Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ONR. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ONR. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 lutego 2018

W odpowiedzi Bronisławowi Wildsteinowi. Model sytuacji politycznej w Polsce z Kobylańskim jako elementem

TEKST  Z  DNIA  13.11.2012  ROKU
Planowany udział w Marszu Niepodległości miliardera Kobylańskiego, podejrzewanego o współpracę z SS podczas wojny a później z organizacją Odessa (działającą również w instytucjach watykańskich), odstraszył wielu polityków z prawej strony. Zrezygnowali z udziału w Marszu, choćby, tacy piewcy prawicy, jak: Terlikowski czy Wildstein. Roman Giertych zaś przyłączył się do prezydenta Komorowskiego. Dla kontrastu, krakowskie przemówienie Kaczyńskiego w tonie anty-unijnym, zamachowym, anty-liberalnym oraz prokatolickim, wydaje się być celowo zsynchronizowane z przekazem ONR i Kobylańskiego. Czy Kaczyński jest więc finansowany przez miliardera z Ameryki Południowej?
Interpretacje wydarzeń politycznych bywają różne. Nadto, ich autorzy są motywowani różnymi celami swojej hermeneutycznej aktywności. Politycy interpretują scenę polityczną po to, aby zdewaluować swoich konkurentów do władzy. Historycy z kolei, krocząc za Diltheyem, Windelbandem czy innymi metodologami idiograficznej historiografii, doszukują się w wydarzeniach politycznych  jakiegoś sensu dziejowego, przybierającego postać rozmaitych wartości lub antywartości. Inny typ interpretacji, opracowany w Szkole Frankfurckiej,  można określić jako teorio-komunikacyjny. W takiej perspektywie hermeneutycznej, wypadki polityczne jawią się „spiskowo” jako przejawy, manifestacje czy też skutki realizacji określonych strategii politycznych. Mówiąc w stylu  Wittgensteina, sparafrazowanego duchem Habermasa, polityka jest grą realizującą rozmaite strategie decyzyjne, których celem jest osiągnięcie łupu. Politycy grają o łup, stosując rozmaite narzędzia walki, kierując się rozmaitymi regułami gry.
Bronisław Wildstein w swoim tekście, opublikowanym 11.11.2012 w „Uważam Rze” (http://www.uwazamrze.pl/artykul/950521-Kto-za-czym-stoi.html ), stwierdza prześmiewczo, iż „ niejaki Wojciech Krzysztofiak [podaje nazwisko z błędem] łączy ze sobą afery taśmową, budowlaną, Amber Gold oraz trotylową i dodaje polityczne samobójstwa.”. Sugeruje nawet, że moja spekulacja jest przeprowadzona z rozmachem. Prawicowy felietonista nie ma racji, przypisując mi jakiekolwiek stwierdzenia dotyczące śmierci prezydenta Lecha Kaczyńskiego oraz ostatnich afer. W swoich felietonach konstruuję jedynie pewien model tłumaczący doświadczane przez nas w ostatnich miesiącach wydarzenia polityczne rozgrywające się w naszym kraju. Każdy model jest jedynie hipotetyczny.
Dowolną sytuację polityczną można ująć jako walkę o łup co najmniej dwóch graczy. Aby zrozumieć politykę, komentator musi zidentyfikować precyzyjnie kategorię łupu, o który biją się przeciwnicy. Nie wystarczy powiedzieć, że Tusk (PO) z Kaczyńskim (PiS) biją się o władzę. Władza bowiem zawsze jest władzą nad czymś!!! W Polsce chodzi o władzę nad dwiema materiami:  ludzkimi duszami oraz gazem łupkowym. PiS domaga się kontroli państwowej nad naszymi sumieniami i zachowaniami, które miałyby realizować katolicko-tradycjonalistyczny styl życia. PO zaś pragnie, przede wszystkim, kontrolować „interes gazowo-łupkowy”. Skuteczne sięgnięcie przez Kaczyńskiego i Rydzyka po władzę uniemożliwi Tuskowi eksploatację „gazowego złotego runa”. Z kolei utrzymywanie władzy przez Tuska uniemożliwia Kaczyńskiemu i Rydzykowi panowanie nad naszymi snami, wyobrażeniami, myślami i zachowaniami. Konflikt interesów pomiędzy PO i PiS nie polega na tym, że obie partie biją się o ten sam łup. Tusk bowiem walczy o kasę z gazu łupkowego, zaś Kaczyński i Rydzyk o  tacę w kościołach, zapełnianą kasą podczas niedzielnych mszy.
