Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjscy szpiedzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rosyjscy szpiedzy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 lutego 2018

CZY MILLER BAWI SIĘ W BONDA Z OLENĄ MARCZUK? NA MARGINESIE WYBORÓW DO EUROPARLAMENTU

TEKST  Z  DNIA  12.02.2014  ROKU
Życiorys Oleny Marczuk jest strukturalnie podobny do biografii Anny Chapman. Oba realizują te same punkty:  wyjazd pięknej, uwodzicielskiej, delikatnej  dziewczyny w wieku 20 lub 21 lat do obcego państwa;  szybkie znalezienie męża; uzyskanie obywatelstwa; rozwód po dwóch lub trzech latach;  znalezienie partnera seksualnego o wysokiej pozycji społecznej;  dynamiczne pięcie się po szczeblach kariery w środowiskach establishmentu polityczno-biznesowego;  kłopoty ze służbami specjalnymi.Podobieństwo w biografiach obu bohaterek uruchamia tło semantyczne szpiegostwa w umysłach odbiorców brandu Oleny Marczuk. Wyborcy, inspirowani przekazem medialnym konkurencji politycznej, będą zadawali podczas kampanii pytanie: czy Olena Marczuk  jest, podobnie jak Anna Chapman, rosyjskim szpiegiem?
Leszek Miller wystawił celebrytkę, Olenę Marczuk, urodzoną w 1971 roku w Związku Radzieckim na pierwszej pozycji na łódzkiej liście w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Technika zjednywania sobie elektoratu politycznego poprzez wystawianie na listach wyborczych znanych twarzy telewizyjnych (aktorów, sportowców, medialnych gwiazd – jednym słowem celebrytów)  czasami bywa skuteczna. Zależy to od tego czy dana postać medialna, funkcjonująca jako przekaz semantyczny, odsyła publiczność do wartości powszechnie kultywowanych w społeczeństwie. Wybór celebryty w funkcji „maszynki generującej  głosy wyborcze” musi trafiać w elektorat, aby był efektywny. Jeśli publiczny wizerunek czy też  brand aktora oddelegowanego do spełniania roli lokomotywy wyborczej nie koincyduje z systemem politycznych i aksjologicznych przekonań elektoratu, wówczas partia, która wystawia w wyborach takiego celebrytę,  traci głosy   zamiast je  zyskiwać.
Brand Oleny Marczuk
Brand postaci publicznych  funduje się nad ich prezentowanym publicznie życiorysem w społecznych procesach semiozy, rozumianych jako praktyki nadawania sensów lub znaczeń doświadczanej rzeczywistości. Jego elementy odsyłają uczestników dyskursu do kluczowych wartości składających się na wizerunek bohatera publiczności. Umysł ludzki przetwarza na gruncie swojej wiedzy rozmaite elementy biografii celebryty tak, aby dokonać za pomocą kilku pojęć skróconej charakterystyki danej postaci. Praktyka taka nazywana jest przez specjalistów  tematyzacją bohatera. Czytając więc biografię Maty Hari lub oglądając filmy jej poświęcone, dochodzimy do wniosku, iż była ona „kurtyzaną-szpiegiem”. Podobnie, kojarzymy Isadorę Duncan z takimi jej określeniami, jak: piękna, tragiczna, romantyczna, wyzwolona tancerka-kochanka poety Jesienina. Jaki więc brand kultura masowa  przypisuje Olenie Marczuk?
Nasza bohaterka przyjechała do Polski w 1991 roku w wieku 21 lat, a więc jako piękna młodziutka „ukraińska dziewczyna”. Przez pierwsze dwa lata, w okresie rodzącego się w Polsce kapitalizmu, pracowała jako tancerka „go-go” w nocnych klubach Trójmiasta, w których każdej nocy bywała i bawiła się  „nowa, finansowa elita Polski”. Bardzo szybko, w 1993 roku,  Olena Marczuk znalazła męża. Jej pierwsze  małżeństwo trwało jednak bardzo krótko. W 1994 roku poznała aktora Cezarego Pazurę. Po roku para pobrała się.
Od 1995 roku rozpoczyna się w zawrotnym tempie kariera Oleny Marczuk. Finalizuje studia prawnicze w Uniwersytecie Warszawskim, następnie z sukcesem wieńczy aplikację radcowską. W 2008 roku kończy podyplomowe studia MBA w Business Center Club.   Zakłada kancelarię radców prawnych oraz firmę producencką działającą w obszarze show-biznesu.  W międzyczasie rozpoczyna działalność społeczno-polityczną, pełniąc funkcję prezesa Towarzystwa Przyjaciół Ukrainy w Polsce.     