” Czarneckiego

Taśmy, na których miliarder nagrał swoją rozmowę z szefem KNF, pokazują trzy najważniejsze fakty. Chrzanowski przekazuje Czarneckiemu wiadomość, iż szef Bankowego Funduszu Gwarancyjnego oraz członek KNF z prezydenckiego nadania, Zdzisław Sokal naciska na doprowadzenie banków miliardera do upadku, aby za „przysłowiową złotówkę” mógłby je przejąć któryś z banków pod kontrolą Skarbu Państwa. W kontekście takiego scenariusza, Chrzanowski oferuje miliarderowi (według zeznania Czarneckiego) interes życia: 40 milionów złotych wraz z przychylnością KNF. Słupem odbierającym kasę miałby być prawnik Grzegorz Kowalczyk, zatrudniony w którejś ze spółek Czarneckiego.

Przedstawione przez twórcę Getin Banku fakty w sposób jednoznaczny wskazują na plan realizacji „gangsterskiego scenariusza”. Szef KNF wezwał Czarneckiego na rozmowę (czego nie powinien robić), aby przedstawić temu pierwszemu propozycję nie do odrzucenia: upadek i przejęcie banków miliardera albo 40 milionów złotych haraczu w zamian za święty spokój.

Polityczny mechanizm wzmocnienia planu uzyskania haraczu

W tym samym czasie, kiedy zaproponowano Czarneckiemu ochronę przez KNF w zamian za haracz, Sejm przyspieszył procedowanie ustawy dotyczącej przejmowania banków na wniosek KNF przez inne banki w sytuacji, gdy suma funduszy własnych banków wynosi mniej, niż wskazany w prawie bankowym poziom lub gdy zachodzi ryzyko znacznego obniżenia tej sumy.

Przyspieszenie procedowania przez Sejm ustawy bankowej bez wątpienia miało spełnić funkcję dodatkowego nacisku na Czarneckiego. Jeśli sumy funduszy własnych banków Czarneckiego nie przekraczają odpowiednich poziomów, to wówczas KNF mógłby wnioskować o ich przejęcie przez inne banki. Kondycja banków polskiego miliardera nie jest z pewnością najlepsza. Wskazują na taki fakt niskie wyceny giełdowe firm Czarneckiego. Nie musi to jednak oznaczać tego, że jego banki znajdują się w stanie bankructwa.
Dla kogo Chrzanowski - wedle zeznań Czarneckiego - miał zorganizować kasę?

Skoro więc PiS uchwala ustawę pozwalającą KNF na wywłaszczenie Czarneckiego z jego banków, to w takiej sytuacji propozycja Chrzanowskiego nabiera konturów. Po uchwaleniu ustawy bankowej, Sokal będzie dysponował narzędziem prawnym umożliwiającym mu nacjonalizację banków Czarneckiego. W tej sytuacji, lepiej zapłacić haracz w wysokości 40 milionów złotych, aby uchronić własne finansowe imperium od upadku.

Zdzisław Sokal w narracji Chrzanowskiego funkcjonuje jako straszydło z prezydenckiego nadania. Zastosowano względem biznesmena prymitywną taktykę, którą niekiedy rodzice stosują wobec niegrzecznych dzieci: Jak nie zapłacisz 40 milionów, to przyjdzie Baba Jaga- Sokal z prezydenckiego pałacu i zabierze ci twoje zabaweczki-banki. Miliarder Czarnecki musiał być zażenowany tym, że próbuje się go zmusić do haraczu tak mało inteligentnymi technikami.

Potencjalny scenariusz afery: skąd wziąć kasę na kampanię prezydencką?

Trudno podejrzewać Chrzanowskiego o samodzielną inicjatywę w wygenerowaniu afery. Jeśli jego rozmowa  z Czarneckim nie była inspirowana motywem „samodzielnego kręcenia lodów”, to Chrzanowski musiał otrzymać od kogoś zlecenie „skoku na sejf Czarneckiego”.  Od kogo?