Gdyby Tusk z Komorowskim poparli  Episkopat Polski i jego program katolicyzacji Polski, Rydzyk wraz z PiS-em stanowiliby co najwyżej egzotyczną, kanapową grupę politycznych krzykaczy. Dlaczego więc za cenę spokoju politycznego Tusk nie wesprze „tacy Kościoła Katolickiego” w Polsce? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Kościół zawsze chce mieć więcej. Wspierając go raz, należy liczyć się z kolejnymi daninami na rzecz biskupów. Nie opłaca się. Koszty są nazbyt wysokie. Powodem konfliktu  pomiędzy PO i PiS jako politycznym ramieniem Kościoła Katolickiego jest więc grzech zaniechania  czynienia przez PO  „powinności obdarowywania biskupów wypełnioną po brzegi tacą”.
Bezpośrednim przeciwnikiem PO w walce o gazowy łup nie jest więc PiS, lecz jest nim „wróg zewnętrzny”, którym jest Putin i Gazprom.  Jeśli bowiem Tusk będzie miał łupki, to Putin mniej zarobi na swoim gazie. Interesem Rosji jest więc to, żeby w Polsce nie wydobywano gazu łupkowego. Siermiężnym sposobem rozwiązania rosyjskiego problemu byłoby „rozjechanie Polski czołgami  produkowanymi na Uralu”. Nasz kraj jest jednak w NATO i taka strategia jest politycznie nie do zrealizowania. W jaki więc sposób można zablokować realizację polskiego programu poszukiwań i eksploatacji złóż gazu łupkowego?
Najambitniejszy scenariusz powinien, z logicznego punktu widzenia, celować w ustanowienie w Polsce pro-moskiewskiego rządu, który najzwyczajniej odrzuci projekt gazowy. Czy taki pro-moskiewski rząd mógłby zostać utworzony przez Kaczyńskiego i Rydzyka? Za cenę pozostawienia na Syberii maryjnych anten Rydzyka i ewnwtualnych koncesji na chrystianizację dawnych, azjatyckich republik radzieckich, przyszły premier Kaczyński mógłby wstrzymać inwestycje w „gaz łupkowy”. Co więcej, „anty-rosyjska i zamachowa retoryka” mogłaby się nawet okazać świetnym sposobem maskowania pro-moskiewskiej strategii gospodarczej. Rząd Kaczyńskiego już raz zgodził się na nadzwyczaj wysokie ceny zakupu rosyjskiego gazu. Oczywiście, pozostaje zawsze  ryzyko polegające na tym, że antyrosyjskie motywy przybierające formę retorycznego pieniactwa, choć spełniałyby funkcję maskowania pro-moskiewskiej polityki ewentualnego rządu PiS i Rydzyka, mogłyby wydostać się spod kontroli i doprowadzić do nieoczekiwanego rozwoju wydarzeń. Kaczyński w takich sytuacjach bywa nieobliczalny. Pokazał to otaczając się we wcześniejszych kampaniach ludźmi z peerelowskiego, gierkowskiego aparatu władzy.
Skromniejszy scenariusz blokowania programu łupków gazowych mógłby bazować na destabilizowaniu sytuacji politycznej w Polsce. Skoro jest dwóch, agresywnie do siebie ustosunkowanych graczy – tj. Tusk i Kaczyński – należy napuszczać ich na siebie tak, jak szczuje się bulteriery podczas psich walk w Nowosybirsku. Oczywiście, nie idzie tu o generowanie „pyskówek”, gdyż one na ogół nie odstraszają wielomiliardowych inwestorów. Skuteczną formą destabilizacji jest wojna domowa. Nie ma oczywiście szans na to, że z Polski da się uczynić Wietnam. Nie mniej jednak, można sobie wyobrazić sytuację, że co tydzień w którymś z większych miast polskich dochodzi do starć policji z „narodowcami”. Eskalacja politycznego napięcia może doprowadzić do  organizowania się ugrupowań radykalno-narodowych w „szwadrony miejskiego terroru”. Wystarczy, że dojdzie do nieszczęśliwego wypadku podczas takich zadym – przypadkowego zabicia gumowymi kulami policyjnymi jakiegoś demonstranta (na przykład, dziesięcioletniego dziecka).