Od 2003 roku, grając w filmach i uczestnicząc w wielu programach telewizyjnych o wysokiej oglądalności, Marczuk również próbuje swoich sił jako aktorka. W 2009 roku nasza celebrytka osiąga szczyt swojej kariery. Otrzymuje powołanie na prezesa firmy   WSEInfoEngine S.A, której właścicielem jest Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie.    Firma ta jest najważniejszym operatorem w Polsce na rynku energii elektrycznej; działa   na całym świecie.   Wypełnia strategiczne zadania dla polskiej gospodarki. Olena Marczuk piastuje stanowisko prezesa  tylko trzy miesiące. Zostaje z niego odwołana dzięki osławionemu polskiemu Bondowi, agentowi Tomkowi. Piękna, tańcząca na rurach, obywatelka byłego Związku Radzieckiego, Olena Marczuk otarła się więc o świat „wielkiej, tajemnej, finansowej polityki” naszego państwa.
Zaprezentowany życiorys wskazuje na takie oto elementy brandu Oleny Marczuk: (1) Związek Radziecki, (2) piękna kobieta, (3) uwiedzenie wybitnego aktora, jednego z „psów” Pasikowskiego, (4) kariera od tańca na rurach po prezesurę w firmie o strategicznym, politycznym znaczeniu dla państwa polskiego, (5) agent Tomek i CBA. Taki brand przywodzi nam na myśl fabuły z serialu o Bondzie. W tym wypadku  jest ona  realistyczna. Dlatego o wiele bardziej ekscytuje odbiorcę  swoją niesamowitością niż opowieści o bohaterze Iana Fleminga, odgrywanym w filmie przez Sean’a Connery czy Pierce’a Brosnana.
Brand Oleny Marczuk w kontekście biografii Anny Chapman
Odbiorca przekazu medialnego danego utworu posiada skłonność do intertekstualnego odniesienia go do innych utworów. To powoduje, że każdy brand jakiejś postaci medialnej próbujemy skojarzyć z wizerunkami innych bohaterów – niezależnie czy postać jest fikcyjna czy realna. Klos kojarzy nam się ze Stirlitzem z serialu „Siedmenaście mgnień wiosny”, zaś Anna Karenina ze Scarlett O’Harą z „Przeminęło z wiatrem”. Podobnie, Olena Marczuk będzie kojarzyć się wyrobionemu odbiorcy narracji politycznej z Anną Chapman – putinowskim szpiegiem działającym w USA.
Anna Vasiljevna Kuszczenko alias Anna Chapman
Olena Marczuk
Porównując twarze obu bohaterek, nietrudno zauważyć ich wspólną cechę epatowania zmysłową delikatnością. Nie można się dziwić, iż obie tak erotycznie subtelne dziewczyny wdarły się w środowiska establishmentu politycznego w USA oraz w Polsce. Zmaskulinizowany „wielki świat” polityki i biznesu nie jest w stanie wzgardzić „zwiewnym, delikatnym, wręcz dziewczęcym  erotyzmem”.
Anna Chapmann (Kuszczenko) urodziła się w Związku Radzieckim w 1982 roku jako córka oficera KGB. Podczas wakacyjnej wycieczki do Anglii  w 2001 roku spotkała Alexa Chapmana, którego poślubiła rok później w wieku 20 lat.  Około 2003 roku małżonkowie wyemigrowali do Londynu. Podjęła pracę w finansowym City  Zjednoczonego Królestwa, uzyskując tym samym brytyjskie obywatelstwo. W 2006 roku, po niespełna czteroletnim stażu małżeńskim, para rozstała się.  Chapman nie straciła jednak obywatelstwa brytyjskiego. Około 2007 lub 2008 roku rosyjska szpieg, jako obywatelka Wielkiej Brytanii,  wyjechała do Nowego Jorku. Szybko stała się gwiazdą nocnych klubów na Manhattanie. Jej kariera jako osoby do towarzystwa w środowiskach amerykańskiego establishmentu politycznego rozwijała się nadzwyczaj dynamicznie do  2010 roku. Tamę karierze szpiegowsko-biznesowo-towarzyskiej Anny Chapman położyło FBI, aresztując naszą bohaterkę.   W 2012 roku powróciła do Moskwy w ramach wymiany szpiegowskiej zawartej  pomiędzy Obamą i Putinem.
Życiorys Oleny Marczuk jest strukturalnie podobny do biografii Anny Chapman. Oba realizują te same punkty: (1) wyjazd pięknej, uwodzicielskiej, delikatnej  dziewczyny w wieku 20 lub 21 lat do obcego państwa; (2) szybkie znalezienie męża; (3) uzyskanie obywatelstwa; (4) rozwód po dwóch lub trzech latach; (5) znalezienie partnera seksualnego o wysokiej pozycji społecznej; (6) dynamiczne pięcie się po szczeblach kariery w środowiskach establishmentu polityczno-biznesowego; (7) kłopoty ze służbami specjalnymi.