Aby odpowiedzieć na nurtujące pytanie, trzeba zajrzeć do CV bohatera afery KNF. W życiorysach  są zawsze ukryte tropy prowadzące do rozwikłania nawet najtrudniejszych zagadek politycznych. Marek Chrzanowski urodził się w 1981 roku. W 2006 roku uzyskał stopień doktora nauk ekonomicznych w SGH – a więc w wieku 25 lat. W 2017 roku habilitował się, nie posiadając w swoim dorobku naukowym ani jednego artykułu opublikowanego w czasopismach bazy Scopus lub Web of Science. Z punktu widzenia obowiązujących w świecie akademickim standardów naukowych, nie powinien zostać pracownikiem uczelni wyższej. Według kryteriów oceny  osiągnięć naukowców, stosowanych na światowym rynku akademickim, jego dorobek publikacyjny jest więc zerowy. Dlaczego więc kariera Chrzanowskiego tak dynamicznie rozwinęła się, skoro nasz bohater nie posiada żadnych, znaczących dokonań naukowych?

Chrzanowski w 2015 roku wstąpił do PiS. W tym samym roku został członkiem Narodowej Rady Rozwoju, powołanej przez prezydenta Dudę. W 2016 roku został członkiem Rady Polityki Pieniężnej. Osobą, która rekomendowała Chrzanowskiego, do wymienionych gremiów była Beta Szydło.

Beata Szydło w okularach - czy udaje,że jest inteligentna?

Życiorys naszego bohatera wskazuje wyraźnie, iż jest on protegowanym byłej premier Szydło. Czy więc za planem skoku na sejf Czarneckiego stoi Beata Szydło lub ktoś z jej środowiska politycznego?

Wśród najważniejszych polityków skupionych wokół Kaczyńskiego o Andrzeju Dudzie mówi się per „Andrzejek”. Prezes PiS w sposób bardzo ekspansywny promuje obecnego premiera Morawieckiego jako męża opatrznościowego polskiej gospodarki. Najprawdopodobniej Kaczyński wystawi premiera za dwa lata do walki o prezydenturę z Tuskiem. Duda zostanie odstrzelony, podobnie jak przetrącono kręgosłup premier Beacie Szydło.

Duda może samodzielnie wystartować w wyborach prezydenckich. Bez funduszy wyborczych nie ma on jednak najmniejszych szans w walce z Tuskiem i Morawieckim. Plan uzyskania od Czarneckiego 40 milionów złotych mógł więc stanowić sposób na zbudowanie budżetu na kampanię prezydencką dla Dudy.

Warto przypomnieć, iż szefową kampanii obecnego prezydenta była właśnie Beata Szydło. Nie jest więc wykluczone, że w pałacu prezydenckim doszło do zawiązania sojuszu taktycznego pomiędzy ludźmi Dudy i Szydło. Czy więc Sokal i Chrzanowski  mieli odpowiadać za stworzenie budżetu wyborczego na kampanię prezydencką w 2020 roku dla Dudy, opiewającego na kwotę 40 milionów złotych?

Jeśli prokuratorzy Zbigniewa Ziobry potwierdzą naszkicowany scenariusz, to wówczas będziemy mieli do czynienia z przykładem stosowania metod gangsterskich (kryminalnych) w polityce.

Co zrobi Ziobro i co zrobi Kaczyński?

W obecnej sytuacji politycznej, afera Chrzanowskiego jest jak manna z Nieba dla PiS. Ostatnie wybory samorządowe pokazały bowiem to, że na partię Kaczyńskiego zagłosowało o 400 tysięcy mniej wyborców w porównaniu z wynikiem, jaki PiS uzyskał w wyborach parlamentarnych w 2015 roku. PiS dotknęło zjawisko polityczne równi pochyłej. Typowy jego przebieg zwykle kończy się utratą władzy przez partię rządzącą. Lider PiS ma tego świadomość. 


Afera Chrzanowskiego może zostać wykorzystana do powstrzymania procesu kurczenia się elektoratu PiS. Jeśli były szef KNF zostanie prewencyjnie aresztowany oraz w ciągu kilku miesięcy przed wyborami do Parlamentu Europejskiego zostanie on skazany na karę więzienia, to notowania PiS znacząco się poprawią. Elektorat doceni bowiem „sprawiedliwość” Kaczyńskiego. Morawiecki zaś będzie mógł recytować frazę: Jesteśmy jedynymi sprawiedliwymi!  Bez wątpienia, wyborcy w to uwierzą.