Dotychczasowe afery wpisują się doskonale w zaprezentowany model. Afery: taśmowa, Amber Gold, zdjęciowa, „pogrzebowa” oraz sondażowa, miały wytworzyć nastrój zniechęcenia społecznego wobec Rządu Tuska. Sondaże zaczęły pokazywać spadek poparcia dla PO i wzrost poparcia dla PiS. Wykreowano sondaż z 5%-ową przewagą Kaczyńskiego nad Tuskiem, który miał sygnalizować koniec społecznego poparcia dla Platformy. Afera trotylowa była zaplanowana jako bodziec inspirujący lud do wyjścia na ulicę.  Zbliżające się święto narodowe, 11-listopada, poprzez starcia „młodzieży narodowej” podczas Marszu Niepodległości, miało stanowić „klasyczny zapalnik do powstania przeciwko władzy”. Nawet przygotowano odezwę do narodu, aby młodzi Polacy wstępowali do Straży Niepodległości.
Wydaje się, że prof. Brzeziński czy też prezydent Komorowski, sugerując, że Rosjanie „maczają swoje łapy w polskich aferach”, mają rację. Planowany udział w Marszu miliardera Kobylańskiego, podejrzewanego o współpracę z SS podczas wojny a później z organizacją Odessa (działającą również w instytucjach watykańskich), odstraszył wielu polityków z prawej strony. Zrezygnowali z udziału w Marszu, choćby, tacy piewcy prawicy, jak: Terlikowski czy Wildstein. Roman Giertych zaś przyłączył się do prezydenta Komorowskiego. Dla kontrastu, krakowskie przemówienie Kaczyńskiego w tonie anty-unijnym, zamachowym, anty-liberalnym oraz prokatolickim, wydaje się być celowo zsynchronizowane z przekazem ONR i Kobylańskiego. Czy Kaczyński jest więc finansowany przez miliardera z Ameryki Południowej? Odpowiedź na to pytanie  jawi się jako intrygująca – w szczególności, w kontekście południowo-amerykańskiego wątku afery sprzed lat: „Telegrafu”.
Bronisław Wildstein w swoim wywiadzie dla „ Newsweeka” stwierdził, że coraz bardziej jest skłonny wierzyć w zamach smoleński. Kaczyński w gazecie Wildsteina „Uważam Rze” wyraził nawet swoje 99-procentowe przekonanie w zamach. Równolegle w niemieckim, konserwatywno-prawicowym dzienniku „Die Welt” zamieszczono tekst podsycający takie domniemania. Komuś najwyraźniej zależy na wywoływaniu napięć w polskiej polityce. Jeśli te napięcia są finansowane za pieniądze Kobylańskiego, to co taki fakt oznaczałby? Trzeba by wówczas stworzyć kolejny model politologiczny takiej sytuacji, odsyłający do zdarzeń sprzed wielu, wielu lat – do II wojny światowej, do struktur SS działających w Ameryce Południowej (Odessa), do polityki Watykanu (działalność Aloisa Hudala). Bez wątpienia taki model byłby spekulatywny w wysokim stopniu. Nie dysponujemy bowiem wiarygodnymi danymi historycznymi. Jego wartością jednak byłaby konstrukcja punktu widzenia, z którego moglibyśmy interpretować obecne wydarzenia w Polsce i który pozwalałby nam „dmuchać zawczasu na zimne”. Oby Kobylański był tylko turystą w Polsce. Bronisławowi Wildsteinowi zalecam ostrożność w snuciu „zamachowych podejrzeń”. Może się bowiem okazać, że jego wyobraźnia i spekulacje są już kontrolowane przez „pieniądze Kobylańskiego”.
Wojciech Krysztofiak (autor prac naukowych w: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”)
http://www.facebook.com/pages/Fan-Klub-Krysztofiaka/397324376997122