Podobieństwo w biografiach obu bohaterek uruchamia tło semantyczne szpiegostwa w umysłach odbiorców brandu Oleny Marczuk. Wyborcy, inspirowani przekazem medialnym konkurencji politycznej, będą zadawali podczas kampanii pytanie: czy Olena Marczuk  jest, podobnie jak Anna Chapman, rosyjskim szpiegiem,  tak zwanym „śpiochem” oczekującym na zadanie do wykonania?  Bez wątpienia samo stawianie takiego pytania wywoła w świadomości głosujących akty projekcji domniemania o szpiegostwie Marczuk na postać jej politycznego promotora – w tym wypadku Leszka Millera. W kontekście afery z 15 milionami dolarów od CIA za zezwolenie na organizację w Polsce więzień dla talibów, ten mechanizm projekcyjny skutecznie będzie aktywowany przez Internet, prasę, radio i telewizję. Komentatorzy nie będą powstrzymywali się od jakichkolwiek porównań.
Wizerunek Millera jako promującego temat rosyjskiego szpiega w wyborach parlamentarnych jest samobójczy dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Dlaczego więc lider SLD zdecydował się na manewr z wystawieniem Marczuk na pierwszej pozycji na łódzkiej liście w wyborach do Europarlamentu?
Rywalizacja Millera z Palikotem
Polityczny życiorys Millera pokazuje, że jest bystrym, szczwanym politykiem, gdyż nawet afera Rywina nie zdołała go zatopić. Z tego względu lider SLD musiał brać pod uwagę to, że wystawienie Marczuk na pierwszej pozycji na liście jego partii w  najbliższych wyborach  może wywołać w świadomości wyborców skojarzenia jego osoby z seksualno-szpiegowskimi treściami znaczeniowymi. Ryzykowanie takim wizerunkiem podczas kampanii może być wyłącznie wytłumaczone tym, że Miller gra w  grę polityczną o większą stawkę.
W kontekście polskiej awantury o genderyzm, wystawianie „żeńskich jedynek” w wyborach do Parlamentu Europejskiego jest równoznaczne ze sprzedażą produktu, jakim jest kulturowy wizerunek kobiety, czyli „żeński gender”. Wystawiając Olenę Marczuk na pierwszej pozycji w Łodzi, Miller tak naprawdę chce publiczności sprzedać pewien określony wizerunek kobiecości. Jako sprzedawca, konkuruje z Januszem Palikotem, który również próbuje sprzedać społeczeństwu  swoją interpretację   płci żeńskiej. Stawką w grze jest więc przekonanie obywateli naszego kraju do określonej, kulturowej matrycy ujmowania i oceniania kobiecości.
Millera apoteoza płci pięknej sprowadza się do ekscytacji kobietami-szpiegami Bonda z „Goldeneye”  ( http://www.youtube.com/watch?v=qGPBFvDz_HM ) – nie czytającymi książek, piekielnie zgrabnymi, wysportowanymi,  niebezpiecznymi, uwielbiającymi przemoc, rewolwer oraz seks bez orgazmu, ale zawsze przegranymi.
Oto, przykład kobiety Bonda tak uwielbianej przez Millera:
Czyż Kobieta Bonda i Kobieta Millera nie są do siebie podobne?
Kobieta Millera – Olena Marczuk
Kobieta Bonda – nasza filmowa agentka KGB  Izabella Scorupcco
Janusza Palikot oferuje obywatelom całkowicie odmienny typ kobiecości, ucieleśnionej w Ewie Wójciak – łódzkiej konkurentce  Marczuk w wyborach do Europarlamentu. Jego preferencje są wyznaczone przez takie oto cechy piękna kobiecego – aktorka teatralna, czytająca poezję Herberta, kochająca platonicznie Miłosza, bojowniczka o wolność, bezkompromisowa wobec butnych papieży, szczera i usmiechnięta (filuternie)
Kobieta Palikota – Ewa Wójciak
Ewa Wójciak z Czesławem Miłoszem
Puenta
Sprzedając kobiecość ucieleśnioną w seksie bez kobiecego orgazmu, Miller pośrednio sprzedaje społeczeństwu seksistowski wizerunek „prawdziwego mężczyzny”, którego rozpoznaje się „nie po tym, jak zaczyna, ale jak kończy”.  Seks bez orgazmu kobiecego, ale z orgazmem męskim – oto ukryte hasło lidera SLD w nadchodzących wyborach.
Sprzedając kobiecość ucieleśnioną w szaleństwie sztuki i poezji, Palikot pośrednio sprzedaje społeczeństwu  wizerunek mężczyzny preferującego wartości kultury wysokiej.
***
Wojciech Krysztofiak – kandydat do Parlamentu Europejskiego z listy wyborczej „Europa Plus-Twój Ruch”;  Lista Nr 5 (Nr 9 na liście);   okręg obejmujący województwa: Zachodniopomorskie i Lubuskie
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia Polski do Unii Europejskiej,  zorganizowanego pod patronatem Prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego i Prezydenta Francji Jacques’a Chirac’a; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute), od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International.