Znalezione obrazy dla zapytania Ziobro photo
Zbigniew Ziobro rozmyśla - czy aresztować Chrzanowskiego? (źródło: wikipedia)
Ziobro już raz urwał się ze smyczy Kaczyńskiemu. Jeśli aferę Chrzanowskiego zamiecie pod dywan, to ustawi się w kontrze przeciwko Morawieckiemu i Kaczyńskiemu. W następnym rozdaniu, o ile PiS nadal będzie dzierżył władzę, nie otrzyma stanowiska szefa Ministerstwa Sprawiedliwości. Przestanie być szeryfem Polski. Przy takim scenariuszu, Ziobrze bardziej opłaca się granie w drużynie Morawieckiego i Kaczyńskiego. To jednak będzie musiało wiązać się z poluzowaniem więzów przyjaźni z Rydzykiem. Czy taka opcja w rozegraniu obecnej gry jest więc dopuszczalna dla Ziobry?

Puenta

Komentatorzy polityczni doszukują się rozmaitych powodów spadku poparcia dla PiS. Nie wskazują jednak na najbardziej istotny czynnik tego, że partia Kaczyńskiego otrzymała o 400 tysięcy mniej głosów w porównaniu z wynikiem z wyborów do sejmu w 2015 roku. Proces równi pochyłej, po której powoli stacza się PiS, został zapoczątkowany przez Smarzowskiego i jego film „Kler”. W tej perspektywie, warunkiem rozszerzenia poparcia dla PiS jest rezygnacja z praktyk klerykalizacji życia publicznego w naszym kraju. 

Prewencyjne osadzenie Chrzanowskiego w więzieniu może zostać wykorzystane przez Kaczyńskiego, aby pokazać publice, że PiS wsadza do więzień przestępców niezależnie od tego czy nisko kłaniają się biskupom czy też nie. Chrzanowski jako człowiek Beaty Szydło może łatwo kojarzyć się z tą frakcją PiS, która stoi na straży interesów Kościoła Katolickiego w Polsce. Pod pewnym względem ostre i zdecydowane uderzenie w naszego bohatera będzie przez fundamentalistów katolickich traktowane jako nóż w plecy Kościoła. Kaczyński ma więc dylemat.      
  

***
Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechanizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".     

                

sobota, 8 września 2018

CZY ZIOBRO CHRONI KATOLICKICH PEDOFILÓW?


Minister Ziobro zapowiedział pozwy sądowe wobec publicystów i mediów, którzy rozpowszechniają przekonanie, iż jego resort chroni księży pedofilów. Reakcja Ziobry stanowiła odpowiedź na publikację „Gazety Wyborczej”, która oskarża resort sprawiedliwości, iż w rejestrze pedofilów nie występują kapłani, którzy dopuścili się aktów pedofilii. Polskie sądy dotychczas skazały 50 katolickich kapłanów w sprawach o pedofilię.


Czy niejawny rejestr pedofilów może być uznany za narzędzie ich ochrony?

Najsłynniejszy katolicki pedofil błogosławiony przez Jana Pawła II

Ministerstwo opracowało dwa rejestry pedofilów: jawny i niejawny. Ten pierwszy jest dostępny dla szerokiej publiczności. Natomiast do rejestru z ograniczonym dostępem mają dostęp jedynie sądy, prokuratura, policja i inne uprawnione organy, gdy prowadzą postępowanie lub realizacja zadań wymaga od organu sprawdzenia czy osoba zajmująca się wychowywaniem, leczeniem, wypoczynkiem, edukacją, rekreacją oraz opieką nad dziećmi figuruje w rejestrze. Rzecz jasna, każdy obywatel ma prawo sprawdzić czy on sam figuruje w rejestrze niejawnym.


Ponieważ w rejestrze jawnym nie figurują nazwiska księży pedofilów, obywatel naszego kraju nie jest w stanie samodzielnie sprawdzić czy ksiądz spowiadający jego dzieci jest czy nie jest pedofilem. Aby to uczynić obywatel musi zwrócić się do organu uprawnionego do dokonania takiego sprawdzenia, a więc mającego dostęp do rejestru niejawnego. Istnienie niejawnego rejestru ogranicza więc prawa obywateli do zbierania informacji na temat przestępczości na tle seksualnym. Co więcej, funkcjonowanie tego rejestru osłabia mechanizmy społecznej prewencji kryminalnej.

Przymus korzystania przez obywateli z pośrednictwa organów uprawnionych do wglądu w niejawny rejestr pedofilów stanowi okoliczność wymuszającą na nich ujawnienie swoich przekonań światopoglądowych i w konsekwencji naraża ich na ewentualne szykany ze strony organizacji pedofilskich działających w strukturach Kościoła katolickiego.