wtorek, 30 stycznia 2018

JAK ROZWIĄZAĆ SPÓR IZRAELA Z POLSKĄ O HOLOKAUST?

Spór Izraela z Polską o nowelizację ustawy o IPN, która wprowadza karanie grzywną lub więzieniem za przypisywanie państwu polskiemu lub narodowi polskiemu odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką jest poddawany przez pisowskich polityków eskalacji. Z jednej strony, najważniejsze osoby w państwie deklarują chęć dialogu z władzami Izraela, a z drugiej strony twardo obwieszczają, iż uchwalony przez Sejm przepis prawny nie zostanie zmieniony. Mamy więc do czynienia z irytującą „kakofonią dwugłosu”.


Znalezione obrazy dla zapytania holocaust photo
Holokaust Żydów (źródło: wikipedia)
Pisowska taktyka „rozmydlania” konfliktu pogłębia go jeszcze bardziej

W znakomitej części współczesne, polskie społeczeństwo manifestuje postawy antysemickie. Z tej racji, cofnięcie się partii rządzącej od uchwalenia nowelizacji ustawy o IPN doprowadzi do spadku poparcia sondażowego dla PiS. Obywatele o radykalnych poglądach nacjonalistyczno-katolickich odwrócą się od Kaczyńskiego, o ile PiS zrezygnuje ze swojego przedsięwzięcia. Stąd, słyszymy wypowiedzi polityków PiS, iż nie zamierzają oni ugiąć się pod dyktatem rządu Izraela.

Jeden z najzagorzalszych zwolenników „dobrej zmiany”, propagandowy publicysta, Rafał Ziemkiewicz nazwał nawet polityków izraelskich parchami. Jego wypowiedź można zinterpretować jako apel - skierowany do środowisk „kato-nacjonalistyczno-faszystowskich” - do antysemickiej krucjaty pod hasłem: Nie będzie nam Żyd pluł w twarz. Zachowanie medialne Ziemkiewicza można nawet porównać z nawoływaniem do przeprowadzenia w Polsce „kryształowej nocy”. Czy środowiska liberalne w Sejmie złożą zawiadomienie do prokuratury o popełnieniu przez Ziemkiewicza przestępstwa nawoływania do przemocy wobec Żydów?

Spalona synagoga podczas nocy kryształowej w Magdeburgu (źródło: wikipedia)


W sytuacji podgrzewania antysemickich nastrojów w Polsce przez pisowskich publicystów, deklaracje rządu i prezydenta o potrzebie dialogu z izraelskim rządem pobrzmiewają jako niskiego lotu technika marketingowej manipulacji. Żydowskie środowiska na całym świecie zidentyfikują pisowską, oficjalną narrację jako „robienie z Żydów głupków”. Warto w tym kontekście przywołać fakt, iż Żydzi stanowią jeden z najlepiej wykształconych narodów świata. Nie przypominają w tym względzie współczesnych Polaków, wśród których co najmniej 60 % jest funkcjonalnymi analfabetami (nie umie ze zrozumieniem przeczytać nieco ambitniejszego tekstu prasowego).

Znalezione obrazy dla zapytania ONR photo
Polskie, antysemickie, popierające PiS, oddzdały ONR (źródło: newsbook.pl)
Konflikt z Izraelem należy rozwiązać

Instytucje żydowskie w USA stanowią potężne lobby, które w istotny sposób wpływa na strategię geopolityczną amerykańskiego rządu oraz centrów decyzyjnych NATO. Konflikt Polski z Izraelem w kwestii najbardziej fundamentalnej dla każdego Żyda, jaką jest Holokaust, będzie więc szkodził naszemu państwu przede wszystkim w obszarze bezpieczeństwa.

Jeśli PiS nie zmodyfikuje nowelizacji ustawy o IPN, to Izrael zablokuje zakup przez Polskę systemu obronnego Patriot oraz doprowadzi do istotnej redukcji kontyngentu wojsk NATO w Polsce w ramach zabezpieczania tak zwanej, wschodniej flanki. W perspektywie prognozowanego, niemal przez wszystkie najważniejsze, natowskie „think-tanki”,  ataku Rosji na Ukrainę po 2019 roku, odmowa realnej współpracy z rządem izraelskim w kwestii uregulowania prawnych ograniczeń dyskursu na temat Holokaustu będzie dla Polski „politycznym samobójstwem”.

O wizerunek historyczny Polski należy również dbać

To, że używanie w zachodnich mediach fraz takich, jak „polskie obozy koncentracyjne”, stanowi praktykę przypisywania Polsce sprawstwa w niemieckich zbrodniach podczas II Wojny Światowej jest bezspornym faktem. Co więcej, praktyka ta nie ma charakteru incydentalnego. Jej celem jest stworzenie wizerunku naszego społeczeństwa jako współodpowiedzialnego za zbrodnie niemieckie. Funkcjonalność polityczna takiego celu została pewnie obmyślona jako element kulturowej integracji Europy. 

Polacy jako nacja, która instytucjonalnie nie uczestniczyła w Holokauście, stanowią element wyróżniony we współczesnej, historycznej narracji na temat Europy. To bez wątpienia przeszkadza w budowaniu tożsamości europejskiej w oparciu o „niemiecko-francuski etos kulturowy”.