poniedziałek, 6 listopada 2017

CZY PRAWICOWY PORTAL OSKARŻA KACZYŃSKIEGO O SZPIEGOSTWO NA RZECZ ROSJI? METODĄ NA PAWLAKA?

Tygodnik „Sieci” wpływowych prawicowych publicystów, braci Karnowskich, opublikował tekst o Waldemarze Pawlaku pt. „Nowe <<Sieci>> - Człowiek Moskwy w Warszawie”. W materiale prasowym zarzucają byłemu premierowi,  wicepremierowi i ministrowi działalność na niekorzyść państwa. Autorzy tekstu stwierdzają:

Według prokuratury były wicepremier mógł przyjąć łapówkę za przychylność wobec Rosji przy negocjowaniu kontraktu gazowego z 2010 r.

Zacytowane zdanie wraz z tytułem tekstu sugeruje, iż Pawlak jest „człowiekiem Moskwy” analogicznie, jak „krawiec z Panamy” (bohater filmu szpiegowskiego).

Znalezione obrazy dla zapytania james bond pictures free download
Który z polskich polityków jest Jamesem Bondem z Moskwy? (źródlo: commons.wikimedia)
Reakcja Waldemara Pawlaka

Na swojej stronie FB, były premier w dziwnie spokojny sposób odpowiedział swoim oskarżycielom, iż w 2010 r. renegocjował umowę pomiędzy Polską a stroną rosyjską, którą wcześniej w 2006 r. podpisał minister Wojciech Jasiński w pisowskim rządzie Marcinkiewicza. Pawlak stwierdza, że udało mu się obniżyć cenę gazu aż o 15%. Oznacza to, że Jasiński podpisał, za aprobatą Kaczyńskiego, bardzo niekorzystną umowę z Rosją na dostawy gazu do Polski. Przez cztery lata musieliśmy więc płacić Rosjanom o ponad 15% wyższe ceny za gaz, które wynegocjowała jedna z najważniejszych nieformalnie osób w ścisłym środowisku Jarosława Kaczyńskiego.


Można postawić kilka pytań: Czy z 15% marży od miliardowych (w dolarach) zakupów jakaś niewielka część kwoty nie została przeznaczona na finansowanie działalności PiS? Czy stanowisko Marcinkiewicza w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju nie było nagrodą za podpisanie przez jego rząd niekorzystnej umowy gazowej z Rosją?

Znalezione obrazy dla zapytania gazprom photo
Putin instruuje szefa Gazpromu przed rozmowami handlowymi z ludźmi Kaczyńskiego

W styczniu 2004 roku Marcinkiewicz przyjął dymisję ówczesnego ministra skarbu Andrzeja Mikosza. Czy jego dymisja była spowodowana odmową podpisania niekorzystnego dla naszego państwa kontraktu z Rosją?   

Po dymisji, stanowisko Mikosza objął jako premier Kazimierz Marcinkiewicz, który sprawował je do czasu powołania Wojciecha Jasińskiego na stanowisko ministra skarbu. Jedną z pierwszych decyzji tego ostatniego było własnie podpisanie z Rosjanami niekorzystnego kontraktu na dostawy gazu
.
Warto dodać, że w czasach PRL Marcinkiewicz był działaczem Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, zaś Jasiński kierownikiem (w latach 70-tych XX wieku) Wydziału Spraw Wewnętrznych w płockim urzędzie miejskim. W latach 90-tych Jasiński awansował w strukturach partii Kaczyńskiego. Przez pewien okres był prezesem spółki „Srebrna” – najważniejszego ośrodka finansowania PC i PiS. Cieszył się ogromnym zaufaniem braci Kaczyńskich. Z funkcjonowaniem Srebrnej związany był arcybiskup Gocłowski.

Jaka grę rozgrywają prawicowi publicyści?