Nie ulega wątpliwości, iż funkcjonowanie ukrytego rejestru pedofilów łamie art. 53, p.7 Konstytucji, który mówi, iż nikt nie może być obowiązany przez organy władzy publicznej do ujawnienia swego światopoglądu. Praktyki poszukiwania pedofilów wśród katolickich księży bez wątpienia manifestują światopogląd antyklerykalny poszukiwacza. Sprawdzenie więc tego, czy dany ksiądz jest czy nie jest pedofilem, wymusza na obywatelach obowiązek ujawnienia swojego antyklerykalnego światopoglądu, o ile chcą skorzystać ze swojego prawa dostępu do informacji publicznej.

Poszukiwanie katolickich pedofilów może stanowić okoliczność szykan ze strony obecnej władzy państwowej

Prezydent Andrzej Duda, premier Morawiecki i minister Ziobro niemal nieustannie wyrażają przekonanie, iż życie publiczne w Polsce i w Europie powinno być zorganizowane zgodnie z wartościami chrześcijańskimi. Katolicyzm jest odmianą chrześcijaństwa. Księża katoliccy są społecznymi strażnikami przestrzegania przez obywateli wartości chrześcijańskich. W tym świetle, praktyki ujawniania i stygmatyzowania katolickich pedofilów mogą być łatwo interpretowane przez obecną władze polityczną w Polsce jako działalność przeciwko Kościołowi, rozumianemu jako mistyczne ciało Chrystusa, a więc jako  fundamentalna wartość chrześcijańska. Korzystanie w interesie publicznym z niejawnego rejestru pedofilów w celach prewencyjnych, aby przestrzegać społeczeństwo przed ryzykiem wykorzystywania seksualnego dzieci przez katolickich kapłanów, może więc być interpretowane przez obecną władzę polityczną jako wroga działalność przeciwko państwu polskiemu.

Istnienie więc niejawnego rejestru pedofilów stanowi formę utrudniania obywatelom walki w interesie publicznym ze zjawiskiem katolickiej pedofilii. Czy utrudnianie walki z katolickimi pedofilami może być interpretowane jako praktyka ochrony księży pedofilów?

PiS powinien ujawnić niejawny rejestr pedofilów

Jeśli minister Ziobro nie chce być podejrzewany o chronienie księży pedofilów przed opinią publiczną, to powinien ujawnić niejawny rejestr pedofilów. Wówczas można będzie sprawdzić to, czy w tym rejestrze rzeczywiście figurują nazwiska 50 księży katolickich skazanych za dopuszczenie się aktów pedofilii.

Rzecznik Ministerstwa sprawiedliwości w rozmowie z portalem wp.pl powiedział:

Minister Zbigniew Ziobro jako prokurator generalny wielokrotnie skarżył wyroki sądów, które pobłażliwie podchodziły do przestępców na tle seksualnym. Nie jest tajemnicą, że praktyka sądów w tym zakresie budzi duże wątpliwości, ponieważ bardzo często sądy orzekają wyroki w zawieszeniu albo w najniższych widełkach kar
Księża pedofile nie są jeszcze tak traktowani !

Wypowiedź pisowskiego dygnitarza można traktować jako zrzucanie winy na polskie sądy za to, że w jawnym rejestrze pedofilów nie figurują nazwiska księży katolickich, bo sędziowie w sprawach o pedofilię orzekają wyroki w zawieszeniu lub w najniższych widełkach kar. Prawo i Sprawiedliwość dodaje więc kolejny argument uzasadniający zmiany w systemie sądownictwa – wielu sędziów to nie tylko postkomuniści, ale również trzecia władza trzymana na smyczy katolickich pedofilów.

Uderzenie w sędziów chroniących księży pedofilów poprawi notowania PiS

Czy Zbigniew Ziobro znajdzie w sobie odwagę ścigania księży pedofilów?

Ziobro jest tym politykiem, którego ambicje sięgają bardzo daleko. Z pewnością w swoich głęboko prywatnych myślach konkuruje on o przyszłą prezydenturę z Dudą i Morawieckim. Skonstruowanie przez Ziobrę tematu narracji politycznej pt. „Sędziowie chroniący księży pedofilów”, przy jednoczesnym kojarzeniu go przez elektorat PiS z ortodoksyjnym katolicyzmem, mogłoby przyczynić się do wykreowania go jako „cywilnego szeryfa-super-arcybiskupa”, rozstawiającego grzesznych kapłanów po kątach. Czy więc Ziobro wykorzysta swoją szansę na wykreowanie swojego nowego wizerunku przy okazji debaty na temat pedofilii w Kościele katolickim? Pod koniec września 2018 roku na ekrany kin wchodzi głośny film pt. „Kler”, pokazujący niektórych polskich księży katolickich jako niemal „bandę chciwych, żądnych kasy sutenerów”.