Znalezione obrazy dla zapytania Leon Degrelle photo
Leon Degrelle: twórca belgijskich oddziałów SS (źródło: commons.wikimedia) 

Ambicją Polaków w przyszłej zjednoczonej Europie jest zachowanie naszej historycznej martyrologii, gdyż ona pozwala nam budować wizerunek kraju, który nie leży na rogatkach Europy, ale poprzez dziedzictwo historyczne tkwi w jej centralnym miejscu na równi z Francją czy Niemcami. Prawiewszystkie nacje, z wyjątkiem Polaków, Greków, Serbów i Brytyjczyków, stworzyły instytucje kolaborujące z Hitlerem w Holokauście. 

Znalezione obrazy dla zapytania Petain photo
Marszałek Petain: główny współpracownik Hitlera we Francji
 (źródło: commons.wikimedia)

Upowszechnienie się w przestrzeni europejskiej narracji wizerunku Polaków jako dzielących z Niemcami udział w przemysłowej zbrodni dokonanej na Żydach będzie stanowiło czynnik generujący kreację schematu kulturowego postrzegania nas jako społeczeństwa wyłącznie „buforującego” Europę od totalitarnej Rosji. W krajach buforowych przepływy finansowe międzynarodowego kapitału są traktowane jako ryzykowne inwestycje. Dlatego też ochrona naszego historycznego wizerunku jest ważna choćby z powodów ekonomicznych. Jeśli więc chcemy bogacić się, to nie możemy pozwolić sobie na wmówienie nam, iż współorganizowaliśmy Holokaust – największą zbrodnię w dziejach Europy. Za nią odpowiedzialna jest katolicka Europa. 


Jak zmodyfikować nowelizację ustawy o IPN?

Artykuł, który wzbudził kontrowersję w żydowskich środowiskach, brzmi następująco:

Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok jest podawany do publicznej wiadomości. Przepis ten stosuje się do obywateli polskich i do cudzoziemców.

Zacytowane sformułowanie stanowi niechlujne sformułowanie normy prawnej. Razi swoją wieloznacznością. Z tej racji może być używane przez prokuraturę do ścigania publicystów, którzy w swoich tekstach przeciwstawiają się nacjonalizmowi, kato-faszyzmowi i innym ksenofobicznym ideologiom. 

Przepis nie dookreśla rozumienia kategorii faktów. Od czasów słynnych debat filozoficznych z Kołem Wiedeńskim, wiemy dzisiaj, że nie ma czegoś takiego jak „nagie fakty”. Faktów nie ma w świecie, są one w ludzkich głowach. Są okularami, poprzez które spoglądamy na doświadczaną rzeczywistość. Okulary takie, każdy z nas może stworzyć wedle własnego upodobania. Fakty mogą być lepiej lub gorzej, a czasami źle ustalane. Kryteria ich ustalania są formułowane w metodologiach uprawiania nauki i humanistyki. Kontrowersyjny przepis niczego nie mówi o tym, czy fakty, wbrew którym ktoś przypisuje odpowiedzialność za niemieckie zbrodnie narodowi polskiemu lub państwu polskiemu, mają być ustalone wedle ideologicznej mody czy też zgodnie z obowiązującymi kanonami metodologicznymi ich ustalania w historiografii.

W prawie odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za czyny nie jest penalizowana. Tym, co podlega sankcjom karnym, jest sprawstwo przestępcy rozumiane na co najmniej trzy sposoby: jako kierownicze, wykonawcze lub polecające. Przypisanie dowolnemu podmiotowi odpowiedzialności czy współodpowiedzialności za czyn przestępczy nie jest więc tym samym, co przypisanie danemu podmiotowi faktu popełnienia przezeń przestępstwa. W takiej sytuacji nie można mówić nawet o pomówieniu państwa czy narodu o popełnienie przestępstwa, gdyż odpowiedzialność narodu za czyn przestępczy oznacza wyłącznie zachowania jego przedstawicieli wpływające na zaistnienie przestępstwa. Pomówienie kogoś oznacza zaś fałszywe przypisanie mu sprawstwa w przestępstwie, a nie odpowiedzialności za nie (czyli wpływu na jego zajście).

Propozycja brzmienia kontrowersyjnego artykułu w ustawie o IPN

Proponuję następującą redakcję feralnego artykułu:

Kto publicznie i wbrew ustalonym naukowo faktom przypisuje bezpośrednio lub presupozycyjnie, w szczególności używając wyrażeń „polskie obozy śmierci”, „polskie obozy koncentracyjne”, „polskie miejsca kaźni”,  Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu instytucjonalne sprawstwo lub współsprawstwo kierownicze lub wykonawcze - wykluczywszy sprawstwo wykonawcze będące skutkiem sprawstwa polecającego -  w popełnionych przez III Rzeszę Niemiecką zbrodniach nazistowskich lub w innych przestępstwach stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w inny sposób rażąco pomniejsza sprawstwo kierownicze lub wykonawcze - wykluczywszy sprawstwo wykonawcze będące skutkiem sprawstwa polecającego -  rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok jest podawany do publicznej wiadomości. Przepis ten stosuje się do obywateli polskich i do cudzoziemców. Przy czym, sprawstwo instytucjonalne oznacza działania instytucji determinowane w dowolny sposób przez ustalone prawnie lub ustalone pozaprawne i nieformalne reguły jej funkcjonowania.