Oskarżając podtekstowo Pawlaka o szpiegowską działalność, prawicowi wydawcy tygodnika „Sieci” z pewnością mieli świadomość faktu, iż były premier wskaże Jasińskiego jako osobę odpowiedzialną za podpisanie z Putinem  niekorzystnego kontraktu gazowego. Mieli więc oni świadomość tego, że uderzając w Pawlaka tak naprawdę uderzą w jednego z najbardziej zaufanych ludzi Jarosława Kaczyńskiego. Publikacja tekstu o Pawlaku, jako o "człowieku Moskwy" w Polsce, ma stanowić granat, od którego nie ma zginąć były lider PSL, ale rykoszetem ma oberwać Jasiński.

Jeśli Marcinkiewicz, ostatnio bardzo często eksponowany w opozycyjnych mediach, zezna publicznie, iż dymisja Mikosza i nominowanie Jasińskiego na stanowisko ministra skarbu w 2006 r. było wymuszone przez Kaczyńskiego, to wówczas odłamek granatu, rzuconego w kierunku Pawlaka, uderzy również w prezesa PiS.

Nałożenie się na obecną aferę doniesień Piątka z „Gazety Wyborczej” o rosyjskich i esbeckich powiązaniach Macierewicza spowoduje, iż Kaczyński znajdzie się w sytuacji podobnej do tej, w której znalazł się Nixon podczas afery Watergate.

Czy celem ataku prawicowych publicystów na Kaczyńskiego jest wymuszenie odpowiedniej rekonstrukcji rządu?

Zbliża się moment rekonstrukcji rządu. „Źródła mówią”, że minister cyfryzacji, Streżyńska zostanie zsymisjonowana,  ale w zamian otrzyma ofertę startu w wyborach na prezydenta Warszawy. To jednak nie podoba się Ziobrze, który chce, aby w Warszawie o laur prezydenta powalczył jego człowiek – Patryk Jaki. Wydawcy tygodnika „Sieci” promują środowiska Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Oznaczałoby to, że to właśnie on atakuje Kaczyńskiego – tym bardziej, że prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie  niekorzystnego kontraktu gazowego. Marcinkiewicz zostanie przesłuchany w śledztwie przynajmniej w charakterze świadka.

Znalezione obrazy dla zapytania Orlen photo
Wojciech Jasiński jest obecnie prezesem najważniejszej polskiej firmy (źródło: commons.wikimedia)

Kaczyński jest wytrawnym graczem politycznym. Zbudował imperium finansowo-polityczne. Jest zbyt inteligentny na to, aby nie umieć "przeczytać ze zrozumieniem" obecnej sytuacji – wyrafinowanego ataku na jego osobę. 

Jeśli prezes PiS utrzyma Streżyńską na stanowisku szefowej ministerstwa cyfryzacji i zgodzi się na to, aby Jaki startował w wyborach na prezydenta Warszawy, wówczas będzie to oznaczało, iż Ziobro dysponuje potężnymi hakami na Kaczyńskiego.

Puenta

Rozwój narracyjny obecnej sytuacji z pewnością doprowadzi do zlania się w przestrzeni dyskursu publicznego wątku powiązań rosyjskich Macierewicza z fabułą gazową Jasińskiego, w tle z oskarżeniami Pawlaka o „bycie człowiekiem Moskwy”.

Taki kontekst narracyjny wymusza na czytelniku snutej opowieści postawienie pytania o jej związki z katastrofą smoleńską. Twardy elektorat PiS wierzy w zamach. Dlatego „spiskowi czytelnicy” fabuły politycznej, obecnie pisanej przez prawicowych publicystów, braci Karnowskich, mogą postawić pytanie: dlaczego ani Kaczyńskiego, ani Macierewicza, ani Jasińskiego nie było w feralnym Tupolewie?

To, czy fabule powieści szpiegowskiej, z pisowskimi postaciami w roli głównej, zostanie nadany odpowiedni dynamizm, zależeć będzie od tego, czy media rozpoczną tzw. "grzanie tematu".
   
 ***
Wojciech Krysztofiak - autor prac naukowych w czasopismach : „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International







smallseotools.com –  pagerank checker

środa, 18 lutego 2015

CZY MAGDALENĘ OGÓREK WSPIERAJĄ ROSYJSKIE SŁUŻBY SPECJALNE?