W perspektywie eskalującej się publicznej krytyki Kościoła katolickiego w Polsce i na świecie, elektorat postawi w końcu pytanie: dlaczego sędziowie w Polsce skazywali katolickich pedofilów na nader łagodne kary? Czy dokonując zmian personalnych w systemie sądownictwa, PiS zamierza w sposób zdecydowany ścigać księży pedofilów czy też ukrywać to zjawisko w interesie wizerunkowym Kościoła?

Puenta

Podczas konwencji wyborczej PO w dniu 08.09. 2018 roku nie padło ani jedno słowo na temat pedofilii w kontekście rządów PiS. Nie postawiono pytania: czy minister Ziobro chroni księży pedofilów, czy też zamierza z nimi walczyć, obligując zmieniane personalnie sądy do zdecydowanego ścigania katolickich przestępców seksualnych?

Nowacka wyrecytowała kilka fraz o świeckim państwie, zapominając jednak o tym, że świeckość przede wszystkim polega na tym, że księża gwałcący ministrantów powinni odsiadywać swoje wyroki nie na parafiach, ale w więzieniach o zaostrzonym rygorze. Czy chroniąc system sądownictwa, PO chroni zwyczaj  łagodnego karania przez sędziów katolickich przestępców seksualnych w sutannach?  


***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach z prestiżowych baz bibliograficznych Web of Knowledge i Scopus: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechnizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  






sobota, 25 listopada 2017

CZY RYDZYK ZAATAKUJE DODĘ? CZY ZALEWSKA PRZEKONA ANJĘ RUBIK?

22 listopada 2017 roku prokuratura postawiła słynnej, polskiej piosenkarce, skandalistce, Dodzie zarzut kryminalny wpływania groźbą na świadka, którym jest Emil Haidar. Reprezentant rzekomej ofiary, prominentny polityk opozycji, prawnik Donalda Tuska, Roman Giertych publicznie ogłosił, iż będzie domagał się dla Rabczewskiej postawienia zarzutu wymuszenia rozbójniczego. Artystce grozi 10 lat odsiadki. W tym samym czasie Fundacja Lux Veritatis, której prezesem jest Tadeusz Rydzyk, otrzymała od Ministerstwa Sprawiedliwości kwotę ponad pół miliona złotych w ramach programu „Przeciwdziałanie przyczynom przestępczości”. Czy dojdzie więc do starcia Rydzyka z Dodą? Czy media najsłynniejszego na świecie redemptorysty przypuszczą atak propagandowy na Rabczewską, która jest postrzegana jako ikona polskiego antyklerykalizmu?

Ciemne okulary są interpretowane jako symbol gangsterskiej przemocy


Czy PiS rozpoczął realizację strategii „polowania na celebrytów”?

Dzień przed zatrzymaniem Dody (22 listopada), Minister Edukacji Narodowej, Anna Zalewska zaprosiła Anję Rubik, najsłynniejszą polską modelkę na świecie, na „dywanik” do budynku MEN. Modelka znajduje się od wielu lat na listach 100 najbogatszych Polek, z majątkiem około 40 milionów złotych. Pretekstem „zaproszenia na dywanik” jest akcja sexedPL, zorganizowana przez Rubik, której celem jest edukacja seksualna młodych ludzi. 

W ramach swojej kampanii Rubik opublikowała odważne zdjęcia, na których jest przedstawiona nago w erotycznych pozach, pokazujących jej waginę. Fotografie mogą nawet podniecać seksualnie niektórych mężczyzn.


Znalezione obrazy dla zapytania Rubik anthony vaccarello photo sexedPL
Anja Rubik w szale uniesienia (autor: Anthony Vacarello, źródło: https://www.instagram.com/anja_rubik/ oraz https://www.instagram.com/anthonyvaccarello/)

Czy PiS planuje więc skok na kasę Rubik? Czy Zalewska chce „po dobroci” przekonać Rubik do przeznaczenia części jej majątku na promocję wartości „katolicko-narodowych” w ramach tematu edukacji seksualnej? Jakimi argumentami może dysponować PiS w swojej ewentualnej strategii perswazyjnej względem Rubik? Czy „Panama papers”?