W zaproponowanej wersji, artykuł penalizuje wyłącznie takie wystąpienia publiczne, w których kwestionowane są naukowo ustalone fakty zbrodni niemieckich, popełnione bez udziału Polaków. Co więcej, artykuł wyklucza z zakresu penalizacji wystąpienia publiczne, w których mówi się o sprawstwie wykonawczym Polaków będącym skutkiem sprawstwa polecającego Niemców w zbrodniach. Bez wątpienia tego rodzaju sytuacja miała miejsce w Jedwabnem: Niemcy byli sprawcami polecającymi, zaś Polacy - sprawcami wykonawczymi.

Zaproponowany przepis penalizuje jedynie akty przypisywania sprawstwa instytucjonalnego państwu polskiemu lub narodowi polskiemu w zbrodniach. Artykuł dopuszcza więc mówienie o tym, że jacyś Polacy dopuścili się zbrodni na Żydach czy nawet Niemcach, czy też innych nacjach. 

Zwrócenie uwagi na akty presupozycyjnego przypisywania państwu polskiemu  lub narodowi polskiemu sprawstwa w niemieckiej zbrodni pozwala na ściganie tych wszystkich publicystów, który używają fraz typu: „polskie obozy koncentracyjne” oraz podobne.

Puenta

Jeśli PiS nie zmodyfikuje zapisu nowelizacji ustawy o IPN, to będzie to świadczyło o tym, iż partia rządząca zamierza wskrzesić w polskiej debacie politycznej mem antysemityzmu w celu zyskania jeszcze większego poparcia sondażowego. Budowanie własnego elektoratu w oparciu o penalizacyjną praktykę ochrony wizerunku własnego narodu jest już budzeniem demonów historii. 

Warto więc zapytać: czy celem PiS jest rzeczywista ochrona „polskości” przed krzywdzącymi określeniami Polaków jako tych, którzy budowali niemieckie obozy koncentracyjne, czy też jest nim osadzenie w umysłach obywateli antysemickich schematów myślenia?

***
Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science” (13 artykułów w bazie Web of Science); autor książki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantów  badawczych Narodowego Centrum Nauki: w latach 2013-2015 (na temat mentalnych mechnizmów liczenia) oraz w latach 2017-2019 (na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych); inwigilowany w 1988 roku przez komunistyczną Służbę Bezpieczeństwa w operacji pod kryptonimem "Krytyka".  

    
       





smallseotools.com –  pagerank checker

piątek, 29 grudnia 2017

CZY W 2018 ROKU POLSKA DOKONA RECHRYSTIANIZACYJNEJ INWAZJI NA ISLANDIĘ?

Obejmując stanowisko premiera polskiego rządu, Mateusz Morawiecki zapowiedział kampanię rechrystianizacji Europy w wywiadzie udzielonym Telewizji Trwam i Radio Maryja. Czy zostały więc opracowane przez polskie służby specjalne tajne plany takiej akcji? Które z europejskich państw zostanie wybrane przez rząd jako pierwszy obiekt rechrystianizacyjnego ataku ze strony Polski? 


W okresie międzywojennym przygotowywaliśmy plany aneksji Madagaskaru. Niestety ich realizację pokrzyżowali nam Adolf Hitler i Józef Stalin. Obecnie możemy powrócić do przedwojennych planów. Sytuacja geopolityczna jest bowiem sprzyjająca. 

Islandia jako kraj zamieszkiwany przez pogan

Islandia jest jedynym państwem w Europie, którego obywatele w swej masie wierzą w boskie stworzenia nazywane przez nich elfami oraz trollami. W Eddzie poetyckiej, islandzkiej księdze poświęconej mitycznym bogom, herosom i wojownikom, wspomina się o elfach jako ukrytych, anielskich istotach. Elfy są potomstwem Adama i Ewy, zatajonym przed Bogiem.