Blog Newsweeka nie przynależy do grupy najbardziej wpływowych platform medialnych w naszym kraju. Dobre, wpływowe teksty polityczne na tym blogu posiadają przeciętnie około 2000 odsłon. Ich siła rażenia jest więc marna. Dlaczego więc INO TV w Moskwie zadała sobie trud przetłumaczenia mojego tekstu i zamieszczenia jego streszczenia na swoich łamach? Nie jest wykluczone, że tekst był komentowany w moskiewskich wiadomościach, emitowanych przez tę stację telewizyjną. W rosyjskim tekście sugeruje się, że mój felieton jest  materiałem w rodzaju „redakcyjnego wstępniaka”. Nigdzie nie podano, iż jest to felieton blogerski, wyrażający osobiste poglądy autora. W jakim więc celu, INO TV, zawiadywana przez służby specjalne Putina, prefabrykuje takie wydarzenie medialne? Ktoś musiał poinformować rosyjskie służby specjalne  o istnieniu mojego, „nieco kabaretowego” felietonu o Magdalenie Ogórek. Więc kto? Z pewnością uczynił to ten, kto tekst przeczytał. A kto go przeczytał? Na pewno, ktoś ze sztabu wyborczego naszej kandydatki. Profesjonalne działania marketingowe w każdej kampanii wyborczej polegają na reagowaniu na rozmaite newsy medialne dotyczące kandydata, a więc wymagają  ich zbierania i analizowania. Czy oznacza to, że w sztabie wyborczym Ogórek i Millera znajduje się osoba mająca bezpośredni kontakt z rosyjskimi służbami specjalnymi? Publikacja moich tekstów na temat Magdaleny Ogórek zbiegła się z dwoma ważnymi faktami: sukcesem sondażowym Janusza Palikota z Twojego Ruchu oraz atakiem prezydenta Kwaśniewskiego na eseldowską kandydatkę na prezydenta Polski w kontekście jej sympatii wobec Putina, wyrażonej podczas konwencji w Ożarowie. Z tego punktu widzenia, tekst na temat mojego felietonu, który ukazał się na stronie internetowej, wpływowej pro-putinowskiej telewizji INO TV, można odebrać jako sygnał skierowany przeciwko Palikotowi. Jaka byłaby jego wymowa? Czy więc rosyjskie służby przygotowują jakąś prowokację względem  odbudowującej się partii Palikota?




16 lutego portal internetowy rosyjskiej pro-putinowskiej telewizji INO TV
Portal ten jest jednym z najpoważniejszych mediów politycznych Putina, odpowiedzialnych za kreację,  wśród rosyjskich obywateli, wizerunku ich państwa.  Platforma internetowa INO TV publikuje streszczenia tekstów, jakie się ukazują na temat Rosji w głównych mediach na świecie, takich, jak na przykład: Wall Street Journal, New York Times, The Guardianczy Financial Times.  Dobór streszczeń jest selekcyjny. Portal przypomina tygodnik „Forum” z  czasów komunistycznych.

Dlaczego rosyjska agentura monitoruje blog Krysztofiaka?

Blog Newsweeka nie przynależy do grupy najbardziej wpływowych platform medialnych w naszym kraju. Dobre, wpływowe teksty polityczne na tym blogu posiadają przeciętnie około 2000 odsłon. Ich siła rażenia jest więc marna. Dlaczego więc INO TV w Moskwie zadała sobie trud przetłumaczenia mojego tekstu i zamieszczenia jego streszczenia na swoich łamach? Nie jest wykluczone, że tekst był komentowany w moskiewskich wiadomościach, emitowanych przez tę stację telewizyjną.

W rosyjskim tekście sugeruje się, że mój felieton jest  materiałem w rodzaju „redakcyjnego wstępniaka”. Nigdzie nie podano, iż jest to felieton blogerski, wyrażający osobiste poglądy autora. W jakim więc celu, INO TV, zawiadywana przez służby specjalne Putina, prefabrykuje takie wydarzenie medialne?
W felietonie poruszam sprawę  rosyjskiego szpiega, aresztowanego kilka miesięcy temu. Na ten temat napisałem jesienią 2014 roku  tekst. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/10/rosyjscy-szpiedzy-w-szczecinie-czy.html, w którym zauważam, że szpieg był stażystą w firmie konsula honorowego Rosji rezydującego w Szczecinie. Zwróciłem również uwagę na to, iż w tym mieście funkcjonuje silna rosyjska siatka szpiegowska, choćby z takiego powodu, iż znajduje się w nim główna kwatera NATO zawiadująca tak zwaną flanką wschodnią. Publikacja mojego tekstu wywołała reakcję. Po tygodniu otrzymałem  wezwanie do usunięcia publikacji od międzynarodowej agencji prawniczej. http://krysztofiak-wojciech.blogspot.com/2014/11/kampania-samorzadowa-brutalnie.html