Moda na wartości katolickie wśród celebrytów

W październiku 2017 roku Monika Richardson, żona Zbigniewa Zamachowskiego publicznie wyznała nawrócenia na katolicyzm. Powiedziała: „Poczułam się bezpiecznie, gdy zaczęłam wierzyć w Boga”. Na katolickich portalach, o swojej wierze wypowiadają się tacy znani aktorzy, jak: Zamachowski, Pazura czy Kożuchowska. Najwcześniej obecną katolicką władzę zaczęli wspierać Zelnik i Chodakowska. Ta ostatnia (jedna z najbogatszych Polek, której majątek jest szacowany na ponad 50 milionów złotych), wypowiedziała się publicznie następującymi słowami: "Uwielbiam niedzielę przez to, że mogę iść i się wyciszyć, pomodlić, trochę zostawić i trochę zaczerpnąć siły na następny tydzień i chwała Bogu za tę niedzielę." W Internecie można znaleźć listę celebrytów wspierających Kościół i jego polityczne ramię – PiS.

http://wiara.arachbox.com/Polacy_znani_i_wierz%C4%85cy

Na liście celebrytów wyrażających publicznie swoje wyznanie wiary w katolickiego Boga oraz PiS Jarosława Kaczyńskiego nie figurują niestety ani Doda, ani Anją Rubik – najbardziej wpływowe obecnie w Polsce postaci show-biznesu, kojarzone z wartościami europejskimi: tolerancją, pluralizmem i świeckością.  


Znalezione obrazy dla zapytania Doda bez majtek photo
Doda odsłaniająca odważnie swoją intymność (źróło: http://www.plotek.pl/plotek/1,78649,4903515.html )


Czy Rydzyk będzie przekonywał Dodę do wartości katolicko-pisowskich?

Roman Giertych jako jeden z pierwszych współtwórców katolickich partii w Polsce (Ligi Polskich Rodzin) jawi się, w ramach pisowskiej strategii przekonywania do wartości „dobrej zmiany”, jako kij na Dodę. Czy więc Rydzyk będzie odgrywał rolę marchewki za ponad pół miliona złotych, które otrzymał od ministerstwa Ziobry? Czy Rabczewska zostanie zaproszona do dialogu w TV Trwam w ramach świątecznej, opłatkowej celebracji przed Bożym Narodzeniem w grudniu 2017 roku?

Znalezienie się Dody i Rubik na liście celebrytów wspierających pisowsko-katolicko-narodowe wartości stanowiłoby szok kulturowy dla liberalnej publiki. Z pewnością wydarzenie takie uruchomiłoby proces „nosorożca” opisany w dramacie Ionesco i przedstawiony w kultowym filmie „Mefisto” w reżyserii Istvana Szabo.

Ewentualne ukorzenie się Dody przed „Przenajświętszą Panienką” stanowiłoby rodzaj pokuty za wcześniejszy grzech „obrazy uczuć religijnych”. Czy więc Doda otrzyma propozycję nie do odrzucenia: udział w programie TV Trwam Rydzyka albo odsiadkę 10 lat więzienia, zaproponowaną przez Giertycha? Każdy wybór artystki zakończy się dla niej katastrofą artystyczną. Rabczewskiej pozostaje więc jedynie walka z obecnym systemem. Doda może przyjąć wizerunek bohaterki obrazu Delacroix – Wolności wiodącej lud na barykady.


Znaleziony obraz
Doda lepiej symbolizowałaby wolność na obrazie Delacroix

Anja Rubik i Doda mogłyby stworzyć Tandem Wolności

Podkowiński namalował swój Szał – obraz przedstawiający nagą kobietę dosiadającą spienionego ogiera. Jego dzieło sztuki symbolizuje wolność do nieokiełzanej namiętności i rozkoszy zmysłowej.
Obraz intertekstualnie nawiązuje do mitu o Europie. Zeus zamienił się w łagodnego byka. Uwiedziona jego spokojem, Europa dosiada go. Po czym byk przemienia się w spienioną bestię i ucieka z piękną Europą do jaskini na Krecie. Tam Europa urodziła Zeusowi dwóch synów.