Znalezione obrazy dla zapytania elfy photography
Ponętna seksualnie elfka (źródło: 123RF.com)

Pierwsi ludzie uprawiali skrycie seks, łamiąc zakazy Boga, który jednak wiedział o ich grzechu. Postanowił ukryć elfy przed ludźmi, skoro Ewa i Adam ukrywali je przed nim. Według innych legend, elfy są dziećmi Adama i wiedźmy Lilith, dla której Bóg stworzył tego pierwszego. Według przekazu Septuaginty, Lilith, nazwana w tej księdze Lamią, była hybrydą osła i człowieka. Elfy są więc pozostałością po grzechu buntu seksualnego Adama i Ewy przeciwko Bogu lub po grzechu sodomii Adama z Lilith – będącej półoślicą i półczłowiekiem.

Znalezione obrazy dla zapytania Lamia z seksmisji photo
Lamia z "Seksmisji". Czy od niej pochodzą elfy? (źródło: plotek.pl)

Aż 60% obywateli Islandii wierzy w istnienie elfów. Hafnarfjörður jest uznawane za stolicę elfów. W tej miejscowości znajduje się park botaniczny, w którym mieszkają elfy. Katolicy jednak negują ich istnienie. Dlatego też z punktu widzenia katolicyzmu, obywatele Islandii są poganami, oddającymi hołd symbolom grzechu buntu seksualnego przeciwko Bogu.

Podobny obraz
Malownicza stolica elfów na Islandii (źrodło: visindafevur.is)

Islandczyków można łatwo nawrócić

Na Islandii  żyje około 340 tysięcy osób. Najliczniejszą mniejszość etniczną w tym państwie stanowią Polacy. Ich szacunkowa liczba wynosi około 15 tysięcy osób. Czy wśród tych polskich osadników znajdują się katoliccy funkcjonariusze, których celem jest obrzydzanie Islandczykom ich pogańskiej wiary w elfy?

W stolicy elfów, w Hafnarfjörður znajduje się polski klasztor Karmelitanek Bosych.  Przybyły one do Islandii z Elbląga w 1984 roku (za zgoda ówczesnych komunistycznych władz), aby wytrzebić wiarę Islandczyków w elfy. 

Oznaczałoby to, że już w schyłkowym okresie komunizmu w Polsce zostały, wspólnie przez PZPR i Episkopat, opracowane plany katolickiej aneksji Islandii. Nie jest wykluczone, że plan mógł powstać za przyzwoleniem KGB. Czy więc premier Morawiecki w swoim wywiadzie, udzielonym dla telewizji Tadeusza Rydzyka, mówiąc o rechrystianizacji Europy, sugerował, iż zamierza skorzystać w chrystianizacyjnym przedsięwzięciu z konceptu, wspólnie opracowanego przez Episkopat Polski, PZPR i KGB?

Znalezione obrazy dla zapytania Episkopat Polski photo
Czy purpuraci planują wraz z rządem aneksję Islandii? (źródło: episkopat.pl)
Misja Macierewicza

W październiku 2017 roku Antonii Macierewicz zadeklarował, iż MON w ramach programu o kryptonimie Orka wyda około 15 miliardów złotych na zakup okrętów podwodnych, wyposażonych w pociski manewrujące dalekiego zasięgu. Czy więc u-boty, które Polska ma zakupić w najbliższym czasie, mają służyć do transportu Wojsk Obrony Terytorialnej w ramach akcji chrystianizacyjnego desantu na Islandię? Czy miejscem takiego ewentualnego desantu będzie miejscowość Vik, która słynie z łagodnej, długiej plaży, dogodnej dla desantowych operacji militarno-religijnych?

Plaża w Vik jest bardziej przyjazna dla sił desantowych, niż plaże w Normandii (źródło: wikipedia.org)
Z punktu widzenia ewentualnego planu polsko-katolickiej inwazji na Islandię, łatwo więc można wyjaśnić pospiech MON w organizowaniu WOT. Jednostki te mają bowiem stanowić militarną osłonę katolickiej krucjaty na „Lodową Wyspę”, ogłoszonej przez premiera Morawieckiego.

Podobny obraz
Ćwiczenia polskich wojsk desantowych na bałtyckich plażach (źródło: trekeearth.com)
Islandzki projekt 500+ euro

W okresie przed Bożym Narodzeniem 2017 roku, przedstawiciele rządu mówili o rozszerzeniu programów socjalnych dla obywateli. Czy jednym z nich ma być projekt dopłat po 500 euro miesięcznie dla 50 tysięcy młodych obywateli naszego państwa, którzy zostaną przesiedleni do Islandii w celu jej zagęszczenia demograficznego mniejszością Polską?