W felietonie będącym przedmiotem zainteresowania telewizji rosyjskiej INO TV zadaję pytanie: czy mąż kandydatki w wyborach prezydenckich w Polsce, Magdaleny Ogórek, miał osobiste kontakty z konsulem honorowym Rosji rezydującym w Szczecinie? Pytanie moje jest zasadne, gdyż Mochnaczewski (były poseł RP) pod koniec lat 80-tych kończył studia w Uniwersytecie Szczecińskim, a potem pracował w tym mieście w jednej ze szkół wyższych. W Instytucie Politologii US - w którym mąż M. Ogórek studiował - pracował dawny, osobisty doradca w latach 70-tych ówczesnego ambasadora radzieckiego w Polsce.  Potem został zwolniony z US i objął stanowisko rektora jednej z prywatnych szkół wyższych w Szczecinie.
Czy więc skojarzenie przeze mnie w felietonie nazwiska Ogórek ze szczecińską społecznością sympatyków rosyjskiego państwa było powodem  odniesienia się telewizji INO TV do mojego tekstu?  Czy rosyjski tekst stanowić ma jakiś komunikat skierowany do mnie? Czy mam bać się rosyjskich służb specjalnych?

Czy sztab Magdaleny Ogórek poinformował rosyjską telewizję INO TV o felietonie?

Ktoś musiał poinformować rosyjskie służby specjalne  o istnieniu mojego, „nieco kabaretowego” felietonu o Magdalenie Ogórek. Więc kto? Z pewnością uczynił to ten, kto tekst przeczytał. A kto go przeczytał? Na pewno, ktoś ze sztabu wyborczego naszej kandydatki. Profesjonalne działania marketingowe w każdej kampanii wyborczej polegają na reagowaniu na rozmaite newsy medialne dotyczące kandydata, a więc wymagają  ich zbierania i analizowania. Czy oznacza to, że w sztabie wyborczym Ogórek i Millera znajduje się osoba mająca bezpośredni kontakt z rosyjskimi służbami specjalnymi?

Jeśli zaprezentowany scenariusz jest w znaczącym stopniu prawdopodobny, to co oznacza opublikowanie w INO TV streszczenia felietonu mało wpływowego blogera,  i zarazem pracownika naukowego ze Szczecina?



Publikując swój tekst, rosyjskie służby musiały zakładać, że zostanie on zauważony. Czy intencją ich aktu nie było właśnie to, aby ich tekst został właśnie zauważony? Trudno bowiem przypuszczać, że działalność Krysztofiaka stanowi jakieś zagrożenie dla agentów rosyjskich rezydujących w   Szczecinie. Chyba, że zakładają to, iż jestem członkiem jakiegoś międzynarodowego „think-tanku” o znaczącym wpływie geopolitycznym.

Od dwóch lat promuję ideę  sieci przesyłu gazu i ropy z Zatoki Perskiej - przez Turcję i Ukrainę - do  Polski, finansowaną przez kapitał trzech wymienionych państw z dodatkiem amerykańskich dolarów. Realizacja takiej koncepcji niweczy plany Putina energetycznego podboju Unii Europejskiej. Na taki pomysł może jednak wpaść każdy inteligentny człowiek, który umie posługiwać się mapą. Czy Putin boi się upowszechnienia tego memu? Czy ustanowienie go rdzennym elementem narracji dotyczącej agresji Rosji na Ukrainę zagraża planom strategicznym rosyjskiego przywódcy?  Z takiego punktu widzenia, moskiewska publikacja miałaby stanowić akt zastraszenia mnie. Szczerze mówiąc, nie wydaje mi się taki scenariusz wiarygodny.

Scenariusz alternatywny

Publikacja moich tekstów na temat Magdaleny Ogórek zbiegła się z dwoma ważnymi faktami: sukcesem sondażowym Janusza Palikota z Twojego Ruchuhttp://blogi.newsweek.pl/Tekst/polityka-polska/695526,palikot-dogania-ogorek.html#comments oraz atakiem prezydenta Kwaśniewskiego na eseldowską kandydatkę na prezydenta Polski w kontekście jej sympatii wobec Putina, wyrażonej podczas konwencji w Ożarowie. W programie telewizyjnym Lisa (redaktora naczelnego „Newsweeka”), Kwaśniewski wyraził wręcz swoje niedowierzanie tym, że Ogórek, Miller i SLD opowiedziało się przeciwko pomaganiu Ukrainie w jej walce z rosyjskim agresorem.  Mój felieton o sukcesie Palikota został opublikowany na oficjalnej stronie partyjnej TR. Kwaśniewski jeszcze rok temu był kojarzony z popieraniem projektu politycznego lidera polskich socjal-liberałów.  Z tego punktu widzenia, tekst na temat mojego felietonu, który ukazał się na stronie internetowej, wpływowej pro-putinowskiej telewizji INO TV, można odebrać jako sygnał skierowany przeciwko Palikotowi. Jaka byłaby jego wymowa?