Znaleziony obraz
Czy Anja Rubik zdecyduje się na odegranie roli symbolu nieokiełzanej namiętności?

Anja Rubik mogłaby odegrać kulturową rolę bohaterki Podkowińskiego, zaś Doda – bohaterki Delacroix. Synteza nieokiełzanej namiętności i wolności na barykadach, ucieleśniona w scenie pokazującej nagie piersi obu artystek, mogłaby stanowić zaczyn protestu wśród artystów przeciwko perwersyjnemu naznaczaniu przestrzeni show-biznesu wartościami polityczno-sakralnymi PiS. 

Tak, jak Marlena Dietrich protestowała przeciwko Hitlerowi, tak też Anja Rubik i Doda mogłyby wspólnie rzucić wyzwanie Rydzykowi i Kaczyńskiemu. Czy Anthony Vaccarello byłby w stanie przenieść Anję Rubik oraz Dodę na fotografię stanowiącą synkretyczne przekształcenie idei Delacroix oraz Podkowińskiego?
       
***    
Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International





piątek, 17 listopada 2017

CZY PISOWSKI RZĄD WKŁADA DOSŁOWNIE PALUCHY DO KOBIECYCH POCHW LUB ODBYTNIC? PREMIER SZYDŁO CZUJE SIĘ OBRAŻONA

Tokfm.pl donosi, iż na komisariacie policji przy ul. Opaczewskiej w Warszawie doszło do mrożącej krew w żyłach akcji pisowskich stróżów prawa. Zatrzymanym obrończyniom Puszczy Białowieskiej  z Obywateli RP policjanci grzebali swoimi paluchami w pochwach lub odbycie, sprawdzając czy nie mają pochowanych żyletek w miejscach intymnych. Jedna z bojowniczek opisała sytuację takimi oto słowami:

Kazano się nam wypinać po to, by policjantki mogły sprawdzić, czy aktywistki nie mają pochowanych jakichś innych narzędzi w ciele, na przykład żyletek.

Podobny obraz
W poszukiwaniu żyletek: metafora policyjnego przeszukania obrończyń Puszczy Białowieskiej
 (źródło: women-info.com)

Niektórym bojowniczkom z Obywateli RP  nakazano rozebranie się do naga. Prawnicy reprezentujący obrońców Puszczy Białowieskiej twierdzą, iż posiadali utrudniony dostęp do osób zatrzymanych. Przeszukania miejsc intymnych protestujących kobiet przeciwko wycinki Puszczy Białowieskiej, zaordynowanej przez ministra Szyszko, nie odbywały się więc w obecności prawników.

Oświadczenie policji

Komenda Główna Policji nie dementuje konkretnych zarzutów, jakie przeciwko pisowskim funkcjonariuszom prawa przedstawiły publicznie bojowniczki o Puszczę Białowieską. W policyjnym komunikacie występuje jedynie stwierdzenie, iż „/…/ Komenda Główna Policji stanowczo zaprzecza jakoby miało dojść do działań sprzecznych z prawem./…/”.

Zgodnie z komunikatem KG Policji, sprawdzanie odbytu i pochwy opozycjonistki aresztowanej podczas protestu, a także nakazy wypinania pośladków w celu dokonania takiego sprawdzenia, są zgodne z prawem. W swoim komunikacie, KG Policji powołuje się na fakt, iż prawnicy reprezentujący zatrzymanych opozycjonistów nie wnieśli żadnych zastrzeżeń do protokołów przesłuchań i przeszukań.

Z komunikatu można więc wywnioskować, że doszło do przeszukania opozycjonistek. Policja nie zakwestionowała faktu, iż przeszukanie dotyczyło miejsc intymnych opozycjonistek: ich pochw oraz odbytów.

Podobny obraz
Policja pałująca Żyda - metafora nazizmu (źródło: wykop.pl) 

Przeszukanie stanowi czynność procesową wymagającą zatwierdzenia – zgodnie z art. 15 Ustawy o Policji -  przez organ procesowy (np. prokuraturę) lub wykonana na jego polecenie. Czy więc Prokurator Generalny i Prokurator Krajowy (Ziobro i Święczkowski) wydali polecenie sprawdzania pochw i odbytów bojowniczek o Puszczę Białowieską?  