Gdyby islandzka polonia powiększyła się w ciągu jednego roku o 50 tysięcy dorosłych osób, to wówczas odsetek mniejszości polskiej na Islandii mógłby wynieść około 25% dorosłych obywateli tej wyspy. W kolejnych dwóch latach w ramach zaplanowanej akcji płodzenia islandzkich Polaków (o kryptonimie: „Króliczna rodzina w Islandii: co rok, polski, katolicki prorok”), nasi ziomkowie mogliby szybko niemal podwoić swoją liczebność na wyspie. W niespełna 5 lat, Islandia zostałaby podbita przez Polaków. Potomkowie dawnych wikingów mogliby nawet stać się mniejszością etniczną.


Czy więc w 2018 roku będziemy świadkami akcji rekrutacyjnej wśród młodych działaczy ONR, której celem będzie uformowanie oddziałów polskiej krucjaty na Islandię? Sukces takiej akcji rozwiązywałby inny problem: najbardziej radykalni, polscy faszyści wyemigrowaliby z Polski, poświęcając się niesieniu dobrej zmiany i nowiny wśród islandzkich pogan, wierzących w grzeszne elfy.

Znalezione obrazy dla zapytania marsz niepodległości photo
Czy oni zaanektują Islandię? (źródlo: www.polityka.)
Aneksja Islandii w kontekście prezydenckiego projektu międzymorza

Po uruchomieniu art. 7 przez Komisję Europejską, projekt stworzenia geopolitycznego związku państw o kryptonimie „Międzymorze”, odsłoni swoją iluzoryczność. Kandydując w wyborach prezydenckich w 2019 roku, Andrzej Duda będzie jednak potrzebował jakiegoś sukcesu geopolitycznego. Jego wyborcy oczekują realnego przybliżenia wizji Polski imperialnej. Realizacja projektu o kryptonimie „Islandia” może okazać się skutecznym narzędziem pisowskiego marketingu politycznego.

Prezydent Andrzej Duda obok Marty Kaczyńskiej.
Czy bratanica prezesa PiS stanie się symbolem  zasiedlania Islandii przez Polaków?

Islandia jest bowiem położona blisko Grenlandii, na której terenie znajdują się olbrzymie złoża ropy naftowej i gazu. Aspiracje do ich wydobycia zgłaszają takie państwa, jak: USA, Rosja, Kanada i Dania. Anektując i chrystianizując Islandię, pisowska Polska mogłaby stać się następnym graczem w grze o naftę i gaz wokół Bieguna Północnego.

W tym kontekście warto przypomnieć jeden fakt historyczny. Jesteśmy jedynym państwem, któremu udało się skutecznie podbić Rosję. W 1611 roku car Wasyl IV Szujski (pojmany przez Żółkiewskiego) musiał na zamku w Warszawie ukorzyć się przed polskim królem, Zygmuntem III Wazą. Od 1610 do 1613 rosyjskim carem był Władysław Waza.

Car Rosji składa hołd poddańczy Zygmuntowi III Wazie
      
Puenta

Informacja, iż pisowski rząd opracował plan katolickiego podboju Islandii, nie została dotychczas potwierdzona przez wiarygodne źródła. Nie mniej jednak, nie została ona również zdementowana. Warto, aby dziennikarze przeprowadzili śledztwo w resorcie obrony w celu sprawdzenia tego, czy nowi generałowie Macierewicza rzeczywiście opracowali plan demograficznej aneksji Islandii. 

Antoni Macierewicz snuje swoje wizje przed pisowskim elektoratem

Szef MON ma bowiem niemal „ułańską fantazję”. Pozostawienie go przez Morawieckiego w rządzie po rekonstrukcji może sygnalizować właśnie to, iż chrystianizacyjna misja aneksji Islandii ma charakter priorytetowy.  

 ***

Wojciech Krysztofiak - autor artykułów naukowych w czasopismach: „Synthese”, „Husserl Studies”, „Axiomathes”, „Semiotica”, „Filozofia Nauki”, „History and Philosophy of Logic”, „Foundations of Science”; autor ksiązki “Egzystencjalizm logiczny. Metafizyczne studium nad Traktatem logiczno-filozoficznym Wittgensteina (Wydawnictwo Naukowe Semper 2017); stypendysta: The Norwegian Research Council for Science and the Humanities, The Soros Foundation-Open Society Institute; członek The Rationalist International; laureat grantu badawczego (na lata 2017-19) Narodowego Centrum Nauki na temat mechanizmów profilowania przestrzeni narracyjnych.          

  



smallseotools.com –  pagerank checker