Ponieważ Palikot dogania w sondażach Ogórek, a więc tym samym zagraża realizacji planu wykreowania jej jako wschodzącej gwiazdy politycznej, należy zastraszyć lidera Twojego Ruchu. Uzyskanie bowiem przewagi nad Ogórek spowoduje całkowitą atrofię SLD. Czy więc rosyjskie służby przygotowują jakąś prowokację względem  odbudowującej się partii Palikota? Po wyjściu z TR wielu dawnych postkomunistycznych działaczy i funkcjonariuszy, struktury tej partii  przestały być wrażliwe na oddziaływania ze strony obcych służb specjalnych.

Reakcja Millera

„Rzeczpospolita” oraz „Tok.Fm”  publikują materiał o tak zwanych „punktach zapalnych” pomiędzy Ogórek i Millerem. Według informacji podanej przez dziennik,  Miller dokonał wyboru Ogórek jako kandydata w walce o urząd prezydenta z powodu braku pieniędzy w sejfie SLD na kampanię.  Miała być ona łatwo kreowalnym manekinem. Okazuje się jednak, że jej przemówienia nie były konsultowane z liderem SLD.



Czy opublikowane teksty na temat relacji: Miller - Ogórek, to zamówienie samego Millera? Czy też stanowią one „ściśle tajny przeciek” ze sztabu wyborczego kandydatki?  Jeśli zamówił je Miller, to oznacza to, że przestraszył się swojej politycznej wybranki. Dlaczego? A może nie jej, lecz Mochnaczewskiego?   Wyłania się bowiem retoryczne pytanie: skąd Ogórek weźmie kasę na kampanię, skoro w sejfach SLD jej nie ma? Można zapytać nieco karykaturalnie: Czy z moskiewskiej telewizji INO TV?  Być może za kilka tygodni Miller odmówi popierania żony Mochnaczewskiego w jej egzotycznej kampanii, przypominającej zmagania Tymińskiego.

Jeśli jednak, materiał opublikowany przez „Rzeczpospolitą” jest wynikiem przecieku, to pokazuje on niepokój  w szeregach SLD w związku z obraną strategią. Kilka tygodni temu kluczowi polscy komentatorzy sceny politycznej wyrazili swoje zdziwienie wyborem Ogórek przez Millera jako kandydatki SLD w wyborach prezydenckich. Wybrano Ogórek tak, jakby nie było Hausnera, Rotfelda czy nawet Olejniczaka. 

Rzecz jasna, na tak zwanych salonach nie wypada postawić jednoznacznego pytania: czy Ogórek nie jest czasami, być może nieświadomą,  „wtyką” rosyjskiego wywiadu?  To pytanie postawiłem w nieco groteskowej manierze w swoim felietonie, porównując naszą bohaterkę z Madame Walewską, zaś Putina z Napoleonem Bonaparte. Sformułowałem apel do ABW, aby „przesłuchała” Mochnaczewskiego. Nie jest wykluczone, że doszło do przecieku z ABW do sztabu wyborczego SLD, a to z kolei, być może, wywołało popłoch w szeregach działaczy Millera, iż „wszystko się wyda”. W tym kontekście, rosyjskie streszczenie mojego felietonu w INO TV, w tzw. tonie żartobliwym i prześmiewczym, może  stanowić ma jakąś formę wycofania się z ewentualnie planowanej akcji rosyjskiego wywiadu.

Puenta

W kontekście rzezi ukraińskich żołnierzy dokonanej przez szwadrony Putina w Debalcewe, nie można trywializować i „obracać w żart” działań operacyjnych rosyjskich służb specjalnych w Polsce. Po podpisaniu porozumień w Mińsku, zamordowano dziesiątki żołnierzy ukraińskich. Każdy, kto wyraża jakiekolwiek zrozumienie dla agresora z Rosji, musi się liczyć z tym, że wyraża swoje przyzwolenie na zabijanie ludzi. W tym kontekście, wypowiedź Ogórek,  że jest przeciwna dozbrajaniu Ukrainy, jest tym samym akceptacją rzezi na Ukraińcach w Debalcewe. Miejmy nadzieję, że Miller „otrzeźwieje” i odmówi dalszego popierania żony Mochnaczewskiego.



***
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w czasopismach Listy Filadelfijskiej: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations  of Science”; uczestnik Seminarium filozoficznego w Paryżu, z okazji wstąpienia POLSKI do Unii Europejskiej; stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute, od 2014 członek Honorary Associates Rationalist International).