Znalezione obrazy dla zapytania Ziobro photo
Czy przeszukania pochw i odbytów zostało uzgodnione z Polakami przez Solidarną Polskę? (źródło: flickr)

Pisowska policja złamała prawo

Art. 224 Kodeksu Postępowania Karnego nakazuje uprawnionemu funkcjonariuszowi wykonanie czynności wezwania wydania poszukiwanych przedmiotów przed wykonaniem czynności przeszukania. Do wydania jakich więc przedmiotów przeszukujące policjantki wzywały opozycjonistki? Czy naprawdę o wydanie żyletek, których od wielu lat nie produkuje się w Polsce?

W protokołach przeszukań powinny widnieć odpowiednie adnotacje, potwierdzające fakt wezwania przeszukiwanych osób do wydania przedmiotów relewantnych dla sprawy. Jeśli takie adnotacje nie występują w protokołach, to znaczy, że złamano prawo. Jeśli tak, to w swoim komunikacie Komenda Główna również łamie prawo, wprowadzając w obieg publiczny informacje tuszujące fakt dopuszczenia się przestępstwa przez policjantów w celu ochrony obecnej władzy politycznej.

Zgodnie z art. 227 KPK przeszukanie powinno być dokonane zgodnie ze swoim celem. Jaki więc cel przeszukania został określony w protokołach policyjnych, który uzasadniałby zaglądanie do odbytu lub pochwy protestującej osoby przed wycinką Puszczy Białowieskiej? Czy przeszukiwane opozycjonistki, którym policjantki zaglądały do pochwy lub  odbytu, miały mieć ukryte „granaty w du…pie”?

Art. 227 KPK nakazuje organowi wykonanie czynności przeszukania bez wyrządzania niepotrzebnych szkód i dolegliwości. Każde przeszukanie miejsc intymnych, dokonane na polityku przez przedstawicieli władzy, wyrządza psychiczną szkodę w postaci szoku i traumy. Bez wątpienia, przeszukania miejsc intymnych osób protestujących przeciwko jakiejkolwiek władzy politycznej przypominają najgorsze praktyki bandyckich służb przemocy w krajach totalitarnych. Czy więc pisowska policja staje się powoli bandycką organizacją polityczną, której celem jest obrona rządzących polityków? Czy pisowska policja zaczyna przekształcać się w brunatne szwadrony walki politycznej?

Strażnicy Rewolucji Islamskiej w akcji (źródło: wikipedia)

Premier Szydło wyraża poczucie obrazy

Parlament Europejski przyjął 15-listopada rezolucję w sprawie praworządności w Polsce zdecydowaną większością głosów. Rezolucja ta otwiera drogę do nałożenia sankcji na Polskę przez Radę Europejską. 

Po zakończeniu szczytu Unii Europejskiej w Szwecji, premier Szydło stwierdziła podczas konferencji prasowej, iż Polska została obrażona i oszkalowana przez Parlament Europejski. Premier powiedziała, iż jej rząd został wybrany w demokratycznych wyborach i ma prawo realizować własny program, uzgodniony z Polakami.

Premier Szydło referuje liderowi PiS uzgodnienia z Polakami

W kampanii parlamentarnej w 2015 roku, przedstawiciele PiS nie wykrzykiwali jednak haseł, iż zaczną zaglądać do pochw i odbytów opozycyjnym politykom, którzy mają odwagę walczyć z procederem wycinki Puszczy Białowieskiej.   

Angażowanie policji w praktyki zaglądania do „opozycyjnych pochw i odbytów” jest jednak brutalnym gwałtem, dokonanym na europejskim etosie praworządności. Premier Szydło najwidoczniej uważa, że jej rząd ma prawo kultywować takie praktyki, gdyż zostały one uzgodnione z Polakami.

Cyniczna puenta: wypadek premier Szydło w kontekście przeszukania jej intymnych części ciała


Śledztwo w sprawie wypadku samochodowego premier Szydło nie zostało jeszcze zakończone. Okazuje się, że policja nie dokonała po wypadku przeszukania szefowej polskiego rządu. Nie sprawdzono czy w jej pochwie lub odbycie znajdywały się substancje psychogenne obniżające szybkość reakcji jej kierowcy. Premier nie dotrzymała więc uzgodnienia z Polakami w stosunku do samej siebie. Nie zaordynowała przeszukania samej siebie na wypadek posiadania w swoich „intymnych dziurkach” politycznych trucizn, wywołujących rozprzężenie uwagi wśród kierowców rządowych limuzyn.   
 ***


Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International